Logo Artemidy
Błyszczące Głazy
Przystanął tuż pod wejściem do obozu klanu rzeki. Był cały spięty, nieco rozdygotany, ale to wszystko. Gdzieś po drodze przestać się trząść, gdzieś po drodze przestał płakać. W głowie miał tylko to, że miał na swoim grzbiecie swoją siostrę, to było dla niego najważniejsze. Musiał ją dostarczyć do Królikarni, musiał jej pomóc. Musiał powiedzieć mamie, że wróciła.
- Czerrreśnia! Łabądź! Prrrroszę - zawołał tak, by nie było opcji by nikt go nie usłyszał. Choćby miał to być terminator - niech poleci do zawołanych, niech ktoś tu przyjdzie. Liczył się czas, w końcu ciemna kotka była nieprzytomna, a on nawet nie wiedział co jej jest.
I know this love of mine
Will never die
[Obrazek: 1C9UaSF.png%5D]
And I love her



LVL 4 250 / 300
MedLVL 8 869 / 1300
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie musiał jej nikt wołać — akurat kręciła się przy wyjściu z Obozu i sama usłyszała, jak Cisowa Gałązka krzyczy wniebogłosy. Oh, nie brzmiało to zbyt dobrze. Złapała pierwszego z brzegu wojownika, prosząc by w razie czego miał oko na jej kocięta i wyskoczyła z Obozu, modląc się w duchu, by jeden z ich medyków nie był właśnie rozszarpywany na śmierć.
Nie wyglądało na to. Drapieżników nigdzie nie było, Gwiezdnym niech będą dzięki. Była za to nieprzytomna kotka, którą Cisowa Gałązka taszczył na grzbiecie. Czereśnia mrugnęła. Ah. W porządku.
— Cisowa Gałązko, co się stało? — zapytała, bardziej zdyszana, niż jej się to podobało. Od dawna nigdzie nie biegała.

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie czekał nawet paru minut, bo zastępczyni klanu zjawiła się od razu, na co ucieszył się niesamowicie. Nie oddał jednak tej emocji nawet uśmiechem, zbyt przejęty stanem kotki, którą miał nieprzytomną tuż obok. - Czerreśniowa Gałązko. Byłem na ziołach i... i ja... zobaczyłem ją! To moja siostrrra, prrrzysięgam, że to ona, jak mi nie wierrrzysz to idź do Zachód albo Kostka, oni ci powiedzą!!! Jest nieprzytomna, chyba zemdlała, ale oddycha. I ma... tak jakoś dziwnie łapkę wygietą, pewnie jest uszkodzona. Mogę ją zabrrrać do siebie? Ja ją wyleczę, wszystko będzie dobrrrze. Wrróciła, och jak dobrrrze, że wrróciła. Wrrróciła do mnie, do rodziny i klanu. Mogę jej pomóc? - mówił szybko, chaotycznie, ale teraz nie potrafił zebrać myśli. Po prostu nie potrafił. - Jestem pewien, że prrzyszła by znów być częścią klanu, ale... ona ci to powie sama, na rrrrazis pozwól wziąć ją do krrrólikarrrni. Prrroszę, prrroszę prrrroszę.
I know this love of mine
Will never die
[Obrazek: 1C9UaSF.png%5D]
And I love her



LVL 4 250 / 300
MedLVL 8 869 / 1300
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cisowa Gałązka zalał ją całą falą słów z czego większość była tam jedynie dla ozdoby. Całe szczęście Czereśni udało się wyłowić z tego puchu główny sens. Zmierzyła medyka uważnym spojrzeniem. Jego poruszenie było widoczne jak na dłoni.
— Spokojnie, Cisowa Gałązko — powiedziała. — Nie mam powodu, żeby ci nie wierzyć. Zabierz ją do Królikarni i zrób, co trzeba. Kiedy wydobrzeje będzie mogła wytłumaczyć się Łabędziej Gwieździe. — Jako ktoś, kto sam na pewien czas opuścił Klan i znów do niego powrócił, nie czuła, że ma prawo odmawiać komukolwiek tego samego, a już tym bardziej nie, kiedy ten znajduje się w takim stanie.

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wystarczyło przejść kawałek za Ciemny Szlak, by zostawić za sobą cały toczący się tam teraz pogrzeb. Zupełnie, jakby klanowe życie przestawało istnieć. A przynajmniej może miło by było, gdyby mógł się tak poczuć, bo jednak zdawał sobie sprawę z tego, co zostawili za sobą. Dość spore zgromadzenie kotów z klanu Rzeki, co mogło spowodować zajście nieprzewidywanych wydarzeń. Szanse na to były z pewnością niższe, niż gdyby chodziło o ceremonię, ale wciąż pozostawały wciąż zbyt wysokie. Świadomość tego, połączona tego z brakiem możliwością zapobiegnięciu temu (jak miałby to zrobić, skoro go tam nie było) była nieco stresująca.
Wskoczył na jeden z głazów, stamtąd mogąc rozejrzeć się po trochę dalszym kawałku terenów. Na szczęście, żadnych niebezpieczeństw widać w tym momencie nie było (a może niestety, bo przecież gdzieś musiały być, tylko najwyraźniej opanowały sztukę ukrywania się na tyle dobrze, by mieli ich nie dostrzec nim nie będzie już za późno?).
- Chciałeś porozmawiać o czymś konkretnym? - spytał Szpona. Po ich ostatniej rozmowie, nie miał pojęcia czego się spodziewać.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I już, byli sami. Wziął krótki oddech, wzrok przesuwając na niebo, by zaraz znów zwrócić się do brata. Faktycznie, było o czym gadać. Za dużo, żeby wiedzieć od razu jak ugryźć temat.
- Co z nami? Już wiesz jak się czujesz wobec mnie? Tutaj mniej dziwne gadać, niż na pogrzebie - to numer jeden. Nie umiałby przeszkadzać oficjalnie przy innych zaczynając jakieś pogawędki, choćby ciche. - I… no, myślałem że jak jest z nami okej, to chyba chcę przeprosić. Tylko nie kłóć się, bo jak przepraszam to się robi większa afera zawsze, a to nie tak ma być.
Dodał nieco ciszej, uszy kładąc po sobie. Noc zawsze robił awantury. Zawsze. Nie ważne jak miałby podejść do rozmowy z nim, to było źle.
- I jest… dużo więcej, o czym bym chciał gadać. Po prostu, chyba trochę cię potrzebuję - to zaś był praktycznie szept. Bo szpon był na tyle indywidualny, że przyznać się że potrzeba mu kogoś to wyzwanie!!
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od czasu ich poprzedniej rozmowy zdążył się już chyba całkowicie uspokoić. Tak, wciąż uważał, że zachowanie Szpona podczas tamtej ceremonii nie było dobre, ale czy coś jeszcze można było z tym zrobić? Tak długo jak nie miało się to więcej powtórzyć, myślenie wciąż o tym było prawdopodobnie gorszą opcją. Będą się nienawidzić i co z tego? Całe życie w klanie stanie się jedynie gorsze dla nich obu, a poza tym pewnie nie zmieni się nic. To nie był Szczerbata Łapa, przy którym opcja, żeby już naprawdę nigdy nie wrócił, wydawała się mu być najlepsza, a jego brat.
- Nie chcę, żebyśmy mieli się do siebie nie odzywać do końca życia. – A potem zginęliby w jakiś głupi sposób, tylko dlatego, że nie chcieliby porozmawiać chociaż raz. Czy tak by się stało? Pewnie nie, ale z pewnością mogłoby stać się przez to coś złego.
- I nie chcę żadnych afer. – I tak za dużo ich było w klanie, każde zebranie więcej niż dwóch kotów (a czasem i takie) wydawało się jakąś wywoływać. Przeproszenie było jednym, czego jeszcze potrzebował do pełnego szczęścia, jeśli naprawdę Szpon zamierzał to zrobić, wszystko mogło być idealne. Przynajmniej przez chwilę, zanim nie zepsuje się coś nowego, ale oby tym razem nie miało się to wydarzyć z nich winy.
- Też cię potrzebuję. – dodał ostatecznie. Nawet nie rozmawiał z tak wieloma kotami, miały stracić tego, z którym spędzał najwięcej czasu przez większość życia? Może jednak istniały rzeczy ważniejsze od nieprzeszkadzania na ceremoniach.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ani ja. Nie wiem. Jakbym przestał z tobą mówić, to chyba mógłbym oficjalnie przestać żyć - co było, nie da się ukryć, prawdą. Już jakiś czas temu mówił to Łabędziowi. Chociaż nigdy nie miał aktywnych myśli co do ukrócenia żywota, tak ostatnie księżyce sprawiały, że czuł się beznadziejnie oddychając czy myśląc. Mógł się śmiać i głupieć, przy znajomych nie myśleć, a przy obcych zgrywać idiotę, ale kiedy przysiadł sam, myśli jak na złość wracały mu do łba i podgryzały go pod ogonem. - Afer też nie chcę. Rozmawiałem z Pierwiosnkiem po tym wszystkim, wiesz? Powiedział mi jak mam na przyszłość rozwiązywać takie sprawy. Spokojnie i bez krzyczenia. No, to jest, on to mówił spokojnie… ale jak będę tak załatwiał, to też nie będzie dzikiego szału co zgromadzenie. Ale może co piąte…
To dorzucił w żarcie, lekko szturchając brata w bok. Nie, żeby to był plan. Oczywiście, że nie był.
Chwilę po wyznaniu wzajemnej potrzeby, zapadła cisza. Nie do końca przyjemna, nie dla Szpona. Wahał się. Ewidentnie, chciał zacząć temat, ale nie umiał.
- Pamiętasz, jaki mieliśmy kiedyś plan?
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy mógłby przestać żyć? Czasem o tym myślał, ale ogólnie to byłoby zbyt proste, jeśli w Gwiezdnym Klanie przez większość czasu nie widziało się tego, co działo się w lesie i nie trzeba było się tym naprawdę przejmować. Lub wiecznym cierpieniem, jeżeli doskonale zdawało sobie z tego sprawę, ale nie dało się zareagować w żaden sposób. Nie, był tutaj potrzebny, zarówno bratu, jak i całej Rzece, nie mógłby się tak po prostu zdecydować odejść.
- To dobrze. Może Łabędzia Gwiazda podjął dobrą decyzję, wybierając zastępcę. – Do tej pory nie był jakoś szczególnie przekonany do Pierwiosnka w tej roli. Nie było też tak, by go jakoś specjalnie nie lubił, czy uznawał, że na pewno się nie nadaje, ale zwykle nie zabierał aktywnego udziału w żadnych sporach, skąd miał wiedzieć, czy sobie poradzi, gdy już będzie musiał to zrobić? W takim klanie jak ich co chwilę trzeba było rozwiązywać równe problemy i nawet Łabędzia Gwiazda wydawał się zbyt delikatnie wszystkich traktować. Jednak skoro do Szpona zastępcy udało mu się przemówić, najwyraźniej był chociaż trochę kompetentny, to była bardzo dobra wiadomość.
- Który plan? – Przez ich całe życia pojawiło się takich przynajmniej kilka i nie miał pojęcia, o jaki w tym momencie mogło dokładnie chodzić Szponowi.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- A wątpiłeś? Łabędź nigdy nie podejmuje złych decyzji - zamruczał zaczepnie z kocięcą naiwnością. Wierzył w Łabędzia, może aż zbyt bardzo. Ale czy to dziwne? Zawsze mógł z nim gadać, ufał mu, zwierzał się, skarżył, prosił o rady, o komfort, o pomoc. To był drugi, lepszy ojciec. Aktywny w jego życiu, zainteresowany Szponem od zawsze. Naturalnie, wierzył mu we WSZYSTKO.
- Chcieliśmy gadać z Gwiezdnymi. Ostatnio więcej kotów umiera. Myślisz, że… moglibyśmy spróbować z nimi pogadać tak serio? - pociągnął zaraz, unosząc kącik ust ku górze. To luźny plan… więc mogli sobie o tym mówić. A pal licho, coś uda im się zrobić i faktycznie, pogadają z Gwiazdami.
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie wiem. Uważam, że jest dobrym przywódcą, ale może… Niektóre z tych rzeczy, które dzieją się na ceremoniach można by zakończyć szybciej. – Dopiero to właśnie przy Szponie i Szczerbatej Łapie zdecydował się na ich degradację, wcześniej? Każdy robił to co chciał i co najwyżej z rezultacie czyjeś mianowanie zostawało przesunięte o kilka dni, ale nie wiązały się z tym żadne większe konsekwencje. Gdyby od początku było inaczej, być może niektórzy zaczęliby się bardziej zastanawiać nad tym co robią, zamiast wywoływać awantury o nic.
- Tak, o tym pamiętam. – Całkiem istotny plan. W chwili wymyślania go nawet bardzo istotny, chociaż z czasem myślał o nim coraz mniej, aż ostatecznie przestał właściwie zupełnie. Może był to błąd? Łabędzia Gwiazda powiedział mu kiedyś, że to wszystko działo się tylko dlatego, że była pora nagich drzew i to przez to koty umierały częściej. Ale teraz? Panująca wokół pogoda była wręcz przeciwna, a znów zaczynało dziać się to samo. I mimo, że przez księżyce życia zdążył przywyknąć do otaczającej ich śmierci, może jednak miały one jakieś większe znaczenie. Trzeba się było nad tym znów zastanowić - Chciałbyś tam naprawdę iść?

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Łabędzia Gwiazda robi naprawdę dużo. Owszem, czasem mógłby… szybciej, ale wydaje mi się, że czasem chyba sam nie wie co właściwie ma robić. Pamiętasz jak Cykuta się biła? Albo kiedyś tam… ktoś wszedł do obozu z czaszką?! Ja bym nawet nie wiedział co robić! Poza tą akcją z Cykutą. Wtedy ja ich rozdzieliłem. Ale… do rzeczy, moim zdaniem jest dobry. Bardzo dobry. Chce dla Klanowiczów jak najlepiej i… wiem, wiem że chce. Jak mi źle, często do niego chodzę po radę. I nie ważne co, zawsze mi jej udziela. Może patrzę na niego zbyttttt… samolubnie, ale chyba mnie to nie obchodzi. Naprawdę lubię Łabędzia - mruknął z lekkim uśmiechem. Owszem, lubił. Nawet po degradacji nie czuł się urażony - przecież zgodził się z nim od razu, bez słowa zastanowienia. Bo wiedział, że robi dobrze, bo ufał mu, że nie robi tego tak o, na złość Szponowi. Po prostu… Łabędź był super.
- Chciałbym. Nie wiem… ostatnio niby jest dobrze, ale z drugiej strony, mogłoby być… no… coś mi nie gra. Nie wiem co. Koty umierają, ale… zauważyłeś, że też ostatnio coraz częściej znikają?... Śliwka jakiś czas temu, Miód, Cis… uhm, Szczerbatek, nawet jak go nie lubisz…! Coś jest źle.. Moim zdaniem. Moim zdaniem jest coś nie tak - podkreślił jeszcze, dla pewności, żeby nie było, że Skała musi myśleć tak samo… no ale głupie kocię by zauważyło, że coś jest nie tak! - Nie wiem. Chciałbym to ogarnąć. Z tobą, tak jak miało być od początku. Czy… chciałbyś mi towarzyszyć w tym?...
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Może gdyby wtedy zrobiłby z nią coś więcej, umiałyby się razem z Trującym Kłem zachować bardziej normalnie i ostatnio. – Bo co to miało być? Sprzeciwianie się decyzjom Łabędziej Gwiazdy tylko dla tego, że go nie lubiły? Jedynie zrobiły z siebie samych pośmiewisko przed wszystkimi, bo na pewno nic nie osiągnęły. Jakby którakolwiek z nich umiała sama kogoś wytrenować. Na miejscu przywódcy na pewno nie dawałby im terminatorów, nie potrzeba było tu więcej kotów, które byłyby w jakikolwiek sposób podobne do nich.
Jeśli już myślał o kotach, z którymi wolałby nie mieć kontaktu, to tak naprawdę, nie lubił nie tylko Szczerbatka, ale i Śliwki, i Mioda. Dlatego nie przejmował się ich zaginięciami, a wręcz uznawał, że miały miejsce tylko dlatego, że żaden z tych kotów nie nadawał się do życia w klanie. Cis w niczym mu osobiście nie przeszkadzał, ale jeden przypadek znikającego kota nie byłby niczym jeszcze tak alarmującym.
- Jeśli to nie byłyby takie normalne zniknięcia, po prostu wyjście poza tereny, to jak myślisz, co by je mogło powodować? Gdzie by trafiały te wszystkie koty? – Skoro to miało być jego zdaniem bardziej tajemnicza seria wydarzeń, to czy miał jakikolwiek pomysł na wyjaśnienie? W końcu, gdy chodziło o tamte śmierci, miał teorię czemu do nich dochodziło i przynajmniej los kotów, które je spotkały, był dość jasny. A teraz? To była jeszcze większa zagadka.
- Nie dam ci tam pójść samemu.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- AAaaaa…. co się stało ostatnio? - uniósł brew do góry. Wyszedł… zdecydowanie za szybko, chyba. Pamiętał jedynie moment rozmowy z Krzemieniem, a potem wsunął się od razu do lecznicy, żeby czasem Rybołów go nie zeżarła. Cała awantura więc go ominęła. Może to i lepiej? Inaczej mógłby się wtrącić i straciłby kolejną łapę. Albo co gorsza, znowu by mu połamaną tą!
- Nie wiem. Serio, nie wiem. Ale… ale Gwiezdni na pewno wiedzą! Przecież oni wiedzą wszystko. A… no, nawet jak nic im nie ma, to… nie wiem jak ty, chyba wolałbym wiedzieć, że są cali i zdrowi. Daleko, ale żyją i nie cierpią - skrzywił się pod nosem. Bo nikt, nikt nie zasługiwał na cierpienie. Nigdy. Nie ważne jak bardzo by ich nie lubił, nie wyobrażał sobie, żeby nawet wrogowi życzył cierpień. Kolejne jego słowa zaś sprawiły, że delikatnie się uśmiechnął. - Rozumiem, że to znaczy “tak Szpon, pójdę z tobą, jesteś super i w ogóle najlepszy!”, he??
Mruknął zaczepnie.
- Kiedy masz czas się wybrać? Nawet… niespecjalnie wiem, gdzie powinniśmy iść.
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Trujący Kieł dalej uważa, że Szafirkowy Pyłek zginął przeze mnie. Więc razem z Szalejącą Zamiecią zaczęły krzyczeć coś o tym, że nie mogę szkolić Sennej Łapy, ale Łabędzia Gwiazda nie zmienił swojej decyzji, bo czemu by miał to robić? Więc jedynie obie wyszły na zupełne wariatki przed całym klanem. – I tyle. A on, nie dając się sprowokować i ignorując wszystkie ich słowa, pozostawał oczywistym moralnym zwycięzcą całej tej sytuacji. W oczach ich przywódcy, Gwiezdnych, wszystkich innych, którzy pozostali tam wtedy jeszcze zgromadzeni.
Tak, jeśli ktokolwiek miał to wiedzieć, to musieli być to członkowie Gwiezdnego Klanu. I dostanie jasnych odpowiedzi byłoby wręcz idealną opcją… Nawet jeśli w jego głowie zaczynała się pojawiać gdzieś myśl o tym, że jeśli takie rozwiązanie istniało, to prawdopodobnie ktoś inny zdążyłby już z niego skorzystać.
- Można tak to powiedzieć. – zgodził się z uśmiechem - Mam teraz treningi do przeprowadzenie, więc powinienem wiedzieć wcześniej, żeby wszystko zaplanować. No i patrole i polowania… Może najlepiej byłoby pójść tam wieczorem, gdy już nie będziemy mieć żadnych więcej obowiązków na ten dzień. Tak, że nikt nawet nie zauważy, że nas nie będzie. – To zaczynało brzmieć, jakby wymykali się z Obozu, by zrobić coś nielegalnego. Ale przecież nigdzie w Kodeksie, czy gdziekolwiek indziej, nie było żadnej zasady zakazującej własnych wypraw do Szepczącej Sadzawki, prawda? Mogli to zrobić, to, że nie słyszał nigdy o tym, żeby inne koty to zrobiły w takim celu, nie musiało oznaczać, że było to coś złego.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości