Logo Artemidy
Wrzosowisko
- No, Pożar, też fajne imię, nie masz duszy hazardzisty, widzę - uśmiechnął się Misz-Masz, gdy nowy znajomy mu się przedstawił i podpytał o szczegóły ich umowy - Nic skomplikowanego nie oczekuję. Potrzebuję się dobrze rozeznać w terenach Klanów - gdzie się zaczynają, gdzie kończą. W którym najbardziej lubią obić mordę nieznajomemu? No i najważniejsze - gdzie, oprócz tego siedliska koni na zachodzie, mogę sobie w pobliżu znaleźć jakieś spokojne miejsce żeby spędzić parę nocy?
Sprawa była prosta i czekoladowe kocisko podejrzewało, że Pożarowi nie zabraknie kompetencji, aby mu w niej pomóc. Miało, kurcze, taką nadzieję, bo chciało mieć okazję się odwdzięczyć. Coś w napiętych mięśniach biało-burego pyszczka i tonie głosu kocurka sprawiało, że temat zaginionej "członkini jego Klanu" wydawał się poważniejszy, niż pozornie go odmalował. Nie tak dawno Mleczna Łapa też Swetra o kogoś zaginionego pytała, chyba o imieniu Płomyk, o ile dobrze pamiętał - i nie wyglądała tak nerwowo. Swoją drogą, śmieszna sprawa, jak Klanowi w każdym napotkanym Samotniku widzieli potencjalne źródło wiedzy na temat wszystkich swoich zaginionych bliskich. To był niezły pomysł na emeryturę. Poszukiwanie kotów, które im się pogubiły, w zamian za... przysługi. Jeszcze tylko trzeba było wymyślić, jakie, co nie jest takie proste, gdy nie zna się koncepcji pieniądza ani nie lubi się idei władzy.
- To jak, wchodzisz w to? - machął ogonem, kreśląc dynamicznie poplątane, brązowe, ciutkę cuchnące półkole nad swoją głową.
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pożar przekręcił nieco głowę z zaciekawieniem, patrząc na nowopoznaną Istotę. Rozmawianie z kotami spoza Klanów było o tyle interesujące, że ich słowniki się po prostu różniły - takie koty często miały zasób słów większy, lub po prostu inny, od kotów z Klanowym pochodzeniem. Nie inaczej było teraz.
xxx - Być może, aczkolwiek nie wiem co znaczy słowo Hazardzista. U nas się go nie używa - odpowiedział Misz-Masz, które, być może, zechce wytłumaczyć znaczenie, a może nie, to już do niego taka decyzja należała.
Wysłuchał słów kolejnych słów czekoladowego kota, po czym przez krótki moment się zastanawiał. Misz-Masz nie wyglądało, jakby miało jakieś złe zamiary, albo jakby miało wykorzystać tę wiedzę w celu, który zagroziłby Pożarowi lub jego bliskim, więc nie sprawiało to dla niego żadnego problemu.
xxx - Wchodzę. Jestem w stanie spełnić twoją prośbę w miarę zakresu mojej wiedzy - przytaknął - Powiedz mi tylko, ile już wiesz na temat okolicy, a ja spróbuję jakoś zaczepić o to swój opis, by w miarę porządnie wytłumaczyć ci te tereny - powiedział i zamilkł, pozwalając Istocie odpowiedzieć, co już wie, o ile, oczywiście, cokolwiek na temat okolicy wie. Czy było na terenach Klanów, czy przeszło przez Grzmiącą Ścieżkę?








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sweter uznał, że podanie Pożarowi definicji hazardzisty pociągnie za sobą prawdopodobnie konieczność wyjaśnienia kilku innych terminów i misja poszukiwawcza zmieni się w spotkanie lingwistyczne, więc zignorował ten komentarz, uznał, że może pogadają o tym przy innej okazji i tylko poruszył ramionami w geście "no trudno".
Ważniejsze było, że Klanowy zgodził się na zaproponowany układ.
- Bywałem w tym miejscu, gdzie przychodzą dwunogi i trzymają swoje konie, i kawałek dalej jeszcze, tam gdzie są domki dla pszczół. Przychodziłem zawsze z północy, czy tam północnego zachodu, od strony miasta. Kojarzę że zaraz tam gdzie zaczyna się las, zaczynają się też Wasze rewiry. A teraz po raz pierwszy przyszedłem w te okolice wzdłuż tej szosy tu - zarzucił głową w stronę Grzmiącej Ścieżki - I że Klany są gdzieś pomiędzy jednym a drugim? I że jest ich kilka. A jeden to Cienia - podzielił się wszystkim, co wiedział, spoglądając w górę żeby wyciągnąć to, co zatarło się gdzieś w pamięci - Teraz Ty mi opowiedz o tej swojej... zgubie.
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pożar jakoś nie zamierzał płakać z powodu braku definicji słowa hazardzista. Oczywiście, był ciekawy, co to słowo mogło znaczyć, ale, być może przyjdzie lepszy czas na zapytanie o to Misz-Masz, lub też jakiegoś innego napotkanego kota. Skupił się natomiast na opisie który dostał od istoty, wyobrażając sobie konkretne miejsca i zapisując je w pamięci, tworząc w głowie mapę, dzięki czemu mógł się łatwo zorientować w tym, gdzie nowopoznana osoba już była. Misz-Masz użyło też męskiej formy wypowiedzi, więc Pożar zanotował, że, najpewniej, tak będzie w porządku się do wędrowca zwracać. Nie wiedział co to znaczy północ, ale wywnioskował, że północny zachód to pewnie gdzieś w okolicach strony jak zachodzi słońce, a jak ten dodał, że od strony miasta, to już w miarę dobrze wiedział.
xxx - Moja zguba to kotka - zaczął Pożar - nosi imię Biała Burza, ale można też mówić na nią Zimno. Była wojowniczką Klanu, z którego pochodzę, ale pewnego dnia, kilka księżyców temu, zaginęła. Nie byłem w stanie wpaść na żaden jej trop, czy to zapachowy, czy to zasięgając języka wśród okolicznych kotów. Jej futro było długie, częściowo białe i częściowo srebrne, a oczy miała jaskrawo zielone, bystre i groźne. I była piękna - była absolutnie najpiękniejszym kotem jakie spotkałem w swoim życiu. Wiem, że... mogła po prostu odejść. A jeśli zechciała odejść, to byłaby w stanie zapaść się jak kamień w wodę bez najmniejszego problemu tak, że nikt by jej nigdy nie odnalazł. Jednak... cały czas boję się, że może jednak coś jej się stało. - powiedział. Tego ton był neutralny, nie schodząc z dźwięków w jakich mówił do tej pory, ale czaił się za nim jakieś bezdenny, przykry smutek, a oczy Pożara na krótki moment zaszły mgłą.
xxx - A jeśli chodzi o twoje słowa, to kojarzę miejsca, o których wspomniałeś. Mogę opowiedzieć o okolicy coś więcej - przytaknął.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skurczybyk wsłuchał się w Pożara z najwyższą uwagą i skupieniem. Nawet pomimo pozornie neutralnego tonu głosu brzmiał jak ktoś niezwykle przejęty, komu naprawdę zależy. Sama szczegółowość opisu Białej Burzy nie pozostawiała już żadnych wątpliwości – musiała być mu bliska, bardzo bliska. I z pewnością strasznie za nią tęsknił.
- Przykro mi, stary – odpowiedział i sam dziwił się, jak płasko i szorstko zabrzmiał jego głos. Zaschło mu w gardle. Jeśli Pożar na niego spojrzał, mógł dojrzeć uniesiony kącik warg, w niewielkim, ale krzepiącym, asymetrycznym uśmiechu.
- Poopowiadasz mi w międzyczasie. Najpierw zastanówmy się, co dalej robić w sprawie Zimna. Skoro potrafiła tak rozpłynąć się w powietrzu, to znaczy, że będzie trudno ją znaleźć... bo prawdopodobnie tego nie chce. I szukanie jej po omacku wiele nam nie da. Za to jeśli obawiasz się, że faktycznie coś jej się stało, to może niegłupio byłoby... um... przejść się... poboczem? – to była jego pierwsza myśl i zdecydowanie najgorszy ze scenariuszy, ale też dający w jego mniemaniu największe szanse na znalezienie zguby. Dotyczył jakiegoś punktu odniesienia. Łączył się z realnym zagrożeniem i był jedną z pierwszych przeszkód, jakie mogła napotkać na swojej drodze, gdziekolwiek się udała. Jakkolwiek okropnie to nie brzmiało, poznawszy specyfikę tej konkretnej kocicy uznał, że znalezienie jej martwej było zapewne łatwiejsze, niż żywej.
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spodziewał się jakiegoś szczególnego pocieszenia ze strony Mysz-Masz, bo też nie po to przyszedł. Interesowały go głównie suche fakty, ewentualnie faktyczna pomoc, pocieszenie było mu do niczego nie potrzebne i w niczym nie pomagało, dlatego też Pożar nie zwrócił zbytniej uwagi na nieco płaski głos kota.
xxx - Zaginęła już kilka księżyców temu, więc gdyby została zabita przez potwora, to jej ciała już by pewnie dawno nie było - pokręcił głową. Zostałoby zjedzone przez drapieżniki albo zabrane przez dwunogów, którzy czasem zbierali truchła różnych zwierząt z grzmiącej ścieżki. - Niestety szukałem w okolicy, prawie po Osiedle, w stronę Szepczącej Sadzawki, a nawet wzdłuż Siedliska Koni za Pierzastym Lasem, ale nie znalazłem ani ciała, ani tropów. Dlatego stwierdziłem, że może najskuteczniej będzie popytać samotników albo pieszczoszków, czy jej nie widzieli. Ale samotnicy nie rosną na drzewach jak się okazuje i bywały dni, gdy przez cały dzień nie byłem w stanie wpaść na jakiegokolwiek. - Uniósł głowę i melancholijnie rozejrzał się po okolicy. Niedaleko z nich była Dzika Plaża przy jeziorze, co przywoływało wspomnienia. Powstrzymał się przed westchnięciem. - Nawet, gdybym po prostu usłyszał, że ktoś ją widział, to by mi wystarczyło, bo bym przynajmniej wiedział, że żyje i... i może po prostu odeszła, by wieść gdzieś inne życie - beze mnie, bez nas - byłbym szczęśliwy nawet z tym. Z góry ostrzegam, że nie spodziewałem się zbyt wiele. Jeśli o niej nie słyszałeś, to w porządku. Po prostu... gdybyś może kiedyś usłyszał coś na jej temat, to przekaż mi, proszę. - Jego ton był smutny, ale i spokojny, jakby, mimo bólu, kotem kierowało opanowanie i nie zatracił racjonalnego myślenia, nawet w tak trudnej dla siebie sytuacji.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po tym, jak usłyszał „wiele księżyców temu”, Rwetes jakoś słabiej śledził wszystko, co było dalej, puszczał to trochę mimo uszu, choć wpatrywał się w Pożar uważnie i całym swoim umysłem analizował jego sytuację. Nazwa Siedliska Koni, dobrze znajomego miejsca, nieco wytrąciła go z tego stanu zawieszenia, ale dalej...

Minęło tak wiele czasu, a ten głupek dalej jej szukał.

Musiał ją bardzo kochać.

Na zakończnenie jego monologu, czekoladowe kocisko skinęło dużą głową i, jakby strząsając paproszek ze zdobiącego koniuszek pędzelka, trzpenęło jednym uchem.

- Skoro minęło tak wiele czasu, to ona już dawno nie jest w zasięgu, do którego dotarłbyś w dzień czy dwa, czy trzy. Nie znajdziesz jej nigdzie w okolicy, nie ma szans. Nie ma sensu chodzić dookoła i szukać wiatru w polu – pokręciło głową w wyrazie braku nadziei. Mówiło spokojnym tonem kogoś, kto nie zaprasza do dyskusji, a podaje fakty. Odchrząknęło.

- Ale obiecałem pomóc, a Wiele Imion dotrzymuje słowa. Będe o nią pytać. Sprawdzę na przedmieściach osiedla Dwunogów. Skoro jest tak piękna, to może któryś zdecydował sobie ją zabrać...?
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak. Musiał ją bardzo kochać.
Ja nikogo nigdy na całym świecie, i może właśnie dlatego to tak bolało. Nie dlatego, że odeszła... no może tak, to też trochę, ale najbardziej bolało to, że zwyczajnie nie wiedział. Czy nic jej się nie stało? Czy jest bezpieczna? Czy jest szczęśliwa? Czy jest szczęśliwsza, niż u jego boku? Czy jest wolna? Chciałby po prostu wiedzieć, czy jest bezpieczna i zdrowa, czy czuje się lepiej, niż czuła się w Klanie Rzeki, czy może w końcu odnalazła miejsce dla siebie, bez nieustannej presji.
xxx - Na pewno. Ale, przy okazji, jestem w stanie pytać napotkanych samotników, czy czegoś nie słyszeli na jej temat, albo, czy jej nie widzieli. Nawet, jeśli nie teraz, to wcześniej - odpowiedział Misz-Masz, po części przyznając mu rację. Zdawał sobie z tego sprawę, ale nie mógł również znieść bezczynności. Musiał coś robić, musiał działać, nawet, jeśli miało to być nieskuteczne i z góry skazane na porażkę.
xxx - Rozważałem taką możliwość. Ale była zbyt dumna, by być w stanie żyć z dwunogami, więc nie sądzę, by długo zagrzała u nich miejsce. Chociaż, oczywiście, mogli ją wynieść daleko stąd, lub też zamknąć w swoim siedlisku. Jednak kotka z Klanu, z którego pochodzę, została przez nich zgarnięta i nie była w stanie się wydostać praktycznie przez pełen obieg pór. Najwyraźniej tylko niektóre koty mają szczęście posiadać możliwość wychodzenia z siedlisk dwunogów - pokręcił głową ze zrezygnowaniem, przywołując w pamięci postać jednej z córek przywódczyni, Pajęczej Nogi. On sam na pewno nie wytrzymałby psychicznie być więzionym przez tyle czasu. Już zasady i granice panujące w Klanie, w którym się wychował, były dla niego wystarczająco... ograniczające. A nawet bardziej niż wystarczająco.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiele Imion pokiwało głową, wysłuchawszy co miał do powiedzenia Pożar na temat potencjalnej relacji jego zaginionej ukochanej z Dwunogami.
- To prawda. Na przedmieściach jest różnie, jedne koty mogą wychodzić swobodnie, inne - tylko z jakimiś więzami na szyi, inne w ogóle... Ale w miastach, jeśli kot jest trzymany przez Dwunoga, może całe życie nie dotknąć łapą trawy - opowiedziało, a coś w jego głosie zdradzało grozę, z jaką wiązała się ta myśl. A że zdało sobie sprawę, jak strasznie to mogło brzmieć, uśmiechnęło się i niezdarnie pocieszyło nowego znajomego słowami:
- Ale jej to z pewnością nie spotkało.
Tak jakby mogło to jakkolwiek zagwarantować.

- A Ty - nie chciałbyś odejść z Klanu, zniknąć, tak jak ona? - podpytał Rwetes, patrząc na kocurka poważnie - Szukać jej bardziej, dalej? Albo siebie?
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Faktycznie, taka wizja wydawała się Pożarowi przerażająca. Dla niego utrzymanie się w granicach Klanu, w którym się urodził, było już wystarczającym poświęceniem i wymagało od niego sporego wysiłku. A co dopiero być zamkniętym w małym, ograniczonym Siedlisku Dwunogów. Z tego, co mówiła Pajęcza Noga, nie było tam wiele przestrzeni i tylko ona i jej dwunodzy. I chyba jeszcze jeden kot. Pożar, w takiej sytuacji, najzwyczajniej zanudziłby się na śmierć. Lubił rozrywkę, lubił towarzystwo, lubił nawiązywać relacje, lubił poszerzać horyzonty w naprawdę najróżniejszy sposób.
Aczkolwiek docenił to, że Misz Masz w jakiś sposób próbował go wesprzeć albo pocieszyć. To było całkiem miłe z jego strony, Pożar nie mógł zaprzeczyć. W niczym mu to nie pomagało, ale doceniał intencje. Natomiast na pytanie wojownika przyjrzał mu się trochę podejrzliwe. Nie miał w zwyczaju opowiadać o tego typu rzeczach absolutnie nikomu, gdyż każdy kot wiedzący jego głębokich przemyśleniach stwarzał dla niego i jego wygody potencjalne zagrożenie. Ale chyba nie było za bardzo ryzyka, by samotnik plotkował na jego temat z członkami Klanu Rzeki?
xxx - Myślałem o tym - odpowiedział w końcu - ale chciałbym czuwać nad moją rodziną, póki mogę. W dodatku mój ojciec jest już bardzo stary i niech dożyje swoich dni w świadomości, że jego dzieci są bezpieczne i blisko niego. Przynajmniej te, które mu zostały... Ale nie jestem w stanie określić, co przyniesie przyszłość. - wzruszył barkami. szczerze powiedziawszy, to wolał mieć oko na... niektóre sprawy. Przynajmniej na razie.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Temat schorowanego ojca dotknął Wielu Imion bardziej, niż chciałoby przyznać. To ono teraz robiło za pocieszacza dla Pożara, więc nie chciało, by wyczuł jego smutek, więc utrzymało pogodnie uśmiechniętą mordę. Coś jednak ścisnęło go za serce, bo gdy wypowiedziało spokojne:
– Rozumiem – pobrzmiała w tym jakaś smutna nuta.

Wspomnienie o wielkim, twardym guzie na podbrzuszu matki sprawiało, że Rwetes doskonale rozumiał, co trzyma Wojownika w jego Klanie. On sam już dawno odkrył, że prawdziwą wolność gwarantuje tylko prawdziwa samotność. Trochę chciał wymówić tę myśl na głos, ale nie był pewien, czy ten nihilizm, dla niego tak kojący i oswobadzający, nie będzie, przynajmniej w tej chwili, uznany za zwyczajnie dołujący.
A tego nie chciał.

Zdecydował się więc uderzyć w trochę flirciarski ton – ten, z którym najłatwiej było mu mówić wesoło i swobodnie.

– Cóż, w takim razie zdobądź pocieszenie. Tam, gdzie możesz je znaleźć – uniósł sugestywnie brwi ponad przesłoniętymi firaneczką ciemnych rzęs, półprzymkniętymi powiekami – Przystojny z Ciebie kocur, pewnie zapatrzony w tamtą nawet nie zauważałeś, że inne kotki w tym Twoim Klanie się za Tobą oglądają... Albo Samotniczki – dodał, wyszczerzając trochę zęby.
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spostrzeżenie Rwetesa na pewno w jakiś sposób dołujace mogło być. Ale trudno było powiedzieć, na ile mocno odczułby to Pożar, który i tak wyglądał na całkiem samoświadomego swojej sytuacji oraz decyzji życiowych, jakie podejmuje. Skupiony w pełni na swoich próbach odnalezienia Zimna odrzucał myśli o innych problemach na bok, starając się nimi nie przejmować bardziej, niż byłoby to konieczne. A co do ojca... w pewien sposób był pogodzony z tym, że ojciec może już nie dożyć Pory Zielonych Liści. Albo nie pożyć dłużej, niż ona. Na pewno miał przed sobą mniej niż pełen obieg pór, chociaż był młodszy od Czerwonej Gwiazdy... ale Bukowej Korze brakowało jej dziewięciu żyć i dzikiej, nienormalnej determinacji, która utrzymywała przywódczynię przy życiu.
Słowa Rwetesa wzięły go niemal z zaskoczenia, i dosłownie na jedną sekundę pysk Pożara zrobił error, przyjmując emocję wyrażającą jedno wielkie nic, jakby kocur nie przetworzył informacji, przeskakując z poprzedniego tematu na nowy, tak niesamowicie od niego różny.
xxx - Och? - powiedział, a na jego pysk wkradł się uśmiech - Tak uważasz? Miło mi to słyszeć. - Czy sam określiłby siebie mianem przystojnego? Może odrobinę. Tak tyci tyci. Brzydki nie był na pewno, miał kwadratową szczękę i ładny kolor oczu oraz często się uśmiechał, co na pewno robiło wrażenie na niektórych osobnikach, ale raczej nie sądził, by w jakikolwiek szczególny sposób zwalał z nóg. Biała Burza była od niego o wiele, wiele piękniejsza.
xxx - Być może masz rację. Ale serce nie sługa i ciężko mi tak po prostu z dnia na dzień spojrzeć w inną stronę. Być może jednak... być może jednak niedługo przyjdzie czas, gdy będę powinien z powrotem sie otworzyć - powiedział melancholijnym tonem. Wiedział, że może nie znaleźć Zimna już nigdy. Wiedział, że powinien znaleźć za to jakieś szczęście, swój dom, swoją rodzinę. To nie było jednak takie łatwe, nie należało na tacy przed jego pyskiem. Nie można odkochać się na zawołanie i nie można się na zawołanie zakochać... a przynajmniej Pożar nie mógł.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cwany uśmiech Samotnika nieco złagodniał. Skurczybyk lubił sobie pokpiwać z innych kotów, ale ten tu, młody nieszczęśnik, wyglądał zbyt smutno, żeby bezlitośnie się z niego nabijać.

– Ale z Ciebie romantyk – skomentował tylko, nawet nie jakoś specjalnie zaczepnie, wręcz przeciwnie, ze szczerą sympatią. Słodkie to było. Słodki, biedny dzieciak. Sam Rwetes nigdy nie przeżywał podobnych rozterek – skoncentrowany na sobie samym, po prostu nie obdarzał innych głębokimi uczuciami. A może tak doskonale udawał przed innymi samowystarczalnego egocentryka, że sam już uwierzył w swoją maskę? Prawdę mówiąc, sam nie umiałby sobie odpowiedzieć na to pytanie i nawet go sobie nie zadawał. Ale wierzył, że nigdy się tak głęboko nie zakocha i przekonanie to nie wzbudzało w nim żadnych głębszych emocji.

– No dobra. Twoja kolej. Opowiadaj. Gdzie tu są jakieś komfortowe miejsca, gdzie mógłbym się spokojnie wyspać przez kilka nocy? – zapytał, zupełnie nagle dopominając się o jego stronę umowy, jaką zawarli parę chwil wcześniej.
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Romantyk? Pożar nie był pewien, czy sam by siebie określił takimi słowami, ale stwierdził, że faktycznie po tym wszystkim takie właśnie mógł sprawiać wrażenie. Na co dzień raczej nie myślał o tym, co jest lub nie jest romantyczne. Po prostu był zakochany i to bardzo bolało, a on nie mógł tak po prostu się temu bólowi poddać. Musiał coś robić, jakoś działać. Pożar musiał być proaktywny. Na pytania Misz-Masza zastrzygł uszami.
xxx - Hm - mruknął cicho, jakby widocznie się zastanawiał, próbując znaleźć jakieś dobre miejsce dla długowłosego kota. Szybko przelatywał myślami po całej okolicy. - W tej okolicy można znaleźć trochę dobrych miejsc. Może nie bezpośrednio na Borsuczych Pagórkach, bo tam, o ile nie wpadniesz na jakąś norę, ciężko się ukryć. Ale wokół Topiołek, czyli tego jeziora, rośnie dużo drzew i krzewów. Łatwo tam o kryjówkę i jest blisko do wody. W tym płynącej, bo rzeka wpada właśnie do Topiołek. Jedyne co, to jest tam dosyć blisko Grzmiącej Ścieżki - powiedział. - Po drugiej stronie Grzmiącej Ścieżki, jeśli chcesz unikać terenów Klanów, to możesz przejść Kłującym Gąszczem wzdłuż Łanu Rzepaku. Kłujący Gąszcz to gęstwina krzewów i drzew która znajduje się między granicą Klanu Rzeki i Łanami Rzepaku, o, w tamtą stronę - wskazał mu łapą. - Tam właśnie, za rzepakiem, są Szorstkie Skały. Nie należą do nikogo i także łatwo wśród nich o kryjówkę. Jest dużo szczelin między nimi. Znajdują się blisko rzeki... i terenów Klanu Gromu, ale od Gromiaków oddziela je rzeka a oni, w przeciwieństwie do Klanu Rzeki, nie potrafią pływać. Co jeszcze... Całkiem za terenami Klanów znajduje się siedlisko koni. Sam tam raczej nie bywam, bo to kawałek drogi od Klanu Rzeki, ale słyszałem, że dwunogom tam nie przeszkadzają koty i mają dużo suszonej trawy, którą karmią konie. Można tam znaleźć schronienie, o ile nie przeszkadza ci towarzystwo dwunogów. W tamtych okolicach jest też trochę drzew i krzewów które są niczyje. To takie pierwsze miejsca które przychodzą ci do głowy. Jeśli coś cię bardziej interesuje, to mogę lepiej wytłumaczyć, jak tam trafić. - skończył swój monolog i spojrzał na towarzysza.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiele Imion wysłuchało wszystkich wskazówek Pożara, przypatrując się mu z uwagą i spokojem. Jego umysł, jako kogoś, kto spędził całe życie w miejskich zaułkach, doskonale radził sobie z wyobrażaniem, zapamiętywaniem i odtwarzaniem przestrzeni, więc wszystko układało sobie w głowie bez najmniejszych trudności. Nie wydawało mu się, żeby potrzebowało bardziej szczegółowych opisów - wskazówki Klanowego powinny wystarczyć.

– Dzięki –
miauknęło swobodnie – Dzisiaj chyba zostanę gdzieś tu, w okolicy. Jak nie chce Ci się wracać do siebie, możemy przespać się razem.

Ton jego głosu raczej nie wskazywał na to, żeby przez to „spanie razem” miało na myśli coś sugestywnego, coś więcej, niż wymianę ciepła i towarzystwa. Z drugiej jednak strony – nie pospieszyło z jakimkolwiek uściślaniem tego dwuznacznego zwrotu, po prostu patrzyło na Pożara z lekkim uśmiechem, który sprawiał wrażenie, jakby ani jakoś specjalnie na to nie liczyło, ani odmowa nie sprawiłaby mu większej przykrości.
  • //Rwetes w tym miejscu zostaje wysłany do krainy szarych nicków. Jak wróci, to wróci. Dzięki za sesję Kot, miejsce uznaję za wolne, można wbijać <3
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości