Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
Sztormowa Łapa postanowił porwać liliową kocicę wyróżnioną na ostatniej ceremonii na spacer. Był ciekawy Cisowej Jagody, gdyż wyglądała już na dosyć wiekową. Jej historia była ciekawa, a Sztormowa Łapa lubił słuchać.
- Hej, no, jak to było poza klanem? Jak tam jest, co widziałaś, jakie koty poznałaś? Widziałaś góry, jeziora albo wielką słoną wodę? - zapytał wojowniczkę, stąpając po przemarzniętym podłożu z entuzjazmem. Cisowa Jagoda nie wyglądała mu na jakieś głupie, sztywne próchno, które pod ogonem ma stalowy pręt, więc tym bardziej był jej osobą zainteresowany.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka Ojciec: Zakurzony Grzbiet Partner: 2 hot 4 you, 2 old 4 anyone
Czas oraz przygody odcisnęły piętno na wyglądzie Cis. Teraz jej przepiękne, liliowe futro stało się lekko przybrudzone i matowe, wciąż jednak starannie ułożone. Jej długi tułów sprawia, że wygląda smukło, lecz jej krótkie łapy wciąż są takie, jakie były, z tą różnicą, że są teraz silniejsze i lepiej umięśnione. Niestety, na jej tylnej, lewej łapie widnieje długa blizna wzdłuż całej łapy, jako pamiątka po najgorszym dniu jej życia. Ma również kilka blizn na tułowiu i ogonie, jednak ten pozostał przepiękny i zadbany, jako jej duma i chluba, mimo tych blizn. Na jednym z jej drobnych uszek również widnieje blizna, co nieco szpeci jej wizerunek. Jej oczy pozostały złociste i przenikliwe.
Cis jest już starsza, co widać jej wyglądzie, jednak nie po jej oczach. Mimo oderwania jej od jej ukochanego Klanu w jej oczach wciąż błyskają iskierki, trochę optymizmu, trochę naiwnej nadziei. Jednak Cis przez te wszystkie miesiące dojrzała - stała się ostrożniejsza i mądrzejsza, mniej ufna i przede wszystkim - bardzo zdeterminowana. Również życie przez jakiś czas w mieście sprawiło, że jest pewna swoich umiejętności i wyszkolenia jako wojownik, czego nie ukrywa w starciu. Posiada swoją dumę i chodzi wyprostowana, tak, jakby nic nigdy nie mogło już ją złamać.
Rabarbarbarbarowy Korzeń [KR];Księżycowe Jezioro [KR]; Szafranowa Łapa [KG]; Blizna [KR]
Cisowa Jagoda podniosła wysoko brwi, rejestrując... ogromną kulę futra, która nagle doskoczyła do niej. Nie mogła powstrzymać się od uśmiechu, od razu zalana wieloma pytaniami. Wesoło machnęła ogonem. - Witaj. Dobrze, że nie muszę się już przedstawiać, odkąd tu przybyłam, zrobiłam to już za dużo razy. - uśmiechnęła się. Cóż, widać było, że kocur był w gorącej wodzie kompany, więc najpierw postara się odpowiedzieć na jego pytania, a potem być może zapyta go o imię. - Nie, nie widziałam wielką słoną wodę. Za to widziałam, co myślę, że mogło być jeziorem... Było wielkie... I, no cóż, trochę narobiło mi problemu, bo było zbyt wielkie, bym mogła je przepłynąć... Dlatego musiałam przejść naokoło... Ale, no, nie różni się wiele od rzeki. Tylko po prostu... nie płynie. Stoi. - Cisowa wracała pamięcią do swojej podróży, przypominając sobie tę zagwozdkę. - Gór starałam się unikać... Ogólnie, starałam się dążyć w stronę, które przypominały stare tereny. Bo, cóż, nie wiedziałam, że już was nie ma na starych terenach... Ale widziałam wielkie osiedle Dwunogów! To znaczy, nie wygląda jak takie zwykle osiedle... Jest tam mnóstwo Grzmiących Ścieżek... które się krzyżowały! A Potwory Dwunogów zwyczajnie nie przestają jeździć! Koty, które tam spotkałam, nie były interesujące. Właściwie, były zupełnie bezużyteczne - chciały się bić o jedzenie, chociaż nawet nie umiały się bić... No i nie wiedziały nic o Klanach, więc nie pomogli mi wrócić do domu... - mówiła Cis. Skoro łaknie informacji, ona chętnie mu poda wszystko, co jej jeszcze zostało w pamięci. A zostało jej wiele!
<center><div class="tloCisek"><center>
<div class="Cisek1"><span class="Cisuś3">in the Valley of the Dolls we sleep</span> got a hole INSIDE of me
living with identities that do not belong to me • • • in my life I got this far, now I'm r e a d y for the last hurrah dying like a shooting star...</div>
<span class="Cisek2">in the Valley, in the Valley of Dolls</span></div></center></center>
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
- To musi być dla ciebie głupie uczucie, nie? Jesteś prawie tak stara jak Ognistopręga, pochodzisz i należysz do naszego klanu, a i tak prawie nikt cię nie zna, mało kto cię pamięta i w ogóle - rzekł prosto z mostu, szczerze i brutalnie. Sztormowa Łapa miał gdzieś zasady dobrego wychowania, owijanie w bawełnę wydawało mu się stratą czasu, używał słów szczerych i prawdziwych, czym niejednego mógł oburzyć. Sęk w tym, że złoty kocur do nikogo nie miał zamiaru się dopasowywać. To rozmówca musiał naginać własne zasady żeby go znieść bądź zwyczajnie przyzwyczaić się do jego stylu życia.
- Stoi. To brzmi jakby to była taka wielka kałuża - podsumował obraz jeziora. Mimo że go nie widział, to chyba jednak wolał rzekę. Była dzika, niebezpieczna i szybka, a takie jezioro po prostu było i śmierdziało w upalne dni. - Widziałaś osiedle?! W czym właściwie żyją dwunożni? Co jedzą? A oni te swoje potwory to hodują jak pieszczochów, czy jak? Dają im wodę i jedzenie w zamian za doprowadzenie ich do celów podróży? - spytał podekscytowany. Cisowa Jagoda to istna kopalnia ciekawych informacji! Sztormowa Łapa spojrzał na nią zachwycony, stawiając kroki równo, ale wolno, by nie zostawiać jej w tyle.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka Ojciec: Zakurzony Grzbiet Partner: 2 hot 4 you, 2 old 4 anyone
Czas oraz przygody odcisnęły piętno na wyglądzie Cis. Teraz jej przepiękne, liliowe futro stało się lekko przybrudzone i matowe, wciąż jednak starannie ułożone. Jej długi tułów sprawia, że wygląda smukło, lecz jej krótkie łapy wciąż są takie, jakie były, z tą różnicą, że są teraz silniejsze i lepiej umięśnione. Niestety, na jej tylnej, lewej łapie widnieje długa blizna wzdłuż całej łapy, jako pamiątka po najgorszym dniu jej życia. Ma również kilka blizn na tułowiu i ogonie, jednak ten pozostał przepiękny i zadbany, jako jej duma i chluba, mimo tych blizn. Na jednym z jej drobnych uszek również widnieje blizna, co nieco szpeci jej wizerunek. Jej oczy pozostały złociste i przenikliwe.
Cis jest już starsza, co widać jej wyglądzie, jednak nie po jej oczach. Mimo oderwania jej od jej ukochanego Klanu w jej oczach wciąż błyskają iskierki, trochę optymizmu, trochę naiwnej nadziei. Jednak Cis przez te wszystkie miesiące dojrzała - stała się ostrożniejsza i mądrzejsza, mniej ufna i przede wszystkim - bardzo zdeterminowana. Również życie przez jakiś czas w mieście sprawiło, że jest pewna swoich umiejętności i wyszkolenia jako wojownik, czego nie ukrywa w starciu. Posiada swoją dumę i chodzi wyprostowana, tak, jakby nic nigdy nie mogło już ją złamać.
Rabarbarbarbarowy Korzeń [KR];Księżycowe Jezioro [KR]; Szafranowa Łapa [KG]; Blizna [KR]
Cisowa zamrugała dwa razy, po czym nie mogła się powstrzymać od wybuchnięcia śmiechem. Dawno nikt nigdy tak bezpośrednio nie podsumował jej sytuacji. Każdy był ostrożny z nią jak z jajkiem, wiedząc, że przebyła długą drogę i przeżywa WIELE by wrócić. Jednak... czy było to konieczne? To wszystko już się skończyło. Już wróciła. Już jest dobrze. Dlatego podejście Sztorma zaskoczyło ją, oczywiście pozytywnie. - Tak, to głupie uczucie. - powiedziała rozbawiona - Możesz mi mówić że jestem już jedną łapą w starszyźnie, ale wcale nie jest ze mną tak źle, podróż zahartowała mnie i przede mną wiele księżyców w randze wojownika. Jeszcze pewnie twoje kociaki będę ćwiczyć! - rzuciła, oczywiście w żartach, bo to było mało prawdopodobne - nie dlatego, że Sztorm szybko by się ich nie dorobił, Cis dopiero go poznała, jednak zdawała sobie sprawę ze swojego wieku i wiedziała, że prędzej czy później wpakują ją siłą do Śpiącego Pnia.
Zwolniła tempo, czując, że czeka ich długa rozmowa - kocur należał do tych dociekliwych, a w Rzece było takich kilkoro. - Dokładnie, ogromna kałuża. Osiedle nie tylko widziałam. Ja tam żyłam. - skrzywiła się. Musiała. Była ranna i wiedziała, że z taką raną nie zaleci daleko. Musiała wytrzymać te księżyce by w końcu się wymknąć. - Dwunożni żyją... w jakby obozach. Tylko że nie ma tam żadnych roślin. Żadnych drzew. Nawet nieba nie widać. - westchnęła - Potwory... - zmrużyła oczy. Przyczyna wszystkiego. - Nie widziałam nigdy, żeby jadły. Ale czasami Dwunogi coś do nich wlewali. Może to była woda... Ciężko określić, bo wlewali to z takich dziwnych... - nie potrafiła się wyrazić. To nie było nic podobnego, co widziała w lesie. - I są strasznie głośne. To znaczy... nie są aż tak głośne, gdy jesteś w środku. Gdy miałam ranę na łapie, czasami zabierali mnie do potwora i nim wieźli do innego Dwunoga, który znęcał się nad moją ranną łapą. Ale chyba... chciał mi pomóc. Koniec końców całkiem ładnie się zagoiła. - zmarszczyła brwi i zerknęła na tylną łapę, gdzie po tamtych wydarzeniach została tylko blizna.
<center><div class="tloCisek"><center>
<div class="Cisek1"><span class="Cisuś3">in the Valley of the Dolls we sleep</span> got a hole INSIDE of me
living with identities that do not belong to me • • • in my life I got this far, now I'm r e a d y for the last hurrah dying like a shooting star...</div>
<span class="Cisek2">in the Valley, in the Valley of Dolls</span></div></center></center>
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
Wow! Po raz pierwszy ktoś jego nieokrzesanie i niską zawartość kultury oraz wyczucia odebrał pozytywnie. Miła odmiana. Większość kotów miała kija w zadzie i prychała na niego w jego oczach bez powodu. Znalazły się przyjemniaczki otoczone grzecznościowymi zwrotami, owijaniem w bawełnę i innymi bzdurami, a pfi!
- No oby, nie wyglądasz na taką starą! Tylko blizny masz, ale to nic złego, no bo popatrz na Czerwoną Gwiazdę. I ja też mam bliznę na łbie, o, widzisz? Zrobiła mi to jakaś wariatka z klanu gromu, którą znalazłem przy martwych pniach i się z nią tłukłem - pochwalił się dumnie najstarszej wojowniczce z klanu rzeki. No i co, że wtedy teoretycznie przegrał, bo mimo pomocy brata tylko obrywał (oboje obrywali)? Nie przerabiał wtedy walki na treningu i niewiele potrafił, więc czuł się usprawiedliwiony; nie rozumiał, dlaczego niektórzy, na przykład Biała Łapa, postanowili z niego kpić na boku.
- To... co to za obozy? Jaskinie? I o rany, dałaś się zjeść potworowi?! Ale super! Jak wygląda ich żołądek? I on tak po prostu cię wypuścił? - podekscytował się Sztormowy Pazur. Ze swojego treningu z Czerwoną Gwiazdą wiedział, iż potwory zjadały dwunogów i dowoziły ich w jakieś konkretne miejsca, lecz nie rozumiał tej skomplikowanej mechaniki; no bo jak to zjadał? On też zjadał ryby oraz myszy, lecz nigdy ich nie wypluwał. Szanował swoje jedzonko.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka Ojciec: Zakurzony Grzbiet Partner: 2 hot 4 you, 2 old 4 anyone
Czas oraz przygody odcisnęły piętno na wyglądzie Cis. Teraz jej przepiękne, liliowe futro stało się lekko przybrudzone i matowe, wciąż jednak starannie ułożone. Jej długi tułów sprawia, że wygląda smukło, lecz jej krótkie łapy wciąż są takie, jakie były, z tą różnicą, że są teraz silniejsze i lepiej umięśnione. Niestety, na jej tylnej, lewej łapie widnieje długa blizna wzdłuż całej łapy, jako pamiątka po najgorszym dniu jej życia. Ma również kilka blizn na tułowiu i ogonie, jednak ten pozostał przepiękny i zadbany, jako jej duma i chluba, mimo tych blizn. Na jednym z jej drobnych uszek również widnieje blizna, co nieco szpeci jej wizerunek. Jej oczy pozostały złociste i przenikliwe.
Cis jest już starsza, co widać jej wyglądzie, jednak nie po jej oczach. Mimo oderwania jej od jej ukochanego Klanu w jej oczach wciąż błyskają iskierki, trochę optymizmu, trochę naiwnej nadziei. Jednak Cis przez te wszystkie miesiące dojrzała - stała się ostrożniejsza i mądrzejsza, mniej ufna i przede wszystkim - bardzo zdeterminowana. Również życie przez jakiś czas w mieście sprawiło, że jest pewna swoich umiejętności i wyszkolenia jako wojownik, czego nie ukrywa w starciu. Posiada swoją dumę i chodzi wyprostowana, tak, jakby nic nigdy nie mogło już ją złamać.
Rabarbarbarbarowy Korzeń [KR];Księżycowe Jezioro [KR]; Szafranowa Łapa [KG]; Blizna [KR]
Nie mogła nie zarechotać na kolejne słowa terminatora. Nie taka stara, co? Niepopularna opinia w Klanie/ Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że kocurek już u nie jednego sobie nagrabił problemów przez swoją szczerość i bezpośredniość. Wybuchowa mieszanka! - Wiesz, dzięki! Przynajmniej mnie trochę odmładzasz. Już mnie kości mniej bolą! - zachichotała. Kością ją na szczęście nie bolały, ale lubiła o tym żartować. Przynajmniej dopóki nie zaczną ją boleć. - Widzę, że jesteś chętny do bitek. Naruszyła granicę, że musiałeś ją tłuc? Powiedz mi chociaż, że zostawiłeś jej większą bliznę! - zaśmiała się wesoło. To pewnie nie będzie ostatnia blizna w jego życiu, jeśli ma taki długi jęzor. - To takie obozy, gdzie Dwunogi mieszkają w dwójkę lub trójkę... I nie, to zupełnie nie wygląda jak nasz obóz! Nie ma... żadnej trawy... drzew... to tak, jakby wzięli kamienie i obudowali się ze wszystkich stron. Nawet nad sobą! Nie widać Srebrnej Skórki... No chyba, że podejdziesz do dziury, między tymi kamieniami... I nie możesz wyskoczyć, ani nic, bo dziura nie jest do końca dziurą - możesz przez nią patrzeć, ale nie możesz wyciągnąć łapy poza nią, bo jest coś niewidzialnego, co stawia opór! I tak, dałam się zjeść... potworowi... Chociaż bardziej zostałam tam wniesiona wbrew woli. W środku... jest miękko. Nie jak na trawie, ale miękko. Brrr. - zamruczała nieprzyjemnie na wspomnienie. - Ale gdy nareszcie nadarzyła się okazja - uciekłam. Zostawili uchylone wejście, a ja zwiałam i plątałam się, dopóki tu nie dotarłam. - wzruszyła ramionami z uśmiechem. Szkoda, że to wciąż było za późno.
<center><div class="tloCisek"><center>
<div class="Cisek1"><span class="Cisuś3">in the Valley of the Dolls we sleep</span> got a hole INSIDE of me
living with identities that do not belong to me • • • in my life I got this far, now I'm r e a d y for the last hurrah dying like a shooting star...</div>
<span class="Cisek2">in the Valley, in the Valley of Dolls</span></div></center></center>
Olbrzymie bydlę o długiej i puchatej złotej sierści z pręgami ticked. Po treningu nabrał ciała, nie jest już chudy, a przeciętny. Jego grube, gęste i długie futro skrywa ten fakt nadając mu wygląd wielkiego, puchatego niedźwiedzia. Tak jak się zapowiadał wyrósł na najwyższego kota z klanu rzeki. Sztormowy Pazur posiada białe znaczenia ciągnące się od pyszczka przez szyję po sam brzuch. Mordkę zdobi różowy nos, przeciętnej wielkości trójkątne uszy oraz oliwkowej barwy oczy, czy raczej oko. Lewe zostało wydziobane przez kruka, pozostawiając po sobie pusty oczodół. Długie łapy uzbrojone są w cztery komplety długich pazurów, z czego te u przednich łap są ponadprzeciętnie duże. Ogon jest długi i puchaty, przypomina szczotkę do butelek.
Nonszalancki, głośny, przekonany o własnej świetności i skory do wygłupów energiczny dureń, posiadający bardzo dziwne, wprost skrzywione poczucie humoru. Rwie się do każdej akcji, nieważne jak niebezpiecznej, a odwaga graniczy u niego z głupotą. Bardzo lubi sprawianie innym głupich, czy nawet niebezpiecznych żartów; gniewne reakcje tylko go bawią. Nie zna słowa "wstyd" ani "dobre wychowanie", za to jego drugie imię to "challenge accepted", gdyż nie ma rzeczy, której by nie stawił czoła, chyba że uzna coś za nudne bądź głupie. Żyje przeświadczeniu, że wszystko mu wolno, a konsekwencje nie istnieją, co jest skutkiem wychowania i nauk Kwiatowej Przełęczy, choć ostatnio hamuje go kodeks wojownika.
- Do usług - zarechotał z krzywym uśmiechem. - No pewnie, że naruszyła! Martwe pnie to przeci... a, ty w sumie masz prawo nie wiedzieć. No więc martwe pnie to miejsce tuż nad rzeką, a do granicy jest kawałek drogi, więc tak, naruszyła. Ogólnie to kazałem jej się wynosić, a ona mnie zaatakowała pierwsza bez w ogóle żadnego zastanowienia. Wariatka, nie? No i niestety nie, nie za bardzo wiedziałem jak się tłuc i niewiele jej zrobiłem. Ale Czerwona Gwiazda ją zmiażdżyła końcówką ogona i zawlokła na wpół żywą do klanu gromu - powiedział rozczarowany, że nie zrobił wtedy nic więcej. Cisowa Jagoda wygląda na porządną i pełną humoru kocicę, dlatego zdobył się na szczerość i powiedział prawdę, bez ozdobników i kłamstw jaki to on wtedy nie był. Ot, taki mały prezencik, nawet jeśli liliowa kotka miała się o tym nigdy nie dowiedzieć.
