Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Księżyce: 110 Mistrz: Czerwony Mak / Cisowa Jagoda Płeć: kocur Matka: Czerwony Mak Ojciec: idk Partner: Zachód Trwałe urazy: długa, zlokalizowana na lewym boku, odznaczająca się pod krótkim futrem blizna po borsuczych pazurach; na przednich kończynach blade ślady po drucie; natomiast na końcu ogona swoje zęby odcisnął szczupak
Wyrósł na wysokiego i masywnego kocura. Zaczął nawet ogarniać swoje przerośnięte gabaryty i chociaż nadal porusza się flejowato i nie raz zdarzy mu się potknąć, czy zaszurać łapami, kiedy zepnie się w sobie, jest w stanie chyżo biegać czy skutecznie się skradać. Zwykle garbi plecy, chowając głowę między szerokimi barkami i łypie spod byka ślepiami, wybarwionymi na jaskrawą - jak u Czerwonego Maku - pomarańcz. Od koniuszka ogona, aż po nos jest czarny jak węgiel. Futerko ma krótkie, zazwyczaj rozczochrane i brudne, bo szkoda mu czasu na takie szczegóły jak jego układanie. Przez całe swoje dzieciństwo nie wymawiał "r" i nadal mu się zdarza zapomnieć o tej niepotrzebnej spółgłosce, zwłaszcza, gdy włączy tryb pospieszny w mówieniu.
Rozwój emocjonalny Konika zakończył się dawno temu, jeszcze zanim na dobre się rozpędził. To duży (no dobra, BARDZO duży) dzieciak. Księżyce przeżyte samodzielnie poza Klanem dodały mu co prawda trochę powagi i zapobiegliwości, ale co gorsza, również pewności siebie i buty. Nie do końca wprawnie ocenia swoje dobre i słabe strony, a należy zaznaczyć, że jest nieuleczalnym fajtłapą, a do tego zapominalskim roztrzepańcem. Mówi zdecydowanie szybciej niż myśli i bywa bezczelnie bezpośredni. Z kontrolą emocji jest również na bakier i niewiele mu trzeba by się zezłościć, czy rozbawić, ale znacznie więcej by posmutnieć, bo w ogólnym rozrachunku to bardzo pozytywny gość.
Zaraz anemik! Jak się po raz pierwszy przebiegło pół Rzecznych terenów, to chyba się miało prawo trochę zmachać, hę? Zresztą Konikowy oddech szybko powrócił do normalnego rytmu, a łyk zimnej wody przywróciły wigor i energię. Zresztą kocurek nie potrafił zbyt długo przebywać w trybie spoczynku i nawet na niskim poziomie baterii był w stanie paplać i działać jak nakręcony, nie znając swojego limitu, prawdopodobnie do czasu aż padłby całkiem wyczerpany. Zresztą teraz też nie stał całkiem nieruchomo i chociaż słuchał słów łaciatej kocicy, uszy strzygły dziarsko na boki, a ogon nierytmicznie majtał się za zadkiem. - No nie. - Odmiauknął zgodnie z prawdą. - Nie widziałem żadnej yby, żywej, po za tymi co leżą na stosie zwiezyny. One na pewno nie biegają. - Wzruszył szeroki barkami. Niewiele sobie robił z faktu, że rudzielec najwyraźniej sobie z niego trochę pokpiwała. Póki nie trafiła w żaden czuły punkt mogła do woli mielić ciętym języczkiem. Syn Czerwonego Maku nawet potrafił docenić uszczypliwe poczucie humoru. Póki za bardzo nie było skierowane w stronę niego lub jego rodziny. - To bzmi OKOPNIE nudno. - Rzucił. Jednak potem uruchomił proces myślowy. Skoro nie trzeba było biegać za rybami, nie mogła mu przeszkodzić jego nie najlepsza koordynacja ruchowa. To znaczyło, że w łowieniu ryb mógł się okazać całkiem niezły! Oczywiście, o ile będzie w stanie wysiedzieć nieruchomo w jednym miejscu. Hm... - Ale potem spóbuje. - Zadecydował dziarsko. Jednak wcale nie kwapił się by od razu pakować łapy do zimnej wody, a przede wszystkim nie miał podzielnej uwagi - a kontynuując rozmowę, wojowniczka ściągnęła na siebie Konikowe skupienie. Przy okazji ściągnęły się też Konikowe brwi. - Hej! CO suge-ujesz? - Nastroszył grzywę, to znaczy, futerko na karku i szyi i popatrzył na Bławatek z jawnym oburzeniem, wysuwając do przodu szczękę. Nie był jeszcze dobry w łapaniu niuansów i nie do końca wiedział do czego piła. Tylko do tego, że jego trening będzie się ciągnął jak flaki z olejem - co akurat było prawdą - przez dużą ilość obowiązków zastępcy, czy do tego, że mama była słabym mistrzem? Bo jeżeli do tego drugiego... to cóż, mimo świadomości pewnych wad Czerwonego Maku, Robaczek po prostu musiał bronić honoru rodziny. Wychował się w rodowej lojalności, co zrobić. - Wolno. - Burknął.
Itookmylove,Itookitdown ClimbedamountainandIturnedaround AndIsawmyreflectioninthesnowcoveredhills 'Tilthelandslidebroughtitdown Oh, mirror in the sky
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Brzozowa Łapa właśnie wybiegła z obozu tuż po pogrzebie Świetlikowej Gwiazdy i Białego Pióra razem z Pustułczą Łapą. Była zła, zmęczona tym wszystkim i... i smutna? Tak, smutna. Chciała odciąć się od tego wszystkiego, zapomnieć o śmierci przywódcy, o tym, że jego miejsce zajmie Czerwona Gwiazda. Myślała, że Świetlik będzie panował jeszcze bardzo długo, jaka była głupia. Bardzo głupia. Nie wiedziała nawet o tym czy nadal chce żyć w Klanie, ale przecież przy aktualnych zdolnościach nie może tak po prostu uciec. O ziołach nie ma pojęcia, słabo poluje i równie źle walczy. Potrzebuje więcej ćwiczeń, a Batek ją zaniedbuje. Deszczowa Łapa i Wschodząca Łapa pomimo faktu, że są młodsi wyprzedzili ją w umiejętnościach... Tak nie będzie! Musi poważnie się za siebie wziąć, bo inaczej z tego nic nie będzie. Zawsze chciała być silnym wojownikiem wzbudzajacym respekt wśród innych, ale nigdy tak nie będzie. Jest tylko szarą, głupią skorupą, która za wysoko się najwyraźniej ceniła. Nie, Nie, nie... Środek jej głowy pulsował od nadmiaru myśli. Pazury miała wysunięte z zdenerwowania, a krótki ogon uderzał o ziemię to z jednej do drugiej strony. W końcu przycupnęła na częściowo zasypanym śniegiem piasku Piaszczystej Mielizny. Oglądnęła się za siebie na szylkretową uczennicę.
- Co o tym wszystkim myślisz? - zapytała szeptem wpatrując się w jej szaro-niebieskie oczy. - Klan bez Świetlikowej Gwiazdy nie będzie taki sam...
Trochę zawdzięczała czarnemu liderowi Klanu Rzeki. Jego rozmowa przed ceremonią można powiedzieć, że ociepliła lodowe serce Brzozowej Łapy, jednak jak widać nie na tak długo... Znów czuła pod srebrną, cętkowaną sierścią dawną Goździk. Tak łatwo się jej nie pozbędzie, to część jej samej, jeśli umrze to ona także...
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Kotka była lekko zdołowana, fakt faktem umarł przywódca. Na słowa Brzozowej Łapy lekko się zamyślała, aż po dłuższej chwili mruknęła.
-Będzie taki sam, Brzozowa Łapo. On zawsze taki będzie. Świetlikowa Gwiazda był tylko jednym elementem, który tak jak każdy, znika. Nie wolno myśleć o tym co było, tylko o tym co jest teraz.-powiedziała, kończąc dyskusje. Czarny kocur, przywódca, czy w końcu Świetlikowa Gwiazda był dla niej tylko częścią, z resztą jak większość kotów. Jednak oto ta pewna srebrzysta kotka, którą to zaczepiła na skałkach, okazała się AŻ elementem. Nie ma co gadać, Pustu kochała Brzozową Łapę jak najlepszą siostrę, lub nawet więcej. Sypnęła lekko powiekami i przysiadła obok siostro- przyjaciółki, z którą chciałaby cały czas być. Uśmiechnęła się lekko do Brzozowej.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Uspokiła się trochę. Tak, to słowa Pustułczej Łapy potrafią ją uspokoić. Ogon przestał już "latać" na dosłownie wszystkie strony, w tej chwili tylko lekko drgał przylegając do zimnego podłoża. Uszy jednak nadal były położone po sobie i nie dostawały od jasnego futra. Klatka piersiowa nierówno unosiła się i opadała. Śmieszny wydawał się fakt, że takie emocje w kotce wydobył zwykły pogrzeb. Przecież koty umierają codziennie... Większość dzisiejszego dnia się nawet niekoniecznie przejęła tym, że Świetlika już nie ma i nigdy nie będzie. Teraz jest tylko częścią Srebrnej Skórki, nie Klanu Rzeki. Napewno teraz nie wróci do obozu. Nie chce słyszeć o tym dłużej, ale sama teraz tylko drąży sprawę, czas zakończyć ten temat i żyć dalej.
- Skoro tak mówisz... - odparła smutno. No dalej, czas zmienić temat! Srebrna nie powinna pogrążać się tylko w tej sprawie. Przecież tylko raz rozmawiała z czarnym, jego śmierć nie powinna wydobyć takich emocji! Uh, spokojnie. Głęboki wdech i lecimy z kolejnym pytaniem, które zmieni ten okropny temat. - Jak tam treningi z Jaskółką?
Dlaczego powiedziała "Jaskółką"? Po prostu nie mogła sobie za cholerę przypomnieć imienia wojowniczki. Szczerze mówiąc nigdy z nią nawet nie zamieniła słówka, ona pewnie nawet jej nie kojarzy.
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
-Rozprułam jej brzuch!-zaśmiała się lekko. Prawda była taka że przejmowała się "na pokaz" żeby nie dostać zlewki za śmianie się na pogrzebie.-Bardzo mnie chwaliła.-dodała z typowym dla siebie narcyzmem do którego srebrna uczennica z pewnością już przywykła. Dzięki długiej sierści bez problemowo położyła ogon na ziemi, jednak po małym ciałku jarzyły dreszcze zimna. Przysunęła się lekko do wyższej terminatorki.
Ależ była zaspana! Gdy opadły powieki młodej całkowicie oparła się o "siostrę" i popadła w głęboki sen. Przed oczami latały jej obrazy, jej matka, z którą nawet nie rozmawiała, Brzozowa Łapa, mentorka i.. przeszywająca ciemność, czerń bez dna. Pozbawiona początku i końca spowiana ciszą i spokojem. Idealna do snu.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Dreszcze zimna przeszywały ją od środka. No cóż, futerko Brzózki było raczej krótkie, nie przesadnie, ale krótkie. Może i nieźle za chwilę zmarznie, ale do obozu się nie wybiera! Nie, dzisiaj tam łapy nie postawi, chyba, że namówi ją jakimś cudem do tego Pustułcza Łapa, co też może być trochę trudne. W obozowisku Klanu Rzeki siedziała teraz jej cała rodzina - Kolczasta Mordka, Jastrzębiopióry i część rodzeństwa, czyli może nie cała, ale większość. Kolczastej Mordki nie zamierza nawet w jednym procencie oglądać na oczy. Tym bardziej, że może matka magicznie się obudzi i jeszcze odważy się do niej podejść, aby porozmawiać! Ha, niech tylko spróbuje. Wtedy srebrna pokaże jej gdzie jej miejsce i gdzie była przez ten cały czas. Ale teraz nie na to czas... powinna się uspokoić, a nie zajmować tymi zapchlonymi zadkami.
- Brzuch? - zamyśliła się. - Jak mniemam ćwiczyłyście walkę? Chciałabym, żeby Batek ze mną kiedyś omówiła walkę, ale chyba nie ma czasu.
No tak Batek i jej treningi. Nie idzie to szybko, ale przynajmniej zdołały omówić polowanie, no może tylko zwierzaków lądowych, ale na szczęście Ciemniejące Niebo powiedział jej trochę za temat łowienia ryb... A dzięki Jastrzębiemu Szponowi zdołała nieco podszkolić się w walce. Za to była im wdzięczna, przynajmniej potrafiła jakieś podstawy. Wtedy szylkretowa oparła się o jej bok. Cętkowana poczuła ciepło w tej części, długie futro terminatorki było znacznie cieplejsze niż to krótkie Brzozowej Łapy.
- Ej, nie zasypiaj mi tu. - miauknęła widząc, że Pustułcza Łapa zamyka oczy.
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Kotka ocuciła się.
-Na Gwiezdny klan, przepraszam! -parsknęła pośpiesznie-Co opowiadałaś? Przez calutką noc nie mogłam spać, i teraz powieki same mi opadają-Chrząknęła cicho, mrucząc ciepło. Na pysku rysował się uśmiech, powodujący unosienie nie szczupłych policzków ku górze.
-A jak tam treningi z Batek? Ostatnio was razem nie widywałam-chrząknęła smutno. Przyjaciółka w prawdzie nigdy nie skarżyła się na mentorkę, ale nie trudno było jej zobaczyć co jej mistrzyni wyczynia, i jak bardzo zaniedbuje uczennicę. Może uda jej się namówić Jaskółkę na wspólny trening? To z pewnością pomogło by i jej, i Brzozowej Łapie. Ależ ona by się z takiego treningu cieszyła! Huh, zaraz napewno spyta co na ten pomysł myśli Brzózka.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Kotka otknęła się po ostatnich słowach czarno cętkowanej. Najwyraźniej była bardzo zmęczona. Z resztą sama Brzózka w ostatnim czasie nie sypiała dobrze. Czuła się zmęczona, ociężała i jakby wypluta z psiego pyska. Nie wychodziło jej polowanie, a apetyt nie dokazywał. Może znowu jest chora? Oby to nie to, bo kolejne księżyce w lecznicy równa się kolejne zaległości. Wystarczy jej, że całe dzieciństwo spędziła w towarzystwie Łososiowej Łuski, a to wystarczy jej na resztę życia.
- Rozumiem. - wymamrotała. - Sama ostatnio też cierpię na bezsenność...
Urwała na końcu. Pytanie o Batek nieźle ją zmieszało. Czy to, że srebrna martwi się treningami widać tak bardzo? Miała nadzieję, że nie, bo nie chce robić złej opinii Bławatkowemu Niebu, zwłaszcza teraz. Ciemniejace Niebo przy ich spotkaniu też był zdziwiony, że Batek może zaniedbywać terminatora, ale wtedy jeszcze Brzoza nie mogła powiedzieć, że jest zaniedbywana. W tamtym czasie szczerze mówiąc nie było tak źle, teraz jest znacznie gorzej. Brzozowa Łapa tak bardzo chciałaby być uczniem Jastrzębiego Szponu - młoda wojowniczka idealnie zajmuje się szkoleniem Deszczowej Łapy!
- Uh. - jęknęła. - Słuchaj, ostatno nie jest dobrze z moimi treningami. Batek nie ma dla mnie czasu, a to wszystko idzie tak mozolnie... - przerwała na krótką chwilę. - Jeśli nie byłoby to problemem to bardzo chętnie poszłabym z wami na trening, wszystkie "drogi pomocy" teraz będą dobre. Nie chcę stać w miejscu, chcę zostać wojownikiem!
Gdyby Jaskółka zechciała podjąć wzięcia ją na trening byłoby dobrze, jednak czy w ogóle chciałby? Ma już swojego terminatora, a wygląda na raczej oschłą i zimną jak lód wojowniczkę, która robi to co musi i nic ponadprogramowo. Za to może byłby jakiś wojownik bez terminatora, który chciałby ją czegoś nauczyć...
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
-Mam nadzieję że się zgodzi!-zaśmiała się lekko. Futerko miała najeżone od zimna, poduszki wręcz błagały o ciepły podszyt obozu. Jednak wiedziała że Brzózka nie chce tam iść. Domyślała się czemu.
-Właściwie to dlaczego twoja rodzina traktuje ciebie z taką rezerwą? Przecież niczego im nie zrobiłaś.. chyba-mruknęła kładąc uszy po głowie. Było jej tak okropnie zimno! Mimo grubego futerka, mimo tłustej budowy. Ach, ile by dała za odrobinę ciepła!
Położyła głowę na barku starszej terminatorki. Lekko odchrząknęła nosem.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Uh, była prawie pewna, że się nie zgodzi. W żadnym razie nie wyglądała na taką pomocną, miłą kotkę. Z drugiej strony trening z nią chyba nie byłby przyjemnością, napewno trzyma dystans względem terminatorów... Z resztą tak jak Brzoza. Srebrna trzyma dystans w stosunku do innych, jednak po jakiś czasie potrafi się otworzyć, lekko otworzyć, a Jaskółka nawet kiedy mówi są to szybkie i krótkie słowa. Doskonale pamiętała jej ton, kiedy na koniec ceremonii podeszła do Pustułczej Łapy. Za to Batek była nawet przyjemna, pozytywna, ale ostatnio chyba nie jest z nią dobrze.
- Nie chcę z drugiej strony zawracać wam głowy. Jaskółka jest początkującym wojownikiem i jeden uczeń to dla niej wystarczającą ilość, jest sporo doświadczonych wojowników, którzy może zechcieliby wziąć mnie na jeden z treningów.- mruknęła ponuro. - Z resztą sama postaram się rozejrzeć za kimś takim, może kogoś znajdę. Przede wszystkim napewno więcej polowań zapewni mi jakieś doświadczenie, bo w bójki wolę nie wchodzić. Te problemy są wystarczające.
Nie chce prosić Czerwonej już niedługo Gwiazdy o zmianę mentora. Wie, że Batek jej nie lubi, a nie chce jej robić przy przyszłej przywódczyni większego powodu do negatywnej opinii. Przy Ciemniejącym Niebie z resztą też, Blawatek się z nim przyjaźni, a srebrna nie zamierza tego psuć.
- Nie wiem. - burknęła na wzmiankę o rodzinie. - Z resztą... Ja za nimi nie przepadam, trzymam się raczej z dala od tych zapchlonych kłaków. Nie są mi potrzebni, Klan nie jest mi potrzebny...
Co miały znaczyć ostatnie słowa? Sama nie była pewna. Może chciała w delikatny sposób przekazać, że chce odejść z Klanu Rzeki. Nie czuje potrzeby przebywania wśród innych, chce zostać samotnikiem... ale to później, najpierw musi dowiedzieć się więcej na temat polowania i walki. No bo nie oszukujmy się, przy aktualnych umiejętnościach nawet ślepy borsuk jest dla niej zagrożeniem.
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Kotka poczuła się względnie źle.
-A ja?-spytała zasmucona, i to nawet bardzo. W jednej sekundzie wszystko co byo w niej radosne i szczęśliwe uszło, jak powietrze z balona.-Po co w ogóle tu ze mną przyszłaś, skoro mnie nie potrzebujesz?-kotka momentalnie zalała się gorzkimi łzami i zaczęła biec na oślep, jak najdalej od terminatorki. W końcu usiadła, i zadyszana nadal szlochała. Ona tak kochała Brzozową Łapę! Uważała ją za najlepszą siostrę, a ta nagle mówi tu o tym że nie jest jej potrzebna. Pustułcza Łapa, nie skalana nigdy smutkiem, roześmiana terminatorka, właśnie płakała, płakała z najprawdziwszego, najpoważniejszego powodu. Czuła się okropnie. Nie czuła już tego szorstkiego, nie przyjemnego futra Goździk, które nie tak dawno pragnęła mieć przy sobie. Prawda była taka, że to był najgorszy moment jej życia. Zdecydowanie najgorszy.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Brzozowa Łapa przeraziła się i to nieźle. Nie to miała na myśli. Nie chciała w żadnym razie urazić szylkretowej, ale... właśnie to zrobiła. Mówiąc Klan nie mówiła o Pustułczej Łapie, ale waśnie tak to zabrzmiało. Poczuła się źle, bardzo źle widząc jak mocno uraziło to rudo-czarną. Najwyraźniej przeciągnęła strunę i zachowała się jak kompletna egoistka... jak Kolczasta Mordka i reszta szczęśliwej rodzinki! Ogarnęło ją obrzydzenie samą sobą. Nie chciała przypominać w żadnym calu swojej matki, rodziny... Już czuła się dobrze, spokojnie, ale jak zwykle musiała coś zrobić źle. To nie pierwszy raz, kiedy źle traktuje drugiego kota. Wystarczy przypomnieć sobie chociażby jej rozmowę z Owocową Łapą, Komarem czy Ćmą. Albo dawała się ponieść gniewowi, albo bąknęła coś głupiego jak dziś. Iście cudownie! Dzień zapowiada się na jeden z najgorszych w jej życiu!
- Pustułcza Łapo. - chrząknęła szybko próbując jakoś uratować tę nieprzyjemną sytuację. - To... To nie miało tak zabrzmieć! Mówiąc Klan Rzeki nie miałam na myśli ciebie, tylko... - tylko co? - Ostatnio zastanawiam się nad ucieczką z Klanu. - wyrzuciła z siebie.
To może jeszcze bardziej wzniecić ogień zapowiadajej się kłótni, ale słowa same pchały jej się do pyska. To nie był dobry pomysł, ale może najwyższy czas komuś o tym powiedzieć? A może nie...
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Kotka odetchnęła. Z jej oczu nadal sączyła się łzy. Podeszła do Brzozowej Łapy.
-Kocham ciebie! Jak siostrę, przyjaciółkę, a nawet więcej. Jeśli ty miałabyś uciec chcę to zrobić z tobą!-krzyknęła z płaczem i podchodząc do srebrnej usiadła obok niej. Zamknęła oczy. Czy byłaby w stanie zostawić klan dla ukochanej? Zdecydowanie tak. Nie wyobrażała sobie bez niej życia, niczego sobie nie wyobrażała. Oddychała płytko. Miała nadzieję na szybką odpowiedź.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Szylkretowa nadal wydawała się niezwykle spięta, podobnie srebrzysta. Z łap cętkowanej wystawały ostre jak ciernie, jasne pazury, które mocno wbijały się w ziemię, a oliwkowe oczy kotki były wyjątkowo mocno rozwarte, kiedy to pusto patrzyły w stronę Pustułczej Łapy. Nie wiedziała co powiedzieć, ale czuła potrzebę otwarcia okrągłego pyszczka po raz kolejny. Jednak czy warto tak szybko się oddzywać? Powinna trochę ochłonąć, obie powinny. Jeśli tak dalej pójdzie to zrobią większe zamieszanie niż pogrzeb Świetlikowej Gwiazdy. Gdyby przechodziłby niedaleko jakiś kot napewno rozbawiłaby go ta cała sytuacja, bo tak... Była trochę dziwna, co najmniej dziwna. Dawna Goździk wygładziła nastroszoną sierść na karku i próbując się uspokoić przesunęła bliżej wody odwracając wzrok. Chcąc zająć się czymś dodatkowym zaczęła napierać dużą łapą na cienki lód szybko sprawiając, że powoli zaczyna pękać.
- Ochłońmy trochę... - wymamrotała po dłuższej chwili. - To tylko plany na daleką przyszłość. Przy aktualnym stanie nie stanowię żadnego przeciwnika dla ślepego kreta, a co dopiero psów czy innych takich. Do tego polowanie słabo mi idzie...
To prawda. Polowanie nigdy nie było jej mocną stroną, ale na razie i tak jest tylko głupim początkującym, a Bławatkowe Niebo raczej prędko tego nie zmieni. Jest w tej kwestii zdążą tylko na siebie.
Mistrz: Jaskółczy Śpiew Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Śpiew Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Kotka wzięła głęboki oddech. Czuła się o wiele lżej.
-Masz rację, musimy ochłonąć-Zaśmiała się nerwowo. Trzepnęła lekko ogonem. Postarała się uśmiechnąć.-Może odejdźmy od tematów rodzinnych, i porozmawiajmy o..-zamyśliła się-O teorii w treningach? Jeszcze jej nie miałam, a zapewne by się przydało.-powiedziała, usiłując zmienić temat. Cieszyło ją że terminatorka nie przejęła się jej wyznaniem. Tego oczekiwała. Uśmiechnęła się lekko. No, dużo emocji, dużo.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć