Księżyce: 54 Mistrz: Modliszkowy Gaj Płeć: niebinarne (zapach kotki) Zaimki: ona/jej, ono/jego, on/jego Matka: Krokusowy Pląs, Płochy Świetlik Partner: :( Trwałe urazy: dość długa blizna na prawym barku
wysoki i dobrze zbudowany. długie, czekoladowe futro, z bielą na łapach, piersi, szyi i mordce. złote oczy. długa blizna na prawym barku, częściowo zakryta futrem.
dobroduszne, nieco zagubione stworzenie, starające się podchodzić optymistycznie do świata, który stawia mu kłody pod nogi.
Kawkowy Wzlot, Igła [KG], Kurz [KW], Knedlik [S]
Szczerze, Mieniak nawet nie podejrzewa brata o łamanie zakazu - niezbyt się orientuje w jego postępach w treningu, no i skoro wyszedł sam z obozu to najwyraźniej umie walczyć, prawda? Jeśli już odczuwa w związku z napotkaniem brata na terenach jakieś głębsze emocje, to jest to raczej troska o niego; niemniej, w tym momencie są siebie trochę warci, w końcu Mieniak też wychodzi bez towarzystwa. W każdym razie, odwzajemnia wesoły uśmiech.
- Ano, na pewno jest tu dużo ciekawych rzeczy! Też po to tu przyszłam. Szukam... czegoś. Ciekawego czegoś, o.
My insides all turned toash,so slow ⋆⋆⋆ And blew awayas I collapsed,so cold⋆⋆⋆ A black windtook themawayfrom sight And held the darknessover day thatnight⏾⋆.˚
⁀➷And the clouds abovemove closer,looking sodissatisfied But theheartless wind kept blowing,b l o w i n g
XXXXI used to bemy own ₊⊹ protection ⊹₊butnot now 'Cause my➴ pathhaslost directionsomehow Ablack windtook youaway from sight◄┈╯ Andheld the darknessoverdaythatnight
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Dobrze więc, że się spotkali - oboje mogą wzajemnie zapewnić sobie bezpieczeństwo, nieszczególnie patrząc na to własne, przynajmniej w przypadku Piórolotka, który jest przekonany, że przecież nic mu nie grozi na terenach, a najprawdopodobniej gdziekolwiek. Brzydzi się koniecznością walki, więc wypiera taką opcję z głowy. Świat jest ciekawy, a nie niebezpieczny.
- O, to możemy w końcu znaleźć jakieś ładne piórrrka! Tym razem dobrze je gdzieś schowamy, tak, żeby nikt nam ich nie wyrzucił. Tylko poza legowiskami, bo jak Łyskająca Łapa dostanie tej alergii, to od razu od nowa przetrzepią nam legowiska. - śmieje się z krzywym uśmiechem na końcu. Już jakiś czas temu obiecali sobie przecież odnowienie kolekcji.
Rozgląda się dookoła, próbując wejść w głębszą część zarośli, by tam zacząć szukać interesującego znaleziska, żywego lub nieożywionego. Każde może się nadać!
- A co u ciebie? - pyta w międzyczasie, odwracając się do Mieniak.
Księżyce: 54 Mistrz: Modliszkowy Gaj Płeć: niebinarne (zapach kotki) Zaimki: ona/jej, ono/jego, on/jego Matka: Krokusowy Pląs, Płochy Świetlik Partner: :( Trwałe urazy: dość długa blizna na prawym barku
wysoki i dobrze zbudowany. długie, czekoladowe futro, z bielą na łapach, piersi, szyi i mordce. złote oczy. długa blizna na prawym barku, częściowo zakryta futrem.
dobroduszne, nieco zagubione stworzenie, starające się podchodzić optymistycznie do świata, który stawia mu kłody pod nogi.
Kawkowy Wzlot, Igła [KG], Kurz [KW], Knedlik [S]
O tak, zdecydowanie mogą, czy wręcz muszą, bo najwyraźniej to nie mógł być przypadek, że na siebie wpadli, poszukać piórek. We dwójkę zawsze raźniej i w ogóle. Kiwa głową entuzjastycznie.
- Dobra! - Potwierdza jeszcze, po czym też próbuje wedrzeć się nieco głębiej w zarośla - co nie jest wcale łatwe, bo gęsto ułożone gałązki nieco szarpią długie futerko Mieniak. A szkoda, bo już widzi, że tam głębiej muszą być ciekawe rzeczy. No cóż, czasem trzeba się poświęcić. - Aaaaa dobrze. - Stwierdza; mimo kłębiących się w głowie przeróżnych, mniejszych i większych, wątpliwości na temat Dorosłego Życia... w zasadzie nie ma za bardzo na co narzekać. - Modliszka wyzdrowiała i znowu trenujemy, więc mam co robić. A u ciebie jak?
My insides all turned toash,so slow ⋆⋆⋆ And blew awayas I collapsed,so cold⋆⋆⋆ A black windtook themawayfrom sight And held the darknessover day thatnight⏾⋆.˚
⁀➷And the clouds abovemove closer,looking sodissatisfied But theheartless wind kept blowing,b l o w i n g
XXXXI used to bemy own ₊⊹ protection ⊹₊butnot now 'Cause my➴ pathhaslost directionsomehow Ablack windtook youaway from sight◄┈╯ Andheld the darknessoverdaythatnight
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Również Piórolotek musi co jakiś czas ostrożniej się poruszyć, by gałązka zaplątana w jego sierść nie szarpała za mocno. Zdarza się to jednak rzadko. Musi przyznać, że jego futerko jest dość gładkie i bezproblemowe, szczególnie, gdy nie zapomina o zwiększeniu podaży ryb. Dlatego całkiem nieźle idzie mu droga i z triumfem łapie w mordkę piórko - dość pospolite, burobrązowe, ale jednak.
- Dobły znak! - mamrocze i odkłada je obok. Woli coś jeszcze bardziej wyjątkowego, najlepiej pasującego do Mieniak, choćby kolorem, na przykład do jej oczu.
Nie wyłapuje żadnego fałszu w głosie rodzeństwa, ale i tak zwraca odrobinę więcej uwagi na jej słowa, tak na wszelki wypadek. Mieniak należy do ciut wrażliwszych kotów, a przynajmniej tak sądzi Piórolotek.
- No, Wodny Wir chyba jednak nie wyzdrowiała... - z niewidzialności, dopowiada sobie kocur. - Ale i tak mam co robić. Wuj Poeta dużo mi ostatnio opowiadał o Nowym Świcie.
Księżyce: 54 Mistrz: Modliszkowy Gaj Płeć: niebinarne (zapach kotki) Zaimki: ona/jej, ono/jego, on/jego Matka: Krokusowy Pląs, Płochy Świetlik Partner: :( Trwałe urazy: dość długa blizna na prawym barku
wysoki i dobrze zbudowany. długie, czekoladowe futro, z bielą na łapach, piersi, szyi i mordce. złote oczy. długa blizna na prawym barku, częściowo zakryta futrem.
dobroduszne, nieco zagubione stworzenie, starające się podchodzić optymistycznie do świata, który stawia mu kłody pod nogi.
Kawkowy Wzlot, Igła [KG], Kurz [KW], Knedlik [S]
- Ha! Dobry początek! - Odpowiada, widząc piórko znalezione przez Piórolotka. Wprawdzie nie jest ono jakoś niesamowicie wyjątkowe - wręcz przeciwnie, jest najzwyklejszym w świecie, brązowym piórkiem, jednak dla Mieniak każde, nawet najbardziej pospolite znalezisko, jest czymś ekscytującym, a już zwłaszcza, jeśli poszukuje takowych z rodzinką. Na razie jednak Mieniak ma nieco mniej szczęścia. Na pierwszy rzut oka nie może doszukać się piórek w miejscu, w którym akurat stoi, zaczyna więc rozgarniać warstwę liści i i tym podobnych. Kto wie, może coś interesującego kryje się pod spodem?
- Hm, szkoda. - Szkoda zarówno Wodnego Wiru, która najwyraźniej nadal musiała siedzieć chora, jak i Lotka, który zostawał do tyłu z treningiem. - Ach. To musi być... ciekawe. - Nie wie za wiele o Nowym Świcie. Nie więcej, niż mówiła im mama. Nie, że nie się tym w ogóle nie interesuje, ot, po prostu nie było jakoś okazji. - I co, mocno różnił się od klanu Rzeki?
My insides all turned toash,so slow ⋆⋆⋆ And blew awayas I collapsed,so cold⋆⋆⋆ A black windtook themawayfrom sight And held the darknessover day thatnight⏾⋆.˚
⁀➷And the clouds abovemove closer,looking sodissatisfied But theheartless wind kept blowing,b l o w i n g
XXXXI used to bemy own ₊⊹ protection ⊹₊butnot now 'Cause my➴ pathhaslost directionsomehow Ablack windtook youaway from sight◄┈╯ Andheld the darknessoverdaythatnight
Przeciętna budowa ciała, długa, płowa sierść o tygrysim pręgowaniu, białe palce na tylnych łapach. Oczy w typowym dla kociaków, niebieskim kolorze.
Kocię niezwykle bezproblemowe i spokojne, a jednocześnie dosyć wesołe. Równie chętnie korzysta z długich drzemek, co wspina się z rodzeństwem na najwyższe możliwe drzewo, by następnie zorientować się, że nie wiedzą, jak bezpiecznie zejść na dół. Zamiast przestraszyć się lub rozpłakać, Piórolotek skomentuje sytuację zwykłym Ups!, może ewentualnie zawoła do kogoś na dole, czy nie chciałby pomóc młodzieńcowi.
Przez Piórolotkowe usposobienie bywa ciężko faktycznie do niego dotrzeć albo wytłumaczyć konsekwencje działań, znaczenie pewnych zasad - w końcu nic się nie dzieje, prawda? Nie jest jednak konfliktowy, nie ma problemu z tym, by ugiąć się i przyznać komuś rację, a następnie postąpić zgoła odmiennie od deklaracji. Bardzo niewiele jest w stanie sprawić, że delikatny uśmiech spadnie z jego pyszczka, a jeszcze mniej - jeśli cokolwiek - że wyrazi na głos jakikolwiek problem. Gdy coś naprawdę go dotyka, trzyma w sobie ten większy czy mniejszy kłopot, uparcie wypierając negatywną część emocji.
W ogólności więc łączy stoicyzm i hedonizm, bowiem dodatkowo lubi interesujące doznania - dla zmysłów, dla głowy, dla ciała. Mały uciekinier, lekkoduch i smakosz.
Rozgarnianie liści jest dobrym wyborem, Lotek szybko dołącza się do działań Mieniak, kiedy się o nich orientuje. Skoro już zaczęli poszukiwania, to on chce znaleźć coś faktycznie wyjątkowego. W innym wypadku mógłby trochę żałować, że stali w miejscu, zamiast zwiedzać okolicę, iść dalej, dalej, nawet do drogi, o której mówił Poeta, i...
No właśnie, także kopie w liściach, żeby nie poddać się tej pokusie przy Mieniak. Z pewnością bałaby się wyjść poza granice. Kocur ożywia się po pytaniu o Nowy Świt. Jakby miał właśnie prowadzić korepetycje z tematu!
- Tak, bardzo! Każdy mógł tam być kim chce, no i można było trenować później, niż tutaj, kiedy ktoś czuł się gotowy! Nie zmieniało się imion, było się równym... Takie były zasady. Albo że należało pomagać innym. Och, i te ścieżki, takie nazwy na... trrrochę jak nasze rangi. Wilk, Trzmielojad, Salamandra. A, i zamiast przywódcy była Rada trzech kotów! - wymienia z pamięci skrawki, którymi podzielił się z nim wuj. - I znam drogę do tamtych terenów. - uśmiecha się.
Przeciętnej wielkości kocur o nieco pulchnej sylwetce i dużych łapach. Zaokrąglenie jest pozostałością po jego wygodnym życiu u dwunogów. Porasta go długa, płowa sierść. Jednolitość zakłócają jednak pojedyncze białe włoski na piersi, ogonie i brzuchu. W dodatku nieco więcej bieli zbiera się na jego przedniej lewej łapie i palcach prawej przedniej łapy. Biel nie jest jednak jedynym co psuje jednolitość jego osoby, bowiem na łapach, pysku i ogonie dostrzec można pręgi. Ponadto od głowy do końca ogona biegnie ciemniejszy nalot. W oczy rzucają się na ogół przyjazne jasnozielone ślepia.