- Niewidzialne? Kamienie? Nie widać srebrnej skórki? Rany, musiałaś przejść przez koszmar - mruknął i wzdrygnął się teatralnie, jeżąc sierść. Sztorm jej wierzył. Wcześniej nie dowierzał Czerwonej Gwieździe, gdy ta opowiadała mu o potworach, lecz przywódczyni na własne oczy pozwoliła mu się przekonać, że nie kłamała. Od tamtej pory wierzył w takie opowieści choćby nie wiadomo jak zdawały się przesadzone i nieprawdopodobne.
Mistrz: Świetlikowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka Ojciec: Zakurzony Grzbiet Partner: 2 hot 4 you, 2 old 4 anyone
Czas oraz przygody odcisnęły piętno na wyglądzie Cis. Teraz jej przepiękne, liliowe futro stało się lekko przybrudzone i matowe, wciąż jednak starannie ułożone. Jej długi tułów sprawia, że wygląda smukło, lecz jej krótkie łapy wciąż są takie, jakie były, z tą różnicą, że są teraz silniejsze i lepiej umięśnione. Niestety, na jej tylnej, lewej łapie widnieje długa blizna wzdłuż całej łapy, jako pamiątka po najgorszym dniu jej życia. Ma również kilka blizn na tułowiu i ogonie, jednak ten pozostał przepiękny i zadbany, jako jej duma i chluba, mimo tych blizn. Na jednym z jej drobnych uszek również widnieje blizna, co nieco szpeci jej wizerunek. Jej oczy pozostały złociste i przenikliwe.
Cis jest już starsza, co widać jej wyglądzie, jednak nie po jej oczach. Mimo oderwania jej od jej ukochanego Klanu w jej oczach wciąż błyskają iskierki, trochę optymizmu, trochę naiwnej nadziei. Jednak Cis przez te wszystkie miesiące dojrzała - stała się ostrożniejsza i mądrzejsza, mniej ufna i przede wszystkim - bardzo zdeterminowana. Również życie przez jakiś czas w mieście sprawiło, że jest pewna swoich umiejętności i wyszkolenia jako wojownik, czego nie ukrywa w starciu. Posiada swoją dumę i chodzi wyprostowana, tak, jakby nic nigdy nie mogło już ją złamać.
Rabarbarbarbarowy Korzeń [KR];Księżycowe Jezioro [KR]; Szafranowa Łapa [KG]; Blizna [KR]
Cisowa zamyśliła się, próbując sobie przypomnieć tę dokładną część terenów. Wciąż starała się je utrwalać, zwłaszcza, że ciężko było się przyzwyczaić do zupełnie nowych terenów Rzeki - wciąż miała przed oczami piękne widoki Szorstkich Traw... Niestety, to już należało do przeszłości i Cis musiała się z tym pogodzić - ucząc się nowych Granic jak dopiero co mianowany terminator.
Sztorm przyszedł jej z pomocą, wskazując odpowiednie miejsce, dzięki czemu mogła lepiej wyobrazić sobie tę sytuację. Lekko zarżała rozbawiona, słuchając o zmiażdżeniu kotki przez samą Gwiazdę. Biedna, ale zasłużyła sobie. - W takim razie nie wiem, co ona sobie myślała - to mogło się zakończyć tylko w taki sposób. Dziwię się, że w ogóle przeżyła - Czerwona Gwiazda ma już wprawę w skutecznym przepędzaniu intruzów. Ale nie bój się, wkrótce ty też będziesz siać taki postrach. - uśmiechnęła się szeroko. I szczerze w to wierzyła - kocur zapowiadał się na potężnego wojownika, dlatego nic nie stało na przeszkodzie, by był potężnym wojownikiem Klanu Rzeki. O ile będzie pracowity.
Cis nie kłamała - mówiła tak, jak ona to widziała, mimo iż jej słowa były nie do końca w punkt - lecz jak inaczej mogła wyrazić to, co widziała? Owoc prac Dwunogów był niemożliwy do opisania przez Klanowego kota. - Owszem, koszmar. Ale teraz już jestem na swoim miejscu! - powiedziała z werwą i mrugnęła do kocura. Wstała i spojrzała na Sztorma z uśmiechem. - Mam trochę zwierzyny do upolowania. Ale mam nadzieję, że niebawem znów będziemy mogli porozmawiać! Mam wiele ciekawych opowieści. - wyszczerzyła zęby i udała się w stronę jej ulubionych terenów, gdzie miała zwyczaj polować. Zanim jednak odeszła, odwróciła się i posłała miły uśmiech kocurowi, żegnając się z nim w ten sposób.
/zt, spotkajmy się jeszcze w czte... trzy oczy :x
<center><div class="tloCisek"><center>
<div class="Cisek1"><span class="Cisuś3">in the Valley of the Dolls we sleep</span> got a hole INSIDE of me
living with identities that do not belong to me • • • in my life I got this far, now I'm r e a d y for the last hurrah dying like a shooting star...</div>
<span class="Cisek2">in the Valley, in the Valley of Dolls</span></div></center></center>
Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
~#~
Od kilku dni była już... wojowniczką. Jak się z tym czuła? Trudno było powiedzieć. Chciałaby stwierdzić, że odczuła jakieś rewelacje, coś się zmieniło, wkroczyła na nowy etap wtajemniczania albo coś w tym guście, ale czuła się dokładnie tak samo. Jedyne, co się zmieniło, to to, jak zwracały się do niej inny koty, ze względu na nowe imię, oraz to, że zaczęła sypiać w Jałowcowym Gąszczu a nie Zrośniętych Drzewach. I mniej czasu spędzała ze Śliwkową Pestką. Ale to wszystko to wcale nie było aż tak dużo, jak mogłoby się wydawać. Dni spędzała w ten sam sposób i była wciąż tą samą Pająk.
Teraz jednak miała nieco większą swobodę jeśli chodziło o to, jak chciała spędzać czas i co robić, dlatego gdy słońce stało już wysoko, wyszła z obozu i skierowała się w okolice Trzcinowego Brodu, zamierzając w ciszy i spokoju spróbować połowić ryby. Z wielu powodów nie zwykła chodzić sama na polowania, ale łapanie ryb nie powinno chyba sprawić jej zbytnich problemów, dlatego właśnie w ten sposób postanowiła spędzić swoje popołudnie. Nie mówiąc już o tym, że w Klanie Rzeki były obecnie trzy mioty kociąt i przebywanie w obozie zbyt długo było dla niej strasznie męczące, bo niemal niemożliwym było nie napatoczenie się na jakiegoś z maluchów.
Gdy w końcu dotarła nad bród, to usiadła w jakimś w miarę stabilnym miejscu nad wodą. Wpierw powęszyła i rozejrzała się po okolicy, czy przypadkiem nie ma gdzieś w okół jakiegoś drapieżnika, po czym ustawiła się tak, by jej cień nie padał na wodę. Zanurzyła koniuszek ogona w mętnej cieczy i uniosła jedną z przednich łap, ustawiając ją w gotowości do schwytania ryby. I tak czekała w ciszy, mając nadzieję, że coś podpłynie i będzie mogła to upolować.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Pajęcza Noga, już jako wojowniczka nie odczuwała aż tak tej zmiany związanej z nową rangą i imieniem. W porze górowania słońca wybrała się na łowienie ryb, zmierzając ku Grzmiącej Rzece, przy której usiadła, przybierając także odpowiednią pozycję. Ogon wsadzony do wody dosyć szybko przykuł uwagę jednej z ryb, i to jakiej! Dosyć duża, o wydłużonym i okrągłym ciele z ciemnozielonkawym grzbietem i jaśniejszych bokach o złotym połysku. Oto karp, który ostrożnie, ale także i z zainteresowaniem zaczął zbliżać się do ogona wojowniczki.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
Wbiła uważne spojrzenie w karpia, przypominając sobie wszystko to, czego uczyła się ze Śliwkową Pestką podczas treningu na wojownika. Wtedy łowienie ryb poszło jej w miarę dobrze, miała nadzieję, że uda jej się to powtórzyć. W dalszym ciągu siedziała z bezruchu, nie chcąc spłoszyć ryby. Musiała uważać i być bardzo ostrożną. Wysunęła pazury z uniesionej łapy i czekała na odpowiedni moment. Karp musiał podpłynąć wystarczająco blisko i, najlepiej, zacząć skubać jej ogon. Gdyby do tego doszła, Pajęcza Noga ruszyłaby się dopiero wtedy, nurkując łapą do przodu i starając się jak najszybciej uchwycić nią rybę i wyszarpnąć na brzeg. Pamiętała o pazurach, bo inaczej karp mógłby jej się bardzo łatwo wyślizgnąć. Gdyby jej się to udało, to wtedy spróbowałaby zagryźć zdobycz na tyle szybko, by tej nie udało się wskoczyć z powrotem do wody.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Ryba skuszona możliwością skubania czarnego ogona podpłynęła bliżej, ale Pajęczą Nogę zdradził jeden ważny element - a mianowicie - cień. Karp zorientował się, że coś właściwie jest na rzeczy i nie ryzykując - odpłynął kawałek dalej. Łapa Pajęczej Nogi przecięła więc wodę i niczego nie trafiła. Może zdołała jedynie nieco się ochlapać, przez co zmoczyła futerko na piersi. Tak czy inaczej, ryba nie odpłynęła całkowicie. Może za chwilę wróci?
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
Pokręciła nosem z niezadowoleniem, jednak wiedziała, że to, że ryba uciekła, to była jej wina. Tak, jak sądziła, koniec końców i tak o czymś zapomniała. Nie spodziewała się, że wszystko pójdzie gładko, dlatego zdecydowała się po prostu spróbować po raz kolejny. Jeszcze raz sprawdziła wiatr, upewniając się, że w około nie ma żadnych drapieżników, a następnie upewniła się, że jej cień nie pada na wodę, bowiem to chyba własnie to spłoszyło karpia.
Po raz kolejny zamarła w bezruchu i uniosła do góry jedną z przednich łap, a koniuszek ogona zanurzyła w wodzie, zamierzając zwabić nim jakąś rybę. Nie mówiła nic ani nie wydawała z siebie żadnych dźwięków i w ogóle się nie ruszała, trwając z wysuniętymi pazurami, mając nadzieję, że chociaż tym razem uda jej się nie spłoszyć zdobyczy.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Spłoszona ryba to jeszcze nie koniec polowania, czyż nie? Pajęcza Noga wciąż miała szansę na złowienie czegoś innego.. Albo tego samego. Karp, choć początkowo oddalił się od ogona wojowniczki, spłoszony jej atakiem, po jakimś czasie ponownie zainteresował się dziwnym, nieznanym obiektem w wodzie. Zaczął podpływać bliżej i bliżej, aż w końcu udałoby mu się znaleźć na tyle blisko, że zacząłby ostrożnie skubać sierść z ogona kocicy.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
Tym razem Pajęcza Noga spróbowała skupić się w trochę większym stopniu. Upewniła się, czy jej cień dalej nie pada na wodę, by znowu nie spłoszyć ryby i w dalszym ciągu czekała w bezruchu i w ciszy, czekając, aż karp podpłynie w odpowiednie miejsce. Miała wysunięte pazury u uniesionej w górę łapy i była gotowa do ataku.
Czekała, aż karp podpłynie na tyle blisko, by był w jej zasięgu i zaczął skubać jej ogon albo chociaż się nim interesować. Wtedy wyczułaby odpowiedni moment i spróbowała wyszarpać go na brzeg przednią łapą, pamiętając o pazurach, bo ryby są śliskie i łatwo karp mógłby jej się wyślizgnąć. Gdyby jej się to udało, to zagryzłaby zdobycz na tyle szybko, by ta nie wskoczyła z powrotem do wody.