Księżyce: 61 Mistrz: Krokusowy Pląs † Płeć: kotka Matka: Rozbita Tafla [NPC] Ojciec: Wierzbowy Pęd [NPC] Trwałe urazy: ubytek w kształcie V na czubku prawego ucha
Modliszka już jako terminatorka jest zgrabnie wysoka, o długich łapach i dosyć smukłej budowie ciała. Gdy osiągnie swój końcowy wzrost, zdecydowanie górować będzie nad większością swojego rodzeństwa. Pełna wdzięku sylwetka kocicy pokryta jest długim, gładkim futrem.
Sierść zdominowana jest przez biel, przechodzącą od pyska (węższa struga pomiędzy oczami, rozszerza się na pysk) poprzez gardło i brzuch, w pełni obejmując kolorem wszystkie kończyny. Głowa obdarzona jest największą w kwestii całego ciała czarną plamą, która nachodzi od lewego ucha, do połowy policzka kotki - po drugiej stronie identycznie ułożony jest rudy kolor. Futro na grzbiecie to kombinacja czerni, gdzie ciągnie się ona od głowy do karku, aż do pleców kocicy, gdzie nierównomiernie rozłożone są plamy. Czarnym plamom na grzbiecie towarzyszy rude futro, które wypełnia braki pomiędzy ciemniejszym kolorem. Gdzieniegdzie (na kolorze rudym) przedzierają się klasyczne pręgi o ciemniejszej, rdzawej barwie. Ogon w większości czarny, z niewielkimi rudymi akcentami, zakończony delikatnie bielą na końcu.
Prawe ucho natomiast, w trakcie szczurzej bójki podczas treningu, zaliczyło stratę; teraz na jego czubku widoczny jest ubytek przypominający literę V.
Smukły pysk przyozdobiony jest wibrysami oraz różowoczarnym nosem, nad którym widnieją oczy z heterochromią - lewe niebieskie, prawe o brązowej barwie, przechodzące w orzechowy odcień.
Specyficzna, być może w oczach niektórych kotów nawet i dziwna. Z jednej strony preferuje ciszę i własny zakątek w Zrośniętych Drzewach, woląc do nikogo się nie odzywać i zająć się własnym ogonem. Z drugiej jednak czasami z zazdrością patrzy na koty, którym z łatwością przychodzi nawiązywanie znajomości i prowadzenie rozmowy; sama Modliszka jest dosyć niezręczna w tej kwestii i często miewa problem z dobrym wypowiedzeniem się, lub chociażby powiedzeniem więcej, niż parę na szybko wyciągniętych z gardła słów. Nie jest dobra w drobne rozmowy, chociaż stara się, chociażby by nie sprawić przykrości rozmówcy. Dzięki treningom powoli otwiera się bardziej, a i zdania, które są przez szylkretkę wypowiadane, są dłuższe i lepiej złożone. W większości przypadków.
Mimo wszystko, jest kocicą łagodną, o przyjaznym usposobieniu; wykazuje zmartwienie innymi, gdy dotyka ich przykra sytuacja, lub gdy widzi, że ktoś może potrzebować pomocy... a nawet jeśli sytuacja nie zalicza się do żadnej z dwóch podanych opcji, wciąż wyciągnie pomocną łapę. Spokojna i opanowana, bardziej woli słuchać, niż mówić, zawsze przysiądzie, by stać się słuchaczem czy to długiej historii, lub chociażby krótkiej opowieści na temat tego, jak drugiemu kotu minął dzień.
Zainteresowana otaczającym ją światem i rzeczywistością, ambitna i chętna do nauki nowych rzeczy, czy to w kwestii praktycznej, czy teoretycznej.
Na gest Rdzawej Wiewiórki, Modliszka była pewna, że jej serce na moment się zatrzymało.
Córka Łabędziej Gwiazdy nie tylko oparła się swoim ciałem o jej szylkretowy bok, ale również owinęła swój ogon wokół jej, sprawiając, że przez moment wojowniczka zachłysnęła się powietrzem, prędko odkasłując, próbując przywrócić intensywne bicie swojego serca do normalności. Bezskutecznie, oczywiście. Dudniło w jej klatce piersiowej jak stado zajęcy, uciekających przed Wichrzakiem. Co, patrząc na pochodzenie Rdzy — było porównaniem dosyć zabawnym.
— Ja... — Zaschło jej w gardle. Nieśmiało przytuliła się swoim bokiem bardziej do rdzawej kocicy, powoli widząc już Kwiecistą Łąkę, miejsce, które zaplanowała na dzisiejsze spotkanie. — Cieszę się. Ja... ja też tobie ufam. Bardzo. I nigdy cię nie zawiodę, nie chcę. — Wyszeptała ostatnie słowa. Zaufanie starszej wojowniczki, pokładzione w jej beznadziejnej, nerwowej osobistości? To była... nowość, lub Modliszka miała zbyt małe poczucie własnej wartości, nawet teraz, gdy od jej dzieciństwa dzieliło ją wiele księżycy.
Ale wiedziała jedno. Nigdy, przenigdy, nie chciała ukruszyć zaufania, którym obdarzyła ją Rdzawa Wiewiórka, oplatającym jej serce jak najcieplejszy z uścisków...
Nigdy jej nie zawiedzie. Obietnica. Choćby miała wyrwać sobie własne serce, gdyby kiedykolwiek złamała tę delikatną więź, jakim było zaufanie córki dwóch Gwiazd.
you'll be the saddestpart of me
a part ofme that will never bemine it's obvious tonight isgonna be theloneliest you're still theoxygeni breathe i see yourfacewhen iclose my eyes it's torturous tonightisgonna betheloneliest
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Poczuła przytulenie do swojego boku w czarnym świecie, na co cicho westchnęła.
- Mh - mruknęła, słysząc słowa kotki. Milczała, przez dłuższy czas, zastanawiając się nad słowami Modliszki. To była randka i... i Rdza chyba nie chciała, aby zostały po niej tylko przyjaciółkami. Ale jednocześnie nie chciała niszczyć tego, co było między nimi. Oh, jak bardzo nie lubiła związków. Skomplikowane...
Rdza swoim językiem powoli przejechała po policzku Modliszki, po czym wtuliła nos w mokre miejsce.
- Nie zawiedziesz mnie, póki będziesz ze mną - odparła spokojnym tonem głosu, zaciskając mocniej oczy.
Poeta nie miał wielkich marzeń. Był wciąż roztrzęsiony po spotkaniu z Nocnym Szkwałem i chciał przebywać jak najmniej w obozie. Musiał gdzieś iść. Wyjść. Znaleźć zajęcie. Poczekał cierpliwie, aż wszystkie rany po pszczołach się zaleczą i prawie natychmiast ruszył na szukanie ziół. Składzik był dość dobrze zabezpieczony, ale nigdy nie wiadomo co mogło pójść źle.
Ruszył przed siebie i szukał ziół.
//MG!
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Czarny point z białym prawym uchem, gwiazdką na czole, prawą przednią łapą, paluszkiem na lewej tylnej oraz końcówką ogona. Ma duże, złote oczy.
Patrzy na świat z wielkimi oczami szukając zrozumienia.
Polna Łapa, Rosiczka| Pochmurny Sen et co.
Pieczarka czuła się jakby gniła. Świat wokół niej zmieniał się nie do poznania a ona wciąż tkwiła w swoim małym życiu, w swoich małych emocjach, nie potrafiąc ruszyć dalej. Jej marzenia, jej pragnienia, zdawały się nie mieć żadnego znaczenia. Koty znikały, jej rodzeństwo zupełnie jakby nie istniało, a jej olbrzymia rodzina wciąż była olbrzymia i Pieczarka nie potrafiła się do tego dopasować.
Dlatego od kiedy nauczyła się polować robiła to raczej często. Dawało jej to zajęcie, coś zupełnie fizycznego co wymagało skupienia. Nie potrzebowała myśleć o rodzinie, o kotach, o znajomościach, o czymkolwiek gdy skupiała się na wypełnianiu swoich marnych obowiązków.
Tego dnia gdy wyszła z obozu zupełnie niechcący natknęła się na medyka. Skwasiło to jej nastrój, ale nie dała po sobie tego pokazać.
- Dzień dobry Poeto - przywitała się dość płasko. - Będę polować w okolicy, więc gdyby coś się działo możesz mnie wołać. Powodzenia przy szukaniu.
Nie czekała po tym by Poeta jej odpowiedział. Jego odpowiedzi i tak zawsze były wymijające i niechętne. Poszła swoją drogą, szukając tropów zwierzyny.
Poeta właściwie prawie wszedł w kępę rumianku gdy tylko zaczął swoje poszukiwania. Kwiaty były ładne i pachniały zachęcająco. Całkiem niezłe rozpoczęcie poszukiwań ziół.
Życie się zmieniało, koty się zmieniały, ta, ta, ta, miał to gdzieś. Poeta chciał świętego spokoju, a w zamian dostał kompletne przeciwieństwo, czyli wspaniałą Pieczarkę. Kocur ukrył wewnętrzne rozczarowanie gościem, którego się nie spodziewał. No cóż. Głupia kotka. Była tak młodym terminatorem, że na pewno ściągnie na siebie zaraz jakieś niebezpieczeństwo. Przecież aż los się o to prosi, by zaraz na pierwszy ślad wypadł jej drapieżnik.
- Dzień dobry Pieczarko - powitał kota. Kiwnął głową na znak, że przyjmuje informacje i ruszyli w swoje strony. Przynajmniej nie szuka ziół.
Trafił na rumianek. Może być. Kocur ostrożnie przystąpił do zbierania liści, chcąc zgarnąć ich jak najwięcej.
Pieczarka nie trafiła ani na zwierzynę, ani na martwą zwierzynę. Nie trafiła też na nic. Trafiła na coś. Lepsze to niż nic, prawda? Z początku miała problem, by rozszyfrować, co to jest, jednak bijący od skupiska mocny zapach dwunożnych szybko podsunął jej wskazówkę, że to ich wynalazek. Były to cienkie, wielokolorowe błonki, które miały otwór z jednej strony., Gdyby kotka znała się trochę na świecie łysych istot wiedziałaby, że są to zwykłe foliówki, ale co to było dla leśnego kota? Pułapka? Zabawka?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Czarny point z białym prawym uchem, gwiazdką na czole, prawą przednią łapą, paluszkiem na lewej tylnej oraz końcówką ogona. Ma duże, złote oczy.
Patrzy na świat z wielkimi oczami szukając zrozumienia.
Polna Łapa, Rosiczka| Pochmurny Sen et co.
Tak się składało, że Pieczarka wiedziała czym jest folia, widziała nawet reklamówki w akcji. Niespodziewany śmieć sprawił, że terminatorka zmarszczyła nos, przypominając sobie o tych kilku nieprzyjemnych księżycach spędzonych u dwunogów. Zdecydowanie nie interesowało jej takie znalezisko. Zapewne wiatr wkrótce je zabierze więc stwierdziła, że nie ma co zaprzątać sobie nim głowy. Ruszyła dalej na poszukiwania.
Kępa rumianku była całkiem porządna i rosło na niej sporo kwiatów. Zapach rozpościerał się po okolicy, przypominając o spokoju jaki ta roślina potrafiła dać skołatanym nerwom. Medyk przystąpił do zbierania liści i ostrożnie, jeden po drugim, udało mu się zerwać ich aż czternaście. Na roślinie było ich więcej, ale były to liście które dopiero się rozwijały lub były w większości zjedzone przez ślimaki. Być może gdyby czasy były trudne... Ale była pełnia lata a rumianek był szeroko dostępny. Takie rzeczy raczej nie przydadzą się medykowi gdy ma już pokaźną stertę bardzo ładnych pełnych liści.
No i ekstra. Sporo liści. Może być. Nie zapowiadało się, by Klan kiedykolwiek był w epidemicznej potrzebie szukania rumianku, ale kto wie? Może kiedyś będą tego potrzebować? Dodatkowe zapasy nikomu nie szkodzą, więc niech im będzie. Nie wiedział, co chciał znaleźć dalej, więc ruszył przed siebie. Niuchał w powietrzu w poszukiwaniu ziół. Zbierze wszystko co mu się trafi, a co.
No i cóż. Ponownie niespodzianka! Ależ ten las lubił ją zaskakiwać. Kotka szła i szła, szukając jakiejś smacznej piszczki, aż tu nagle... Promienie słońca zatańczyły na pobliskim drzewie na zielono. Małe, kolorowe płomyczki. Obróciwszy się, kotka zauważyła, że to nie żadna magia, a zwykłe światło przechodzące przez dno zielonej butelki. Była połamana i ostra, więc jeśli kotka nie chciała skończyć z raną, powinna to zostawić.
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Czarny point z białym prawym uchem, gwiazdką na czole, prawą przednią łapą, paluszkiem na lewej tylnej oraz końcówką ogona. Ma duże, złote oczy.
Patrzy na świat z wielkimi oczami szukając zrozumienia.
Polna Łapa, Rosiczka| Pochmurny Sen et co.
Ponownie Pieczarka zmarszczyła nos widząc na co tak naprawdę patrzy. Te wszystkie wymysły dwunogów... Jeśli tak wyglądała reszta terenów to być może trzeba będzie zebrać inne koty i to posprzątać. Byłoby niedobrze gdyby ktoś podczas pogoni lub walki wpadł na coś takiego i zrobił sobie krzywdę.
Ale na ten moment zignorowała butelkę i ruszyła dalej by szukać zwierzyny.
Być może to intensywny zapach rumianku który wciąż zalegał medykowi w nosie, a być może to zwyczajny pech, ale Poeta nie widział kolejnych skupisk ziół. Zamiast tego przez zioła przebiło się coś innego, martwego. Wkrótce kot zauważył leżącą wśród traw jaszczurkę. Nie miała na sobie śladów walki ani choroby, a mimo to była zdecydowanie martwa i wyraźnie dość świeża.
Poeta westchnął. Zastanowił się. Był medykiem. Rozważnym medykiem. Wiedział, co powinien robić, jednak nie potrafił zrozumieć logiki lasu. Znalazł jaszczurkę, martwą. Pewnie była z terenów Cienia, bo stamtąd kojarzył wszystkie gady. Czy powinien ją brać? Nie chciał marnować zwierzyny, ale wydawało mu się to podejrzane, że tak to wyglądało. Westchnął, i zabrał jaszczurkę ze sobą. Jeśli sprowadzi na tym jakąś klęskę na Rzekę to w sumie dobrze.
Kotka miała takie same szczęście co Poeta. Również znalazła zwierzynę, ale również martwą. Na środku łąki czekał na nią wróbel, nietknięty ani walką, ani pazurami. Był wciąż ciepły, więc może po prostu spadł z pobliskiego drzewa i takiego małego ptaszka zabił wstrząs mózgu? Nie miał co prawda złamanych skrzydeł ani niczego innego, więc to od kotki zależało, co z nim zrobi.
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Czarny point z białym prawym uchem, gwiazdką na czole, prawą przednią łapą, paluszkiem na lewej tylnej oraz końcówką ogona. Ma duże, złote oczy.
Patrzy na świat z wielkimi oczami szukając zrozumienia.
Polna Łapa, Rosiczka| Pochmurny Sen et co.
Cóż... To nie było tym czego Pieczarka szukała. Nie było jednak też czymś czego Pieczarka była nauczona by unikać. Wydawał się świeży, wydawał się apetyczny. Klan Rzeki miał dużo mordek do wykarmienia. Zakopała ptaszka w miejscu które później znajdzie i ruszyła dalej szukać tropów.
I w ten sposób Poeta był do przodu o zestaw liści i jedną jaszczurkę. Nie taki zły wynik jak na początek szukania ziół. Jednak chwilę później dotarł do niego zapach który nie wzbudzał dobrych skojarzeń. Poeta wpadł na trop tchórza, który przebywał kilka skoków królika dalej. Niewielki ssak również zauważył kota i najeżył się, jednak nie ruszył się z miejsca.
Tchórz. Tchórze miały to do siebie, że były agresywne. Co prawda ten go nie atakował, ale czy potrzebował ran? Mieli sporo łopianu w składziku. No cóż. Kocur wysłuchał, czy przypadkiem Pieczarka nie ma problemów - nie miała. Skoro tchórz już go widział, głupotą byłoby go takiego najeżonego zostawić. Westchnął. Dawno nie walczył. Odbił się z tylnych łap i wysunął pazury, chcąc rozorać tchórzowi bok pazurami.
Oho, tym razem coś żywego! Pieczarka po przypatrzeniu się dłużej w teren mogła zauważyć poruszenie w trawie - dokładniej skaczącą żabę. Gad pokojowo zarechotał. Nie widział kotki i wydawało się, że minie jeszcze moment zanim odskoczy, więc wyglądał na łatwy cel.
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Czarny point z białym prawym uchem, gwiazdką na czole, prawą przednią łapą, paluszkiem na lewej tylnej oraz końcówką ogona. Ma duże, złote oczy.
Patrzy na świat z wielkimi oczami szukając zrozumienia.
Polna Łapa, Rosiczka| Pochmurny Sen et co.
Żaba, idealna zdobycz dla rzeczniaka. Pieczarka nie zastanawiała się zbytnio. Zachowując pozycje łowiecką przeniosła ciężar na tylne łapy i ruszyła na zwierzaka. Nie była pewna czy kiedykolwiek do tej pory złapała żabę, ale zawsze jest czas na pierwszy raz. Gdy już była dość blisko skoczyła by złapać zwierzynę.
atak poety: krytyczny -> 11HP
atak tchórza: krytyczny -> 9HP
Tchórz mimo wszystko wydawał się bardziej przestraszony, niż agresywny. Nasz drobny Ferdynand jednak nie zamierzał oddać walki walkowerem dlatego gdy Poeta do niego doskoczył sam również oddał jak tylko mógł. Rana na boku go mocno zabolała, a krew pojawiła się od razu. Dlatego też zwierzę zacisnęło mocno szczękę na prawej przedniej łapie kota, przebijając skórę i również doprowadzając do krwawienia.
Poeta: lvl: 5 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 23 | HP: 80-9-1 = 70/80 | W: 59-3= 56/60
rana 1. stopnia: ugryzienie prawej przedniej łapy, krwawi; -1HP do końca walki
Ferdynand: S: 7 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 35-11-1 = 23/35 | W: 40-2= 38/40
rana 1.stopnia: rozcięcie na boku, krwawi; -1HP do końca walki
Nie mógł powiedzieć, że poszło mu źle.
Poniekąd żałował, że nie mógł podejść go z zaskoczenia - byłoby to o wiele łatwiejsze, biorąc pod uwagę, że mógłby oszczędzić sobie trochę ran. No cóż. Zabicie tchórza było raczej kwestią czasu, więc poza chwilowym bólem i ziołami ze składziku nie straci zbyt wiele. Przynajmniej uratuje jakiegoś młodszego terminatora przed tragedią, czy coś.
Kocur szybko obeznał się w sytuacji. Wyglądała dobrze. Wygrywał, bo jego rana wydawała się mimo wszystko odrobinę mocniejsza. Poeta pomyślał i przypomniał sobie z treningu. Zamachnął się grudami ziemi w zwierzaka, chcąc go oślepić. Później ponownie ku niemu skoczył, chcąc rozorać mu pazurami bok.
Padnij, zwierzaku.
No i co? I niefart. Los nie potrafił być fair. Kotka niby wszystko zrobiła dobrze, przyjęła pozycję łowiecką i zastosowała odpowiednie zasady, a tu taka niespodzianka. W ostatnim momencie przed jej skokiem żaba zadarła łeb do góry i zauważyła zagrożenie. Odskoczyła tak szybko w krzaki, że nie było siły jej złapać ponownie. Aj.
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Czarny point z białym prawym uchem, gwiazdką na czole, prawą przednią łapą, paluszkiem na lewej tylnej oraz końcówką ogona. Ma duże, złote oczy.
Patrzy na świat z wielkimi oczami szukając zrozumienia.
Polna Łapa, Rosiczka| Pochmurny Sen et co.
Żaba zwiała. Pieczarka wykrzywiła pyszczek ale nie skomentowała zdarzenia. Bywało i tak. Następnym razem pójdzie lepiej. Ruszyła dalej by szukać kolejnych tropów.
oślepienie przez poete: nieudane
atak poety: słaby -> 1HP
atak tchórza: krytyczny -> 2HP
No i obaj chcieli zrobić zrobić tak potężną krzywdę... Że obaj się prawie minęli. Tchórz skoczył ku piersi Poety, Poeta ku bokowi tchórza, i oboje dali radę jedynie delikatnie złapać się nawzajem, tak że kłębki futra poszybowały w powietrze. Przeciwnicy wylądowali na przeciwnych miejscach niż byli przed chwilą.
Poeta: lvl: 5 | S: 11 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 23 | HP: 70-1-2= 67/80 | W: 56-2= 54/60
rana 1. stopnia: ugryzienie prawej przedniej łapy, krwawi; -1HP do końca walki
rana 0. stopnia: wyrwane futro z piersi
Ferdynand: S: 7 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 23-1-1= 21/35 | W: 38-2= 36/40
rana 1. stopnia: rozcięcie na boku, krwawi; -1HP do końca walki
rana 0. stopnia: wyrwane futro z boku
No cóż. Bawił się świetnie.
Teraz to się pokazali. Pełna gracja, czy coś. Zawsze to więcej ran do leczenia; jakieś zajęcie, którego potrzebował, po rozmowie z Nocą. Może mu przyniesie taką smakowitą zdobycz i zjedzą razem kolację? Chyba musieliby to zrobić poza obozem, jeśli nie chcą, by Siniak ich zamordowała żywcem. Naprawdę czasami kochał być amoralnym idiotą.
Kocur ponownie sypnął piachem w oczy; nie miał zamiaru odpuszczać, skoro aktualnie szło to tak genialnie jak teraz. Ponownie ocenił, gdzie najlepiej zaatakować i stwierdził, że wszystko wyglądało tak samo głupio. Ponownie rzucił się na kark kocura, chcąc go skręcić w jednym, mocnym chwycie. Było to możliwe, ale wątpił, by szczęście na tyle mu dopisało.
atak Borsuka -> nieudany -> masz szczęście bies
Ktoś tu ma szczęście do rzucania borsukiem w kostkach czy coś....
Pieczarka naprawdę się starała, okej? Naprawdę. Miało być dobrze. Bardzo dobrze. Kotka szła i szła, wlokąc się po lesie. Nie spodziewała się czegoś specjalnego, a zdecydowanie nie spodziewała się tego. Po chwili spaceru po pięknej łące, na coś natrafiła. Albo coś natrafiło na nią. Najpierw coś czarno-białego mignęło jej przed twarzą i dopiero wtedy kotka zrozumiała, że czuje na swoim karku czyjeś dyszenie. Borsuk capnął ją zaledwie o milimter za mało, i by jej nie było.
Tak więc no. Był borsuk i była mała Pieczarka.
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek