sporych rozmiarów kociak, dwie cynamonowo dymne plamki na pyszczku oraz cynamonowo dymny ogon, reszta ciała biała, długowłosy, matowe, ślepe oczy
Kociak potrzebujący uwagi. Z powodu swojej wady Zawieja zdecydowanie nie była skłonna do niepotrzebnego zawracania sobie głowy popsutym dzieckiem. Maluszek właśnie z tego powodu zaczął symulować choroby albo wymyślając niestworzone historie na swój temat - tylko i wyłącznie po to, aby rodzice i rodzeństwo zwrócili na niego uwagę. Bardzo często potrafiłby podejść do kogokolwiek i zacząć opowiadać o tym, jak to pokonał lisa, albo, że widział... znaczy słyszał! że wielkie orły latają nad obozem i porywają kociaki, jednemu nawet urwał szpona!
Niezdolny do podejmowania samodzielnych decyzji, potrzebujący ciągłej aprobaty... kogokolwiek. Jeśli będzie chciał coś zrobić, to najpierw będzie potrzebował z kimś o tym porozmawiać. A gdy już będzie zmuszony do samodzielnego myślenia to czuje wyrzuty sumienia. Szybko zmieniający zdanie, aby tylko dopasować się do towarzystwa - nawet jeśli to nie było zgodne z nim samym.
Zdecydowanie nie potrafi panować nad własnymi emocjami - wybuchy złości, krzyki.... Dąb ma problem z wyrażaniem emocji, nie potrafi rozmawiać o nich w normalny sposób, a jeśli ktoś próbuje z nim porozmawiać to musi być gotowy na złość i obrażone fuknięcia.
Zapach nocnego powietrza różnił się od tego dziennego. Było wilgotne, nawet bardziej słodkie moim zdaniem. Jednocześnie wyczuwałem też wiele innych stworzeń, jak chociażby żaby. Gdzieś w oddali zahuczała sowa, na co nieco podskoczyłem. Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy! Stanąłem z wiatrem, odwracając głowę na boki, aby dosłyszeć, skąd dochodził odgłos tego nocnego ptaka. Skupiłem się na tym jednak tak bardzo, iż nie zachowałem należytej ostrożności i ledwie dosłyszałem kroki kota, który już po chwili szeptał za mną.
- Na Gwiezdnych! - niemalże krzyknąłem, odwracając się gwałtownie w stronę głosu i tym samym wpadając tylnymi łapami w wodę. Syknąłem, wyskakując z jeziora i niemalże wpadając na kocura. Dopiero po chwili, gdy wreszcie skupiłem się na jego zapachu, zdałem sobie sprawę, iż do Szepczące Topielisko. Odchrząknąłem, po czym wyprostowałem się nieco, jednocześnie nieco wydłużając nasz dystans.
- Ja wcale się nie wystraszyłem jakby co. Po prostu coś... ugryzło mnie w łapę, o - wytłumaczyłem się szybko, również zniżając swój ton do szeptu. - Niebezpieczeństwo to moje drugie imię - dodałem szybko. - A ty co tu robisz?
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pod względem wielkości i budowy, Mszar nie wyróżnia się w żaden sposób od przeciętnego kocięcia. Nic nie wskazuje także na to, by miało się to zmienić w przyszłości – wyrośnie prawdopodobnie na kota średniej wielkości i takiej również budowy. Całe jego ciało pokrywa krótkie, miękkie futerko, co również nie należy do cech szczególnych – jednak jego umaszczenia zaczyna się już nieco wyróżniać. Jego podstawę stanowi całkiem klasyczny dla klanu Cienia bury odcień poprzecinany dość grubymi, czarnymi tygrysimi pręgami, w sporej części przykrytych bielą. I to te właśnie białe znaczenia układają się w sposób dość rzadko spotykany. Pokrywają szczególnie oba boki kociaka, gdzie zajmują ich większą część, tworząc nieregularne łaty spod których gdzieniegdzie widać fragmentu prawdziwego umaszczenia. Biały jest także w zdecydowanej większości brzuch Moczara, a mniejsze plamy tej samej barwy można zauważyć również na jego czole, pod oczami oraz na prawym policzku, gdzie tworzy się dłuższa, jasna smuga. Poza tym, na reszcie głowy, ogonie oraz łapach można oglądać już niezakryte niczym burą sierść, potwierdzającą czyim dzieckiem jest. Dość istotnym elementem są także oczy kociaka, póki co jeszcze szaroniebieskie, dziecięce, ale całkiem niedługo zaczną wybarwiać się na złotobrązowe.
Podczas gdy całkiem spora część jego rodzeństwa domaga się uwagi rodziców oraz całego świata, Mszar woli trzymać się gdzieś z tyłu, próbując nie zwrócić na siebie zbyt dłużej uwagi. Należy do kociaków dość cichych i spokojnych, starających się zwykle unikać konfliktów, jeśli jest to tylko możliwe. Jak na syna kotów tak potężnych jak Psia Gwiazda i Grząskie Bagno, nie ma także zbyt ambitnych planów na przyszłość – myślenie o tym, że w przyszłości miałby zostać jednym z najpotężniejszych wojowników, napełnia go raczej niepokojem niż radością. Dlatego ucieka od świata w zastanawianie się nad sprawami zupełnie innymi, marzeniami odległymi i zwykle niemożliwymi do spełnienia. Często skupia się na tych wyobrażeniach na tyle mocno, że sprawia wrażenie nieobecnego, ignorującego rzeczywisty świat wokół niego. Mimo wszystko, stara się być posłusznym synem swoich rodziców, bo absolutnie nie chciałby ich zawieść i nawet, jeśli uznaje, że najlepszy nigdy nie będzie, wolałby nie stać się tym najgorszym. W kontaktach z innymi kotami, lubi przede wszystkim słuchanie opowieści – o dawnych czasach, o Gwiezdnych, dalekich miejscach, właściwie o wszystkim, co nie jest aktualnym życiem Mszara.
Może naprawdę powinienem zrobić to jakoś inaczej. Dać najpierw Mętnej Lapie znak, że się zbliżam, ale… Jak właściwie miałem to zrobić? Odsunąłem się o krok, gdy kocur wyskoczył z wody w moim kierunku. Nawet nie przeszkadzałoby mi, gdyby stał obok, jednak to wszystko działo się tak nagle i niepodziewanie, że też nie byłem na to zupełnie gotowy. - Nie chciałem cię przestraszyć, tylko… Mam wrażenie, że jak jest się głośno w nocy, to można zwrócić tym bardziej na siebie ich uwagę. – Teraz już było na to za późno. Rozejrzałem się nerwowo, jakby zaraz rzeczywiście coś mogło wypełznąć z jeziora czy spośród drzew, by schwycić nas i wciągnąć do swej krainy. Na szczęście, póki co nic takiego nie dostrzegłem. - Chciałem… Chciałem zobaczyć duchy. Jak Błądzącego Wędrowca. A ty co tu robisz? – Mój cel wydawał mi się być jednym z najbardziej logicznych dla takich wypraw. Po co innego miałoby się być samotnie w lesie w środku nocy? Czy może i terminator przybył tu z tego samego powodu?
sporych rozmiarów kociak, dwie cynamonowo dymne plamki na pyszczku oraz cynamonowo dymny ogon, reszta ciała biała, długowłosy, matowe, ślepe oczy
Kociak potrzebujący uwagi. Z powodu swojej wady Zawieja zdecydowanie nie była skłonna do niepotrzebnego zawracania sobie głowy popsutym dzieckiem. Maluszek właśnie z tego powodu zaczął symulować choroby albo wymyślając niestworzone historie na swój temat - tylko i wyłącznie po to, aby rodzice i rodzeństwo zwrócili na niego uwagę. Bardzo często potrafiłby podejść do kogokolwiek i zacząć opowiadać o tym, jak to pokonał lisa, albo, że widział... znaczy słyszał! że wielkie orły latają nad obozem i porywają kociaki, jednemu nawet urwał szpona!
Niezdolny do podejmowania samodzielnych decyzji, potrzebujący ciągłej aprobaty... kogokolwiek. Jeśli będzie chciał coś zrobić, to najpierw będzie potrzebował z kimś o tym porozmawiać. A gdy już będzie zmuszony do samodzielnego myślenia to czuje wyrzuty sumienia. Szybko zmieniający zdanie, aby tylko dopasować się do towarzystwa - nawet jeśli to nie było zgodne z nim samym.
Zdecydowanie nie potrafi panować nad własnymi emocjami - wybuchy złości, krzyki.... Dąb ma problem z wyrażaniem emocji, nie potrafi rozmawiać o nich w normalny sposób, a jeśli ktoś próbuje z nim porozmawiać to musi być gotowy na złość i obrażone fuknięcia.
- Mówiłem, nie przestraszyłeś mnie - miauknąłem cicho, kładąc uszy po siebie. Nie chciałem wyjść na tchórza przed wojownikiem, jeszcze tym bardziej przed synem Psiej Gwiazdy. Przejechałem parę razy po mokrych, tylnych łapach.
- Duchy? - zapytałem, nieco zdziwiony takim obrotem spraw. W sensie słyszałem te opowieści, ale dopóki kocur o tym nie wspomniał to… nawet o tym nie myślałem.
- Ja chciałem po prostu poczuć zapach terytorium o zmroku. Pachnie niezwykle dobrze, prawda?
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pod względem wielkości i budowy, Mszar nie wyróżnia się w żaden sposób od przeciętnego kocięcia. Nic nie wskazuje także na to, by miało się to zmienić w przyszłości – wyrośnie prawdopodobnie na kota średniej wielkości i takiej również budowy. Całe jego ciało pokrywa krótkie, miękkie futerko, co również nie należy do cech szczególnych – jednak jego umaszczenia zaczyna się już nieco wyróżniać. Jego podstawę stanowi całkiem klasyczny dla klanu Cienia bury odcień poprzecinany dość grubymi, czarnymi tygrysimi pręgami, w sporej części przykrytych bielą. I to te właśnie białe znaczenia układają się w sposób dość rzadko spotykany. Pokrywają szczególnie oba boki kociaka, gdzie zajmują ich większą część, tworząc nieregularne łaty spod których gdzieniegdzie widać fragmentu prawdziwego umaszczenia. Biały jest także w zdecydowanej większości brzuch Moczara, a mniejsze plamy tej samej barwy można zauważyć również na jego czole, pod oczami oraz na prawym policzku, gdzie tworzy się dłuższa, jasna smuga. Poza tym, na reszcie głowy, ogonie oraz łapach można oglądać już niezakryte niczym burą sierść, potwierdzającą czyim dzieckiem jest. Dość istotnym elementem są także oczy kociaka, póki co jeszcze szaroniebieskie, dziecięce, ale całkiem niedługo zaczną wybarwiać się na złotobrązowe.
Podczas gdy całkiem spora część jego rodzeństwa domaga się uwagi rodziców oraz całego świata, Mszar woli trzymać się gdzieś z tyłu, próbując nie zwrócić na siebie zbyt dłużej uwagi. Należy do kociaków dość cichych i spokojnych, starających się zwykle unikać konfliktów, jeśli jest to tylko możliwe. Jak na syna kotów tak potężnych jak Psia Gwiazda i Grząskie Bagno, nie ma także zbyt ambitnych planów na przyszłość – myślenie o tym, że w przyszłości miałby zostać jednym z najpotężniejszych wojowników, napełnia go raczej niepokojem niż radością. Dlatego ucieka od świata w zastanawianie się nad sprawami zupełnie innymi, marzeniami odległymi i zwykle niemożliwymi do spełnienia. Często skupia się na tych wyobrażeniach na tyle mocno, że sprawia wrażenie nieobecnego, ignorującego rzeczywisty świat wokół niego. Mimo wszystko, stara się być posłusznym synem swoich rodziców, bo absolutnie nie chciałby ich zawieść i nawet, jeśli uznaje, że najlepszy nigdy nie będzie, wolałby nie stać się tym najgorszym. W kontaktach z innymi kotami, lubi przede wszystkim słuchanie opowieści – o dawnych czasach, o Gwiezdnych, dalekich miejscach, właściwie o wszystkim, co nie jest aktualnym życiem Mszara.
- Tak, wszystkie opowieści mówią, że powinny być niedaleko stąd… Jeszcze żadnego z nich nie widziałem, ale te historie nie mogły się wziąć znikąd. – Wiedziałem, że niektóre koty uważały je jedynie za bajki dla kociaków. Ale czy gdyby rzeczywiście tak było, to byłyby dalej przekazywane tyle razy? Czy nie miało więcej sensu, gdyby naprawdę miały nas przed czymś przestrzegać?
Zamilkłem, wciągając głęboko powietrze przez nos i w tym momencie większego spokoju, starając się poczuć w pełni wszystko, co działo się wokół. Czy zjawy, których się objawiałem, też roztaczały wśród siebie jakąś woń? O tym nie było w żadnej z wersji opowieści, które znałem. - Tak, teraz czuć tu tyle różnych zapachów, jakby nawet takich, których nie czułem w dzień… Nauczyłeś się tych, które z nich należą do ziół, gdy mieszkałeś w Korzennej Jamie? – Sam wiedziałem, że lecznica była wręcz wypełniona przeróżnymi, lepiej i gorzej pachnącymi roślinami. Jednak sam nie spędziłem tam zbyt wiele czasu, więc każdy z nich mieszał mi się ze sobą, tworząc fascynującą, ale i przytłaczającą całość. Jednak może Mętna Łapa, spędzając tam całe dzieciństwo wraz z matką medyczką, wyczuwał coś więcej.
sporych rozmiarów kociak, dwie cynamonowo dymne plamki na pyszczku oraz cynamonowo dymny ogon, reszta ciała biała, długowłosy, matowe, ślepe oczy
Kociak potrzebujący uwagi. Z powodu swojej wady Zawieja zdecydowanie nie była skłonna do niepotrzebnego zawracania sobie głowy popsutym dzieckiem. Maluszek właśnie z tego powodu zaczął symulować choroby albo wymyślając niestworzone historie na swój temat - tylko i wyłącznie po to, aby rodzice i rodzeństwo zwrócili na niego uwagę. Bardzo często potrafiłby podejść do kogokolwiek i zacząć opowiadać o tym, jak to pokonał lisa, albo, że widział... znaczy słyszał! że wielkie orły latają nad obozem i porywają kociaki, jednemu nawet urwał szpona!
Niezdolny do podejmowania samodzielnych decyzji, potrzebujący ciągłej aprobaty... kogokolwiek. Jeśli będzie chciał coś zrobić, to najpierw będzie potrzebował z kimś o tym porozmawiać. A gdy już będzie zmuszony do samodzielnego myślenia to czuje wyrzuty sumienia. Szybko zmieniający zdanie, aby tylko dopasować się do towarzystwa - nawet jeśli to nie było zgodne z nim samym.
Zdecydowanie nie potrafi panować nad własnymi emocjami - wybuchy złości, krzyki.... Dąb ma problem z wyrażaniem emocji, nie potrafi rozmawiać o nich w normalny sposób, a jeśli ktoś próbuje z nim porozmawiać to musi być gotowy na złość i obrażone fuknięcia.
- No ja też nic nie słyszałem, odkąd tu przyszedłem - miauknąłem spokojnie, nawet nieco zaintrygowany tym całym szukaniem duchów. W sensie ja nie mogłem ich zobaczyć, ale może chociaż usłyszeć? Może Topielisko chociaż opowiedziałby mi, jak taki duch wygląda? Nie, żebym wiedział jak! Nie wiedziałem jak wygląda ten cały "biały" albo "czarny" czy "zielony". Dla mnie trawa bowiem nie była zielona, a miękka. Kora drzewa nie była brązowa albo biała, ale szorstka albo gładka. Więc może mógłbym dotknąć takiego ducha albo go wyczuć? Czy duchy mogły w sumie pachnieć?
- Prawda? I też powietrze jest takie chłodniejsze. - mruknąłem zadowolony, że ktoś wreszcie postarał się poczuć to co ja - Niektóre tak, nie potrafię powiedzieć konkretnie co jest czym, ale wyczuwam tutaj zapachy, które są w Korzennej Jamie. - dodałem, zaciągając się powietrzem nieco bardziej. - To co? Idziemy szukać tych duchów? - zapytałem po chwili, kierując pysk w stronę zapachu Szepczącego Topieliska.
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pod względem wielkości i budowy, Mszar nie wyróżnia się w żaden sposób od przeciętnego kocięcia. Nic nie wskazuje także na to, by miało się to zmienić w przyszłości – wyrośnie prawdopodobnie na kota średniej wielkości i takiej również budowy. Całe jego ciało pokrywa krótkie, miękkie futerko, co również nie należy do cech szczególnych – jednak jego umaszczenia zaczyna się już nieco wyróżniać. Jego podstawę stanowi całkiem klasyczny dla klanu Cienia bury odcień poprzecinany dość grubymi, czarnymi tygrysimi pręgami, w sporej części przykrytych bielą. I to te właśnie białe znaczenia układają się w sposób dość rzadko spotykany. Pokrywają szczególnie oba boki kociaka, gdzie zajmują ich większą część, tworząc nieregularne łaty spod których gdzieniegdzie widać fragmentu prawdziwego umaszczenia. Biały jest także w zdecydowanej większości brzuch Moczara, a mniejsze plamy tej samej barwy można zauważyć również na jego czole, pod oczami oraz na prawym policzku, gdzie tworzy się dłuższa, jasna smuga. Poza tym, na reszcie głowy, ogonie oraz łapach można oglądać już niezakryte niczym burą sierść, potwierdzającą czyim dzieckiem jest. Dość istotnym elementem są także oczy kociaka, póki co jeszcze szaroniebieskie, dziecięce, ale całkiem niedługo zaczną wybarwiać się na złotobrązowe.
Podczas gdy całkiem spora część jego rodzeństwa domaga się uwagi rodziców oraz całego świata, Mszar woli trzymać się gdzieś z tyłu, próbując nie zwrócić na siebie zbyt dłużej uwagi. Należy do kociaków dość cichych i spokojnych, starających się zwykle unikać konfliktów, jeśli jest to tylko możliwe. Jak na syna kotów tak potężnych jak Psia Gwiazda i Grząskie Bagno, nie ma także zbyt ambitnych planów na przyszłość – myślenie o tym, że w przyszłości miałby zostać jednym z najpotężniejszych wojowników, napełnia go raczej niepokojem niż radością. Dlatego ucieka od świata w zastanawianie się nad sprawami zupełnie innymi, marzeniami odległymi i zwykle niemożliwymi do spełnienia. Często skupia się na tych wyobrażeniach na tyle mocno, że sprawia wrażenie nieobecnego, ignorującego rzeczywisty świat wokół niego. Mimo wszystko, stara się być posłusznym synem swoich rodziców, bo absolutnie nie chciałby ich zawieść i nawet, jeśli uznaje, że najlepszy nigdy nie będzie, wolałby nie stać się tym najgorszym. W kontaktach z innymi kotami, lubi przede wszystkim słuchanie opowieści – o dawnych czasach, o Gwiezdnych, dalekich miejscach, właściwie o wszystkim, co nie jest aktualnym życiem Mszara.
- Tylko pamiętaj, żeby bardzo uważać, taki Nienasyceniec, może łatwo wciągać koty pod wodę… Może bezpieczniej będzie, jeśli ja pójdę pierwszy. – Zaproponowałem. Wciąż brzmiało to trochę strasznie, ale nie chciałem, żeby temu całkiem miłemu kocurkowi coś się stało. Czy to już naprawdę był ten moment, gdy musiałem przejmować rolę Próchna w takich poszukiwaniach, jako tego starszego, silniejszego kota? Na pewno byłem bardziej doświadczony w szukaniu duchów.
Z tą nowo zdobytą (albo przynajmniej udawaną odwagą) wyszedłem przed Dęba, by móc go poprowadzić wzdłuż jeziora i jeszcze dalej. - Będę mówił, jeśli coś zobaczę… I ty też powiedz jak coś usłyszysz. – Dodałem, znów ściszając głos do odpowiedniego na takie okazje szeptu – Albo wyczujesz duchy w jakiś inny sposób… Może umiesz czuć coś innego, czego inne koty nie potrafią? – Zastanowiłem się. Wiedziałem przecież, że Mętna Łapa nie widział i musiał korzystać z innych zmysłów, może tak naprawdę miał coś jeszcze, w zamian za zwykłe oczy? Coś, dzięki czemu mógłby szybciej wyczuwać istoty, które nie były do końca z tego świata?
sporych rozmiarów kociak, dwie cynamonowo dymne plamki na pyszczku oraz cynamonowo dymny ogon, reszta ciała biała, długowłosy, matowe, ślepe oczy
Kociak potrzebujący uwagi. Z powodu swojej wady Zawieja zdecydowanie nie była skłonna do niepotrzebnego zawracania sobie głowy popsutym dzieckiem. Maluszek właśnie z tego powodu zaczął symulować choroby albo wymyślając niestworzone historie na swój temat - tylko i wyłącznie po to, aby rodzice i rodzeństwo zwrócili na niego uwagę. Bardzo często potrafiłby podejść do kogokolwiek i zacząć opowiadać o tym, jak to pokonał lisa, albo, że widział... znaczy słyszał! że wielkie orły latają nad obozem i porywają kociaki, jednemu nawet urwał szpona!
Niezdolny do podejmowania samodzielnych decyzji, potrzebujący ciągłej aprobaty... kogokolwiek. Jeśli będzie chciał coś zrobić, to najpierw będzie potrzebował z kimś o tym porozmawiać. A gdy już będzie zmuszony do samodzielnego myślenia to czuje wyrzuty sumienia. Szybko zmieniający zdanie, aby tylko dopasować się do towarzystwa - nawet jeśli to nie było zgodne z nim samym.
Zdecydowanie nie potrafi panować nad własnymi emocjami - wybuchy złości, krzyki.... Dąb ma problem z wyrażaniem emocji, nie potrafi rozmawiać o nich w normalny sposób, a jeśli ktoś próbuje z nim porozmawiać to musi być gotowy na złość i obrażone fuknięcia.
- To dobrze, że mnie nic nie wciągnęło - miauknąłem, starając się nie brzmieć na przestraszonego. Im dłużej utrzymywana była ta atmosfera grozy między nami, tym mocniej zaczynałem wierzyć w te opowieści o duchach. Było to jednocześnie intrygujące ale wolałbym jednak nie zostać wciągniętym pod wodę… Nie zaoponowałem, kiedy kocur zdecydował się prowadzić, uznałem, iż będę bezpiecznie trzymać się jego ogona albo boku, najlepiej tak, aby czuć go końcami futra i wąsów.
- Szczerze nie wiem, nie próbowałem wyczuwać ani słyszeć duchów. W sensie mam wyostrzone nieco bardziej te zmysły, ale nie wiem czy na zjawy działa. Teraz to sprawdzimy - miauknąłem nieco zaintrygowany taką możliwością. Może faktycznie mogłem coś takiego robić i nawet o tym nie wiedziałem? Ale zabawa! Dlatego też szedłem blisko kocura, nie chcąc go zgubić i jednocześnie móc się skupić na wyczuwaniu duchów.
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pod względem wielkości i budowy, Mszar nie wyróżnia się w żaden sposób od przeciętnego kocięcia. Nic nie wskazuje także na to, by miało się to zmienić w przyszłości – wyrośnie prawdopodobnie na kota średniej wielkości i takiej również budowy. Całe jego ciało pokrywa krótkie, miękkie futerko, co również nie należy do cech szczególnych – jednak jego umaszczenia zaczyna się już nieco wyróżniać. Jego podstawę stanowi całkiem klasyczny dla klanu Cienia bury odcień poprzecinany dość grubymi, czarnymi tygrysimi pręgami, w sporej części przykrytych bielą. I to te właśnie białe znaczenia układają się w sposób dość rzadko spotykany. Pokrywają szczególnie oba boki kociaka, gdzie zajmują ich większą część, tworząc nieregularne łaty spod których gdzieniegdzie widać fragmentu prawdziwego umaszczenia. Biały jest także w zdecydowanej większości brzuch Moczara, a mniejsze plamy tej samej barwy można zauważyć również na jego czole, pod oczami oraz na prawym policzku, gdzie tworzy się dłuższa, jasna smuga. Poza tym, na reszcie głowy, ogonie oraz łapach można oglądać już niezakryte niczym burą sierść, potwierdzającą czyim dzieckiem jest. Dość istotnym elementem są także oczy kociaka, póki co jeszcze szaroniebieskie, dziecięce, ale całkiem niedługo zaczną wybarwiać się na złotobrązowe.
Podczas gdy całkiem spora część jego rodzeństwa domaga się uwagi rodziców oraz całego świata, Mszar woli trzymać się gdzieś z tyłu, próbując nie zwrócić na siebie zbyt dłużej uwagi. Należy do kociaków dość cichych i spokojnych, starających się zwykle unikać konfliktów, jeśli jest to tylko możliwe. Jak na syna kotów tak potężnych jak Psia Gwiazda i Grząskie Bagno, nie ma także zbyt ambitnych planów na przyszłość – myślenie o tym, że w przyszłości miałby zostać jednym z najpotężniejszych wojowników, napełnia go raczej niepokojem niż radością. Dlatego ucieka od świata w zastanawianie się nad sprawami zupełnie innymi, marzeniami odległymi i zwykle niemożliwymi do spełnienia. Często skupia się na tych wyobrażeniach na tyle mocno, że sprawia wrażenie nieobecnego, ignorującego rzeczywisty świat wokół niego. Mimo wszystko, stara się być posłusznym synem swoich rodziców, bo absolutnie nie chciałby ich zawieść i nawet, jeśli uznaje, że najlepszy nigdy nie będzie, wolałby nie stać się tym najgorszym. W kontaktach z innymi kotami, lubi przede wszystkim słuchanie opowieści – o dawnych czasach, o Gwiezdnych, dalekich miejscach, właściwie o wszystkim, co nie jest aktualnym życiem Mszara.
- Nawet jakby się udało wyrwać takiemu Nienasyceńcowi, to i tak trzeba byłoby jeszcze trzeba byłoby się wydostać z bagna… Umiesz pływać? – Ja nie umiałem i właściwie nie spodziewałem się, by terminator potrafił. Nie był przecież kotem z klanu Rzeki, żeby uczyć się takich umiejętności… Ale kto wie, może akurat udało mu się spotkać kogoś, kto przekazał mu tę wiedzę. Może ja, jeśli dane mi będzie ponownie spotkać się kiedyś kimś tak miłym jak Biała Łapa, również powinienem spytać, czy pokaże mi jak się to robi. Na razie jednak takiej możliwości nie było, musieliśmy więc naprawdę uważać, by ani coś nas do wody nie wciągnęło, ani żebyśmy nie wpadli tam też sami.
Wytężałem wszystkie moje zmysły, jednak póki co, bez specjalnych efektów. Jeśli coś było w pobliżu, to i tym razem musiało ukrywać się całkiem dobrze.
sporych rozmiarów kociak, dwie cynamonowo dymne plamki na pyszczku oraz cynamonowo dymny ogon, reszta ciała biała, długowłosy, matowe, ślepe oczy
Kociak potrzebujący uwagi. Z powodu swojej wady Zawieja zdecydowanie nie była skłonna do niepotrzebnego zawracania sobie głowy popsutym dzieckiem. Maluszek właśnie z tego powodu zaczął symulować choroby albo wymyślając niestworzone historie na swój temat - tylko i wyłącznie po to, aby rodzice i rodzeństwo zwrócili na niego uwagę. Bardzo często potrafiłby podejść do kogokolwiek i zacząć opowiadać o tym, jak to pokonał lisa, albo, że widział... znaczy słyszał! że wielkie orły latają nad obozem i porywają kociaki, jednemu nawet urwał szpona!
Niezdolny do podejmowania samodzielnych decyzji, potrzebujący ciągłej aprobaty... kogokolwiek. Jeśli będzie chciał coś zrobić, to najpierw będzie potrzebował z kimś o tym porozmawiać. A gdy już będzie zmuszony do samodzielnego myślenia to czuje wyrzuty sumienia. Szybko zmieniający zdanie, aby tylko dopasować się do towarzystwa - nawet jeśli to nie było zgodne z nim samym.
Zdecydowanie nie potrafi panować nad własnymi emocjami - wybuchy złości, krzyki.... Dąb ma problem z wyrażaniem emocji, nie potrafi rozmawiać o nich w normalny sposób, a jeśli ktoś próbuje z nim porozmawiać to musi być gotowy na złość i obrażone fuknięcia.
- Nie. Ale na pewno dałbym radę. To nie może być aż takie trudne, nie? - powiedziałem nonaszycielsko. Delikatnie zamachałem ogonem, podążając za Topieliskiem.
I tak błądziliśmy i błądziliśmy, ale niestety żadnego ducha nie znaleźliśmy. Dlatego też po dość długich poszukiwaniach zaproponowałem powrót do obozu.
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pod względem wielkości i budowy, Mszar nie wyróżnia się w żaden sposób od przeciętnego kocięcia. Nic nie wskazuje także na to, by miało się to zmienić w przyszłości – wyrośnie prawdopodobnie na kota średniej wielkości i takiej również budowy. Całe jego ciało pokrywa krótkie, miękkie futerko, co również nie należy do cech szczególnych – jednak jego umaszczenia zaczyna się już nieco wyróżniać. Jego podstawę stanowi całkiem klasyczny dla klanu Cienia bury odcień poprzecinany dość grubymi, czarnymi tygrysimi pręgami, w sporej części przykrytych bielą. I to te właśnie białe znaczenia układają się w sposób dość rzadko spotykany. Pokrywają szczególnie oba boki kociaka, gdzie zajmują ich większą część, tworząc nieregularne łaty spod których gdzieniegdzie widać fragmentu prawdziwego umaszczenia. Biały jest także w zdecydowanej większości brzuch Moczara, a mniejsze plamy tej samej barwy można zauważyć również na jego czole, pod oczami oraz na prawym policzku, gdzie tworzy się dłuższa, jasna smuga. Poza tym, na reszcie głowy, ogonie oraz łapach można oglądać już niezakryte niczym burą sierść, potwierdzającą czyim dzieckiem jest. Dość istotnym elementem są także oczy kociaka, póki co jeszcze szaroniebieskie, dziecięce, ale całkiem niedługo zaczną wybarwiać się na złotobrązowe.
Podczas gdy całkiem spora część jego rodzeństwa domaga się uwagi rodziców oraz całego świata, Mszar woli trzymać się gdzieś z tyłu, próbując nie zwrócić na siebie zbyt dłużej uwagi. Należy do kociaków dość cichych i spokojnych, starających się zwykle unikać konfliktów, jeśli jest to tylko możliwe. Jak na syna kotów tak potężnych jak Psia Gwiazda i Grząskie Bagno, nie ma także zbyt ambitnych planów na przyszłość – myślenie o tym, że w przyszłości miałby zostać jednym z najpotężniejszych wojowników, napełnia go raczej niepokojem niż radością. Dlatego ucieka od świata w zastanawianie się nad sprawami zupełnie innymi, marzeniami odległymi i zwykle niemożliwymi do spełnienia. Często skupia się na tych wyobrażeniach na tyle mocno, że sprawia wrażenie nieobecnego, ignorującego rzeczywisty świat wokół niego. Mimo wszystko, stara się być posłusznym synem swoich rodziców, bo absolutnie nie chciałby ich zawieść i nawet, jeśli uznaje, że najlepszy nigdy nie będzie, wolałby nie stać się tym najgorszym. W kontaktach z innymi kotami, lubi przede wszystkim słuchanie opowieści – o dawnych czasach, o Gwiezdnych, dalekich miejscach, właściwie o wszystkim, co nie jest aktualnym życiem Mszara.
Znów nic. Czemu te wszystkie duchy musiały się ukrywać tak dobrze wtedy, gdy akurat ktoś chciał je znaleźć? Czy wyczuwały jakoś intencje kotów? Napadały jedynie tych bezbronnych, nieprzygotowanych, a przed tymi, którzy chcieli je odnaleźć, specjalnie się ukrywały? Może rzeczywiście mogło tak być.
Mimo wszystko, nie żałowałem, że wybrałem się tej nocy nad Księżycowe Jezioro – bez tego nie trafiłbym tutaj na Dęba i nie mógłbym z nim spędzić całkiem miło czasu. Był przecież dobrym kocurem, cieszyłem się, że miałem szansę go trochę lepiej poznać, jednak takie poszukiwania wspólnie były przyjemniejsze niż robienie tego zupełnie samemu.
Żyłka jest- jak imię wskazuje- żylasta, a przy tym niewielka i koścista. Oliwkowe oczy często są szeroko otwarte, jakby nie mogła wyzbyć się kocięcego podziwu do otaczającego ją świata. Większość jej ciała pokryta jest krótką, gładką sierścią o złotawym tle, na którym malują się niebieskie, tygrysie pręgi. Tylko grzbiet nosa, końcówkę ogona i palce kotki przerywa biel; znajduje się także na podbrzuszu w postaci ledwo dostrzegalnej plamki. Spód jej ciała wyraźnie się odcina- pokrywa go długa, poplątana sierść o jednolicie niebieskim kolorze. Również jej broda i uszy wyraźnie odstają od reszty, a tu i ówdzie da się dostrzec jeszcze inne kępki dłuższej, niebieskiej sierści. Mimo starań rodziców, żyłka często chodzi potargana i brudna, z przeróżnymi drobiazgami wplątanymi w nieszczęsne długie kłaki. Jej wąsy są powykrzywiane, idealnie wpasowując się w obrazek. Łazi nieostrożnie, zupełnie pozbawiona jakiejkolwiek gracji, przez co często się potyka.
Stworzenie to nie grzeszy inteligencją, za to pełne jest entuzjazmu i energii. Trudno zastać żyłkę w kwaśnym nastroju, jeszcze trudniej zastać ją smutną. Uwielbia gadać; słuchać trochę mniej, szczególnie jeśli temat wymaga ruszenia głową. Jest dość lekkomyślna, ale zawsze ma dobre zamiary i nie lubi krzywdzić innych kotów. Czasem zbyt optymistyczna, wbrew zdrowemu rozsądkowi. Z całych sił unika konfrontacji, kłótni i problemów z innymi kotami, stara się ignorować wszystko co złe i nieprzyjemne. Mimo to widać, że ma to na nią wpływ- robi się nerwowa, niespokojna, a jej wesołość i lekkoduszność stają się wymuszone. Kłótnie- bijatyki- rodziców, choć jeszcze niezbyt ostre, niezmiernie ją stresują. Ma obawy, że w pewnym momencie się zwyczajnie rozejdą, co ją całkiem przeraża. Generalnie jest dość tchórzliwa, łatwo ją wystraszyć.
Świat poza Obozem był nowy i trochę straszny. Żyłka trzymała się blisko Truposza, co rusz odwracając głowę w kierunku podejrzanych dźwięków. Nie rozumiała czemu on zdawał się tak nie bać. Musiał słyszeć o tych wszystkich... rzeczach, które można było spotkać w lesie. Z drugiej strony... dorośli cały czas się tu poruszali, nie? Może gdyby coś się stało, łatwo byłoby kogoś znaleźć. Ta myśl nie pocieszyła za bardzo Żyłki, ale skoro już się zgodziła, to głupio byłoby się wycofać. Nie chciała sprawić przykrości swojemu nowemu koledze.
Wreszcie dotarli na miejsce, i to bez zgrzytów. Żyłka obrzuciła Księżycowe Jezioro niepewnym spojrzeniem, po czym zerknęła na liliowego kocurka.
- T- to... te żaby są tutaj? - zapytała niepewnie, ściszonym głosem.
//Trupia Łapa
I gota terrorI can't shake pushing down on my lungs pushing down on my lungs, pushing downon my lungs it's got me lying thereawakewith a hand on a gunwhile turning shadows into shapes x
sporych rozmiarów kociak, dwie cynamonowo dymne plamki na pyszczku oraz cynamonowo dymny ogon, reszta ciała biała, długowłosy, matowe, ślepe oczy
Kociak potrzebujący uwagi. Z powodu swojej wady Zawieja zdecydowanie nie była skłonna do niepotrzebnego zawracania sobie głowy popsutym dzieckiem. Maluszek właśnie z tego powodu zaczął symulować choroby albo wymyślając niestworzone historie na swój temat - tylko i wyłącznie po to, aby rodzice i rodzeństwo zwrócili na niego uwagę. Bardzo często potrafiłby podejść do kogokolwiek i zacząć opowiadać o tym, jak to pokonał lisa, albo, że widział... znaczy słyszał! że wielkie orły latają nad obozem i porywają kociaki, jednemu nawet urwał szpona!
Niezdolny do podejmowania samodzielnych decyzji, potrzebujący ciągłej aprobaty... kogokolwiek. Jeśli będzie chciał coś zrobić, to najpierw będzie potrzebował z kimś o tym porozmawiać. A gdy już będzie zmuszony do samodzielnego myślenia to czuje wyrzuty sumienia. Szybko zmieniający zdanie, aby tylko dopasować się do towarzystwa - nawet jeśli to nie było zgodne z nim samym.
Zdecydowanie nie potrafi panować nad własnymi emocjami - wybuchy złości, krzyki.... Dąb ma problem z wyrażaniem emocji, nie potrafi rozmawiać o nich w normalny sposób, a jeśli ktoś próbuje z nim porozmawiać to musi być gotowy na złość i obrażone fuknięcia.
Pamiętałem, jak razem z Szepczącym Topieliskiem próbowaliśmy szukać duchów w środku nocy nad Księżycowym Jeziorem. Skłamałbym, gdybym powiedział, że mi się to nie podobało - było ekscytująco, tak... inaczej. Nocne powietrze pachniało zupełnie inaczej, niż te dzienne. Podobnie do tego, jaka atmosfera gościła w takim miejscu tak późno.
Lubiłem sobie czasem wyjść w środku nocy nad Księżycowym Jeziorem. I dlatego tutaj teraz siedziałem - wdychając przyjemny zapach zimnej wody oraz słuchając życia tętniącego w lesie, mimo tak późnej pory.
Sen postanowiła wyjść na nocny spacer. Tak o, daleko od klanowego obozu. Sytuacja w klanie była nie do zniesienia. Czuła, że tylko w nocy może odetchnąć. Tak też pojawiła się w pewnym momencie przy Księżycowym Jeziorze. Widziała jakąś sylwetkę. Przylgnęła do ziemi, starając poruszać się bezszelestnie w pozycji łowieckiej. Samotnik? A może... Owa sylwetka w końcu okazała się Mętną Wodą, synem Rwącej Zawiei.
- Uważaj, obyś nie wpadł - powiedziała głośno, prostując się i dając znać o swojej obecności.
sporych rozmiarów kociak, dwie cynamonowo dymne plamki na pyszczku oraz cynamonowo dymny ogon, reszta ciała biała, długowłosy, matowe, ślepe oczy
Kociak potrzebujący uwagi. Z powodu swojej wady Zawieja zdecydowanie nie była skłonna do niepotrzebnego zawracania sobie głowy popsutym dzieckiem. Maluszek właśnie z tego powodu zaczął symulować choroby albo wymyślając niestworzone historie na swój temat - tylko i wyłącznie po to, aby rodzice i rodzeństwo zwrócili na niego uwagę. Bardzo często potrafiłby podejść do kogokolwiek i zacząć opowiadać o tym, jak to pokonał lisa, albo, że widział... znaczy słyszał! że wielkie orły latają nad obozem i porywają kociaki, jednemu nawet urwał szpona!
Niezdolny do podejmowania samodzielnych decyzji, potrzebujący ciągłej aprobaty... kogokolwiek. Jeśli będzie chciał coś zrobić, to najpierw będzie potrzebował z kimś o tym porozmawiać. A gdy już będzie zmuszony do samodzielnego myślenia to czuje wyrzuty sumienia. Szybko zmieniający zdanie, aby tylko dopasować się do towarzystwa - nawet jeśli to nie było zgodne z nim samym.
Zdecydowanie nie potrafi panować nad własnymi emocjami - wybuchy złości, krzyki.... Dąb ma problem z wyrażaniem emocji, nie potrafi rozmawiać o nich w normalny sposób, a jeśli ktoś próbuje z nim porozmawiać to musi być gotowy na złość i obrażone fuknięcia.
Moje ucho skierowało się w stronę głosu, który to pojawił się nagle nad jeziorem. Rozpoznałem głos Sennej Mary, która to była mianowana na ostatniej ceremonii. Pamiętałem też, jak przy wymianie mchu chciała się przede mnie wcisnąć do żłobka... Czy jakoś tak. Konkretnie nie pamiętałem. Nie zamienialiśmy ze sobą zbyt dużo zdań, ale zauważalnym była jej pewność siebie. I mi to w jakimś stopniu imponowało.
- Szybciej wciągnie mnie do wody Nienasyceniec, niż sam wpadnę. - miauknąłem, odwracając pysk w stronę zapachu młodszej kotki. Przynajmniej tak twierdził Szepczące Topielisko, kiedy kiedyś wpadliśmy tutaj na siebie o zmroku.
- Co cię sprowadza nad Księżycowe Jezioro w środku nocy? - w sumie było to niezwykłe, że ktoś jeszcze chciał tu przyjść w nocy.
Przybliżyła się do brzegu, jednak nie na tyle blisko. Stała jakoś na wyciągnięcie ogona od Mętnej Wody. Spojrzała z chytrym uśmiechem w jego stronę. Była jednak trochę zaskoczona jego słowami.
- Wierzysz w takie coś? - powróciła do obserwowania spokojnej wody i w po jego pytaniu usiadła. - Cisza, spokój od klanu, jeśli ta zgraje można jeszcze tak nazywać, eh... - burknęła ostatnie słowa pod nosem. Jej uśmiech znikł, gdy odetchnęła głęboko. Gdzieś tam daleko zakumkała żaba, w innym miejscu odpowiedziała jej kolejna.