Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Eee tam, poradzę sobie, o to się nie martw. Zresztą się nie zgubię! Może i jestem głupia, ale za to mam doskonałą orientację w terenie - napuszyła się dumnie, choć w rzeczywistości nie musiała raczej nigdy korzystać z tej umiejętności, więc może wcale taka dobra nie była. Z drugiej strony, jak uciekła z Ryś i Echo tego feralnego dnia, to nieświadomie udało jej się wracać w stronę obozu.
- No pewnie, totalnie. Jak będę jeszcze widywać jakieś patrole od was to będę o ciebie pytać, przyjacielu! Trzymaj się ciepło, doceniaj każdy dzień, bo nie ma to jak życie!! - zawołała wesoło, w podskokach kierując się w głąb terenów własnego klanu. - Widzimy się mam nadzieję za niedługo, paaa!! - pomachała mu jeszcze łapką na odchodne i potruchtała w swoją stronę.
- Oj... nie mów tak, nie jesteś przecież głupia... - mruknął z uśmiechem, odsuwając jedno z uszu w tył. Było to nieco zbyt ostrym określeniem... czegokolwiek. Nawet jak ktoś bywał nieco "zbyt" i dawał wrażenie głupiego, to czy właściwie taki był? Patyk był łaskawy w swoich opiniach. Jedyny głupi kot, jakiego znał, to on sam. I tak zostanie. - Trzymaj się Świt! Żeby ci życie było jeszcze milszym - odpowiedział szybko, posyłając jej uśmiech na odchodne. Żeby świat miał więcej takich kotów...
[zt!! ♥]
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Mija pół obiegu pór odkąd poznał Świt. Tak długo, a mimo wszystko nadal żyła pełnią sił w jego sercu i myśli, bo ilekroć opowiadał o kimś "zza granicy", w pierwszej kolejności myślał właśnie o niej. Nie było to przypadkiem, Świt była jednym z nielicznych kotów, które znał moment i przy których niemal od razu czuł się swobodnie.
Nie wychodził jednak na granicę. Zwykle nie miał czasu, sił, ochoty, odwagi, chęci, niczego co mogłoby pozwolić mu na takie spacerki... aż do dziś. Ostatnio nie działo się nic. Ani pozytywnego, ani negatywnego, ani niczego. I może to właśnie dało mu kopa w tyłek, żeby się ruszył i zrobił ze sobą coś więcej? Stąd też, poszedł tutaj. Przy tej granicy poznał ją... i chyba tutaj czuł się mimowolnie najbezpieczniej.
[świt!!]
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
W życiu Świt działo się ostatnio dużo. No, może nie aż tak, choć wyznanie uczuć dwóm kotom w niedługim odstępie czasowym to jednak coś. Szczególnie, że obie interakcje kosztowały ją wiele uczuć i pogmatwanych myśli. Azalia szczęśliwie jej wybaczył, ona powoli zaczynała odstawiać to w niepamięć i starać się żyć jak zwykle. Kura to była bardziej skomplikowana sprawa. Właśnie też z tego powodu rdzawa wybrała się na spacer.
Szła żwawo wzdłuż umownej granicy, rozglądając się za kwiatami, które byłyby godne wybrankowi jej serca. Wiedziała, że pręgus może niekoniecznie się nimi zadowolić, ale póki co sama nie rozumiała kocura ani nie dotarła do tego, jak wpływa na jego charakter. Może wewnętrznie bardzo je lubi? A kimże byłaby Świt, gdyby nie spróbowała?
- Dzień dobry!! - przywitała się wesoło, podbiegając do dziwnie znajomego czarnego pyszczka. - Też jesteś na spacerze? Widziałeś tu może jakieś kwiaty? Potrzebuję czegoś łał! Jestem Świt! - uśmiechnęła się szeroko.
A jeśli Gwiezdni istnieli, musieli czytać kotom w myślach. Spacerujący bowiem chuderlak, wnet usłyszał znajomy głos - a wraz z tym, uśmiech mimowolnie wsunął się na jego mordkę. Świt, jak sobie wyobraził, tak się tu zjawiła. Może Pagórek był miejscem ich schadzek, ale o tym nawet nie wiedzieli, nie byli do końca tego świadom?
Ale, ale - uśmiech wnet zniknął z jego mordki. Nie w pełni, bo nadal się uśmiechał, ale zakłopotany. - Przecież wiem, jak się nazywasz, głuptasie! Widzieliśmy się jakiś czas temu. Rozmawialiśmy o słuchaniu różnych rzeczy, jak ptaków! I przytulaniu drzew. Pamiętam cię przecież! - powiedział szybko, z nadzieją że to coś rozjaśni... o kwiatkach pogadają potem.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Zrzedła jej mina. Czyli się znali, właściwie to kocurek sprawiał wrażenie, jakby byli dobrymi przyjaciółmi. Zdawał się nawet cieszyć na jej widok! A ona miała problem, bo choć ciemny pyszczek wyglądał znajomo, czuła że coś jej bzyczy, ale nie wiedziała na której łące. Wielka szkoda, wydawał się być fajny, a o jakich fajnych tematach mówił!
- Wybacz, nie pamiętam cię - westchnęła smutno. Miała wrażenie, że dorosłe życie było jakieś takie cięższe. Jako kociak w ogóle by się nie przejęła, że kogoś nie pamięta tylko zaprzyjaźniłaby się od nowa. A teraz? Teraz tylko biła się w pierś i denerwowała na własny umysł. - Wierzę ci!! Totalnie ci wierzę. Tylko...ja nie pamiętam. Więc to tylko moja wina!
Chyba nie wiedział jak się czuć. Nieco przykro? Nieco nieswojo? Ale tak w ten sposób, jak się wejdzie do jakiegoś miejsca, gdzie nie powinno go być, i wszystkie koty się nagle na niego patrzą. Trzepnął jednym z uszu, kwestionując czy powinien zaakceptować fakt bycia na tyle nudnym, że nie warto go zapisywać w pamięci, czy może raczej powinien przeprosić i powiedzieć, że może sobie coś wymyślił i pomylił fakty... - Jestem Patyk... Oszroniony Patyk. Spotkałem cię jakiś czas temu tutaj, dokładnie tu... - powiedział ostatecznie, nie wiedząc ile to przypomnienie mu da. Najpewniej niewiele, ale... ale chyba i tak zrobił z siebie pajaca na tyle dużego, że teraz już to nie miało znaczenia. Był przeciętnym kotem, o przeciętnie interesujących rozmowach. Nic dziwnego, że wyleciał jej z pamięci...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- OOOOOHH - wzięła głęboki wdech, przyglądając się kocurkowi. Tak po prawdzie to dalej nie przypominała sobie do końca okoliczności, ale coraz więcej lampek zaczynało jej się zapalać w głowie, kiedy tak sobie myślała o Oszronionym Patyku. Uśmiechnęła się więc głupio i najszerzej jak umiała.
- Miło mi cię poznać, Patyk! No, ponownie - zaśmiała się, klepiąc go delikatnie po barku. - Kojarzę twoją mordkę śliczną, kojarzę twoje śliczne imię, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć spotkania. Ale to nic! Możemy mieć ponowne spotkanie, ale niby że po raz pierwszy. Too. Co tam u ciebie, przyjacielu?
Pamiętała go. Teraz, po.. czasie. Może to litość? To założenie zdawało się mu być najbardziej oczywiste. Byleby czarny nie wyglądał jak kupa smutku, to lepiej go zagadać że niby jest okej... ech! Nie mógł jednak zarzucać jej też oszustwa. Sam... nie wiedział teraz nic. Przyglądał się jej, uśmiechając niezręcznie na pochwałę co do jego mordki. - Jest... okej. Mam trochę dużo pracy ostatnio. Dostałem nowych terminatorów i... um, w ogóle, po prostu sporo się dzieje. A u ciebie, przyjaciółko? - pociągnął, Gwiezdnych błagając by brzmiało to jakkolwiek naturalnie.
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Ah, czyli był wojownikiem! W sumie logiczne, mogła to wywnioskować po imieniu, gdy się przedstawiał. Była jednak troszkę zbyt rozkojarzona całą sytuacją, a sam Rzeczniak zdawał się skupiać jedynie na drugim członie. Może zwyczajnie preferował bycie nazywanym Patykiem, a kimże byłaby Świt gdyby nie respektowała czyjejś woli!
- Oja, to super. Cieszysz się na mistrzowanie? Brzmi jak super zabawa, chociaż mam małe obawy przed byciem mistrzem. Czy Matki też są mistrzami? - zapytała, jakby dopiero sobie przypomniała, że nawet nie aspiruje do zostania wojownikiem. - U mnie super!! Kura wrócił do Klanu, a ja Kurę kocham i wrócił z kociętami i je też kocham! Są przesłodkie, mówię ci. Do tego powiedziałam Azalii moje uczucia co do niego i wszystko sobie wyjaśniliśmy i jesteśmy super przyjaciółmi. Jeszcze do tego trenuję pod okiem mojej siostry i też jest super, poznałam kilku nowych Gromiaków. Wyobrażasz sobie, że ilekroć pójdę pod Cztery Dęby to spotykam kogoś z Gromu? Może to przeznaczenie? - zaśmiała się, jakby opowiedziała najśmieszniejszy żart na świecie.
- Ummm... raczej tak! Mam dobrych uczniów, ale nie wiem czy oni się cieszą na to, że ja muszę ich uczyć. Wiesz, nie jestem... najbardziej odważnym z kotów w Klanie - uśmiechnął się niezręcznie, a potem, podniósł uszy ku górze na jej pytanie. - Nie są! Mój tata jest co prawda opiekunem, a nie matką, ale... nie trenuje nikogo.
A przynajmniej - nigdy nie zauważył, żeby właśnie to robił. Nie sądził jednak, żeby rodzice przed nim to kryli. Szczególnie mama, pewnie raz czy dwa by wspomniała o tym, że ojciec robi coś więcej poza pilnowaniem kociąt.
Na wspomnienie o Kurze i całej reszcie, uśmiechnął się ciepło. Nie pamiętał, by o tym wszystkim gadali, więc to są serio nowości. - Mam nadzieję, że Kura i kociaki też kochają ciebie - albo chociaż lubią, czy nawet tolerują. Nie ma nic gorszego niż dawanie swojego serca komuś, to je zdepcze... - Och! Może tak? Ja w sumie znam chyba tylko jednego... może dwa koty z Klanu Gromu. Są okej!
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- To co? - wzruszyła barkami. - Nie trzeba być odważnym, żeby być dobrym nauczycielem. Ja jestem słabym nauczycielem, bo nie przychodzę na nauki. Znaczy!! Bardzo bym chciała, ale zapominam zawsze - westchnęła. Pogodziła się już jednak z marnym losem swoich uczniów, jeśli chodzi o pochłanianie jakiejś wiedzy od niej. Całe szczęście że to nie trening. - O to widzisz, mam kłopot z głowy - zaśmiała się z niemałą ulgą w głosie. Może lepiej jeśli zostanie przy opowiadaniu dobranocek kociętom.
- A znasz kogoś z innych klanów? Raz spotkałam taką kotkę z Cienia, nie pamiętam, czy się przedstawiła, ale miałyśmy krótki sparing i się rozeszłyśmy. No wiesz, ja bym chętnie została na dłużej i poznała ją trochę, ale chyba była zajęta.
To też jakaś opcja. On sobie tego nie wyobrażał - tak po prostu zignorować nauki, jakiekolwiek, z kimkolwiek! Musiałby chyba potwornie źle się czuć, ale wtedy odpowiednio wcześniej poinformowałby danego kota o tym, że się nie zjawi. Z uprzejmości, albo dla spokoju ducha, jakkolwiek by tego nie nazwać. - Um... nic poza Gromem. Ty jesteś chyba jedynym kotem, z którym mam jakiekolwiek dobre relacje, tak spoza Klanu - albo i w ogóle, bo w Klanie nie gada prawie z nikim. Pomijając fakt, że ten jedyny kot z którym się dogaduje zapomniał kim Patyk jest!
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time
Księżyce: 85
Mistrz: Wydrzy Wąs ♥
Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy)
Matka: Wędrujące Światła ♥
Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary)
Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Ej, ej ej! - podreptała łapkami w miejscu, gdy wpadła na świetny plan. - Mam pomysł!! Chciałbyś przyjść do Wichru? W sensie, żeby zostać Wichrzakiem. Ale nie że na zawsze!! Bo ja myślę, że to by było super, poznałbyś wszystkich, przedstawiłabym cię Kurze i Korzeniowi i Wyderce i Azalii i no normalnie wszystkim!! I ty byś nam opowiedział o Rzece!! Moi rodzice na pewno by się zgodzili, więc nie byłoby problemu!! - uśmiechnęła się szeroko. Osobiście uważała że to było genialne. - O, albo jeśli nie chcesz to ja mogę do Rzeki!! Przedstawiłbyś mnie, co? Poznałabym w końcu swoich kuzynów też!
O-
I to chyba było jego jedyną myślą. Bo co innego miałby powiedzieć na ten ultra, szczerze, szalony pomysł? Nie był kotem od podejmowania decyzji. ŻADNYCH decyzji. Co dopiero takich... takich?! Popatrzył na nią, potem na ziemię, znów na nią, a chwilę później nieco niżej, ale nie na grunt pod nimi, tylko w przestrzeń, bliżej nieokreśloną. Myślał. - No... ja nie wiem... tak przecież chyba nie można, musisz być wierna swojemu Klanowi... a to tak... tak... nie brzmi... - wyjąkał w końcu, kładąc po sobie uszy. Lekko speszony, lekko niepewny. Bo nie chciał jej zezłościć, ani zawieść, ani nic. Chyba by się zapłakał na śmierć wtedy. Ale też nie umiałby tak po prostu zrobić tego, co wymyśliła... - Ty... no, jeśli się nie boisz, możesz porozmawiać z Łabędzią Gwiazdą, ale nie wiem czy się zgodzi...
MY HEADisfilledwithPARASITES ✧Black holesCOVER UPmy eyes✧ I dream of youalmostEVERY NIGHT HopefullyI WONT WAKE UPthis time