Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Gdy sobie tak beztrosko szedł, niespodziewanie zmaterializował się za nim łabędź. Podłe ptaszysko, kojarzył ich istnienie z parków, wszyscy uciekali przed nimi w popłochu, więc Orion nie zamierzał szukać problemów. Jak się wkrótce okazało - z kolei łabędź jednak ich szukał; przypuścił atak na biedny, cynamonowy ogon. Oriental wydarł się głośno, bardziej z szoku niż bólu. Chyba szoku. Ogólnie to w skali 1-10 dawał obecnej sytuacji mocne dwa i nie polecał nikomu. Jak na rozsądne stworzenie przystało, gdy tylko nacisk na ogonie zelżał, Orion przytulił uszy do czaszki i rzucił się do ucieczki. Nie rozważał nawet starcia z białym ptaszyskiem, chciał się znaleźć jak najszybciej jak najdalej, prosta sprawa.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Tundra z jakiegoś powodu przechadzała się w pobliżu. W zasadzie to drugi brzeg Topiołek nie znajdował się aż tak daleko od terenów Nowego Świtu jak mogło się wydawać. Zobaczyła nieznanego jej wysokiego, cynamonowego kocura, próbującego wyrwać się z objęć ptaka, którego widywało się dość rzadko: z łabędziem. Jej pierwszym i jedynym odruchem była pomoc: rzuciła się do w stronę szyi zwierzęcia, chcąc zacisnąć na niej zęby i mocno szarpnąć.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Artem, nieświadomy tego, co dzieje się tuż za nim, wyruszył na dalsze poszukiwania. Jak dotąd szło mu całkiem nieźle, więc po co to przerywać? Tym razem jednak nie był w stanie zlokalizować żadnej zwierzyny. Jedyną ciekawą rzeczą było białe pióro, które przywiał ze sobą wiatr tuż pod nos samotnika…
Orion, nie zastanawiając się zbyt długo, wziął się do ucieczki. Łabędź wyglądał na szybkie stworzenie, ale nie zaszkodziło spróbować, prawda? Niestety, choć samotnik starał się uciec przed drapieżnikiem, nie był w stanie. Ptaszystko było znacznie szybsze, dodatkowo było wciąż skupione na jego ogonie. Na szczęście nie zdołało sięgnąć kocura, nie dokładając mu póki co więcej zranień.
Przybycie Tundry.
Atak Tundry: krytyczny! (150%) » [(9+14)-(6+11)]*1,5 = 9
Do kocura uśmiechnął się los, bowiem przechodząca tędy kocica zdecydowała się mu pomóc. Czym prędzej rzuciła się w stronę rozwścieczonego łabędzia, bez żadnego problemu dosięgając mu do szyi i zaciskając na niej zęby – i choć to wystarczyło, żeby polała się krew, rana nie wyglądała aż tak poważnie.
Łabędź: S: 19 | Zr: 11(13) | Sz: 7(9) | HP: 40-9=31/40 | W: 28-5=23/30
» rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie na szyi (krwawi; -1 HP na turę do końca walki)
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na walkę 2:1
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Udało się. Trafiła zębami w szyję ptaka. To zaskakujące, jak dobrze czuła się Opoka Nowego Świtu w walce, jak wspaniale krew pompowała jej w tej chwili adrenalinę do żył. W zasadzie nie widziała już samotnika, o którym zapomniała, był tu teraz tylko łabędź i tylko jej zęby zaciśnięte na szyi ptaka. Skoro była już w takiej sytuacji, nie mogła tego zmienić i tylko zacisnęła kły mocniej i szarpała jeszcze bardziej energicznie.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem usłyszał krzyk Oriona i o mało nie dostał zawału. Odwrócił się, a że jeszcze nie znalazł się daleko od miejsca zdarzenia -a szedł, bo myślał, że jego towarzysz dalej za nim podąża- to zobaczył, że łabędź uczepił się ogona cynamonowego pointa. Ciemnobrązowy stał przez kilka uderzeń serca w miejscu, zaskoczony, a potem zobaczył jak na pomoc Orionowi przybiega jakaś nieznajoma kocica. Artem nie był typem, który zostawiłby kogoś w potrzebie, więc wrócił się i postanowił również zaatakować łabędzia. W trójkę będą mieli większe szanse na pokonanie albo chociaż przegonienie tego wkurzonego ptaszyska.
