Siedem listków! Wynik nawet lepszy, niż poprzednio. Nawet jeśli Barwinek nie potrzebował żarnowca na teraz, ani pewnie na jutro, ani, miejmy nadzieję, na za księżyc, to... cieszył się. Był usatysfakcjonowany zbiorami w Porze Nagich Drzew, to na pewno. Nie wypuszczając z mordki uzbieranych liści żarnowca cofnął się do poprzedniej skrytki, tam, między kamieniami, dokładając aktualną zdobycz... i zaraz potem wyłapał błękit głosu Kos.
Pojawił się przy babci niemal w podskokach, przyglądając krzewince, którą znalazła. Ach, proszę, czyli dzisiaj trafia na dwa te same medykamenty na zmianę? Śmieszne. Naprawdę śmieszne.
- Tymianek - wymruczał w kierunku Kosowej Pieśni zanim ta się ulotniła. - ... uspokaja.
Barwinek pochylił się nad krzewem, wciągając na moment jego intensywną woń, i zaraz wziął się za zbieranie listków tej rośliny.
Może Gorycz doceni ile narkotyków jej nazbierał.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Najwidoczniej tak – kocur będzie dzisiaj naprzemiennie trafiać na tymianek i żarnowiec. Może ci, tam na górze, byli dzisiaj w nastroju na żarty? Nie wiadomo, niemniej po wzięciu się za zbieranie liści, mógł pochwalić się całkiem satysfakcjonującym zbiorem. Widać w tej kwestii również będzie na zmianę, bo znowu zebrał 7 liści.
Kocica po wysłuchaniu, jaką to też roślinę znalazła, wyruszyła na dalsze poszukiwania. Tym razem nie spotkała się pustką, w jej oczy nie rzuciło się też żadne zioło. Zamiast tego, w pewnej odległości od siebie, mogłaby dojrzeć ryjówkę. Nieświadome zagrożenia zwierzątko szukało czegoś w kamykach i nie skupiało się zbytnio na otoczeniu. Była to dla wojowniczki wspaniała szansa.
Odetchnął przez nos po podliczeniu kolejnych siedmiu liści. Na ten moment zbiory tymianku zrównały mu się ze zbiorami żarnowca i... cóż, byłby to satysfakcjonujący wynik, gdyby nie to, że nie były to medykamenty których szukał. Nie były mu na ten moment potrzebne. Był zadowolony z ilości tych ziół, ale nie był to niezbędny mu podbiał - nie oznaczało to jednak, że Barwinek zamierzał się poddać. Był zdeterminowany i wiedział, że nie może wrócić do obozu bez nieco większych zapasów niż to, co miał teraz.
Potrzebował więcej.
Dołożył zebrany tymianek do skrytki pod jednym z krzewów żarnowca i odbił, znowu, w przeciwnym kierunku do Kosowej Pieśni, trzymając się jednak w zasięgu jej wzroku, chociaż sam skupiony był na szukaniu roślin między kamieniami.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Źrenice jej się zwęziły, a zadowolony półuśmiech pojawił się na pysku. Polowanie było jej zadaniem, była wojowniczką, znała to uczucie, wiedziała co ma robić.
Powolnymi, gładkimi ruchami zaczęła przyjmowaćpozycję łowiecką, obniżyła sięna łapach, zrównała ogon z linią grzbietu, pilnowała żeby brzuch nie szurał po podłożu. Przeniosła ciężar ciała na tylne łapy, uważnie stawiała kroki, pilnując żeby nic nie znalazło jej się pod łapami, żeby nie narobić hałasu, pod żadnym pozorem nie przepłoszyć piszczki. Skradała się, oddychała bardzo powoli i płytko, a gdy już była w wystarczającej odległości – wyskoczyła w stronę ryjówki, chcąc przyszpilić ją pazurami do podłoża.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Barwna Łapa od razu zadecydował, że koniecznie musi znaleźć potrzebny mu podbiał, ale nic z tego – choć uważnie się rozglądał, wyglądało na to, że na razie tymianek i żarnowiec były jedynymi medykamentami w okolicy. Co więcej, gdyby zwrócił uwagę na brązowy kształt malujący się niedaleko, poruszający się z niezbyt zawrotną prędkością po głazach, zauważyłby, że zaszła tutaj kuna, prawdopodobnie od wschodniej części Łęg. Na tę chwilę nie wiedziała ona o obecności kocura.
Kosowa Pieśń od razu wzięła się do roboty, o wiele bardziej znając się na polowaniu, niż zbieraniu ziół. Choć jej pozycja była właściwie idealna, a ona sama patrzyła na to, po czym stąpa, zdradził ją zupełnie inny szczegół. Wojowniczka nie zwróciła uwagi na wiatr, który niemalże od razu przywiał jej zapach do nosa ryjówki, przez co ta rzuciła się do ucieczki. Jeśli kocica chciała ją dogonić, musiała się pospieszyć!
Zamarł, widząc ruch pomiędzy głazami, jakby bał się, że to, co się tam porusza, zauważy też jego. Barwinek oblizał nerwowo wargi, przyglądając się w całkowitym milczeniu i bezruchu kunie... tak niebezpiecznie blisko obozu Klanu Rzeki. Kuna, łasica? Nie był pewien, wiedział jednak, że jest to drapieżnik lądowy, nie przede wszystkim wodny tak jak pasywna, z wyglądu łagodna wydra. Dreszcz przeszedł wzdłuż kręgosłupa terminatora gdy pomyślał o tym, że drapieżnik znalazł się tak blisko obozu. Kociarni.
Żwawo, choć tak cicho, jak fizycznie było to możliwe, ruszył w przeciwnym kierunku, nerwowo rozglądając się za Kosową Pieśnią. Sam nie zamierzał atakować kuny, nie był głupi, ale... musiał powiadomić babcię. Teraz.
- Babciu! - zawołał, wyjątkowo głośno jak na samego siebie, gdy oddalił się od drapieżcy wystarczająco.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Dmuchnęła gniewnie powietrzem, przeklinając się za swoją nieuważność. Już miała rzucić się w pogoń, gdy do jej ucha dobiegł głos Barwinka. Po grzbiecie przebiegł jej dreszcz i natychmiast zrezygnowała z polowania. Obróciła się w stronę wołania i z nerwowo zaciśniętymi zębami przemieściła się tam szybkim truchtem. Gdy dojrzała wnuka gładkim ruchem znalazła się przy jego boku, szybko oceniając sytuację. Samym rozglądaniem się nie zauważyła na razie nic niepokojącego, popatrzyła więc pytająco, ale z pełnym spokojem na syna Świetlik.
— Co się stało, słońce? — rzuciła, po czym znów zlustrowała teren, jednocześnie przysuwając się do młodego terminatora na tyle blisko, że mógł poczuć jak jego długie futerko ugina się pod naporem Kosowego boku.
Nie miał pojęcia, że udaremnił Kosowej Pieśni polowanie. Nie chciał, nie chciał wchodzić jej w drogę i przeszkadzać w czymkolwiek, jednak kunę tak blisko obozu uznał za zagrożenie o którym musiała zostać poinformowana chociaż ona. Wyszkolona, doświadczona wojowniczka. Barwinek przechodził nerwowo z łapy na łapę gdy babcia podbiegła do niego; z bliska wyglądał na... zestresowanego, delikatnie mówiąc. Szeroko otwarte oczy i nerwowe przebieranie łapami, drganie ogona.
- Kuna - odetchnął, oblizując ponownie wargi. - na Błyszczących Głazach. Tuż przy obozie. Poluje. Chyba. Nie wiem, skąd przyszła, to tak blisko obozu - westchnął Barwna Łapa, próbując się uspokoić i... żwawo zaczął kierować się ku miejscu, gdzie namierzył drapieżnika, prowadząc tam Kosową Pieśń. Oby kuna nie zdążyła już uciec zbyt daleko.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
To znaczy, że nic. mu nie było. Wyraźnie mógł zobaczyć jak odetchnęła z ulgą i mocno napięte mięśnie nieco się rozluźniły. Końcówka ogona drgała jednak lekko, gdyż czarna kotka głupia nie była i połączyła te same kropki co jej wnuk. Kuna tak blisko mogła być niebezpieczna. Ona sama raczej nie pakowałaby się w takąwalkę, ale będzie musiała tu wrócić z innym wojownikiem, by sprawę na pewno załatwić.
— Barwinek — mruknęła, gdy ten pośpieszył się z pokazywaniem drogi — Podprowadź mnie tylko kawałek, żebym mogła ją zobaczyć czy namierzyć zapach i wracamy do obozu. Nie mogę cię narażać. Jak wrócisz to wezmę kogoś i się nią zajmiemy. Masz ze sobą wszystkie zioła, czy po jakieś musisz się wrócić? — mówiła pozornie spokojnym głosem, ale było w nim czuć zaniepokojona nutę i lekko nakazujący ton. Nie ma grania bohatera. Barwinek był zbyt ważny dla klanu. Zbyt ważny dla Kos.
Przebierał łapami w nerwach, z silnym poczuciem obowiązku wobec ochrony Klanu Rzeki. On namierzył kunę, on poinformował o jej obecności Kosową Pieśń, a teraz... czuł, że on powinien coś z nią zrobić, razem z babcią, jednak posłuchał głosu rozsądku jakim dla niego była.
Oblizał nos kilka razy, powoli się uspokajając. - ... wrócę po zioła. Podprowadzę cię do kuny i... wtedy wrócimy - sapnął Barwinek, szybko cofając się do skrytki w której ukrył wcześniej zebrane medykamenty, upewniając się cały czas, że Kos za nim podąża.
Termiantor, chwyciwszy między zęby wszystkie znaleziska z dzisiejszych zbiorów, zgodnie z umową, podprowadził czarną kotkę w kierunku Błyszczących Głazów, idąc w bezpiecznej odległości, po łuku, samemu wypatrując drapieżnika.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Zlokalizowanie kuny nie stanowiło dla dwójki kotów większego problemu. Jak się okazało, kręciła się wciąż tam, gdzie ostatnio widział ją terminator medyka, nieświadoma tego, że czaiły się na nią dwa drapieżniki. Stała z wysoką uniesioną głową uważnie się czemuś przypatrując, jednak z pewnością nie byli to członkowie klanu Rzeki, a co za tym idzie: Kosowa Pieśń i Barwna Łapa byli na tę chwilę niezauważeni i bezpieczni; ponadto mieli pewną przewagę, z której mogli skorzystać.
Dalej tam była, tak, jak Barwinek... no, nie miał nadziei, że drapieżnik wciąż będzie grasował tak blisko ściany obozu. Oblizałby się w nerwach gdyby nie medykamenty które ściskał mocno między zębami, jednak jego ogon drgnął nerwowo, gdy przycisnął nos do policzka Kosowej Pieśni. Tak, jak jej obiecał, żwawo ruszył z powrotem w kierunku obozu, po łuku, wciąż oddalony od kuny. Nie mogła go zobaczyć, miał nadzieję, że go nie zobaczy. Chciał tylko bezpiecznie wrócić do obozu i zawiadomić kogoś z wojowników aby pomógł jego babci pozbyć się zagrożenia.
zt? mam nadzieję
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Kuna faktycznie była za blisko. Na tyle, że Kos zmieniła zdanie, postanowiła zająć się nią wcześniej, bez uprzedniego odprowadzania wnuka do obozu. Listki medykamentów połaskotały ją delikatnie, gdy Barwinek sprzedał jej zaniepokojonego tyka nosem. Odetchnęła. Poczekała, aż oddali się na bezpieczną odległość. Z jednej strony miała nadzieję, że przeciwniczka nie zauważy kocurka, z drugiej, może gdyby skupiła na nim wzrok Kos dostałaby jeszcze trochę większą szansę na zaskoczenie jej.
Zastanawiała się, czy gdyby po prostu zrzuciła zwierzaka z głazów w wodę, to problem nie rozwiązałby się sam. Stwierdziła, że mogłaby spróbować... ale kiedy indziej. Teraz kuna była zbyt blisko obozu. Zaczęła się skradać, jak przy nieudanej wcześniej próbie polowania – zrównała ogon z grzbietem, patrzyła pod łapy i przesuwała się do przodu z brzuchem jak najniżej się dało. Znów poczuła ciężar przesuwający się na tylne łapy. Oddychała płytko, ale powoli i tym razem przypilnowała, by wiatr nie zdradził jej położenia.
Gdy była wystarczająco blisko, wybiła się błyskawicznie, chcąc walnąć kunę łapami w tułów i docisnąć do kamieni.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Rzut [1k6] na powodzenie skradania się Kos: parzyste – udane; nieparzyste – nieudane
» wypada: 6 – skradanie udane; reakcja kuny w następnej turze
Atak Kosowej Pieśni: krytyczny! (150%) » (8+11)-(14+7) = 0
Kuna nie dojrzała ani młodszego z kotów, ani też czarnej wojowniczki, która chwilę później zaczęła skradać się w jej stronę. Tym razem Kosowej Pieśni wyszło to bezbłędnie, zdołała niepostrzeżenie znaleźć się obok drapieżnika, ale niestety to byłoby na tyle. Kocica źle odmierzyła odległość, w rezultacie nie dosięgnęła zwierzęcia, co najwyżej zaalarmowała go o niebezpieczeństwie. Ostatecznie znalazła się przed wściekłą, nienaruszoną kuną, która już szykowała się do rewanżu!
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Na litość wszystkiego co dobre. Może faktycznie sięstarzała? Może ślepła? Może Barwinek słusznie się o nią martwił? LITOŚCI.
Nie miała czasu na roztrząsanie tego. Zrobiła zwrot i znów rzuciła się na kunę, całą siłą przednich łap celując w jej klatkę piersiową. Wysunęła pazury, ale właściwie bardziej chciała zrzucić przeciwniczkę w dół. Może trafiłaby głową w kamień i roztrzaskała sobie czaszkę? To by było dobre. Szybkie i efektywne. I efektowne.