Wierzbownica z każdym wschodem słońca czuła się pewniej na stanowisku Klanowego Medyka. Lecznica działała bez zarzutu, pacjenci byli zaopiekowani, a więc dawało jej to więcej możliwości dłuższego przebywania poza obozem. Było wczesne popołudnie gdy przemierzała Klanowe terytoria w poszukiwaniu ziół. Nie zauważyła nawet, kiedy zbliżyła się do granic, w okolicach Ptasich Krzewów. Dawno nie była na tak dalekim spacerze. Spojrzała w stronę terenów niczyich, i.... stanęła. Jej oczy rozwarły się nieco bardziej, gdy w gęstwinie Kłującego Gąszczu dostrzegła znajome, niebieskie futro. Zdecydowanie bardzo znajome.
Przypływ... To musiała być ona, nie było innej możliwości. Wierzb postąpiła krok naprzód.
Sama nie wiedziała co dokładnie czuła, ale było to coś w rodzaju... Ulgi. Czy tęskniła za siostrą? Wydawało jej się, że nie. Ale skłamałaby mówiąc, że nie była zadowolona, że ją widzi. Przypływ była stałym elementem Rzecznej rzeczywistości, i jej zniknięcie stworzyło swego rodzaju lukę, nie tylko w wojowniczych szeregach.
Ruszyła przed siebie, dziarskim krokiem wychodząc siostrze naprzeciw. Przekroczyła granicę i wkrótce znalazła się długość ogona od pointki. Od razu obrzuciła wzrokiem całą jej sylwetkę, szukając na jej ciele ewentualnych urazów. W końcu zniknęła uciekając przed psami, ale na szczęście na krótkim futrze nie było niczego widać. -No proszę, wreszcie raczyłaś wrócić, siostro. - miauknęła, a na jej pysku zagościł zadziorny uśmieszek. - Gdzie się podziewałaś przez te dwa księżyce?
To dopiero się Wilczomlecz ucieszy. - Nic ci nie jest? - zapytała jeszcze dla formalności.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Na horyzoncie zauważyła nagle kota, który wyłonił się zza krzewów. Przetarła oczy, nie będąc pewną kogo widzi. - Wierzb? - Powiedziała do siebie. Sylwetka się zbliżała i w końcu Przypływ tknęło, że też powinna się ruszyć. Zaczęła biec w jej stronę, im bliżej była tym bardziej spowalniała, aż do truchtu. Będąc blisko zatrzymała się na moment, słysząc pytanie siostry. Przez chwilę bała się, że terminatorka pomyślała, że pointka uciekła z klanu, ale po chwili zrozumiała, że niepotrzebnie. Postanowiła zatem szybkim ruchem zbliżyć się i przytulić ją - swoim polikiem otarla o jej i głową objęła jej kryzę. - Wierzbownica... - Powiedziała cicho, ale z ekscytacją. - Nie- nie, jest dobrze, tak, nic mi nie jest. - Była po prostu w oslupieniu, że dopiero co wróciła i już spotkała rodzinę. Żywą. Całą. Bezpieczną. Odsunęła się. - Tu i tam, wiesz, żeby być bardziej światowa. - Wyciągnęła język w jej stronę. - Spotkałam psa na polowaniu. Chciałam go wyprowadzić za tereny, ale tam dogonila mnie reszta stada. Bardzo długo mnie goniły, były dzikie, wściekłe i ogromne. Chciałam żeby klan był bezpieczny... Czy... czy udało się? Czy... wróciły i... - Nie chciała mówić "zabiły kogoś", ale Wierzb nie była głupia, na pewno zrozumiała, że o to właśnie pyta siostra. Położyła lekko niżej uszy, czekając na odpowiedź.
- Koniec końców byłam tak zmęczona walką i ucieczką, że zasnęłam, a rano nie miałam pojęcia gdzie jestem. Błądziłam i krążyłam, aż spotkałam kogoś, kto pomógł mi obrać odpowiedni kierunek. I jestem, jestem w końcu... Tak się cieszę, tęskniłam za domem... za rodziną. - Posłała jej ciepły uśmiech.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Kiwnęła głową na zapewnienie siostry, po czym uniosła głowę, gdy ta nagle się w nią wtuliła. O dziwo.. nie przeszkodziło jej to. Mruknęła cicho po czym odwzajemniła przytulenie, smagając siostrę dodatkowo puszystą kitą. Czuła się dziwnie z tym, że Przypływ tak się cieszy na jej widok, ale z drugiej strony, było to miłe uczucie. Ona też się cieszyła.
Na odpowiedź siostry sama zrobiła minę w jej stronę, po czym spoważniała słuchając dalszej części historii. Ławica miała dużo szczęścia, że przeżyła bez szwanku... Skąd w ogóle stado wściekłych kundli wzięło się tak blisko ich granic? Czy ich wojownicy kompletnie obijali się na tych patrolach? - pomyślała z lekką irytacją. Od razu wychwyciła sens pytania siostry, i pokiwała głową. - Nie wróciły, nikomu nic się nie stało. - zapewniła. Chyba będzie musiała pogadać o tym z Nocną Gwiazdą. Mało nie straciła siostry. Na szczęście wróciła, cała i zdrowa. - Ale się Wilczomlecz ucieszy jak cię zobaczy. Biedak wyglądał jak cień samego siebie. - powiedziała, z westchnieniem. - Mówiłam mu, że sobie poradzisz. - dodała, po czym zerknęła w stronę terytorium. - Pewnie jesteś zmęczona. Wracamy do domu? - zapytała. Po raz kolejny już sprowadzi zaginionego kota do domu. Tragedia z nimi. Nie dość, że trzeba pilnować by nic sobie nie zrobili, to jeszcze przyprowadzać ich za ucho do obozu.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Poczuła się dobrze, gdy siostra nie odrzuciła jej uścisku. Jak gdyby wszystko było dobrze, nic się nie działo, nic złego nie miało miejsca, a one znów miały 3 księżyce. Powróciła jednak szybko do rzeczywistości.
Wypuściła spokojnie powietrze z płuc, słysząc, że psy nikomu nie zrobiły krzywdy. Skinęła jej głową kilka razy na znak ucieszenia i przyjęcia informacji.
- Ahhh brat, muszę mu opowiedzieć o tym co widziałam po drodze. Dałabyś wiarę, że Dwunogi wyprowadzają na tych dziwnych linach przypiętych do szyi, nie tylko psy, ale też króliki? I tchórze! Dziwne to strasznie. - Pokręciła głową i przekręciła oczami. Dwunozni to był naprawdę jakiś gatunek nie z tej ziemi.
- Chodźmy. - Odpowiedziała spokojnie i spojrzała na tereny klanu. Znów będzie mogła zanurzyć łapy w ich domowej rzece. - Oh, a zdążyłam jeszcze na Połów Rozkwitu? - Uniosła ogon i ruszyła przez krzewy i drzewa, by dotrzeć do domu.
/zt?
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Zastrzygła uchem po czym prychnęła cicho pod nosem. - Idiotyczne kreatury. - stwierdziła. Ruszyła za siostrą w stronę domu. Dziwne to było uczucie, iść bok w bok z siostrą którą nie widziała od tak dawna.. Nie było to jednak złe uczucie. Na pytanie siostry pokręciła głową. - Niestety. Zwycięzcą został Kałużowa Dolina. Złowił niesamowicie wielką brzanę. - miauknęła. - Karpi Strumień mało nie zzieleniał z zazdrości. - mruknęła z zadziornym uśmieszkiem. Trochę żałowała, że nie wzięła udziału, ale po tym jak do lecznicy zaczęli pielgrzymować zapchleni uczestnicy stwierdziła, że może to i dobrze. Kto wie, może uda jej się wziąć udział następnym razem. Z siostrą u jej boku.
drobna, niska, szczupła, standardowy pysk, trójkątne uszy, długowłosa, czarny point, niebieskie oczy, białe znaczenia na pysku, kryzie, piersi, brzuchu, paluszkach przednich łap oraz na całych tylnych nogach
pewniejsza siebie niż dawniej (choć nadal zdarza jej się wracać do starych schematów myślowych), coraz częściej wychodzi z założenia, że wie najlepiej i że otaczają ją idioci, nadal bardzo lubi poklask, komplementy i podziw innych kotów (uwielbia uczucie, które jej to daje), wciąż przywiązuje dużą wagę do opinii innych, obsesyjnie dba o to, żeby postrzegano ją jako perfekcyjną córkę pierworodną, niezmiernie dba o wygląd
Salamandra rzadko wychodziła z obozu Klanu Rzeki, jeśli tak zaobserwować jej zachowanie przez dłuższy czas, a przynajmniej rzadko robiła to sama. Czasami jednak nawet i najbardziej idealna córeczka potrzebowała chwili dla siebie, zwłaszcza po tym ostatnim dość burzliwym okresie w Klanie oraz w jej życiu, albo raczej w jej wnętrzu, bo te wszystkie jej niepewności ostatnio były związane z Nocną Gwiazdą i tym co powinna zrobić z faktem ich treningu, ale na szczęście to już było za nią, więc mogła odetchnąć z ulgą. Jednak żeby to zrobić musiała być sama, z dala od wszystkich, dlatego kiedy tylko nadarzyła się okazja czarna pointka wyślizgnęła się z obozu i uciekła sobie gdzieś na granicę, bo do czasu jakiegoś patrolu wyznaczonego przez Ogniste Serce raczej rzadko kto się zapuści tak daleko. Idealnie pomyślała sobie, a następnie usiadła sobie w cieniu i zaczęła czyścić oraz układać swoje nienaganne futerko.
//Onyks
Ilivefortheapplause,applause,applause I live for theapplause-plause,live for theapplause-plause,live for the⬩ ⬩➤Way that you⌞cheer⌝and⌞scream⌝for me |APPLAUSEAPPLAUSEAPPLAUSE|
≽ ^⎚ ˕ ⎚^ ≼
Givem ethat thing thatxI LOVE ╰›【I'll turn the light out】
❯❯❯❯I'LLTURNTHELIGHTOUT
Put your hands upmake 'emTOUCH TOUCH ╰›【Make it real loud】
❯❯❯❯MAKEITREALLOUD
PUT YOUR HANDS UP make 'em touchTOUCH 「 A-P-P-L-A-U-S-E 」 Make it real loud ❥・ Put your hands upmake 'em touch, touch
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Nie chadzała przy granicach klanu Rzeki, pamiętała jak to kiedyś zachował się jeden z ich starszych kotów, mimo iż nic nawet nie zrobiła. Po przeżytych księżycach pewnie mogłaby się przyznać, powiedzieć, że przekroczyła granicę, a mimo to nie zamierzała nigdy. Gdzie była w tym zabawa? A to była jedyna rzecz, która została jej w życiu.
Drugim raczej mniej znanym powodem, nawet dla niej samej, była myśl, że to właśnie niedaleko tego miejsca, tych krzewów po zdziczałej stronie granic było gdzieś legowisko Oriona. Nadal tak samo opuszczone? Nie wiedziała. Czy było to też tak ważne? Sam fakt wspomnień, tego że ją zostawił po raz drugi i nigdy nie wrócił był poniżający, bolesny. Nie wybaczyła, ale nie zamierzała też rozpamiętywać... a może? Po co w końcu zaszłaby tutaj gdyby nie przez wspomnienia? Odwiedzenie starych miejsc, zobaczenie dawnych duchów.
Nie zwracała jakoś bardzo uwagi na drugą stronę granicy, ale była pewna, że ktoś właśnie tam siedział, widziała sylwetkę, długie futro. Nafuczy na nią? Ominie? Z klanowymi kotami... zawsze były zagadki. Nie żeby samotnicy byli normalni, ale na pewno bardziej przewidywalni.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
drobna, niska, szczupła, standardowy pysk, trójkątne uszy, długowłosa, czarny point, niebieskie oczy, białe znaczenia na pysku, kryzie, piersi, brzuchu, paluszkach przednich łap oraz na całych tylnych nogach
pewniejsza siebie niż dawniej (choć nadal zdarza jej się wracać do starych schematów myślowych), coraz częściej wychodzi z założenia, że wie najlepiej i że otaczają ją idioci, nadal bardzo lubi poklask, komplementy i podziw innych kotów (uwielbia uczucie, które jej to daje), wciąż przywiązuje dużą wagę do opinii innych, obsesyjnie dba o to, żeby postrzegano ją jako perfekcyjną córkę pierworodną, niezmiernie dba o wygląd
Czarna pointka chciała pobyć sama, więc była niezmiernie wyczulona na to czy ktoś przechodził obok, czy może nie. W końcu nie chciała, żeby ktoś przypadkowo ją zauważył jak odpoczywa zamiast robić coś pożytecznego. Chyba właśnie dzięki temu dane jej było zauważyć przechodzącą po tej niczyjej stronie granicy czarną samotniczkę, a raczej w większości czarną, bo te siwe przebitki Salamandra była w stanie zauważyć nawet ze swojego miejsca. Jednak komentarz, który miała w głowie został odepchnięty przez inną myśl, przez myśl, że nie powinna wyglądać tak nijak jak ktoś patrzy. Nie ważne, że w okolicy ten kot, który akurat przechodził w okolicy to był samotnik, którego Salamandra druga pewnie nigdy już nie zobaczy. Tak więc córka Wyjącej Wilczycy i Mknącego Strumyka praktycznie od razu spięła się ze swojego rozluźnionego stanu i wstała na równe cztery łapy, niebieskie spojrzenie wlepiając w samotniczkę w czasie próby szybkiego opanowania swojej ekspresji do jakiejś akceptowalnej -przez nią samą- wersji.
Ilivefortheapplause,applause,applause I live for theapplause-plause,live for theapplause-plause,live for the⬩ ⬩➤Way that you⌞cheer⌝and⌞scream⌝for me |APPLAUSEAPPLAUSEAPPLAUSE|
≽ ^⎚ ˕ ⎚^ ≼
Givem ethat thing thatxI LOVE ╰›【I'll turn the light out】
❯❯❯❯I'LLTURNTHELIGHTOUT
Put your hands upmake 'emTOUCH TOUCH ╰›【Make it real loud】
❯❯❯❯MAKEITREALLOUD
PUT YOUR HANDS UP make 'em touchTOUCH 「 A-P-P-L-A-U-S-E 」 Make it real loud ❥・ Put your hands upmake 'em touch, touch
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Gwałtowny ruch ze strony innego kota od razu sprawił, że mięśnie Onyks się napięły – przyzwyczajenie – a wzrok już analizował co takiego się działo; młoda sylwetka, również spięta co jej sama i wielkie oczyska wpatrzone prosto w nią.
— W sowę się bawisz? — zapytała z lekko podniesionym głosem i postawiła dwa kroki w stronę granicy z klanem Rzeki. Ach, miała tego nie robić. Nie ingerować w ten pożal bogowie klan, a mimo to? Zabawa. Coś ją zaintrygowało w tym jak ten kot zareagował. Skąd taka reakcja? Poprzednie traumy? Głupota wciskana im do głów od dziecka? A może chęć przypodobania się innym klanowiczom? Zabiłem samotnika!, krzyczeli kiedyś między sobą? Kto wie? Niektórzy chwalą się tym byleby się chwalić, może jest to norma również wśród klanowych kotów? Pora się dowiedzieć.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
drobna, niska, szczupła, standardowy pysk, trójkątne uszy, długowłosa, czarny point, niebieskie oczy, białe znaczenia na pysku, kryzie, piersi, brzuchu, paluszkach przednich łap oraz na całych tylnych nogach
pewniejsza siebie niż dawniej (choć nadal zdarza jej się wracać do starych schematów myślowych), coraz częściej wychodzi z założenia, że wie najlepiej i że otaczają ją idioci, nadal bardzo lubi poklask, komplementy i podziw innych kotów (uwielbia uczucie, które jej to daje), wciąż przywiązuje dużą wagę do opinii innych, obsesyjnie dba o to, żeby postrzegano ją jako perfekcyjną córkę pierworodną, niezmiernie dba o wygląd
-Nie -czarna pointka skrzywiła się lekko, kiedy uznała, że to co właśnie powiedziała wyszło z jej pyszczka zdecydowanie za szybko. W czasie kiedy samotniczka zbliżała się do niej o te swoje dwa kroki, Salamandra wzięła szybki oddech, żeby uspokoić kołatające się w jej piersi serce, a następnie przyjęła swoją neutralną ekspresję, chowając wszystkie emocje i niepewności za swoją ukochaną maską- Zwyczajnie poluję -skłamała, jednak teraz już na szczęście w jej głosie nie dało się wyczuć pośpiechu czy niepewności, co sprawiało, że kłamstwo brzmiało dużo bardziej prawdopodobnie niż tak naprawdę było. Zwłaszcza, że samotniczka przecież nie mogła sprawdzić tego czy Salamandra faktycznie polowała i po prostu przypadkiem nie zrobiła sobie akurat przerwy na chwilę. Co prawda nawet jakby to faktycznie była prawda i czarna pointka zrobiła sobie przerwę w czasie polowania to i tak wolałaby, żeby nikt jej nie zauważył w takiej chwili, bo to może zostawić ślad na jej idealnym obrazku, ale to teraz nie było aż takie istotne. Nie w kontaktach z jakąś samotniczką w podeszłym wieku, która raczej nie będzie miała czasu nikomu o tej wpadce opowiedzieć… raczej… dobre stwierdzenie. Nie! Nie mogła teraz zacząć rozmyślać o tym, bo znowu wleci w jakąś spiralę. Musiała się skupić, była w towarzystwie!
