Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Lekko przysypała ciało wróbelka odrobiną liści i ziemi, zamierzając zabrać go podczas drogi powrotnej. Rozejrzała się wokoło, upewniając się, że z parą medyków wszystko gra i nie dostrzega żadnych niebezpieczeństw, a następnie odeszła kawałek dalej i po raz kolejny ustawiła się pod wiatr. Ugięła łapy i przeniosła ciężar ciała na te tylne, obniżyła głowę i ogon do poziomu grzbietu i ruszyła przed siebie. Miała wyciszony oddech i dokładnie uważała by na nic nie nadepnąć ani o nic nie zahaczyć, bo to mogłoby wywołać niepożądany dźwięk.
Wytężyła wszystkie swoje zmysły, skupiając się na próbie zlokalizowania jakiejś kolejnej potencjalnej ofiary. Jeden wróbelek to było mało, miała w planach upolować dla Klanu coś więcej.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Przez kilka chwil spojrzenie Barwinka było skupione na króliku który znajdował się... wcale niedaleko od niego. Czuł jego woń, jego obecność gdzieś kawałek dalej w krzewach, ale czy aby na pewno mógł (i czy aby na pewno chciał?) się oddalać, aby zaryzykować schwytaniem swojej pierwszej zdobyczy? Nie, jeszcze nie. Jeszcze nie teraz, to było zbieranie medykamentów ze swoją mistrzynią - polować nauczy się na treningu wojowniczym. Jeszcze będzie okazja.
Wrócił do rzeczywistości gdy w jego nozdrza uderzyła zdecydowanie mocniejsza i bliższa woń i gdy Księżycowy Pył przywołała go do siebie. Syn Świetlik przyglądał się w milczeniu roślinie między kamieniami. Pierwszy raz widział jakiekolwiek zioło na żywo w plenerze. Odetchnął, przyglądając się lawendzie uważnie. Musiał zapamiętać. Przez chwilę Barwna Łapa chciał zadać pytanie, czy on mógłby spróbować zebrać choć trochę liści tej rośliny jednak powstrzymał się i jedynie obserwował, jak robi to jego mentorka.
A gdy piaskowa kocica skończyła, zebrawszy aż siedem liści lawendy, Barwinek ruszył dalej, krążąc blisko Księżycowego Pyłu i szukając wśród głazów czegokolwiek znajomego. Albo nawet niekoniecznie znajomego, czegokolwiek, co wyglądałoby... jak zioło.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Zadowolona z tych siedmiu zebranych liści medyczka chwyciła je w pyszczek i ruszyła dalej, rozglądając się za kolejnymi medykamentami. To był też dobry moment, by sprawdzić wiedzę terminatora i nauczyć go czegoś nowego. Dzięki obecności Czerwonej Gwiazdy miała dużo mniej zmartwień na głowie, niż gdyby wyszła ze swoim uczniem sama lub nawet z mniej doświadczonym wojownikiem. Westchnęła cicho przez nos, próbując dostrzec między głazami coś przydatnego.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Być może znalezienie i zbiór lawendy zapoczątkowały jakąś szczęśliwą dla Księżycowego Pyłu passę, bo rozglądając się dalej dość szybko wypatrzyła wśród skał kolejną roślinkę. A raczej roślinki. I to w dodatku takie całkiem potrzebne. Kilka niskich kwiatków, trochę wymęczonych przez porę Nagich Drzew, ale jednak wciąż rozpoznawalnych – o drobnych, żółtych koszyczkach płatków. Do tego bladozielona łodyga i czerwone, łuskowate liście. Poznajemy?
Szkoda, że Barwna Łapa nie miał choć połowy tego szczęścia, które miała jego mistrzyni. Choć szukał i szukał, rozglądał się uważnie, wciąż nie mógł znaleźć żadnych ciekawych roślinek. Ba, w ogóle nic nie mógł znaleźć, teraz nawet żadnych królików. Widocznie pierwszą lekcją, jaką młody terminator miał wyciągnąć z szukania ziółek, było to, że potrzebne do tego było dużo cierpliwości.
Za to Czerwona Gwiazda żadnych problemów ze swoim polowaniem nie miała i już wkrótce natrafiła na nowy trop, który tym razem należał do badylarki. Dostrzegła ją wśród niskiej trawy parę lisich długości od siebie; zwierzątko wydawało się czymś zajęte, a więc nie zauważyło jeszcze popielatej kocicy. Tak mały gryzoń nie był może czymś szczególnie wielkim, ale z pewnością starczy, aby ktoś mógł się najeść. Zresztą, w porę Nagich Drzew każdy piszczek był na wagę złota, prawda?
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Zamarła w bezruchu gdy tylko dostrzegła badylarkę. Nie przeszkadzało jej to, że jak na razie trafia na samą drobnicę. Podczas Pory Nagich Drzew zwierzyny ogólnie było mało, w tym dużej, a piszczki były bezpieczne. Większa zwierzyna albo drapieżniki mogłyby ściągnąć jakieś niebezpieczeństwo na towarzyszącą jej parę medyków, a tego Czerwona Gwiazda nie chciała.
Upewniła się, że w dalszym ciągu idzie pod wiatr i ma wyciszony oddech. Dalej przenosiła ciężar ciała na tylne łapy i szła na ugiętych, a głową i ogonem robiącymi za przedłużenie jej korpusu. Uważała, by na nic nie nadepnąć i o nic nie zahaczyć, bo to mogłoby spłoszyć badylarkę. Korzystała też z suchych traw i okolicznych kamieni w celu ukryci się przed wzrokiem drobnego zwierzątka.
Gdyby udało jej się zakraść wystarczająco blisko gryzonia, to wybiłaby się z tylnych łap i jak najszybciej skoczyła na badylarkę, w celu złapania jej pazurami i zagryzienia.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Widząc znajomą roślinę znów przywołała do siebie Barwinka, tym razem nieco szybszym krokiem zbliżając się do medykamentu. Najwyraźniej Gwiezdny Klan postanowił wysłuchać jej modlitw i zesłać na jej drogę podbiał, którego tak bardzo potrzebowała w tej chwili. Odetchnęła cicho, pochylając się nad kwiatami, po czym zerknęła kątem oka na swojego ucznia.
- Podbiał. Liść leczy... kocięcy kaszel. Po zjedzeniu. Ułatwia oddychanie. Maść na popękane opuszki. - Po tym krótkim wstępie zwróciła uwagę kocurka na blade łodygi, żółte kwiaty oraz czerwone, łuskowate liście, żeby dobrze zapamiętał sobie wygląd medykamentu.
Gdy Barwna Łapa zanotował sobie wszystko w głowie, medyczka zabrała się za delikatne i ostrożne obrywanie liści nadających się do leczenia.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Był cierpliwy. Od zawsze był cierpliwy jednak teraz gdy pierwszy raz znalazł się poza ścianami obozu, od środka, choć nie było tego widać, rozsadzała go ekscytacja. Chciał dołożyć się do zbierania medykamentów lecz nie miał takiego szczęścia, tak wprawionego oka medyka i tak bardzo rozwiniętych zmysłów jak jego mentorka. Krążył więc jedynie wokół niej jak posłuszny pies na smyczy, wpychając nos w szczeliny między kamieniami, szukając czegoś przydatnego. A gdy Księżycowy Pył go wołała, znajdował się u jej boku natychmiast.
Podbiał. Drobne, żółte koszyczki u tego kwiatu, bladozielona łodyga, całkiem charakterystyczne, czerwone liście. Leczył kocięcy kaszel, ułatwiał oddychanie. Tyle informacji na tą chwilę Barwna Łapa potrzebował. W ciszy obserwował, wwiercał się błękitnymi ślepiami w widok przed sobą, obserwując i chłonąc techniki których Księżycowy Pył używała przy zbieraniu konkretnych medykamentów. W połowie procederu oddalił się odrobinę od kremowej kocicy, usilnie próbując znaleźć coś na własną łapę.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Oczywiście, że poznajemy. Księżycowy Pył musiała być całkiem usatysfakcjonowana, bo w końcu właśnie po to tu była, czyż nie? Po dokładnych oględzinach roślinki udało jej się w końcu zebrać całe sześć liści podbiału, które nadawały się do podania chorym. Niezły wynik jak na porę Nagich Drzew – na pewno zrobi dobrze składzikowi.
Barwnej Łapie ewidentnie coś nie szło tak, jak powinno. Z jednej strony była to jego pierwsza wyprawa po ziółka i dopiero się uczył, więc miał prawo do tego, żeby mu za dobrze nie wychodziło. Z drugiej strony taki ciągły brak czegoś do zbierania musiał być męczący, a terminator medyczki wciąż się z nim borykał. Zero kwiatków, zero krzewów, nawet zwierzyny zero. Przynajmniej drapieżników także, co nie?
Z badylarką Czerwona Gwiazda poradziła sobie bez najmniejszego nawet problemu. Podeszła do niej wręcz z łatwością i nim drobne zwierzątko zdążyło chociażby pisnąć, zacisnęły się na nim szczęki popielatej kocicy. Piszczek nie miał już absolutnie żadnych szans i szybko skończył martwy.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Sześć liści to dużo lepiej niż nic. Medyczka westchnęła cicho i dołożyła nowe medykamenty do puli tych zebranych, chwyciła je w pyszczek i ruszyła dalej, rozglądając się za kolejnymi znajomymi roślinami, które mogły rosnąć między okolicznymi kamieniami. Barwna Łapa nie miał dużo szczęścia, ale to nic. O tej porze poszukiwania były dużo trudniejsze, szczególnie dla niedoświadczonego terminatora.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Zakopała badylarkę tuż obok upolowanego wcześniej wróbla. Była zadowolona, że wszystko szło jej tak gładko. Po raz kolejny odeszła kawałek dalej i ustawiła się pod wiatr. Wyciszyła oddech, ugięła łapy i obniżyła głowę i ogon tak, by stały się przedłużeniem grzbietu. Przeniosła ciężar ciała na tylne kończyny i wytężyła wszystkie zmysły, by być w stanie zlokalizować potencjalną zdobycz w okolicy. Zaczęła sunąć do przodu, jednocześnie uważając na to, by na nic nie nadepnąć i o nic nie zahaczyć, bo to mogłoby spowodować niepotrzebny hałas i zaalarmować jej potencjalną ofiarę. Zamierzała złapać dla Klanu jeszcze coś poza wróblem i badylarką, ponadto nie chciała zostawiać medyków samym sobie i była gotowa trzymać się blisko nich tak długo, jak będą zbierać zioła. Ot, dla bezpieczeństwa.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Potrzebował większych ilości cierpliwości niż mógł się spodziewać gdy tutaj przychodził.
Odetchnął ze świstem przez nozdrza, nie mogąc dojrzeć między śliskimi skałami ani jednej rośliny. Jego Mistrzyni wypatrywała medykamenty wprawionym okiem, a Barwinek? Absolutnie nic. Przesuwał te lżejsze, luźniejsze kamienie łapami w desperacji, próbując namierzyć wzrokiem chociaż kępkę mokrej trawy która wyglądałaby na coś... przydatnego. Pierzasty ogon łaciatego kocurka poruszył się nieznacznie, tak samo jak jego białe wibrysy.
Oddalił się od Księżycowego Pyłu ponownie, jednak bardzo niedaleko, szukając czegoś to między skałkami, to w trawach nieopodal.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Po szczęśliwej fali zawsze przychodzi w końcu moment, w którym wszystko musi się zepsuć. I nadszedł on właśnie dla Księżycowego Pyłu, do której nosa dotarł nie dający się z niczym pomylić zapach lisa. Gdyby tylko spojrzała w stronę, z której dobiegał, czyli tą przeciwną do Błyszczących Głazów, zauważyłaby go gdzieś wśród pobliskiej zieleni. Był dorosły, ale na szczęście nie zauważył medyczki, wyraźnie zajęty jedzeniem czegoś. Miała szansę, żeby wycofać się bez zostania zauważoną.
O, ironio! Kiedy od Księżycowego Pyłu szczęście się odwróciło, postanowiło się najwyraźniej uśmiechnąć do Barwnej Łapy, bo ten nie tylko był zupełnie wolny od drapieżników, ale też nawet znalazł w końcu jakieś ziółko! Słyszycie to? Znalazł!! Ziółko!! A cóż konkretniej? Niską krzewinkę z łukowato podnoszącymi się, rozgałęzionymi łodygami, a także podwiniętymi z obu stron listkami i drobnymi, ząbkowanymi. Pytanie tylko, czy poznawał co to takiego i wiedział, jak należy to zbierać?
Czerwonej Gwieździe też szło całkiem gładko. Po zakopaniu badylarki szybko udało jej się dostrzec kolejnego piszczka, którym tym razem okazał się rudzik. Drobny ptaszek akurat wylądował na chwilę na ziemi stosunkowo niedaleko, najwyraźniej nieświadomy zagrożenia. Przynajmniej jeszcze, bo dość czujnie rozglądał się na boki, a więc popielata kocica musiała uważać.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Kocica trochę ponad średni wzrost, umięśniona, ale sucha i raczej szczupła, trochę "kanciasta". Ma trójkątną głowę z wystającymi kośćmi policzkowymi i garbatym nosem. Jej oczy są skośne i ogniście pomarańczowe, ogon długi i cienki a pazury u przednich łap zawsze wysunięte. Jej futro jest krótkie, gęste i brudne oraz rozczochrane w kolorze popielatym, szaro-niebieskim. Jest cała pokryta drobnymi bliznami, a z tych większych ma jedną przecinającą jej nos, jedną rozrywającą jej lewe ucho, jedną wielką na grzbiecie po walce z borsukiem i dwie duże na szyi po walce z lisem. Kocica wyraźnie siwieje na pysku oraz innych częściach ciała.
Niecierpliwa, brak jej empatii, pewna siebie, łatwo się irytuje, wymaga bezwzględnego posłuchu, prostolinijna, troszczy się o swoją rodzinę i Klan, obowiązkowa, pracowita i lojalna ponad życie, bardzo nastawiona na Klan. Stara się być sprawiedliwa. Bardzo dużo mówi i ogólnie uwielbia gadać, bywa oschła, nie wie co to uczucie strachu. Ma poczucie wyższości nad pozostałymi Klanami, czasem wybucha gniewem i ma skłonności do agresji słownej (fizycznej względem kotów spoza jej Klanu). Jest godnym zaufania towarzyszem i dobrze jest mieć ją po swojej stronie, ale łatwo zmienia swoje zdanie na temat innych kotów. Jest decyzyjna i szybko myśli jeśli chodzi o Klan, bardzo nierozgarnięta w kwestiach emocjonalnych i uczuciowych. Jako przywódczyni wzoruje się na swoim bracie, Świetlikowej Gwieździe.
Czerwona Gwiazda, na nieszczęście, nie dostrzegła lisa którego zobaczyła Księżycowy Pył, zamiast tego jej uwagę przykuł kolejny ptaszek, tym razem był to rudzik. Kocica szybko upewniła się, że w dalszym ciągu stoi pod wiatr i że ma wyciszony oddech, by nie spłoszyć ofiary. W dalszym ciągu szła na ugiętych łapach i z opuszczoną głową i ogonem do poziomu reszty ciała. Ciężar przenosiła na tylne nogi i uważała na wszystko, co miała pod łapami, by na nic nie nadepnąć ani o nic nie zahaczyć, bo to mogłoby wywołać jakiś niepożądany dźwięk i spłoszyć rudzika.
Gdyby ptaszek spoglądał w jej stronę, to starałaby się ukryć za trawą, kamieniami, krzewem albo drzewem, zależnie od tego, co byłoby w pobliżu. Gdyby nic nie było, to zastygałaby wtedy w bezruchu, udając skałę czy cokolwiek szarego mogła udawać. Gdy (jeśli) już udało jej się podejść dostatecznie blisko, to wybiłaby się z tylnych łap, wylądowała na rudziku i spróbowała złamać albo uszkodzić jego skrzydła swoimi łapami by następnie zagryźć.
★
Gdyemocjejuż opadną Jak po wielkiej bitwiekurz
Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanychcofnąć słów
Czy w milczeniubiałych, haniebnychflag Zejść z barykady
Czy podobnym być doskały Posypując soląból Jak posąg pychysamotnie stać
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść ┍━━━━━━━━━━━━━━━┑ N IE PO KO NA N Y M ┕━━━━━━━━━━━━━━━┙
Wśród tandetylśniąc jak diament Być zagadką której nikt Niezdążyzgadnąć nim minie czas
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Barwna Łapa nie mógł się zbyt długo cieszyć ze znalezionego zioła, bo oto jego mistrzyni dostrzegła dorosłego lisa, jedzącego sobie w pobliżu... coś. Medyczce nie w głowie było wnikanie w to, czym owo coś było. Zamarła w miejscu, po czym na ugiętych łapach i bezszelestnie podeszła do swojego ucznia, ruchem pyszczka zwracając jego uwagę na rudego psowatego. Następnie ruszyła ku popielatej przywódczyni, licząc na to, że łaciaty kocurek będzie rozsądny i zrobi to co ona. Kierowała ich tak, by wiatr nie doniósł ich zapachu do lisa. Wreszcie, gdy znalazła się w bezpiecznej odległości, szybkim krokiem zbliżyła się do polującej kocicy.
- Czerwona Gwiazdo, lis. - Krótko i zwięźle, choć w jej postawie dało się wyczuć nerwowość.
Jeśli została zapytana o kierunek, gdzie znajdował się psowaty, natychmiast go wskazała. W razie gdyby kocica chciała jak najszybciej z nim się rozprawić, gotowa była zabrać ze sobą swojego terminatora i poinformować najbliższy patrol, by dołączył do walki. Chyba że przywódczyni nie było spieszno i wolała sama zwołać kilka dostatecznie silnych kotów, które na pewno poradziłyby sobie z dorosłym lisem.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Oczy mu błysnęły gdy wreszcie między skałami ujrzał coś, co ewidentnie wyglądało, jak roślina. Nie kojarzył z opisów mentorki tej konkretnej rośliny, być może medykamentu, być może zwykłego chwastu, ale gdy tylko Barwinek odwrócił pysk ku Księżycowemu Pyłowi, aby przekazać jej informację o znalezieniu... czegoś, co potencjalnie można by zebrać, zauważył, że medyczka wydaje się niespokojna. Zamilkła kompletnie, poruszała się w jego kierunku cicho; i wyraźnie wskazywała w przeciwnym kierunku. Barwna Łapa odwrócił pysk w stronę w którą patrzyła mistrzyni i również zamarł, wstrzymując oddech. Nigdy nie widział lisa i nie był pewien, czy właśnie tak wygląda ów stworzenie, ale miał na tyle oleju w głowie aby zrozumieć, że powinni natychmiast się wycofać. Rudy drapieżnik wyglądał... mało przyjemnie w obyciu. Bezszelestnie podążył za medyczką.
A gdy namierzyli Czerwoną Gwiazdę, słowa Księżycowego Pyłu utwierdziły kocurka w tym, na co wpadli. Na lisa. Barwna Łapa pierwszy raz w życiu faktycznie się bał.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte