Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Brzmiało prosto - ale czy takie było? No, tu się można było już kłócić. Zarówno Paprociowa Łapa jak i Płotkowy Potok przystąpili do próby złowienia jakiejś ryby, co w końcu nie mogło być takie skomplikowane, nie? Byli kotami z Klanu Rzeki, do nich na pewno ryby kleiły się jak owady do miodu! No...niekoniecznie w tym momencie. Ani cynamonowy terminator, ani tym bardziej szylkretowa kocica nie wyczuli żadnego skubania na swoich łapach. Najwyraźniej ich rozmowa, chociaż krótka i niegłośna przepłoszyła ich potencjalne zwierzyny. Cierpliwość jeszcze nikogo nie zgubiła - i jej odrobina na pewno się tutaj przyda.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Obserwowała uważnie otoczenie, próbując dostrzec jakąś zbliżającą się rybę, ale dosłownie nic nie dało się dostrzec. Żadnego ruchu, oprócz płynącej wody i poruszających się glonów. Źle siedziała? Nie... Była tak cicho, jak się da, a cienia cały czas nie rzucała na wodę. Spojrzała w stronę swego towarzysza i nie dostrzegła u niego żadnych zmian. Czyli również ma takiego samego farta jak bura kotka, huh. Łowienie ryb było nudne i często się czekało o wiele dłużej na pojedynczą rybę. Tak więc co pozostaje dalej robić, oprócz czekania aż coś wreszcie coś łaskawie podpłynie?
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Pozostało czekać. Nic nie napływało. Nic, dalej nic, ciągle nic. Kątem oka zauważył, że to samo było u Płotki. Sprawdził swoją pozycję, tak dla pewności, chociaż miał pewność, że jest poprawna. Cień nie jest rzucany na wodę, cisza i brak ruchu. Wszystko dobrze. Czyli wina w szczęściu. Co poradzić, pozostaje czekać na kolejną ofiarę. Kolejną, czyli pierwszą.
Rudy kocur o długiej, pręgowanej tygrysio sierści, która teraz z lśniącej i zadbanej - stała się matowa i skołtuniona. Przez ból, stres i obniżenie samooceny bardzo schudł, co odbiło się na jego wyglądzie. Mimo to, nadal można byłoby go nazwać jednym z większych kocurów - gdyby nie chodził zgarbiony i skulony. Posiada liczne białe znaczenia na piersi, brzuchu, ogonie i łapach. Także na nosku, jego urocza biała plamka, nadal nie zaniknęła. Urodził się z za długim językiem, który od czasu do czasu wystawia na bok. Oczy wybarwione już dawno, teraz mają mętny i zamglony żółtawy kolor, a wszystkie poduszeczki, nosek i wnętrze zaokrąglonych uszu - różowy.
Optymizm? Pozytywne nastawienie do życia i kotów? Uśmiech i iskierki w zielonych oczach? Gdzie się to podziało... Dynia już nie był i na pewno nie będzie tym samym kocurkiem jakiego znał Klan Wichru. W dalszym ciągu jego upośledzenie nie zniknęło i nigdy już nie zniknie, jednak przez brak dojrzałości i rozumowanie jak kocię, Dyniowej Łapie bardzo ciężko jest poradzić sobie z rzucanymi pod jego łapy kłodami. Sama trudność z utrzymaniem koncentracji, odczytaniem kocich emocji, podejmowaniem odpowiedzialnych decyzji czy po prostu kontroli własnych uczuć; spowodowała okropny stan psychiczny w jakim syn Pomarańczowej Skórki aktualnie się znajduje. Zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa (chyba, że jest zmuszony), unika kontaktu z innymi kotami i pogrąża się w coraz okropniejszych myślach. Po rozmowie z medyczką i prawie śmiertelnej walce z psem - kompletnie się podłamał. Stał się w swoim mniemaniu niepotrzebny.
Terminatorowi się opłaciła cierpliwość, bo po dłuższej chwili mógł zobaczyć podłużny, całkiem sporawy kształt należący do...Szczupaka! Ryba powoli zbliżała się do jego łapy z zaciekawieniem, a gdy była całkiem blisko kocurek mógł dojrzeć ciemny grzbiet ryby, co świadczyło o jej wieku. Niezła zdobycz! Ale nie można cieszyć się zawczasu - kocurek musiał jakoś wywalić tę ciężką rybę na brzeg bez szkód dla siebie!
Płotkowy Potok nie miała tyle szczęścia - najwyraźniej szczupak, który podpłynął do Paprociowej Łapy wystraszył wszystkie ryby w okolicy, przez co żadna nie chciała podpłynąć do łapy pstrokatej wojowniczki obawiając się wodnego drapieżnika, który teraz planował atak na łapę cynamonowego terminatora.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Nie siedzieli aż tak blisko od siebie, by sobie nawzajem przeszkadzać, choć jednocześnie nie byli tak daleko by nie móc się dostrzec nawzajem. Mimo to wciąż żadnej ryby, zero, pustka, a przynajmniej u burej kotki. Wyczekując zdobyczy, dostrzegła kontem oka, że coś u paproci się szykuje. Czyżby pierwsza zdobycz? Chętnie by obejrzała, jak jej przyjaciel łowi pierwszą w życiu rybę, ale miała własne polowanie na karku. Przebrała łapkami ostrożnie, cicho poprawiając się w miejscu. Między tym wszystkim pilnowała wciąż cienia, choć nie zapowiadało się by słońce miało ją wygonić na drugi brzeg. Nie chciała przepłoszyć pobliskich ryb, a jednocześnie musiała się skupić na własnym ogonie, bo kto wie, czy zaraz może coś skubnąć haczyk... Gwiezdny klanie daj w końcu jakąś zdobycz!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Cóż, jemu czekanie się opłaciło. Tuż po chwili, w rzece niedaleko niego zjawiła się ryba. Ah, jaka piękna! Teraz trzeba tylko ją złowić. Czy taki piękny szczupak będzie jego pierwszą złowioną rybą? Nie chcąc stracić okazji, przypomniał sobie wszystkie zasady jakie ofiarowała mu Płotka. Więc musi po prostu wyrzucić ją na brzeg. Proste. Kiedy tylko szczupak był wystarczająco blisko, szybko wysunął pazury i solidnym uderzeniem starał się ją wyrzucić na brzeg. Taki ładny, że aż szkoda zabijać. Chociaż najpierw to on go musi złowić...
Księżyce: 154 Mistrz: Kuni Syk Płeć: kocur Matka: Białowąsa Ojciec: Dębowy Pień Trwałe urazy: Oderwane 2/3 lewej małżowiny usznej.
Szeroki, ciężki kocur o długiej, złotej sierści z pręgowaniem tygrysim. Ma białe znaczenia, które ciągną się od żuchwy, poprzez pierś i brzuch, aż do końca ogona. Biel rozjaśnia również końce wszystkich jego łap oraz wnętrze ud. Jego ślepia są ciemnozielone, lekko szarawe.
Paprociowa Łapa nie spodziewał się, że łuski olbrzymiej ryby pokryte będą tak grubą warstwą śliskiego śluzu. Gdy spróbował uderzyć w bok szczupaka, jego łapa zsunęła się po nim. Zaalarmowana ryba smagnęła ogonem, rozchlapując wodę na boki, i popłynęła wzdłuż brzegu. Kocur mógł przypuszczać, że jest w stanie jeszcze ją schwytać, ale musiał działać szybko. Paprociowa Łapa: lvl: 3 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 45
Płotkowy Potok nareszcie dostrzegła coś dryfującego pośród wód Grzmiącej Rzeki. Na pewno nie była to płotka... to było zbyt duże! Odnaleziona przez nią zwierzyna była wielkości dorosłego kota, obklejona łaciatą sierścią w barwach szarości, kremu i bieli. Powoli, leniwie płynęła z prądem, jakby straciła wolę życia. Cóż to mogło być? Pozostawało tylko sprawdzić! Płotkowy Potok: lvl: 3 | S: 12 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50
his face lit up under yellow street light
with eyes of fear as he caught me in sight
i won't hurt him but he knows that i might
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Niestety, szczęście mu tym razem nie dopisywało. To nie była jego wina, że ryba miała tak bardzo dużo śluzu. Zwierzę co prawda zamachało ogonem, za pewne po to, aby uciec od niebezpieczeństwa, ale istniała jeszcze szansa, że uda mu się ją złapać. Nie chcąc poddawać się tak łatwo, wepchnął szybko łapę do wody, od razu z wyciągniętymi pazurami. Celował w ciało ryby, aby móc chociaż je zranić, a przy dużym szczęściu nawet wybić. Był tak zajęty swoją rolą, że nawet nie spojrzał na znalezisko przyjaciółki.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Przez chwilę przyglądała się temu, co robił Paproć, a nawet lekko podskoczyła, widząc spory plusk pojawiający się przed nim. O nawet Paproć chyba coś złapał! A przynajmniej prawie. Dopiero po chwili patrzenia wróciła wzrokiem do swojego ogona i dostrzegła... Coś. Dopiero po chwili zdezorientowanego przyglądania się ogarnęła, że to zwierze, zwierze, które mogło utonąć! Nigdy nie widziała czegoś tak dużego i w takie kolory, ale za wszelką cenę chciała się dowiedzieć co to i czemu płynęło tak z prądem. Tak więc spróbowała sięgnąć łapą, zahaczyć pazurami i ostrożnie przyciągnąć... to bliżej siebie. Nie lubiła moczyć futra, ale w ostateczności, gdyby jej łapa była za krótka, mogła podpłynąć ostrożnie kawałek...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 154 Mistrz: Kuni Syk Płeć: kocur Matka: Białowąsa Ojciec: Dębowy Pień Trwałe urazy: Oderwane 2/3 lewej małżowiny usznej.
Szeroki, ciężki kocur o długiej, złotej sierści z pręgowaniem tygrysim. Ma białe znaczenia, które ciągną się od żuchwy, poprzez pierś i brzuch, aż do końca ogona. Biel rozjaśnia również końce wszystkich jego łap oraz wnętrze ud. Jego ślepia są ciemnozielone, lekko szarawe.
Tym razem Paprociowa Łapa zdołał zaczepić o płetwę grzbietową szczupaka i ledwo, jakimś cudem, udało mu się wytachać jego cielsko na brzeg. Drapieżna ryba długości niemalże lisiej wierzgała wściekle, wymuszając na terminatorze szybkie i zdecydowane działanie. Zapewne podczas swoich starań zatrzymania przed ucieczką duszącego się szczupaka nawet nie zauważył tego, co przeżywała właśnie Płotkowy Potok. +30 EXP Paprociowa Łapa: lvl: 3 | S: 9 | Zr: 7 | Sz: 9 | Zm: 7 | HP: 75 | W: 45-5=40 (45)
Dryfująca beztrosko kupa futra nie opierała się Płotce, gdy ta spróbowała przyciągnąć ją do brzegu.
Kiedy tułów sztywnego znaleziska uderzył nareszcie o kamienie, jego bok podskoczył nagle a jego szyja wygięła się dziwnie, odwracając głowę w kierunku wojowniczki. Oczodoły martwej kotki zionęły wymoczoną pustką, jej rozwarty bezładnie pysk ukazywał pokiereszowane dziąsła poznaczone bielą pojedynczych zębów - pozostałe musiały zostać wybite.
Zależnie od tego, czy Płotkowy Potok często bywała na patrolach przy granicy Klanu Gromu, mogła rozpoznać to lico zniekształcone wieloma uderzeniami. Należało ono do Osikowej Kory, partnerki Lekkiego Kroku. Sądząc po sinych plamach na jej grzbiecie i kończynach, oraz płaskim brzuchu, nie mogła umrzeć dawniej niż jeden, może dwa, wschody słońca temu. Jej nienaturalnie powyginane łapy sugerowały, że umierała w mękach.
Znalezienie ciała martwego Gromiaka tutaj, zaraz za Bobrzą Tamą, wydawało się czymś nierealnym. Jakim cudem udało mu się przepłynąć przez ową solidną zaporę? Czyżby coś uszkodziło żeremie? Płotkowy Potok: lvl: 3 | S: 12 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50
his face lit up under yellow street light
with eyes of fear as he caught me in sight
i won't hurt him but he knows that i might
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Oh? Udało jej się dosięgnąć znaleziska, nie wchodząc do wody dalej niż po kolana. Super! Nie będzie musiała moczyć futra w lodowatej wodzie, co by było naprawdę nieprzyjemnym uczuciem. Widząc, z jaką łatwością znalezisko się porusza, przyciągnęła je śmiało do brzegu. Chciała bardzo zbadać, co kryje się za tymi kolorowymi plamami. Liczyła nawet na jakiś skarb dwunogów, który mógł przypłynąć z daleka. Gdy znalezisko podskoczyło, zaskoczona kotka odskoczyła szybko kawałek dalej. To małe wzdrygnięcie było niczym w porównaniu z koszmarem, który jej się trafił.
Natychmiastowo rozpoznała w dziwnym znalezisku pysk kota, a raczej całe poniszczone ciało. Znieruchomiała, a w jej głowie pojawiła się pustka. Przez chwilę martwo przyglądała się twarzy jeszcze kilka wschodów słońca temu żyjącej kotki. Jej niekompletne zęby, okropnie połamane Łapy oraz sam fakt, że płynęła tu w rzece, były nierealne. Nie kojarzyła kotki, co było jeszcze gorsze, nie wiedziała, czy była samotnikiem, czy może kotem z innego klanu. Co miała teraz zrobić? Czekać aż ktoś łaskawie przyjdzie i się wyspowiadać?
Usiadła bezwładnie przed martwym ciałem z pustką w oczach, przypatrując się temu okropnemu widokowi. Paproć. Była na rybkach z Paprocią. Przeszedł ją nagły stres. Jej przyjaciel nie mógł pod żadnym pozorem zobaczyć tego widoku co ona. Był zbyt niewinny i takie coś mogło się zdecydowanie na nim mocno odbić. Plotka potrzebowała teraz również czyjegoś wsparcia, ale zadbanie o przyjaciela było o wiele ważniejsze. Wzięła głębszy nierówny wdech, a następnie wstała na trzęsących się nogach i krzyknęła na całe gardło, by mieć pewność, że kocur ją dobrze usłyszy.
- PAPROĆ JAK NAJSZYBCIEJ BIEGNIJ DO OBOZU I ZAWOŁAJ TU JAKIEGOŚ WOJOWNIKA! ZNALAZŁAM COŚ! - Próbowała w stresie i przerażeniu przekazać mu jakieś konkretne informacje by zdołał przyprowadzić kogoś, kto rzeczywiście pomoże. Oddychała ciężko i nierówno, jakby ten jeden krzyk zabrał jej wszystkie siły. Martwiła się o paprotkę. Nie chciała, by za żadne skarby tu podszedł, modliła się do gwiezdnego klanu, by się posłuchał.
Znów usiadła, nie mogąc ustać na własnych łapach. Koty umierały, doświadczyła tego kilka razy, ale widok kilkudniowego pogmatwanego ciała przerósł wszystko. Potrzebowała pomocy kogoś silnego i to jak najszybciej albo kogoś, kto by mógł podjąć mądrą decyzję w takiej sytuacji. Bo nie ma mowy, by bura kotka dała rade przenieść sama ciało. Była zbyt przerażona, by je dotknąć, a co dopiero przeprowadzić przez taki spory kawał terenów.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
I takim oto cudem, cynamonowy przypadkiem z domieszką szczęścia od Gwiezdnych, złowił największą rybę, jaką kiedykolwiek widział. Z otwartym pyszczkiem spoglądał na rybę wylatującą z wody i zanim usłyszał charakterystyczny plask, już skoczył w miejsce, gdzie przewidywanie miała spaść ryba. Szczupak spadł, a Paproć świadomy, że ryba jeszcze żyje, szybkim, silnym ruchem wbił jej pazury pod łbem, zabijając ja tym samym. Dziękuję za taką piękną zdobycz! Rozpierała go duma. Nie mógł się nadziwić. I to na jego pierwszych łowach! Jak powie o tym Brudnej, to nigdy mu nie uwierzy! A już rodzice to na pewno. Radosnym krokiem podszedł do wojowniczki.
- Płotka! - pisnął podekscytowany. Rozpierała go energia. Zobaczył, że jego przyjaciółka pochyla się nad czymś dziwnym. - Płotka? - zapytał spanikowany, kiedy ta podskoczyła i zaczęła się wydzierać. W jednym susie znalazł się przy wojowniczce, jednak ta, wyraźnie starała się zasłonić znalezisko. Jedyne, co udało mu się dojrzeć to kawałek futra. Co to było? Musiało to być coś okropnie strasznego, skoro Płotka wyglądała tak, jakby zmierzał na nich cały Klan Gromu i Cienia. Mimo, że bardzo chciał to wiedział, że nie powinien tam zaglądać. Zdecydowanie nie powinien.
- ...Trzymaj się! - wykrzyknął na całe gardło gwałtownie, z początku niepewnie, ale później cały jego krzyk wypełniał strach. Co się stało? Chciał wiedzieć? Kim było to coś? Bał się strasznie. Płotka uchodziła w jego oczach za odważną wojowniczkę. To jest straszne. Ciągnęło go, aby przyjrzeć się temu z bliska, ale nie wolno mu kwestjonować rozkazów starszych. Ruszył. Miał wrażenie, że leciał. Wszystko mu migało przed oczami, wszystko było rozmazane. Pędził jak nigdy. Jego łapy ledwo dotykała ziemi. Kogo poinformować? Medyka? Nie wiedział, czym było to znalezisko, ale medyk mógł mieć jakieś wizje. Mieli jedynie Barwną Łapę... W takim razie kto? Ćma. Zastępca. Czerwona Gwiazda jest za stara, aby biec wystarczająco szybko. Podczas szaleńczego biegu mignęło mu coś innego niż las i niebo. Futro. Zatrzymał się gwałtownie i rzucił spanikowane spojrzenie kocurowi.
- PŁONĄCE NIEBO! - ryknął na całe gardło kiedy rozpoznał wojownika z ceremonii. - POMOCY! PŁOTKA COŚ ZNALAZŁA - streścił na jednym wdechu i bez czekania na odpowiedź, zawrócił, aby być przy przyjaciółce. Nie miał czasu biec do obozu. Poza tym, ufał, że wojownik da sobie radę z tym czymś. Bez otrzymania odpowiedzi, skoczył w kierunku drogi powrotnej jeszcze gwałtowniej niż wcześniej. Nie wiedział, czy wojownik za nim biegnie, czy każe mu się zatrzymać., nie obchodziło go to. Strach przybierał z każdym uderzeniem serca. Mógł do niego krzyczeć, żeby zawrócił, żeby odpuścił czy zwolnił, ale nie reagował. Biegł jak nigdy. Całą energię, która wypełniała go po upolowaniu szczupaka wyparowała, a radość przyćmił strach. Co się stało!? To miało być piękne, kameralne polowanie. Miał być radosny. Powoli zaczynał panikować, jakby już tego nie robił. W końcu, po jakimś czasie lotu, przed oczyma ujrzał rzekę, a wraz z nią Płotkę. Pochylił się do przodu, aby szybciej wziąć oddech. Adrenalina w dalszym ciągu buzowała w jego żyłach, ale nie był ze stali. Rozejrzał się po zebranych, w oczekiwaniu na jakiekolwiek informacje. Spojrzał na nią jeszcze. Przyprowadziłem pomoc! - starał się przekazać. - Pokażże co tam kryjesz, bo umrę z ciekawości i strachu...!
//Płonące Niebo zapraszam
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Księżyce: 134 Mistrz: Zachodzące Światło [*] Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: każdy i nikt Trwałe urazy: blizna na podgardlu po ataku borsuka, blizna na karku, blizna na tylnej łapie i zadrapanie pod prawym okiem
Duży, masywny kocur o szerokich barkach i silnych łapach. Ma garbaty nos, skośne, zielone oczy i pędzelki na uszach. Jego umaszczenie jest ciemne, bure tygrysio pręgowane i około połowy jego ciała pokrywa biel, charakterystycznie przecinając mu lewe oko. Ogon jest gruby, średniej długości, zakończony czernią.
[pełny charakter w KP] Bystry i uważny kocur, obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje i nie pozwala, by coś umknęło jego uwadze. Towarzyski i uśmiechnięty, z łatwością nawiązuje nowe znajomości. Bywa wścibski i lubi się przyjacielsko droczyć. Nie lubi granic, zasad i religii, skrycie tym gardząc. Jest elastyczny i często dostosowuje się do sytuacji i rozmówcy. Zależy mu na jego najbliższych - czy to przyjaciołach czy rodzinie.
Rybołowi Lot, Liliowa Łapa. Bratek [KRz]
Był... zajęty. Robił coś. Polował. Co prawda sam, ale i tak był całkowicie skupiony na tej czynności, starając się złapać mysz, którą dostrzegł chwilę temu, ale zanim skoczył, powietrze przedarł wrzask, który dotarł do jego uszu. Wrzask krzyczał jego imię. Kocur położył po sobie uszy i uniósł głowę, zapominając o myszy, chociaż, trzeba przyznać, że był odrobinę poirytowany. Dopiero, gdy terminator zawołał pomocy i padło imię Płotki, serce mu lekko podskoczyło. Miał nadzieję, że kotce nie grozi żadne niebezpieczeństwo. Ze słów Paproci wynikało, że coś znalazła, ale co? Czy był to przeciwnik? Czy było to coś zostawione przez dwunogów, co sprawiało dla niej zagrożenie? Poderwał się na łapy. xxx - Prowadź - powiedział do cynamonowego kocurka i pognał za nim tak szybko, jak był w stanie, w stronę Kamienistego Brzegu. Już z oddali dostrzegł buro-rude ciało swojej koleżanki, która siedziała nad brzegiem. Chyba faktycznie coś znalazła, ale z daleka nie był pewien, co to było. Dopiero jak do niej dobiegł, dostrzegł, że było to... ciało. Do tej pory woda tamowała zapach, ale teraz Pożar wyczuł zapach martwego kota. Zmrużył ślepia, szybko oceniając sytuację. To nie był nikt z Klanu Rzeki. Kocica, starsza od nich. Miała krótkie futro, przeplatane niebieskim, kremowym i bielą. Wydawało jej się, że widział ją kiedyś w jakimś patrolu Klanu Gromu na granicy, ale nie dałby sobie łapy za to urwać, to mógł być ktoś inny. xxx - Płotko, Płotko, wszystko w porządku. Jestem tutaj - powiedział do kotki, przylegając do niej barkiem, gdyż dostrzegł, że ta była w dużym szoku. Najwyraźniej wyłowiła ciało z rzeki albo znaleźli ciało już leżące na brzegu. Otarł się o nią delikatnie, dzieląc się swoim ciepłem, by ta się lepiej poczuła. Mógł to być dla niej szok... ale on miał w głowie drastyczniejsze obrazy, jak chociażby zagryzione ciało Wietrznego Wąsa pochłaniane przez ziemię w wykopanym przez Białą Burzę dolę. Poczuł, jak jego futro się nieco jeży, ale szybko się opanował, każąc mu z powrotem opaść. xxx - Woda musiała ją przynieść. To dziwne, powinna zatrzymać się na Bobrowej Tamie - powiedział podejrzliwie, mrużąc ślepia i unosząc głowę, ale z takiej odległości nie widział Tamy zbyt wyraźnie. Miał nadzieję, że wszystko z nią w porządku i stoi twardo, jak stała. - Chyba jest z Klanu Gromu... ale nie jestem pewien. Powinniśmy ją zanieść i sprawdzić. Jeśli była ich wojowniczką, to Klanowicze pewnie zastanawiają się, co się z nią stało. Dasz radę ją ze mną wziąć, Płotko? Czy wolisz, by zrobił to Paprociowa Łapa? - powiedział do niej łagodnie, obserwując jej reakcję. Wolałby wysłać Paprocia do obozu, by powiadomił Ćmi Zmierzch. Tak by było dla nich najbezpieczniej, bo pójście bez wiedzy kogokolwiek na granice z Gromem z truchłem ich wojowniczki brzmiało... głupio. A tak mogliby mieć obstawę w postaci Klanu Rzeki, na wypadek, jakby ktoś się na nich rzucił. jednakże ciało nie wyglądało na świeżo zagryzione. Miało... może ze dwa dni? Trudno było powiedzieć. Kotka była wyraźnie poraniona, więc na pewno ktoś ją zabił, ale kto? I leżała trochę w wodzie, więc spłynęła z terenów Klanu Gromu albo nawet z dalszej części Rzeki. Nie podobało mu się to i wszystko bardzo śmierdziało.
Przyjrzał się jeszcze raz ciału. Łapy były powyginane a część zębów wybita, jakby ktoś świadomie znęcał się nad kocicą. To obrzydliwe. Pożar nie wyobrażał sobie sytuacji, w której zadaje komuś śmierć inną, niż szybka, czysta i natychmiastowa. Jak było z Wietrznym Wąsem. Znęcanie się nad kimś i torturowanie go aż nie wyzionie ducha... było paskudne. Zacisnął gniewnie kły, a jego zielone ślepia błysnęły niebezpiecznie.
Są takie>>DNI<< [są takie dni, takie dni] Kiedywiatr, kiedy deszcz i tęskniędo ciebie Są jeszcze ciągle takie dni
Są takie>>SNY<< [są takie sny, takie sny] Kiedyja, kiedy z niąbiegniemy do siebie Są jeszcze ciągletakiesny.
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Ulżyło jej trochę z wiedzą, że paproć nie dostrzegł tego znaleziska. Tylko czemu? Przecież paproć nie był kociakiem, na pewno widział nie jeden pogrzeb w obozie. Doświadczył, jak bliska osoba go opuszcza, więc taki widok nie powinien go zniszczyć. Był odważny i z marzeniem o zostaniu przywódcą powinien być silniejszy niż bura kotka. I tak zrobił więcej niż ona. Zawołał kogoś, pognał w poszukiwaniu pomocy, a kotka? Tylko przez ten czas się gapiła przerażona i niemogąca nic zrobić, żałosne.
W oczekiwaniu czuła jak mijają wieki. Przyglądała się dokładnie zmasakrowanemu ciału kotki, a widok połamanych łap już zdążył wyryć się w jej pamięci. Tak samo sinych plam na jej futrze i powyrywanych zębów... Już nie wspominając o tym, że kotka jeszcze kilka wschodów słońca temu żyła, zapewne nieświadoma swojej okropnej śmierci. Na szczęście Paproć szybko kogoś znalazł i to kogoś, kto mógł rzeczywiście pomóc. Słysząc znajomy głos Pożara, otrząsnęła się i wzrokiem w końcu odbiegła od ciała posyłając trochę wymuszony, ale wdzięczny uśmiech Paprotce. Nie będzie przed nim ukrywała tego znaleziska. Głównie przez to, że nie miała siły wstać, ale jednocześnie każda para łap teraz się przyda.
Czując, jak o jej bark opiera się Pożar, ani trochę nie protestowała, a wręcz przeciwnie, wtuliła się w niego bardziej. Nie była w tej sytuacji sama... Miała u boku dwójkę przyjaciół, którzy przynajmniej wiedzieli co robić. Ta świadomość uspokoiła ją trochę.
- Nie, dam sobie radę... - Już wystarczająco nic nie zrobiłam. Pożar idealnie ocenił sytuacje, Paproć wykonał to, co rozkazała kotka, a ona? Nie mogła się podnieść, ponieważ strach ją przeleciał. Już przy śmierci swojej mistrzyni wiedziała, że nie nadaje się na przywódcę, porzuciła te dziecinne marzenie dawno temu. A ta sytuacja wzbudziła w niej kolejne zwątpienie, czy się w ogóle nadaje na wojownika. Zwaliła podejmowanie decyzji na kogoś innego, miała dużo czasu do namysłu, a go ani trochę nie wykorzystała. Chociaż to nie czas na użalanie się, trzeba... trzeba coś w końcu zrobić. Na chwiejnych nogach wstała, próbując opanować trochę emocje i cokolwiek zrobić...
- Musimy też sprawdzić bobrową tamę i dalszą okolicę. Ciało... Nie jest stare - Zerknęła w kierunku, z którego płynął prąd. Co za okropieństwo się przytrafiło kotce? Sądząc po obrażeniach, umierała w mękach, co było najgorsze. Na samą myśl o spotkaniu potwora, który jej to zrobił przeszły wojowniczkę ciarki.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Księżyce: 63 Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo Płeć: kocur Matka: Błękitny Poranek Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
W końcu złapał oddech i mógł podnieść głowę. Jak wywnioskował ze słów, Pożar i Płotka znali się już wcześniej. To dobrze. Płotka puki co w dalszym ciągu zasłaniała znalezisko, ale uważnie wysłuchiwał się w rozmowę, starając się wyciągnąć jak najwięcej informacji. Wiedział, że to była ona. Czyli kotka. Musiała przynieść ją rzeka. Była... martwa? Z Klanu Gromu? Trup. Odór śmierci uderzył w jego nozdrza. Dodatkowo, możliwe, że on będzie musiał nieść zwłoki do obozu Gromowego. Skinął głową na znak, że może to zrobić. Po usłyszeniu, że ciało nie jest stare, ciekawość zmieszana ze strachem wzięła górę i podszedł bliżej. Płotka na całe szczęście nie kryła tym razem znaleziska i mógł bez problemu ujrzeć zwłoki. Nie powinien tam zaglądać. Kotka wyglądała okropnie. Miała powybijane zęby, brak oczu i połamane łapy. Powstrzymał odruch wymiotny i odszedł kawałek dalej, aby nie przeszkadzać dorosłym. Mimo, że Paproć nie różnił się od nich wiekiem, to byli wojownikami. On na upartego nie znał tylko terenów...
- Wiem, że nie jestem wojownikiem... - chciał mieć jakikolwiek udział w całej akcji. Nie mogli go posłać do obozu, był zbyt ciekaw tego wszystkiego. - Ale może najpierw powinniśmy iść do Bobrowej Tamy? Jak mówił Płonące Niebo, powinna się tam zatrzymać. Coś musiało się tam stać, a wątpię, aby bobry aż tak bardzo ją pokiereszowały - rozglądał się po towarzyszach. Przeczuwał, że Płotka weźmie go na serio, ale Pożar? Mógł go skrzyczeć, że rozkazuje wojownikom. - Może powinniśmy wziąć jej ciało i pójść wzdłuż rzeki aż do Gromu? Może w czasie drogi natrafimy na jakieś informacje? - zasugerował niepewnie.