Artem obrał sobie za cel głowę ptaka, a konkretnie oczy. Ciemnobrązowy wysunął pazury i zamachnął się łapą w stronę głowy ptaka, mając nadzieję, że trafi w przynajmniej jedno oko i utrudni tym napastnikowi dalszą walkę.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Wredne ptaszysko wcale nie chciało odpuścić pogoni, a na dodatek kłapało dziobem zdecydowanie za blisko puchatego ogona. Dopiero pojawienie obcej kocicy przerwało ten wesoły cyrk, a Orion zatrzymał się akurat by zobaczyć jak szylkretka wgryza się w długą, białą szyję. I dobrze mu tak!! Podłe ptaszysko!! Cynamon mógłby chyba teraz bez problemu uciec, ale wbrew opinii Nurcika, nie był zepsutym do szpiku kości samotnikiem i (jakkolwiek było to kuszące) nie mógł zostawić nieznajomej samej z tą skrzeczącą paskudą.
Rzucił się na jedno z białych skrzydeł, chcąc się wgryźć w jego kościstą część. Przy szyi robił się tłok, a z nikłej wiedzy orientala wynikało, że poza dziobem należy uważać również na skrzydełka. Więc dobrze by było je chociaż trochę uszkodzić.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Tundry: krytyczny! (150%) » [(12+14)-(14+11)]*1,5 = 2 Atak Oriona: udany (100%) » (15+7)-(10+11) = 1
Rzut na to, kogo zaatakuje łabędź: parzyste – Tundra nieparzyste – Orion
» wypada: 4 – łabędź atakuje Tundrę
Atak łabędzia: udany (100%) » (13+19)-(8+16) = 8
Tundra wciąż trzymała się szyi łabędzia, chcąc wyrządzić mu jak najwięcej krzywdy. Drapieżnik od razu skupił na niej swoją uwagę i ugryzł ją płytko w szyję, udaremniając jej atak i zmuszając ją do puszczenia. Przez to, jak bardzo się miotał, akcja Oriona też nie wyszła najlepiej – zdołał jedynie wyrwać mu pióro ze skrzydła.
Przybycie Artema.
Atak Artema: krytyczny! (150%) » [(15+9)-(13+10)]*1,5 = 2
Zaalarmowany odgłosami walki Artem również zdecydował się dołączyć. Obrał sobie za cel oczy łabędzia, ale miał ten sam problem, co jego towarzysz od polowania. Zostawił pod okiem drapieżnika jedynie powierzchowne zadrapanie, z którego nawet nie pociekła krew.
Łabędź: S: 19 | Zr: 10(13) | Sz: 6(9) | HP: 31-1-2-1-2=25/40 | W: 23-3=20/30
» rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie na szyi (krwawi; -1 HP na turę do końca walki)
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na walkę 3:1
» od następnej tury celność spada o 2 ze względu na spadek W
» rana 0. stopnia: ślady zębów na szyi
» rana 0. stopnia: wyrwane pióro ze skrzydła
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie pod okiem
Tundra: S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 85-8=77/85 | W: 42-2=40/45
» rana 1. stopnia: płytkie ugryzienie na szyi (krwawi; -1 HP na turę do końca walki)
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Syknęła z bólu, kiedy poczuła ugryzienie na szyi. Fairy będzie musiał ją poskładać. Jak mu wyjaśni, dlaczego w ogóle wdała się w tę walkę? Powie, że po prostu miała ochotę się pobić i akurat widziała okazję? Nie, później będzie musiała coś wymyślić. Albo może w ogóle nic mu nie powie, bo jest członkinią Rady i Opoką, nie musi nikomu niczego tłumaczyć.
Wróciła prędko myślami do walki, w której musiała znowu atakować. Napięła mięśnie i tym razem machnęła łapą w stronę głowy ptaka: celowała w oczy.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Zaklął pod nosem zdenerwowany, że nie udało mu się oślepić drapieżnika. To by im bardzo ułatwiło walkę, bo łabędź nie wiedziałby nawet gdzie celować. Niestety Artemowi udało się tylko zrobić zadrapanie pod okiem ptaszyska. Zauważył, że nieznajoma kocica celowała w oczy, więc nie chcąc jej przypadkowo trafić teraz on zajął się szyją napastnika. Wycelował z zamiarem złapania jej i mocnego szarpnięcia, żeby z szyi ptaszyska poleciało jak najwięcej krwi.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Główna impreza działa się przy ptasim dziobie, a Orionowi dusza ulatywała na samą myśl o zbliżaniu się do niego. Kto to w ogóle widział żeby ptactwo miało zęby?? Jeśli nieznajomej i Artemowi życie było niemiłe to proszę bardzo, przynajmniej zajmą ptaszysko. On z kolei... no jego plan nie powiódł się tak jak oriental sobie tego życzył. Wypluł wyrwane pióro i znowu zaatakował, celując w kościstą część skrzydła. Liczył, że tym razem uda mu się rzeczywiście w nie wgryźć i zadać poważniejszą ranę. A jak nie, to go oskubie jak kurczaka na rosół, też ujdzie.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Rzut na to, kogo zaatakuje łabędź na ślepo: parzyste – Tundra nieparzyste – Orion
» wypada: 3 – łabędź atakuje Oriona
Atak łabędzia na ślepo: słaby (50%) » [(13+19)-(7+12)]*0,5 = 6
Tundra zdecydowała się zmienić taktykę – tym razem to ona spróbowała zadziałać coś przy oczach łabędzia. Nie zamachnęła się dostatecznie mocno, przez co pozostawiła za sobą jedynie ślady pazurów tuż obok oka ptaka, nie wyrządzając mu przy tym żadnej krzywdy. Starszy z kocurów za to postanowił zaatakować ptaszysko w szyję, jednocześnie przekierowując na siebie uwagę ptaka. W momencie, w którym Artem doskakiwał do łabędzia, ten złapał go w locie i mocno poranił, zostawiając na jego ciele szpetną szramę. To jednak nie przeszkodziło byłemu pieszczochowi w zrealizowaniu swojego planu, być może nawet pobudziło go bardziej do działania – zacisnął kły na szyi swojego przeciwnika, odpłacając się pięknym za nadobne.
Orion natomiast… skupił się na skrzydle ptaka. Widocznie miał nadzieję, że w ten sposób uniknie ataku z jego strony. Łabędź niestety nie życzył sobie oskubywania go jak kurczaka na rosół, więc lekko trzepnął drugiego samotnika swoim narządem lotu, nieco obijając mu klatkę piersiową.
Wyglądało jednak na to, że starania trójki kotów wystarczyły, żeby chwilę później ptaszek upadł na twardy grunt. Oddychał, zdecydowanie, ale wyglądał marnie. Być może wystarczyło go jedynie dobić?
Łabędź: S: 19 | Zr: 10(13) | Sz: 6(9) | HP: 25-1-3-5-11=5/40 | W: 20-4=16/30
» rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie na szyi (krwawi; -1 HP na turę do końca walki)
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na walkę 3:1
» celność obniżona o 2 ze względu na spadek W
» rana 0. stopnia: ślady zębów na szyi
» rana 0. stopnia: wyrwane pióro ze skrzydła
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie pod okiem
» rana 0. stopnia: ślady po pazurach obok oka
» rana 0. stopnia: wyrwane kolejne pióro ze skrzydła
» rana 1. stopnia: mocne ugryzienie z boku szyi (krwawi; -1 HP na turę do końca walki)
» od następnej tury statystyki obniżone o połowę ze względu na spadek HP
» omdlenie
Tundra: S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 77-1=76/85 | W: 40-2=38/45
» rana 1. stopnia: płytkie ugryzienie na szyi (krwawi; -1 HP na turę do końca walki)
Artem: S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 62-16=46/65 | W: 38-3=35/45
» rana 0. stopnia: lekkie pokłucie prawej łapy
» rana 2. stopnia: zerwany płat skóry z grzbietu (krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Obserwowała co się dzieje dookoła, tym razem z emocjami już nieco bardziej pod kontrolą. Zauważyła, że ciemniejszy z kocurów mocno oberwał. Widziała krew i zastanawiała się, jak to możliwe, że w tej cienkiej szyi i tępym dziobie drzemie tyle siły, zdolnej tak okaleczyć kota.
Ptaszysko zemdlało, zagrożenie z nim związane odpłynęło. A ona została z dwoma samotnikami, w tym jednej rannym. Pochyliła się, by po raz ostatni zacisnąć zęby na szyi łabędzia. Widok brwi na śnieżnobiałych piórach budził dziwne emocje. Trzymała tak pysk przez jakiś czas i podniosła głowę. Spojrzała najpierw na jednego, potem na drugiego kocura.
- Ma wam kto pomóc? Macie gdzie pójść? - zapytała twardo, głosem Tundry-Opoki.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem poczuł straszny ból, a potem ciepło na plecach. Zatrząsł się na łapach, ponieważ zrozumiał, że to ciepło i mokro na plecach to krew, jego własna krew. Ciemnobrązowy nie bał się takich widoków, opatrywano go już z takich ran i na udzie była tego pamiątka. Sam też się opatrywał i leczył w przeszłości, po prostu szok i utrata krwi przez chwilę go pochłonęły.
-Mam u siebie w legowisku trochę medykamentów -odparł na pytanie kiedy je usłyszał- Tylko nie wiem czy z taką raną bym tam doszedł -odpowiedział w sumie to szczerze, bo Siedlisko Koni było stąd dość daleko szczerze powiedziawszy. Musiałby iść tak przynajmniej z pół dnia- czy bym po drodze upadł jak ten łabądź -powiedział i zaśmiał się nerwowo. Niby chciał trochę rozluźnić atmosferę, bo tylko on był tak raczej ranny mocniej niż lżej, ale nie wiedział jak mu to wyszło.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Wiedział, że te skrzydła to niebezpieczna i bolesna sprawa, a gdy oberwał jednym z nich tylko utwierdził się w tym przekonaniu. Przez moment nie mógł złapać oddechu, gdy ptaszysko zajechało mu takim uderzeniem, ale przynajmniej udało mu się wyrwać kolejne piórko. Jeszcze przynajmniej... dziesięć kolejnych i go oskubie, był tego pewny. Odskoczył od łabędzia, gdy ten runął na ziemię i profilaktycznie zamachnął się pazurami na najbliższy fragment ptaka. Czyli pewne bok, albo znowu skrzydło. Na wypadek, gdyby udawanie ledwo żywego było podstępną strategią, a uduszenie go przez kotkę to było za mało.
Dopiero wtedy podniósł spojrzenie na towarzystwo. Skrzywił się wyraźnie widząc żywe mięso na jasnych plecach. Nie, że był zniesmaczony, ale bili się z łabędziem, nie lisem, jak do tego doszło?? Następnie powiódł wzrokiem do szylkretki, której pojawienie było niespodziewane, ale zdecydowanie mile widziane i dostrzegł ranę na jej szyi. Dużo zwyczajniejszą, ale prowadzącą do refleksji, że jednak trzymanie się z dala ptasiej głowy było bardzo rozsądną decyzją. Drugi wniosek był taki, że rzeczywiście urodził się pod szczęśliwą gwiazdą. Z zamyślenia wyrwało go pytanie kotki, do tego wypowiedziane takim tonem, że odechciewało się cwaniakowania. Nie żeby umyślne wchodzenie na nerwy wybawicielki było jego pierwszym odruchem, ale! W efekcie nie wcinał się Artemowi w słowo, pozostawiając jemu radość wyjaśniania ich obecnego położenia. Na wspomnienie o padaniu jak łabędź zmrużył błękitne oczy.
- Nie ma szans żebyś tak daleko doszedł. - powiedział do kocura. Nie ma szans żebym ciebie niósł taki kawał, to miał na myśli. Chociaż już mniejsza z noszeniem, poradziłby sobie ewentualnie, prawdziwym problemem byłaby przeprawa przez asfalt. Co gdyby Artem zasłabł na środku drogi? Nie było co się pchać w tę podróż już teraz. Następnie spojrzał prosto w żółte ślepia, bo dręczyło go bardzo istotne pytanie. - Nie należysz do klanowych dzikusów, co?
Wydawało się to wątpliwe, bo po pierwsze co by robił klanowy kotek tak daleko od swojej budy? Ciężko było sobie wyobrazić Jaśniejącego w tej okolicy, jeszcze ciężej było sobie wyobrazić Jaśniejącego (czy dowolnego innego klanowego) bezinteresownie rzucającego się na pomoc obcym... chociaż chwila, nikt nie powiedział, że bezinteresownie. Jednak jakiekolwiek jej motywacje by nie były, Orion był w stanie założyć się o złapaną wcześniej żabkę, że szylkretka była dobrą ziomką samotniczką, a nie wojowniczką z czterech klanów.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Tundry: krytyczny! (150%) » [(11+14)-(13+3)]*1,5 = 14
Kocica czym prędzej rzuciła się na szyję łabędzia, żeby już nikomu nie zagrażał. Tak czy inaczej był już jedną nogą w grobie, więc nie było z tym żadnych problemów. Koty były już raczej bezpieczne, o ile cieknąca krew z tej paskudnej szramy na grzbiecie jednego z nich nie zwabi więcej drapieżników.
Rzuty na infekcje: Tundra
» wypada: 4 – brak infekcji Artem
» wypada: 1 – infekcja
Łabędź: S: 9(19) | Zr: 3(13) | Sz: 2(9) | HP: 5-1-1-14=śmierć/40 | W: 16/30
» rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie na szyi (krwawi; -1 HP na turę do końca walki)
» zręczność i szybkość obniżone ze względu na walkę 3:1
» celność obniżona o 2 ze względu na spadek W
» rana 0. stopnia: ślady zębów na szyi
» rana 0. stopnia: wyrwane pióro ze skrzydła
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie pod okiem
» rana 0. stopnia: ślady po pazurach obok oka
» rana 0. stopnia: wyrwane kolejne pióro ze skrzydła
» rana 1. stopnia: mocne ugryzienie z boku szyi (krwawi; -1 HP na turę do końca walki)
» statystyki obniżone o połowę ze względu na spadek HP
» śmierć
Tundra: S: 14 | Zr: 16 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 76/85 | W: 38-3=35/45
» rana 1. stopnia: płytkie ugryzienie na szyi (krwawi; -1 HP na turę do końca walki)
Artem: S: 9 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 46/65 | W: 35/45
» rana 0. stopnia: lekkie pokłucie prawej łapy
» rana 2. stopnia: zerwany płat skóry z grzbietu, infekcja (krwawi; w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
+15 exp dla Tundry +15 exp dla Artema +10 exp dla Oriona