Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
Pokiwała głową z czymś, co w odpowiednim świetle mogłoby ujść jako smutek, jeśli patrzyłoby się pod dobrym kątem. Niemniej, Szafirek miał rację - głupota. Cały trening to głupota, zwłaszcza z taką, a nie inną mistrzynią. Ale tego mu nie powiedziała; wiedziała, że jego też szkoliła Bawełniana i z jakiegoś powodu postanowiła właśnie Tojad sprawiać problem. Czyżby jakiś dziwny odwrotny seksizm w wykonaniu nieomylnej wojowniczki? A może po prostu jakoś Szafirek przypadł jej do gustu, bo Kość też narzekał. Nie zamierzała się teraz nad tym zastanawiać, nie w momencie, gdy brat zgodził się nauczyć ją więcej niż Bawełniana kiedykolwiek próbowała. Przyglądała się uważnie, jak kocur przybiera postawę, którą nazwał pozycją łowiecką.
- Iść pod wiatr. Do myszy ciężar na tył, do królika cicho, do ptaków się chować - powtórzyła, żeby lepiej zapamiętać. Nie oceniała, czy ma to jakiś sens, czy też zupełnie nie. Ze wszystkimi swoimi wątpliwościami co do zasad czy reguł, wiedza praktyczna miała jednak to do siebie, że była, cóż, sprawdzona w praktyce. A z tym ciężko było się kłócić. Spróbowała przyjąć odpowiednią pozycję - obniżyła się na łapach, uważając przy tym, by nie zahaczyć brzuchem lub futrem o roślinność na zmarzniętej ziemi i przeszła kilka kroków. W sumie... całkiem proste. Jak już wiedziało się, co robić. Całe to polowanie było prostsze niż się spodziewała.
Na pytanie o ryby szybko zaprzeczyła. - Nie lubię wody. Teraz. Zimnej. Może poproszę cię, jak zrobi się cieplej. Jeśli będziesz chciał, a ja dalej nie będę umieć. - Oblizała wargi, szykując się do zadania kolejnego pytania. - Chciałbyś. Chciałbyś może zapolować, tak teraz? Żeby chociaż sprawdzić, czy zrozumiałam. - Popatrzyła na Szafirka wyczekująco, ale starała się nie wymuszać niczego na nim. Jeśli się nie zgodzi, to po prostu pójdzie szukać zwierzyny sama. Może nie od razu teraz, ale pewnie za chwilę, jak skończą rozmawiać.
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
– I patrzeć pod łapy. – dodał jeszcze, kiwając głową. Wydawało siw to oczywiste, ale skoro już Tojad zdecydowała powtórzyć w jeszcze większym skrócie zasady polowania, to Szafi nie mógł zignorować, że jedna z nich została pominięta. W ciszy obserwował przyjmowanie pozycji łowieckiej i nie komentował. Głównie dlatego, że nie został poproszony o komentarz, ale również dlatego że żadnych rażących, wymagających korekty, błędów nie widział.
– Jasne. Teraz za zimno. – zgodził się. Chyba nawet w taką pogodę trudniej o ryby? Nim rozmyślania na temat rybich preferencji do co temperatury zdążyły go pochłonąć na dobre, padła propozycja. Zastrzygł ciemnymi uszkami. – Dobry pomysł. Możemy. – przytaknął, tak po szafirkowemu, czyli bez rozległego komentarza. Dopiero uderzenie (albo trzy) serca później naszła go refleksja, że może jeszcze coś wypadałoby dodać nim ruszą na łowy. – Jakby coś się działo to wołaj. Nie wiem, drapieżnik. Jakiś. Albo jak będziesz chciała koniec polowania. – zamierzał się dostosować i pokręcić się po okolicy za piszczkami tyle ile Tojad będzie chciała. Jako że dla niego już wszystko było dogadane to, jeśli nie padły żadne kolejne pytania, sam ruszył na poszukiwania śladów piszczek.
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
- I patrzeć pod łapy - zgodziła się. Tak. Zdecydowanie, to nie tak, że o tym zapomniała, czy też nie uważała tego za istotne. Po prostu wydało jej się to oczywiste, mhm. Totalnie.
Możemy. Możemy zapolować. No to świetnie. Cudownie wręcz. Kiwnęła głową bratu, przystając wyraźnie na jego propozycję. Krzyczeć, jeśli coś się będzie działo, albo jeśli będzie chciała wracać. Prościzna. Może nie wyglądała na pierwszy rzut oka, ale potrafiła podnieść głos, jeśli jej zależało. A będzie jej zależeć, jeżeli coś będzie próbowało ją zjeść albo jej się zupełnie znudzi to całe szukanie wiatru w polu tudzież myszy na kwiecistej łączce bez kwiatów.
Zgięła łapy dokładnie tak, jak to robiła przed kilkoma chwilami i oddaliła się od brata, starając się patrzeć pod łapy oraz stawiać je możliwie cicho. Wytężyła słuch, węch i co tam jeszcze się dało. Miała sobie coś do udowodnienia.
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
W rozmokłej i grząskiej od deszczu ziemi wszystkie ślady odbijały się jasno i wyraźnie; nawet drobny ptaszek zostawiłby tu odciski nóżek. Podłużne, kręte wgłębienia w błocie, na które natknął się Szafirek, z pewnością pozostawił po sobie padalec. Pancerzyk lśnił zaledwie o kilka kroków dalej.
Trująca Łapa też miała szczęście. Już na samym początku polowania w zaroślach mignęła jej śmigła, krępa postać rzęsorka. Złapanie go będzie z pewnością igraszką.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
I wyruszyli, a Szafirek bardzo prędko w pełni skupił się na obecnym zadaniu. Wytężał zmysły, przede wszystkim wzrok, więc nic dziwnego, że nie umknęły mu ślady pozostawione w błocie. Wijące się wgłębienia z pewnością nie mogły być przypadkowe, więc bury point odruchowo przeszedł do pozycji łowieckiej, ale zamiast dreptać po tropie ze spojrzeniem utkwionym w śmieszne zawijaski, uniósł nieco łeb i coś mu zalśniło w słońcu. Skóra stworzonka, które zostawiło to ślady. Albo sama, albo z właścicielem, więc profilaktycznie kocurek nie wyprostował się. Przeniósł ciężar ciała na tylne łapy i zaczął się skradać. Jedynie parę kroczków, by następnie wyskoczyć w górę; chciał opaść na piszczkę przednimi łapami uzbrojonymi w pazury i wgnieść ją w błoto. Może ugryźć, gdyby zaczęła się wić i próbować uciekać.
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
No. Wyruszyli. Starała się dostrzec cokolwiek, chociaż mimo instynktu słabo wiedziała, za czym dokładnie miałaby się rozglądać. Wtedy właśnie jej wzrok przykuł jakiś ruch w zaroślach nieopodal, ruch czegoś, co już kiedyś widziała na stosie zwierzyny. Bingo, czyż nie? Wypuściła z płuc powietrze możliwie jak najciszej, starając się jeszcze raz przypomnieć sobie, co też Szafirek mówił o skradaniu się. Nie, żeby było tego dużo. Ustawiła się tak, by wiatr wiał jej w pysk, po czym ugięła łapy, uważając przy tym, by długie futro nie szurało jej po podłożu. No i ruszyła przed siebie, patrząc pod łapy, ciężar ciała przenosząc ostrożnie na tylne kończyny. Gdy stwierdziła, że już wystarczy tego cyrkowania, odbiła się po prostu od ziemi, aby przedmini łapami o wysuniętych maksymalnie pazurach zakończyć życie tego myszo-podobnego czegoś.
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Szafirek miał po prostu pecha. Łapa omsknęła się na śliskiej ziemi, nie trafił, wylądował pyskiem w błocie. Padalec znikł wśród traw, nim wojownik zdołał się podnieść.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
No tego to się po prostu nie spodziewał. Ile to już czasu minęło od kiedy po raz ostatni wywrócił się na pysk? Miliony księżyców, jak nic. Podniósł się z błota z cichym stęknięciem i przetarł pysk łapą, jedynie bardziej rozmazując brud po mordce. Po piszczce nie zostało nic, nawet najdrobniejszy ślad. No dobra, takie życie. Otrzepał sierść i ruszył na poszukiwania nowych tropów.
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
...aha. Naucz się polować, mówili. Będzie prosto i przyjemnie, mówili. A takiego konara. Patrzyła tylko jak meszocoś ucieka sobie wesoło w jakieś bezpieczne miejsce, zostawiając ją z pustymi łapami. Niesamowita sprawa, nawet nie miała jak zweryfikować, czy zrobiła wszystko dobrze i po prostu quasimysz postanowiła jeszcze powalczyć o życie, czy może gdzieś popełniła błąd, a teraz płaciła cenę. Zrobiła dwa głębokie wdechy na uspokojenie, pozbierała się psychicznie i ponownie zaczęła nasłuchiwać, łapać zapachy, wytężać wzrok.
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Tojad tym razem nie natknęła się na zwierzynę, natknęła się na coś innego. Wokoło unosił się silny zapach kota nienależącego z pewnością do żadnego Klanu; wystarczyło jedynie kilka kroków przejść, by zobaczyć nachylonego nad pierwszymi wykwitającymi kwiatkami kocura. Rude futro poruszało się łagodnie na wietrze.
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
Ktoś się chyba dobrze bawił z cierpliwością Tojad. Szukała zwierzyny, bo jak inaczej miała sprawdzić swoje umiejętności, które właśnie nabyła od Szafirka? Zamiast piszczka jednak został jej zaserwowany zapach kota, który w niczym nie przypominał zapachu rzeczniaków. Jakieś dwa styki w głowie Tojad zaskwierczały, gdy przypomniała sobie głos Węgorzowego Gardła, który mówił jej o gromowych drzewach i wichrowym wietrze. Nic z tego teraz nie czuła, co sprawiło, że brwi wręcz same zjeżdżały jej coraz niżej na pysku. Opuściła się nisko na łapach, ponownie ustawiła się pod wiatr i - pilnując przy tym, by sierść czy brzuch nie zahaczał bez sensu o roślinność, a ogon trzymał się równo z kręgosłupem - podeszła nieznajomego niczym piszczka. Gdy była już dostatecznie blisko wyprostowała się na całą swoją mocno średnią wysokość i odezwała wyjątkowo nieprzyjaznym głosem:
- Czego tu szukasz?
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
No a Szafi tymczasem był w swoim świecie pełnym kolorowych jaszczurek i... no, w zasadzie jaszczurka była tylko jedna, a do tego zielona, a nie w każdej możliwej barwie. Przynajmniej nie było problemu z wyborem, na którą się zaczaić. Bury point ugiął łapy, przechodząc do pozycji łowieckiej i przesunął większość ciężaru na tylną połowę ciała. Ruszył powoli w stronę piszczki, w stu procentach na niej skupiony, aż skoczył w jej kierunku, chcąc ją pochwycić i ugryźć w... szyję? Brzuch? Tam gdzie trafi? W każdym razie z pewnością nie planował powtórki z wpadania w błoto.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Kot nie drgnął, jakby nie zaskoczyło go pojawienie się tutaj kocicy, i nie podniósł wzroku, by odpowiedzieć.
- Kwiatki wącham. Szkody nie czynię - a zaraz potem, niezbyt sensownie, ale tonem takim, jakby mówił o czymś zupełnie zrozumiałym, dodał: - Powtórne tortury mogą wiele z agrestu wyciągnąć, ale ducha łamią i niszczą serce.
Tojad nie wyróżnia się zbytnio wzrostem i właściwie już nigdy nie będzie, jako że osiągnęła swoje finalne rozmiary. Mieści się gdzieś w średniej, jeśli chodzi o wysokość, ilością mięśni również nie grzeszy, chociaż jej długie futro - zwłaszcza na ogonie, brzuchu, piersi i gardle - może nieco mylić w tej kwestii. Jest głównie biała, lecz nie całkiem: ciemny, stalowy kolor obejmuje prawie cały jej ogon (z wyjątkiem krótkiego odcinka przy samej nasadzie), a także rozlewa się w dwie nieregularne plamy na jej grzbiecie, przy czym jedna, większa, znajduje się w okolicy jej prawego biodra, drugą natomiast można dostrzec praktycznie w połowie jej prawego boku, w okolicy barku. Z tyłu głowy również ma łatę, zaczynającą się wysoko na karku, obejmującą całe uszy, aż dopiero wysoko na czole dzielącą się na dwa, przeciętą bielą; po prawej stronie ciemna plama sięga połowy oka i zahacza o jego kącik oraz dotyka boku głowy, natomiast z lewej zatrzymuje się nieco wcześniej, tuż po minięciu ucha. Oczy Tojad natomiast ma dwukolorowe - prawe żółtozielone, a lewe błękitne jak niebo. Między nimi natomiast, na samym końcu zgrabnego pyska, znajduje się trójkątny, ciemny, prawie czarny nos, a pod nim, po prawej stronie, można dostrzec okrągłą szarą plamkę.
GILF
Drewniany Kolec [KW], Piołunowa Łapa [KR] | Kruczy Ogon/Gwiazda etc. [GK]
Nie była szczególnie zadowolona z faktu, że nieznajomy ją właściwie zignorował. Nawet się na nią nie spojrzał, co niby nie robiło jakiejś super różnicy, bo jednak coś tam do niej burknął, ale nie mogła się pozbyć wrażenia, że nie tak to powinno wyglądać. W dodatku typ plótł jakieś zupełne farmazony o agreście, jak gdyby ktoś go w kocięctwie przetrącił o kamień. Tojad skrzywiła się, co nie miało większego znaczenia - intruz nawet na nią nie patrzył.
- A-ha, jaasne - odparła bez przekonania, bo nie, nic nie było jasne, ale nie było też na tyle interesujące, żeby kotka dociekała, o co temu elementowi mogłoby chodzić. Przez chwilę przyglądała mu się w milczeniu, po czym znów otworzyła pysk: - To nie zapomnij stąd w podskokach zniknąć, jak już się nawciągasz.
Odwróciła się, zostawiając intruza samemu sobie, bo skoro twierdził, że nie czynił szkody, to nie zamierzała się kłopotać ze stanowczym wypraszaniem czy odprowadzaniem na granice. Jak nie zniknie teraz, to zaraz pewnie jakiś patrol przetrzepie mu skórę, prosta sprawa. Odeszła, skąd przyszła, rozglądając się za bratem.
- Chyba powinniśmy wracać do obozu, późno się robi - zawołała, gdy w końcu go zauważyła. - Gratuluję, e, jaszczurki. - Postanowiła przemilczeć efekty swoich mało udanych łowów. Kiedyś to nadrobi.
.
.
. ❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark❞ mamo, nie tędy MAMO, NIE TĘDY
kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧ mieć bielszy uśmiech jestem ▸sobą◂ bardziej i mam zęby ŻÓŁTE
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Tym razem jaszczurka dała się złapać. Nim znalazł dla niej dobrą kryjówkę, usłyszał wołanie siostry. Spojrzał na niebo i rzeczywiście słońce przewędrowało dość znaczący kawałek od kiedy Szafirek ostatnio miał okazję o nim pomyśleć. Potruchtał grzecznie do Tojad, nie zamierzając się upierać przy dalszych łowach.
– Przy Ptasich Krzewach lepiej się poluje. – odparł po chwili, poniekąd stwierdzając fakt (tam to dopiero były dobre tereny łowieckie), poniekąd starając się pocieszyć kotkę, bo przecież nie widział by sama trzymała jakąkolwiek zdobycz. A chyba trochę smutno wracać z pierwszego polowania z pustymi łapami? Przez moment rozważał oddanie jej swojej zdobyczy, ale ostatecznie nie znalazł odpowiednich słów by to jakoś zabrzmiało, więc zrezygnował i po prostu poprowadził ich w stronę obozu.