Wietrzna Łapa jest bardzo wysokim i eleganckim kocurem o smukłym i masywnym pysku z lekko zakrzywionym mostkiem nosa, ale też szerokich barkach oraz karku. Jego ciało otula zawsze dobrze ułożone długie futro koloru rudo-dymnego. Rozjaśnia się na pysku, szyi i brzuchu, a dodatkowo na piersi i brzuchu ma białe znaczenie, przy czym na piersi jest małe i przez to mniej widoczne, ponieważ znajduje się nad dymnym rozjaśnieniu. Znaczenie znajduje się też na wszystkich łapach pod postacią czterech, bardzo krótkich skarpetek. Wyjątkiem są jedynie dwa środkowe palce u lewej tylnej łapy, a będąc przy palcach - Wietrzny ma ich aż sześć u lewej przedniej łapy, lecz nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu. Jego oczy już dawno się wybarwiły i przybrały kolor brązowopomarańczowy.
Wietrzna Łapa zawsze był zapatrzony w ojca i chciał być taki, jak on. Nadal marzy o tym, by zabłysnąć w oczach starszych kotów i uparcie do tego dąży, nawet jeśli jego rówieśnicy już dawno ukończyli swoje treningi, a on sam został gdzieś z tyłu, zupełnie zapomniany. Jest spokojny i opanowany, a przy tym zawsze uprzejmy, choć zdarza mu się wycedzić jakąś złośliwość, jeśli ta okaże się na miejscu. Gdy choroba zatrzymała go w lecznicy, przemyślał swoje postępowanie i kilka ważnych w życiu spraw, uznając, że nie jest pępkiem świata i to, że zniknie na jakiś czas z klanowego życia, nic nie zmieni. Chce, aby jego obecność i nieobecność były wyczuwalne, dlatego też chce pracować i żyć dla klanu, by umacniać nie tylko go, ale także siebie.
Trzaskająca Łapa [Grom]
Ustawiony nadal tak, żeby nie rzucać cienia na wodę, siedział w bezruchu z zamoczoną końcówką łapy; w ciszy. Czekał, aż coś podpłynie i skusi się na jego futerko, ale o ile kotki na nie wyrywał, o tyle ryb nie bardzo.
Tak jak Świetlikowemu Zagajnikowi szło nieco lepiej od towarzysza, tak po schwytaniu raka jej szczęście zdaje się skończyło. Nic do niej nie podpływało, nie interesowało się nią, ani nie było dostrzegalne. To samo tyczyło się Wietrznego Wąsa, który pomimo niezwykłej urody nie potrafił zainteresować sobą żadnej ryby.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wietrzna Łapa jest bardzo wysokim i eleganckim kocurem o smukłym i masywnym pysku z lekko zakrzywionym mostkiem nosa, ale też szerokich barkach oraz karku. Jego ciało otula zawsze dobrze ułożone długie futro koloru rudo-dymnego. Rozjaśnia się na pysku, szyi i brzuchu, a dodatkowo na piersi i brzuchu ma białe znaczenie, przy czym na piersi jest małe i przez to mniej widoczne, ponieważ znajduje się nad dymnym rozjaśnieniu. Znaczenie znajduje się też na wszystkich łapach pod postacią czterech, bardzo krótkich skarpetek. Wyjątkiem są jedynie dwa środkowe palce u lewej tylnej łapy, a będąc przy palcach - Wietrzny ma ich aż sześć u lewej przedniej łapy, lecz nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu. Jego oczy już dawno się wybarwiły i przybrały kolor brązowopomarańczowy.
Wietrzna Łapa zawsze był zapatrzony w ojca i chciał być taki, jak on. Nadal marzy o tym, by zabłysnąć w oczach starszych kotów i uparcie do tego dąży, nawet jeśli jego rówieśnicy już dawno ukończyli swoje treningi, a on sam został gdzieś z tyłu, zupełnie zapomniany. Jest spokojny i opanowany, a przy tym zawsze uprzejmy, choć zdarza mu się wycedzić jakąś złośliwość, jeśli ta okaże się na miejscu. Gdy choroba zatrzymała go w lecznicy, przemyślał swoje postępowanie i kilka ważnych w życiu spraw, uznając, że nie jest pępkiem świata i to, że zniknie na jakiś czas z klanowego życia, nic nie zmieni. Chce, aby jego obecność i nieobecność były wyczuwalne, dlatego też chce pracować i żyć dla klanu, by umacniać nie tylko go, ale także siebie.
Trzaskająca Łapa [Grom]
Zmienił miejsce. Odszedł kawałek dalej po czym przysiadł w takiej postawie i pod takim kątem, żeby nie rzucać na wodę żadnego cienia, znieruchomiał, po czym wysunął jedną z łap i zanurzył jej koniuszek w wodzie, od razu z wysuniętymi pazurami.
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
To zdecydowanie nie jest ich dzień, ale to nie znaczy, że mają wracać do obozu z podkulonymi ogonami. Kocica została na swoim miejscu i czekała cierpliwie. Pilnowała pozycji by nie rzucać cienia na wodę, zachowała ciszę oraz bezruch. Nic więcej nie mogła zrobić, jedynie liczyć na szczęście. Oby coś jadalnego pojawiło się prędko, najlepiej zanim jej łapa zamarznie i odpadnie.
I tak oto role się zamieniły. Świetlikowy Zagajnik wisiała z łapą w wodzie, na próżno wypatrując jakiejś zwierzyny, kiedy to Wietrznego Wąsa coś podpłynęło. I nie byle co, bo dość sporawy ciernik! Zainteresował się on kończyną wojownika i co jakiś czas ją podgryzał, jakby zaczepiając go.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Siedziała cierpliwie. Prędzej czy później coś przypłynie, a jeden rak to żadne pożywienie. Może trafi się za moment drugi? Na bezrybiu i rak ryba, jak to mówią, więc nie pogardzi. Świetlikowy Zagajnik siedziała w ciszy z zanurzoną łapą nie rzucając cienia na wodę. W bezruchu czekała na kolejną turę.
Wietrzna Łapa jest bardzo wysokim i eleganckim kocurem o smukłym i masywnym pysku z lekko zakrzywionym mostkiem nosa, ale też szerokich barkach oraz karku. Jego ciało otula zawsze dobrze ułożone długie futro koloru rudo-dymnego. Rozjaśnia się na pysku, szyi i brzuchu, a dodatkowo na piersi i brzuchu ma białe znaczenie, przy czym na piersi jest małe i przez to mniej widoczne, ponieważ znajduje się nad dymnym rozjaśnieniu. Znaczenie znajduje się też na wszystkich łapach pod postacią czterech, bardzo krótkich skarpetek. Wyjątkiem są jedynie dwa środkowe palce u lewej tylnej łapy, a będąc przy palcach - Wietrzny ma ich aż sześć u lewej przedniej łapy, lecz nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu. Jego oczy już dawno się wybarwiły i przybrały kolor brązowopomarańczowy.
Wietrzna Łapa zawsze był zapatrzony w ojca i chciał być taki, jak on. Nadal marzy o tym, by zabłysnąć w oczach starszych kotów i uparcie do tego dąży, nawet jeśli jego rówieśnicy już dawno ukończyli swoje treningi, a on sam został gdzieś z tyłu, zupełnie zapomniany. Jest spokojny i opanowany, a przy tym zawsze uprzejmy, choć zdarza mu się wycedzić jakąś złośliwość, jeśli ta okaże się na miejscu. Gdy choroba zatrzymała go w lecznicy, przemyślał swoje postępowanie i kilka ważnych w życiu spraw, uznając, że nie jest pępkiem świata i to, że zniknie na jakiś czas z klanowego życia, nic nie zmieni. Chce, aby jego obecność i nieobecność były wyczuwalne, dlatego też chce pracować i żyć dla klanu, by umacniać nie tylko go, ale także siebie.
Trzaskająca Łapa [Grom]
Siedział w miejscu, dopóki nie pojawiła sie przed nim przystepnych rozmiarów ryba, która skubała jego łape raz po raz. Czekał na odpowiedni moment i nie spieszył sie z atakiem, a kiedy wyczuł, że to już teraz i najwyższy czas, zamachnął sie, żeby wyrzucić ciernika na brzeg i od razu planował go dobić, by nie wrócił do wody.
Niestety, Świetlikowy Zagajnik nadal musi nacieszyć się widokiem krajobrazu i szumem rzeki, albowiem nic nie było zainteresowane ją łapką, ale kto wie... może to cisza przed burzą?
Wietrzny Wąs natomiast powinien poćwiczyć łowienie ryb. Zdecydowanie. Nim w ogóle zdążył rzucić się po zdobycz, ta już zaczęła uciekać, spłoszona jego obecnością. Po chwili rzecz jasna wróciła, dając wojownikowi kolejną szansę na schwytanie jej, ale była nieco bardziej ostrożna tym razem.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Cisza przed burzą... i to chyba dosłowną, ponieważ pogoda bywa kapryśna i zesłała na nich mroźny deszcz. Świetlikowy Zagajnik otrząsnęła się i stwierdziła, że najwyższy czas wracać do obozu. Zerknęła pytająco na Wietrznego Wąsa i skierowała się w stronę miejsca, w którym ukryła wcześniej upolowanego raka. Marna zdobycz, lecz lepsza niż nic. Poczekała moment na towarzyszącego wojownika i razem z nim wróciła do obozu (lub nie jeśli ten postanowił zostać mimo niesprzyjającej pogody).
zt (jak chcesz to jeszcze sobie poluj, ja już uciekam xD)
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Już od dłuższego czasu myślał nad wybraniem się na ryby. Jego mistrzyni kazała mu się przygotować na trening, a sam już znał teorię od Szarotkowej Łapy, gdy ta mu zaproponowała, że opowie mu to i owo o polowaniu i rybołówstwie. Ale... wiedział, że nie powinien się oddalać sam na łowienie, bo Gwiezdny Klan wie, o może czychać na jego życie w pobliżu. Z resztą... chciał poznać jakiegoś wojownika albo terminatora, a więc postanowił spytać się Wiewiórczego Skoku. Kojarzył wojowniczkę z niedawnych ceremonii, a ta i tak wyglądała na bardzo miłą. Tak więc spytał się jej, a ruda wojowniczka się szybko zgodziła.
Siedział aktualnie na Kamienistym Brzegu, spoglądając na rzekę z ciekawością. Wiedział, że nie wolno przy łowieniu rzucać na nią cienia, a więc również tutaj na to uważał, aby nie przepłoszyć potencjalnej zdobyczy. Tak więc sobie czekał na przybycie żółtookiej kotki, powtarzając przy tym w głowie teorię rybołówstwa.
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Można by pomyśleć, że kotka miała lekki uraz do rzeki, po wypadku sprzed prawie już księżyca. Jednak, na szczęście tak nie było. Owszem, zbliżała się do wody nieco niepewniej, niż wcześniej, ale nie mogła odmówić sobie łowienia! Wybierała zazwyczaj płytsze fragmenty rzeki, takie gdzie nie musiała się aż tak nachylać nad powierzchnią wody i w miarę blisko obozu, w razie czego.
Jednak faktycznie, wolała czyjeś towarzystwo, w trakcie łowienia, więc często brała kogoś ze sobą. Kto akurat wychodził na patrol, albo kogo widywała akurat w pobliżu rzeki. Tak, była gotowa kogoś zaczepić, by nie iść sama, naprawdę! Dzisiaj, o dziwo, nie musiała nikogo zaczepiać, albowiem to ona została zaczepiona. Co za nowość. Jej żołądek delikatnie się ścisnął, bo ostatnio gdy ktoś zapytał, czy nie będzie mu towarzyszyła, to znalazła Szarotkę, ale po chwili uspokoiła się nieco i radośnie przytaknęła kocurowi. Nie kojarzyła go za dobrze, wiedziała tylko, że jest terminatorem jej przyjaciółki, Szkarłatki, ale właściwie tylko tyle o nim wiedziała, bo zapamiętała jego wygląd - w końcu kremowe koty nieco odróżniały się od innych, no i kocur niemało kojarzył się jej z Żądlącą Łapą.
W każdym razie, umówili się na nieco później, więc Wiewiórka miała czas przygotować się mentalnie. Gdy przyszła już na miejsce spotkania, z daleka dojrzała znajome futerko. Przywitała się radośnie z Rudą Łapą, posyłając mu jak najszerszy uśmiech potrafiła, biorąc pod uwagę, że siedziała właśnie nad wodą, po czym życzyła mu udanego połowu i usiadła kawałek dalej, wsadzając łapę do wody, jeśli kocurek nie miał ochoty zagadać przez łowieniem, czy coś.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Kotka jednak okazała się być taka miła, na jaką wygląda. Co za ulga! Miał wielką nadzieję pójść na łowienie z kimś, kto nie będzie się z niego naśmiewał. No, a wracając do samego połowu... Również życzył Wojowniczce udanego łowu, a następnie włożył koniuszek łapy do rzeki. Przypomniał mu się w tamtym momencie jego pierwszy trening, na którym to nauczył się granic i samego pływania. Nawet mu się podobał. Ale wracając do rybołówstwa. Upewnił się, czy nie rzuca na taflę swojego cienia, tak jak udawało mu się to chwilę temu, a następnie wziął głęboki oddech i zaczął cierpliwie czekać na potencjalną zdobycz. Na pogaduszki... Niezbyt miał ochotę. Najpewniej i tak zamienią parę słów podczas samego łowienia, albo też po połowie, gdy już coś złapią. Może będzie mógł się pochwalić swoją pierwszą zdobyczą?
Pora Nagich Drzew powoli odpuszczała i było to widać na pierwszy rzut oka. Zwierzyny było coraz więcej, słońce grzało coraz mocniej, a wojowniczce wraz z terminatorem udało się tego przekonać na własnej skórze. Ledwie zamoczyli łapki, a już podpłynęły do nich rybki. Wiewiórczy Skok została uraczona obecnością karasia, zaś Ruda Łapa - jazgarza. Rybki nie zdawały sobie sprawy z tego, że prawdopodobnie same wydały na siebie wyrok.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch) Płeć: kocur Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Nie spodziewał się, że pojawi się od razu potencjalna ofiara. Po krótkim przyjrzeniu się rybie, rozpoznał w niej Jazgarza. Kwitnący Jar opowiadał mu kiedyś o rybach łownych. Wspominał mu właśnie wtedy o tej rybce, co akurat podpływała do jego łapy. Momentalnie przestał oddychać, czując, jak jego serce bije ze stresu coraz szybciej, jak gdyby chciało mu uciec. Ogon niespokojnie drżał, a ten przeczekał, aż ryba podpłynie na tyle blisko, aby ten mógł wysunąć pazury, złapać ją, wyciągnąć na brzeg, a następnie wbić w nią kły, pozbawiając ją przy tym życia. Uważając aby cień nie rzucał się dalej na taflę, przygotował się do zrealizowania swojego planu.
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Nie minęło dużo czasu, gdy poczuła ruch. Pochyliła się nieco bardziej nad wodą, ostrożnie, by nie rzucić cienia który zaniepokoiłby w jakiś sposób rybę, by przyjrzeć się wodnym odmętom, a widząc rybę, delikatnie zesztywniała, starając się ani trochę nie poruszyć łapą, by ryba nie zorientowała się w tym, że jest bardzo blisko kociej łapy. A, gdyby ryba podpłynęła bliżej i zaczęła skubać jej łapę, lub namolnie się o nią ocierać, to ruda odczekałaby chwilę, po czym wzięła szybki zamach, żeby wyrzucić karasia z wody, a potem, gdyby to się udało, od razu wbić w niego kły, żeby nie zdążył uciec z powrotem do wody.