Uprzejmy i dobrze wychowany, a przynajmniej na takiego się kreuję, bo w taki sposób najłatwiej osiągnąć to czego się chce. Udaje miłego, gdy potrzebuje przysługi, ale niezwykle łatwo pokazać mu prawdziwą twarz, gdy tylko coś nie pójdzie po jego myśli. Jest cierpliwy do czasu. W środku prawdziwy z niego egoista, który chciałby tylko żyć na cudzym utrzymaniu. Nie lubi, gdy sprawy eskalują do przemocy, woli tego unikać.
Po wielu dniach bezsensownego pałętania się po lesie udało mu się w końcu natknąć na jedną z granic tego całego Klanu Rzeki. Skąd wiedział? Po zapachu. Pachniało rybami i mułem, więc na prosty rozum skojarzył to sobie z rzeką.
Pamiętał z tłumaczeń ojca, że granic nie należy przekraczać, bo będzie to uznane za atak na klan, dlatego też usadowił się po stronie niczyjej i czekał aż pojawi się patrol. Gdy takowy zawitał na granicę, poinformował, że przychodzi w ważnej sprawie i poprosił o zawiadomienie kogoś wyżej postawionego. I znów czekał.
Miał nadzieję, że rozmowa przejdzie bez komplikacji. Nie zamierzał wracać do domu z podkulonym ogonem, przecież matka by go wyśmiała. Zawsze istniała również opcja znalezienia sobie innych ludzi, ale nie umiałby poradzić sobie z porażką. Musi się udać.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Gdy patrol poinformował o kimś, kto czeka na granicy, bez wahania się zebrał. Łabędź miał już swoje księżyce, a to było coś, co Nocny Szkwał był w stanie załatwić sam. Nie chciał więc kłopotać Przywódcy. Miał ważniejsze rzeczy na głowie i, przede wszystkim, powinien się w tym wieku już oszczędzać. Najwięcej jak tylko mógł.
Zjawiwszy się przy granicy, rzeczywiście dojrzał kocura, którego opisał mu patrol. Młodego, w żaden sposób nieprzypominającego kogoś, kto kiedykolwiek urodził się w klanie. Czego więc chciał.
- Witam. Jak mogę ci pomóc? - zapytał, stając na przeciwko niego. Kolejne z kociąt Raniuszka? Nie, raczej nie. Ten był za młody. Chyba że?
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Przeciętnej wielkości kocur o nieco pulchnej sylwetce i dużych łapach. Zaokrąglenie jest pozostałością po jego wygodnym życiu u dwunogów. Porasta go długa, płowa sierść. Jednolitość zakłócają jednak pojedyncze białe włoski na piersi, ogonie i brzuchu. W dodatku nieco więcej bieli zbiera się na jego przedniej lewej łapie i palcach prawej przedniej łapy. Biel nie jest jednak jedynym co psuje jednolitość jego osoby, bowiem na łapach, pysku i ogonie dostrzec można pręgi. Ponadto od głowy do końca ogona biegnie ciemniejszy nalot. W oczy rzucają się na ogół przyjazne jasnozielone ślepia.
Uprzejmy i dobrze wychowany, a przynajmniej na takiego się kreuję, bo w taki sposób najłatwiej osiągnąć to czego się chce. Udaje miłego, gdy potrzebuje przysługi, ale niezwykle łatwo pokazać mu prawdziwą twarz, gdy tylko coś nie pójdzie po jego myśli. Jest cierpliwy do czasu. W środku prawdziwy z niego egoista, który chciałby tylko żyć na cudzym utrzymaniu. Nie lubi, gdy sprawy eskalują do przemocy, woli tego unikać.
Rozmyślanie przerwało pojawienie się kogoś na horyzoncie. Wstał, unosząc ogon ku górze, żeby nadać sobie pewności siebie.
Kocur, który go przywitał rzeczywiście sprawiał wrażenie kogoś ważnego samą swoją posturą. Jego spojrzenie napawało go jednak obawą, że to spotkanie nie będzie tak łatwe jakim chciał, żeby było. Postanowił to jednak zignorować. - Dzień dobry, przepraszam że musiałeś się fatygować, przejdę od razu do rzeczy. Nazywam się Łopian, mój ojciec, Pierwiosnkowy Przesmyk należał kiedyś do waszego klanu, a ja chciałabym do was dołączyć. -Posłał kocurowi uśmiech, starał się przy tym brzmieć na uprzejmego, żeby jak najbardziej upodobnić się do ojca.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Musiał przyznać, że takiej odpowiedzi się nie spodziewał. Ba! Trochę go zamroczyło, gdy to usłyszał. Nie dlatego, że miał coś do samego Pierwiosnkowego Przesmyka, absolutnie, ale dlatego, że wiadomość jaką przekazał kocur mogła oznaczać... no, w zasadzie wiele. Gdzie w takim wypadku był Pierwiosnkowy Przesmyk? Co jeśli zdecydowałby się wrócić? Łabędzia Gwiazda wróciłby wtedy do swojego poprzedniego Zastępcy, degradując tym samym Noc, który od księżyców go wspiera? Wojownik poczuł się nieco nieswojo, jednak nie dał tego po sobie poznać. Nie krył jedynie tego, że nie spodziewał się spotkać syna swojego poprzednika.
- Twój piastował kiedyś wysoką rangę, jednak zniknął bez słowa. Chciałbyś może opowiedzieć... gdzie on jest? Czy jest cały? Dlaczego nie ma go tutaj z tobą? - zapytał, tak żeby miał też co później powiedzieć Łabędziowi. Tak poza tym, że przyprowadził mu syna jego poprzedniego Zastępcy (trochę to brzmiało jakby mowa była o byłej dziewczynie Łabędzia, podczas gdy Noc był obecną. Cóż.). - Czy opowiedział ci o klanie coś więcej niż to, że stąd pochodzi? Mówił ci o naszych tradycjach, zwyczajach? Wiesz, jak wygląda tutaj życie? - zapytał zaraz potem. Bo życie w lesie nie było fajne ani łatwe. Tylko czy młodzik o tym wiedział? I co w ogóle tutaj robił.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Przeciętnej wielkości kocur o nieco pulchnej sylwetce i dużych łapach. Zaokrąglenie jest pozostałością po jego wygodnym życiu u dwunogów. Porasta go długa, płowa sierść. Jednolitość zakłócają jednak pojedyncze białe włoski na piersi, ogonie i brzuchu. W dodatku nieco więcej bieli zbiera się na jego przedniej lewej łapie i palcach prawej przedniej łapy. Biel nie jest jednak jedynym co psuje jednolitość jego osoby, bowiem na łapach, pysku i ogonie dostrzec można pręgi. Ponadto od głowy do końca ogona biegnie ciemniejszy nalot. W oczy rzucają się na ogół przyjazne jasnozielone ślepia.
Uprzejmy i dobrze wychowany, a przynajmniej na takiego się kreuję, bo w taki sposób najłatwiej osiągnąć to czego się chce. Udaje miłego, gdy potrzebuje przysługi, ale niezwykle łatwo pokazać mu prawdziwą twarz, gdy tylko coś nie pójdzie po jego myśli. Jest cierpliwy do czasu. W środku prawdziwy z niego egoista, który chciałby tylko żyć na cudzym utrzymaniu. Nie lubi, gdy sprawy eskalują do przemocy, woli tego unikać.
Odpowiedzenie "wiem" byłoby chyba zbyt aroganckie, dlatego zbył pierwszą część wypowiedzi na rzecz przybrania nieco smętniejszego wyrazu pyska i spuszczenia wzroku. - Żył z moją matką i ze mną u naszych ludzi. Wielokrotnie powtarzał mi, że chciałby wrócić do domu, ale jednocześnie nie chciał nas porzucać. Ostatecznie nie doczekał. Zmarł parę księżyców temu pokonany przez chorobę. To jeden z powodów, dla których tutaj jestem. Chciałbym wypełnić jego ostatnią wolę i wspomóc jego dawnych pobratymców za niego. -Uniósł spojrzenie ponownie na rzecznego kocura. Miał nadzieję, że nie wyszło za smętnie, może nie przepadał za smutnymi historyjkami. Nie kłamał mu jednak, ojciec rzeczywiście skończył jedynie na gadaniu, a później ups, nie zdążył. Mógłby ruszyć się wcześniej, skoro tak bardzo mu zależało. - Oh tak. Opowiadał mi o waszych rangach, o tym, że musicie polować sami dla siebie i bronić granic. Wiem też, że żyjecie wobec określonych zasad, ale opowiadał mi o nich, gdy byłem kocięciem, więc nie pamiętam ich już za dobrze. Polować też nie umiem... ale jestem w stanie się nauczyć. -Miał nadzieję, że kocur nie zamierza testować jego umiejętności tu i teraz, dlatego też postanowił się ubezpieczyć, ale i przy tym starał się okazać determinację, chęć nauki. Czy ją rzeczywiście miał, to już inna sprawa.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Żył u dwunożnych. Chciał wrócić do klanu, ale tego nie zrobił. Czyli Pierwiosnkowy Przesmyk nie odrzucił jednak życia Pieszczoszka, tak jak przykazał kodeks, a żył, pławiąc się w luksusach ze swoją partnerką i dzieckiem w domu Dwunogów. Ciekawe, doprawdy. Nieco również żenujące, ale Zastępca zdecydował się nie mówić tego głośno. Nie czuł też żalu w związku ze śmiercią rudo-białego. Wręcz przeciwnie, odczuł swego rodzaju ulgę.
- Przykro mi to słyszeć. To również szlachetne, że chcesz spełnić jego wolę, jednak zapewniam, że klan Rzeki nie potrzebuje wsparcia. Jesteśmy silni i dobrze sobie radzimy, więc jeśli to jedyny powód, dla którego chciałeś do nas dołączyć, to nie widzę w tym sensu. - odpowiedział, chcąc dać młodemu do zrozumienia, że jeśli jego jedynym powodem było spełnienie woli ojca, to dziękują za aplikację i niech nie dzwoni, oni do niego zadzwonią. Może. Kiedyś.
- Tak, te zasady nazywamy Kodeksem Wojownika. Ostatni jego punkt mówi o tym, że Wojownik odrzuca wygodne życie Pieszczoszka. Rozumiesz, że dołączając do klanu, nie ma już odwrotu, a jeśli zdecydujesz się odejść, zostaniesz uznany za zdrajcę? - zapytał tak dla pewności. Gdyby życie w klanie mu się nie spodobało, mógł odejść, w teorii. W praktyce był wtedy uznany za zdrajcę i nie miał prawa wrócić. Chyba że zniknie w takich okolicznościach, że będzie można to uznać za nieszczęśliwy wypadek, bo tak też się zdarzało, ale o tym nie musiał na razie wiedzieć.
Łabędzia Gwiazda zawsze dawał nowoprzybyłym czas na zapoznanie się z Klanem, na zorientowanie się, czy takie życie im odpowiada, ale Nocny Szkwał nie był tego fanem. Jeśli ktoś chciał dołączyć do klanu, to od razu powinien wiedzieć na co się pisze. Nie będą karmić darmozjadów, którzy posiedzą kilka księżyców, nie dadzą nic od siebie, a potem znikną bez słowa.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Przeciętnej wielkości kocur o nieco pulchnej sylwetce i dużych łapach. Zaokrąglenie jest pozostałością po jego wygodnym życiu u dwunogów. Porasta go długa, płowa sierść. Jednolitość zakłócają jednak pojedyncze białe włoski na piersi, ogonie i brzuchu. W dodatku nieco więcej bieli zbiera się na jego przedniej lewej łapie i palcach prawej przedniej łapy. Biel nie jest jednak jedynym co psuje jednolitość jego osoby, bowiem na łapach, pysku i ogonie dostrzec można pręgi. Ponadto od głowy do końca ogona biegnie ciemniejszy nalot. W oczy rzucają się na ogół przyjazne jasnozielone ślepia.
Uprzejmy i dobrze wychowany, a przynajmniej na takiego się kreuję, bo w taki sposób najłatwiej osiągnąć to czego się chce. Udaje miłego, gdy potrzebuje przysługi, ale niezwykle łatwo pokazać mu prawdziwą twarz, gdy tylko coś nie pójdzie po jego myśli. Jest cierpliwy do czasu. W środku prawdziwy z niego egoista, który chciałby tylko żyć na cudzym utrzymaniu. Nie lubi, gdy sprawy eskalują do przemocy, woli tego unikać.
Położył uszy po sobie. Juz nawet nie teatralnie, odpowiedź kocura zaskoczyła go na poważnie. Nie spodziewał się, że tymi słowami będzie w stanie go urazić. - Ależ nie miałem na myśli niczego podobnego, przepraszam jeśli tak to zabrzmiało. Jak mówiłem wola ojca to jeden z powodów. Innym jest cel. Nie chce zajadać się karmą, widzieć zieleń jedynie zza bezpiecznego kąta. To wygodne, ale pozbawione celu, a ja chciałbym, żeby moje życie czemuś służyło. Byłem przekonany, że znajdę to coś u korzeni. -Spróbował takiego podejścia. Dobrze ocenił przeciwnika, obawy były słuszne. Będzie musiał mieć się na baczności przy kocurze.
Oh, mieli taką zasadę. Może nie powinien wspominać o życiu u ludzi. Cóż już po ptakach. - Rozumiem i zdaje sobie sprawę z konsekwencji. Nie zamierzam sprawiać kłopotów, chcę się uczyć i przysłużyć. -Zakończył. Jeśli zdecyduje się uciec to raczej nie po to, żeby kiedyś wrócić. O to nie musiał się martwić.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
- Dobrze. Cieszę się, że to słyszę. - odparł, szczerze zadowolony z takiej odpowiedzi. Poza tym, czuł się trochę zobowiązany do wyjaśnienia młodzikowi tego wszystkiego, tak żeby potem nie obudził się z łapą w nocniku. Lepiej, żeby zrezygnował od razu, niż po jakimś czasie, gdy mogą go spotkać za to konsekwencje. Skoro był jednak zdeterminowany i miał w sobie rzeczną krew, kim był Nocny Szkwał, by go powstrzymywać?
- W takim razie chodźmy. Zaprowadzę cię do naszego Przywódcy. Następna ceremonia powinna być niedługo, do tego czasu możesz poznać klan i zastanowić się, czy chcesz jakiegoś konkretnego wojownika na mistrza. Do tego czasu nie możesz wychodzić z obozu. - poinformował go, po czym ruszył w stronę obozu. Łabędzia Gwiazda na pewno się ucieszy, a i świeży narybek im się przyda. Następna ceremonia miała należeć tylko do rodzynka od Drobnej Łapy, ale dołączy do nich również Łopian. I Lilia z Barczatką. To dobrze.
zt!!
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Przeciętnej wielkości kocur o nieco pulchnej sylwetce i dużych łapach. Zaokrąglenie jest pozostałością po jego wygodnym życiu u dwunogów. Porasta go długa, płowa sierść. Jednolitość zakłócają jednak pojedyncze białe włoski na piersi, ogonie i brzuchu. W dodatku nieco więcej bieli zbiera się na jego przedniej lewej łapie i palcach prawej przedniej łapy. Biel nie jest jednak jedynym co psuje jednolitość jego osoby, bowiem na łapach, pysku i ogonie dostrzec można pręgi. Ponadto od głowy do końca ogona biegnie ciemniejszy nalot. W oczy rzucają się na ogół przyjazne jasnozielone ślepia.
Uprzejmy i dobrze wychowany, a przynajmniej na takiego się kreuję, bo w taki sposób najłatwiej osiągnąć to czego się chce. Udaje miłego, gdy potrzebuje przysługi, ale niezwykle łatwo pokazać mu prawdziwą twarz, gdy tylko coś nie pójdzie po jego myśli. Jest cierpliwy do czasu. W środku prawdziwy z niego egoista, który chciałby tylko żyć na cudzym utrzymaniu. Nie lubi, gdy sprawy eskalują do przemocy, woli tego unikać.
Oh, udało się. Odpowiedź była poprawna. Nie spodziewał się tego po sobie, ale poczuł radość z tego sukcesu. Ba! Poczuł nawet swego rodzaju ekscytację. - Dobrze. -Ruszył za kocurem całkiem żwawo. Może to kwestia tego, że wciąż był młody, albo tego że zwyczajnie cieszył się z ugadania z kocurem, ale cóż, czuł jak łapy same go niosą. Teraz tylko wystarczyło zobaczyć cały ten obóz, z czym to się je i wdrążyć swoje plany w życie.