Logo Artemidy
Ptasie Krzewy - zachód
#1
Całkiem pokaźna powierzchnia rzecznych terenów porośnięta jest różnorakimi zaroślami, mniej lub bardziej kolczastymi i tworzące dość rzadką formację. Okolica ta często staje się miejscem łowów, ponieważ wśród krzewów swoje gniazda uwiło wiele ptaków, które często poszukują pożywienia pod osłoną liści, stanowiąc łatwy łup dla zdolnego łowcy. Szczególnie łatwo jest napotkać tu bażanty. Podczas Pory Nowych Liści nietrudno jest o usłyszenie piania któregoś z tych ptaków, które dodatkowo przeplatane jest śpiewem wielu innych ptaków. Kiedy nadchodzi Pora Nagich Drzew, Ptasie Krzewy stanowią osłonę od śniegu, dzięki małej ilości którego łatwiej jest tu napotkać ofiarę, która również postanowiła go uniknąć.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
/Umieszczam w razie czego sesję jeszcze przed moim polo./

Wojowniczka przemierzała nowe tereny Klanu. Na razie bez konkretnego celu, w postaci zdobyczy, czy czegoś. Chciała się nieco lepiej rozeznać w terytorium. Tak więc błądziła po terenach, oglądając okolicę. Można to było w sumie podpiąć pod samotny patrol, gdyż jednocześnie sprawdzała, czy jest ona bezpieczna. Na razie nic nie zapowiadało niebezpieczeństwa. Jednak nadal czuła na swoich barkach, jak bardzo odbija się ta wyprawa, na całym klanie. Nadal ciężko było jej uwierzyć, że tak łatwo stracili dwójkę wojowników. W mało brakowało, ofiar byłoby więcej. Na szczęście pies znudził się zabawą, zanim zdążył zabić kolejne koty. Do tej pory miała dreszcze, przez widok bezwładnego ciała wojownika, w szczękach tej bestii. Spotkała już kiedyś psa, jednak wtedy obyło się bez większych problemów. To miejsce miało być ich nowym domem, jednak kto wie ile czasu minie, nim naprawdę uznają je za dom. W końcu stary obóz był miejscem, które znała od swoich pierwszych dni, gdy była zaledwie malutką, szarą kulką.

/Bury!/

"Baby I have been here before
I know this room, I've walked this floor
I used to live alone before I knew you

[Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif] [Obrazek: _grey_orb__by_kayosa_stock-d8olx96.gif] [Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif]

I've seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It's a cold and it's a broken Hallelujah"


LVL 3 255 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
7
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
- Kogo ja tu widzę...? - rzucił Buropręgi, również będąc w trakcie eksploracji nowego obozu. Perłowa Muszla należała do tej grupy kotów, którą zlewał. Ani mu nie zawadzała ani nie była do niczego potrzebna, ale, coż, była kotką, dlatego należało się do niej odnieść z pewną dozą grzeczności (chociaż bez przesady). W każdym razie nie za bardzo miał w owej chwili z kim pogadać, dlatego swoją uwagę raczył zwrócić na córkę Popielatego Skrzydła, która wydawała mu się o wiele lepsza niż alternatywne ostrzenie pazurów na kamieniu... znowu.
- Taki mały powiew świeżości te nowe tereny. Może zwierzyna będzie obfitsza. - rzekł, paroma liźnięciami poprawiając lekko skołtunione futro na piersi. - Co tu tak siedzisz sama?
/muszę się rozpisać
d r w i z blizn, kto
n
i g d y
nie doświadczył r a n y

~ WILLIAM SHAKESPEARE

[Obrazek: 5dFH7iI.png]
LVL 4 180 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Głos kocura zwrócił jej uwagę. Buropręgi...jeden w sumie z tych kotów, które były jej obojętne. Znaczy, były częścią klanu, więc rzuciła by się w obronie, jakby znalazł by się w niebezpieczeństwie. Jednak nie mieli jakiś konkretnych relacji. Prawdę mówiąc to słyszała nawet plotki o jego dość...dziwnej relacji z Ognistopręgą. Ale nie oceniała, póki nie znała całej prawdy. Kocur wydawał się dość zadowolony z przenosin, w przeciwieństwie do niej samej. Dodatkowo śmierć Popielatego Skrzydła także wpływała na jej samopoczucie. Kocur młody nie był, więc nie było to coś...co szczególnie zaskoczyłoby ich. Jednak nadal pozostawiało to przykry posmak, tego jakie jest życie. - O ile coś nas wszystkich nie zeżre, póki nie ogarniemy tego całego chaosu. - Powiedziała. Prawda była taka, że klany były pogrążone w chaosie. Było tyle rzeczy do zrobienia, że nikt nie wiedział, w co łapy włożyć. Nie mówiąc już o ceremoniach i mianowaniach. Dobrze że kociaków nie mieli w czasie przenosin, jeszcze tego by im brakowało. - Oglądam tereny i staram się znaleźć najlepsze miejsca do polowania. Oraz ewentualne zagrożenia dla klanu...na wypadek gdybyśmy jednak coś przeoczyli. - Przyznała. Chciała być przydatna w jakikolwiek sposób dla innych.

"Baby I have been here before
I know this room, I've walked this floor
I used to live alone before I knew you

[Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif] [Obrazek: _grey_orb__by_kayosa_stock-d8olx96.gif] [Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif]

I've seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It's a cold and it's a broken Hallelujah"


LVL 3 255 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
7
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
- Eh - kocur podrapał się za uchem - ...przecież po to mamy mięśnie, zęby, pazury i mózgi, żeby się tak nie stało. Skoro sam Gwiezdny Klan chciał nas właśnie w tym miejscu, jak się zapewne okazało, to pewnie będzie nam się tu powodzić.
Nie trzęś zadkiem, panikaro, pomyślał, lecz wbrew temu dodał po chwili:
- Masz jednak rację. Dodatkowa ostrożność jeszcze nikomu nie zaszkodziła. - to mówiąc, zlustrował ją od opuszek łap do trójkątnych uszu aż po czubek nosa. Jeśli wierzyć starym plotkom, nie była zbyt dobrą terminatorką, wojowniczką pewnie też nie. Buropręgi lubił oceniać innych i był w tym dość bezlitosny, bez wahania wrzucając różne koty do odpowiednich szufladek, jednak krył się z tym i robił to o wiele taktowniej niż niejeden gbur, a to tylko dlatego, że nie chciał być za takiego postrzegany.
- To dobrze, że ktoś z tej całej hałastry zachowuje trzeźwy umysł. - zażartował i przy okazji sprawił jej mały komplement, a przynajmniej w moim mniemaniu to zrobił.
d r w i z blizn, kto
n
i g d y
nie doświadczył r a n y

~ WILLIAM SHAKESPEARE

[Obrazek: 5dFH7iI.png]
LVL 4 180 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
- Średnio ci mięśnie i pazury pomogą w samotnej walce z psem lub rysiem... - Rzuciła cicho. Ignorowanie zagrożenia mogłoby sprowadzić katastrofę na cały klan. Być może nieco panikowała, ale po prostu zachowywała realistyczne podejście do całej sytuacji. Być może miał racje z tym, że Gwiezdni nie przyprowadziliby ich tutaj, tylko po to, żeby ich powybijać. Ale kto wie...Gwiezdni mają czasem naprawdę dziwne pomysły. - O to właśnie chodzi. Znaliśmy tamte tereny od pokoleń i mogliśmy miej-więcej spodziewać się, co możemy tam znaleźć. O tym miejscu nie wiemy prawie nic. - Powiedziała spokojnie. Zdążyła zauważyć, że Ptasie Krzewy byłyby całkiem dobrym miejscem do polowania. Dużo miejsca by się schować, w trawach. - Powiedz mi to samo, przy reszcie klanu. Z pewnością będą zachwyceni że uważasz ich za "hałastrę." - Powiedziała pół żartem. Jednak nie miała zbytnio nastroju, na przekomarzanki. Nie uważała się za kogoś lepszego, wręcz przeciwnie. Jednak łatwo wywnioskowała, że kocur miał w sobie coś z narcyza. Takie osobniki potrafiły ją irytować...

"Baby I have been here before
I know this room, I've walked this floor
I used to live alone before I knew you

[Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif] [Obrazek: _grey_orb__by_kayosa_stock-d8olx96.gif] [Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif]

I've seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It's a cold and it's a broken Hallelujah"


LVL 3 255 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
7
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
- Dlatego należy posiadać również mózg, o czym wspomniałem przed chwilą. - kocur wyszczerzył białe zęby, skrobiąc pazurem wilgotne podłoże, jakby chciał coś na nim narysować. - A no nie ukrywaj, że nie ma tu terminatorów czy nawet paru wojowników z mchem wewnątrz czaszki.
Mówiąc o wojownikach, natychmiast pomyślał o swoim rodzeństwie, z którym już dawno zatracił wszystkie powiązania i to bez żalu - nigdy nie był zbyt rodzinny, przynajmniej od śmierci Krecika...
- Koty są różne - gdyby był człowiekiem, zapewne wzruszyłby ramionami. Niespecjalnie interesowały go cudze uczucia. - Całe szczęście, że zdecydowana większość naszego klanu potrafi myśleć i walczyć, a Świetlikowa Gwiazda to mądry przywódca, była uczennico Ognistopręgiej.
Lekko podkreślił ostatni zwrot, chcąc go nieco rozwinąć. Najpierw jednak postanowił dać jej czas na to, by sama się do tego odniosła.
d r w i z blizn, kto
n
i g d y
nie doświadczył r a n y

~ WILLIAM SHAKESPEARE

[Obrazek: 5dFH7iI.png]
LVL 4 180 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Jej niebieskie oczy obróciły się w bok. Kątek oka patrzyła w kierunku kocura. Przyklejanie łatek było łatwe. Nie mogła powiedzieć że w ogóle tego nie robiła. Fakt, było parę kotów, które uważała za...nie zbyt rozsądne. Jednak nie jej rolą było oceniać. Sama nie była ani najsilniejszym, ani zapewne najinteligentniejszym kotem w tym klanie. Jej rolą było wykonywać swoją rolę, jako wojownik. I na tym chciała się skupić, skoro nigdy nie miała pewnego wglądu w umysł innych kotów. Ufała Świetlikowej Gwieździe, w tym że kocur wie co robi. - W każdej grupie znajdziesz geniuszy i idiotów. Tak już jest. - Stwierdziła i pewnie także wzruszyłaby ramionami, gdyby mogła. Jednak jej ton był neutralny, nie określając kot tu jest geniuszem, a kto idiotą. Zaś osobiście zbyt wielką pewność siebie, uważała za objaw idiotyzmu. Ale póki te koty są lojalne klanowi i mają siłę by bronić inne koty...nie miała z tym problemu. To nie tak że wybierają, z jaką inteligencją się rodzą.

"Baby I have been here before
I know this room, I've walked this floor
I used to live alone before I knew you

[Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif] [Obrazek: _grey_orb__by_kayosa_stock-d8olx96.gif] [Obrazek: _black_orb__by_kayosa_stock-d8olxkl.gif]

I've seen your flag on the marble arch
Love is not a victory march
It's a cold and it's a broken Hallelujah"


LVL 3 255 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
7
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Wyzdrowiała.
Łapa już jej nie przeszkadzała, nie miała opatrunków, mogła poruszać się jak zdrowy kot, którym... W gruncie rzeczy była. Był prawie świt, zaś ona, kiedy tylko otworzyła oczy, momentalnie zerwała się. Czekanie na wyleczenie było istną katorgą; nie miała gdzie się wyładować, mogła jedynie wędrować i wędrować po obozie, zbierając i gromadząc energię. Było jej już za dużo. Musiała, po prostu musiała wyjść. Nie ważne gdzie, nie ważne kiedy. Wyjść. Zacząć znowu robić swoje, skupić się na zadaniach, nie myśleć.
Wybiegła z obozu. Wybiegła i biegła, pruła przed siebie niczym strzała, nie bacząc absolutnie na nic. Pozwalała mięśniom rozruszać się, rozgrzać w dość brutalny - po tak długim spoczynku - sposób. Biegła, i dobiegła prosto do Ptasich Krzewów. Dopiero tam zatrzymała się, przechodząc po chwili w chód. Wciągnęła powietrze do płuc, odetchnęła. Wolna. Była wolna, już nie spętana więzami opatrunków i czyhającego na nią niezadowolenia Łososia, gdyby tylko zrobiła coś nie tak, miast odpoczywać. Ustawiła się pod wiatr; nie zastanawiała się zbyt długo. Pozwoliła mu dmuchnąć prosto w jej pysk, przynieść ze sobą informacje, kiedy przymykała oczy. Po paru uderzeniach serca otworzyła je, by ruszyć przed siebie, wolnym krokiem, zgarbiona, czujna. Skupiła się na otoczeniu, na dźwiękach, widokach. Zapachach. Uważała pod łapy, na wiatr. I szła, szukała.
Nareszcie.
x
zaczynam.'x spadać.x'' w'.xdół
spadamx.' dox. góryx.' nogami
myślę sobie, xzaraz obudzę się
lecz im bardziej spadam
tym 'bardziej 'widzę, że
to wszystko chyba nie jest sen
x
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Kaś | lvl: 3 | S: 11 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | Prz: 0/2

Wyzdrowiała. Mogła polować, mogła w końcu biegać. Po długim czasie odpoczywania w obozie mięśnie Karasiowego Kła dostały dodatkowy workout, gdy ich właścicielka popędziła z kopyta aż do Ptasich Krzewów, gdzie postanowiła poszukać szczęścia w polowaniu. Jak na razie jednak wszyscy mieszkańcy krzewin najwyraźniej albo spali, albo udawali, że ich nie ma, gdy zorientowali się o obecności kotki. Cisza. Nawet ptaki, które się tu osiedliły ucichły.

LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Albo spłoszyła ich swoim wielkim, głośnym i zupełnie pozbawionym myślenia przybyciem. Niemniej jednak to nie było to, co się liczyło; liczył się sam fakty polowania. Bycia na polowaniu, poszukiwania zwierzyny. Skupienia, tej cudownej ciszy, która nagle zaczynała panować w jej głowie. To, że nie było zwierzyny, nie oznaczało nic złego. Mogła czekać. Mogła krążyć, podczas gdy wszystko się przed nią chowało. To nic, to nic, to nic. Odetchnęła cicho. Szła dalej, bowiem nawet nie przyszło jej do głowy, by zwątpić. By przestać. Nie, za bardzo tego oczekiwała przez ten długi, długi czas rekonwalescencji. Oblizała wargi, trzepnęła uchem. Pilnowała, by wiatr dalej, jeśli już, dął w jej pysk, niósł prosto do niej informacje. Spoglądała co i rusz pod łapy, rozglądała się, wytężała zmysły. I dalej szukała.
x
zaczynam.'x spadać.x'' w'.xdół
spadamx.' dox. góryx.' nogami
myślę sobie, xzaraz obudzę się
lecz im bardziej spadam
tym 'bardziej 'widzę, że
to wszystko chyba nie jest sen
x
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Kaś | lvl: 3 | S: 11 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 | Prz: 0/2

Najwidoczniej nie spłoszyła wszystkich, bowiem coś poruszyło się między gęstwiną krzewów. Dymka mogła usłyszeć cztery lisie długości dalej znajome, ciche gruchotanie, a po chwili jej oczom ukazał się dziki gołąb, kroczący między roślinnością Ptasich Krzewów.

LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Momentalnie zamarła, kiedy usłyszała gruchotanie. Jej myśli wylały się falą, acz jedynie zahaczając o aktualną sytuację. Gruchotanie. Gołąb. Zwierzyna. Pożywienie. Ofiara. Zmrużyła oczy, wlepiła spojrzenie w miejsce, z którego dochodziło. I dostrzegła; dostrzegła ptaka, kroczącego między roślinami, niczego nieświadomy, tak... Tak łatwy do zdobycia. Przełknęła ślinę. Zaczęła wolno kroczyć, zniżona do granic możliwości, starając się z całych sił, by pozostać niezauważoną do końca. Bowiem mógł ją wypatrzeć o wiele szybciej, aniżeliby tego chciała. Skradała się, wolno i cicho, by ostatecznie, kiedy tylko znalazła się na tyle blisko, wyskoczyć. Wyskoczyć z pazurami, z odmierzoną - miała nadzieję - odległością. Prosto na niego. Chciała go przybić do ziemi, złapać prosto za szyję, zacisnąć, jednocześnie przyciskając stworzenie do ziemi, by nie mogło uciec.
x
zaczynam.'x spadać.x'' w'.xdół
spadamx.' dox. góryx.' nogami
myślę sobie, xzaraz obudzę się
lecz im bardziej spadam
tym 'bardziej 'widzę, że
to wszystko chyba nie jest sen
x
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Kaś | lvl: 3 | S: 11 | Zr: 8 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 45 - 2 = 43/45 | Prz: 0/2

Tak łatwy do zdobycia. Ptaszyna nie spodziewała się ataku ze strony Rzecznej kocicy, ba, w ogóle nie była świadoma obecności Karaś...dopóki ta nie wbiła w szyję gołębia swoich, heh, kłów. Ptak zatrzepotał skrzydłami rozpaczliwie, jakby licząc, że może uda mu się odlecieć, ale po chwili wyzionął ducha w szczękach córki Trawiastookiego.

+ 10exp

LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
I... Koniec. Szarpał się, trzepotał skrzydłami, acz wszystko po nic, wszystko po to, by i tak mogła zacisnąć swoje szczęki na jego szyi, zacisnąć je, pozbawić go ducha. Trzymała go przez trzy uderzenia serca w pysku, jakby upewniając się, iż już zdechł, nim wreszcie puściła. Pozwoliła cielsku opaść prosto na ziemię z akompaniamentem głuchego odgłosu. Martwy. Oblizała pysk z krwi, spojrzała na niego z góry. Wpatrywała się tak przez sekundę, nim odetchnęła z ulgą, rozluźniła napięte mięśnie. Chwyciła go ponownie i zaczęła rozkopywać dół, w którym go złożyła i zakopała. Oznaczyła miejsce, by później do niego wrócić, zaś sama... Sama ruszyła dalej. Skontrolowała wiatr i ustawiła się pod niego. Ruszyła, nisko na łapach, starając się nie robić hałasu. Szukała dalej.
x
zaczynam.'x spadać.x'' w'.xdół
spadamx.' dox. góryx.' nogami
myślę sobie, xzaraz obudzę się
lecz im bardziej spadam
tym 'bardziej 'widzę, że
to wszystko chyba nie jest sen
x
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości