Kocica postąpiła słusznie. Nie wiedziała, która część medykamentu jest przydatna, dlatego zerwała cały, nie uszkadzając go w nawet najmniejszym stopniu, a przynajmniej nie tę leczniczą część. Wobec tego, Ćmi Zmierzch zebrała 6 liści tajemniczej rośliny.
Czy Księżycowi uda się zebrać medykament bez użądlenia?
Parzyste - tak, nieparzyste - nie
wypada 1
Szczęście się odwróciło od Pomocnicy Medyka, albowiem faktycznie, udało jej się zebrać 5 liści stokrotki i uważała, aby kwiatek nie był okupywany przez żadnego robaczka, ale nie uchroniło jej to przed użądleniem. W pobliżu bowiem znajdowała się osa, która była czymś wyraźnie rozjuszona i najzwyczajniej w świecie użądliła kremową kocicę w łapę. Cóż, bywa i tak.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Księżyc odsunęła łapę jak oparzona, czując nieprzyjemne skutki użądlenia. Ostatecznie jednak udało jej się zebrać pięć liści stokrotki, co było dobrym wynikiem. Wraz z nimi odsunęła się o parę kroków od miejsca, w którym latały drobne owady. Nie chciała być użądlona po raz kolejny. Potrząsnęła lekko łapą, jednak zdecydowała się nie ruszać bolącego miejsca. Postanowiła się nim zająć po powrocie do lecznicy. Pomocnica medyka kiwnęła sztywno głową, słysząc pytanie Ćmiego Zmierzchu. Odłożyła kończynę na miejsce i oparła się na niej, upewniając się, że mogła normalnie chodzić pomimo nieprzyjemnego pieczenia. Osy nie zostawiały żądła pod skórą, więc tym się nie martwiła. Spojrzała na roślinę, która znajdowała się w posiadaniu czarnej kotki, po czym westchnęła cicho. Ogórecznik był dość bezużyteczną rośliną aktualnie, mieli go aż za dużo. Kremowa kotka ponownie kiwnęła głową, potwierdzając domysły Ćmy. Złapała w zęby jeden z większych i gorzej wyglądających liści i oderwała go bezceremonialnie. Ułożyła na nim liście stokrotki, żeby ich nie zniszczyć poprzez ciągłe noszenie ich w zębach. Po tym przeniosła spojrzenie na wojowniczkę.
- Oberwij liście bez dziur... i wyraźnych niedoskonałości. One się nadają - poinstruowała krótko, po czym wskazała na liście leżące na tym od ogórecznika. - Liście stokrotki. Kwiaty małe... różowe i białe. Łodyga lekko owłosiona - powiedziała, dając kotce czas na przyjrzenie się liściom.
Gdy to co trzeba zostało powiedziane i zrobione, chwyciła w zęby swój prowizoryczny pakunek i ruszyła dalej, poszukując kolejnych medykamentów, którymi mogła zapełnić składzik.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Ćmi Zmierzch zabrała się za urywanie listków zebranej przez siebie rośliny. Niestety, udało jej się zebrać jedynie połowę, albowiem druga połowa została uszkodzona. No ale nic, zdarza się nawet najlepszym, prawda? W końcu praktyka czyni mistrza, następnym razem na pewno pójdzie lepiej.
Tymczasem Pomocniczka Medyka ruszyła na dalsze poszukiwania ziół, które mogłyby zasilić rzeczny składzik i śmiało można rzec, że misja została zakończona sukcesem. Kremowa kocica poczuła silny zapach, a zaraz potem dojrzała jego źródło. Roślina była wysoka i w całości była miękko, wełnisto owłosiona.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Księżyc za to do szczegółów przywiązywała dużą wagę, szczególnie że niektóre rośliny mogły być do siebie bardzo podobne. Nie miała najmniejszego zamiaru popełnić błędu i kogoś otruć tylko dlatego, że nie przyjrzała się dostatecznie dokładnie temu, co zbierała własnymi łapami. Na pytanie ze strony Ćmiego Zmierzchu pomocnica medyka zachmurzyła się na moment, po czym przystanęła, by odłożyć prowizoryczny pakunek na ziemię.
- Na ból stawów, obicia - wyjaśniła krótko, po czym ponownie złapała krawędzie liścia ogórecznika, w który zawinięte były liście stokrotki.
Uszy Księżycowego Pyłu cofnęły się lekko, gdy wyczuła zapach, który przywołał parę niemiłych wspomnień związanych z leczeniem zatrucia pokarmowego. Westchnęła cicho, maszerując w kierunku krwawnika. Tego nigdy za wiele, szczególnie jeśli jej żołądek planował więcej rewolucji. Zabrała się za metodyczne zrywanie liści, uważając przy okazji, by ich nie uszkodzić. W międzyczasie zerknęła w kierunku czarnej kotki, która wciąż była w pobliżu i najwyraźniej jeszcze niczego nie znalazła.
- Krwawnik. Na zatrucia - powiedziała, uprzedzając pytanie, którego po części się spodziewała.
Skoro zabrała wojowniczkę na zbieranie ziół, to nie zamierzała zatajać przed nią wiedzy. Szczególnie, że nie była jakaś bardzo trudna do nabycia, bo sporo wojowników wiedziało co im jest podawane w trakcie konkretnych chorób. Tak długo jak córka Czerwonej Gwiazdy nie zamierzała pchać się z łapami do składzika i próbować leczyć na własną łapę, Księżyc była skłonna przekazać jej to i owo. W końcu Ćma nie była już małym kociakiem i powinna wiedzieć, że pewnych rzeczy nie powinno się robić. Córka Ubłoconej Mordki nie miała najlepszego zdania o najmłodszych członkach klanu, między innymi przez to, że z reguły nie była w stanie z nimi odnaleźć wspólnego języka, a także postrzegała je jako istoty mniej inteligentne i bardzo naiwne oraz nieodpowiedzialne.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Księżyce: 102 Mistrz: Łani Krok Płeć: kotka Matka: Łani Krok Partner: uciekł Trwałe urazy: Tylko na psychice
Drobna, czarno-biała kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i ogonie. Ma również białe skarpetki na przednich łapach - tylko palce i na tylnych do połowy. Oczy ma błękitne.
Po śmierci ojca ciężko było jej się pozbierać, jednak teraz powoli wraca do życia. Radosna, sympatyczna kotka, uwielbiająca spędzać czas z najmłodszymi.
Lśniąca Sadzawka [KW] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Dokładnie tak. Rośliną wydzielającą dziwny zapach okazał się krwawnik, z rozpoznaniem którego Księżycowy Pył nie miała najmniejszego problemu. Zabrała się więc za zbieranie tej części, która ma lecznicze właściwości i udało jej się zebrać aż 8 liści krwawnika.
<span class="plm3">jedna chwila wystarczy, by bez końca biec pod wiatr</span>
<div class="plm">
<div class="plm2">☆choćbylos sypałw oczy piach choćby czas nie chciał <span class="plm1">leczyć ran</span> nawet tęczyjest potrzebnydeszcz więc <span class="plm1">nie możesz</span> terazpoddać się</div></div>
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
- Wężowy korzeń, na ukąszenia owadów - odpowiedziała mechanicznie, nie musząc się nawet zastanawiać, bo wszystkie znane kotom zioła miała w małym palcu.
Nigdy nie miała okazji leczyć użądlenia, więc mogła to potraktować jako swego rodzaju doświadczenie. Nie była jednak szczególnie zadowolona z tego, że na pierwszym miejscu została użądlona, bo teraz czuła na łapie nieprzyjemne pieczenie. Niedługo będą musiały się z Ćmim Zmierzchem zbierać z powrotem do obozu, by córka Ubłoconej Mordki mogła tym się zająć. Nie powinno się zbyt długo czekać z leczeniem, bo to mogło tylko jeszcze bardziej zaszkodzić. Jednak nie była to krwawiąca rana, a jad osy nie był śmiertelny, dlatego była skłonna pochodzić jeszcze chwilę, zanim ból zacznie jej działać na nerwy. Na szczęście dla niej, była jednym z tych cierpliwych osobników, szczególnie gdy poświęcała się konkretnemu zadaniu.
Księżycowy Pył strzepnęła uchem, słysząc dość niespodziewane wyznanie ze strony czarnej kotki. Zerknęła na nią krótko, po czym wróciła do pracy, aż udało jej się zebrać osiem ładnych liści krwawnika. W odpowiedzi wydała z siebie zaledwie bliżej nieokreślony pomruk. Jej również nie podobało się to, że tylu kotom działa się krzywda, bo to nie wróżyło dobrze. Jeśli nie bijące się kociaki, to ataki drapieżników albo spadające gałęzie. Pomocnica medyka westchnęła ciężko, układając krwawnik na liściach stokrotki, jednak zanim chwyciła go w pysk zawahała się na moment.
- Ostatnio... kocięta mnie proszą o naukę ziół. W ramach treningu, nauk - mruknęła, marszcząc lekko nos.
Ostatnio ta kwestia leżała jej na żołądku. Nie rozumiała do końca dlaczego Rzeczna młodzież chciała się uczyć od niej o medykamentach, gdy ta wiedza nie była im do niczego potrzebna. Dlaczego pytali się o posadę medyka, podczas gdy Łososiowa Łuska jeszcze żył, a ona była zaledwie jego pomocnicą. Owszem, zgodziła się to i owo przekazać Ćmie, ale dopiero gdy podrosła i nabrała doświadczenia. Nie planowała jej przekazać absolutnie wszystkiego, ani, broń Gwiezdny Klanie, dopuszczać do leczenia kotów. Aktualnie uważała ją za całkiem dobre towarzystwo do wypraw po medykamenty, drugą parę oczu do wypatrywania ziół. Nauczyła się doceniać i lubić jej towarzystwo. Nie musiała już brać na siebie odpowiedzialności za jej bezpieczeństwo, bo czarna kotka ukończyła trening wojowniczy. Pokazała, że nie była kociakiem, który chciał się nauczyć o ziołach, bo miał taki chwilowy kaprys albo chodziły mu po głowie głupie pomysły.
Najważniejszy powód, dla którego Księżyc odrzucała wszystkie inne koty, które się pojawiły po tym jednym przypadku w postaci Ćmy: nie była gotowa na posiadanie ucznia, ba, nie miała jeszcze prawa posiadać takowego. Poza tym, odpowiedzialność za zdrowie drugiego, mniej doświadczonego kota była dla niej zbyt duża i przytłaczająca, a nie zawsze dostępny był wojownik skłonny robić w danej chwili za ochroniarza—odkryła to właśnie dzięki Ćmiemu Zmierzchowi.
Pomocnica medyka chwyciła pakunek w zęby i ruszyła dalej, rozglądając się za kolejnymi ziołami. Nie planowała już zbyt długo zabawić w tym miejscu, szczególnie że skóra w miejscu użądlenia zaczynała lekko puchnąć. Nawet jeśli była cierpliwa, ból na dłuższą metę każdego mógł doprowadzić do chociaż lekkiej irytacji.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Księżycowy Pył nie zamierzała wracać do obozu z powodu ukąszenia przez osę. Nie była to rana śmiertelna, czy jakkolwiek szkodliwa, toteż dlaczego miałaby to robić? Zamiast tego, ruszyła na dalsze poszukiwania i można śmiało rzec, że się opłaciło. Jej oczom ukazały się stokrotki, które aż prosiły się o to, by je zerwać. Tym razem nie było tam żadnych os, pszczół, ani innych okropnych robali, więc kocica nie miała o co się martwić.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
Pomocnica medyka wysłuchała uważnie rady Ćmiego Zmierzchu. Nie było to coś, na co by sama wpadła zbyt szybko, woląc mówić wprost, że nie było takiej opcji. Z drugiej strony w ten sposób mogła pokazać kociakom, że bycie medykiem to nie było robienie plasterków z pajęczyny, a żmudna i niekoniecznie przyjemna praca, za którą czasem nikt ci nawet nie dziękował. Ba, jeśli dany kot zginął pod twoją opieką, mogłeś zostać obwiniony o jego śmierć. Oczywiście, to były pojedyncze przypadki, ale wciąż się zdarzały. Dodatkowym plusem było to, że nie musiała się tłumaczyć czemu nie chciała danego kota uczyć o ziołach.
- Brzmi... rozsądnie - przyznała wreszcie.
Niedługo po tym w polu widzenia Księżycowego Pyłu pojawiły się kolejne stokrotki, tym razem bez żadnych dodatków w postaci insektów. Kremowa medyczka zabrała się za delikatne obrywanie listków, które nadawały się do użycia w lecznicy. Użądlona łapa zaczynała puchnąć, co jej nieco działało na nerwy, ale na zewnątrz zachowywała pełen spokój. Marnowanie zdatnych do użytku medykamentów to ostatnie czego chciała.
x
x
x x x x x x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Najniższy spośród wszystkich Rybek, jednak zbudowany najmocniej z nich. Ma szerokie barki, grubą szyję i ogon oraz dużą, kanciastą głowę. Garbaty nos kończy się brudnoróżowym, szerokim nosem i wywiniętymi w górę wąsami. Uszy małe, lekko zaokrąglone, oczy wąskie i lekko skośne, w kolorze bursztynu. Burą, klasycznie pręgowaną sierść ma gęstą i często potarganą na lewej stronie pyska. Biel oblewa pysk, pierś, brzuch, palce przednich łap oraz goleń wraz ze stopą tylnych. Na lewej przedniej łapie ponad nadgarstkiem szpetna blizna, pod nią - wykrzywiony nadgarstek i dłoń pozbawiona czucia.
Na pierwszy rzut oka - nieprzyjemny gbur. Na drugi, trzeci i wszystkie inne... w sumie też.
Zbieranie liści nie było trudne, jednak wiązało się to również z tym, że zebranych medykamentów było po prostu mniej. Księżycowemu Pyłowi udało się zebrać 5 liści, które były odpowiednio duże i zdrowe by nadawały się do leczenia chorych kotów.
behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind...
Mistrz: Wydmowy Wiatr ( Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: A może partnerka?
Mgiełka to mała puszysta, lecz krótkowłosa kotka o ładnej srebrnej sierści z czarnymi klasycznymi pręgami.
Futro jest krótkie i lekko odstające od ciała. Długi ogon zaokrąglony przy końcu. Szczupła sylwetka i długie łapy. Porusza się szybkim lecz delikatnym krokiem.
Okrągła głowa z zaokrąglonymi na końcu uszami. Kotka posiada duże okrągłe zielone oczy o dość szerokim rozstawieniu. W jej spojrzeniu widać ciekawość. Pyszczek zakończony różowym trójkątnym nosem.
W skrócie cała mama
Mgiełka to ciekawska, lecz rozważna kotka o pogodnym charakterze. Bardzo opiekuńcza w stosunku do swojego brata. Pilnuje go jak własnego ogona. Jest niecierpliwa i niezdarna. Kotka jest miła dla innych kotów, lecz czasami bywa nieśmiała.
Zębata Łapa [KC] Płatek [KG]
Moje ciało wygięło się do przodu kiedy zobaczyłam kreta pośród traw. Położyłam się blisko ziemi, leżąc pod wiatr. Wyglądało to pewnie z daleka jakbym polowała, ale kiedy się przyjrzysz można zauważyć, że moje mięśnie były rozluźnione. Całe ciało nie było spięte jak przy polowaniu. Patrzyłam na kreta z błyskiem zielonych ślepi. Mogłam zaatakować, ale nie chciałam tego robić. Tylko go obserwowałam. Obserwowałam jak rusza swoim ryjkiem, aby zmierzyć do swojego kretowiska gdzie na pewno miał rodzinę. Kret zauważył mnie i z dymem od ziemi poleciał do swojego domku, szybko odgrzebując wejście, aby znów się zakopać. Zaśmiałam się cichutko na myśl, że koty też chowały by się pod ziemię.
//Śnieżne Serce
=Ik n o wtheRAINlike~t h e~C L O U D SknowtheSKY= ..........Is p e a ktobirdsANDtellthemWHEREto~f l y~ =IS I N GthesongsthatYOUhearo nthebreeze= ...............IwritethenamesOFtheR O C K Sandthetrees =Oh,youfool,t h e r eareR U L E SIamCOMINGforyou= ..........DARKNESSbringse v i lthings,oh,theRECKONING ~ B E G I N S~
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
Już miała kret pod łapami.... ale kret coś zauważył i zwiał. Taka ładna, tłuściutka zdobycz z pewnością byłaby dobry zakończeniem polowania. Niedawno złapał drozda, i gdyby kret siedziała cichutko z pewnością mogłaby zakończyć polowanie. Ale nie, kret musiał zwiać. Parsknęła głośno, po czym ponownie przyjęła pozycję łowiecką. Już chciała ponownie zniknąć wśród zarośli kiedy do jej nozdrzy uderzył znajomy zapach. Mgiełka. Jej stara dobra przyjaciółka. Z początku była zła, że to najwidoczniej ona wystraszyła zwierzynę. Podbiegła do niej i przytuliła ją. - Jak myśmy dawno się nie widziały! -.
Mistrz: Wydmowy Wiatr ( Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: A może partnerka?
Mgiełka to mała puszysta, lecz krótkowłosa kotka o ładnej srebrnej sierści z czarnymi klasycznymi pręgami.
Futro jest krótkie i lekko odstające od ciała. Długi ogon zaokrąglony przy końcu. Szczupła sylwetka i długie łapy. Porusza się szybkim lecz delikatnym krokiem.
Okrągła głowa z zaokrąglonymi na końcu uszami. Kotka posiada duże okrągłe zielone oczy o dość szerokim rozstawieniu. W jej spojrzeniu widać ciekawość. Pyszczek zakończony różowym trójkątnym nosem.
W skrócie cała mama
Mgiełka to ciekawska, lecz rozważna kotka o pogodnym charakterze. Bardzo opiekuńcza w stosunku do swojego brata. Pilnuje go jak własnego ogona. Jest niecierpliwa i niezdarna. Kotka jest miła dla innych kotów, lecz czasami bywa nieśmiała.
Zębata Łapa [KC] Płatek [KG]
Spojrzałam ostatni raz na zadek kreta, który już w pełni był zakopany. Poczułam zapach - znajomy zapach. Oderwałam wzrok od ziemi i podniosłam się, aby wyłapać gdzie znajduje się znany przez mnie kot. Za nim, jednak zdążyłam się dobrze rozejrzeć, ktoś przytulił mnie od boku. Nie taki znów "ktoś", bo po zapachu i głosie od razu zdałam sobie sprawę, że to moja przyjaciółka - Śnieżka, zwana teraz Śnieżnym Sercem - Cześć Śnieżko! - przytuliłam się do kotki, a z mojego gardła wychodził zadowolone mruczenie. Polizałam ją serdecznie po pysku, ciesząc się, że ją widzę - opowiadaj jak tam u ciebie? - zapytałam. Byłam bardzo ciekawa co kotka robiła przez ten cały czas. Kto wie? Może znalazła sobie jakiegoś partnera lub partnerkę? Albo kończy kolejny trening jakiegoś terminatora? - jak ty wyrosłaś! - nie wiedziałam czemu dopiero teraz to zauważyłam, ale biała kotka była teraz ode mnie wyższa. Nie powinno dla mnie być to zdziwieniem, bo byłam dość drobnym kotem, ale wcześniej była takiej samej wielkości co ja! - przerosłaś mnie! - zaśmiałam się i pacnęłam ją delikatnie łapą w bark. Nie miałam żadnej wątpliwości, że biała kotka była po prostu śliczna.
=Ik n o wtheRAINlike~t h e~C L O U D SknowtheSKY= ..........Is p e a ktobirdsANDtellthemWHEREto~f l y~ =IS I N GthesongsthatYOUhearo nthebreeze= ...............IwritethenamesOFtheR O C K Sandthetrees =Oh,youfool,t h e r eareR U L E SIamCOMINGforyou= ..........DARKNESSbringse v i lthings,oh,theRECKONING ~ B E G I N S~
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
- No nie? Już brakowało mi tego tego twojego pyszczka!. - wymruczała szczęśliwa. Miały sobie tyle do opowiedzenia! - No to jak tam u ciebie? Z pewnością masz już terminatora, a partnera też sobię znalazłaś? - wymruczała biała kocica. Ach, no oczywiście, że miała! Miała tak prześliczny i uroczy kolor futra. Usiadła naprzeciw niej, tak aby mogły szybko załapać kontakt wzrokowy. - To ty mi przestraszyłaś zwierzynę! wymruczała z rozbawieniem. Nie był to jednak wielka tragedia. Ale jednak była...
Mistrz: Wydmowy Wiatr ( Płeć: kotka Matka: Okoniowy Ogon[NPC] Ojciec: Gilowe Gardło[NPC] Partner: A może partnerka?
Mgiełka to mała puszysta, lecz krótkowłosa kotka o ładnej srebrnej sierści z czarnymi klasycznymi pręgami.
Futro jest krótkie i lekko odstające od ciała. Długi ogon zaokrąglony przy końcu. Szczupła sylwetka i długie łapy. Porusza się szybkim lecz delikatnym krokiem.
Okrągła głowa z zaokrąglonymi na końcu uszami. Kotka posiada duże okrągłe zielone oczy o dość szerokim rozstawieniu. W jej spojrzeniu widać ciekawość. Pyszczek zakończony różowym trójkątnym nosem.
W skrócie cała mama
Mgiełka to ciekawska, lecz rozważna kotka o pogodnym charakterze. Bardzo opiekuńcza w stosunku do swojego brata. Pilnuje go jak własnego ogona. Jest niecierpliwa i niezdarna. Kotka jest miła dla innych kotów, lecz czasami bywa nieśmiała.
Zębata Łapa [KC] Płatek [KG]
- ano mam terminatora i to dwójkę, znaczy nie wiem co teraz stało się z Rozmaryn, ale wierzę, że wróci na treningi. No i jest jeszcze Szkarłatka. Z nią właściwie kończę trening! - uśmiechnęłam się. Już za nie długo pojawi się nowa wojowniczka! Byłam niesamowicie dumna z rudej terminatorki. Szybko się uczyła - była zdolna, a uczenie ją to dla mnie sama przyjemność - partnera? Oj nie - taka była prawda. Po śmierci Deszczowej Łapy w żadnym kocie się nie zakochałam - czekam na tego właściwego, albo właściwą, a ty kogoś masz? - zaśmiałam się. Byłam z jednej strony ciekawa czy Śnieżka wiedziała, że podobają mi się też kotki. Ciekaw jestem czy zauważyła. Na powiedzenie przez kotkę, że wystraszyłam jej zwierzynę, zniżyłam się lekko - przepraszam nie wiedziałam, że tutaj polowałaś - jak mogłaś być tak głupia Zamglony Świcie? Chyba wiadomo, że ktoś będzie chciał polować w takim miejscu, a ty sobie organizujesz oglądanie kretów? Głupia z ciebie wojowniczka - pomyślałam o sobie, a mój ogon drgał.
=Ik n o wtheRAINlike~t h e~C L O U D SknowtheSKY= ..........Is p e a ktobirdsANDtellthemWHEREto~f l y~ =IS I N GthesongsthatYOUhearo nthebreeze= ...............IwritethenamesOFtheR O C K Sandthetrees =Oh,youfool,t h e r eareR U L E SIamCOMINGforyou= ..........DARKNESSbringse v i lthings,oh,theRECKONING ~ B E G I N S~
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
- Rozmarynową Łapę chyba kiedyś spotkała.- - Kiedy, kiedyś kiedy byłą jeszcze kociakiem. Lecz chyba nie miały ze sobą dobrych kontaktów. Zaś Szkarłatna Łapa... To ta mała ruda kotka co ją na nauki brała? Najwidoczniej. - Szkarłatną Łapę uczyłam na naukach. - mruknęła zadowolona, że może się czymś pochwalić. Dziwne. Taka ładna kotka i bez partnera? Aż dziwne. - Ja? Kogoś? Nie żartuj sobie. - ona i kocur? Nigdy. A bynajmniej no to się nie zapowiada. żaden kocur się w niej na zauroczył. A co dopiero żeby te uczucia odwzajemnić.