Ilivefortheapplause,applause,applause I live for theapplause-plause,live for theapplause-plause,live for the⬩ ⬩➤Way that you⌞cheer⌝and⌞scream⌝for me |APPLAUSEAPPLAUSEAPPLAUSE|
≽ ^⎚ ˕ ⎚^ ≼
Givem ethat thing thatxI LOVE ╰›【I'll turn the light out】
❯❯❯❯I'LLTURNTHELIGHTOUT
Put your hands upmake 'emTOUCH TOUCH ╰›【Make it real loud】
❯❯❯❯MAKEITREALLOUD
PUT YOUR HANDS UP make 'em touchTOUCH 「 A-P-P-L-A-U-S-E 」 Make it real loud ❥・ Put your hands upmake 'em touch, touch
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Ciekawe. Nie jakoś bardzo, ale wystarczająco żeby Onyks stanęła na dłużej w miejscu i zastanowiła się co tak naprawdę chodziło po głowie młodej kotki. Wyglądała jakby całe koło emocji przeleciało w jej głowie, chociaż na samym pyszczku działo się sporadycznie coś więcej. Beznamiętne miny zazwyczaj znaczyły, że ktoś analizował i myślał. Wiedziała to po sobie.
— Co takiego upolowałaś? Tak… zwyczajnie. — Proste pytanie, ogon zafalował jej w powietrzu, a oczy prześledziły teren pokryty dużą ilością krzewów, ale też - pustości. Nie potrafiła ocenić tak naprawdę czy kotka skłamała, ale miała pewne wrażenie, że mogło tak być. Zależało. Jeśli kotka odpoczywała w trakcie polowania to jak dawno temu się położyła? Chyba, że zwyczajnie jeszcze nie zaczęła lub zwyczajnie nie miała w planach? Ciężko stwierdzić. Bawiło jednak Onyks, że coś jej nie grało i może miało sensowne wytłumaczenie to teraz szukała dziury w całym – bo mogła.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
drobna, niska, szczupła, standardowy pysk, trójkątne uszy, długowłosa, czarny point, niebieskie oczy, białe znaczenia na pysku, kryzie, piersi, brzuchu, paluszkach przednich łap oraz na całych tylnych nogach
pewniejsza siebie niż dawniej (choć nadal zdarza jej się wracać do starych schematów myślowych), coraz częściej wychodzi z założenia, że wie najlepiej i że otaczają ją idioci, nadal bardzo lubi poklask, komplementy i podziw innych kotów (uwielbia uczucie, które jej to daje), wciąż przywiązuje dużą wagę do opinii innych, obsesyjnie dba o to, żeby postrzegano ją jako perfekcyjną córkę pierworodną, niezmiernie dba o wygląd
-Nie wydaje mi się, że jest to coś czym powinna się interesować samotniczka -czarna pointka odpowiedziała spokojnie, teraz już lepiej trzymając swoje myśli na wodzy, żeby te się nie rozbiegły na wszystkie możliwe strony- Chyba nie chcesz mnie rozliczać z moich piszczek, co? Tylko moja gwiazda i jego zastępca to może robić -powiedziała półprawdą, bo w sumie gdyby to były jedyne koty, które faktycznie to mogły to życie Salamandry drugiej byłoby dużo prostsze, mniej stresowe, miałaby mniej wątpliwości do samej siebie i swoich umiejętności, i możliwe, że nawet byłoby w nim mniej aktorstwa z jej strony, ale no cóż. Chociaż gdyby faktycznie coś upolowała to by się pewnie pochwaliła, może by dostała komplement wtedy, a to było warte wszystkiego w oczach pierworodnej Wyjącej Wilczycy i Mknącego Strumyka i kusiło nawet powymieniać listę jakiś wymyślonych stworzonek przed nieznajomą, ale Salamandra była już na tyle inteligentna i wprawiona w swoje granie, że miała świadomość, iż jeśli samotniczka zażądałaby dowodu a ona by zaczęła wymyślać wymówki dlaczego jej tego dowodu nie da to wszystko mogłoby się zbyt łatwo posypać. Nie, to było zbyt ryzykowne, nawet jak na nią. Jak chciała pochwały od tej starszej kotki to musiała wymyślić coś innego.
Ilivefortheapplause,applause,applause I live for theapplause-plause,live for theapplause-plause,live for the⬩ ⬩➤Way that you⌞cheer⌝and⌞scream⌝for me |APPLAUSEAPPLAUSEAPPLAUSE|
≽ ^⎚ ˕ ⎚^ ≼
Givem ethat thing thatxI LOVE ╰›【I'll turn the light out】
❯❯❯❯I'LLTURNTHELIGHTOUT
Put your hands upmake 'emTOUCH TOUCH ╰›【Make it real loud】
❯❯❯❯MAKEITREALLOUD
PUT YOUR HANDS UP make 'em touchTOUCH 「 A-P-P-L-A-U-S-E 」 Make it real loud ❥・ Put your hands upmake 'em touch, touch