Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
No nie wiem czy by pływał. Raczej by zapadł się pod wodę jak kamień i by wszystko obserwował z dołu. Ale spokojnie nie musiał się tego obawiać. Przecież przed chwilą Ostra się na niego obraziła, że udaje trupka! Nie powoli mu w taki sposób umrzeć! Co to to nie! Będzie go asekurować za wszelką cenę! Trzymała mocno ogon wojownika a łapami mocno trzymała podłoża by nie zlecieć do jeziora razem z nim. Nie dość, ze byłaby mokra to do tego raczej by umarła przez utonięcie. Wolała więc tego uniknąć. Po dłuższej chwili usłyszała głos Polnego i natychmiast zaczęła go ciągnąć na brzeg. Nie było to łatwe. Kocur co jak co ale ważył swoje. Jednak się nie poddawała i mocno ciągnęła nie robiąc ani chwili przerwy. Wreszcie wytargała go na bezpieczny ląd. Puściła jego ogon i zaczęła wypluwać z swojego pyska całą sierść, która się nagromadziła w jej pyszczku. gdy już wypluła większość spojrzała się na przyjaciela który w pyszczku trzymał jej upragniony przedmiot. Jej oczy znów zaiskrzyły a ogon podniósł się i delikatnie falował. Była szczęśliwa a jednocześnie zaskoczona, że się mu to udało i zrobił to dla niej... Przecież mógł inaczej ją przeprosić nie ryzykując aż tak strasznie ale mimo to spełnił obietnice i była naprawdę pod wrażeniem. Gdy Polny w końcu wypluł go z pyska i dał jej żeby mogła sobie go zabrać, wojowniczka chwyciła go do łapki zaczęła go oglądać. Błyszczał się i wydawał się być ładniejszy niż przedtem. Następnie popatrzyła się na burego kocura który był w niektórych miejscach mokry i nieco zdyszany. Podsumowując wyglądał jak kot który jest mokry. Odłożyła kamyczek na bok w bezpieczne miejsce i podeszła go Polnego gdy tylko się otrzepał z wody. Patrzyła się w jego ślepia swoimi. Chyba nie wiedział ile to znaczyło dla Ostrej. To wszystko co zrobił teraz. jej zielone oczka były wielkie i pełne pozytywnej energii. Po krótkiej chwili chwyciła prawą łapą, futro kocura na szyi i delikatnie pociągnęła do siebie by się Polny Chwast obniżył a następnie w podzięce polizała go po policzku. Czemu tak zrobiła? Coś jej kazało. -Dziękuje Polny.-w końcu powiedziała coś i uśmiechnęła się szeroko.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Poczuł mocniejszy ścisk szczęk Ostrej na swoim ogonie, a potem ciągnięcie do tyłu, więc postanowił zaryzykować i odbić się łapami od mułu. Mogło pójść w dwie strony, albo wszystko skończy się dobrze i odpijając się złapie się przednimi kończynami o brzeg, albo tylko wciśnie się w owy muł i ugrzęźnie w nim, co okazałoby się tragicznym w skutkach scenariuszem. Na szczęście Gwiezdni chyba sprzyjali buro-białemu, bo po odbiciu się udało mu się bezpiecznie wylądować na stabilnej powierzchni i ku swojej uciesze, w przypływie adrenaliny nie upuścił kamyka z powrotem do wodnej toni. Wypluł go pod łapy Ostrej, złapał haust powietrza do płuc i odetchnął z ulgą, bo to był już koniec tej misji. Kiedy Wojowniczka z wdzięcznością liznęła go po morkym policzku, wygładzając na nim sierść swoim szorstkim językiem, zastygł na moment w bezruchu, zbity z tropu przez jej niecodzienną reakcję z której się nie spodziewał. – Nie ma sprawy – stwierdził z nieco nerwowym uśmiechem na pysku, ale nie cofnął się podczas liźnięcia po policzku. To mu się nawet w pewnym stopniu spodobało, choć nie zamierzał mówić tego na głos, ani nawet pokazać tego na zewnątrz. Zniżył szyję, a następnie... cóż, otrzepał się z wody, która wciąż zalegała w jego gęstej, długiej sierści. Krople przezroczystej cieszy bryzgały na prawo i lewo, nie oszczędzając nawet Pstrego Kwiatu, która mogła poczuć jak pojedyncze krople spadają jej na pysk. Sierść nastroszyła się po wszystkim, przez co wyglądał teraz, jakby go piorun porządnie trzepnął. Uśmiechnął się dziarsko do szylkretki, a ogon zafalował w powietrzu. – No i patrz, jak ja wyglądam, do wieczora będę się mył – powiedział, niby to z wyrzutem, choć i tak dało się usłyszeć nutkę rozbawiania w jego głosie. Co jak co, ale misja z wyciągnięciem kamyka bardzo mu się spodobała i mógłby wykonać ją jeszcze raz bez żadnych wątpliwości. Nachylił się nad niebieską rzeczą, przyglądając się z zaciekawieniem przez chwilę. – Ładny jest – stwierdził w końcu, przenosząc wzrok na córkę Krogulczego Szponu. Skoro lubiła zbierać takie rzeczy, dlaczego miałby jej w tym okazjonalnie nie pomagać? Takie zainteresowanie wydawało mu się być conajmniej ciekawe i interesujące, a lubił kolorowe rzeczy, samemu mając w swoim legowisku kolorowe piórka, futro, liście i kwiaty, choć tych ostatnich jeszcze nie było. – Jak będę łaził po lesie i znajdę coś podobnego to ci przyniosę – powiadomił ją z szerokim uśmiechem. Poświęci się i zamiast do swojej norki, da znaleziska Ostrej, żeby miała też coś do ozdoby swojego posłania.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Była bardzo szczęśliwa z prezentu który dostała od przyjaciela bo co jak co ale właśnie jej go podarował. To będzie jej ulubiony kamyczek w jej kolekcji znalezisk i innych. Jak wróci do obozu będzie musiała mu znaleźć dobre miejsce w jej małej norce pod drzewem. I oczywiście będzie się dobrze opiekować kamyczkiem i go nie zgubi! Będzie go pilnować jak swojego oka w głowie.
Odsunęła się nieco od przyjaciela gdy ten zaczął się otrzepywać. Nieco się skrzywiła gdy zimne krople wody dostały się na jej futro. - Ej uważaj! - powiedziała niby oburzona ale słychać było w jej głosie rozmawianie z tego wszystkiego. Z tej sytuacji i w ogóle z nich. Ich relacja była taka zwariowana. Głównie się to wygłupiali i się śmiali. Czasem Ostrej się zdawało, że Polny wie więcej o niej niż ona o nim. Nie powiedział jej nigdy jaki lubi kolor bądź co lubi najbardziej jeść. Polny Chwast natomiast jakoś ją odkrywał warstwami coraz bardziej. Może powinna go kiedyś zapytać o takie rzeczy? - Ja nie widzę różnicy. Wyglądasz tak jak przedtem. - powiedziała złośliwie, nadal rozpawiona. Polny wyglądał komicznie. Dosłownie wyglądał jakby go jakiś piorón walnął.
Słysząc jak kumpel spodobał się kamyk wypieła się dumnie. - No pewnie, że ładny. W końcu ją go wybrałam. - machnęła ogonem zadowolona z siebie. - Było by miło. - przystała na jego propozycje. Fajnie mieć takie duperelki w swoim ulubionym miejscu. Zdobią bardzo miejsce i jest tak jakoś przyjemniej. - A ty lubisz może jakieś takie drobiazgi? Może też Ci coś kiedyś ładnego przyniosę tylko muszę wiedzieć jakie kolory lubisz najbardziej. - wojowniczka lubiła najbardziej czerwony a na drugim miejscu był niebieski a na trzecim... Huh... Może żółty?
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Musiał pozbyć się nadmiaru wody z gęstego futra, bo przez nią stawało się ono cięższe i trudniej było mu się przemieszczać. Ostrej nic się nie stanie, jeśli troszkę zmoknie, dlaczego to on miał wykonywać całą brudną robotę? Poza tym był to też odwet z wcześniejsze smagnięcie go szuwarami po pysku, niech ma za swoje. – Aha? Dzięki – oburzył się, szarpiąc głową i na moment przybierając obrażoną minę, przymykając ślepia i dodatkowo zadzierając ceglany nos. Nie jego wina, że wsadził cały łeb i łapy do wody, musiał przecież jakoś wyciągnąć kamyk z wody, a przecież nie dałby rady zrobić tego palami, przeciwstawnych kciuków też nie miał, więc jedyną opcją pozostał mu jego własny pysk wypełniony ostrymi jak szpilki zębiskami. Słysząc jej odpowiedź, powrócił do niej spojrzeniem i zamyślił się na moment, unosząc jedną z przednich łap do góry i otrzepując ją z wody, bo trochę się tego nazbierało, a bardzo niewygodnie chodziło mu się z wilgotnymi poduszkami. Nie zamierzał chować przed szylkretową Wojowniczką prawdy, bo i nie miał ku temu powodów, dlatego zaczerpnął powietrza, przygotowując się do mowy. – Mam w swoim legowisku kolorowe piórka, liście, futro i kwiatki, ale kwiatki to raczej będę miał, bo póki co żadnego nie znalazłem – a przecież nawet jeśli były, to tylko zielone liście, między którymi kwiaty wychylą się dopiero za jakiś czas, musiał być cierpliwy, bo cóż innego mógł w takiej sytuacji zrobić? Nie miał na to wpływu. – Niebieski i pomarańczowy, ładnie ze sobą kontrastują i wpasowują się w legowisko – odpowiedział swobodnie, otrzepując tym razem drugą łapę, a potem zaczynając przylizywać futro na szyi tam, gdzie był w stanie dosięgnąć szorstkim językiem. – Pióra bażanta na przykład mi się podobają, a z kwiatów, to w sumie wszystkie kolorowe, nie pogardzę żadnym, gdybyś mi przyniosła – dodał, patrząc na nią spod byka, bo zajęty był aktualnie toaletą własnej, długiej sierści, co zajmie mu trochę czasu, a nie chciał się przecież przeziębić.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Zaśmiała się na reakcje kocura. oj no przecież wie, że tylko tak się droczy. jeszcze w takim strasznym stanie na co dzień jeszcze go nie widziała. Nie był czyścioszkiem jak Ostra ale to nie znaczy, że nie dbał o swój wygląd. Dbał co prawda ale jak już kiedyś Ostra wspominała poprawiłaby głównie jego fryz i co nieco.
Słysząc odpowiedz przyjaciela była w szoku. Taki potężny kocur lubi tez zbierać coś takiego? W sumie Ostra też jest charakterna i mało kto by pomyślał, ze zbiera różne dziwactwa które jej się spodobają no ale ej Polny jest kocurem i to takim... Wielkim i umięśnionym. Zaskakujące. -No proszę, proszę taki wielki, dzielny, odważny wojownik też lubi pozbierać co nieco do swojej kryjówki.- uśmiechnęła się lekko i przymrużyła nieco oczy tworząc przeszywające spojrzenie. - Ja osobiście najbardziej lubię czerwień bo ten kolor jest bardzo symboliczny i jest dla mnie tajemniczy. Niekiedy ten kolor oznacza miłość a innym razem śmierć. Potrafi być przeciwieństwem samego siebie i to mnie w tym kolorze intryguje.-wytłumaczyła przyjacielowi. Raz wspomniała o tym ale nigdy nie powiedziała dlaczego ten kolor sobie upodobała.
Czyli bażanty i kwiatki mówisz... Może coś się znajdzie jakiś bażant na polowaniu to pomyśli nad tym. jednak chciała coś jeszcze zapytać Polnego ale głownie spytać i nie co się podroczyć. -Ale czemu zbierasz futra? Moje też będziesz chciał mi zabrać? - udawała teraz kotkę która nieco się boi ale po chwili przerodziło się to w śmiech. Nie odda swojego kochanego futerka.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
– Więc według ciebie mam być dumny, poważny i spać na jałowej ziemi? – zagaił, unosząc jedną ciemną brew do góry. Stereotypowy, gburowaty Wojownik, który jedyne co robi, to poluje, patroluje i walczy w obronie Klanu, zdobywając kolejne blizny. Spartańskie wychowanie zapewne zrobiłoby z niego takiego typa, jednak Jaskółczy Głos zadbała o swojego syna, wyuczyła go kultury, poszanowania do innych i przede wszystkim, Polny przebywając z nią zaczął upodabniać się do matki zachowaniem, które potem sam tylko udoskonalał. – Miłość i śmierć, ciekawa zależność – mruknął, z rozbawieniem poruszając powywijanymi we wszystkie strony wibrysami. Czerwień oczywiście mogła kojarzyć się komuś z krwią, w końcu była ona tegoż koloru, innym zaś z poważnym, tętniącym uczuciem między kotami. Dla Polnego natomiast... cóż, kolor jak kolor, taki sam jak zieleń, błękit czy żółć. – Ale pasuje ci ten kolor, jest jaskrawy i dobrze się komponuje z twoim bałaganem barw na futrze – pacnął ją masywną, owłosioną łapą w pręgowany bark. Ciężko mu było stwierdzić nawet, który kolor przeważał, jeśli chodziło o ubarwienie Ostrego Kwiatu. Tu trochę rudego, tam bury, gdzie indziej czarny, a w niektórych miejscach jeszcze dopatrywał się bieli. Cała ta mieszanka tworzyła ciekawą kompozycję, na której na moment zawiesił swój wzrok. Słysząc jej pytanie, obniżył się subtelnie na łapach, wlepiając spojrzenie w Wojowniczkę. – Mmmmm, twoje byłoby najlepsze, takie kolorowe, miękkie i puszyste... – wymruczał, głębokim, masowym wręcz tonem, a potem dopadł do niej, objął błyskawicznie obiema silnymi łapami i powalił na ziemię, aby następnie zawisnąć nad nią z cwaniackim, lisim wręcz uśmiechem. – Ale sama przyznasz chyba, że jeśli ma się jakieś futerko przy sobie, to jest cieplej w zimne dni, zwłaszcza, kiedy wieje wiatr albo leje deszcz – odpowiedział na jej pierwsze pytanie, pilnując, aby ta mu nigdzie nie uciekła ani nie wysunęła spod niego. Nie trzymał jej, miała swobodę i mogła się obrócić, ale liczył cicho w duchu na to, że tego nie zrobi. Rozszerzył przednie łapy, a wyszczerbione ucho poruszyło się do tyłu.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
- Nie, nie, nie. Mi się to podoba. Po prostu mnie zaskoczyłeś.-no bo nie spotyka się chyba często, ze taki dostojny kocur zbiera sobie od czasu do czasu jakieś błyskotki i inne duperelki. też Polny sporo przebywał z właśnie takimi kocurami, ze tak powiem "maszynami-wojownikami" bo ich ulubione zajęcie to bycie wojownikiem i puszenie się na ceremonii z wypiętą piersią. Lubiła jak ktoś miał jakieś hobby bo przez to był w pewien sposób unikatowy i ciekawy dla szylkretki. - Przepraszam bardzo to nie bałagan a "artystyczny nieład".-poprawiła kocura z uśmiechem na pyszczku. To fakt jej futro było zwariowane ale bardzo dobrze ją przez to określało. Była mieszanką wszystkiego. Ostry Kwiat była wybuchowa i energiczna więc od zawsze uważała, że jej futro jest piękne i wręcz idealne. Ogólnie to uważała, że wszystko w niej oprócz wzrostu było odpowiednie i wyglądało wszystko pięknie. Była urodziwa mimo swojej lekkiej wady. A nie każdemu odpowiadał charakter wojowniczki.
Widząc jak się się Polny nieco obniża powoli czuła, że coś się święci lecz nie zareagowała na to. Patrzyła się w jego zielone oczy. Sama takie posiadała ale i tak różnił się nieco od jej wielkich zielonych jak młoda trawa oczu. Jej mama miała błękitnie a ojciec... Już nie pamiętała i nie wiedziała po kim odziedziczyła ten kolor.
Nagle poczuła popchnięcie i po uderzeniu serca, wojowniczka była już na ziemi. Na szczęście nie bolało. Czy się wyrywała? Skąd. Niby po co? Przecież ufała Polnemu Chwastowi. Tyle już się znali i w pewnym stopniu czuła się przy nim bezpiecznie i nie krępowała się przy jego obecności. Mogła się wdzierać i wydziwiać razem z nim. A zapewne robił to jedynie po to by się z nią podroczyć. Nie ma to jak dobra dawka witaminy D. Krople wody spadały na jej futro i przeszedł po niej nieprzyjemny dreszcz. Nie ładnie tak. Postanowiła jednak zagrać w jego gierkę. - Yhmmmm, widzę, że barrrdzo masz chęć na moje futro.-zamruczała z ciszonym nieco głosem i z przymrożonymi oczami. Podniosła swoją prawą łapę i musnęła nią policzek wojownika by nieco go podkusić. Bawiła się bardzo dobrze bo lubiła takie zabawy. -Każdej swojej ofierze mówisz takie komplementy?- zapytała subtelnie. - Oj tak, ale czy nie wystarczy CI swoje?-zapytała spokojnie. Czuła jak jej ogon delikatnie się ruszał za prawo i na lewo w geście ekscytacji.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Na ogół potrafił dostosować się do każdego towarzystwa. W poważnym rozluźniał atmosferę swoją obecnością, zaś w tym figlarnym i wesołym, cóż, mógł być na spokojnie sobą, chociaż, czy kiedykolwiek udawał kogoś, kim nie był? Księżyce mijały, czas pędził naprzód, a Polny zdawał się praktycznie nie zmieniać, chyba, że pod wpływem Ostrego Kwiatu, przy której nie musiał zachowywać się odpowiedzialnie i zważać na to, co mówił. Z nią mógł stroi głupa i zachowywać się niczym kociak, którym przecież od tak dawna już nie był. – Wmawiaj to sobie dalej – parsknął i pacnął ją łapą po barku. Niezbyt mocno, coby nie nabić jej przypadkowo jakiegoś siniaka. Mozaika wszelkiego rodzaju odcieni brązu i rudości, przeplatanej z czernią i bielą była swego rodzaju wyjątkowa i nawet jeśli niejedna była kotka na świecie, która miałaby takie ubarwienie, to każde łaty były inne i na swój sposób wyjątkowe. Wciąż wisiał nad córką Zastępczyni, pozwalając, aby spływające w dół, dzięki sile grawitacji krople spadały prosto na jej nos i pysk, ale nie przejmował się tym jakoś szczególnie, nie ściągając uśmiechu z kolorowej mordki, który w pewnym momencie rozszerzył się jeszcze bardziej, przyjmując drapieżny wyraz. – Moje legowisko wyglądałoby o wiele lepiej z takim barwnym futerkiem, nie zmarzłbym w zimne dni – stwierdził swobodnie, kładąc łapę na barku Wojowniczki, jakby chciał sprawdzić, czy włosy na nim rosnące są rzeczywiście takie miękkie i czy będą mu odpowiadały. Nie chciał przecież mieć u siebie futra słabej, lub wątpliwej jakości, jakiegoś wypłowiałego, sztywnego, albo w ogóle z pasożytami i pchłami. Po chwili myślenia doszedł do wniosku, że się nada, dlatego zmrużył zielono-żółte ślepia, które teraz, pod wpływem światła poszły bardziej w odcień wiosennej trawy. – Chyba je z ciebie zeskubię – wymruczał, wolno i gardłowo, specjalnie akcentując ostatnie słowo i zniżył łeb, jakby chciał właśnie przystępować do pracy. – Będziesz wyglądała jak łysy szczur, wyobraź to sobie – dodał i spojrzał jej prosto w ślepia. Nie widział jeszcze kota bez futra, ale musiał wyglądać właśnie tak. Swoją drogą, ciekawe, czy takie istniały, może dwunodzy mieli owe jako Pieszczoszki i nie pozwalali wychodzić im z domów? W końcu jaki kot bez sierści przeżyłby Porę Nagich Drzew. Chyba, że nosiły skórę na skórze. Hmm, ciekawe. Otworzył pysk, jakby miał łapać już za kolorowe kosmku, jednak w pewnym momencie kłapnął zębami i znów powrócił spojrzeniem do Ostrej. – Albo okażę litość i cię nie oskubię, hm? Tylko musisz się postarać, aby mnie do tego przekonać – powiadomił ją figlarnym tonem, dając czas na zastanowienie się i uratowanie swojej cudownej, pięknej okrywy włosowej.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Przewróciła jedynie oczami na dopowiedzenie przyjaciela. Jej futro było pstrokate ale nie było "bałaganem", miała je zawsze czyste, ułożone i pachnące drzewami iglastymi. Więc nic dziwnego, że Polny tak bardzo chciał dostać jej futro. Krople wody kapały w różne miejsca i wojowniczke zaczynało ją to nieco irytować a zwłaszcza gdy krople spadały jej na nos czy oczy. Tortury. Co za niegrzeczny kocur. Zasługuje na karę. - Nie zaprzecze. Było by zapewne wyjątkowe lecz nadal uważam, że twoje futro w zupełności wystarczy i jest również ładne co moje. - mruknęła chcąc się jakoś wybronić przed drapieżnikiem który miał chrapkę na jej kochane futro. Co ma biedna począć? Przecież nie da rady się wyrwać z tego uścisku!
Cała sytuacja była śmieszna a zarazem w dziwny sposób przyjemna. Można było wyczuć w powietrzu te emocje i Ostra tak bardzo się skupiła na odegraniu swojej roli, że nie zważała już na otoczenie. Patrzyła się tylko na kocura chcąc nieprzeoczyć żadnych jego słów. Byli oboje dobrymi aktorami i lubili razem grać.
Czując dotyk wojownika delikatnie się spięła na początku ale następnie się rozluźniła. Grała bezbronną i bezsilną ofiarę która na swoją obronę jedynie może manipulować nieco drapieżnika swoim subtelnym głosem.
Słysząc kolejne słowa jej serce nieco przyspieszyło tępa. - Oh błagam nie rób mi tego! - powoli już miał się brać do dzieła i zacząć skupać jej futerko ale w ostatniej chwili Polny Chwast dał jej szansę na to by się ochronić przed tym. Uśmiechnęła się uwodzicielsko z lekką nutą zadziorności. Ma okazję na to by się uratować. - A co innego by cię zadowoliło? - powiedziała tak żeby tylko on mógł to usłyszeć. Powoli jej łapki zaczęły przyjeżdżać po jego łapach aż w końcu dotarły do jego karku i tam je zawiesiła, przez co przybliżyła się pyszczkiemm do kocura, patrząc w jego zielone jak trawa oczy oczekując odpowiedzi. Była bardzo blisko niego. Jednak nie chciała przegrać. Nie lubiła przegrywać. Ale nie mogła nic zdziałać jeżeli chodzi o jej serce które z emocji i tego wszystkiego przyspieszyło bicie. Miała przymróżone oczy i a jej ogon na chwilę przestał falować. Było to wszystko takie dziwne a zarazem bardzo przyjemne.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
– Jeszcze jakiś czas temu mówiłaś coś innego – stwierdził i uniósł niemrawie jedną brew do góry. Doskonale pamiętał ich rozmowę w okolicy Czarnego Ogona, no, może z pewnymi lukami, bo jednak słowo w słowo nie potrafił przytoczyć tego, o czym wtedy rozmawiali, ale mimo wszystko to, co musiał, zapamiętał i teraz zamierzał użyć tej informacji przeciwko niej samej. – Jak ty to wtedy powiedziałaś? Jakbyś się ty za mnie wzięła, to by żadna kotka nie oderwała ode mnie wzroku? Czyli... uważasz, że moje futro teraz nie jest ładne – wywnioskował cwaniacko, uśmiechając się dumnie i pacnął ją jeszcze raz w bark, tym razem lżej, niż poprzednio, niech uważa, co mówi, bo każde słowo mogło być potem użyte przeciwko niej. – Oj ty kłamczuszku... – mruknął, choć już raczej sam do siebie, pokręcając z udawanym niezadowoleniem i zawodem łbem na boki, co spowodowało jeszcze większą ilość kropel wody, które opadły na szylkretową Wojowniczkę i rozbryzgały się na powierzchni jej futra. Zastanawiał się dalej, czego mógłby oczekiwać od Ostrej, przez moment nawet mrużąc ślepia, aż w końcu wymyślił, coś dobrego, bardzo dobrego nawet. Puścił jej oczko, a potem uwalił się obok niej, przewracając na grzbiet i wbijając spojrzenie w niebo, po którym powolnie i leniwie snuły się białawe, a czasami i szarawe obłoki, przysłaniając promieniujące słońce. Ogon powoli poruszał się raz w prawo, raz w lewo, a tęczówki wciąż utkwione były na nieboskłonie, nawet na moment nie skierowawszy się na leżącą obok niego kotkę. – Kiedy nastanie pełna Pora Zielonych Liści, upolujesz węża – powiedział nagle, niezwykle spokojnym głosem, w którym jednak dało się usłyszeć lekką nutkę zaczepności. Domysły, że nienawidziła gadów, które snuł przez jej zachowanie i fakt, że zawsze omijała jakoś tematy węży, a ze stosów nigdy ich nie brała. Kolejny słaby punkt, który przed nim nieświadomie odsłoniła. – Obojętnie jakiego, to nie jest ważne – dodał szybko, aby zaraz nie zasypywała go pytaniami o konkretny gatunek.Wąż to wąż, zaskroniec czy żmija, to akurat nie była wielka różnica, wszystkie nie miały nóg i zamiast piór, sierści czy skóry miały łuski. – Później przyjdziesz z nim do mnie i zjesz trochę na moich oczach – zakończył, a białe wibrysy zadrżały z dumy, że udało mu się wymyślić tak genialny w jego opinii plan. Spojrzał w końcu na kotkę, bo chciał zobaczyć jej reakcję na zadanie, jakie jej wyznaczył.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Myślał, że ja zatka tym, że słuchał jej słów i zapamiętał i teraz właśnie powiedział? Ha! Ostra spokojnie może odbić ta piłeczkę. -Nigdy nie mówiłam, że jest ono brzydkie. Po prostu z moją pomocą byłbyś przystojny.-uśmiechnęła się zadziornie. No cóż jego strata. Najwidoczniej nie zależy mu na tym by dobrze się prezentować i przyszłości skończyć jako singiel i prawiczek. Kto co lubi.
Nagle stało się coś o czym chyba Polny nie miał pojęcia bowiem zapomniał, że Ostra była zawieszona na jego szyi i gdy tylko przeturlał się na grzbiet to ona razem z nim. I tak oto wylądowała u niego na brzuchu. Znowu. Zaskoczona trzymała się mocno futra przyjaciela i gdy w końcu do niej dotarło co się stało, rozluźniła uściska ale nie zamierzała z niego zejść. Tym razem się nie nabierze na jego sztuczkę a poza tym lubiła być wyżej od niego bo czuła się... Lepsza. Dlatego też uśmiechnęła się na początku zwycięsko ale szybko ten uśmiech zniknął bo pojawiło się zdegustowanie. Nie lubiła węży. Nie lubiła ich widzieć a tym bardziej jeść. Były chude i obślizgłe. Zawsze się bała, że jeden ją kiedyś udusi czy coś. Ogólnie wolała ich unikać bo to nie były stworzenia które by lubiła Ostra. Nie ma to nóg a mimo wszystko się porusza, ma okropny język który ciągle wystawia i ten jego syk... Aż ciarki przechodzą na samą myśl. Polny mógł zauważyć jak się robi nieco marniejsza ale po kilku uderzeniach serca przybrała minę hardą jak na Ostry Kwiat przystało. - A żebyś wiedział, że ci upoluje! Ha! Nawet dwa ci przyniosę by drugiego wepchać Ci do pyska!- w oczach wojowniczki był prawdziwy ogień. Dając wyzwanie Ostrej można być pewny, że to wykona i nie podda się dopóki tego nie zrobi. Chociażby to trwało całe dwa dni to mu tego węża przyniesie i na jego oczach zje kawałek.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Zawiesił na moment na niej wzrok, unosząc brwi ku niebu. Była strasznie uparta i ciągle próbowała udowodnić swoją rację. Od początku zdawał sobie z tego sprawę, dlatego nie zamierzał tak łatwo dać za wygraną, więc postanowił wziąć ją pod włos. – A teraz nie jestem? – zapytał i przechylił włochaty łeb na bok. Pytanie było podchwytliwe i szczerze mówiąc - czekał na werdykt szylkretowej córki Wiewiórczego Ogona. Nie, żeby mu jakoś szczególnie zależało... ale wolał mieć opinię jakiejś kotki na swój temat, coby wiedzieć, czy według niej wygląda dobrze, czy wręcz przeciwnie, nawet jeśli miałoby to być powiedziane w żartach. Nigdy przesadnie nie dbał o swój wygląd, bo ranga Wojownika wiązała się z częstym przemykaniem po jakiś krzaczorach i niełatwych powierzchniach, jakie można było spotkać na ich terenach.
Kiedy się na nim uwaliła, zacisnął kły i na moment zgromił ją spojrzeniem. Musiała się go uczepić? Po raz kolejny była nad nim, uciskając jego klatkę piersiową i powodując, że musiał brać głębsze oddechy. Nie dał po sobie jednak poznać zaskoczenia, jakie odczuł, a także miłego wrażenia, które na moment wypełniło jego masywne, umięśnione ciało. Trzepnął uchem, słysząc jej odpowiedź. – Jasne, a jeże latają – parsknął głośno. – Pewnie jak tylko jednego zobaczysz, to podkulisz ogon i uciekniesz w popłochu – oczywiście nic nie było pewne, a do pełnej Pory Młodych Liści, albo i Zielonych, bez różnicy, chodziło mu tylko o to, aby Ostra przyniosła mu tego węża i skosztowała, może szybko przekona się, że nie są takie obrzydliwe, jak myśli. Skoro czegoś nie próbowała, to nie znaczy, że to niedobre, choć szczerze mówiąc, pojęcia nie miał, czy barwna Wojowniczka miała kiedyś okazję do konsumpcji gada i w jakich okolicznościach. – Złaź, bo znowu mnie zadusisz – burknął niezadowolony i położył łapę na jej barku, napierając lekko, jakby dawał jej znak, że ma się od niego odsunąć. Już raz był na takiej przegranej pozycji, drugi raz nie zamierzał. Najwyżej znów uda, że jest martwy. Wyjścia były dwa.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Przechyliła również głowę i uśmiechnęła się cwaniacko gdyż już miała w głowie odpowiedz która nie usatysfakcjonuje Chwasta. - Na tą chwilę odpowiedz na to pytanie zostanie tajemnicą. -uśmiechnęła się lisio. Nie chciała obrazić ani też mówić, że jest przystojny. Osobiście uważała go za ładnego kocura. Gdyby nieco zadbał swoje futro według rad wojowniczki to by pewnie by mu powiedziała, że jest przystojny. Poza tym nie chciała też bardziej podbudować jego ego. Na komplementy od Ostrej trzeba sobie zasłużyć.
Słysząc odpowiedz Polnego Chwastu zrobiła oburzoną minę. A żeby wiedział, że Ostra mu upoluje tego głupiego węża! - Ja się nie BOJE węży. Ja ich NIE LUBIE.-niech sobie nie myśli, że Ostra się boi jakiegoś tam gada. Po prostu ich wygląd sprawiał nieprzyjemne dreszcze na jej skórze. Okropnie wyglądały i ich odgłos bł nieprzyjemny dla ucha wojowniczki.
Gdy usłyszała polecenie jedynie przewróciła oczami i zeszła z wojownika. - Bez przesady. Nie jestem ciężka. No chyba, że taki słaby jesteś, że takiej kotki jak ja nie umiesz podnieść.-popatrzyła się na niego wyzywająco. Zaczęła myć swoje futro gdyż w niektórych miejscach było mokre i trzeba było je ułożyć. Była ciekawa reakcji Polnego. Była ciekawa co zrobi.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Parsknął jedynie na jej słowa, a następnie wstrząsną kryzą, otrzepując się z resztek wody, która osiadła na jego gęstym, zmierzwionym futrze. Nie było aż tak zimno, nie zapowiadało się też na jakikolwiek mocniejszy wiatr czy opady, dlatego też nie musiał obawiać się możliwości zachorowania i złapania jakiegoś kataru. Nie miał ochoty znów siedzieć pod przymusem w Lecznicy, już dość się wysiedział. Na całe życie mu wystarczy. – Nie powiedziałem nigdy, że się ich boisz. Stwierdziłem jedynie prosty, wiadomy fakt, bo doskonale wiem, jak to wyzwanie, które przyjęłaś się zakończy – odparł słodko, swoim melodyjnym głosikiem i nachylił się subtelnie nad Ostrą, kiedy to mówił. W głębi serca czuł mimo wszystko, że mógł przegrać, a szylkretowa Wojowniczka faktycznie nie zrazi się łuskowatym gadem i przytacha mu go do legowiska któregoś słonecznego i pięknego dnia. Póki co węży i jaszczurek było mało, głównie ze względu na Porę Nagich Drzew, która... nie była o dziwo taka, jakiej wszyscy się spodziewali, nawet zwierzyna zbudziła się nieco wcześniej, niż powinna, jednak... cóż, czy to było coś złego? Przynajmniej każdy żołądek w klanie będzie napełniony do syta. Był ciekawy tego, co przyniesie przyszłość, bardzo ciekawy.
Zlazła z niego, dzięki czemu mógł złapać głębszy i wyraźniejszy haust powietrza do płuc. Obrócił się na bok, aby następnie wyprostować się, stanąwszy na cztery masywne łapy, zwracając się przodem do myjącej się Wojowniczki. Kpiła sobie z niego? Był o wiele silniejszy, aniżeli ona, było to widać, dominował nad nią wzrostem i ilością wyćwiczonych mięśni, a jednak ta śmiała sobie to kwestionować? Uszy powędrowały do tyłu, a łapy samoistnie zrobiły krok naprzód. – Słaby? – powtórzył, jakby powtarzając akcent, z jakim wypowiadała swoje słowa. Wąsy mu zadrżały, a ogon zafalował w powietrzu, zrobił kilka następnych kroków naprzód, jednak tym razem trochę bardziej okrężną linią, dookoła Pstrego Kwiatu, a kiedy znalazł się po jej lewej stronie, zadarł pysk do góry. – Mam cię podnieść? Proszę bardzo! – palnął i ruszył na nią, wsuwając błyskawicznie łeb pod jej brzuch, potem szybko skierował nos między przednie łapy kocicy i podskoczył na wszystkich czterech kończynach, coby usadowić ją na nim tak, aby nie spadła. Musiał się teraz wykazać swoją siłą i cierpliwością, bo jednak pomimo mniejszej masy córka Wiewiórczego Ogona i tak nie ważyła tyle, co mysz czy wróbelek. Leżała na nim flaczkiem ze spuszczonymi ku dołowi łapami, ale zapewne taki stan rzeczy nie potrwa długo. Przynajmniej miała z jego grzbietu dobry widok na okolicę.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Ojoj chyba nie wiedział z kim ma do czynienia. Ostra NIGDY się nie poddaje jeżeli ktoś jej narzuca wyzwanie. Poza tym też NIE lubiła przegrywać i chyba Polny mógł to zauważyć. - Jeszcze się przekonamy.-wbiła w niego swoje ostre spojrzenie. Wyzwanie można uznać za przyjęte z obu stron rozgrywających. czas pokaże kto z nich wygra.
Gdy tak się myła nie zwracała zbytnio uwagi co robi. Dopiero gdy się odezwał oderwała na chwilę się od mycia by na niego spojrzeć. Oho komuś poszarpała nieco ego. Uśmiechnęła się z siebie zadowolona a następnie wróciła do mycia swojego białego kołnierza. Nie spodziewała się jednak tego co za chwilę się wydarzy. Szybkim ruchem Polny dostał się pod spód wojowniczki a następnie przeszedł głową pod jej przednimi łapami. Zamrugała kilka razy bo nie wiedziała co się właściwie stało. Czy właśnie leżała na grzbiecie przyjaciela. przez chwilę nic nie mówiła i rozglądała się z góry na wszystko. Inna perspektywa kompletnie. Ciekawe doświadczenie. Następnie nachyliła się nieco by zobaczyć chociaż pysk wojownika. - Zwariowałeś?! Ty głupku ty!-krzyknęła oburzona do kumpla a następnie chwilę się zastanowiła i się dziarsko uśmiechnęła. - PĘDŹ JAK WICHER MÓJ KONIU!- odkrzyknęła i wybuchła śmiechem. Konie podobno szybko biegają i są duże więc... Polny jest takim konikiem.