Logo Artemidy
Martwe Pnie
- Ale mnie nic nie jest! - zaprotestował żywo, gdy Czerwona Gwiazda postanowiła wziąć ze sobą ledwie trzymającego się na łapach Wietrznego zamiast własnego terminatora. Chciał zobaczyć co kocica pocznie z gromową kocicą, jednakże Ruda Łapa już pchał go w stronę obozu, a pozostałe trzy koty się oddaliły. Sztormowa Łapa westchnął ciężko. Mógł ominąć brata i biec za nimi, lecz rana sprawiała mu ból i nakazywała mu zadbać w tym momencie o samego siebie, a nie o cała resztę. Nie chciał umrzeć z powodu tak głupiego jak walka z jakąś przybłędą. Z obrażoną miną niesłusznie zbitego psa skierował się w stronę obozu.

zt
[Obrazek: VOC9rAd.png]
LVL 4 15 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wybrała się z Wietrznym na dłuższy spacer. Był to ich pierwszy prawdziwy kontakt od ostatniej ceremonii. Oboje postanowili dać sobie spokój i nie zbliżać się do siebie, żeby nie męczyć się wzajemnie swoim towarzystwem. Wietrzny Wąs miał coś do zrobienia i Świetlikowy Zagajnik mogła tylko czekać i zerkać kątem oka na to, co się dzieje. Rudy kocur nie próżnował, tego mogła być pewna, a nawet gdyby, to nie zamierzała go pospieszać. Wszak to jego inicjatywa i jego mała misja.
Gdy Wietrzny Wąs pogadał z jej dziećmi (albo się poddał) i zaproponował jej rozmowę, zgodziła się, jakkolwiek by się to wszystko nie zakończyło. Ale nie chciała rozmawiać z nim w obozie. Miała dość tego zatłoczonego, hałaśliwego miejsca. Ku jej zadowoleniu pogoda dopisywała. Słońce świeciło mocniej niż podczas całej pory nagich drzew, a pierwszy nieśmiały ptasi trel stanowił nieuchronny zwiastun przedwczesnej wiosny. Oby ta pogoda nie okazała się ironią dla dzisiejszych wydarzeń.
Świetlikowy Zagajnik milczała, pozwalając Wiaterkowi na granie pierwszy skrzypiec, a zatrzymała się dopiero przy martwych pniach. Ostatnie czego chciała, to żeby wpadli na nich jacyś młodziutcy terminatorzy, inni zakochani, jak Sokół i Śliwka, lub ich zastępczyni puszczająca się na granicach ze wszystkim, co się rusza.
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wietrzny miał dzisiaj całkiem dobry humor i nic nie było w stanie złamać jego ducha. Wyszedł dzisiaj ze Świetliczką na spacer i już po chwili byli przy Martwych Pniach, gdzie odbywała się bitwa z Gromiaczką. On też wolał nie wpadać na Śliwkę z tym fagasem w żonobijcie, a już tym bardziej na ciupciającą się na czubku drzewa Ćmę z Bobrzym Kłem, ale tutaj to pewnie z jakimś gromiakiem, nie wiem, trzmielem? Może lubi grube fałdki.
- Czerwona Gwiazda niedługo odejdzie na Srebrną Skórkę. Ciekawe jak Ćmi Zmierzch sobie poradzi i kogo wybierze na zastępcę - zarzucił luźny temat, kiedy kołysząc ogonem rozglądał się po okolicy w poszukiwaniu intruzów. Byli na terenie bliskim gromowi, więc lepiej uważać, bo nawet jeśli to tylko spacer to zawsze mogli zabawić się w patrol. Oczywiście rudzielec chciał się podzielić z przyjaciółką swoimi dokonaniami w relacjach z jej dziećmi, ale to mogło zaczekać, bo przecież im się nie spieszyło.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wybór miejsca był przypadkowy. Świetlikowy Zagajnik nie myślała o klanie gromu. Jej samej nigdy się nie naraziły, a do dziś pamiętała Jeziorną Łapę i podbijającego do niej za wszelką cenę Płomyczka aka Wierzbę. Wietrzny Wąs miał całkiem inne doświadczenia.
- Pewnie tego, kto jest jej najbardziej posłuszny - powiedziała cicho do ucha kocura. Dla obserwujących ich z daleka wyglądało to na czuły gest i tym przy okazji też to było. Lubiła drażnić się z wojownikiem, gdyż ten reagował na jej bliskość, ponadto tutaj nawet kłody mogły mieć uszy, a Ćmi Zmierzch często wróżyła sobie z liści. Wybór zastępcy był bardzo prosty. Ich zastępczyni nie będzie kierowała się dobrem klanu, ale swoim własnym i wybierze tego, kto jest jej ślepo oddany i dokładnie czyści jej zad. Dla Świetlik było to oczywiste. Wystarczyło się rozejrzeć i sprawdzić, kto robi do niej maślane oczy, a jednocześnie jest pozbawiony własnej woli i ma nitki marionetki przyczepione do mięśni, by uzyskać odpowiedź.
- Naprawdę o tym chcesz ze mną porozmawiać? - wymruczała melodyjnie, potrząsając głową z rozbawieniem. Omiotła otoczenie spojrzeniem zielonych, urokliwych ślepi; nie dostrzegłszy niczyjej obecności wskoczyła na jeden z pni wystających ponad wodę. Wbiła pazury w spróchniałe podłoże i opadła na brzuch, rozkoszując się cichym szumem rzeki.
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mhm, miało to sens. Spośród wszystkich kotów w klanie na zastępcę Ćmiego Zmierzchu jasno pasowała się Zachodzące Światło, która właśnie dostała terminatora, a tego zaraz wytrenuje i spełni wszelkie wymogi. Była jeszcze Biała Łapa, ale kotka była młoda i niedoświadczona, no i nie była nawet wojowniczką, o terminatorze nie wspominając. Gdzieś w tle i w oczach Wietrznego przewijała się także Niedźwiedź, lecz czy była na tyle łatwa do trzymania na smyczy? Prędzej muchę sznurkiem się obwiąże i siodło na niej posadzi, a z oczu Czerwonej Gwiazdy wyrosną kwitnące kaktusy.
- Kundel na posyłki? Bardzo wygodne - parsknął ochrypłym śmiechem, wykrzywiając kanciastą mordę w nieprzyjemnym uśmiechu. On nie miał aż takich ambicji, ale miał za to nadzieję, że czarna kotka nie puści ich wszystkich z torbami i że klan rzeki nie znajdzie się na dnie.
Musnął czule ogon kotki swoim własnym, a gdy ta wskoczyła na pień on podszedł do brzegu, by zaczerpnąć kilka łyków orzeźwiającej wody.
- Przecież nie musimy każdego dnia i o każdej porze rozmawiać o nas, prawda? - wymruczał zaczepnie, uważając że ciągłe kręcenie się wokół tematu ich przyjaźniopartnerstwa byłoby męczące, ale tak, Świetliczka miała rację. Musieli w końcu postawić sprawę jasno i mieć to wszystko z głowy.
- Ale tak jak obiecałem, poznałem co nieco twoje dzieci, nie licząc Barwnej Łapy, który jest chyba za bardzo zajęty treningiem medycznym, żeby go złapać gdziekolwiek - wzruszył barkami, wziął jeszcze kilka łyków i oblizał pysk, nim usiadł wygodnie i oplótł łapy ogonem,zawieszając spojrzenie na Świetlikowym Zagajniku.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Biała Łapa miała charakter i nie była głupia. Odpadała. Córka Głogowego Cienia poznała ją, gdy ta była jeszcze kocięciem i szybko uznała, iż srebrzysta koteczka jest bystra oraz inteligentna. Nie da sobie zamydlić oczu byle cukierkowym tonem i uśmiechem słodszym niż miód. Natomiast Niedźwiedzica miała żelazny charakter i ona także posiadała swój rozum, z którego potrafiła skutecznie korzystać. Była zbyt dzika i niezależna żeby komukolwiek się podporządkować.
Świetlikowy Zagajnik tak naprawdę miała gdzieś czy Ćma zostanie kolejną przywódczynią. Z chęcią popatrzy, jak ta próbuje sterować klanem, a jej barki stopniowo łamią się pod ciężarem, który wcale nie jest prosty do uniesienia. Nawet Czerwona Gwiazda wyglądała czasami na załamaną kolejnymi śmierciami, a co dopiero Ćmi Zmierzch, która od problemów jedynie uciekała. Nigdy nie próbowała zrozumieć Świetlik i pomóc jej z traumą po niechcianą interakcją z Byczą Łapą i gdy będąca wtedy terminatorką koteczka nie posłuchała jej, zastępczyni podkuliła ogon i umyła ręce od całej tej sprawy, bo tak... było wszka najprościej. Jedynym kotem, który zajął się jej sprawą i przejął się tym jak prawdziwy przywódca była Ognistopręga.
- Oczywiście, że nie, jednakże miło będzie coś ustalić - wymruczała niby łagodnie, lecz z pewną nutą dobitności. Męczyło ją obecne kręcenie się w kółko i przede wszystkim czekanie, które każde ich kolejne spotkanie owiewało niepewnością oraz niezręcznością.
- Na pewno jest zajęty treningiem - usprawiedliwiła Barwinka. Podniosła pełne zainteresowania spojrzenie na Wietrznego. Czyżby udało mu się porozmawiać nawet z Kleszczem? To dopiero wyczyn. Wojowniczka nie widywała syna zbyt często, gdyż ten kry się w najgłębszych zakamarkach obozu. - I jak?
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Brzemię klanu było naprawdę ciężkie i mało ko był w stanie je utrzymać przez długi czas. Jeśli komuś nie było to pisane to najpewniej szybko znikał i Wietrznego ciekawiło czy tym razem stanie się to samo. Rzeka nie była wcale łatwą zbieraniną, nawet jeśli mogło się tak wydawać. Westchnął ciężko i zawiesił spojrzenie na rzece, nim pokiwał głową, w milczeniu przyznając wojowniczce rację.
- Najwyższa pora - męczyło go to oczekiwanie, zwłaszcza że musiał trzymać się na krótkiej smyczy, żeby przypadkiem publicznie nie szturchnąć Świetlikowego Zagajnika, nie posłać jej zbyt szerokiego uśmiechu i nie powiedzieć do niej czegoś zbyt czule. Wszystko to szargało jego nerwy, ale odrobina nadwyrężania silnej woli nikomu jeszcze nie zaszkodziła.
- Kleszczowi brakuje odwagi i pewności siebie. On chyba po prostu nie potrafi twardo stanąć przy swoim i potrzebuje kogoś, kto go tego nauczy. Mówił też, że trening z Wiewiórką go nudzi, a połowę pierwszego dnia rozmawiali o tym czy na Kocie Grzbiety ma chodzić sam, czy z nią - tu nie wytrzymał i po prostu wybuchnął siarczystym, basowym śmiechem.
- Powiedziałem mu, że może zmienić mistrza na bardziej mu pasującego. Wiesz, jakby ci coś wspominał to pamiętaj o mnie. Zająłbym się nim z wielką chęcią - powiedział już poważnie, patrząc w zielone oczy przyjaciółki ciepło przez dużo dłuższą chwilę, niż jest to w ogóle legalne.
- A Czereśnia i Wapienko? Z nimi po prostu miło rozmawiałem o wszystkim i o niczym. O rodzinie, o pogodzie. Są bardzo ciekawe, dociekliwe i inteligentne. Po mamie - poruszył grubymi wąsiskami i posłał Świetlikowemu Zagajnikowi zaczepny uśmiech.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dokładnie tak. To łechtało jej ego, gdyż wytrzymała i dawała sobie radę, ale jednocześnie ją męczyło, a poniekąd też frustrowało, gdyż nic nie mogła zrobić oprócz przyglądania się. Tak naprawdę pierwsze rozmowy i przełamanie lodów z jej dzieciakami to dopiero początek, lecz Świetlikowy Zagajnik daleka była do tego, żeby pytać się ich o zdanie. Nie była i nigdy nie będzie ich niewolniczką. Uznała, że zrobiła wystarczająco wiele.
- Naprawdę? - zamrugała zdziwiona. - Mój trening z Wiewiórczym Skokiem szedł błyskawicznie do przodu. Nie rozczulała się nade mną i to co Ćmie zajęło księżyc jej zajmowało parę dni, a może nawet mniej - miauknęła zaskoczona takim obrotem spraw. Z jednej strony jej to nie dziwiło. Kleszcz jest problematyczny i na pewno sprawia rudej wojowniczce spore kłopoty, z którymi nie potrafi sobie poradzić (a kto by umiał?). Istniała możliwość, że jej syn kłamie,tyle czy był wystarczająco sprytny żeby posunąć się do takiej sztuczki? Powątpiewała.
- Powiem mu o tym jeśli go gdzieś złapię. Ale lepiej by było gdybyś to ty mu to zaproponował. Czeka was wtedy z rozmowa z Czerwoną Gwiazdą pod warunkiem, że mój syn wyrazi takie chęci. Wiesz, on często zmienia zdanie - rzekła z lekkim wzruszeniem barków. Lubiła i Wiewiórczy Skok, i Wietrznego i obu tych relacji nie chciała wystawiać na próbę; lepiej się w to bezpośrednio nie mieszać. To, mimo wszystko, leży w interesie Kleszcza.
- Doprawdy? - mruknęła rozbawiona. Przez moment wpatrywała się w kocura, by w końcu podnieść się i zeskoczyć zgrabnie na brzeg rzeki obok niego. Otarła się o jego bok i usiadła po jego prawej, zerkając na niego z dołu.
- Wygląda na to, że podstawowe wymogi zostały spełnione. Nie widzę już przeszkód - powiedziała cicho, ale zerknęła na niego pytająco: bo może on widział coś, co jej samej umknęło?
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie każdy mistrz pasuje do terminatora, a teraz wybory Czerwonej Gwiazdy wspiera Ćmi Zmierzch - uniósł wyżej brwi i spojrzał na Świetliczkę poważnie. Na pewno wiedziała o co mu chodzi i na pewno wiedziała skąd mogło się takie omylne dopasowanie pojawić. Wietrzny nie był uprzedzony do nikogo, ale widział, że jego przyjaciółka ma maleńkie spięcia do ich zastępczyni.
- Z tego co wiem to terminatorzy wyrażają taką wolę. Jeśli będzie chciał coś zmienić to to zmieni. Będzie musiał wykazać się odwagą, idąc do Czerwonej Gwiazdy, ale tego mu brakuje, więc może się przełamie, sam nie wiem, zobaczymy - również wzruszył barkami. Nie miał zamiaru robić wszystkiego za Kleszcza. Kocur miał ambicje, ale musiał się wziąć w garść i wyjść w końcu naprzeciw decyzjom samemu, a nie ciągle chować się za czyjąś spódnicą. Dla Wietrznego będzie to po prostu sygnałem, że kocur naprawdę CHCE zmiany i jest na nią GOTOWY, a nie tylko powiedział co powiedział pod wpływem chwili.
Przyjrzał się jej uważnie, gdy zeskoczyła ze swojego miejsca i podeszła bliżej.
- Ja również - odpowiedział krótko i rzeczowo, a jej pytające spojrzenie zbył lekkim i sympatycznym uśmiechem, który pojawiał się na rudym pysku coraz to rzadziej i rzadziej. Majtnął puchatym ogonem i zarzucił go na bok, by znalazł się po zewnętrznej stronie Świetlikowego Zagajniku, a sam obniżył głowę dość MOCNO, biorąc pod uwagę różnicę ich wielkości, by dotknąć jej skroni nosem.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie odpowiedziała, jedynie zmrużyła delikatnie oczy. Nie wydawało jej się, by to była sprawka zastępczyni i czyjaś złośliwość. Nie w tym przypadku. To był tylko pech. Poza tym nie do końca wierzyła, że córka Ognistopręgiej jest zła, nauczyła się już, że Kleszcz to marudny dzieciak i nie wszystko powinna traktować poważnie. Pewnie tylko cyrkował i dawał upust złym nastrojom.
- To prawda - przytaknęła. To sprawa jej syna. Był terminatorem. Jeśli chciał coś zmienić gdyż coś mu nie odpowiadało musiał się nauczyć, że kryciem się w cieniu i wykrzywianiem mordy w pałąk nic nie osiągnie. Albo weźmie się w garść i dorośnie, biorąc życie we własne ręce, albo niech gnije i marudzi. Niewiele ją to obchodziło i z chęcią zmięła ten temat w kulkę, która wylądowała w koszu.
Świetlikowy Zagajnik zamruczała głośno, przysuwając się bliżej Wietrznego. Mogła mu wybaczyć, że nie zdołał porozmawiać z Barwinkiem. Jej syn był zajęty i przejęty własnym życiem, natomiast reszta rodziny... Była zbyt liczna, żeby kazać mu poznawać wszystkich jej krewnych; oboje zdążyliby się zestarzeć i rozsypać w proch. Poza tym to już popadanie w skrajność.
Wojowniczka wtuliła głowę w puchatą kryzę na szyi kocura, ciesząc się z jego bliskości. Przez jej zadowolenie przebijało się także delikatne rozbawienie, bowiem Wietrzny Wąs musiał się trochę nagimnastykować z nachylaniem się nad nią. Dobrze że była średnia, a nie malutka, jak niektóre kotki, bo mieliby duży problem.
- Nie będziemy się już więcej z niczym kryć - mruknęła lekko stłumionym głosem, przerywanym cichym pomrukiem zadowolenia.
[Obrazek: 3Czq5DW.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
17
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A Wietrznemu nawet by się nie chciało nadskakiwać dodatkowo siostrom Świetlikowego Zagajnika, jej rodzicom, wujkom oraz ciotkom. Gdyby ich zdanie również było ważniejsze, niż uczucie, jakie między nimi powstawało, wojownikowi na pewno zapaliłaby się lampka ostrzegawcza i nie pakowałby się w toksyczną relację tego typu, ale na szczęście było inaczej i spraw dotyczyła jedynie kociąt, które, jak sam zresztą przyznał, były bardzo ważne w całej tej farsie i nie chciał być im obcym kotem, kiedy już zwiąże się z ich matką, co właśnie się działo.
Wszystko to było nadal odrobinę niezręczne, trochę dziecinne i nieporadne, a rudy kocur przez moment nawet zesztywniał lekko, nie za bardzo wiedząc co dalej robić. Nigdy nie był w takiej sytuacji i było to dla niego coś nowego. Do tej pory robił to, co myślał i to, co podpowiadało mu serce, ale teraz włączył się u niego na nowo mózg. Nie chciał sterczeć tu w milczeniu.
- Z niczym? - szturchnął, hehe, PARTNERKĘ, hehe, prychając pod nosem bardzo niskim śmiechem.
- Śliwkowa Pestka i Sokole Skrzydło również się z niczym nie kryli. Zwłaszcza na ostatniej ceremonii - te ich wylewne uczucia były takie zbyt-ZBYT nawet dla Wietrznego, no ludzie, trochę smaku w tym wszystkim, trochę intymności i wyczucia, a nie tak publicznie.
- Może się przejdziemy, co ty na to? - zapytał wojowniczkę nim podniósł się, stanął przed nią i obniżył łeb do poziomu jej łba, by zetknąć się nosami.
- Kwiatuszku.


/zt
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
⠀⠀⠀Było wczesne popołudnie, kiedy Biała Łapa udała się razem ze swoją koleżanką, Ciemną Mordką, na spacer. Przeszły przez bobrową tamę na drugi brzeg rzeki, po którym przesuwały się powolutku i lekko, aż nie dotarły do martwych pni, przy których uznały, iże szybki i niewielki połów ryb nikomu nie zaszkodzi. Córka Kwiatowej Przełęczy lubiła wodę, a dzisiejsza pogoda, wyjątkowo słoneczna i ciepła jak na tę porę roku, jedynie poprawiała jej nastrój i zachęcała do podjęcia się aktywności, która była nie tylko przyjemnym spędzeniem wolnego od treningu czasu, ale także kolejną okazją do sprawdzenia się i przećwiczenia swoich umiejętności, które musiała pochwycić i coś z nimi zrobić, jako że ostatnimi czasy... cóż. Nie poświęcała im za wiele czasu.
⠀⠀⠀Przycupnęła przy samym brzegu, ustawiając się pod słońce, co by nie rzucać cienia na wyjątkowo spokojną taflę wody, a następnie włożyła do niej swoją białą łapkę, będącą przynętą, i zastygła w bezruchu, wyciszając się i spłycając delikatnie oddech. Nie liczyła na to, że cokolwiek złapie, lecz miała nadzieję na jakikolwiek odzew od rzecznych stworzonek. Samo spotkanie i sama próba będą już dla niej wyjątkowo cenne.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Biała Łapa przysiadła przy brzegu wody i czekała, aż ryby zaczną brać. Było to dość monotonne i szybko mogło się nudzić, ale terminatorce los zesłał pewne urozmaicenie. Usłyszała za sobą trzepot skrzydeł i jeśli się odwróciła, zobaczyła za sobą kruka. Nie wyglądał na agresora, raczej wręcz przeciwnie - zajęty był swoimi sprawami (czyli grzebaniem w ziemi), ale co będzie dalej - to zależy tylko od terminatorki.

Biała Łapa
S: 10 | Zr: 6 | Sz: 2 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35

Kruk
S: 9 | Zr: 8 | Sz: 4 | HP: 40 | W: 35
when this world is no more
★ the m o o n is all we'll see ★
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
≡ then everything's alright ≡
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
zestresowanazaba.jpg

⠀⠀⠀Zimno cierpliwie oczekiwała swojej rybnej ofiary, przypatrując się tafli wody błyszczącymi, zielonymi ślepiami, kiedy to usłyszała trzepot skrzydeł za swoimi plecami i delikatne szurnięcie, oznaczające że niespodziewany gość wylądował na ziemi. Uniosła łebek i spojrzała na ptaszysko z rysującym się na pysku zaciekawieniem, podczas gdy w jej umyśle natychmiastowo rozpoczęła się walka priorytetów, a trybiki ruszyły do pracy. Kruk był dobrą zdobyczą. Dużą. Smaczną. Mógł nasycić całą kociarnię i jeszcze jakiegoś zbłąkanego terminatora, ale stanowił niemałe ryzyko, którego niedoświadczona terminatorka nie powinna łapczywie brać na swoje barki. Była rozdarta między jednym, a drugim i wiedziała, że czego nie zrobi, tak będzie żałować.
⠀⠀⠀Postanowiła podejść ptaszysko tak, jak każdą inną zdobycz, wykorzystując tym samym efekt zaskoczenia, dzięki któremu będzie mogła zadać pierwszy i, miejmy nadzieję, przechylający szalę zwycięstwa na jej stronę cios. Ruszyła pod wiatr na ugiętych łapach, przenosząc ciężar ciała na tylną ich parę. Wyrównała linię tułowia z głową oraz ogonem, po czym pomknęła przed siebie, uważając na to, by nie robić hałasu. Korzystała z osłon, by nie wystawiać się na widok Kruka, uważnie obserwowała jego ruchy, co by zastygać w miejscu, gdy się rozglądał, a gdy była na tyle blisko, by nie musieć dobiegać (i niezależnie od tego czy skradanie się powiodło, czy nie) skoczyła. Celowała w jedno ze skrzydeł. Chciała zacisnąć na nim zęby i uszkodzić je tak, by pierzaste stworzenie nie mogło wzbić się w powietrze i uciec.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Próba skradania: parzyste - udane; nieparzyste - nieudane
Wypada 6

Atak Białej Łapy - 150% 「krytyczny!」 → 「(13 + 10) - (12 + 8)」 *1½ = 5

Plan... był dobry. I wykonanie też było niczego sobie, do czasu. O ile skradanie nie sprawiło Białej Łapie żadnego problemu i zakradła się do kruka niezauważona, tak z atakiem było gorzej. Rzuciła się na ptaszysko, ale nie wycelowała do końca tak, jakby tego chciała i jedyne co zrobiła, to wyrwała krukowi kilka piórek i widocznie go rozjuszyła, albowiem wzbił się on w powietrze i widać było, że planuje zemstę. Na szczęście nie był na tyle wysoko, by terminatorka nie była w stanie do niego doskoczyć, ale nadal nie wyglądało to zbyt dobrze.

Biała Łapa
S: 10 | Zr: 6 | Sz: 2 | Zm: 2 | HP: 65 | W: 35 - 3 = 32/35

Kruk
S: 9 | Zr: 8 | Sz: 4 | HP: 40 - 5 = 35/40| W: 35
⚬ w locie
when this world is no more
★ the m o o n is all we'll see ★
I'll ask you to fly away with me
until the stars all fall down
they empty from the sky
but I don't m i n d
if you're with me
≡ then everything's alright ≡
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości