Logo Artemidy
Grzmiąca Rzeka - Kamienisty Brzeg
Trzymał się jego futra jakby od tego zależało jego życie, co... W sumie było prawdą. I na szczęście dobrze mu to szło. Nie było najwygodniej na świecie, ale zdecydowanie milej niż w lodowatej wodzie. No ale najważniejsze było to, że z każdym uderzeniem serca byli rzeczywiście coraz bliżej brzegu.
I nareszcie dotarli, ale zanim dostał szansę by cokolwiek zrobić, został brutalnie ściągnięty przez... Kostka. Co on tu robił? Czemu tak nagle zachciało mu się pomagać? Czemu nie uciekł, czemu wszystko co robił nie miało dla Jaśmina najmniejszego sensu?! Chciał od razu coś powiedzieć, jednak przerwał mu kaszel. Okropnie piekło go w gardle i nosie, już nie mówiąc o zimnie i zmęczonych łapach. Był... Zmarnowany tym wszystkim. Ostatnio tak źle się czuł, gdy spadł z drzewa i złamał łapkę. No ale tym razem nie chodziło głównie o ból i zmęczenie fizyczne, tylko... to, co było w jego głowie. Ponad te nieprzyjemne wrażenia teraz wybijała się najbardziej złość mieszana ze smutkiem. Podparł się na przednich łapach, a z jego oczu nagle zaczęły płynąć łzy. Dlaczego on na gwiezdny klan zaufał Kostkowi? Przecież widział jego charakter, sposób mówienia i bycia, a nawet CZUŁ, że coś jest nie tak z tym całym planem. Więc czemu to ignorował i myślał, że MOŻE się z nim zaprzyjaźnić?!
- Czemu jestem taki g-głupi. To że każdy rzeczniak ma pływanie we krwii, było żartem? O-oraz tak się nie poluje na szczupaki, prawda? T-tak bardzo chciałem udowodnić mistrzyni, że j-jestem coś wart, a wyszło odwrotnie - dodał, początkowo patrząc w stronę Kostka, jednak pod koniec położył się i zakrył pyszczek Łapkami, by chwilę poszlochać. Zignorował słowa beżowego kocura, bo już zupełnie nic nie kleiło się kupy. Tak samo pytania srebrnego, choć po tym, co powiedział młody można było wywnioskować jakąś klejącą się historię, tylko... Coś jeszcze nie pasowało. Była to wyłącznie jego wina, że padł ofiarą żartów beżowego terminatora, jednak już po kilku uderzeniach serca w wodzie dostał swoją nauczkę, więc... - Czemu nie pobiegłeś mi pomóc? Widziałeś jak wpadam do wody, więc czemu siedziałeś tak długo na brzegu...? - zapytał, już trochę spokojniej wracając zmarnowanym wzrokiem do terminatora. Wszystko inne miało jakieś w miarę spójne wytłumaczenie, ale wciąż nie mógł zaakceptować, że Kostek zostawiłby go na śmierć. Nie był najmilszym kotem w klanie, ale nie był też... Zły. Jego rycerz w srebrnym futrze musiał chwilę poczekać, bo w głowie łaciatego była jedna wielka plątanina, którą musiał pierw jakkolwiek ułożyć, zanim poprawnie podziękuję.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z pewnym zniecierpliwieniem zauważył, że jednooki kocur nie zamierzał sobie pójść, wręcz przeciwnie, zbliżył się do nich i jeszcze zaczął zadawać pytania. Wykonał swoją robotę, wyłowił Jaśmina, czy nie mógł sobie po prostu pójść? Kość nie przepadał za towarzystwem, którego sam sobie nie wybierał, to on decydował do kogo podejść i na jak długo, tymczasem pomimo wyraźnego oddalenia się od srebrnego, nie udało się go pozbyć. Jednak najgorsze w tej sytuacji było to, że Jaśmin wybuchnął płaczem i zaczął sypać bełkotliwymi - acz skądinąd słusznymi - zarzutami. Kostek nie wiedział co zrobić z tym rozpływającym się w łzach kocurkiem, zniecierpliwienie i zażenowanie zaczęło mu kipieć w żyłach. Najchętniej sam odwróciłby się na pięcie i poszedł, zostawiając terminatorów samych sobie. Skoro długowłosy rycerzyk chciał tak bardzo wiedzieć co się wydarzyło to proszę bardzo, niech najpierw wytrze smarki z łaciatego pyszczka.
- Szszsz, Jaśmin nie rób scen. - Spróbował cicho, ale stanowczo. Chyba podłapał ten ton od matki. Zachód brzmiała podobnie, kiedy któreś z jej dzieci zaczynało płakać, bo przez własną nieuwagę walnęło się w głowę. - Miałem bez żadnego planu i myślenia wskoczyć do wody, hmmm? Mieliśmy oboje się utopić? - Zapytał trzeźwo i jak zwykle bez zbędnych emocji. - Naprawdę myślisz, że tak po prostu pozwoliłbym ci się utopić? Za kogo ty mnie uważasz? - Jakiś cień oskarżenia - udawanego - pojawił się w tonie kocurka. Nie wiedział, czy uda mu się jeszcze pociągnąć swoją maskaradę. Ale jeżeli w tym momencie Jaśmin - i ten przypadkowy jednooki, niech go zjedzą żaby - miał się na nim poznać, cóż, trudno. I tak zeszło mu trochę czasu.
 
