Logo Artemidy
Łabędzie Gniazdo
xxxDługowłosy kocur musnął wodę łapką i skomentował, że jednak temperatura mu nie odpowiadała a Żmijooki zaczął wątpić w swoje początkowe założenie, że bury zaciągnął go tutaj na Poważną Rozmowę. Wydał z siebie dźwięk, który miał imitować rozbawione parsknięcie, nie chcąc by Bzycząca Polana poczuł się ignorowany, ale czuł się średnio zmotywowany do rozmowy z partnerem o pogodzie (poniekąd). Wbił więc spojrzenie w swoje przednie łapki bez słowa. Miał nadzieję, że Bzyczek znał go na tyle dobrze, że nie będzie miał mu tego za złe.

inxx my xxmindxxxx
I thought the birds would singxxxx
and S P A R K Sx would flyxxxx
but it's just quietxxxx

★ ★ ★xxxx

am I cruel?
xxxxxxxxxxxxor am I ignorant
xxxxxxxxxccxxxxxxxxxxxxor was I FOOLED
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxby the stories I knew
LVL 4 195 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bzycząca Polana, o dziwo nie czuł się ignorowany, o nie.
Bury wojownik czuł się teraz jak pewny siebie i pełny ego gówniak - łapami muskając wodę, chcąc znaleźć coś, jakąś partię w jeziorze, która nie jest zimna.
Gdzieś znajdowały się rozrzucone gałązki na tafli, lecz nie stanowiły one dobrej ochrony poduszek łap.
Bzycząca Polana niuchnął wodę ostatni raz, po czym westchnął we swoje własne odbicie.
-...Dobra, to było bezowocne. - Miauknął, burą kitką wskazując Żmijookiemu dalszy kierunek ich spaceru. Wydał z siebie kocur mruknięcie, z uśmiechem.
-Ale mi tęskno za słońcem. Żmij! Weź je uruchomimy, co?

— kuchihateru you ni moyuru tsuki —
akatsuki ni shizumiyuku
[ tsukurareta kao de sotto chikadzuite ]
shinjiru mono o yami ni otosu
ito ni karamaru emono no you ni
« tada hitasura ni sora o aogu »
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zakaz widywania się z Czosnkową Łapą narzucony przez Psią Gwiazdę tkwił Okruszkowi w głowie już od kilku księżyców. Żałował, bardzo żałował, że nie sprzeciwił się przywódcy od razu, że pozwolił mu mówić to wszystko, że wręcz mu przytaknął... Ale wiedział także, że objął go strach. Stres.
I te emocje pojawiały się za każdym razem, kiedy dostrzegał przyjaciółkę w obozie. Szczęście w nieszczęściu, że naprawdę, zgodnie z wiarą Skruszonej Łapy, dobrze zajmowała się rolą terminatorki medyka. Tak, właśnie tak uważał. Najczęściej migała mu w lecznicy, na dodatek zajęta sprawami, które uznawał za bardzo istotne i wykonywane z profesjonalizmem, jaki chciałby przedstawić każdemu kotu wątpiącego w jej możliwości. Ale tym samym, praktycznie za każdym razem, nie mieli możliwości wymienić więcej, niż kilku zdań. A może mieli, tylko po prostu Okruszek naprawdę - niczym najgorszy tchórz i zdrajca - wykorzystywał tę wymówkę, aby słuchać Psiej Gwiazdy? Aby odciąć się od Czosnek? Za każdym razem wątpił, czy na pewno robił to, co nakazywały mu jego zasady moralne. Czy wystarczająco się starał.
Szczęście w nieszczęściu stanowiło także to, że przy jego problemach żołądkowych tak długo żaden inny medyk nie mógł się nim zająć, że aż musiały mu pomóc Huraganowy Szept wraz z Czosnkową Łapą. Wbrew zakazowi Psiej Gwiazdy, który jednak nie mógł - prawda, że nie mógł? - twierdzić, że Okruszek nie próbował dobić się do Rwącej Zawiei albo chociaż Bobrzego Boru... gdy ten jeszcze żył. I w momencie, w którym przyjaciółka przyniosła mu jeszcze mokry mech, aby po leczeniu mógł napić się trochę wody, poczuł jeszcze większą pewność, że nie mógłby jej po prostu od siebie odsunąć.
Dlatego jeszcze kilka razy próbował zajrzeć do lecznicy (z niepewnością sprawdzając, ile mają świadków dookoła... och, dlaczego musiał to robić?), by znaleźć Czosnek i poprosić, aby spotkali się poza obozem. Tam, gdzie tak wiele razy bywał, spacerując i szukając oddechu od atmosfery wewnątrz. Aż się udało/
- Czosnek, tak dawno nie rozmawialiśmy tak... tak po prostu.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może to i lepiej, że Okruszek ją omijał. Może to i lepiej - sama tego chciała, jakiś czas temu, sama mu to mówiła, że dla własnego dobra nie powinni ze sobą rozmawiać. Że dla własnego dobra nie powinien być widywany w jej towarzystwie. A jednak, choć miała tą świadomość - że tak dla Okruszka będzie lepiej, a, och, Czosnek chciała dla niego jak najlepiej - widok tego, jak kocur ją omija, unika z nią kontaktu... to bolało. Bolało: wbijało ciernie w jej żebra i rozrywało kruche serce na kawałki. Wiedziała, kto jest winny. Poza nią samą - tym, jak żałosną jednostką była, oczywiście.

Powinna przywyknąć do tego, że koty jej bliskie, trenowane przez Psią Gwiazdę ją unikają. Na pewno im kazał. Powinna przywyknąć, bo tak będzie jej łatwiej żyć, i gdy Okruszek przyszedł aby zaprosić ją na spacer, powinna mu odmówić. Dla nich obojga byłoby lepiej. A jednak nie potrafiła, bo tak bardzo pragnęła kontaktu z nim, ze swoim przyjacielem. Jednym z niewielu w Klanie Cienia. Miała tylko jego i Czaszkę, jeśli oni oboje obrócą się przeciw niej przez kundla - zginie. Pęknie jej serce i roztrzaska się na śmierć.

Wyszła razem ze Skruszoną Łapą, wbrew swojemu osądowi. Jeśli Pies się dowie - oboje będą mieć kłopoty. A na pewno Okruszek. Pal licho ją, nie chciała, aby Okruszek miał kłopoty, ale nie potrafiła mu odmówić. Tak tęskniła za rozmowami z nim. Usiadła, tępym, zmęczonym spojrzeniem wpatrując się w szylkreta. - Pies ci zabronił - stwierdziła: nie pytała. Wiedziała o tym. Była przekonana, że tak było. Okruszek nie zaniechałby kontaktu z nią sam z siebie, znikąd.

Prawda?
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby Okruszek wiedział dokładnie, co myślała o tym wszystkim Czosnek, prawdopodobnie już teraz padłby na ziemię w przypływie wstydu i żalu z powodu wszystkich tych małych decyzji, nieświadomych, z których i tak zdał sobie sprawę - kiedy powiedziała to, co sam chciał jej wyjaśnić. Była inteligentna, oczywiście, że nie musiał jej niczego wyjaśniać. To znaczy, w kwestii powodów. Bo gdy się odezwała, zdał sobie jednocześnie sprawę, że każda karcąca go myśl w sumieniu miała rację.
Przecież gdy pierwszy raz się spotkali, nie chciał jej dać spokoju. Z jakiej racji tak łatwo poddawał się przez ostatnie księżyce? Musiał naprawić swoje złe decyzje. Dostał właśnie po głowie za stracenie wiary w możliwość pokazania Psu, że Czosnek nie jest żadnym błędem, i za uwierzenie w to, że ma nad nim taką władzę, jaką opisywał.
- Tak... na pierwszym treningu. - przyznał wprost, ze zbolałym wyrazem mordki, cicho i spokojnie. Dopiero potem wybuchł płaczliwie: - I Czosnek, tak cię przepraszam! Ja... się bałem. I jego, po prostu, i tego, że zrzuci wszystko na ciebie, cały czas to robi, i że jak złamię zasad, to cię ukarze, i... sam nie wiem, bo też po prostu ostatnio bardzo dużo wychodzę za obóz, i myślałem, chyba po prostu tylko sam siebie kłamałem, że ty też i tak nie masz czasu...
Imię Skruszonej Łapy pasowało do całej jego postawy jak nigdy. Co jakiś czas zerkał na Czosnek przepraszająco, ale z nadzieją, próbując wybadać reakcje z jej mordki, próbując dostrzec, czy ma się zamknąć, czy może mówić. Dość ironiczne, biorąc pod uwagę, że otrzymał je od tego kota, który całym swoim jestestwem próbował powstrzymać tę dwójkę od kontaktu.
- Ale już nie będę takim... takim tchórzem, i mówiłem ci kiedyś, że lubię z tobą spędzać czas i że będę spędzać z tobą czas, i nie kłamałem, ale jakby... złamałem obietnicę. I teraz jej już nie złamię!
Chyba mimo swojej naiwności zdawał sobie sprawę z tego, ile warta może być obietnica złożona tuż po przyznaniu się do łamania kolejnej. Ale bardzo, bardzo mocno czuł na sobie ciężar popełnionych głupot i poddania się Psiej Gwieździe i bardzo, bardzo chciał go z siebie zrzucić. Tak uczciwie.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Całej zaistniałej sytuacji towarzyszyło bardzo dużo emocji. Takich, które, niestety, nie były już Czosnek obce - poczucie samotności, odizolowania i poczucie bycia gorszą od pozostałych członków Klanu towarzyszyło jej, właściwie, całe życie. I chciała być zła na Okruszka o to, że dał się omamić kundlowi, że posłuchał jego rozkazów, ale... jak mogła być zła? On był tak samo ofiarą tego wszystkiego, jak ona. Jak mogła być zła o to, że chciał ratować własną skórę? Dobrze, że tak robił. Pożyje dłużej. Pożyje lepiej - na pewno lepiej, niż ona.

W Czosnkowej Łapie toczył się intensywny konflikt, dwa wilki walczyły ze sobą, gdy słuchała Skruszonej Łapy. Bał się, że Pies ukarze ją? Nie bał się o samego siebie? Ona bała się bardziej o niego, niż o siebie. Logiczną rzeczą, dla dobra ich obojga, było teraz odejść i na odchodne powiedzieć synowi Gasnącego Dechu, aby kontynuował to, co robił. Aby dalej ją omijał szerokim łukiem i ignorował bo wtedy będzie mu się lepiej z Psem żyło - drugi wilk czyhający w głębi Czosnek był jednak Okruszkowi wdzięczny. Za to, że jednak się postawił, że przyszedł, że chciał porozmawiać.

Czosnek nie odpowiedziała - poruszyła się jednak nagle, pochyliła nad Skruszoną Łapą i przycisnęła swoje czoło do Skruszonego czoła, w czułym geście. Geście wsparcia, zrozumienia, akceptacji jego przeprosin i w geście uciszającym jego słowotok. Coś takiego. Kilka księżyców wstecz nie chciała mieć z Okruszkiem nic wspólnego, a teraz tak się cieszyła, gdy mieli okazję spędzać razem czas. - Nie jestem zła. Nie złamałeś obietnicy, robiłeś to wszystko, aby uchronić samego siebie... i mnie. Wszystko dobrze. Nic już nie mów. Rozumiem.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Logika, której trzymała się Czosnek - ta sprawiająca, że wcześniej powtarzała Okruszkowi, aby jej unikał, bo to ułatwi mu życie z Psem, bo ułatwi mu życie i je przedłuży... była tą samą logiką, którą przedstawił mu sam Psia Gwiazda. Ubraną w więcej słów związanych z siłą, śmiercią i słabością. Czyli dokładnie tą, za którą Skruszona Łapa ani trochę nie chciał podążać, nie chciał dzielić kotów na silne i słabe w taki sposób. Marzył o sile, ale nie takiej, którą prezentował mu własny mistrz.
Ale próba utrzymania swojej siły stała się o wiele trudniejsza, kiedy Czosnek - ta Czosnek, która wcale nie przepadała, tak dotychczas myślał, za kontaktem fizycznym - go przytuliła i powiedziała coś, co tylko pobudziło do wzrostu gulę w jego gardle. Rozumiała. Zgodnie z poleceniem, przestał mówić i odetchnął drżąco, powoli się uspokajając, powoli naprawiając wszystko w swojej głowie i wracając do... siebie.
Tak długo, jak Czosnek chciała zostać w tej pozycji, tak pozostawał, ucieszony z pozwolenia mu na tę ulgę i bliskość z przyjaciółką. Ale w końcu musiał zacząć gadać. Był w końcu Okruszkiem.
- ...może chcesz wychodzić ze mną na spacery? Już całkiem dobrze znam tereny, nawet Cztery Dęby, chociaż tak naprawdę to tylko jeden! - zaproponował nieśmiało, ale ostatnią uwagę wtrącił z pewną wesołością. - Tu, tam, jest tak jakoś... lepiej, znaczy, chyba daleko od wszystkiego... od niego.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zazdrościła Okruszkowi jego podejścia. Jego siły. Bo w jej oczach był kotem silnym, niezwykle silnym - takim, który nie poddawał się słowom Psiej Gwiazdy, takim, który walczył z jego wpływem, takim, który pomimo tego, w jak okropnym miejscu się znalazł - bo Klan Cienia był miejscem gorszym od Ciemnego Lasu, tego Czosnek była pewna - był... tak dobry. Szerzył tą dobroć, emanował nią, mimo tego wszystkiego. Zazdrościła mu. Chciała być taka jak on, ale ona powoli traciła na to siły.

Zmęczona staniem w tej pozycji, przygarbiona, z czołem opartym o to Okruszkowe, Czosnek położyła się na ziemi. Kości żeber wystawały spod przerzedzonego futra, wzrok miała stępiony, pełen smutku, gdy tak patrzyła na Skruszoną Łapę. - Byłam... przy Czterech Dębach. Są piękne - lub też piękny, bo faktycznie: był to tylko jeden ogromny dąb. - ... bardzo chciałabym. Móc z tobą wychodzić, ale wiesz, że jak ktoś nas zobaczy i powie Psu, albo zobaczy nas sam Pies... będziemy mieć kłopoty. Ty będziesz mieć, ja już mam, niezależnie od tego, co zrobię. A tego nie chcę. Jeśli mamy się spotykać, to potajemnie. Nie możemy wychodzić z obozu razem, tylko pojedynczo, w odstępie czasowym, dla niepoznaki.

Bunt. Zalążek buntu tlił się w Czosnkowej Łapie i przejawiał, na razie, dość niewinnie - zabronionymi spotkaniami z przyjacielem. Był to jednak początek, być może, jak tak dalej pójdzie, spowodowanego nieprzerwanym natłokiem frustracji buntu wobec władzy kundla.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Siły? Cóż, Czosnek i Okruszek zdecydowanie mieli inne spojrzenia na siebie wzajemnie. Z drugiej strony - on także uważał swoją przyjaciółkę za o wiele silniejszą, niż to, jak ona widziała siebie. I inteligentniejszą, i zasługującą na to, aby wesoło rozmawiać z nią na środku obozu, wbrew wszystkiemu, co mogły myśleć inne koty. Niestety, świat, który skrupulatnie tworzył w Klanie Cienia jego przywódca, nie pozwalał na taki stan.
I chciał znowu sprzeciwić się Czosnek (i Psu), stwierdzić, że naprawdę nie zostawi jej podobnie, jednak dał kontynuować kotce. Nie zawiódł się. Sam także zdążył przykucnąć w międzyczasie, ostrożnie, starając się trzymać łapy w takim wyproście, jak tylko mógł, ale nawet ból nie powstrzymał pełnego nadziei uśmiechu, który wykwitł na jego mordce.
- To jest super mądre! - skomentował wesoło. Pierwszy raz mógł się cieszyć pomimo rozmawiania na temat narzuconego mu zakazu. - Nadal myślę, że ten zakaz jest paskudny, że... że zasługujesz na to, żeby z tobą i rozmawiać, i się przyjaźnić, i w ogóle! Ale... nie chcę też kłopotów. Dla ciebie... No i, jeśli ja zostanę wojownikiem, to może uda mi się wpłynąć na innych, może... może szkolić, tak, żeby nauczyć ich bycia lepszymi? - wysnuł plany w przyszłość. Dobre plany. Bardziej realne, niż wywołanie zmiany w Psiej Gwieździe. - Hm... o, to może wybierzemy takie miejsce i taki czas, w którym będziemy się spotykać? I każde pójdzie tam jakąś inną drogą!
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pojedyncza, drobna zmarszczka pojawiła się pomiędzy brwiami dziecka Zwiędłej Łodygi.

- ... jak twoje stawy - spytała nagle Czosnek, ni z gruchy ni z pietruchy, obserwując to, jak Okruszek siada obok niej. Przypomniała sobie tą jego wizytę w lecznicy, dawno temu. To, jak zwierzał się Huragan ze swojej dolegliwości, takiej, której chyba nie zdołali pomóc. Czy Okruszek po prostu tak ma, czy jest chronicznie chory i nikt o tym nie wiedział? - Czy... Pies zabronił ci także przychodzić do mnie na leczenia? - ciągnęła temat dalej. Czy Rwąca Zawieja i jej medyczki wiedzą o przypadłości jej przyjaciela? Czy ktokolwiek poza nią i Huragan zdołałby mu w tym pomóc, czy ktokolwiek poza nią i Huragan by się tym przejął?

- Jeżeli chcemy coś zmienić, to musimy to robić po kryjomu - stwierdziła po chwili namysłu Czosnkowa Łapa. Psa nie dało się zmienić i nie dało się zmienić Klanu Cienia z dnia na dzień. Ale teraz, kiedy już rozmawiali, buntowali się przeciw jednemu z nakazów kundla, w Czosnek rozpalił się ten ogień - ogień frustracji i gniewu, ogień młodzieńczego buntu przeciw oprawcy jakim był Psie Serce. Wychodzenie na zabronione spotkania ze Skruszoną Łapą były pierwszym krokiem ku uzurpacji, za którą Pies najpewniej w końcu by ją zabił, gdyby wiedział. Ale o to chodziło: nie miał się dowiedzieć. - ... możemy się spotykać tutaj. Każde wyjdzie z obozu w pewnym odstępie czasu, inną drogą. I inną drogą wrócimy, też w odstępie czasu. Tak nikt się nie zorientuje - chwila przerwy.

Coś poruszyło się w Czosnkowym sercu. Gdy już tu była, z przyjacielem, gdy rozmawiali pierwszy raz od dawna, poczuła, że musi zrzucić ten ciężar ze swoich barków. Mówiła o tym Okruszkowi jako pierwszemu. Nikt nie wiedział. Ani Czaszka, ani nawet Wiklinka czy ktokolwiek inny z rodzeństwa o tym nie wiedział. Okruszek... chyba najlepiej ją zrozumie i poprze w tym.

- Chcę zmiany, Okruszku. Przyznam... ci się do czegoś. Wiesz, dawno, kiedyś, gdy byłam mała, gdy bałam się świata zewnętrznego bardziej, niż teraz, naprawdę chciałam zostać medykiem po to, aby uciec od obowiązków wojownika. Psia Gwiazda miał wobec mnie rację - to z lenistwa i tchórzostwa. Tak było, kiedyś. Bycie medykiem brzmi na pracę gorszą i trudniejszą od bycia wojownikiem, ale teraz nie ma już odwrotu. Teraz mój... cel się zmienił. Chcę zostać medykiem, aby coś zmienić w Klanie Cienia. Nigdy nie będę na równi z kun- ... z Psem. Nigdy. Choćbym dostała błogosławieństwo samego Polnej Gwiazdy ze Srebrnej Skórki, on nigdy nie spojrzy na mnie jak kogoś, kogo warto traktować z szacunkiem - ale z tym się pogodziłam. Ale może... mając autorytet innych kotów, zdołam coś zmienić - przyznała się wprost do chęci podburzenia autorytetu Psiej Gwiazdy, z ukrycia.

Chęć zabicia go własnymi kłami i pazurami zostawiła już jednak dla siebie.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmiana tematu zaskoczyła Okruszka. Spojrzał na swoje wyciągnięte łapy, jakby pojawił się na nich jakichś element, który miałby spowodować to pytanie. Wyglądały tak, jak zwykle. A kocur odczuwał je tak, jak zwykle.
- Och, że łapy? No, dalej czasem bolą. Ostatnio trochę bardziej... Ale za to brzuch nie, i nic mnie nie mdli! - oznajmił. Funkcjonował ze swoim bólem... jakoś. Czasem pomagał mu ruch, przeciąganie się i dreptanie, więc to robił. Czasem po prostu położenie się i odciążenie łap. Najlepiej działało lekkie ochłodzenie... Musiał ponownie wybrać się nad ich graniczną rzekę. - Tak... pozwolił tylko na Rwącą Zawieję. I... och, i jej terminatorki. Teraz Jaskółka, znaczy, Migocząca Łapa, też jest jej terminatorką, prawda? - odparł, przejęty nieco inną kwestią - kolejną iskierką nadziei, potencjału, jaki stanowiła ta sympatyczna kotka, poznana przez niego jeszcze we wczesnym dzieciństwie. Następna przyjazna mordka. Szkoda tylko, że znalazła się na miejscu terminatorki drugiej z medyczek w tak okropny sposób. Szkoda także, że szkoliła ją druga najbardziej dybiąca na życie Czosnek osoba. Choć tego nie wiedzieli.
Po kryjomu... jakkolwiek Skruszoną Łapę bolało choćby udawanie, że zgadza się na porzucenie swojej przyjaciółki, to miała ona rację. Naprawdę nie przyniesie im korzyści zupełnie jawne znieważenie zakazu. Tuż po mianowaniu kocur był przekonany, że zniesie niechęć Psiej Gwiazdy, ale jeśli ten trening wpoił uczniowi coś, czego przywódca oczekiwał, to była to świadomość możliwości syna Polnej Gwiazdy. Strach. O Czosnek... i o siebie samego.
- Dobrze. I... o, to jeszcze musimy wiedzieć, kiedy chcemy się spotkać. Może, hmmm... nie, nie mogę tak często chodzić do lecznicy, ale... A jeśli będę coś zostawiał niedaleko? Jakiś kwiatek? - entuzjazm, jakim się wykazywał, wynikał z kilku przyczyn - pojednania z Czosnek, potencjału na wspólne, miłe spędzenie czasu, pokazanie jej tego wszystkiego, co już poznał - wszystkich, których poznał, bo na pewno musiał zapoznać przyjaciółkę z siostrami z Rzeki... ale także ekscytację, w jaką udało mu się zamienić stres związany z łamaniem zasady.
Łamaniem... Kodeksu.
Dotarło to do niego akurat w momencie, w którym Czosnek postanowiła zrzucić wreszcie ze swoich barków pewną dźwiganą prawdę - tak samo, jak on jeszcze niedawno zrobił przy Cyprysi. I oboje podjęli dobrą decyzję. Podzielenie się z kimś choćby kawałkiem paskudnej sytuacji, aby dostać wsparcie... dawało sporo. A Okruszek słuchał uważnie, tym razem zachowując powagę. Bądź co bądź, wchodzili właśnie coraz głębiej w zaprzeczanie wszystkiemu, co narzucał im wszechmocny w Klanie Cienia kocur. W niebezpieczeństwo.
- Ja... znaczy, po pierwsze, to ja się dalej nie zgadzam. Z lenistwem i tchórzostwem. Znaczy... to z nim zaczęłaś trening i pewnie mówił te same, okropne rzeczy, co na ceremonii, co mi... On... Słuchaj. Poznałem kotkę z Klanu Rzeki. I mówiła o swoim treningu. Że jej mistrz, on po prostu posłuchał tego, czego potrzebowała. Bo też się bała. Nie wiem, czy dokładnie jak ty, o to, co ty, ale bała się, i zaczęli od teorii, żeby dać jej czas. A ich przywódca na ceremonii... Jej siostra zrobiła jakiś duży raban, też o trening. A on, on po prostu chciał jej wszystko wytłumaczyć, i, jakby, pomóc, jeśli przeprosi tego mistrza. Rozumiesz? - opowiadał z coraz większymi emocjami o tym, co zobaczył przez poznane okienko na zupełnie inny świat. Przez chwilę można było zobaczyć, jak bladozielone oczy się lekko zaszkliły, z tej odrobiny frustracji, poczucia niesprawiedliwości. - To nie ty, i my, to... to Psia Gwiazda robi źle. Tak myślę. No i teraz, to, co mówisz, ja chcę ci w tym pomóc. Jakoś, bo... bo jeszcze bardziej wiem, że to wszystko, to, co się dzieje, to nie w porządku. Mogę? - kontynuował. Niepewnie, bardzo niepewnie. Szczerze - nie do końca miał pojęcie, na co się pisze. Co planuje Czosnek. Co chcą zmienić, jak chcą zmienić. Ale wyobraził sobie po prostu kolejne przerażone kocię, wystawione na ostre słowa tylu kotów i... nie chciał, aby ten widok zaistniał ponownie.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czosnek przygryzła mocno wargę i wnętrze swojego policzka, myśląc nad słowami Okruszka. Czyli jednak - Psisko nie tylko ograniczyło jej kontakt z przyjacielem, ale odebrało potencjalnego pacjenta i okazję na poprawienie swoich umiejętności jako medyk. Robił to specjalnie, to wszystko, chciał zobaczyć, jak się wykańcza, jak kruszeje i poddaje się, rezygnuje i swoją rezygnacją daje mu satysfakcję. Niedoczekanie. Udowodni mu, że jest więcej, niż plamą na jego honorze. - Tak, Jaskółka teraz szkoli się pod jej okiem. Ja... Rwąca Zawieja na pewno ma więcej doświadczenia ode mnie. Ale nie wiem, ile wie na temat twoich bolących łap... zamierzasz chodzić tylko do niej? - gdyby Okruszek chciał dalej leczyć się u Czosnek, to też musieliby robić w sekrecie i po kryjomu.

Może udałoby się zmobilizować Jaskółkę aby dołączyła do drobnego ruchu oporu? W razie potrzeby Skruszona Łapa zostanie wyleczony przez Czosnek, a w razie pytań ze strony Rwącej Zawiei - Jaskółka powie, że to ona leczyła Okruszka. Czy zgodziłaby się na to, na kłamanie własnej mistrzyni tylko po to, aby zagrać na nosie kundlowi?

Słuchała. Słuchała uważnie i przepełniała ją masa skrajnych, konfliktujących ze sobą w każdy możliwy sposób emocji. To, co robili, to według kundla zdrada. Łamanie kodeksu - bo sprzeciwianie się słowu przywódcy. I tak, jak Czosnek w głębokim poważaniu miała czternasty punkt kodeksu, tak Okruszek... nie chciała go narażać. Ale on - on chciał pomóc, on chciał brać udział w tym drobnym ruchu oporu, próbie uzurpacji i podkopaniu dołka pod Psim Sercem. Tylko co mogli zrobić terminatorzy, dwójka młodych terminatorów, którymi kundel tak gardził? Niewiele. Ale coś musieli. Ona musiała. Nie mogła siedzieć bezczynnie. Oni nie mogli, oboje tak samo pokrzywdzeni przez Psa.

- Kwiat. Pod lecznicą, gdy będziemy chodzić na spotkania. Zawsze inny, ale... o tym samym lub podobnym kolorze płatków. Będę wiedzieć, od kogo to wiadomość i gdzie mamy się spotkać - stwierdziła, kończąc temat tajemniczych, nielegalnych spotkań i umawiania się na nie poprzez drogę kwiatkową. - Poznałam... Łabędzią Gwiazdę. Jest zupełnie innym kotem, niż Psia Gwiazda. A ja każdego dnia modlę się, mam nadzieję, że gdy się obudzę, będę w Klanie Rzeki. Albo... - ugryzła się w język. Wystarczy tej negatywności, Skruszona Łapa nie powinien słuchać o tym, jakie fantazje miewała jego przyjaciółka, jak bardzo pragnęła śmierci i spokoju, wyzwolenia od psich kłów zaciskających się na jej gardle. - Musimy spróbować zmienić Klan Cienia. Na razie... o tym wszystkim, wiesz tylko ty. Ale Wiklina, moja siostra, może by nam pomogła. Na pewno by nam pomogła. Czaszka... też, tak myślę. Możemy im powiedzieć, za jakiś czas. Musimy coś wymyślić. Psa nie zmienimy, ale inne koty może już tak. Jeśli... chcesz mi pomóc, przyjmę tą pomoc. Pod jednym warunkiem.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tego, jak daleko sięgały implikacje zakazu leczenia się u Czosnek, on sam nie widział. Widział tylko ograniczenie kontaktu z rzekomym zepsuciem. Gdyby jeszcze wiedział, że przecież odbiera to kotce możliwości nauki, tym bardziej rzuciłby się z propozycją, że od teraz zostanie jej ukrytym obiektem do ćwiczenia leczenia.
- Raz już u niej byłem, pomogło, tak na troszkę. Dostałem wtedy jakąś papkę na łapy i coś na ból. - wzruszył lekko barkami. - Najbardziej to bym chciał do ciebie i Huraganowego Szeptu, ale... Psia Gwiazda mówił, że powie Rwącej Zawiei, kto może mnie leczyć. Mógłby się dowiedzieć i zrobić jeszcze więcej... wszystkiego. Ale mogę ci przekazywać to, co mówiła i co robiła, o! - wywnioskował w końcu, co powinien zrobić, bardziej przejęty kolejnymi ograniczeniami, niż tym, kto lepiej zna jego problem, a kto gorzej.
Punkt czternasty Kodeksu. Słowo przywódcy jest prawem. Ze względu na to, że otrzymał swoje życia, władzę, od Gwiezdnych, ze względu na to, że dowodzi Klanem Cienia. Ale... W Okruszku już dawno obudziły się wątpliwości, czy na nie zasłużył. Czy Gwiezdni nie popełnili błędu. Czy nie byli po prostu kotami w innym miejscu, a nie bóstwami. Dobrymi kotami, tak, w to chciał wierzyć, ale... nie tymi, za jakich ich miał.
- Dobrze. To postaram się o jakieś jasne. Ale nie za jasne, żeby nie rzucały się w oczy. - przytaknął. - A, i... jeśli teraz ktoś nas zobaczył, to co? Bo... och, już wiem, chyba. Może powiem, że się... żegnałem. Że powiedziałem, że będę słuchał zakazu... to ma sens? - pierwsze bezczelne kłamstwo, jakie zaplanował w życiu. Kierowane jego sercem, niemniej - kłamstwo. Czy będzie w stanie dobrze zagrać w razie problemów?
Och, więc nie miał okazji, by podzielić się z Czosnek czymś, czego nie znała - widziała Cztery Dęby, poznała nawet przywódcę, o którym on tylko słyszał. Ale to była pozytywna wiadomość.
- ...musi być tam... łatwiej. - skomentował cicho jej marzenia, niepewny, jak interpretować albo. Nie znając najskrytszych pragnień przyjaciółki, nie wyobrażając sobie nawet, że mogłaby tego chcieć. Ale czy ktokolwiek mógł ją winić? - Ale... myślisz że... byłby w stanie nam jakoś pomóc? Łabędzia Gwiazda? - zarzucił temat, zamyślony. Nigdy nie pomyślał, że mógłby żyć gdziekolwiek indziej - nigdy nie wpadł na to, że dało się tak. Nawet pomimo spotkania ze Zwinną Łapą. - Lub nawet Roziskrzona Gwiazda... z klanu Wichru. Wszyscy przywódcy dostali życia, prawda? I taką... władzę.
Kiwał głową potwierdzająco. Wiklinę także kojarzył, nawet poznał osobiście. Czaszka, och! Od niego również się oddalił, choć nie w wyniku zakazu, a... zwyczajnych kolei losu. Ponownie poczuł to wszystko, co trzymało go w klanie, co powodowało, że nie proponował Czosnek ucieczki z Klanu Cienia, na wzór Zwinnej Łapy.
- Jakim?
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Tak. Tak zrób. Dziękuję - to był najlepszy kompromis. W tej jednej rzeczy nie ryzykowali gniewu Psiej Gwiazdy. A wiedza wciąż będzie jej przekazywana, przysłowiową drogą pantoflową, ale... lepsze to niż nic. Och, jak była zła na kundla, zła za to, że próbował z premedytacją odizolować ją od każdego bliskiego jej kota. Nigdy tego nie zrozumie. Nie zrozumie, co takiego złego zrobiła - starała się pokazać, że nie jest niedorajdą i żałosną beksą, jak Psu się wydawało. Robiła, co mogła, ale dla niego to nigdy nie będzie wystarczająco. Nienawidził jej.

A ona nienawidziła jego.

- Nikt nam nie pomoże, Okruszku - stwierdziła Czosnek, przełykając żółć zgromadzoną z tyłu jej gardła. Dzikie spojrzenie wbiła prosto w pstrokaty pysk kocura, źrenice jej podrygiwały. Nikt im nie pomoże. Nikt nie wyciągnie ich z tej Ciemnej Puszczy na ziemi, nikt poza nimi samymi. A i nawet to wydawało jej się być myślą tak surrealistyczną i odległą, niemożliwą, ale musieli spróbować. - Klany dbają o siebie. Nikogo w Rzece czy Wichrze nie obchodzi nas los, Okruszku, takie są fakty. Nikt nam nie pomoże. Pies prędzej rozpętałby wojnę na cały las niż posłuchał innych, starszych od siebie przywódców i cokolwiek zmienił - Łabędzia Gwiazda czy Roziskrzona Gwiazda pakujący się z łapami w to bagno jakim były sprawy Klanu Cienia też brzmi jak abstrakcja.

- Jeżeli kundel zacznie coś podejrzewać, całą winę zwalisz na mnie - to był jej warunek: bo nie mogła pozwolić, aby przyjacielowi, kotu tak dla niej dobremu, przez ten szaleńczy pomysł coś się stało. Po tych słowach Czosnek odetchnęła głęboko, uważnie przypatrując się pyszczkowi Skruszonej Łapy. Czy to, co robili, w ogóle miało sens? Czy jakakolwiek próba stawienia się tyranowi miała sens, nie lepiej pochylić kark i udawać, że wszystko jest dobrze, żyć po cichu, w tle, nie wychylając się? Co oni, co ona chciała tym osiągnąć? - Masz mi to obiecać. Jeśli Pies zacznie coś podejrzewać, domyśli się, coś pójdzie nie tak, to wszystko mój pomysł, tylko mój, niczyj inny.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Okruszek też nie rozumiał. Od początku. Nie rozumiał słów Psa na ceremonii, nie rozumiał słów niektórych kotów tak samo nastawionych do Czosnek, nie rozumiał, skąd się biorą. Ale wiedział, że nie cały Klan Cienia ma w sobie ten pierwiastek niechęci i bardzo chciał zwiększyć te liczby. Przede wszystkim sobą i taką ilością pomocy przyjaciółce, jaką mógłby jej zapewnić. Kiwnął głową, ucieszony, że jego rozwiązanie miało sens, że zrobił kolejny kroczek do swojego celu.
Nikt nam nie pomoże, Okruszku.
Skruszona Łapa co prawda nie oczekiwał od kotki entuzjastycznego potwierdzenia, ale i tak zdziwił się, zasmucił, przygasił. Po tym, co słyszał od Cyprys, a nawet od samej Czosnek, na temat Łabędziej Gwiazdy... stwierdzenie, że klany dbają tylko o siebie, niby pasowało do tego, co wynikało z formy większości punktów Kodeksu, ale i tak czuł, że nie chce zarzucić wiary w innych. Jeszcze nie.
- To... to nieprawda. Nie wiem, czy ktoś może nam pomóc, ale... są koty, które obchodzi to, co się dzieje, naprawdę, i na pewno jest ich więcej, niż ich znam! I, no, nawet, jeśli przywódcy nic nie zrobią, to... możemy chociaż szukać wsparcia u takich samych terminatorów jak my, dobrze? - chciał wierzyć w to, że mimo wszystko miał rację w pełni. Że jeśli poprosiliby o pomoc jednego, dobrego przywódcę, to byłby w stanie jakkolwiek wpłynąć na Psa. Choć nie wiedział, jak miałoby to wyglądać. - A Gwiezdni? Czy ktoś jeszcze do ciebie przyszedł? - dopytał po krótkim milczeniu.
Całą winę zwalisz na mnie. To dopiero wywołało u Okruszka reakcję - przerażoną, zdezorientowaną, ale po chwili nawet nieco oburzoną. Oburzoną na to, że Czosnek mogłaby zaproponować coś takiego, że mogłaby próbować podstawić swoją głowę zamiast jego ogona. Nie był najostrzejszym pazurem w łapie, ale dobrze wiedział, które z nich znajdowało się na gorszej pozycji, mogącej więcej stracić! Spojrzał prosto w oczy przyjaciółki.
- N-nie. Nie, Czosnek, nie mogę ci tego obiecać, nie możesz... To tak, jakbym go naprawdę posłuchał. Jego zakazu. I cię zostawił. Nie mogę tak, wymyślimy, co zrobić, jeśli coś pójdzie nie tak. No a poza tym... nade mną nie wisi to, że może mnie wyrzucić! Wiem, że mnie nie lubi, ale jakby... myśli, że można mnie, nie wiem, naprostować.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości