Oddalenie się od zbiornika widocznie pomogło. Mimo iż musiała chwilę poczekać, to chyba i tak opłacało się. Kilka lisich ogonów w jakiś trawach Wojowniczka mogła dostrzec lekki trzepot skrzydeł. Widocznie jakiś ptak musiał tu niedawno wylądować i szukał teraz jedzenia. Tylko jaki? No Bóbr musiałaby troszkę podejść by zobaczyć w ogóle jego pióra, bo był dość niewielki. Gdyby kocica to zrobiła to ujrzałaby brązowe ubarwienie, dość charakterystyczne. Był to oczywiście zwykły wróbelek, prawdopodobnie szukający jakiegoś pożywienia właśnie tu.
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Nagłe pojawienie się wróbla, jak Filipa z Konopi umocniło Bobrzycę w przekonaniu, że w szuwarach nie było nic wartego uwagi i że najnormalniej w świecie była zbyt blisko zbiornika wodnego aby cokolwiek złapać. Zastygła słysząc trzepot skrzydeł, jakiś ruch przed oczami. Coś mignęło jej przed oczami, ptak, była tego pewna, święcie przekonana. Stała w miejscu, w absolutnym bezruchu, czekając kilka uderzeń serca i próbując dostrzec, co ma przed sobą. Niepewny krok do przodu. Wróbel? Nieważne. Mógłby to być równie dobrze rudzik, byłaby równie zadowolona. Okrążyła ptaszka cicho, powoli, zastygając co jakiś czas, aby upewnić się, że go nie spłoszy. Chciała mieć pewność, że idzie pod wiatr, a gdy już ją miała, przybrała odpowiednią pozycję. Odetchnęła pod nosem, od razu spłycając swój oddech; gruba kita zrównana została z linią grzbietu i z łbem, Bóbr stanowiła jedną, prostą linię. Łapy ugięte, ale ostatnie, czego teraz chciała to szurać swoim brzuchem po ziemi. Nisko, ale nie za nisko. Cały ciężar masywnego cielska przeniosła na tylne kończyny. W tej pozycji zaczęła skradać się w kierunku wróbelka, powoli, cicho, metodycznie, zerkając pod swoje łapy co kilka kroków, aby przypadkiem w nic nie wdepnąć. A gdy podeszła wystarczająco blisko - skok do przodu, łapy uzbrojone w pazury i szczęki. Próba złapania ptaka, uduszenia. Szybko.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Niestety, nie wyszło. Coś musiało zaszurać w ostatniej chwili, coś było za głośno, a może wiatr powiał inaczej albo sam wróbelek podskoczył i spojrzał wprost na kota, gdy ten ruszał do ataku? Tak czy inaczej ptaszek zaćwierkał nagle przerażony i spróbował ruszyć do ucieczki, zrywał się jednak do niej niesamowicie wręcz nieporadnie, zaplątał się gdzieś, toteż Bóbr mogła go gonić. Jeszcze.
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Psia mać.
Gladiatorka nigdy nie była dobra w bieganiu, w gonieniu zwierzyny. Miała siłę, ale nie grzeszyła zwinnością - coś za coś. Wytrzymałością do biegów też nie, do polowań starała się podchodzić spokojnie, cierpliwie, metodycznie, żeby się nie potknąć i nie musząc marnować zbytnio energii, jednak nie można mieć wszystkiego. Spięła mięśnie w przypływie irytacji ale bez dłuższego namysłu wypruła za wróblem, mając nadzieję, że zdoła go dogonić - dała susa do przodu, z wysuniętymi pazurami, za ptaszkiem, chcąc pochwycić go w masywne łapy i dobić. No gdzie uciekasz, gdzie, gdzie lecisz...
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Bóbr doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nie potrafiła za dobrze biegać, toteż nie powinien jej zdziwić fakt, iż nie była w stanie dogonić uciekającej zwierzyny. Nim w ogóle zdążyła się rozpędzić, ptaszek już był poza jej polem widzenia. Szkoda.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Zmarnowała jedynie czas i energię na gonienie za wróblem którym i tak chyba nikt by się nie najadł. Parsknęła pod nosem, gwałtownie hamując gdy ptaszek zupełnie zniknął z pola jej widzenia. Mogła to przewidzieć, nigdy nie była stworzenia do gonienia za zwierzyną, ani w ogóle do szybkiego biegania długodystansowego. Nie zdziwił jej ten fakt, jedynie trochę zdenerwowało to, że rzuciła się z motyką na słońce w jej przypadku. Albo złapie zwierzynę od razu, albo nie ma za czym gonić. Gladiatorka złapała oddech i ruszyła dalej, w innym kierunku, z powrotem na nisko ugiętych łapach. Przeszukując trawy w okolicy Księżycowego Jeziora z nadzieją, że może teraz coś się uda. Cokolwiek. No proszę ja was. Choćby miał to być gołąb albo inne ptaszysko.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Niestety. Bobrzyca zmarnowała szansę na złapanie zdobyczy i musiała na razie pogodzić się z brakiem czegokolwiek innego. Tylko ona i szum liści kołysanych przez letni wiaterek.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Są dni i są Dni. Czasem Bóbr lepiej szło na polowaniach a czasem gorzej i trza było do tego przywyknąć, cóż zrobisz. Znała całą teorię a nawet praktykę łowów, ale miała upośledzony węch i była powolna. Ciężko było jej cokolwiek znaleźć a potem dogonić, więc polowania albo trwały długo, albo były po prostu niezbyt owocne. W tej chwili gladiatorka nie tyle, co się znudziła albo nawet zdenerwowała tylko postanowiła zrobić przerwę, poczekać, aż się przyciemni i wróci do polowania wtedy. Na razie nie bardzo widziała tego sens. I tak pogoń za wróblem ją nieco zmęczyła i zanim znajdzie cokolwiek innego będzie zupełnie wyzuta z sił.
lmao zt
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
Nijaki.
Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Zanurzył się niemal do swojej brody od razu po dotarciu nad jezioro. Jakiś czas temu ledwo co zmoczyłby się do kolan, a tu proszę. Gorąc był na tyle nie do wytrzymania, że Drzewny Okruch po prostu zmuszał się do wchodzenia do wody i siedzenia w niej przez choćby chwilę. Teraz jednak, gdy upały nieco się wycofały, a temperatura zdecydowała się wrócić do normy, raczej nie było takiej potrzeby, aby uciekać się do kąpieli w Księżycowym Jeziorze lub innym w miarę czystym bajorku. Czasami warto było ochłodzić się mokrym mchem i posiedzieć przez pewien czas w cieniu, lecz nic poza tym. Dlaczego więc kocur o płowo-białym futrze, pomimo optymalnej temperatury, znajdował się w wodzie po samą szyję? Odpowiedź na te pytanie była banalna. Polubił to. Z czasem przyzwyczaił się do dziwnego uczucia oraz innego tempa poruszania się w przezroczystej cieczy. Ponadto przynosiło mu to niezliczoną ilość razy ulgę, więc kąpanie się, bo pływaniem tego nikt by raczej nie nazwał, kojarzyło mu się z czymś pozytywnym. Jego kąciki u warg mimowolnie się uniosły. Okruchowi podobało się to, dlatego nic dziwnego, że po chwili bezczynnego stania w miejscu ruszył przed siebie. Stąpał równoległe do linii brzegu, nie chcąc się zanurzać jeszcze bardziej. Co jak co, ale do wsadzenia głowy pod wodę w najbliższym czasie się nie zmusi.
Drobna, średniej wielkości szarobura kotka. Całe ciało Deszczowej Łapy pokrywają tygrysie pręgi, zlewające się z jej podstawową barwą. Sierść na klatce piersiowej i ogonie jest wiecznie nastroszona i nieokrzesana. Łapy stawia z rozwagą, ale często chodzi szybko, wyglądając jakby czegoś się bała. Dolna szczęka kotki jest mocno wysunięta, co skutkuje wystającymi dolnymi kłami. Nie ma rozbudowanych mięśni ani dobrej kondycji, zdarza jej się potykać o własne łapy. Duże, wytrzeszczone oczy z lekkim zezem są koloru zielonożółtego, a nos ma barwę brudnoróżową.
Deszczowa Łapa to kotka bardzo nieśmiała, bojąca się obcych i nadzwyczaj ostrożna. Boryka się z niskim poczuciem własnej wartości, dlatego stara się być zauważona i doceniona. Nie domaga się jednak atencji, a wręcz unika bycia w centrum uwagi. Chciałaby mieć kogoś bliskiego, ale przez nieśmiałość nie rozmawia z żadnymi kotami, co tylko potęguje ten problem. Wszelkie uwagi bierze do siebie bardzo personalnie. Zostanie terminatorem wpłynęło jednak dobrze na jej zachowanie. Jest nieco bardziej otwarta na nowe znajomości, nie boi się kotów z Klanu Cienia. Dumnie przedstawia się swoim ładnym imieniem, a wraz z tą zaletą łatwiej jest jej dostrzegać kolejne. Chociaż zyskanie pełnej szczerości i zaufania kotki to długi proces, to jako przyjaciółka jest miła, opiekuńcza i skora do poświęceń.
Skrzecząca Łapa [KW]
Od ostatniej ceremonii Deszczową Łapę dręczyła nieposkromiona chęć rozmowy z Drzewnym Okruchem, który na swoim mianowaniu zachowywał się dziwnie i po całym wydarzeniu nie zamienił z nią ani słowa. Nie miała do niego o to żalu, była zwyczajnie smutna i sfrustrowana tym, że niczego jej nie wyjaśnił i przez te parę dni musiała sama domyślać się, co spowodowało u kocura taki stan. Nie mówiąc o tym, że jej ciekawość osoby Okrucha zwiększyła się do ogromnych rozmiarów.
Pewnego razu kątem oka zauważyła, jak ten wychodzi z obozu, dlatego nie marnowała okazji i podążyła za zapachem płowo-białego. Zaprowadził ją aż nad Księżycowe Jezioro. Zachowując odpowiednią odległość, skryła się pomiędzy krzewami i obserwowała, jak Drzewny Okruch zanurza się w jeziorze. W tym obrazku było coś naprawdę intrygującego, pręgowana nigdy nie pływała ani nie widziała kota w wodzie. Serce biło jej naprawdę szybko, czuła, że dłużej nie wytrzyma i lepiej, by sama wyszła z ukrycia. Nie chciała wyjść na stalkera, byłoby wtedy bardzo, bardzo źle.
Podniosła się i jak gdyby nigdy nic, niby przypadkiem, przechadzała się nieopodal jeziora. "Zauważyła" płowo-białego kocura i podeszła do brzegu jeziora powolnym krokiem. - H-hej, tak myślałam... Ch-chciałam się zapytać, czy wszystko okej. Na tej ceremonii... zachowywałeś się trochę dziwnie. Co się stało? - zaczęła, wodząc wzrokiem po ziemi, a z czasem nabierając pewności i kończąc z oczami wpatrzonymi w wojownika. Miała zmartwiony wyraz pyska, a jej końcówka ogona niepewnie kreśliła figury w powietrzu.
Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
Nijaki.
Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Szczęście było po stronie Deszczowej Łapy, bowiem Okruch w momencie, w którym ta schowała się i wyłoniła spomiędzy traw oraz krzewów, znajdował się tyłem w stronę brzegu. Odwrócił się dopiero, gdy bura kotka odezwała się do niego. Nie chciał się za specjalnie wysilać i mówić z tak daleka, dlatego po kilku uderzeniach serca wpatrywania się w terminatorkę zbliżył się do niej. Wynurzał się powoli, a kiedy tylko wiatr musnął jego mokre futro, wzdrygnął się. Nie wiedział, jak to działa, ale po każdym wyjściu z wody było mu strasznie zimno – nawet, jeśli danego dnia temperatura była wysoka. Uznał więc, że na razie wystarczy mu tej kąpieli i wynurzył się całkowicie. Potrząsnął swoim ciałem, aby pozbyć się nadmiaru wody, a następnie usiadł przy Deszczowej Łapie na brzegu.
– Nie podoba mi się moje imię – od razu przeszedł do sedna. Jego niezadowolenie nie było czymś, co by ukrywał, a wręcz przeciwnie – pragnął pokazać wszystkim, że to, jak się teraz nazywa, jest złe i nie podoba się jemu. – No i mam terminatora. Nie nadaję się do uczenia – dorzucił po krótkiej chwili, wyjaśniając powód negatywnego humoru na ceremonii.
Mistrz: Olchowy Szept Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Głos Ojciec: Iglasty Grzbiet Partner: po co to komu?
Ogromna, wysoka wojowniczka o masywnym karku i dobrze zarysowanych mięśniach. Ma długie łapy zakończone ostrymi pazurami. Jej ogon jest długi i gruby, przeważnie uderza nim o ziemię albo macha nim na boki. Jej futro jest krótkie i niezbyt gęste, bure w ciemniejsze, tygrysie pręgi. Jedyne jaśniejsze miejsce to biała plamka na brodzie. Oczy są w jasnym odcieniu zieleni, przypominającym trawę. Często je mruży. Nos jest ceglany, momentami ciemniejszy, a na jej szyi, od czasu walki z bratem, widać gęste zadrapania po pazurach i ślad po ugryzieniu. Nie próbuje zasłaniać blizn, nosi je jak trofeum.
Na pierwszy rzut oka Sowiooka może wydać się nieprzyjemna, zdystansowana i chłodna. No i przede wszystkim złośliwa. Ale jeżeli da się komuś bliżej poznać, okazuje się, że właśnie taka jest. Znaczy może dużo mniej obojętna, ale bardzo złośliwa i uszczypliwa. Lubi łapać innych za słówka i narzekać na wszystko na co tylko się da. Przeważnie jest niecierpliwa i spięta, ale ostatnio udowodniła samej sobie, że potrafi się trochę rozluźnić, a nawet rzucić jakimś głupim żartem. Jeżeli ktoś podejdzie do niej z powagą i będzie chciał kulturalnej i uprzejmej rozmowy, Sowa się dostosuje. Ale jeśli ktoś zagada do niej luźno, koleżeńsko, w ten sposób mu odpowie. Potrafi dbać i troszczyć się o koty, nawet jeśli okazuje to na własny sposób, ale zawsze mówi co myśli, nawet jeżeli rozgniecie tym czyjąś reputację jak robaka. Nie kłamie - najwyżej odrobinę nagina prawdę na własną korzyść. Poza tym rzadko kiedy wybacza i umie długo chować do kogoś urazę - nie bojąc się mu tego wytknąć. Uwielbia rozwiązywać problemy za pomocą walki i jest zwolenniczką krwawych, brutalnych rozwiązań, a mimo to najbardziej boi się śmierci. Szczególnie od kiedy wie, że koty umierają też przez sen. Tym bardziej, że kwestionuje istnienie gwiezdnych ze względu na zniknięcie wszystkich żyć Wężowej Gwiazdy w momencie śmierci. Nienawidzi widoku zwłok i jest jej od nich niedobrze, no i bardzo często zastanawia się co czeka koty po śmierci.
Rydzowe Futro(KG) Kwitnąca Łapa(KW)
Tyle, tyle czasu minęło odkąd obiecała Lodowi, że nauczy go łowić ryby. I zupełnym przypadkiem przypomniała sobie o pewnej innej obietnicy... Znaczy, tak się składa, że Sowa miała świetną pamięć, więc o niczym nie trzeba było jej przypominać. Ale bardzo niewygodna była wizja, bycia coś winnym tym brudnokrwistym. W końcu, każdy mieszaniec musi udowodnić swoją wartość, a Bez jeszcze tego nie zrobiła. Sowa z irytacją uderzyła burym ogonem o ziemię. Jeszcze czego... Ruszyła szybkim krokiem w stronę Podziemia, licząc, że tam zastanie córkę Modliszkowego Zagajnika.
- Bzowa Łapo. - rzuciła dostrzegając kotkę. - Idziemy. - powiedziała tonem, trochę rozkazującym(?), ale nie aż tak bezczelnym, bardziej poważnym. I wyszła z Podziemia, nie fatygując się nawet, aby się za siebie obejrzeć. Był raczej pochmurny poranek, cóż to i tak lepsze od burz, które szalały jakiś czas temu. Wiał lekki wiatr, ale było ciepło. To znaczy, że po nauce pływania mała szansa, że Bez się pochoruje. A zresztą, co to obchodzi burą terminatorkę Olchowego Szeptu? Nie jej sprawa. Ona tylko pilnuje, żeby dotrzymać umowy i w pełni jej wystarczy, jeśli Bez będzie miała tylko możliwość się nauczyć.
Mistrz: Popielny Żar Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik (NPC) Ojciec: Świergot (NPC) Partner: partnerka też może być
Bez dość mocno wyrosła od czasów kocięcych, ale wciąż pozostaje kotką o średnim wzroście. Ubyło jej nieco kocięcego tłuszczyku, dzięki czemu stała się posiadaczką zgrabnej, szczupłej sylwetki. Krótka i niegdyś puchata sierść jest teraz gęsta, gładka oraz lśniąca, a jej kolor niezmiennie pozostaje błękitnoszary. Dodatkowo pokrywają ją ciemniejsze, tygrysie pręgi. Piękne, duże oczy odziedziczone po matce przybrały ostateczny, intensywnie zielony kolor. Lekko zaokrągloną głowę i zdobiące ją długie, białe wibrysy przejęła zaś po ojcu.Jej nos ma kolor ciemnoszary, tak samo jak poduszeczki jej smukłych łap.
Kotka porusza się z wrodzoną gracją, stąpa nadzwyczaj delikatnie i cicho, a swój długi ogon trzyma podniesiony wysoko. Na jej pyszczku często można zobaczyć szczery uśmiech, a od czasu do czasu - również zamyślenie lub zaintrygowanie.
Przez ostatnie księżyce zrobiła się odrobinę spokojniejsza, jednak wciąż jest pełna energii i chęci do działania. Zabawy z rodzeństwem i rówieśnikami już jej nie w głowie, ale nadal uwielbia uczyć się nowych rzeczy oraz odkrywać kolejne ciekawe miejsca. Stara się trzymać na wodzy swoją wścibskość, chociaż pozostało w niej jeszcze coś z tej typowej dla kociąt ciekawości. To typowa ekstrawertyczka - uwielbia poznawać nowe koty, zarówno z Klanu Cienia, jak i z poza oraz rozmawiać z nimi. Jest kontaktowa i śmiała - potrafi dogadać się z każdym, bez względu na wiek czy rangę. Ma optymistyczne nastawienie do życia, dlatego też często się uśmiecha oraz cieszy nawet najmniejszymi rzeczami. Charakteryzuje ją skromność, nie przepada również za byciem w centrum uwagi.
Zazwyczaj nastawiona jest do wszystkich przyjacielsko, ale jeżeli ktoś zajdzie jej za skórę - potrafi pokazać pazurki i rzucić niemiłą uwagą. Bywa zbyt nachalna, posiada także tendencję do wciskania nosa w nie swoje sprawy. Czasem mówi zbyt dużo, czym umie łatwo zirytować innych. Z pewnością nie należy do kotów głupich, ale zdarza jej się palnąć coś niezbyt przemyślanego. Mimo swojego towarzyskiego usposobienia woli od czasu do czasu pobyć sama ze swoimi myślami.
Spieniona Łapa [KRz]
Tego dnia Bzowa Łapa wstała nieco później niż zazwyczaj i kiedy większość kotów była już na nogach, ona dopiero co wykonywała swoją poranną toaletę. Popielny Żar postanowiła dać jej dzisiejszego poranka spokój oraz zająć się w pierwszej kolejności swoim drugim terminatorem Zamgloną Łapą. Nie to, że nie lubiła treningów, bo wręcz je uwielbiała, ale nie zdołała się jeszcze przyzwyczaić do tak wczesnego wstawania kilka dni pod rząd, dlatego dziś pozwoliła sobie zażyć nieco większej dawki snu.
Nagle jej poranny rytuał czyszczenia się przerwał jakiś znajomy, poważny głos. Spojrzała w górę na przybysza i zobaczyła przed sobą - o dziwo - Sowią Łapę.
- Cześć - przywitała się, marszcząc brwi zdziwiona, kiedy ta nakazała jej podąrzyć za nią. Nie mając pojęcia o co chodzi kotce, podniosła się pospiesznie ze swojego legowiska i pobiegła za nią. - Gdzie mamy iść? - spytała, kiedy już ją dogoniła. Nadal nie rozumiała jej dziwnego zachowania. Czyżby się na coś dzisiaj umawiały? Nie, na pewno nie, przecież by o tym pamiętała, poza tym ostatni raz rozmawiały na pogrzebie Barszczowej Łapy i tak naprawdę nie dotyczyła niczego konkretnego. W takim razie co się stało? Próbowała sobie cokolwiek przypomnieć, jednka po pewnym czasie analizowania różnych opcji uznała, że powinna po prostu poczekać na odpowiedź starszej, dlatego wbiła w nią zaciekawione i jednocześnie zniecierpliwione spojrzenie.
<ul><ul><ul><ul></ul></ul></ul></ul><ul><ul><ul><ul>Break my heart but don't tell me I'm not doin' fine 'CauseI'll do it fine Let me go, I'm spendin' time Not doin' f i n e but I'll do it finebbbbbb</ul></ul></ul></ul></ul><ul><ul><ul><ul><ul><ul>Why you actin'v a i nfor my love,vain for myl o v e When you gotev.ery.thi.ngthatIwant? Why youactin'vain for my blood,vain for my b l o o d</ul></ul></ul></ul></ul></ul><ul><ul><ul>When y.o.u got everything that Iwant? W h y you actin' vain?</ul></ul></ul><ul><ul><ul><ul><ul></ul></ul></ul></ul></ul>
Mistrz: Olchowy Szept Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Głos Ojciec: Iglasty Grzbiet Partner: po co to komu?
Ogromna, wysoka wojowniczka o masywnym karku i dobrze zarysowanych mięśniach. Ma długie łapy zakończone ostrymi pazurami. Jej ogon jest długi i gruby, przeważnie uderza nim o ziemię albo macha nim na boki. Jej futro jest krótkie i niezbyt gęste, bure w ciemniejsze, tygrysie pręgi. Jedyne jaśniejsze miejsce to biała plamka na brodzie. Oczy są w jasnym odcieniu zieleni, przypominającym trawę. Często je mruży. Nos jest ceglany, momentami ciemniejszy, a na jej szyi, od czasu walki z bratem, widać gęste zadrapania po pazurach i ślad po ugryzieniu. Nie próbuje zasłaniać blizn, nosi je jak trofeum.
Na pierwszy rzut oka Sowiooka może wydać się nieprzyjemna, zdystansowana i chłodna. No i przede wszystkim złośliwa. Ale jeżeli da się komuś bliżej poznać, okazuje się, że właśnie taka jest. Znaczy może dużo mniej obojętna, ale bardzo złośliwa i uszczypliwa. Lubi łapać innych za słówka i narzekać na wszystko na co tylko się da. Przeważnie jest niecierpliwa i spięta, ale ostatnio udowodniła samej sobie, że potrafi się trochę rozluźnić, a nawet rzucić jakimś głupim żartem. Jeżeli ktoś podejdzie do niej z powagą i będzie chciał kulturalnej i uprzejmej rozmowy, Sowa się dostosuje. Ale jeśli ktoś zagada do niej luźno, koleżeńsko, w ten sposób mu odpowie. Potrafi dbać i troszczyć się o koty, nawet jeśli okazuje to na własny sposób, ale zawsze mówi co myśli, nawet jeżeli rozgniecie tym czyjąś reputację jak robaka. Nie kłamie - najwyżej odrobinę nagina prawdę na własną korzyść. Poza tym rzadko kiedy wybacza i umie długo chować do kogoś urazę - nie bojąc się mu tego wytknąć. Uwielbia rozwiązywać problemy za pomocą walki i jest zwolenniczką krwawych, brutalnych rozwiązań, a mimo to najbardziej boi się śmierci. Szczególnie od kiedy wie, że koty umierają też przez sen. Tym bardziej, że kwestionuje istnienie gwiezdnych ze względu na zniknięcie wszystkich żyć Wężowej Gwiazdy w momencie śmierci. Nienawidzi widoku zwłok i jest jej od nich niedobrze, no i bardzo często zastanawia się co czeka koty po śmierci.
Rydzowe Futro(KG) Kwitnąca Łapa(KW)
Nawet nie spodziewała się żadnego sprzeciwu, koty jak ona po prostu nie przyjmują jakiegokolwiek sprzeciwu do wiadomości. Chyba, że w niektórych przypadkach, ale tak to nie była zbyt optymistycznie nastawiona do plucia jej w pysk i poniżania. Kiedy Bez raczyła wreszcie wyjść ze swojego legowiska, Sowa musiała się powstrzymać od przewrócenia oczami. Czy to nie jest oczywiste?
- A jak myślisz? - odpowiedziała terminatorce ostro, ruszając prosto przed siebie. Szła pewnym krokiem z lekko uniesionym podbrudkiem jak to miała w zwyczaju i uderzała co jakiś czas ogonem na boki, bo mimo że sama utrzymywała niezłe tempo, Bez oczywiście musiała toczyć się za wolno. A przynajmniej tak to wyglądało z perspektywy burak. W końcu zmarszczyła nieco pysk i obróciła głowę, nawet nie zwalniając.
- Pływać. - burknęła, bardzo wyraźnie i stanowczo, nie podniosła jednak głosu. Bardzo ją cieszyło, że była wyższa od Bez, a na jej szyi widniały ślady pazurów. W połączeniu z masywną sylwetką i poważnym wyrazem pyska mogła wyglądać groźnie. A to było satysfakcjonujące. Zza kolejnych zarośli widać już było fragment Księżycowego Jeziora.
- Do wody. Tylko nie utop się od razu. - rozkazała z całkowitą powagą, mimo słów jakich użyła.
Mistrz: Popielny Żar Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik (NPC) Ojciec: Świergot (NPC) Partner: partnerka też może być
Bez dość mocno wyrosła od czasów kocięcych, ale wciąż pozostaje kotką o średnim wzroście. Ubyło jej nieco kocięcego tłuszczyku, dzięki czemu stała się posiadaczką zgrabnej, szczupłej sylwetki. Krótka i niegdyś puchata sierść jest teraz gęsta, gładka oraz lśniąca, a jej kolor niezmiennie pozostaje błękitnoszary. Dodatkowo pokrywają ją ciemniejsze, tygrysie pręgi. Piękne, duże oczy odziedziczone po matce przybrały ostateczny, intensywnie zielony kolor. Lekko zaokrągloną głowę i zdobiące ją długie, białe wibrysy przejęła zaś po ojcu.Jej nos ma kolor ciemnoszary, tak samo jak poduszeczki jej smukłych łap.
Kotka porusza się z wrodzoną gracją, stąpa nadzwyczaj delikatnie i cicho, a swój długi ogon trzyma podniesiony wysoko. Na jej pyszczku często można zobaczyć szczery uśmiech, a od czasu do czasu - również zamyślenie lub zaintrygowanie.
Przez ostatnie księżyce zrobiła się odrobinę spokojniejsza, jednak wciąż jest pełna energii i chęci do działania. Zabawy z rodzeństwem i rówieśnikami już jej nie w głowie, ale nadal uwielbia uczyć się nowych rzeczy oraz odkrywać kolejne ciekawe miejsca. Stara się trzymać na wodzy swoją wścibskość, chociaż pozostało w niej jeszcze coś z tej typowej dla kociąt ciekawości. To typowa ekstrawertyczka - uwielbia poznawać nowe koty, zarówno z Klanu Cienia, jak i z poza oraz rozmawiać z nimi. Jest kontaktowa i śmiała - potrafi dogadać się z każdym, bez względu na wiek czy rangę. Ma optymistyczne nastawienie do życia, dlatego też często się uśmiecha oraz cieszy nawet najmniejszymi rzeczami. Charakteryzuje ją skromność, nie przepada również za byciem w centrum uwagi.
Zazwyczaj nastawiona jest do wszystkich przyjacielsko, ale jeżeli ktoś zajdzie jej za skórę - potrafi pokazać pazurki i rzucić niemiłą uwagą. Bywa zbyt nachalna, posiada także tendencję do wciskania nosa w nie swoje sprawy. Czasem mówi zbyt dużo, czym umie łatwo zirytować innych. Z pewnością nie należy do kotów głupich, ale zdarza jej się palnąć coś niezbyt przemyślanego. Mimo swojego towarzyskiego usposobienia woli od czasu do czasu pobyć sama ze swoimi myślami.
Spieniona Łapa [KRz]
Po raz kolejny zdziwiły ją słowa Sowy. "A jak myślisz"? Skąd miała to niby wiedzieć? Szczerze powiedziawszy przez całą tą sytuację miała lekki mętlik w głowie i totalnie nie wiedziała, co o tym myśleć. Dodatkowo, szybkie tempo marszu, jakie narzuciła bura, również nie pozwalało jej się skupić w pełni. Dopiero po dłuższej chwili, kiedy jakimś cudem dała radę się z nią zrównać, usłyszała odpowiedź na nurtujące ją pytanie.
- Super - odparła entuzjastycznie, unosząc do góry swój długi ogon. Przypomniała sobie ich rozmowę sprzed wielu księżycy, kiedy starsza obiecała jej naukę pływania, ale nie spodziewała się, że rzeczywiście dotrzyma danego słowa. Bez była w tej chwili pozytywnie zaskoczona. - Skąd masz te blizny? - spytała, dotykając ogonem śladów pazurów na szyi kotki i kierując na nią zainteresowane spojrzenie. Niebieska, jeśli chodziło o wzrost, nie mogła się z nią równać. Jej głowa znajdowała się mniej więcej na wysokości właśnie owych blizn, dlatego z tej perspektywy nietrudno było je zauważyć. Czyżby terminatorka nabyła je podczas walki? A jeśli tak, to kto ją tak urządził?
Nim doczekała się jakiegokolwiek odzewu z jej strony, ujrzała przed sobą sporej wielkości jezioro wypełnione czystą, błękitną wodą.
- Pięknie tu - skomentowała, rozglądajac się dookoła. Bardzo spodobało jej się to miejsce. - Tak po prostu? - zapytała, strzygąc uszami. - Nie masz dla mnie żadnych porad, wskazówek? Jak mam się nie utopić, jeśli nie wiem, co robić? - zadała jej kolejne pytania, machająca niespokojnie ogonem na boki. Początkowe podekscytowanie zastąpiła nagle obawa. A co, jeśli sobie nie poradzi i naprawdę utonie? Czy Sowa, w razie czego, ją uratuje?
<ul><ul><ul><ul></ul></ul></ul></ul><ul><ul><ul><ul>Break my heart but don't tell me I'm not doin' fine 'CauseI'll do it fine Let me go, I'm spendin' time Not doin' f i n e but I'll do it finebbbbbb</ul></ul></ul></ul></ul><ul><ul><ul><ul><ul><ul>Why you actin'v a i nfor my love,vain for myl o v e When you gotev.ery.thi.ngthatIwant? Why youactin'vain for my blood,vain for my b l o o d</ul></ul></ul></ul></ul></ul><ul><ul><ul>When y.o.u got everything that Iwant? W h y you actin' vain?</ul></ul></ul><ul><ul><ul><ul><ul></ul></ul></ul></ul></ul>