Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
Może po prostu Pajęcza Noga się do tego nie nadawała. Może to nawet sam Gwiezdny Klan się na nią uwziął i zdecydował, że nie zasługiwała na to, by upolować jakąkolwiek rybę kiedykolwiek.
No cóż, "zabawa" trwała dalej. Kocica w dalszym ciągu siedziała na brzegu uważając, by nie rzucać cienia na wodę i będąc całkowicie cicho, nie wydając z siebie żadnych odgłosów i nic nie mówiąc. Miała uniesioną przednią łapę z wysuniętymi pazurami i w dalszym ciągu czekała, aż ryba podpłynie do jej zanurzonego w wodzie ogona i spróbuje go skubać. Wtedy kotka zaatakowałaby łapą, próbując wyrzucić płoć na brzeg i gdyby jej się to udało, to wtedy by ją zagryzła.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Płotka przeliczyła się jeśli myślała, że i tym razem umknie pazurom Pajęczej Nogi. W końcu, po tak wielu próbach i długich oczekiwaniach, wojowniczce udało się złapać rybę. Kocica szybko wsadziła łapę do wody i złapała rybę za łuski, po czym wyciągnęła na brzeg i zabiła. Jeśli Gwiezdny Klan się na nią uwziął, to w tym momencie najwyraźniej odpuścił. Jest ryba? Jest. Tylko jakim kosztem, no ale ważne, że Pajęcza Noga w końcu złapała cokolwiek, nawet tę jedną płotkę. Lepsze to niż nic, czyż nie?
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Stała się już dorosłym kotem, nie zmieniła się jednak aż tak bardzo. Po prostu przestała już rosnąć, gdy jej ciało chyba osiągnęło swój domyślny cel, czyli przerosnąć matkę, rodzeństwo i w zasadzie całą resztę swojego Klanu. Ma bardzo długie i tyczkowate łapy oraz wyciągnięty, szczupły grzbiet. Jej głowa jest trójkątna a uszy duże, natomiast nos szlachetne prosty. Oczy lekko skośne w jasnoniebieskim, bladym kolorze z widocznymi na nich drobnymi żyłkami, przez co przypominają oczy dziadka Pajęczej Łapy, Porywistego Nurtu. Nie nosi na sobie żadnych śladów walki, nie ma blizn ani rozerwanych uszu.
Zdystansowana, chłodna w obyciu i nieco arogancka kotka która maskuje tym swoje problemy w relacjach międzykocich. Większość życia miała kontakt tylko ze swoim rodzeństwem, co powoduje, że średnio radzi sobie z nawiązywaniem kontaktów. Nie bardzo wie, co chce robić w życiu, brak jej jakichkolwiek ambicji i celów, co powoduje, że czuje się z tym źle. Dzięki pobytowi u dwunogów lepiej jej idzie rozmowa z innymi kotami ze względu na liczne kontakty z pieszczochami i samotnikami. Ma nadzieję, że powrót do Klanu spowoduje, że znajdzie jakiś sens w swoim życiu i będzie wiedziała, co sama chce robić.
Płonące Niebo, Rybołów [KRz]
No i się udało, po tym, jak pół dnia siedziała nad tym nieszczęsnym Brodem marnując swój nic niewarty czas. Ale lepsze to, niż nic, ponoć. Mimo wszystko jak na ilość czasu i energii które tu spędziła, to jedna, niezbyt duża płotka, to była bardzo mała nagroda. Nawet Pająk by się pewnie nią nieszczególnie najadła, a co dopiero członkowie Klanu. Wyrobienie normy za siebie na jeden dzień to było za mało. Jako wojownicy musieli polować na więcej niż tylko ilość zwierzyny wystarczającą dla nich, w dodatku na jeden posiłek. W Klanie były jeszcze matki, kocięta, starszyzna, medycy oraz młodzi terminatorzy którzy nie potrafili polować i musieli polegać na starszych kotach.
Tak czy inaczej, wzięła martwą rybę w zęby i ruszyła sztywnym krokiem w stronę Wilgotnych Skałek zamierzając przemierzyć przez nie Rzekę i w ten sposób powrócić do obozu, by tam dorzucić płotkę do stosu a następnie odpocząć.
Mistrz: Ognistopręga Płeć: kocur Matka: Jastrzębi Szpon Ojciec: Deszczowa Łapa [*] [Liściasta Łapa] Partner: Czy to jeszcze istnieje?
Wysoki jak na swój wiek, niebieski kocurek. W przyszłości jego kocięcy tłuszyk przerodzi się w mięśnie. Budową zdecydowanie bardziej przypomina nastoletnią matkę, natomiast chodem...zdecydowanie ojca. Porusza się z gracją, z lekko uniesioną wyżej głową. Wypina lekko do przodu swoją pierś. Jego futerko jest długie, puszyste, odrobinę dłuższe na kołnierzyku. Posiada białe plamy ciągnące się od pyszczka w postaci cienkiej kreseczki, po bródkę, kończąc się na kołnierzyku, który następnie zostaje rozbity na brzuchu na dwie mniejsze łatki, gdzie pomiędzy nimi znajduje się jeszcze znacznie mniejsza, plamka. Tak samo w przypadku pyska, na którym na samym jego środku widnieje malutka kropeczka. Jego uszka są rozstawione po obu stronach jego dużej okrągłej głowy. Nosek jest ciemnoszarej barwy. To wszystko dopełniają śliczne jasnożółte niczym słońce znajdujące się w zenicie ślepia, których barwa pod względem padania słońca, może się przerodzić w jasnozielone niczym jesienna trawa.
Sokół...kocurek, który skrywa wewnątrz siebie ogromnego patriotę. Klan Rzeki stawia na pierwsze miejsce, reszta klanów jest dla niego nikim. Nie liczy się. To samo tyczy się z samotnikami/pieszczoszkami, a także dodatkowo kotów pół krwi, których rodzice nie mogli powstrzymać swoich emocji i pomieszali dwie krwi różnych klanów. Na ceremoniach czy zebraniach na pewno zabierze swój głos, bo przecież musi dorzucić te swoje trzy grosze w formie sprzeciwu. Jeśli jakiś samotnik raczy pojawić się na terenie klanu, NAJWSPANIELSZEGO klanu, może się liczyć, że dostanie porządnego kopa. Oczywiście to samo tyczy się tych wszystkich innych kotów, które śmią nazywać się klanem. Jego pysk nie wyraża żadnych emocji. Rzadko, ale to bardzo rzadko się zdarza, aby uraczył cię swoim uśmiechem. To tylko jak mu się spodobasz i cię polubi. To wtedy możesz na to liczyć. Częściej jego rodzina może zastać go z lekko uniesionymi kącikami ust, szczególnie podczas wspólnej zabawy. Jeśli chodzi zaś o rodzinę. Kocha ja najmocniej jak potrafi, mimo wszystko rodzina jest dla niego bardzo ważna i nie chciałby jej stracić.
Tego dnia było naprawdę ciepło. Przynajmniej pojawiał się przyjemny delikatny wietrzyk, który, choć na chwile obniżał odczuwalny gorąc, jednak to nie wystarczyło ptaszorowi. Korzystając z okazji, że tego dnia zaplanował trening Ostrej Łapy w późniejszym czasie, kiedy już nieco się ochłodzi; udał się nad Grzmiącą Rzekę dokładniej na Wilgotne Skałki, którymi przeszedł na drugą stronę, coby jeszcze przejść się suchymi łapami przy Czterech Dębach. A kiedy ten punkt wycieczki miał już zaliczony skierował się w stronę Trzcinowych Bród. Było tam płytko i spokojnie mógł przecisnąć się między trzcinami na Błotnistą Wysepkę. Ostatnimi czasy nie padało, więc powinna ona być sucha, kto wie może jeszcze udałoby mu się złowić jakąś rybę i wrzucić na stos? W każdym razie lekki wiaterek otulił jego niebieską postać, a przyjemny dla uszu delikatny szum poruszających się trzcin napotkał go, gdy zbliżył się do wybranego wcześniej miejsca. Kiedy pierwsza łapa zanurzyła się w chłodnej wodzie, Sokole Skrzydło przeszedł przyjemny dreszcz, który zachęcił go, by dołożyć kolejną poplamioną bielą łapę i kolejną, aż wszystkimi czteroma brodził w chłodnej tafli i kiedy już przeszedł między pierwszymi wyrastajacymi z miękkiego piasku ciemnozielonymi źdźbłami nagle zatrzymał sie, bowiem usłyszał szelest, niespowodowany przez niego ani też przez ruszająca się wodną i wysoką trawę. Nastawił uszu deliaktnie nimi strzygąc, a pazury wyskoczyły z jego opuszków palcy grzebiąc w piaszczystym dnie. Napiął mięśnie, gdyż nigdy nie wiadomo co to mogło być, a w szczególności, gdy w bardzo krótkim odstępie czasowym zginęła dwójka rzeczniaków, zabitych przez borsuka i dzika.
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Kiedy było gorąco, kocica korzystała z każdej okazji, aby wymknąć się nad wodę. Czekoladowe futro, chociaż krótkie, to jednak ciemne, przyciągało promienie słoneczne, przez co również odczuwała gorąco. Wiedźma nie miała już również terminatora więc nie musiała się martwić o treningi. Płonące Niebo stał się dobrym wojownikiem.
Córka Śliwkowej Gałązki zaraz po porannym patrolu wybrała się nad Grzmiącą Rzekę. Pływała dosyć długo, aż nie zdecydowała się wreszcie wyjść z wody. Przed powrotem do obozu zamierzała również zapolować. Nie lubiła wracać tam z pustymi łapami. Nawet jeżeli te koty były głupie jak ryby, to kodeks nakazywał jej polować. I to właśnie zamierzała robić.
Weszła na płytką wodę, przechodząc przez trzciny. Do jej uszu dotarł jednak jakiś odgłos. Znajdował się dosyć blisko, przez co sierść na karku podniosła się, a pazury wysunęły. Zielone ślepia skierowały się w tamtą stronę po czym czekoladowa Wiedźma ruszyła w tamtą stronę, odsłaniając delikatnie kły, gotowa do ataku.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 118 Mistrz: Księżycowy Pył Płeć: kotka Matka: brak Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
Po tysiącach oddechów oczekiwania Goryczka wreszcie spostrzegła Dużego Brata przy wejściu do obozu, więc z miejsca ruszyła do niego dosyć energicznie, ewidentnie w potrzebie, a wiadomo, że jak trwoga to do...
Na rdzawym pyszczku błądziło lekkie poirytowanie, ale to znów nie pasowało do błagalnego lśnienia żółtych oczu, które wbijały się natarczywie w Skrę, odkąd tylko go zlokalizowały.
- Polowanie. Pokażesz. - zapytała niezdarnie, tak płasko, że jedynie ktoś pokroju goryczkowego brata mógł wiedzieć, że na końcu wymruczanego zdania stał niewidzialny pytajnik. Przygotowując się na odmowę trwała ze zmarszczonym noskiem, ale widać niepotrzebnie, bo Skrzące Słowo, choć zajęty, zgodził się jej pokazać jak sukcesywnie podejść do zwierzyny. Całe szczęście. Stawy Czerwonej Gwiazdy ledwo się już zginały, więc Chochlik wątpiła, że nauka polowania ze starą prukwą posiadała jakikolwiek walor edukacyjny, nie to co z bratem, który był młody, silny i zwinny... Niby nic nie złowił podczas ich niedawnych polo-ziółek, ale Gorycz łaskawie zwaliła to na pecha i niesprzyjające ułożenie gwiazd, nie przekreślając Słowa jako potencjalnego nauczyciela.
Rodzeństwo wyprawiło się więc w okolice Błotnistej Wysepki. Wielkoucha kroczyła uważnie obok wojownika, dając mu do zrozumienia poprzez skierowane na niego ucho, że mimo pozornego niezaangażowania go słucha.
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Spotkanie Skry w obozie to była ruletka. Bywały dni, w których był bardzo obecny, a bywały też takie, w których, hm, niekoniecznie. Gorzka Łapa na szczęście trafiła na dzień, w którym z polowaniem uwinął się dość szybko i musiał wrócić ze zdobyczami do obozu.
Nie rozmawiali od jakiegoś czasu, od tamtego wypadu na ziółka, dlatego też kocur zdziwił się, gdy zobaczył, że siostra do niego idzie. Mało tego! Chciała czegoś i oczywiście zapytała o to w swój pokraczny sposób. Nie byłby jednak sobą, gdyby odmówił, dlatego po krótkiej analizie tego, co powinien zrobić tego dnia, zgodził się, dochodząc do wniosku, że może sobie pozwolić na krótki odstępstwo od normy.
— Czy wiesz już cokolwiek o polowaniu? Jakieś zasady, pozycja łowicka? — zapytał, wyruszając z obozu na tereny. Chciał mieć pewność co do wiedzy zdobytej przez Gorzką Łapę. Może już coś wiedziała a może, tak jak Jeziorna Łapa w walce, była kompletnie zielona.
Księżyce: 118 Mistrz: Księżycowy Pył Płeć: kotka Matka: brak Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
Gorycz zamyśliła się nad pytaniem, obiektywnie i surowo oceniając swoją wiedzę o łowach. Coś tam kiedyś podpatrzyła, lecz w gruncie rzeczy nikt do tej pory nie raczył przekazać jej teorii, przez co praktyka pozostawiała wiele do życzenia. Jak zwykle więc chuda wydra postanowiła wziąć sprawy we własne łapki, na tym etapie przywykłszy do tego, że jeśli sama sobie czegoś nie zorganizuje, wielki Klan Rzeki ją osra. Zacisnęła zęby i pokręciła przecząco łebkiem, obnażając niechętnie przed Skrą braki, których nie cierpiała i za które w rzeczywistości należało winić system, a nie ją. Nie migała się od treningów, wszystkie informacje chłonęła błyskawicznie. Problemem było tylko to, że jej dotychczasowi tak zwani Mistrzowie ją lekceważyli, nie pojawiali się na treningach albo zrażali się kilkoma krzywymi minami. Kretyni. Zmrużyła jadowicie oczy i zaczęła agresywnie bić ogonem o małe piętki. Nienawidziła tej niesprawiedliwości. Nienawidziła Czerwonej Gwiazdy i podobnie jak kiedyś Łaciatej Kłodzie, która ku uciesze Chochliczki zapadła się pod ziemię, tak teraz życzyła tej obmierzłej Przywódczyni rychłego gryzienia piachu.
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Nie podobało mu się to, że Gorzka Łapa przez prawie trzydzieści księżyców życia nie liznęła nic z dziedziny łowieckiej. Przez tyle czasu nie mogła robić właściwie nic, poza patrolowaniem, zakładając rzecz jasna, że zdążyła chociaż poznać granice klanu. I to wszystko było częściowo jej winą, bo nie potrafiła pogodzić się ze swoją mistrzynią i porozmawiać z nią jak dorosła kocica, którą od dawna już była. Zamiast tego, tkwiła bez treningu nie wiadomo ile i kto wie, nie byłoby tak dalej, gdyby Skrzące Słowo nie spróbował czegoś zrobić. Mimo tego, mimo lekkiej irytacji zaistniałą sytuacją, wyraz pyska kocura nie uległ zmianie.
— Pokaż mi jak twoim zdaniem wygląda pozycja łowiecka — polecił. Chciał, żeby siostra się choć trochę wysiliła, by zrobiła coś oprócz poproszenia go o pomoc. Oczywiście doceniał to, że zwróciła się akurat do niego, zamierzał jej pomóc najlepiej jak potrafi, ale chciał, aby się, oprócz tego, jeszcze trochę wysiliła.
Księżyce: 118 Mistrz: Księżycowy Pył Płeć: kotka Matka: brak Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
l christ, samuel :zez:
Goryczy nie interesowało zdanie Skry na temat jej postępów. Kiedy tylko dołączy do swojej przenośnej biblioteczki informacje o tym, jak polować, (nie)oficjalnie będzie najmądrzejsza z całego ich miotu, jako że poza materią godną tępych wojowników po kątach chłonęła kocią medycynę, ale nie była to rzecz dedykowana uszom kogokolwiek. I bez tego miała świadomość, że przoduje w wielu aspektach nad resztą, tak więc milcząco pływała sobie w samozadowoleniu oraz pysze.
Poproszona o prezentację przewróciła standardowego młynka ślipkami, poirytowana, iż brat przeciąga szkolenie zamiast ekspresem przekazać wszystkie potrzebne wiadomości i pójść każde we własną stronę. Chociaż opór miała wbudowany w swoje dna, to jednak niechętnie ugięła łapy, przechylając kościste ciałko do ziemi. Ciemny, prawie czarny ogon sprężyście skakał na boki, raz wyżej, raz niżej, lecz w gruncie rzeczy zupełnie swobodnie. Tak ustawiona powoli obróciła ostro wykonturowany pyszczek na brata, a w jej bladych oczach czaiło się oczywiste pytanie. Tak?
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Skra, gdyby tylko dowiedział się, że jego siostra ma zadatki na zostanie Medykiem, prawdopodobnie pękałby z dumy. Sam nie wiedział, co dokładnie było jego przeznaczeniem, co było tym wielkim celem, dla którego został powołany na świat, ale świadomość tego, że jego siostra może pełnić ważną funkcję w klanie tylko by go dodatkowo utwierdziła w przekonaniu, że cały ich miot ma jakieś ważne zadanie do spełnienia za żywota.
Przyjrzał się uważnie pozycji siostry i, choć ugięcie łap było jak najbardziej poprawne, to niestety, była to jedyna rzecz, którą zrobiła dobrze.
Pokiwał przecząco głową.
- Zasady polowania dzielą się na te podstawowe, których należy przestrzegać zawsze i na te, które należy dostosować do zwierzyny, na którą się poluje. Zaczniemy jednak od podstaw - rozpoczął, rozporządzając oficjalne rozpoczęcie treningu polowania.
- Musisz ugiąć łapy tak, by brzuch był blisko ziemi, ale po niej nie szurał i zrównać ogon z głową wraz z linią grzbietu. Ważne jest też, w którą stronę wieje wiatr - powinien on zawsze wiać ci w pysk. Przy stawianiu kroków natomiast, musisz patrzeć pod łapy, aby na nic nie nadepnąć - opowiedział i w trakcie mówienie demonstrował dokładnie jak miało to wyglądać. Następnie zrobił kilka poglądowych kroków i spojrzał na siostrę. - Twoja kolej.
Księżyce: 118 Mistrz: Księżycowy Pył Płeć: kotka Matka: brak Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
Im głębiej w las, tym więcej drzew. Im bardziej koncentrowali się na nauce, tym mniej gorzka robiła się córka Bukowej Kory... Działo się tak, ponieważ zdobywanie nowej wiedzy czy umiejętności potrafiło zupełnie ją pochłonąć, a w dodatku przychodziło jej znacznie łatwiej niż nawiązywanie pozytywnych kontaktów z innymi kotami, kiedy to trzeba było zwracać uwagę na takie bzdury jak mina albo tonacja.
Teraz jednak skwapliwie korzystała ze skierkowych rad, początkowo stojąc z boku i pozwalając kocurowi wszystko sobie jak najdobitniej pokazać oraz wyjaśnić. Śledziła również pewne ruchy jego mocnych mięśni, które poruszały się zauważalnie nawet pod grubym, brunatnym futrem. Na końcu, kiedy posegregowała wszystkie wiadomości, a pokaz w wykonaniu Dużego Brata został zakończony, Gorycz ponownie spróbowała się dobrze ustawić, chociaż tym razem bez śladu irytacji - bo już wiedziała co ma robić. Najpierw zgrała się w wiatrem i dopiero poczuwszy delikatne smagnięcia zimnego powietrza na sobie, od których raz a porządnie zadrżała, opadła nisko na łapach. Jej wklęsły brzuch znajdował się daleko od ziemi, więc pozostawało już tylko trochę unieść ogon, żeby razem z grzbietem stworzył poziomą linię... Po wszystkim kolejny raz zerknęła kontrolnie na Skrę, szukając jego aprobaty lub uwag.
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Obserwował uważnie siostrę i jej poczynania, nie dostrzegając żadnych błędów, ale także i widząc, że grymas powoli znikał z jej pyska. Przyglądał jej się, dopóki sama na niego nie zerknęła, co było jasnym sygnałem, że już skończyła i jego gotowa na ocenę. Wyprostował się, rzucił na nią jeszcze raz okiem, tak kontrolnie, po czym przemówił.
- Spróbuj teraz wykonać kilka bezszelestnych kroków. Kiedy to zrobisz, przenieś ciężar ciała na tylne łapy i powtórz - polecił. Nie chciał jeszcze zdradzać po co miałaby przenosić ciężar ciała, bo to było czysto teoretyczne, a oni obecnie pracowali nad praktyką. Do zasad polowania na konkretną zwierzynę przejdą za moment.
Księżyce: 118 Mistrz: Księżycowy Pył Płeć: kotka Matka: brak Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
Kiwnęła Dużemu Bratu kanciastą główką, choć ta była już od niego odwrócona, żeby nie marnować cennego czasu i energii na jakieś zbaraniałe, przeciągnięte, sentymentalne spojrzenia. Ściągnęła brwi w skupieniu, po czym, nie zmieniwszy nic w swojej pozycji, ostrożnie wyciągnęła do przodu jedną łapę, dołączyła do niej drugą i tak to już poszło - Gorycz zrobiła parę cichutkich kroków niewiele większych od kroków kocięcia. Następnie pozwoliła całemu kilogramowi z hakiem, który ważyła, spaść na tylne kończyny. Domyślała się, że tak należy się ustawić przed oddaniem skoku na ofiarę, ale może Skra jeszcze ją zaskoczy wyjaśnieniem. Póki co zgodnie z jego życzeniem powtórzyła cały proces - najpierw wróciła do pozycji łowieckiej, później pokonała w niej jakiś krótki odcinek, a na samym końcu odpowiednio przeniosła swój ciężar ciała. Nie można było odmówić wymyślonemu przez wojownika zadaniu sensu - dzięki cykliczności Goryczkowe mięśnie miały czas, aby przywyknąć do nowych ruchów, z których będzie mogła skorzystać w przyszłości.
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
- Patrz pod łapy - rzucił jedynie, obserwując uważnie poczynania siostry. Z każdym kolejnym krokiem, jej ruchy nabierały precyzji. Były pewniejsze, po prostu lepsze. Nie było wątpliwości, że drobna postura Goryczki pozwoli jej zostać wyśmienitym łowcą. Zdecydowanie miała do tego predyspozycje.
Kiedy terminatorka w końcu stanęła w miejscu, Skrzące Słowo spojrzał na nią, jakby zastanawiając się co dalej. Nie miała problemu z przeniesieniem ciężaru ciała na tylne łapy, co niektórym sprawiało problemy, więc wszystko wskazywało na to, że mogli przejść dalej.
- Mysz cię wyczuje, królik usłyszy, a ptak zobaczy. Jak to rozumiesz? - zapytał, nie zamierzając podawać siostrze całej wiedzy jak na tacy. Musiała się choć trochę wysilić.