Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
- Dobrrrra, szybka akcja, nie? Duo ziółkowe, duo ziółkowe, duo ziółkowe, CIS iiiiii RRRYBOŁÓW - zaczął podśpiewywać, uśmiechając się ciepło i machając ogonem na boki. Sytuacja absolutnie nie była do śmiechu, pół klanu było chore na jedną konkretną chorobę, a im powoli kończyły się zioła. Wyszli więc na szybciutki zbiór, a pomarańczowooki chciał tylko dodac im obu otuchy.
Ruszył więc przed siebie, szukając gwiazdnicy, to ona była teraz najbardziej konieczna.
jest to proporcjonalnie zbudowana, harmonijna kotka. Ani za gruba, ani za chuda, niemal jak wycięta z katalogu ze swoją budową ciała. Delikatnie wyższa niż przeciętnego wzrostu. Nie wyróżnia się z tłumu w żaden sposób. O niektórych kotach można powiedzieć, że mają garbate nosy, wielki uszy, skośne oczy lub coś podobnego - o niej natomiast nie. Uszy średniej wielkości, nos trochę prosty, ale ogólnie to ładnie wygięty, niezbyt mocno zaznaczone kości policzkowe, okrągłe ślepka. Futro krótkie, miękkie i przyjemne, ale dosyć gładkie, w kolorze jednolicie niebieskim. Jedynym co się odróżnia na tle szarości jest biel, która ukazuje się na końcu ogona Rybołów, na jej tylnych łapach po pięty oraz na klatce piersiowej, gdzie znajduje się niewielka plama w kształcie "serca". Kotka porusza się energicznie a wzrok ma bystry. Właśnie, jeśli chodzi o kolor jej oczu, to lewe jest jaskrawo zielone niczym świeże liście, a prawe intensywnie niebieskie niczym niebo podczas słonecznego dnia.
Idealistka, ale nie naiwna. Stara się wierzyć w dobro i lepszy świat oraz w to, że swoimi czynami może pomóc innym. Nie ma skomplikowanego charakteru, wręcz przeciwnie, jej osobowość opiera się na bardzo prostych zasadach. Inteligencji, otwartości, chęci do pracy i chęci pomocy innym. Wciąż jest dosyć energiczna i gadatliwa, ale zdecydowanie jest bardziej stonowana w porównaniu z czasem gdy była małym kocięciem, głównie przez utratę całej bliskiej rodziny oraz tragedie z jakimi musiała sobie radzić. Bardzo starała się ukrywać swoją depresję spowodowaną śmiercią, zaginięciami i zdradą rodziny, ale im była starsza tym szło jej gorzej, przez co czasem sprawiała wrażenie wyalienowanej lub melancholijnej, pogrążonej we własnych myślach. Nie chciała jednak nikogo martwić swoją osobą. Rybołów ogólnie zdaje sobie sprawę ze swoich cech, wie, że jest wystarczająco silna by sobie poradzić. Ma silną psychikę i wielkie pokłady determinacji, które mogą być nieco przerażające. Dużo myśli, czasem odrobinę za dużo, analizując wszystko, co ją otacza.
Płonące Niebo, Liliowa Łapa, Bratek [KRz]
- Pamiętaj czego szukamy! - powiedziała do niego żartobliwie poważnym tonem. Musieli się skupić na gwiazdnicy. Ostatnio było tyle kotów chorych na zielony kaszel, że zostało im ledwie kilka listków, a tak być nie może. To zbyt niebezpieczna choroba by nie mieli wystarczająco medykamentów do leczenia jej. Gorzej, że była pora nagich drzew, a wtedy ogólnie dosyć trudno o znalezienie leków nadających się do użytku...
Kiwnęła głową Cisowi, po czym zaczęła ostrożnie przechodzić w okolicy Błyszczących Głazów, węsząc i rozglądając się. Szukała konkretnie gwiazdnicy, ale jeśli znajdzie w miedzyczasie coś jeszcze to dobrze dla nich.
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Kiwnął głową, na znak, że dobrze wiedział czego ma wyszukiwać, po czym wytężył w skupieniu wzrok. Chwilowo jednak nie znalazł nic, trudno, poszuka szczęścia dalej. Żal byłoby się poddawać na tak wczesnym etapie, prawda?
Kotka nie musiała szukać daleko, by coś znaleźć. Czy to była gwiazdnica? Nie, oczywiście, że nie, nie było tak łatwo. Ale! Może zainteresuje ją zioło o sztywnej, wysokiej łodydze, która w dodatku wydzielała naprawdę bardzo intensywny, drażniący jej nozdrza zapach? Lebiodka mogła być przydatna, nie teraz, ale kiedyś na pewno.
jest to proporcjonalnie zbudowana, harmonijna kotka. Ani za gruba, ani za chuda, niemal jak wycięta z katalogu ze swoją budową ciała. Delikatnie wyższa niż przeciętnego wzrostu. Nie wyróżnia się z tłumu w żaden sposób. O niektórych kotach można powiedzieć, że mają garbate nosy, wielki uszy, skośne oczy lub coś podobnego - o niej natomiast nie. Uszy średniej wielkości, nos trochę prosty, ale ogólnie to ładnie wygięty, niezbyt mocno zaznaczone kości policzkowe, okrągłe ślepka. Futro krótkie, miękkie i przyjemne, ale dosyć gładkie, w kolorze jednolicie niebieskim. Jedynym co się odróżnia na tle szarości jest biel, która ukazuje się na końcu ogona Rybołów, na jej tylnych łapach po pięty oraz na klatce piersiowej, gdzie znajduje się niewielka plama w kształcie "serca". Kotka porusza się energicznie a wzrok ma bystry. Właśnie, jeśli chodzi o kolor jej oczu, to lewe jest jaskrawo zielone niczym świeże liście, a prawe intensywnie niebieskie niczym niebo podczas słonecznego dnia.
Idealistka, ale nie naiwna. Stara się wierzyć w dobro i lepszy świat oraz w to, że swoimi czynami może pomóc innym. Nie ma skomplikowanego charakteru, wręcz przeciwnie, jej osobowość opiera się na bardzo prostych zasadach. Inteligencji, otwartości, chęci do pracy i chęci pomocy innym. Wciąż jest dosyć energiczna i gadatliwa, ale zdecydowanie jest bardziej stonowana w porównaniu z czasem gdy była małym kocięciem, głównie przez utratę całej bliskiej rodziny oraz tragedie z jakimi musiała sobie radzić. Bardzo starała się ukrywać swoją depresję spowodowaną śmiercią, zaginięciami i zdradą rodziny, ale im była starsza tym szło jej gorzej, przez co czasem sprawiała wrażenie wyalienowanej lub melancholijnej, pogrążonej we własnych myślach. Nie chciała jednak nikogo martwić swoją osobą. Rybołów ogólnie zdaje sobie sprawę ze swoich cech, wie, że jest wystarczająco silna by sobie poradzić. Ma silną psychikę i wielkie pokłady determinacji, które mogą być nieco przerażające. Dużo myśli, czasem odrobinę za dużo, analizując wszystko, co ją otacza.
Płonące Niebo, Liliowa Łapa, Bratek [KRz]
Rybołów trafiła na lebiodkę. Wolałaby gwiazdnicę, albo chociaż miód, ale nie zamierzała narzekać na taki stan rzeczy. Zawsze coś, a lebiodka również bywała przydatna. Wzruszyła barkami i podeszła do wysokiej rośliny, by następnie delikatnie zacząć zrywać jej liście - te, które podczas pory nagich drzew w ogóle nadawały się jeszcze do użytku. Uważała, by żadnego nie zniszczyć ani nie naderwać.
szukanie - 5+13= 18 (zioło)
obecny stan przerzutów - 10/12
Cisowa Gałązka szukał gwiazdnicy, ale zamiast tego trafił na... coś zupełnie innego. Na skale siedziała szara myszka, skubiąca jakiś suchy kawałek trawy. Nie dostrzegła kota i nie wyglądała na szczególnie czujną. Czy medyk pokusi się o zdobycie jednego z medykamentów, czy minie zwierzątko, szukając dalej?
Zaproszędzieńi noc, zaproszę czterywiatry Dlawszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszyton Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną ścianygrą < [ Bo takibędzie mój>>DOM << ]
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Nie musiał szukać długo, by odnaleźć niedużą myszkę na skałce. Zawahał się. Mysia żółć była im potrzebna? Nie był do końca pewien, z jednej strony mieli jej wystarczającą ilość, z drugiej... jeżeli spadnie na nich epidemia kleszczy, dokładnie tak, jak teraz zielonego kaszlu, wolał być na to gotowy. Dlatego też przybrał pozę łowiecką, tak, jak uczył go Szafirek: ogon, głowa i grzbiet na tym samym poziomie, ugięte łapy, pójście pod wiatr. Dreptał cichutko, ciężar ciała przenosząc na tylne łapy, a w odpowiednim momencie rzucił się na gryzonia z pazurami.
Pokusiła się więc o zebranie liści medykamentu. Pomimo, że parę z nich było niezdatne do użycia, i tak wyciągnęła bardzo ładną sumę, jak na to jaki klimat ją otaczał. Mogła ruszyć dalej, być może już prosto do samej gwiazdnicy.
jest to proporcjonalnie zbudowana, harmonijna kotka. Ani za gruba, ani za chuda, niemal jak wycięta z katalogu ze swoją budową ciała. Delikatnie wyższa niż przeciętnego wzrostu. Nie wyróżnia się z tłumu w żaden sposób. O niektórych kotach można powiedzieć, że mają garbate nosy, wielki uszy, skośne oczy lub coś podobnego - o niej natomiast nie. Uszy średniej wielkości, nos trochę prosty, ale ogólnie to ładnie wygięty, niezbyt mocno zaznaczone kości policzkowe, okrągłe ślepka. Futro krótkie, miękkie i przyjemne, ale dosyć gładkie, w kolorze jednolicie niebieskim. Jedynym co się odróżnia na tle szarości jest biel, która ukazuje się na końcu ogona Rybołów, na jej tylnych łapach po pięty oraz na klatce piersiowej, gdzie znajduje się niewielka plama w kształcie "serca". Kotka porusza się energicznie a wzrok ma bystry. Właśnie, jeśli chodzi o kolor jej oczu, to lewe jest jaskrawo zielone niczym świeże liście, a prawe intensywnie niebieskie niczym niebo podczas słonecznego dnia.
Idealistka, ale nie naiwna. Stara się wierzyć w dobro i lepszy świat oraz w to, że swoimi czynami może pomóc innym. Nie ma skomplikowanego charakteru, wręcz przeciwnie, jej osobowość opiera się na bardzo prostych zasadach. Inteligencji, otwartości, chęci do pracy i chęci pomocy innym. Wciąż jest dosyć energiczna i gadatliwa, ale zdecydowanie jest bardziej stonowana w porównaniu z czasem gdy była małym kocięciem, głównie przez utratę całej bliskiej rodziny oraz tragedie z jakimi musiała sobie radzić. Bardzo starała się ukrywać swoją depresję spowodowaną śmiercią, zaginięciami i zdradą rodziny, ale im była starsza tym szło jej gorzej, przez co czasem sprawiała wrażenie wyalienowanej lub melancholijnej, pogrążonej we własnych myślach. Nie chciała jednak nikogo martwić swoją osobą. Rybołów ogólnie zdaje sobie sprawę ze swoich cech, wie, że jest wystarczająco silna by sobie poradzić. Ma silną psychikę i wielkie pokłady determinacji, które mogą być nieco przerażające. Dużo myśli, czasem odrobinę za dużo, analizując wszystko, co ją otacza.
Płonące Niebo, Liliowa Łapa, Bratek [KRz]
Zadowolona z siebie wzięła liście, które owinęła jakimś znalezionym, dużym liściem drzewa, by się nie porwały. Schowała je przy skałach i ruszyła dalej, pamiętając, że muszą znaleźć gwiazdnicę. Węszyła i rozglądała się uważnie, szukając tego konkretnego medykamentu, jednocześnie nasłuchując, by nie wpakować się w żadne niebezpieczeństwo.
Polowanie Cisa - 9+2=11 (schwytana)
Cis skutecznie zakradł się do myszy. Skoczył na nią i upolował niczego nie spodziewające się zwierzątko, które szybko padło martwe pod jego pazurami - nawet nie cierpiało długo. Teraz jednak musiał jeszcze wydobyć z gryzonia mysią żółć...
+5 exp
Cisowa Gałązka: Ilość przerzutów podczas szukania konkretnego zioła na sesję - 3*4 = 12
obecny stan przerzutów - 10/12
lvl: 3 | S: 8 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 13 | HP: 75 | W: 55-3=52
Stat. Med. - lvl: 4
Zaproszędzieńi noc, zaproszę czterywiatry Dlawszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszyton Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną ścianygrą < [ Bo takibędzie mój>>DOM << ]
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Uśmiechnął się szeroko, gdy zobaczył, że udało mu się złapać myszkę bez najmniejszego problemu. No! Przynajmniej to. Zaraz jednak skrzywił się, wiedząc, co zaraz będzie musiał zrobić. Odłożył truchło delikatnie na skałce, a potem podreptał niedaleko, zrywając kępkę mchu z pobliskiego, zamszonego miejsca. Zaraz potem wrócił, a następnie zabrał się za wydobywanie znienawidzonego lekarstwa.
Podreptała więc dalej. I długo dreptać nie musiała by odnaleźć kolejny medykament. Ten w żaden sposób nie przypominał pożądanej gwiazdnicy, był sporym, rozlazłym krzewem. Wokół mogła dostrzec zwiędnięte, marne żółte kwiaty, które musiały opaść wraz z końcem ciepłych pór. Żarnowiec zdawał się uśmiechać do niej ciepło, ale czy ona będzie nim tak samo zainteresowana, jak on nią?
jest to proporcjonalnie zbudowana, harmonijna kotka. Ani za gruba, ani za chuda, niemal jak wycięta z katalogu ze swoją budową ciała. Delikatnie wyższa niż przeciętnego wzrostu. Nie wyróżnia się z tłumu w żaden sposób. O niektórych kotach można powiedzieć, że mają garbate nosy, wielki uszy, skośne oczy lub coś podobnego - o niej natomiast nie. Uszy średniej wielkości, nos trochę prosty, ale ogólnie to ładnie wygięty, niezbyt mocno zaznaczone kości policzkowe, okrągłe ślepka. Futro krótkie, miękkie i przyjemne, ale dosyć gładkie, w kolorze jednolicie niebieskim. Jedynym co się odróżnia na tle szarości jest biel, która ukazuje się na końcu ogona Rybołów, na jej tylnych łapach po pięty oraz na klatce piersiowej, gdzie znajduje się niewielka plama w kształcie "serca". Kotka porusza się energicznie a wzrok ma bystry. Właśnie, jeśli chodzi o kolor jej oczu, to lewe jest jaskrawo zielone niczym świeże liście, a prawe intensywnie niebieskie niczym niebo podczas słonecznego dnia.
Idealistka, ale nie naiwna. Stara się wierzyć w dobro i lepszy świat oraz w to, że swoimi czynami może pomóc innym. Nie ma skomplikowanego charakteru, wręcz przeciwnie, jej osobowość opiera się na bardzo prostych zasadach. Inteligencji, otwartości, chęci do pracy i chęci pomocy innym. Wciąż jest dosyć energiczna i gadatliwa, ale zdecydowanie jest bardziej stonowana w porównaniu z czasem gdy była małym kocięciem, głównie przez utratę całej bliskiej rodziny oraz tragedie z jakimi musiała sobie radzić. Bardzo starała się ukrywać swoją depresję spowodowaną śmiercią, zaginięciami i zdradą rodziny, ale im była starsza tym szło jej gorzej, przez co czasem sprawiała wrażenie wyalienowanej lub melancholijnej, pogrążonej we własnych myślach. Nie chciała jednak nikogo martwić swoją osobą. Rybołów ogólnie zdaje sobie sprawę ze swoich cech, wie, że jest wystarczająco silna by sobie poradzić. Ma silną psychikę i wielkie pokłady determinacji, które mogą być nieco przerażające. Dużo myśli, czasem odrobinę za dużo, analizując wszystko, co ją otacza.
Płonące Niebo, Liliowa Łapa, Bratek [KRz]
Znalazła żarnowiec. Wciąż nie gwiazdnica. Pokręciła nosem ze smutkiem, no ale nie miała co narzekać, zawsze to jakis medykament i może im się przydać prędzej czy później. Podeszła do rośliny i zaczęła ostrożnie zbierać jej liście, uważając, by ich nie podrzeć ani nie zniszczyć w inny sposób. Wiele z nich było zeschniętych albo zgnitych i kotka miała nadzieję, że uda jej się w ogóle zdobyć cokolwiek...
Cisowa Gałązka ostrożnie zabrał się za wydobywanie żółci z gryzonia. Myszka niestety, ze względu na porę nagich drzew, była chuda i mała, w dodatku wojownikowi uciekło trochę cennego medykamentu. Koniec końców udało mu się bezpiecznie zdobyć trzy sztuki śmierdzącej mazi.
+3 porcje mysiej żółci
+12 medexp
Cisowa Gałązka: Ilość przerzutów podczas szukania konkretnego zioła na sesję - 3*3 = 9
obecny stan przerzutów - 7/9
lvl: 3 | S: 8 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 13 | HP: 75 | W: 55/52
Stat. Med. - lvl: 3
(poprawiony medlvl Cisa na prawidłowy :F)
Zaproszędzieńi noc, zaproszę czterywiatry Dlawszystkich [ drzwi ] otwarte, ktoś poda pierwszyton Zagramy na góry koncert buków porą pachnącą
> Nasiąkną ścianygrą < [ Bo takibędzie mój>>DOM << ]
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Lepsze to, niż nic. Odłożył medykament w bezpieczne miejsce, zakrywając znalezionymi liści pod warstwą śniegu, a zaraz potem ruszył dalej. Nie planował się zatrzymywać, dopóki nie znajdzie gwiazdnicy. Muszą ją znaleźć.
Kotka wyciągnęła parę zdatnych do czegokolwiek listków. Nie było to niesamowicie dużo, ale jako, że było zbierane na zapas, to nie było co narzekać. Mogła być z siebie zdecydowanie dumna, bo w tak mroźną porę szło jej zadziwiająco dobrze.
jest to proporcjonalnie zbudowana, harmonijna kotka. Ani za gruba, ani za chuda, niemal jak wycięta z katalogu ze swoją budową ciała. Delikatnie wyższa niż przeciętnego wzrostu. Nie wyróżnia się z tłumu w żaden sposób. O niektórych kotach można powiedzieć, że mają garbate nosy, wielki uszy, skośne oczy lub coś podobnego - o niej natomiast nie. Uszy średniej wielkości, nos trochę prosty, ale ogólnie to ładnie wygięty, niezbyt mocno zaznaczone kości policzkowe, okrągłe ślepka. Futro krótkie, miękkie i przyjemne, ale dosyć gładkie, w kolorze jednolicie niebieskim. Jedynym co się odróżnia na tle szarości jest biel, która ukazuje się na końcu ogona Rybołów, na jej tylnych łapach po pięty oraz na klatce piersiowej, gdzie znajduje się niewielka plama w kształcie "serca". Kotka porusza się energicznie a wzrok ma bystry. Właśnie, jeśli chodzi o kolor jej oczu, to lewe jest jaskrawo zielone niczym świeże liście, a prawe intensywnie niebieskie niczym niebo podczas słonecznego dnia.
Idealistka, ale nie naiwna. Stara się wierzyć w dobro i lepszy świat oraz w to, że swoimi czynami może pomóc innym. Nie ma skomplikowanego charakteru, wręcz przeciwnie, jej osobowość opiera się na bardzo prostych zasadach. Inteligencji, otwartości, chęci do pracy i chęci pomocy innym. Wciąż jest dosyć energiczna i gadatliwa, ale zdecydowanie jest bardziej stonowana w porównaniu z czasem gdy była małym kocięciem, głównie przez utratę całej bliskiej rodziny oraz tragedie z jakimi musiała sobie radzić. Bardzo starała się ukrywać swoją depresję spowodowaną śmiercią, zaginięciami i zdradą rodziny, ale im była starsza tym szło jej gorzej, przez co czasem sprawiała wrażenie wyalienowanej lub melancholijnej, pogrążonej we własnych myślach. Nie chciała jednak nikogo martwić swoją osobą. Rybołów ogólnie zdaje sobie sprawę ze swoich cech, wie, że jest wystarczająco silna by sobie poradzić. Ma silną psychikę i wielkie pokłady determinacji, które mogą być nieco przerażające. Dużo myśli, czasem odrobinę za dużo, analizując wszystko, co ją otacza.
Płonące Niebo, Liliowa Łapa, Bratek [KRz]
Zadowolona ze swoich zbiorów schowała żarnowiec tam, gdzie poprzedni łup. To jednak wciąż nie była gwiazdnica, a to właśnie jej potrzebowali najbardziej. Musiała się bardziej postarać, przecież gwiazdnica musi gdzieś tu być... wiedziała, że gdzieś tu jest.
Ruszyła na dalsze poszukiwania, szukając wokół skał i krzewów, rozglądając się uważnie oraz węsząc.
Poszukiwania - 7+13=20 (przeciwnik)
Czy atakuje od razu? - 20 vs 14 (kot zauważa pierwszy)
Cis szukał dalej ziół, ale zamiast tego znalazł coś innego. Jego uwagę przykuł spory cień padający na ziemię - musiał należeć do dużego ptaka, ale co też może kołować nad skałami? Gdy uniósł głowę, dostrzegł jastrzębia szybującego wysoko na niebie, najwyraźniej poszukującego zwierzyny. Wyglądało jednak na to, że nie namierzył kotów
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Spiął się cały, gdy spostrzegł ogromne ptaszysko tuż nad nim. Jego ogon w popłochy powędrował w górę, a całe jego skupienie momentalnie skupiło się nie na ziołach, a na innej wartości - ucieczce. Czmychnął więc cichutko w bardziej zagęszczone miejsce, w którym ten nie zdoła go dostrzec. Wciąż był czujny i nieco wystraszony, jednak mimo tego rozglądał się dookoła za gwiazdnicą.
Szła szła, wierząc, że pożądane ziele faktycznie tu jest. I najwyraźniej intuicja ją nie zmyliła, na horyzoncie pojawiła się drobna gwiazdnica, rosnąca dziwnie w ciasnej szczelinie między kamieniami. Musiała się postarać, jeżeli chciała wyciągnąć cokolwiek zdatnego do użycia, a teraz było to na wagę złota.
jest to proporcjonalnie zbudowana, harmonijna kotka. Ani za gruba, ani za chuda, niemal jak wycięta z katalogu ze swoją budową ciała. Delikatnie wyższa niż przeciętnego wzrostu. Nie wyróżnia się z tłumu w żaden sposób. O niektórych kotach można powiedzieć, że mają garbate nosy, wielki uszy, skośne oczy lub coś podobnego - o niej natomiast nie. Uszy średniej wielkości, nos trochę prosty, ale ogólnie to ładnie wygięty, niezbyt mocno zaznaczone kości policzkowe, okrągłe ślepka. Futro krótkie, miękkie i przyjemne, ale dosyć gładkie, w kolorze jednolicie niebieskim. Jedynym co się odróżnia na tle szarości jest biel, która ukazuje się na końcu ogona Rybołów, na jej tylnych łapach po pięty oraz na klatce piersiowej, gdzie znajduje się niewielka plama w kształcie "serca". Kotka porusza się energicznie a wzrok ma bystry. Właśnie, jeśli chodzi o kolor jej oczu, to lewe jest jaskrawo zielone niczym świeże liście, a prawe intensywnie niebieskie niczym niebo podczas słonecznego dnia.
Idealistka, ale nie naiwna. Stara się wierzyć w dobro i lepszy świat oraz w to, że swoimi czynami może pomóc innym. Nie ma skomplikowanego charakteru, wręcz przeciwnie, jej osobowość opiera się na bardzo prostych zasadach. Inteligencji, otwartości, chęci do pracy i chęci pomocy innym. Wciąż jest dosyć energiczna i gadatliwa, ale zdecydowanie jest bardziej stonowana w porównaniu z czasem gdy była małym kocięciem, głównie przez utratę całej bliskiej rodziny oraz tragedie z jakimi musiała sobie radzić. Bardzo starała się ukrywać swoją depresję spowodowaną śmiercią, zaginięciami i zdradą rodziny, ale im była starsza tym szło jej gorzej, przez co czasem sprawiała wrażenie wyalienowanej lub melancholijnej, pogrążonej we własnych myślach. Nie chciała jednak nikogo martwić swoją osobą. Rybołów ogólnie zdaje sobie sprawę ze swoich cech, wie, że jest wystarczająco silna by sobie poradzić. Ma silną psychikę i wielkie pokłady determinacji, które mogą być nieco przerażające. Dużo myśli, czasem odrobinę za dużo, analizując wszystko, co ją otacza.
Płonące Niebo, Liliowa Łapa, Bratek [KRz]
Znalazła!
- Cisie, chodź! Mam gwiazdnicę! - zawołała kuzyna uradowana swoim znaleziskiem. Jeśli razem pozbierają, ile są w stanie, to powinno im starczyć do końca epidemii... a przynajmniej taką miała nadzieję. Podeszła sprężyście do miejsca, gdzie ukrywała się gwiazdnica. Ukrywała się, to dobre słowo. Weszła na skałę i, bardzo ostrożnie, zaczęła sięgać głową do rośliny. Zapierała się rozkraczonymi łapami o skały, by nie spaść ani się nie osunąć i dać sobie wystarczająco bezpieczeństwa do zebrania zioła. Wtedy próbowała ogołocić je z listków. Ostrożnie, tak, by żadnego nie zniszczyć.
Poszukiwania - 11+13=24 (nic)
Jastrząb odleciał, kierując się znad skał w stronę łąk, gdzie łatwiej mu będzie dostrzec jakąś ofiarę. Cis i Rybołowi Lot mieli szczęście, że ich szarawe futerka upodabniały ich do skał miedzy którymi się obecnie poruszali.
Medyk wrócił do poszukiwań, ale, niestety, nic nie znalazł. Akurat dzisiaj natura wydawała się nie być po jego stronie.
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Skrzywił się, słysząc głośne zawołanie kotki. Miał nadzieję, że jastrząb nie usłyszał jej radosnego głosu, jednocześnie wątpił, by na takiej wysokości coś z ziemi mogło do niego dotrzeć. Ale! Lepiej dmuchać na zimne. Nie przeżyje ani jednej sytuacji więcej, gdzie jego najważniejsza kotka w życiu jest na skraju śmierci. Ani jednej. - Idęęęęe - zawołał ciepło i rzeczywiście pojawił się obok niej z szerokim uśmiechem. Po strachu spowodowanym przez ptaka ani śladu! I faktycznie, miała, na co uradowany także przystąpił do jej zbierania.
Kotka z największa uwagą wyjęła aż sześć sztuk listków. Nie było to porażająco dużo, ale mało też nie, więc jedyne co mogła, to cieszyć się, że rzeczywiście znalazła potrzebne ziele.
jest to proporcjonalnie zbudowana, harmonijna kotka. Ani za gruba, ani za chuda, niemal jak wycięta z katalogu ze swoją budową ciała. Delikatnie wyższa niż przeciętnego wzrostu. Nie wyróżnia się z tłumu w żaden sposób. O niektórych kotach można powiedzieć, że mają garbate nosy, wielki uszy, skośne oczy lub coś podobnego - o niej natomiast nie. Uszy średniej wielkości, nos trochę prosty, ale ogólnie to ładnie wygięty, niezbyt mocno zaznaczone kości policzkowe, okrągłe ślepka. Futro krótkie, miękkie i przyjemne, ale dosyć gładkie, w kolorze jednolicie niebieskim. Jedynym co się odróżnia na tle szarości jest biel, która ukazuje się na końcu ogona Rybołów, na jej tylnych łapach po pięty oraz na klatce piersiowej, gdzie znajduje się niewielka plama w kształcie "serca". Kotka porusza się energicznie a wzrok ma bystry. Właśnie, jeśli chodzi o kolor jej oczu, to lewe jest jaskrawo zielone niczym świeże liście, a prawe intensywnie niebieskie niczym niebo podczas słonecznego dnia.
Idealistka, ale nie naiwna. Stara się wierzyć w dobro i lepszy świat oraz w to, że swoimi czynami może pomóc innym. Nie ma skomplikowanego charakteru, wręcz przeciwnie, jej osobowość opiera się na bardzo prostych zasadach. Inteligencji, otwartości, chęci do pracy i chęci pomocy innym. Wciąż jest dosyć energiczna i gadatliwa, ale zdecydowanie jest bardziej stonowana w porównaniu z czasem gdy była małym kocięciem, głównie przez utratę całej bliskiej rodziny oraz tragedie z jakimi musiała sobie radzić. Bardzo starała się ukrywać swoją depresję spowodowaną śmiercią, zaginięciami i zdradą rodziny, ale im była starsza tym szło jej gorzej, przez co czasem sprawiała wrażenie wyalienowanej lub melancholijnej, pogrążonej we własnych myślach. Nie chciała jednak nikogo martwić swoją osobą. Rybołów ogólnie zdaje sobie sprawę ze swoich cech, wie, że jest wystarczająco silna by sobie poradzić. Ma silną psychikę i wielkie pokłady determinacji, które mogą być nieco przerażające. Dużo myśli, czasem odrobinę za dużo, analizując wszystko, co ją otacza.
Płonące Niebo, Liliowa Łapa, Bratek [KRz]
Zadowolona z siebie odłożyła liście na bok. Sześć liści! Może nie było to jakoś szaleńczo dużo, ale da im chociaż odrobinę poczucia bezpieczeństwa jeśli chodzi o leczenie kotów z zielonym kaszlem. Rybołów wiedziała, że zaraza może się jeszcze gdzieś w obozie siedlić i mogą mieć jeszcze więcej pacjentów w najbliższym czasie. Obserwowała jak Cis zbiera swoje zioła.
- Dobra, bierzemy resztę tego co mamy i wracamy uzupełnić składzik. To był dobry dzień, Cisie! - powiedziała do niego podobnym tonem i cofnęła się po swoje zioła, by następnie wrócić razem z kuzynem do obozu.
zt
Cis szybko dołączył do swojej towarzyszki i również zabrał się za zbieranie gwiazdnicy. Jego długie łapy ułatwiały mu balansowanie wśród skał, dzięki czemu udało mu się wyciągnąć jeszcze cztery liście. Niewiele, ale zawsze coś. Kotom w Klanie Rzeki na pewno się to przyda.
Jeden, wielki, liliowy olbrzym o żółto-pomarańczowych oczach. Ma wielkie, trójkątne uszy oraz szarawy nosek, który jest największym kompleksem malucha.
Cis jest kupą czystej energii, chęci do zabawy i empatycznego podejścia do innych. Aż nadto odważny, przez co niepotrzebnie pakuje się w kłopoty, których mógł sprytnie uniknąć. Gdyby myślał. A on najpierw robi, później myśli, niestety. Zawsze stawi się za rodziną, zawsze pomoże słabszemu, zawsze się pobawi, zawsze przegada cię tak, że z negatywnego podejścia do niego zmieni się w ten pozytywny. Patrzy na wszystko i wszystkich bardzo optymistycznie i nawet w kiepskiej sytuacji zrobi wszystko, by pojawiła się ta chwila śmiechu i dobrego humoru.
Wyciągnął mniej sztuk liści od przyjaciółki, ale to nieważne, przecież nie rywalizowali, a strzelali do jednej bramki. Zgarnął więc wszystkie cztery liście, na jej słowa pokiwał energicznie głową, nie mogąc odpowiedzieć przez zapchany pysk. Tak, zdecydowanie dobry dzień. Ruszył szybko po zioła, które zostawił wcześniej, a zaraz potem podreptał za nią ucieszony. Mieli zioła. mieli czym leczyć. Mieli czym ratować.