Bury ticked | Przeciętna wielkość | Drobna budowa ciała | Smukła | Miętowe oczy
Mała jest urodzoną przylepą. Lgnie do towarzystwa i potrafi być w tym nachalna. Jest wesoła, radosna i bywa nieco naiwna podobnie jak Słoneczna Plamka. Lubi się popisywać, a jednocześnie oglądać popisy innych (i przy okazji je kopiować uznając je za własne). Wydaje się być zainteresowana wszystkim co ją otacza i uwielbia opowieści, im dziksze i nierealne tym lepiej. Trudno powiedzieć co z niej wyrośnie, gdyż charakter koteczki wciąż się kształtuje, młoda czerpie przykład z otoczenia i najbliższych jej kotów.
- Ktoś musi, bo ty jesteś mięciutki jak kaczy puch! - odgryzła się i pokazała mu język, po czym zadarła łeb wyżej prężąc się dumnie. Niestety nieważne jak bardzo by się nie wyprostowała to Głęboka Łapa pozostawał większym od niej, pewnie dlatego że był starszy. Na pewno wkrótce dogoni go ze wzrostem.
- Dokładnie tak będzie! Na mój widok nie mów mi "cześć, Meteoryt", tylko przechodź od razu do "błagam, daruj mi życie". Tylko wtedy będziesz się mógł czuć bezpiecznie! Ale wygląda na to, że się szybko uczysz - pochwaliła go błyskając do niego ząbkami w uśmiechu trochę szerszym niż normalnie, bo próbowała w ten uśmiech wszyć zawoalowaną groźbę.
- Co u niego słychać? Odrosła mu kora po ostatniej przygodzie? - spytala ze słodkim uśmiechem, który szybko zniknął, gdy została bezczelnie opryskana błotem. Pisnęła zaskoczona i odskoczyła, by moment później wyrwać się do przodu i kłapnąć zębiskami tuż przy nosie kocura - próbowala go za karę wystraszyć.
Jedynie prychnął na jej słowa, jeżąc lekko sierść na grzbiecie, acz po chwili ją przygładził, żeby nie było, że opowiada właśnie o tym, jak to brzydzi się przemocą, a jeży mu się cała sierść z gniewu. Nawet pilnował się, by na chwilę nie wysunąć chociaż pazurów, żeby nie było, że jednak też jest w jakiś sposób agresywny, czy coś, nienie, to był baranek przyjaźniący się z kawałkiem drewna, tak musiał grać.
- No jak będziesz za każdym razem próbować mnie zabić, to zdecydowanie to będą moje pierwsze słowa - parsknął, przewracając oczami. Doprawdy, co ona miała z tym atakowaniem go za każdym razem? Aż dziw, że na ceremonii nie oderwała mu ucha, albo dwóch, żeby pokazać wszystkim, że nie ma z nią żartów? Chociaż wtedy nie wyglądała faktycznie za dobrze, więc może to tylko i wyłącznie kwestia tego. Huh, nie żeby życzył jej źle, ale zdecydowanie spokojniejsza była bez humoru!
- Nie, został już taki łysy, podejrzewam, że już mu nie odrośnie - odpowiedział na pytanie o swojego kolegę. - Nie wiem, czy drzewom odrasta kora po tym, jak się je zaatakuje, ale on już nie jest kawałkiem drzewa, więc wątpię, by kiedykolwiek miał wrócić do siebie. Wiesz, przesyła ci pozdrowienia, bo teraz wszystkie patyki go wyśmiewają, więc nigdy nie znajdzie swojej przeznaczonej - oskarżył ją jeszcze na koniec. No skandal! Biedny patyczak nigdy nie znajdzie szczęścia w życiu... gdziekolwiek był, bo oczywiście Toń zostawił go tam, gdzie był, i zapomniał o jego istnieniu.
Bury ticked | Przeciętna wielkość | Drobna budowa ciała | Smukła | Miętowe oczy
Mała jest urodzoną przylepą. Lgnie do towarzystwa i potrafi być w tym nachalna. Jest wesoła, radosna i bywa nieco naiwna podobnie jak Słoneczna Plamka. Lubi się popisywać, a jednocześnie oglądać popisy innych (i przy okazji je kopiować uznając je za własne). Wydaje się być zainteresowana wszystkim co ją otacza i uwielbia opowieści, im dziksze i nierealne tym lepiej. Trudno powiedzieć co z niej wyrośnie, gdyż charakter koteczki wciąż się kształtuje, młoda czerpie przykład z otoczenia i najbliższych jej kotów.
- Hahah doskonale, mam nadzieję, że to dopiero początek! - miauknęła rozbawiona i nastroszyła futerko na piersi z pełnią zadowolenia wymalowanego na pysku. - Jak kiedyś przestaniesz, to będę wiedziała, że muszę się bardziej starać! - czyli straszyć go częściej i wydawac się jeszcze groźniejsza. Nigdy jeszcze nie spotkała się z kimś kto tak otwarcie udawałby, że jej się boi i Meteoryt się to wyraźnie podobało, normalnie mogła się poczuć jak jakaś wojowniczka czy coś.
- Właściwie to ja też nie wiem, przekonamy się! A jeśli nie odrośnie to jego widok niech będzie dla ciebie ostrzeżeniem, że skończysz tak samo jeśli mi się narazisz - przestrzegła go mrużąc miętowe oczy, po czym sięgnęła sobie łapą po jedną z trzcinowych pałek, przygniotła ją do gleby i zaczęła skubać pazurami, pozwalając by wiotkie końcówki zostawały uniesione przez wiatr w dal.
Parsknął, poprawiając się szybko, poprzez kaszlenie, że to nie było wcale parsknięcie śmiechu, tylko mu jakaś trzcina z wrażenia, bo aż tak się zapowietrzył ze strachu, wpadła do nosa i podrażniła jego błonę. Tak, tak było, proszę go nie bić, panie władzo.
- A masz jakieś zainteresowania poza sianiem terroru, zniszczenia, pozbywania się uśmiechu kociąt i biednych patyków, oraz ich marzeń związanych z przyszłością? - rzucił nagle. Naprawdę chciał już zmienić temat, bo skoro miał udawać takiego przerażonego obecnością Meteoryt, a tu zaraz parsknie śmiechem, to chyba niespecjalnie by mu się to udało. - Bo pomyślałem, że mogłabyś mi, o łaskawa pani, pomóc trochę? Chyba że nie lubisz brudnego futerka? - dodał, nieco prześmiewczo, ale bardzo starając się, żeby na jego pysku nie pojawił się uśmiech. I choć kąciki pyska nieco mu drgały, gdy do tego dochodziło, to udało mu się ostatecznie faktycznie doprowadzić do tego, że nic więcej nie pojawiło się na jego mordzie.
Bury ticked | Przeciętna wielkość | Drobna budowa ciała | Smukła | Miętowe oczy
Mała jest urodzoną przylepą. Lgnie do towarzystwa i potrafi być w tym nachalna. Jest wesoła, radosna i bywa nieco naiwna podobnie jak Słoneczna Plamka. Lubi się popisywać, a jednocześnie oglądać popisy innych (i przy okazji je kopiować uznając je za własne). Wydaje się być zainteresowana wszystkim co ją otacza i uwielbia opowieści, im dziksze i nierealne tym lepiej. Trudno powiedzieć co z niej wyrośnie, gdyż charakter koteczki wciąż się kształtuje, młoda czerpie przykład z otoczenia i najbliższych jej kotów.
Meteoryt spojrzała na niego groźnie z podejrzliwością i wlepiała w niego intensywne spojrzenie, aż syn Mknącego Strumyka zmienił temat. Prychnęła wiedząc co próbuje robić, ale litościwie mu odpuściła.
- No pewnie, mnóstwo rzeczy! Lubię obserwować chmury, spacerować o zmierzchu, gonić za ptakami na wodzie i wędrować po okolicach! - miauknęła entuzjastycznie. Na jego pytanie nadstawiła uszu, na pysku odmalował jej się entuzjastyczny wyraz.
- Jasne, a w czym?? Nie masz pojęcia jak nudzę się na co dzi... To znaczy... - Meteoryt odkaszlnęła i przybrała poważniejszą minę, bardziej odpowiednią dla kogoś kto jest tu górą i wykazuje łaskę. - Powiedz o co chodzi to się zastanowię. Mój czas ma swoją cenę! - starała się jeszcze uratować twarz, ale sama siebie nie przekonywała.
Uniósł wyżej brwi, bo to, co powiedziała brzmiało dosłownie jak zajęcia normalnego kota, takiego zdrowego psychicznie i w ogóle, a nie takiego, którego pobudzała agresja, a w żyłach płynęła tylko i wyłącznie nienawiść do innych.
- Brzmi tak... normalnie. Nie spodziewałem się po tobie - rzucił więc. Doprawdy, pod tym całym płaszczykiem, który na siebie zarzucała, przypominała całkiem normalnego kota, kto by pomyślał. - Ale czekaj. Na wodzie? To znaczy, że umiesz po niej biegać? - dodał nagle, po chwili szczerząc się jak głupi. Bo zrozumiał, że chyba nie o to chodzi, aczkolwiek zabrzmiało to wyjątkowo śmiesznie, a nie byłby sobą, gdyby się nie przyczepił do tego, w jaki sposób to zdanie zostało wypowiedziane.
- Hmm - zastanowił się, gdy Meteoryt zdecydowała się pograć trochę i udawać niedostępną. - Mogę na przykład zapomnieć o tym, co się właśnie wydarzyło i nadal się ciebie bać, zamiast zacząć wierzyć, że w sumie nie jesteś taka zła - zaoferował dobrodusznie. Wszak przed chwilą wydawać by się mogło, że ta maska trochę się przekrzywiła i zaczęła spadać, ale po chwili wróciła do siebie, więc tak, mógł zaoferować, że niczego nie zauważył. Czyż nie miła oferta? - A chodzi o to, że w sumie przyszedłem tu szukać skarbów, na pewno jest tutaj coś ciekawego w tym błocie, nie? Ostatnio wykopałem chyba jakąś ptasią czaszkę, czy coś, bo była tak uwalona i zniszczona, że nie wiem w sumie.
Bury ticked | Przeciętna wielkość | Drobna budowa ciała | Smukła | Miętowe oczy
Mała jest urodzoną przylepą. Lgnie do towarzystwa i potrafi być w tym nachalna. Jest wesoła, radosna i bywa nieco naiwna podobnie jak Słoneczna Plamka. Lubi się popisywać, a jednocześnie oglądać popisy innych (i przy okazji je kopiować uznając je za własne). Wydaje się być zainteresowana wszystkim co ją otacza i uwielbia opowieści, im dziksze i nierealne tym lepiej. Trudno powiedzieć co z niej wyrośnie, gdyż charakter koteczki wciąż się kształtuje, młoda czerpie przykład z otoczenia i najbliższych jej kotów.
- Muszę mieć jakieś jeszcze rozrywki w przerwach od straszenia cię, inaczej padłabym z nudów. Jesteś zbyt uległy - żachnęła się z cichym prychnięciem. Podniosła na niego wzrok w pierwszej chwili nie rozumiejąc skąd ten wniosek, dopiero po chwili zorientowała się, że wypowiedziane przez nią zdanie nie miało większego sensu logicznego, lecz nie wygladala na zrażoną tym faktem.
- Miałam na myśli ściganie kaczek i łabędzi po płyciznie - wyjaśniła. Z tymi łabędziami oczywiście kłamała, były tak wielkie, że bała się do nich podejść, ale chciała na nim zrobić wrażenie nieustraszonej.
- To byłby błąd, jestem baardzo zła. Jak zapomnisz to dam ci w nos, o tak! - zapewniła go i ostrzegawczo machnęła mu łapą przed samym pyskiem. Niech się nie zapomina!
- Och, hm, w błocie mówisz? Wlasciwie to mogę ci w tym pomóc. Ja poszukam jakichś ciekawych miejsc i będę nosić to co uda nam się zdobyć, a ty będziesz kopać - wyszczerzyła do niego ząbki w uśmiechu.
- Po prostu lubię życie - burknął, niby obrażonym tonem, ale w rzeczywistości w ogóle go nie uraziły te słowa. Zresztą, dobrze się bawił, kiedy tak udawał, że codziennie walczy o życie w otoczeniu kotki, nie przeszkadzało mu, że robiła sobie tak z niego jaja. No i szczerze miał nadzieję, że kiedyś nastąpi ten jeden dzień, gdzie to jej się odwdzięczy, bo ta nie będzie się tego kompletnie spodziewała, a wtedy widok jej miny będzie zdecydowanie bezcenny. Ale to jeszcze nie dziś, nie jutro, nie w następnym księżycu, bo im dłużej będzie przekonana, że ten będzie wręcz robił pod siebie na jej widok, czy słowa, które wypowiada, tym śmieszniejsze na pewno będzie odwrócenie stron.
- Dobra, dobra, tak sobie mów, ukrywaj sobie tą swoją umiejętność, w porządku, zapomnę że to słyszałem - zażartował. W ogóle wizja tego, że koty mogłyby biegać po powierzchni wody, jak nartniki, była zdecydowanie zabawna. Zresztą, o rany, ile to by dawało możliwości! I jakie byłoby na pewno zabawne tak po prostu przejść się rzeką, ech.
Odskoczył w tył, kiedy to ta zamachnęła się na niego łapą, lekko cofając uszy i jeżąc sierść na grzbiecie, oczywiście dla efektu. Choć nie wątpił, że mogła mu faktycznie celować w nos, a nie tylko prezentować jak to zrobi bez zamierzenia strzelenia mu w niego, to mimo wszystko jego reakcja była zdecydowanie przerysowana.
- Och, czyli w sumie ja będę pracować, a ty będziesz patrzeć, co? Wiesz na czym polega współpraca? Na czym polega pomaganie drugiemu kotu? Czy może ci wytłumaczyć? - rzucił niewinnie. Jakby naprawdę chciał jej pomóc zrozumieć genezę tego słowa, wytłumaczyć co powinna robić innego poza szefowaniem mu, choć oczywiście wiedział, że ona zdaje sobie sprawę ze znaczenia tego słowa, tylko po prostu jej się to nie widzi.
Bury ticked | Przeciętna wielkość | Drobna budowa ciała | Smukła | Miętowe oczy
Mała jest urodzoną przylepą. Lgnie do towarzystwa i potrafi być w tym nachalna. Jest wesoła, radosna i bywa nieco naiwna podobnie jak Słoneczna Plamka. Lubi się popisywać, a jednocześnie oglądać popisy innych (i przy okazji je kopiować uznając je za własne). Wydaje się być zainteresowana wszystkim co ją otacza i uwielbia opowieści, im dziksze i nierealne tym lepiej. Trudno powiedzieć co z niej wyrośnie, gdyż charakter koteczki wciąż się kształtuje, młoda czerpie przykład z otoczenia i najbliższych jej kotów.
-Boidudek - miauknęła i pokręciła nosem, oczywiście również żartobliwie. Bawiły ją ich żarty i straszenie kocura, mimo że wiedziała, że tak na serio na pewno się jej nie bal. Za niedługo na pewno zostanie wojownikiem, może już na kolejnej ceremonii, podczas gdy ona będzie terminatorka na długo. Tym bardziej bawiło ją straszenie go.
- Muszę mieć jakieś sekrety, dobra? Inaczej klan nie dałby mi żyć. A ty lubisz życie, więc lepiej ani słowa! - pogroziła mu jak zwykle, bo przecież nie byłaby sobą gdyby tego nie zrobiła.
- Hej, powiedziałam, że będę nosić! To pomoc! Ale... No dobra, dziś jest dzień dobroci dla zwierząt. POMOGĘ. Patrz jak pomagam. - Z tymi słowy odeszła parę kroków w bok między trzciny, wbiła pazury w ziemię i zaczęła kopać energicznie... A odrzucana przez nią ziemia poleciała prosto w kierunku Głębokiej Łapy. Ups?
Najwidoczniej Meteoryt miała jakieś wygórowane oczekiwania, mimowolnie, dotyczące Głębokiej Łapy i jego prędkiego skończenia treningu, bo jemu nigdzie się nie spieszyło w tej kwestii - i jego ciotce najwidoczniej też. Ale nie miał nic przeciwko, lubił spędzać z krewną czas i na pewno nie miał jakichś turbo mega ambicji, żeby jakoś szybko skończyć trening, więc Podniebna Łapa nie musiała się martwić, że jakoś szybko pożegna kolegę ze wspólnego legowiska, bo on nigdzie się nie wybierał. No i nie przeszkadzały mu te żarciki, więc nawet jako wojownik nie zamierzał nagle spoważnieć, czy coś, nie należało to do zakresów jego zainteresowań - być poważnym dorosłym. Wszak teoretycznie dorosły już był, a jakoś nie po drodze było mu bycie mądrym, nie?
Już miał się zacząć uśmiechać, o Gwiezdni, udało mu się namówić kota, którego się nie spodziewał na pomoc namówić, a tu... o. Odskoczyła kawałek, a następnie puściła w jego stronę salwę ziemi i błota spomiędzy trzcin, a zanim on zdążył to ogarnąć, to już miał całą klatkę piersiową i pół pyska zabrudzone.
- Eeee! - wyrzucił z siebie, by następnie odskoczyć na bok i splunąć w bok ziemią zmieszaną ze śliną, bo nie pomyślał, że jak się w trakcie takiej salwy odezwie, to coś może mu się dostać do pyska. - Zrobiłaś to specjalnie! - oskarżył ją od razu. To będzie wojna, oj będzie, tylko kotka jeszcze nie zdawała sobie z tego sprawy.
Bury ticked | Przeciętna wielkość | Drobna budowa ciała | Smukła | Miętowe oczy
Mała jest urodzoną przylepą. Lgnie do towarzystwa i potrafi być w tym nachalna. Jest wesoła, radosna i bywa nieco naiwna podobnie jak Słoneczna Plamka. Lubi się popisywać, a jednocześnie oglądać popisy innych (i przy okazji je kopiować uznając je za własne). Wydaje się być zainteresowana wszystkim co ją otacza i uwielbia opowieści, im dziksze i nierealne tym lepiej. Trudno powiedzieć co z niej wyrośnie, gdyż charakter koteczki wciąż się kształtuje, młoda czerpie przykład z otoczenia i najbliższych jej kotów.
- Ojej - miauknęła zmieszana, lecz w jej oczach błyszczały iskierki rozbawienia przez które trudno było stwierdzić czy to był tylko wypadek, czy celowe działanie. - Niczego mi nie udowodnisz - prychnęła od razu na swoją obronę. - Chciałeś to szukam, trzeba się było odsunąć!
I jak gdyby nigdy nic wróciła do poszukiwań czegoś pośród trzcin, tyle że nie do końca, gdyż spodziewała się z jego strony jakiegoś odwetu dlatego zerkała na niego kątem oka co i rusz.
Prychnął jedynie pod nosem, bo nie trzeba było być inteligentnym (a to dobrze dla niego akurat), żeby się domyślić, że wcale tak nie było, a kotka dosłownie z premedytacją odeszła na taki kawałek, odwracając w taką stronę, by móc posłać w jego stronę pełno błota. Ale, faktycznie, nie mógł jej tego udowodnić, niemniej nie zamierzał też zostawić, oczywiście, tylko musiał być nieco bardziej sprytniejszy i nie pchać się od razu w objęcia zrobienia jej żarciku w drugą stronę. Musiał sprawić, by straciła w jakiś sposób czujność, by nie domyśliła się, że to odwet, albo jeszcze lepiej; poczekać parę dni. Nie mógł się zdecydować, układając już w głowie plan na ten żart, odsuwając od niej na znaczną odległość, by, czasami zerkając na nią mało przyjaźnie, wrócić do kopania, tak jakby się trochę obraził, czy coś, podczas gdy w rzeczywistości oczywiście tak nie było.
- Mam nadzieję, że chociaż to, co znajdziesz, będzie warte mojego futra - rzucił jedynie, zerkając w jej stronę, niezdolny, skoro mózg miał zajęty czymś innym, do lepszej riposty.