A Łabędź, jak to Łabędź, zinterpretował położone po sobie uszy jako oznakę dyskomfortu, tak jakby swoim pytaniem sprawił, że w głowie Szafirka wspomnienie przykrej chwili zapłonęło żywym ogniem, odtwarzając się na nowo z intensywnością godną nie wspomnienia, a wydarzenia odbywającego się tu i teraz. Naturalnie pożałował swojej ciekawości, nawet jeśli podyktowana była troską o bliskiego mu kota. Dobrymi intencjami Ciemny Las jest obsadzony i tak dalej; wiedział o tym. Kocurek jednak zdecydował się na wyjaśnienia, na które Łabędzia Szyja pokiwał głową w milczeniu. Powinien to tak zostawić? Po Szafirku nie było widać, jak bardzo nierozumienie tamtej sytuacji wpływało na niego teraz.
- Jej złość nie musiała być wymierzona w ciebie - powiedział powoli. - Tylko tobie się oberwało rykoszetem. Jak dogadujecie się na co dzień?
Z uśmiechem dumnego wujka patrzył, jak Szafirek naśladuje go w pozycji łowieckiej. Domyślił się, że kocurek nie tyle pytał, by wiedzieć, a żeby się upewnić. Może przypomnieć sobie co nieco, bądź co bądź przez jakiś czas chorował, nie zdążył się natrenować. Czegoś tam musiał się nasłuchać wcześniej, skoro z Bawełnianą Nicią przerabiali już polowanie. Przekonany co do sensu własnych dedukcji, Łabędź zdziwił się kolejnym pytaniem. Nie do końca je zrozumiał; chodziło nadal o pozycję łowiecką, czy wchodzili na zasady polowania w ogóle?
- Tak, jeżeli prócz tego zastosujesz zasadę: "Mysz cię wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobaczy", to piszczka powinna być twoja - potwierdził.
Długowłosy bury colourpoint, o tygrysim pręgowaniu, z krótkimi białymi skarpetkami i białą mordką. Oczy niebieskie.
Optymistyczny, ciekawy świata, o skupieniu godnym kamyczka. I naiwny.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Spojrzał niepewnie w stronę wujka, analizując w głowie jego słowa. Tak było? Mogło tak być, w sumie niewiele pamiętał już z tamtego dnia. Może za bardzo skupił się na szukaniu w tym swojej winy, może Łabędzia Szyja miał rację, że to wcale nie było wycelowane w niego, mogło mu się tylko przypadkiem oberwać. Brzmiało logicznie, więc ostatecznie pokiwał energicznie głową. Tak, najwyraźniej tak musiało być!
- Mogło być gorzej. Bałem jej trochę. Wcześniej. Nim zaczęliśmy trening spotkałem i była straszna. Niemiła. Nie chciała nauczyć wspinać. Kazała samemu myśleć. Udało się, ale bałem, że mnie zrzuci z drzewa jak wejdę. - rozgadał się. Jak na swoje, szafirkowe, standardy nawet bardzo. - Ale jest lepiej. - dodał jeszcze na zakończenie, by było jasne do czego zmierzał tą opowieścią. Bo było lepiej niż zakładał. Czy było dobrze? Nie miał pojęcia.
- Rozumiem. - potwierdził, tracąc już tym samym zainteresowanie tematem polowania. Szczególnie, że na horyzoncie błyszczały już kolorowe kamyczki. Podskoczył radośnie jak młoda kózka. - To tutaj! - oświadczył przyspieszając kroku.
Z opisu zaserwowanego przez Szafirka nie dało się wyciągnąć żadnych mrożących krew w żyłach wniosków pokroju: Bawełniana Nić to sadystka. Bawełniana Nić maltretuje terminatorów. Trzeba uratować siostrzeńca przed tą bezduszną istotą. I Łabędź doskonale wiedział, że wojowniczka, choć nie dawała sobie w kaszę dmuchać, zwyrodnialcem nie była. Szafirek był bezpieczny. Co niestety nie przekładało się na poziom zmartwienia Łabędziej Szyi, który najchętniej wziąłby kocurka pod swoje skrzydła i nikomu nie oddał. Co, rzecz jasna, było nierealne. Jedyne co mu pozostawało, to dziękować Gwiezdnym, że strach wynikał z bycia niemiłym, a nie bicia go. Poczuł jak włosy podnoszą mu się na grzbiecie na wspomnienie Głośnej Łapy bitej przez własną mistrzynię. Nie wyjątkowo dotkliwie, ale jakie to miało znaczenie? Mistrz nie powinien stosować przemocy wobec swojego terminatora. Pod żadną postacią.
- Gdyby się coś działo... jakbyś źle się czuł na treningu, to daj mi znać, dobrze? - poprosił tylko.
I mniej więcej na tym rozmowa na tematy okołotreningowe dobiegła końca, dotarli bowiem na miejsce. Łabędź wyprostował się i otworzył szerzej oczy, z tym przyjemnym rodzajem zdziwienia obserwując ożywienie burego, po czym również przyspieszył, nie chcąc zostać w tyle. Zupełnie zapomniał, że spacerowali w konkretnym celu!
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Tym razem gdy wybierali się wspólnie na polowanie, Zboże miało jakieś takie poczucie, że to fajnie tak wiedzieć, że ma się z kim faktycznie pójść. No i wiedziało coś na temat tego, jakie zwyczaje polowania miała druga osoba, więc specjalnie zaproponowało obszar, gdzie będzie mogło sobie pochodzić, a Ość będzie mogła poleżeć i próbować złowić rybę. Może tym razem faktycznie spróbuje ją przekonać by nauczyła biedne malutkie Zboże, które nic nie umie, jak się poluje na ryby? Miało jakieś pojęcie z obserwacji, ale nie na tyle przekonania, by wkładać łapę w zimną wodę, więc zobaczymy jak bardzo będzie się nudzić.
- No to co, no to powodzenia! - rzuciło jak już znaleźli się w wymarzonej okolicy.
Rzuciło Ości ostatni uśmiech i udało się w swoją stronę, przybierając pozycję łowiecką i próbując znaleźć pierwsze tropy zwierzyny.
//Ość i MG!
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Była zaskoczona, gdy Zboże przyszło do niej z propozycją kolejnego polowania. Zupełnie jakby dwa spotkania nie starczyły żeby się do niej zniechęcić. A przecież to było dużo bardziej prawdopodobne od wywarcia pozytywnego wrażenia skoro Ość była zwyczajnie sobą. Ale zgodziła się, nie miała powodów by się nie zgodzić, a na dodatek Zboże nie było męczące. O lepsze towarzystwo w tym klanie ciężko.
Nie powiązała propozycji miejsca z ukłonem w jej stronę, bo z reguły starała się nie ośmieszać myśleniem, że ktoś mógł coś dla niej zrobić. Ale i tak z zadowoleniem przyjęła tę opcję, od razu postanawiając, że w takim razie zacznie od rybek.
- Mhm, jasne, tobie też. - rzuciła z wątłym uśmiechem, ale nim zdecydowała się dokleić do wypowiedzi formułkę o wołaniu w razie zagrożenia, Zboże już ruszyło. Ość potrząsnęła więc tylko łbem i ruszyła na brzeg. Znalazła sobie częściowo zatopiony kamień do siedzenia i gdy przybrała wygodną pozycję, uwzględniającą padanie cienia, zanurzyła do wody przednią łapę, licząc, że jakaś rybka się nią zainteresuje nim przemarznie.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Dzień zapowiadał się spokojnie. Mimo panującej Pory Nagich Drzew było dość ciepło, w porównaniu do poprzednich dni. Słońca na niebie widać nie było, ale wiatr był praktycznie znikomy. Zboże ruszyło przed siebie, szukając tropów zwierzyny, jednak polowanie zaczęło się całkowicie inaczej. Rude nie znalazło zwierzyny, a dziwny, lekko przeźroczysty i dość duży przedmiot, który dotknięty wydawał z siebie szeleszczące, głośne dźwięki. Przedmiot był delikatny i na pewno byłby w stanie się zniszczyć, gdyby tylko Zboże próbowało zaatakować go pazurami. Ale czy warto? W końcu to dziwne coś tylko sobie tutaj leży, lekko przysypane śniegiem. Nie wygląda jakby miało stanowić zagrożenie.
Mimo tego, że ten dzień był cieplejszy, zimna woda była przykryta przez równie zimny lód. Lód natomiast przez śnieg. Na szczęście wojowniczce udało się znaleźć miejsce, w którym będzie w stanie polować. Od razu, gdy tylko włożyła swoją łapę do wody, przeszył ją mróz, jednak nie to było teraz najważniejsze, bowiem prędko zaczęła się przy niej kręcić duża ryba zwana karpem. Zwierzę było niespokojne i każdy, choćby najmniejszy błąd może je spłoszyć. W tym przypadku ważna jest ostrożność.
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże rozpoznało w tym czymś wynalazek dwunogów z łatwością kota który spędził trochę czasu na osiedlu, gdzie tego było pełno. Więc zamiast próbować to atakować zrobiło skrzywioną minę i ruszyło dalej przed siebie, ignorując dziwactwo. Nie wiedziało do czego to ma niby służyć i co to było, ale nie widziało w tym użytku, nie widziało w tym nawet rozrywki. Może później wróci i sobie to weźmie, jeśli niczego nie znajdzie, ale wątpiło by miało niczego nie znaleźć. W końcu polowanie dopiero co się zaczęło, miało jeszcze masę czasu by nie tylko znaleźć coś, ale wiele czegoś, i wiele tego upolować, i sobie z tym poradzić na tyle, by przynieść do domu coś jadalnego.
Szukało zatem dalej, bardziej nosem niż oczami, by znowu nie dać się zwieść błyszczącej pierdółce.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Warunki pogodowe wyjątkowo nie sprzyjały rybobraniu, więc już po paru chwilach moczenia łapy kotka porzuciła nadzieje na dłuższy pobyt na kamieniu. Jak zaczną ją przeszywać drzeszcze przez ten mróz to nie ma szans, by udało jej się zachować bezruch i nie płoszyć rybek.
Teraz jednak szybko zjawił się jakiś spłoszony karp. Spory bydlak, jakby udało jej się go złowić to by było... nieźle. Porządna zdobycz już na samym początku polowania, nieco ambitniejsza niż wróbelek byle odbębnić obowiązek. Słońce wciąż miała naprzeciw, rzucała cień po przeciwnej stronie kamienia, więc nie przejmując się o to czekała na dogodny moment. Zastygła jak szary posążek, wstrzymując oddech jakby nawet delikatny ruch klatki piersiowej miał przesądzić o tym polowaniu. Karp to za duża ryba by ją beztrosko podrzucić w górę, więc zamiast tego, wojowniczka poczekała aż piszczka znajdzie się bokiem do jej łapy i wtedy machnęła łapą, chcąc zatopić pazury w karpiu. Jednocześnie zanurzyła drugą łapę by chwycić rybkę z drugiej strony i wtedy pociągnąć ją w górę, na swój kamień i tam dobić.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Zostawienie dziwnego, foliowego przedmiotu było dobrą decyzją i Zboże szybko mogło się o tym przekonać. Gdy oddaliło się całkowicie od tamtego miejsca, wyczuło skowronka. Ptaszek wylądował właśnie na wystającym ponad ziemię korzeniu i dźwięcznie zaświergotał. Po tym zajął się czyszczeniem swoich małych, brązowawych piórek. Może i to nie jest duża zwierzyna, ale na pewno warta upolowania, szczególnie, jeśli siedzi na ziemi, a nie na drzewie.
Karp był wielki, ale za to sprytny. Taktyka Karasiowej Osi również była dobra i rzeczywiście udało jej się pociągnąć rybę na kamień, jednak wtedy była ona żywa. Wojowniczce nie udało jej się zabić w wodzie, przez co teraz, gdy usiłowała zrobić to na powierzchni, dostała z liścia prosto w twarz, a karp zaczął umykać do wody, patrząc na kocicę nienawistnym wzrokiem. Być może był przekonany, że lada moment uda mu się z powrotem zanurzyć i wtedy odpłynie. Plany może pokrzyżować wojowniczka, jeśli tylko się pośpieszy i otrząśnie z oszołomienia po tym, co właśnie zobaczyła
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże uśmiechnęło się pod nosem, zatrzymując się bez ruchu. Skowronek to bardzo dobry początek na takie polowanie, w sam raz na rozruszanie kości i porządne dobudzenie się, a że w ogóle siedział tak nisko to super, bo Zboże nie będzie musiało się wysilać. Upewniło się najpierw że ma dobrą pozycję łowiecką - ugięte łapy, ogon nisko, ciężar ciała na tylnych łapach, takie sprawy. Później sprawdziło, czy na pewno jest pod wiatr. A jak już to ogarnęło to powolutku ruszyło przed siebie, przystając w miejscu co jakiś czas i chowając się za kępkami trawy by ptak jej nie zauważył. Jak już będzie dość blisko to skoczy i złapie ptaka i to będzie doskonały początek dnia. Ale najpierw musiało go złapać! Więc przyłożyło się do tego porządnie.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Oberwała w policzek z mokrego, rybiego ogona. Płetwy, więc nawet plaśnięcie dało się słyszeć. Zamrugała zdziwiona, a karpik już w podskokach wracał do rzeki. Ość nie zamierzała mu na to pozwolić, więc od razu rzuciła się z wyciągniętymi pazurami w jego stronę, chcąc go przyszpilić do kamienia, nim zdąży się zanurzyć. I rzecz jasna w następnej chwili mocno chwycić w zęby za ogon i trzepnąć rybią głową o twardą powierzchnię, bo wolałaby uśmiercić karpia bez zbędnego otwierania go.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Iiiii... Bingo! Zboże mogło być z siebie zadowolone, bowiem prędko podeszło do skowronka i pozbawiło je życia. Zwierzę do ostatniej chwili nie wiedziało, co na niego czyha, więc tak umarło, w spokoju i nieświadomości. Niech mu się powodzi tam, gdziekolwiek trafi.
+10 exp
W przypadku Karaś sprawa wydała się być trochę bardziej skomplikowana. Być może to oszołomienie sprawiło, że zareagowała szybko, ale i tak zbyt późno. Przybiła karpia do ziemi, jednak trafiła w jego ogon, przez co zwierzę zdążyło się wyrwać. A przez to, że do wody miało już blisko, jakby przyśpieszyło i prędko znalazło się pod taflą. Karaś ciągle ma okazję, by rybę gonić, jednak czy warto? Ryzykuje wyziębieniem i chorobą, ale z drugiej strony... Ten karp jest przecież ogromny i rzeczniacy na pewno byliby w podziwie, gdyby zobaczyli koteczkę wchodzącą do obozu z taką zdobyczą. No to co, gonimy?
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Pierwszy sukces dnia wypełnił Zbożowy pysk ciepłą krwią, ożywiając ciało i obiecując więcej. Zadowolone z siebie znalazło miejsce gdzie zakopać zwierzynę w odrobinie piasku i tam ją schowało. A jak już to zrobiło to zerknęło na Ość... Która coś na tym lodzie kombinowała. Potrząsnęło głową nie mając pojęcia co się dzieje, ale skoro kocica nie wyglądała jakby była w potrzebie to nie zamierzało jej przeszkadzać. W końcu zakładało, że jakby coś się działo to będzie krzyczeć.
Zamiast tego wróciło do szukania zwierzyny. Przybrało ponownie pozycję łowiecką i idąc pod wiatr szukało nowych tropów.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Ość nigdy nie miała wielkich ambicji. Nigdy w ciągu swojego szarego życia nie dała z siebie sto procent, nie ryzykowała w żaden sposób. Wiodła sobie bezpieczne życie trzecioplanowego wojownika i może nie była z niego zadowolona, ale było stabilnie. A tu nagle zjawił się jeden spory karp i Karasiowa Ość znalazła się na granicy. Prychnęła pod nosem, gdy ryba złapana za ogon wyślizgęła się z chwytu nim szara zdążyła wbić pazury. Przy kolejnym podskoku jej piszczka znalazła się w lodowatej toni, a kotka prawie się za nią rzuciła. Zatrzymała się w ostatnim momencie, gdy uderzyło ją, że chciała za durną rybą skoczyć do wody. Adrenalina powoli zaczęła opadać, a na jej miejsce weszło zażenowanie sobą. Co sobie wyobrażała? Po co jej to niby było? Przecież nie polowała by nakarmić klan, polowała, bo Zboże ją zaprosiło, a ona była fanką udawania, że nie jest pasożytem. No i chyba za bardzo wkręciła się w to udawanie.
Wróciła na stały ląd i od razu ruszyła wzdłuż brzegu wypatrując tropów. Nie miałaby nic przeciwko chorobowemu w lecznicy, gdy mieszkał tam tylko Barwna Woda, ale teraz, gdy jeszcze pojawiło się tam jego dwóch terminatorów? Już więcej spokoju miała na polowaniach, nie mogła skakać na hurra do zimnej rzeki.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Czyżby dziś szczęście dopisywało Zbożowej Łapie? Rude zakopało skowronka i ruszyło, ale wcale nie musiało długo szukać, bowiem szybko wyłapało wzrokiem małą, chudą ryjówkę. Gryzoń przemykał między zaspami śnieżnymi, jednak nie robiło tego szybko, bo... Po prostu nie było w stanie. Wyglądało na dość słabe i głodne, a więc będzie łatwe do upolowania. Oczywiście zakładając, że Zbożu będzie chciało się marnować energię na taką... Miernotę.
Karaś dobrze zrobiła, zostawiając karpia żywego. Wskoczenie do wody mogłoby wytworzyć w niej chorobę, która umieściłaby ją w lecznicy na długi, długi czas. Kocica, gdy tylko ruszyła brzegiem, prędko spostrzegła małego, ciemnego skowronka. Kręcił się w miejscu, w którym śniegu było prawie tyle, co nic. Chyba coś zbierał, jednak z tej odległości koteczka nie była w stanie stwierdzić. Ale hej! Czy to ważne?