 
 
 
 
blood and glitter
sweet and bitter
we're so happy we could die
[Obrazek: 6hbmO22.png]  
 
 
 
 
 
 
blood and glitter
saint and sinner
we do fall before we rise
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kwitnąca Łapa zmarszczył brwi słysząc wymianę zdań dwóch młodszych terminatorów. Nie znał całego kontekstu tego zdarzenia, bo nikt nie raczył mu odpowiedzieć na jego pytania, więc nie mógł jednoznacznie określić kto jest tutaj winny temu wszystkiemu, jednak nawet te fragmenty mu się nie podobały. Kogoś wyżej na pewno będzie trzeba o tym wydarzeniu powiadomić. Kogoś kto weźmie tę dwójkę do siebie i wydusi z nich informacje jeśli zajdzie potrzeba aż takiego zmuszania ich do mówienia.
-Nawet jeśli nie skakałeś do wody, bo na przykład nie umiesz pływać, to mogłeś pobiec po jakąś pomoc -Kwiatek odezwał się, nie patrząc na Światłonarka, a dalej skupiając się na mokrym, przerażonym i rozżalonym Jaśminie- Nad czymś takim nawet się nie powinno zastanawiać, łapy same powinny cię ponieść po ratunek dla kolegi -dodał jeszcze.
Srebrny kocur skrzywił się lekko kiedy skończył swoją wypowiedź kierowaną do Kościstej Łapy, ponieważ teraz jego myśli przeszły na uspokajanie czy tam pocieszanie Jaśminowej Łapy. Czy Kwitnąca Łapa potrafiłby to zrobić? To było pytanie które kocur musiał sobie zadać przed taką próbą, żeby przypadkiem tylko sprawy nie pogorszyć.
-Hej... -powiedział, trącając lekko łaciatego terminatora łapką- jestem pewny, że będziesz pływał świetnie... wystarczy że nauczy cię ktoś KOMPETENTNY, -ostatnie słowo zdecydowanie podkreślił- tak samo z łowieniem. Masz jeszcze na to dużo czasu, młody -Kwiatek spróbował w ten sposób trochę rozchmurzyć drugiego terminatora. Nie wiedział jak to mu poszło, ale no, zaraz się o tym przekona na własne oczy- ale na razie chciałbym, żebyś odpowiedział mi na pytanie... jak się czujesz? Potrzebujesz medyka czy coś? -no, w końcu trochę tam był i nie wiadomo co może się okazać po tym jak adrenalina już z Jaśmina zejdzie.
✭✭✭✭

Gotta go hard (gotta go hard)
I ain't got time to waste (I ain't got time)
I gotta go high (gotta go high)
I gotta elevate (I gotta elevate)

✭✭✭✭
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kostek… Miał racje. Jaśmin niepotrzebnie robił scenę, jak i również, gdyby oboje znaleźli się w wodzie, to mogłoby się skończyć o wiele gorzej. Wtedy to na gwiezdnej Skórce Jaśmin nie wybaczyłby sobie, że przez jego nieuwagę Kostek również stał się ofiarą. O ile po tym wybryku by trafił na taką… No ale trudno, stało się, został ocalony i kostek nie okazał się rzeczywiście aż tak zły, prawda? Młody wziął głęboki oddech uspokajając emocje, by zakończyć ten teatrzyk. Już miał otworzyć pyszczek, jednak Kwiatek jako pierwszy zabrał głos i… W sumie dobrze, że uprzedził kocura. Srebrny też miał racje. Kostek mógł pobiec po pomoc, czy zrobić cokolwiek, ale no nie zrobił. Dopiero w ostatniej chwili jakkolwiek zareagował… chyba. Jaśmin był zbyt skupiony na walce o życie, żeby wyłapywać takie szczegóły.
Leżał tak chwilę wpatrzony w swoje łapy, dalej walcząc z mętlikiem w głowie. Czuł, jakby z każdą chwilą zamiast porządkować go, tworzył się coraz większy chaos. Aż tu nagle... Ciepły głos, przyjemniejszy niż kostka, a wraz z nim słowa pociechy rozproszyły na chwile tę plątaninę. Miał czas… - Pewnie tak, dzięki… - rzucił, choć po tych słowach poczuł się jak… kociak, który chciał zachwycić tatę, ale zamiast tego się tylko zbłaźnił. Terminatorem był przecież już trochę czasu. Jeśli chciał zaimponować mistrzyni, to musiał zrobić to jak najszybciej, by móc z przyjemnością chodzić na treningi, a nie przez obowiązek.
- Nie nie nie, nie potrzeba - odpowiedział pośpiesznie, a następnie spróbował wstać. Chwiejnie, trochę ciężko, ale szybko się wyprostował - trochę piecze mnie w nosie, ale to pewnie przejdzie… - Dodał szczerze na koniec. Nie licząc zmęczenia i tego o czym wspomniał, czuł się o dziwo dobrze. Żadnych obrażeń, wszystkie łapy na miejscu, a to wszystko dzięki Kwiatkowi. Oj łaciaty miał niewyobrażalne szczęście, że ktoś taki znajdował się w pobliżu…
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dużo samokontroli kosztowało go, by nie okrzyczeć Jaśmina za jego mazgajenie się, które złością rozpalało mu wszystkie nerwy. Nie miał już zasobów, żeby równie powściągliwym być w stosunku do drugiego terminatora, o którego obecności próbował zapomnieć, jednak ten usilnie zwracał na siebie uwagę jakimiś złotymi uwagami.
- Czy ktoś cię prosił, byś się wtrącał? - Zapytał słodko, chociaż zazwyczaj udaną modulację głosu zepsuły zaciśnięte szczęki. Nie odwrócił przy tym głowy w jego kierunku, niezbyt skupione spojrzenie wciąż zawieszając na łaciatku. - Zajmij się wytrząsaniem wody z futra, może? - Rzucił. Mdło mu się zrobiło jak srebrny zaczął swoje pocieszanie i grubość wąsa dzieliła go tylko, by zacząć go aktywnie przedrzeźniać. Niestety, Jaśminowi chyba się słowa Kwiatka spodobały, bo w końcu przestał się mazać i nawet spróbował wstać. Natomiast Kość nie miał już nastroju, by dalej grać opiekuńczego kolegę i nie zamierzał ofiarować swojego barku, by kocurek mógł się nań podeprzeć. Zrobiłby to jakieś trzy zdania temu, teraz natomiast wykonał trzy kroki w tył.
- Ma czas. Hmmm no nie wiem czy jest zainteresowany byciem terminatorem przez dwa obiegi pór jak ty. - Miauknął z nagłym uśmiechem, w końcu odrywając spojrzenie od łaciatego i przenosząc je na jedno oko Kwiatka.
 
 
 
 
 
blood and glitter
sweet and bitter
we're so happy we could die
[Obrazek: 6hbmO22.png]  
 
 
 
 
 
 
blood and glitter
saint and sinner
we do fall before we rise
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kwitnąca Łapa najeżył się kiedy usłyszał ostatnie zdanie jakie wypowiedział Koścista Łapa. Ledwo powstrzymał się przed zasadzeniem mu niezłego uderzenia albo wepchnięciem go do Grzmiącej Rzeki, żeby sam sobie trochę popływał. Sprawa treningu była czymś dla Kwiatka bardzo kruchym i wrażliwym. Jak widać Światłonarek bardzo dobrze o tym wiedział i wykorzystywał to w swoich beznadziejnych próbach wkurzenia srebrnego kocura. A niech Kostka kiedyś grom z jasnego nieba trafi za te jego wybryki i docinki. Może by się wtedy nauczył trochę pokory.
-Nie przypominam sobie, żebym pytał cię o komentarz -powiedział, siląc się na spokój z całego serca. Czuł, że powinien się stąd zmyć zanim znowu zrobi coś głupiego w przypływie złości, obiecał sobie że drugi raz już się to nie powtórzy.
-Wydaje mi się, że powinniśmy pójść do obozu -z takim postanowieniem ponownie zwrócił się do łaciatego terminatora- jesteś pewnie wykończony tą walką o życie i powinieneś odpocząć.
✭✭✭✭

Gotta go hard (gotta go hard)
I ain't got time to waste (I ain't got time)
I gotta go high (gotta go high)
I gotta elevate (I gotta elevate)

✭✭✭✭
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Stał i patrzył, gdy napięcie między Kwiatkiem a Kostkiem rosło. Chciał coś powiedzieć, jakoś uspokoić czy rozluźnić sytuację, jednak… Jego głowa była całkowicie pusta. Nie mógł się wcisnąć, a nawet bał się wtrącać. Na szczęście Kwiatek jako pierwszy zaproponował pójście do obozu, na co łaciaty odpowiedział skinięciem głowy. Był rzeczywiście wykończony, a myśl o dalszej próbie łowienia nie przeszła mu nawet przez głowę.
- Nawet jeśli ma to zająć dwa obiegi pór, jeśli dzięki tak długiemu treningowi stanę się wyśmienitym wojownikiem, to nie byłoby aż tak źle… - dodał cicho, bardziej do siebie niż w stronę Kostka, który pierwszy zaczął ten temat. Dwa obiegi pór, to trochę więcej niż żył. A miał wrażenie, że chwilę temu był kociakiem, więc chyba czekanie trochę dłużej nie byłoby takie złe, jeśli w zamian rzeczywiście zostałby najlepszym wojownikiem w klanie.
Tym razem odwrócił wzrok w stronę Kostka. Dalej miał mętlik w głowie nie wiedząc, czy uważać go za swojego przyjaciela, ale jedno było pewne, poszedł tu z nim. - Dzięki, że w ogóle chciałeś spędzić swój czas i czegoś mnie nauczyć. Nie wiem, czy było to na poważnie, czy żartowałeś z Tojad o tych szczupakach, a-ale wciąż dzięki! - rzucił, z trudem powstrzymując kolejną falę łez za lekkim uśmiechem. Był trochę zły w środku, smutny, że to wszystko się tak potoczyło, ale krzyczenie czy złoszczenie się na Kostka nie przyniosłoby żadnych pozytywów… - Możemy wrócić do obozu i… Zatrzymać to między nami? Nie chce by się rozeszła plotka, że jako kot z klanu Rzeki prawie utonąłem… - dodał, kierując nieśmiało pytanie do obu kocurów.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Tylko biorę z ciebie przykład. - Odszczekał Kwiatkowi z niewinnym uśmiechem, chociaż nie zmieniało to nic w fakcie, że napięcie między nimi było wyraźnie wyczuwalne. Kość też chętnie wepchnąłby jednookiego z powrotem do rzeki, a potem aktywnie przytrzymał mu łeb pod wodą. Może wypłukałaby z niego tą przemądrzałość.
Wpatrywał się w drugiego kocura nieruchomym i na pozór obojętnym wzrokiem, chociaż za taflą braku emocji rozmyślał nad sposobami zrobienia mu jakiejś nieprzyjemności. Tymczasem Jaśmin w końcu przestał się do niego mizdrzyć, a przeniósł uwagę na Kostka i nawet mu podziękował za spędzony czas. Chyba powstrzymywał przy tym łzy.
- Spoko. - Uśmiechnął się cierpko oriental, bo nic już nie mogło powstrzymać narastającej w nim irytacji. - Było miło, ale nie skończyło. - Miauknął, dość ostentacyjnie spoglądając na Kwitnącą Łapę. - Przydaj się na coś i zadbaj o niego w drodze do obozu. Pa. - Rzucił, w żaden sposób nie reagując na prośbę Jaśminka. Nie przeszkadzałoby mu skłamać, że będzie trzymać język za zębami, nawet jeżeli nie miał takiego zamiaru, chociaż na ten moment nie wiedział, czy komukolwiek opowie tę historię. Musiałby wtedy przyznać rolę bohatera srebrzystemu kocurowi, a na to nie miał najmniejszej ochoty. Skinął tylko łaciatkowi łbem, z bardzo krzywym i zdawkowym uśmiechem, i w jednym momencie obrócił się na pięcie i poszedł w przeciwnym kierunku niż obóz.

zt, 10/10 sesja kocham
 
 
 
 
 
blood and glitter
sweet and bitter
we're so happy we could die
[Obrazek: 6hbmO22.png]  
 
 
 
 
 
 
blood and glitter
saint and sinner
we do fall before we rise
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kwitnąca Łapa po prostu nie mógł uwierzyć w bezczelność Kościstej Łapy, no po prostu nie mógł. Czy matka to go w ogóle nie wychowała, czy jak? Chociaż patrząc na Zachodzące Światło to ona pewnie jeszcze takie zachowanie popierała. W końcu niedaleko pada jabłko od jabłoni. Srebrny kocur potrząsnął łbem, jesteś starszy, bądź mądrzejszy pomyślał i skupił resztę swojej uwagi na Jaśminie, który jak widać będzie musiał znaleźć sobie lepszych kolegów niż ten akurat Światłonarek co tutaj stoi.
-Przyjaciół to ty sobie musisz dobierać lepszych -syn Ślimaczej Muszli rzucił cierpkim komentarzem kiedy Koścista Łapa nagle postanowił sobie pójść tak bez żadnych wyrzutów sumienia. No cóż, przynajmniej nie będzie Kwiatka wkurzał całą drogę do obozu- Ja nikomu nie powiem, ale nie wiem czy będziesz mógł ukrywać to w nieskończoność… -stwierdził, bazując na swoich własnych doświadczeniach- Chodźmy już -zarządził i machnął głową w stronę obozu- jak ci to ułatwi życie to możesz się o mnie oprzeć w drodze powrotnej, czy coś -dodał a kiedy Jaśminek już się zdecydował na to co zrobi to srebrny zaczął iść w stronę obozu.

//zt, Kostek nowy wróg nr. 1 xD
✭✭✭✭

Gotta go hard (gotta go hard)
I ain't got time to waste (I ain't got time)
I gotta go high (gotta go high)
I gotta elevate (I gotta elevate)

✭✭✭✭
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Było miło… Tak, było bardzo miło. Łaciaty odwrócił wzrok gdzieś na bok, gdy wysłuchiwał słów beżowego. Nawet jeśli w ani jednym momencie nie wytknął wyraźnie winy Kostka, to ten wciąż nie brzmiał na zadowolonego. Nawet zignorował propozycję by nie rozpowiadać o tym, co się dzisiaj wydarzyło. Bo taka plotka oprócz wstydu na pewno przyniosłaby również konsekwencje dla beżowego, czego łaciaty nawet po tym wszystkim mu nie życzył....
Powrócił wzrokiem do Kostka, gdy ten tylko odwrócił się, zostawiając dwóch przemoczonych i zmęczonych terminatorów samych. Syn Leśnej Jagody nie miał już siły i chęci by się zastanawiać, gdzie ten może iść. Po prostu to zignorował, w międzyczasie wysłuchując słów srebrnego. - Nie wydawał się taki zły… - rzucił, w marnej próbie obronienia siebie. Od samego początku Kostek był specyficzny, jednak Jaśmin nigdy się nie spodziewał, że ta znajomość może doprowadzić do tragedii. - Dzięki… i chętnie skorzystam - rzucił, uświadamiając sobie jak jego nogi są miękkie. Po tych słowach opierając się o przyjemne futro srebrnego, zaczął wraz z nim iść w stronę obozu.

//zt, 11/10 jedna z lepszych sesji w jakich brałam udział XDD
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Musiałem być już mocno znudzony wszystkim i wszystkimi, żeby postanowić wybrać się na polowanie. No dobrze, może nie konkretnie polowanie w najściślejszym tego słowa znaczeniu, bo zamierzałem głównie siedzieć bez ruchu, ale ostatecznym efektem miało być rzucenie czegoś śmiesznego na stos zwierzyny. Umiałem jedno, poza leżeniem na słońcu albo nagrzanych kamieniach - potrafiłem łowić ryby. To była jedna rzecz, której Szafirkowy Pyłek zdążył mnie nauczyć i zamierzałem z tego dzisiaj skorzystać.
Ledwo świtało, kiedy wyszedłem z obozu z twardym postanowieniem i obrałem sobie brzeg Grzmiącej Rzeki na cel. Brzeg, pełen kamieni, na których można było usiąść, wydawał mi się od dawna całkiem niezłym miejscem, czemu więc tracić czas na szukanie lepszego? Dziarskim krokiem zbliżyłem się do głazów, wybrałem jeden - taki względnie płaski i tuż nad wodą. Chwilę później siedziałem na kamieniu z prawą łapą zanurzoną w wodzie, ustawiony tak, aby nie rzucać cienia na taflę wody. Starałem się nie ruszać się wcale, czekając aż coś się zainteresuje moją łapą, mając przy tym nadzieję, że szybciej coś złapię niż palce mi odmarzną.

//mg :D
dust yourself off, G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿, keep your chin u.p
you wanna hold a
.G U N. but they made you a pin-up
...
oh, we’re a lousy bunch
to tell the truth, r.o.l.e. .m.o.d.e.l.s. weren’t around me much
on a BAD day, you could say i’m sweeter than ice cream
they told me to ❝be nice❞ and I told ’em to

˅∧.B.I.T.EXM.E.∧˅
...
i don’t wanna be a nice G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Piołunowa Łapa nie musiał czekać długo aż w wodzie udało mu się zobaczyć ciemniejszy kształt. Jakaś niezbyt duża rybka zaczęła się kręcić w okolicy powierzchni i zainteresowała się łapą terminatora, zastanawiając się co to takiego znajduje się w jej wodzie.

Piołunowa Łapa: lvl: 1 | S: 3 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 45/45 | W: 55/55
✭✭✭✭

Gotta go hard (gotta go hard)
I ain't got time to waste (I ain't got time)
I gotta go high (gotta go high)
I gotta elevate (I gotta elevate)

✭✭✭✭
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O tak, świetnie. Miałem dziś szczęście, na pewno, a cień w wodzie był tego dowodem. Z całych sił starałem się nie drgnąć ani trochę, gdy go dostrzegłem, ale nie byłem w stanie powstrzymać podnoszącego się kącika pyska. Piękna sprawa, choć rybka nie wyglądała na specjalnie okazałą, ale była zwierzyną, moją własną, w głowie już złapaną oraz odłożoną na stos w obozie. Ale zanim to... Odczekałem, aż rybka definitywnie się zainteresuje moimi palcami, a kiedy byłem pewien, że jest wystarczająco zajęta - i wystawiłem pazury, najszybciej jak potrafiłem, jednocześnie próbując wybić rybę z wody, w kierunku brzegu. Przy jeszcze odrobinie szczęścia nawet nie dożyłaby lądowania.
dust yourself off, G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿, keep your chin u.p
you wanna hold a
.G U N. but they made you a pin-up
...
oh, we’re a lousy bunch
to tell the truth, r.o.l.e. .m.o.d.e.l.s. weren’t around me much
on a BAD day, you could say i’m sweeter than ice cream
they told me to ❝be nice❞ and I told ’em to

˅∧.B.I.T.EXM.E.∧˅
...
i don’t wanna be a nice G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niestety miało być tak pięknie a wyszło jak zawsze. Rybka, która miała być już złapana i odłożona na stos ogarnęła się że w okolicy nie jest jednak aż tak bezpiecznie po tym jak przed nią pojawiły się pazury i w ostatniej chwili uciekła, zostawiając terminatora z niczym.

Piołunowa Łapa: lvl: 1 | S: 3 | Zr: 7 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 45/45 | W: 55 - 2 = 53/55
✭✭✭✭

Gotta go hard (gotta go hard)
I ain't got time to waste (I ain't got time)
I gotta go high (gotta go high)
I gotta elevate (I gotta elevate)

✭✭✭✭
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Aha? Aha? Mogłem tylko obserwować jak woda spływa mi po pustej łapie, a rybka jednak odpływa sobie sprawnie w siną dal, zupełnie nawet nie zadrasnięta. I co ja, biedny, mokry, mogłem teraz zrobić? Żeby nie zacząć przypadkiem rzucać przekleństwami pod nosem, pociągnąłem językiem kilka razy po moich zgrabiałych już nieco palcach. Nie poczułem się specjalnie lepiej, ale mogło być też gorzej, więc po prostu poprawiłem swoją pozycję i ponownie zanużyłem łapę w wodzie. Brak cienia na wodzie, zupełny bezruch, całkowite skupienie i wzrok wbity w taflę rzeki.
dust yourself off, G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿, keep your chin u.p
you wanna hold a
.G U N. but they made you a pin-up
...
oh, we’re a lousy bunch
to tell the truth, r.o.l.e. .m.o.d.e.l.s. weren’t around me much
on a BAD day, you could say i’m sweeter than ice cream
they told me to ❝be nice❞ and I told ’em to

˅∧.B.I.T.EXM.E.∧˅
...
i don’t wanna be a nice G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości