Logo Artemidy
Piaszczysta Mielizna - wschód
#31
Ustawił uszy na sztorc, a następnie znów przytulił je płasko do czaszki, uginając grzbiet na dźwięk trzepotu skrzydeł. Rozejrzał się, a gdy dostrzegł odlatującą kaczkę już miał zrezygnować, jednak zaraz do jego uszu doszedł plusk; nadstawił je więc i ostrożnym krokiem, poruszając się pod wiatr, zaczął zbliżać się w stronę kaczki.
Wiedział, że miał do czynienia z ptakiem, dlatego też starał się wykorzystać otaczające go otoczenie do skrycia się przed wzrokiem kaczki, tak w bonusie do standardowych czynności wykonywanych podczas polowania jak ugięcie łap i przeniesienie ciężaru na tylne partie ciała, wyciszenie oddechu oraz spokojny, choć sprawny chód poprzedzony sprawdzeniem, czy pod łapą nie znajduje się nic, co mogłoby zakłócić ciszę. Nie podobało mu się to, że kaczka była blisko wody, jednak nie zamierzał czekać na to, aż zwieje mu na głębszą wodę. Jeżeli udało mu się bezszelestnie zakraść na odległość skoku wybił się mocno z tylnych łap, rozcapierzając uzbrojone w ostre pazury palce w próbie chwycenia kaczki tak, by objąć łapami jej skrzydła i napierając na nią ciężarem swojego ciała przycisnąć ją do ziemi, by w ten sposób mógł sprawnie uśmiercić ją zaciskając szczęki na jej szyi.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Poszło... nawet nieźle. Głogowa Łapa w miarę skutecznie zbliżył się do stojącej tuż przy wodzie kaczki. Udało mu się ukryć między otaczającą ich roślinnością i kamieniami to pozwoliło mi na skradanie bez szansy na zlokalizowanie go przez ptaka. W końcu gdy był wystarczająco blisko to rzucił się na zdobycz by następnie przyszpilić ją do ziemi swoimi łapami i zagryźć. Poszło szybko i sprawnie, gdyż ptak po kilku krótkich sekundach padł martwy pod ciężarem ciała rzeczniaka. Głogowa Łapa poczuł w pysku odrobinę krwi, wyrwał też kaczce kilka piór z których jedno wiatr uniósł w powietrze.

+10exp

Głogowa Łapa - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45-3=42
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Gdy wybijał się z łap zakładał, że coś mogło pójść nie tak w każdym momencie. Jego ogon świsnął w powietrzu gdy wbił pazury w kacze pierze, a serce zabiło mocniej. Zawahał się, jednak ostatecznie udało mu się zagryźć kaczkę; przez jakiś czas jeszcze trzymał ją za szyję, jakby nie do końca dowierzając, że w końcu udało mu się coś złapać. Dość szybko jednak posmak krwi, bardzo żywy i intensywny na jego języku, uświadomił mu że w istocie trzymał w pysku zwierzynę. Parsknął cicho w pierze na karku ptaka, dopiero po pewnym czasie ruszając się z miejsca; zaciągnął kaczkę w najbliższy trzcinowy szuwar i tam płytko zakopał. Przyklepał ziemię i oblizał pysk. Równie dobrze mógł się rozejrzeć po okolicy, skoro udało mu się przebić przez pierwszą falę niepowodzeń teraz powinno być już lepiej.
Oddalił się więc od miejsca, w którym pochwycił kaczkę o plus minus długość drzewa i znów zaczął węszyć i rozglądać się, kręcąc się po okolicy.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Niestety, na razie chyba tyle by było z dobrej passy, o ile upolowanie jednej kaczki można w ogóle nazwać dobrą passą. Znowu Głogowa Łapa niczego nie wyczuł, nie usłyszał ani nie zobaczył, nawet mimo wytężania wszystkich swoich zmysłów. Polowanie wcale nie było taką łatwą czynnością jaką się wydawało i wymagało mnóstwo cierpliwości. Zwłaszcza, gdy nie należało się do mistrzów w tej dziedzinie.

Głogowa Łapa - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45/42
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Być może pojedyncza kaczka nie była tak szczególnie dobrą passą bo przecież jedna jaskółka nie czyni pory młodych liści, jednak Głóg miał szczerą nadzieję na to, że teraz już będzie z górki. Że w końcu uda mu się przełamać jakąś dziwną, magiczną barierę i od teraz zwierzyna będzie radośnie garnąć się pod jego pazury. Mruknął coś niezrozumiale sam do siebie pod nosem, a jego długie, białe wąsy zadrżały lekko gdy przeszedł przez kępę wysokiej trawy i odbił od swojej dotychczasowej trasy, decydując się na powrót tam, skąd zaczął.
Lubił poruszać się po piasku, choć Piaszczysta Mielizna była jedynie mierną namiastką tego, co pozostawili nad Słoną Wodą; nim jednak zdołał zatęsknić do bezcelowego przemierzania piaszczystych plaż należących do klanu rzeki oraz wychodzących poza jego tereny znów powrócił myślami do polowania. Być może teraz, gdy udało mu się spędzić trochę czasu poza tym miejscem, uda mu się znów natrafić na coś, co nadawało się do upolowania i możliwie zjedzenia już teraz. Ssanie w żołądku dość dosadnie przypominało mu o tym, że nie jadł dziś zbyt wiele i powinien to zmienić, nim kiszki zaczną wygrywać mu pieśni swojego ludu.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Najwyraźniej, nawet niewielka zmiana miejsca nic Głogowej Łapie nie pomogła, bowiem w dalszym ciągu nie udało mu się zlokalizować żadnej poza wcześniej upolowaną kaczką. Spory ptak i tak już sam w sobie był dobrą zdobyczą która mogła robić wrażenie na innych kotach, ale najwyraźniej dla terminatora to było za mało. Minęło sporo czasu od kiedy Karmel poszedł swoją drogą więc teraz już nie można było zwalić na niego spłoszenia zwierzyny z okolicy. Głogowa Łapa po prostu nie umiał niczego znaleźć.


Głogowa Łapa - lvl: 3 | S: 5 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 45/42
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Tu nie chodziło o żadne udowodnienie sobie bądź komuś swojej własnej wartości. Nie zależało mu na tym, a przynajmniej nie zależało mu na tym teraz. Chciał po prostu znaleźć coś małego, co będzie mógł schwytać i zeżreć na miejscu - bo niestety, nie był Bławatkiem, żeby być w stanie pochłonąć na raz całą kaczkę, która była niemalże jego własnego wzrostu. A takie powracanie do obozu z nadgryzioną zwierzyną było... no nie chciał narażać się na ewentualne krzywe spojrzenia, że ojojo najpierw nakarmił siebie zanim nakarmił kocięta, ZŁOCZYŃCA! Z dala go wszak zdradza i skaza i sierść.
Parsknął cicho i potrząsnął głową. Nie miał dziś szczęścia do polowań, dlatego uznał że da sobie spokój. Wrócił więc do swojej ukrytej kaczki, odkopał ją i ruszył z nią z powrotem do obozu. Może akurat minie się w wejściu z jakimś innym wojownikiem, który akurat rzuci na stos jakąś świeżą myszkę czy inne żyjątko? Lubił, gdy jego jedzenie było, mimo wszystko, jeszcze ciepłe.

zt dzięki za kostki uvu
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Wieść o powrocie Słowiczej Łapy i Płotkowego Plusku była zadowalająca. Z siostrzenicą Jeżyna nie miała nigdy szczególnego kontaktu, więc znacznie bardziej poruszył ją powrót swojej pierwszej terminatorki, która niedawno temu rozpłynęła się i była nie do uchwycenia. Pozostała jednak wierna Klanowi, udowadniając to nie tylko swoim powrotem ale i ściągnięciem ze sobą Słowiczej. Na nieszczęście teraz zaś wcięło gdzieś jej matkę, a siostrę Popiołki. Z nią również nie miała jakichś niesamowitych więzi, ale zawsze w głębi serca martwiła się o nią. Była słaba i nie nadawała się na wojownika tak samo jak Perła, ale jednak Jeżyna traktowała obie siostry na nieco innych warunkach. Dzwonek mogła liczyć a łagodniejsze i mniej krytyczne podejście ze strony siostry, bo emanowała zupełnie inną energią, niż irytująca Światełko. Wracając jednak do samej Słowik - jej ciotka postanowiła, że jej powrót jest dobrą okazją do odnowienia relacji... jeśli w ogóle można tu było mówić o czymś więcej, niż powierzchownej znajomości. Teraz, gdy rodzina coraz bardziej się wykruszała, należało zadbać o niedobitków, a w każdym razie utrzymywać z nimi jako taki kontakt, okazywać zainteresowanie ich istnieniem. Wojowniczka nigdy nie czuła potrzeby zacieśniania rodzinnych więzi, okazywania uczuć i mówienia o nich. Dbała o rodzinę na swój sposób. Jedyna głębsza więź łączyła ją z Szemrzącym Potokiem, którego zniknięcie utwierdziło ją w przekonaniu, że nie można zanadto się przywiązywać. I tu pojawiał się problem jeśli chodzi o Wronie Pióro, ale to już temat na zupełnie inną dyskusję, bo był odstępstwem od reguły.
- Wolisz polować na piszczki czy na ryby? - rzuciła do siostrzenicy, z którą właśnie spotkała się na Ciemnym Szlaku, dając jej możliwość wyboru zajęcia. Poprzedniego dnia zaproponowała jej wspólne polowanie i spotkanie się przy wyjściu z obozu koło południa. Był to dla Jeżyny dobry rodzaj rozrywki i pretekst do spędzenia czasu i pogadania z wybranym kotem sam na sam. - Marnie wyglądasz, powinnaś jeść teraz dużo ryb, są tłuste. - stwierdziła swoim skrzekliwym głosem, gdy już ruszyły w stronę Piaszczystej Mielizny, badając siostrzenicę uważnym spojrzeniem. Od kiedy to tak się martwisz o innych, Jeżyno, hę? Chyba zrozumiałaś, że jeśli nie zadbasz o to co masz, to pozostaniesz z niczym, a to byłoby przecież dużo gorsze. Jeżyna lubiła samotność, ale tylko wtedy gdy jej chciała i potrzebowała. Zresztą, starzała się już i trochę odpuszczała, pozwalając sobie na okazanie tych głębiej ukrytych uczuć, choć oczywiście wszystko nadal było pod kontrolą i wyłożone w sposób adekwatny do Popiołki. Bo oczywiście nie miała na myśli nic złego, po prostu chciała żeby Słowik nabrała sił i energii po powrocie.

/Słooowik
You crawled away from me.
Slipped away from me.
I can see your back is turning.
If I could I'd stick a knife in...

‧ ⚔ ‧
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Nieco zaskoczona propozycją wspólnego polowania z ciotką, niepewnie przyjęła ją, z grubsza dlatego, że po prostu nie widziała innej możliwości. Nie miałaby odwagi jej odrzucić, tylko poniekąd dlatego, że nie chciała urazić uczuć ciotki. Z resztą tak czy siak polować musiała, a także od niedawna chciała być w tym coraz lepsze, a zawsze bezpieczniej robić to w grupie. Dlatego też stawiła się gdzie stawić miała by ramię w ramię opuścić mury obozu. Skrzekliwy głos siostry rodzicielki Słowik drażnił czułe ucho kotki, podczas przemarszu.
- Emm - odskoczyła spojrzeniem w bok, cała w nerwach. Nigdy właściwie się nad tym nie zastanawiała, po prostu bardzo rzadko zbliżała się do jakichkolwiek akwenów wodnych. Rzeczniaczka, mówicie? Heh, Słowik zwyczajnie nie przepadała. Może dlatego również nie lubiła ryb. - Piszczki... chyba - wydukała po chwili, nie pewna czy nawet wyrażenie opinii w jej wykonaniu zostało poprawnie albo dobrze zrobione. To nie była przechadzka z wyrozumiałą Płotką u boku, tutaj mogła zostać w każdej chwili poddana osądowi przez surowo oko Jeżyny. I chociaż kotka z całej siły starała się uspokoić, na niewiele się zdawało. - Mówisz? - przełknęła ślinę, patrząc na swoje wychudzone łapy. Zawsze taka było, ale uznawała to po prostu za jedną ze swoich licznych wad. A ta uwaga, mimo że nie tak ukierunkowana, jedynie umocniła Słowik w swych niepewnościach. Nie powiedziała już jednak nic. - Umm, zależy co ty wolisz...najwyżej możemy... wiesz, najpierw to, potem tamto... albo na odwrót - przez chwilę miotała się, by w zależności od odpowiedzi ciotki zająć pozycję kilka metrów dalej lub nad brzegiem rzeki.
LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Jeżynowy Cierń łypnęła przelotnie na Słowiczą Łapę, gdy ta zastanawia się, co odpowiedzieć. Wojowniczka jednak nie poganiała siostrzenicy, dając jej czas do namysłu, maszerując dalej przed siebie. Zanim ewentualnie dotrą do wody, Słowik powinna zdążyć się namyślić, a przecież nie był to trening ani żaden test, nigdzie im się nie śpieszyło.
- Mm, mogą być piszczki. - odparła zaraz po tym, gdy kotka odpowiedziała na jej pytanie wyraźnie się przy tym wahając. Gdyby Jeżynowy Cierń chciała wybrać sama, w ogóle nie pytałaby siostrzenicy o zdanie, a jedynie zakomunikowała, co dla nich dziś zaplanowała. Było jej jednak zupełnie wszystko jedno, czy będą sterczeć nad brzegiem wody czy skradać się w trawie, toteż pozwoliła Słowik wybrać, co jej bardziej leży. Szczerze powiedziawszy, sama również bardziej skłaniała się ku polowaniu na piszczki. Żeby nie było wątpliwości, była rzeczniaczką z krwi i kości i uwielbiała jeść ryby, ale sterczenie nad brzegiem wody i nadwyrężanie jednej łapy nie należało do jej ulubionych zajęć. Czasem to robiła, ale zwykle polowała na lądzie.
Na kolejną odpowiedź siostrzenicy, mruknęła tylko twierdząco 'mhm' i ponownie zlustrowała ją wzrokiem, podczas gdy ta sama przygląda się swoim chudym łapom. Na jej kolejne słowa poruszyła wąsami, a jej źrenice zwęziły się lekko. Słowiczą Łapą najwyraźniej dalej targała niepewność i jakby strach przed podjęciem ostatecznej decyzji. Chyba czuła obawy wobec swojej ciotki, co jednak nie dziwiło biorąc pod uwagę całokształt Popiołki.
- Nie. Już powiedziałam, że piszczki mi odpowiadają. - odrzekła twardo, by postawić sprawę jasno i rozwiać wątpliwości Słowik, przymykając przy tym na chwilę ślepia. - Szczerze mówiąc, nie przepadam sterczeć nad wodą jak pień drzewa i czekać na ofiarę. - dodała zaraz, już nieco łagodniejszym tonem, ale nadal typowym dla niej - szorstkim i zdecydowanym. O wiele bardziej lubiła sama wytropić zwierzynę i ją upolować. Wbić pazury w rybę i wyrzucić ją na brzeg umiał każdy podrostek w Klanie Rzeki, polowanie na piszczki było za to większą i bardziej wymagającą sztuką, a Jeżyna należała do jednostek ambitnych i nie idących na łatwiznę.
You crawled away from me.
Slipped away from me.
I can see your back is turning.
If I could I'd stick a knife in...

‧ ⚔ ‧
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
~~**~~

Batek tęskniła trochę za Słoną Wodą. Trochę. Trochę mocno, momentami. Tyle skarbów można było znaleźć wśród piasku, tyle ciekawostek usłyszeć od kręcących się tam samotników, tyle ryb i ślimaków wyłowić! Dlatego gnana niejasnym, mglistym uczuciem tęsknoty kręciła się akurat po Piaszczystej Mieliźnie, drugą najlepszą alternatywą Słonej Wody jaką miała w zasięgu łapy. Poza tym - przydałoby się zapolować, bo od rana biegała po terenach, najpierw na porannym patrolu, a później ganiała swoją terminatorkę w tę i z powrotem. A nawet nie zjadła dzisiaj drugiego śniadania! Brzuch zaburczał jej głośno w proteście, spojrzała krzywo na taflę wody, by z miną męczennika - usiąść na brzegu. Niech będzie i jakaś - ha, tfu - ryba. Przełamie się i zje. Wsadziła łapę do wody, rozciągając się na piasku jak wyrzucony z wody wieloryb, w poprzek brzegu, by móc zmrużonymi w skupieniu oczami przyglądać się płynącej leniwie wodzie. Chlup chlup chlup, rybciu... zobacz jaka pyszna łapka, spróbuj, skubnij...


//Ko(mo)rnik
we don't need no e d u c a t i o n !
we don't n e e d no thought control

!!!HEY! :'// TEACHERS!
⌊ LEAVE THE KIDS ALONE ⌋

>:P all in all it's just another brick in the wall :'//
>:P all in all you're just another brick in the wall



LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Treningowe spacerki z matką nie były dla Konika wystarczające i terminator był gotów wykorzystać każdą okazję, by wyprysnąć z obozu i nie pokazywać się w nim od świtu do zmierzchu. Albo od zmierzchu do świtu, obojętnie. Gdzieś tam z tyłu łba kolebały mu się ostrzeżenia, jakie to strasznie niebezpieczne zwierzęta można było napotkać i jakie on sam miał mierne możliwości obrony w razie spotkania z drapieżnikiem. Jednak bliżej nieokreślone zagrożenia nie stanowiły dla Konika wystarczającego argumentu by dalej dusić się obozie. Spędził tam sześć bitych księżyców, wystarczy doprawdy.
Nawet nie dawał rady się tam dobrze rozpędzić, tak jak za kociaka, a po drugiej stronie Ciemnego Szlaku miał całe pola do galopu, aż do utraty tchu. Dzięki nim przypomniał sobie radość z biegania, które zarzucił po swoim nagłym skoku wzrostowym. Teraz wpędzał swoje kanciaste ciało w ruch i nawet nie przejmował się, że się potknie i upadnie na pysk. Bo szanse, że ktoś to zobaczy były mierne. A siniaki, czy otarta broda się zagoją. Dlatego patatajał beztrosko po terenach, w mniej lub bardziej szybkim tempie i aż mu się w głowie kręciło od nadmiaru bodźców.
Na pieszczystej mieliźnie znalazł się potargany i zasapany, bo przekroczenie wilgotnych skałek okazało się całkiem niezłym wyzwaniem i prawie zakończyło się jego kąpielą. Ostatecznie, Konik znalazł się po drugiej stronie suchą - prawie- stopą i przystanął by na chwilę odpocząć. Właśnie wtedy zmrużonymi oczami namierzył rozciągniętą na brzegu kocicę, nużającą lewniwie kończynę w wodzie.
- Hej, usyfiłaś sobie czymś łapę, że ją tak płuczesz?
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Leżała tak w półsiadzie z tą łapą w wodzie, czując się jak ostatni gamoń - jednym z największych minusów rybnych połowów była ta konieczność tkwienia niczym ten kołek nad brzegiem - gdy coś dosłownie przegalopowało nieopodal. Dokąd tak kopytkujesz, rącza gazelo? Zmrużyła niebieskozielone oczy do cienkich, podejrzliwych szparek w stronę zasapanego, czarnego jak węgiel kocurka, a gdzieś pod czaszką zapaliła jej się lampka, że to chyba jeden z Robali. Który konkretnie - któż to wie. Rozmnożyło się toto gęsto niczym pędraki na świeżym truchełku i Batek ani nie interesowała się, ani nieszczególnie miała ochotę przyglądać się im na tyle blisko by dostrzec między nimi jakąkolwiek różnicę. Jeśli traktowanie ich jako jeden wspólny byt im przeszkadza... cóż, było się urodzić bardziej oryginalnie, na przykład w rude ciapki, zamiast wszyscy tak na czarno. Trzeba myśleć o takich rzeczach już w macicy, duh.
- Ryby łowię, ty słowiczy móżdżku. - parsknęła, zezując na terminatora, ale bardziej z rozbawieniem niż z faktyczną niechęcią czy rozdrażnieniem. No trudno, nie połowi sobie. Nie zje jakiegoś śliskiego rybska ani nie będzie musiała go targać do obozu. Co było z jednej strony TRAGEDIĄ, bo wciąż była wściekle głodna, ale z drugiej... może to i lepiej? - A raczej łowiłam! - sprecyzowała i ze swobodnym wzruszeniem kościstych barków wyciągnęła łapę z wody, by machnąć nią w kierunku terminatora i opryskać go deszczem kropel. A masz. Jakaś zemsta musi być, żebyś sobie nie pomyślał, może być i kąpiel. Ciesz się, że cię do wody nie wepchnęłam, chociaż... korciło. Może ten syf zszedłby mu z futra i by się okazało, że jednak nie jest czarny, tylko zwyczajnie BRUDNY? Czerwony Mak to pewnie kociąt nawet nie polizała, bo nikt jej palcem nie pokazał, że powinna, a inaczej się to puste pudło nie domyśli - stąd u nich taki kolor. - A twoja haha mistrz wie, że się szlajasz, hę?
we don't need no e d u c a t i o n !
we don't n e e d no thought control

!!!HEY! :'// TEACHERS!
⌊ LEAVE THE KIDS ALONE ⌋

>:P all in all it's just another brick in the wall :'//
>:P all in all you're just another brick in the wall



LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Sapał jak parowa lokomotywa, wyraźnie unosząc czarne boki w przyspieszonym oddechu. Siedząc nad zadku w obozie nie miewał okazji do ćwiczenia nad kondycją, a trening nie wkroczył jeszcze w tak zaawansowaną fazę, by zacząć wpływać na fizyczne przygotowanie Robaczka. Rączy galop trochę go zmęczył i w sumie całkiem chętnie rozciągnąłby się obok łaciatej kocicy i razem z nią ponurzał łapkę w wodzie, która zapewne była chłodna i orzeźwiająca, kiedy jemu, rozgorączkowanemu biegiem, dym prawie szedł uszami.
- Ah tak. - Odmiauknął beztrosko. Wcale nie zarejestrował faktu, że to on był prawdopodobnym powodem dla którego łowienie Bławatek zaczęło być czynnością w czasie przeszłym. - Czyli tak się łowi yby? Z daleka nie wygląda to jak obienie czegoś sensownego. Nie powinno się ich gonić, albo coś takiego? - Paplał szybko, wyrzucając z siebie słowo co wydech. Nastawił przy tym uszy na sztorc, wietrząc okazję na dowiedzenie się czegoś nowego, co potencjalnie go interesowało. Jadł ryby ze stosu i musiał przyznać, że nawet pasował mu ich smak. No i chciał się w końcu nauczyć polować. Nie dlatego, że bez tej umiejętności czuł się niesamodzielny i bezużyteczny tylko fajnie było mieć jakieś zajęcie, a łapanie piszczków nie zapowiadało się nudno. CHYBA. Bo to co robiła ruda nie wyglądało na ciekawe.
Zbliżył się do brzegu i po chwili wahania nachylił się nad falująca powierzchnią. Spojrzały na niego pomarańczowe, szeroko otwarte oczy, które rozpłynęły się jak tylko dotknął językiem tafli. Zgodnie z przewidywaniem był to chłodny, ściskający przełyk napój, więc Konik wziął tylko kilka szybkich łyków i oderwał pyszczek od wody. Rychło w czas by zobaczyć jak jego własny pyszczek pochmurnieje, a ślepia przymykają się w nieco dziecinnej złości.
- Oczywiście, że nie. - Burknął, momentalnie nadąsany. - Myślisz, że by mi na to pozwoliła? Moja mama jest moją mistzynią. - Wyjaśnił i chyba nie musiał dodawać niczego więcej. Jeżeli kocica spędziła chociaż księżyc w Klanie Rzeki musiała wiedzieć, że Czerwony Mak niechętnie patrzyła na szlających się niedoświadczonych terminatorów i najchętniej prała ich osobiście, zanim to zrobił drapieżnik.
I took my love, I took it down
Climbed a mountain and I turned around
And I saw my reflection in the snow covered hills
'Til the landslide brought it down
Oh, mirror in the sky

What is love?

Can the child within my heart rise above?
Can I sail through the changin' ocean tides?
Can I handle the seasons of my life?

LVL 5 50 / 400
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Czy ten tutaj to był jakiś... chory? Koci anemik? Batek przekrzywiła głowę, obserwując jak sapie i zipie, jednocześnie gdzieś w środeczku przewracając oczami. Czy Czerwony Mak wypluła z siebie jakiekolwiek kocię, które nie było jakoś upośledzone? Chociaż szczerze mówiąc już wolała zmęczonego galopem komornika niż inne mówiące o sobie w trzeciej osobie dziwadła... ten tutaj, poza faktem, że przepłoszył jej ryby - biorąc pod uwagę jej niechęć do tego rodzaju posiłku było chyba wręcz dobrym uczynkiem - wydawał się nawet, ekhem, ogarnięty. Dało się z nim porozmawiać, odpowiada na sygnały, źrenice w normie... mogło być gorzej.
- No, mniej więcej. Zwykle jest o wiele mniej gadania. - stwierdziła lekkim tonem, bardziej rozbawiona niż zła, co sugerowały wyszczerzone szeroko zęby. Nabijam się z ciebie? Ha, być może. Niewykluczone. - Maczasz łapę w wodzie, siedzisz cicho i się nie ruszasz, żeby nie rzucać cienia na wodę, łapiesz? - poruszyła lekko ogonem, machając nim swobodnie na boki. - A jak ryba podpływa to dajesz jej strzała w głowę i pazurami wyciągasz na brzeg. Niektórzy maczają ogon zamiast łapy, ale niektórzy... - pociągnęła nosem. - są w błędzie. A ryb się nie goni, phew. Widziałeś ty kiedyś BIEGAJĄCĄ rybę, hę? - łypnęła na niego kątem oka, z wyraźną satysfakcją i zadowoleniem, bo oczywiście, że nie widział. Ha. Pozamiatane. Wzmiankę o mistrzu przyjęła z lekkim przekrzywieniem głowy... i pokwaśniałą miną, która więcej niż tysiąc słów wyrażała co Batek myśli o Czerwonym Maku i w jakich nieprzystojnych epitetach.
- Biedactwo. - stwierdziła krótko. - Z takim mistrzem... to nic dziwnego, że chcesz ryby gonić. - spojrzała na niego z lekkim politowaniem. Skrzywdzono cię po dwakroć, przypadkowy potomku Zastępczyni, którego imienia nawet nie znam i nieszczególnie zależy mi by poznać. Bo nie dość, że jesteś synem Czerwonego Maku, to jeszcze jej uczniem? Przekichane. Batek dostawała pełnych obrzydzenia dreszczy jak pomyślała o siedzeniu koło Zastępczyni na ceremonii, co dopiero spędzać z nią każdy kolejny dzień. - A oddychać ci jeszcze wolno?
we don't need no e d u c a t i o n !
we don't n e e d no thought control

!!!HEY! :'// TEACHERS!
⌊ LEAVE THE KIDS ALONE ⌋

>:P all in all it's just another brick in the wall :'//
>:P all in all you're just another brick in the wall



LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości