Logo Artemidy
Wrzosowisko
xxx - Dziękuję ci serdecznie za twoją ofertę - uśmiechnął się do Misz Masza - ale wrócę w swoje okolice. Nie chcę wzbudzić zbyt wielkich podejrzeń tak częstym oddalaniem się, ponadto mam ucznia na którego wolałbym mieć oko. Do zobaczenia, Misz Maszu. Bardzo miło było mi ciebie poznać, mam nadzieję, że uda nam się jeszcze kiedyś na siebie wpaść. Gdybyś chciał się z jakiegoś powodu ze mną skontaktować, pytaj na granicy Klanu Rzeki o Pożara. - Jeszcze raz się uśmiechnął, po czym majtnął ogonem i ruszył w stronę terytorium klanu Rzeki. Nawet gdyby Rwetes faktycznie kiedyś o niego zagadnął na granicach to Pożar nie obawiał się, by miało mu to jakkolwiek zepsuć reputację. Mogli mu naskoczyć, mógł się spotykać z kim chciał i gdzie chciał i rzeczniakom nic było do tego, ponadto przecież miał jakieś te swoje różne, prywatne sprawy, prawda?

//zt
LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dzyń dzyń dzyń
Ach tak. Wyprawa, udana wyprawa? Czas pokaże. W zasadzie samo dotarcie tutaj było sukcesem, bo przecież o to jej chodziło prawda? O zmianę, nawet taką małą, taką drobną. Nie, żeby nie lubiła swojego kącika na sianie, czy czterokopytnych współlokatorów w stajni. Mieszkało jej się tam bardzo dobrze, myszy były, legowisko było, czego więcej mogła wymagać? Otóż będąc Sikorą chciała zmiany, chciała wrażeń, a chociaż życie już jej dość wrażeniami smutku sprawiło, tak czasami brakowało jej tego dreszczyku jakichś emocji. Stąd też ot taka wyprawa, skrzętnie obchodząc jak najbardziej dookoła tereny Klanów, dreptała sobie parę dni, drzemiąc pod krzewami, łapiąc jakieś nieuważne samotne gryzonie. W końcu dotarła do Grzmiącej Ścieżki. Pamiętała, ach pamiętała jak kiedyś marzyła o tym żeby ją przekroczyć! Teraz nie była już dla niej niczym specjalnym, ot droga, ulica... tak to nazywali dwunodzy, droga... Przekroczyła nie jedną już w swoim życiu, trzeba było tylko uważać na potwory ot co. Niby żyjąc z dwunogami inne pieszczochy próbował ją przekonać, że potwory to tak naprawdę duże przedmioty kontrolowane przez dwunogi, pozbawione skry własnej woli, czy skry życia, tak... w jej umyśle zawsze pozostały żywe, niebezpieczne.
Dzyń, dzyń, dzyń
- Tak, tak wiem. Spojrzeć w jedną, potem w drugą i zobaczyć czy ziemia nie drga, potem dopiero przekraczać drogę. Nie mam 5 księżyców, znam jakieś podstawy - mruknęła pod nosem do... brzęczącego dzwoneczka. Konie w stadninie nie były zbyt rozmowne, dlatego srebrna kuleczka była jej jedynym kompanem do rozmów, a rozmowna była niezwykle. Może rozmawianie z nieożywionym kawałkiem materiału było przejawem jakiegoś szaleństwa... jednak nie przyszło to nigdy Sikorze do głowy. Ot miała kompana, który nie odejdzie i nie umrze, jedyny taki, jedyny na którego mogła liczyć. I dotarła do falującego terenu pełnego malutkich krzewinek. Nigdy tu nie była. Chciała przyjść ale nie miała okazji, a potem... potrząsnęła głową. Nieważne. Co było, już nie jest, nie było sensu do tego wracać. Teraz jest tutaj, zatem dlaczego by nie pozwiedzać, nie poszukać czegoś interesującego. Bursztynowe ślepia czujnie przyglądały się czającym się wśród wrzosów cieniom, jakby te kryły jakieś tajemnice za swoją niezbyt pokaźną posturą. Bo przecież mogły, prawda?
This is my FIGHT song
Take back my L I F E song
» P r o v e I'm alright SONG «
My power's turned ON
Starting RIGHT now I'll be STRONG
I'll play my FIGHT song
And I d o n' t really CARE if nobody else BELIEVES
'Cause I've still GOT a lot of F I G H T left in me
[Obrazek: P4rdZBi.gif]
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sikora poszukiwała niestrudzenie, wytężała wzrok, węch i słuch. Co z tego, skoro nic nie umiała znaleźć? Nie było nawet żadnego śladu po tym, że przejeżdżał tędy Potwór, a co dopiero, że zostawił tu coś po sobie.
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
dzyń dzyń dzyń
Śmiał się z niej! Jacy okrutni potrafią być przyjaciele, nawet ci nieżywi i zrobieni z metalu. Sikora zrobiła najbardziej obrażoną minę i odwróciła mordkę na bok, udając że zupełnie jej grzechoczący śmiech wgniecionego dzwoneczka nie przeszkadza, niestety w swojej intencji sprawiła jedynie że "śmiech" rozbrzmiał jeszcze donośniej jakby podkreślając jej porażkę.
- Prft taki jesteś mądry co? To niby gdzie mam szukać, no gdzie? Przynajmniej może pozbieram sobie trochę tych śmiesznych krzewików. Chociaż... konie i tak pewnie by mi je zjadły, gdybym przyniosła część do stadniny - mruknęła pod nosem do siebie bardziej niż do metalowej, w jej mniemaniu drwiącej z niej kulki.
- Może faktycznie powinnam przejść się bliżej drogi... Ale to nie tak że przyznaję ci rację! - rzuciła powoli kierując się w stronę potwornej ścieżki.
dzyń dzyń dzyń
Jak zwykle ten musiał mieć swoje ostatnie słowo...
This is my FIGHT song
Take back my L I F E song
» P r o v e I'm alright SONG «
My power's turned ON
Starting RIGHT now I'll be STRONG
I'll play my FIGHT song
And I d o n' t really CARE if nobody else BELIEVES
'Cause I've still GOT a lot of F I G H T left in me
[Obrazek: P4rdZBi.gif]
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kilka kroków dalej, i w trawie coś błysnęło. Metaliczne światło prześlizgiwało się po obłym przedmiocie leżącym na ziemi: sterczały z niego ostrza i kolce. Oczywiście, Sikora nie mogła wiedzieć, na co patrzy, człowiek jednak mógłby rozpoznać weń najzwyklejszy multitool.
⚔ ⚔ ⚔
𝚜́𝚗𝚒𝚌́ 𝚜𝚎𝚗 najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx
🇮‌🇸‌́🇨‌́ 🇼‌ 🇧‌🇴‌́🇯‌ 🇼‌ 🇮‌🇲‌🇮‌🇪‌̨ 🇨‌🇮‌🇪‌🇷‌🇵‌🇮‌🇪‌🇳‌́ 🇮‌ 🇰‌🇷‌🇿‌🇾‌🇼‌🇩‌
i nieść ciężar swój ponad siły
iść tam, gdzie nie dotarłby N I K T

I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ
nim rycerski swój pas wdział
ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E
xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍
⚔ ⚔ ⚔
LVL 4 230 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odkąd opuścił go Słowik, samotność nie była już jego wrogiem. Zdążył się do niej przyzwyczaić. A kiedy został zmuszony do odejścia z Klanu Rzeki, musiał spróbować się z nią zaprzyjaźnić. Miał teraz cały czas na świecie tylko dla siebie. Zatrzymał się daleko, gdzieś z boku jeziora Topiołki, w starej dziupli na drzewie, która dawała mu widok na okoliczne tereny. Czarna Wrona lubił czuć kontrolę. Musiał obserwować.
Dni mijały powoli. Większość z nich spędzał polując. Często nie po to, by się posilić. Potrzebował zabić nudę, ćwiczyć, trenować. Wyładować swoją złość na żyjącym stworzeniu. Substytut tego, czego naprawdę pragnął, substytut pragnienień, których nie mógł teraz zrealizować.
Ale czasem samotność doskwierała. Rozmawiał z truchłami, z martwymi drozdami. A to przecież nie mogło wystarczyć.

Tundra.
Myśl o kocicy pojawiła się któregoś dnia w czarnej głowie, przygnana przez chłodny wiatr, który wdarł się do jego dziupli. Czarna Wrona potrzebował ciepła. Jej zainteresowanie było ciepłe. Schlebiało mu. Często wałęsał się w okolicach Grzmiącej Ścieżki, na widoku, dokładnie tak, jak dzisiaj. Kiedyś musiał na nią trafić, obiecała mu to spotkanie, a teraz bardzo potrzebował realizacji tej obietnicy. Miał nadzieję, że nie zdążyła się rozmyślić. I że teraz spodoba jej się jeszcze bardziej, kiedy nie pachniał już rybami. Powoli wymierające po lecie wrzosowisko szczególnie przypadło mu do gustu. Tak jak zapach fioletowych kwiatów, który bardzo starał się przejąć, wcierając je w swoją błyszczącą sierść.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy Tundra myślała o Czarnej Wronie po ich spotkaniu? Jemu zdecydowanie odpowiedziałaby przecząco na takie pytanie. Prawda leżała jednak gdzieś pomiędzy, choć nie przyznawała się do niej nawet przed samą sobą. Kilka razy przeszedł jej przez głowę i to w momentach dziwacznego pobudzenia i… tęsknoty za bliskością. I to zupełnie innym rodzaju bliskości od tego który otrzymywała od Sekwoi i Tsunami. Doskwierał jej brak Pokrzywy, a spotkanie z wysokim Rzeczniakiem wspominała z pewnyn drżeniem. Z dreszczem, można wręcz rzec. Nie pozwalała jednak sobie na rozpatrywanie i rozpamiętywanie tamtego przelotnego spotkania. Nałożyła sobie embargo na myślenie o czarnym kocurze, a bardzo szybko, dręczona wizją nieokreślonej, potencjalnej kary, która miałaby ją czekać, ograniczyła myślenie o Gawronie do krótkich przebłysków. Zakazała sobie tego. Było to zbędne i odciągało jej myśli od Nowego Świtu, od obowiązków. Swoją drogą, to zaskakująco dużo jak na kota, którego spotkała tylko na kilkanaście uderzeń serca.
Nie wracała jednak w to miejsce, liczyła że z biegiem dni obraz czarnego sam z siebie zatrze się w jej pamięci.
Tego dnia czuła się jednak wyjątkowo odosobniona. Doskwierał jej fakt, że nie ma w Nowym Świcie kota, z którym znajomość nie miałaby zabarwienia formalnego, zawodowego można powiedzieć. Pierwszy raz w swoim (wcale krótkim) życiu brakowało jej znajomości od serca. Brak jej było dzielenia się obawami, niepokojem i radością. Wiedziała, że to wyłącznie jej wina, że to głównie dlatego, że sama jest do granic możliwości skryta, sztywna i pozbawiona emocji. Nie kotów Nowego Świtu, wyłącznie jej wina. Świadomość ta nie mogła jednak złagodzić przytłaczającego poczucia samotności, które czuła od księżyca lub dwóch. Nie czuła również możliwości zmiany tego stanu rzeczy. Jak miałaby spróbować zmienić kierunek znajomości z którymś z kotów? Jak znaleźć kogoś? A nawet jeżeli już kogoś by wybrała, go co miała jemu lub jej powiedzieć? Słuchaj, chcę żebyś zapominał czasem, że jestem Opoką, czasem chcę żebyś traktował mnie jak zwyczajnego kota, dobrą znajomą? Coś takiego nigdy nie opuściłoby jej pyska.
W każdym razie, w tym dniu, kiedy czuła się szczególnie samotna, najsamotniejsza od wielu księżyców, wybrała się w pobliże miejsca, gdzie w którym spotkała jakiś czas temu Czarną Wronę. Nie z nadzieją, że znów go spotka, na to nawet nie liczyła. Łapy same poniosły ją w to miejsce i nie miała pojęcia, na co liczyła. Szare Brzozy nie dały jej zupełnie niczego. Wisiał w nich rybny zapach, ale ten był zbyt charakterystyczny dla całego klanu Rzeki by być w stanie odświeżyć wspomnienia. Widok tego miejsca też niczego nie dał, były to po prostu łysiejące drzewa, trochę trawy i dźwięk nieodległej Grzmiącej Ścieżki.
Skierowała swoje kroki z powrotem, nie czuła się jednak gotowa na powrót do Nowego Świtu. Uznała że odbędzie jeszcze jeden patrol wzdłuż granic.
Poczuła czyjąś obecność, zanim go zobaczyła. Zapach wrzosów i obcego wdarł się do jej nozdrzy ale nie wywołał żadnych emocji. Zamierzała tylko skinąć nieznajomemu głową i nie zatrzymywać się choćby na uderzenie serca. Nie taki rozwój wydarzeń planował dla niej los.
Dwa księżyce wmawiania sobie, że nie istniał, dziesiątki dni odrzucania myśli o nim. Wszystko po to, żeby tego właśnie dnia wpaść na niego, właśnie tego dnia, kiedy czuła się tak przeraźliwie, przytłaczająco samotna. Zatrzymała się jak wryta w ziemię, nie wiedząc co właściwie sama czuje.
- Czarna Wrona - przemówiła głosem o tysiącu brzmień. Uniosła lekko głowę by poczuć jego zapach. Obcy. - Czarna Wrona bez smrodu ryby. - dodała i postąpiła krok w jego stronę. Jej oczy płonęły.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zanim ją zobaczył, dotarł do niego jej zapach, przygnany porywistym wiatrem. Z początku myślał, że to jego umysł, powoli wymykający się spod kontroli, płata mu figle.
Ale okazała się nie być ani wyobrażeniem, ani senną marą. Była prawdziwą Tundrą, z krwi i kości. Doczekał się. Poczuł uniesienie, radosne ukłucie triumfu, jakby to on sam przyczynił się do jej zmaterializowana.
Widział jak zatrzymuje się, obserwował to zawahanie, tę chwilową niepewność, a potem krok, na który się zdecydowała. Podszedł, balansując na smukłych łapach niczym tancerz, pewnym, zdecydowanym krokiem. Niech patrzy. Niech się zakocha w jego chodzie. Przystanął blisko i wykorzystując swój wzrost, spojrzał na nią z góry. Ognistopomarańczowe oczy o ostrym, przeszywającym spojrzeniu spotkały jej żółte. Uśmiechnął się delikatnie, pokazując kły.
- Czarna Wrona nie jest już członkiem Klanu Rzeki. - wymruczał głębokim głosem pełnym zadowolenia. Tak, jakby wcale nie było to oznaką jego porażki, ale zwycięstwem.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cieszyła się na jego widok, chociaż nie potrafiła zrozumieć podłoża tego zjawiska. Nie znała tego kocura, a mimo tego spotkanie z nim dało jej więcej podekscytowania niż wszystkie spotkania z jej rodziną razem wzięte. Kiedy zbliżali się do siebie stopniowo, nie do końca pewnie, przemknęła przez jej głowę myśl, że kiedy ostatnio go widziała, nie był aż tak wysoki, ale z równie dużą prędkością uznała, że po prostu złe go zapamiętała. W końcu minęło niemało czasu.
Kiedy słowa "Czarna Wrona nie jest już członkiem klanu Rzeki" wybrzmiały, przez jej głowę przeleciała prędkim lotem jerzyka wizja smukłej, czarnej sylwetki u jej boku w Nowym Świcie. Nie.
Znów wrócił przed jej oczy Wyższy od niej, choć młodszy.
Czarna Wrona.
- Dlaczego? - uniosła brwi, nie wstrzymując ani na chwilę bardzo powolnego zbliżania się do czarnego oblicza.
Do czego to zmierzało?
Widziała już dokładnie strukturę jego czarnego futra.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przygotował się na takie pytanie. Podobne zmiany były zbyt istotne, by informację o nich puścić mimo uszu.
- Ćmia Gwiazda zlękła się moich ambicji, mojego potencjału. To okrutna, żądna krwi kocica, która zrobi wszystko dla swojego ukochanego stanowiska. Jest potworem. Najprawdziwszym potworem. Marzyłem o tym, by poprowadzić Klan Rzeki zamiast niej. Odmienić go. Sprawić, by był miejscem spokojnym, wolnym od przemocy. - powiedział cicho.
Ogniste ślepia błyszczały. Chciał jej przedstawić siebie w najlepszym możliwym świetle, by zainteresowała się nim jeszcze bardziej. Nie miał wątpliwości co do tego, że bajka o tym, jak chciał zmienić część świata na lepsze przypadnie jej do gustu bardziej niż odpychająca prawda. Ta nie spodobałaby się nikomu. Chciał od Tundry podziwu. Szacunku. Chciał, by zapatrzyła się w jego czarne serce, które ubierał w białe, niewinne piórka.
- Z zimną krwią pozbyła się mojego ukochanego brata, żeby pokazać, że ma nade mną zupełną władzę. A gdy oszalały z bólu zagroziłem w końcu, że wydam jej sekret, nasłała na mnie trzech wojowników. Jeden z nich gryzie piach. Ale musiałem uciekać. Nie było tam już dla mnie miejsca. - powiedział, obserwując czujnie jej pyszczek. Ciekawiło go jak zareaguje. Co poczuje. Co powie.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego słowa były całkiem interesujące. Jeden z przywódców klanów złym do szpiku kości potworem, a sam klan miejscem pełnym przemocy i zła w czystej postaci? Trudno było jej w to uwierzyć, bo zawsze daleka była od demonizacji czterech klanów. Owszem, Rzeka we własnej osobie sprawiła, że ona i jej rodzina musieli szukać nowego domu, ale wciąż nie sądziła dotąd, że może to być kwestia bycia złym. Raczej rywalizacji i samolubstwa. Nie wierzyła także Fairy'emu, kiedy
Dlatego na to, co powiedział Czarna Wrona, Tundra patrzyła z przymrużeniem oka. Nie przypuszczała za to, że mogą to być wyłącznie bzdury wyssane z palca, stwierdziła raczej, że zwyczajnie ubarwił nieco to, co się stało, był młodym kotem, który chciał zrobić na niej wrażenie. Chciał być podziwiany ale jej nie obchodziło to, co miał do powiedzenia. Nie pragnęła go za jego błyskotliwość, za bystrość czy poczucie humoru. Pragnęła jego ciała. Jego młodego, gładkiego ciała. Tekstury jego futra, dotyku jego języka.
Chciała go.
Teraz.
Nie uznała, że uprzejmie byłoby odpowiedzieć jakość na jego opowieść. Machnęła ogonem, zniecierpliwiona. Po prostu zbliżyła się jeszcze trochę do niego i wbiła spojrzenie żółtych oczu w jego ślepia. Przesunęła ogonem po jego ciele: od nosa aż do połowy boku. Po tym geście Opoka uniosła lekko brwi. Wiesz, czego chcę.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sądził, że spytała z zainteresowaniem, ale jego odpowiedź zupełnie jej nie obchodziła, a on wyraźnie to widział. Tym łatwiej dla niego. Nie musiał bajdurzyć, wymyślać więcej, tłumaczyć. Żadne z nich tego nie potrzebowało. Musiało mu wystarczyć to, że najzwyczajniej w świecie pożądała go dla jego cielesności. I wystarczało. Czarna Wrona kochał swoje ciało jeszcze bardziej, niż kochał własną głowę.
Wiedział, czego od niego chciała już od pierwszego spotkania. Jasno to pokazywała. Nie zamierzał jednak odpowiadać na jej potrzeby, zanim nie wyraziła ich na głos.
- Czego szukasz? - zapytał cicho, wyzywająco, jakby chciał ją sprowokować, choć dobrze znał odpowiedź na to pytanie. Był zbyt próżny, by jej nie znać, ale to pytanie także stanowiło element gry, bo był także zbyt pyszny, by nie chcieć wysłuchać każdego słowa, które mogła mu zaoferować.
Wrzosy szeleściły pod jej łapami, gdy przybliżyła się do jego boku. Skupił się na tych odgłosach. I na dotyku jej ogona, którym wodziła po czarnym, smukłym ciele.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cienki, czekoladowy ogon nie przestawał poruszać się lekko po powierzchni ciała kocura. Nie czuła zniecierpliwienia, którego można było spodziewać się po tego rodzaju sytuacji. Znalazła całkiem przyjemnym delektowanie się wiszącym w powietrzu napięciem. To prawda, że często oczekiwanie na przyjemność jest w istocie lepsze niż ona sama w sobie. Tundra przekonała się o tym na własnej skórze.
- Zapomnienia - wyznała, usiłując znaleźć dobrą odpowiedź, będącą w równowadze pomiędzy prawdą, a nie zdradzaniem zbyt wiele na swój temat. Ostatecznie odpowiedź była niemal idealna. Naprawdę tego pragnęła. Na kilkanaście uderzeń serca puścić w zapomnienie obowiązki, zmartwienia i nadzieje. I przez tę niewiele znaczącą chwilę być tylko ciałem, być westchnieniem, drżeniem, a przede wszystkim, jednością z pięknym Czarną Wroną. - Chcesz mi to dać? - spytała cicho, bardzo cicho.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mógł i chciał. Było bardzo niewiele rzeczy, co do których Czarna Wrona uważał, że nie potrafiłby ich dać. A jeśli umiało się odpowiednio połechtać jego ego, zaoferowanie ich przychodziło mu chętnie, co było swojego rodzaju zapłatą. Tundra umiała, doskonale wiedziała, jak wypełnić jego samotność, a Czarna Wrona naprawdę potrafił dawać.
- Chcę. - odpowiedział cicho - Dam ci wszystko, czego szukasz i jeszcze więcej.
Odwrócił się w stronę kocicy, wbijając w nią płomieniste spojrzenie. Zapatrzył się w jej kędzierzawe futerko, w jej pierś, w jej silne łapy. Była starsza, to było jasne, ale nie przeszkadzało mu to. Podobała mu się taka, podobała mu się jej dojrzałość, zdecydowanie. Przymknął ślepia i wdychał przez chwilę woń otaczających ich fioletowych kwiatów. Zastanawiał się, czy szukała raczej delikatności, czy czegoś bardziej gwałtownego. W końcu postanowił, że da jej oba.
Przybliżył się, zetknął się z nią bokiem, rozkoszując się przez chwilę ciepłem jej ciała, otarł policzek o jej głowę i przesunął pysk w stronę szyi, szorstkim językiem składając na niej pocałunki, aż dotarł do karku kocicy. Naparł na nią piersią.
- Kładź się. - powiedział stanowczym, lecz melodyjnym głosem.
[Obrazek: T3ey50W.png]
LVL 6 0 / 500
MedLVL 2 166 / 300
24
Siła
S
16
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Da jej wszystko, czego chce. I jeszcze więcej. Poczuła fantastyczny dreszcz, kiedy jego słowa zawisły w powietrzu. Opoka Nowego Świtu nie czuła się w ten sposób jeszcze nigdy w swoim życiu. Liczyła, że się od tego nie uzależni. Liczyła, że nigdy tego nie zapomni.
- Nie. - powiedziała twardo głosem Tundry-Opoki, zbliżając się pyskiem do jego pyska. Prawdopodobnie jeszcze nie słyszał tego wariantu jej głosu. Tonu kota, który ma władzę i przywykł do wydawania poleceń. Przywykł, że ktoś te polecenia wykonuje. Bez mrugnięcia okiem. Kędzierzawa przesunęła szorstkim językiem po policzku kocura, a jej oczy odnalazły jego. Uśmiechnęła się lekko, półgębkiem. Ten uśmiech mógł zapowiadać wiele. Złego i dobrego - To ty się kładź, Wrono. - powiedziała i naparła przednią łapą na jego klatkę piersiową. Nie gwałtownie, a jednak na tyle stanowczo, by mogła z pomocą tego ruchu nakłonić kocura do położenia się na plecach.
Ta jej zasadach.
Nie będzie byle szczeniak gryzł Tundrę w kark.
LVL 5 285 / 400
MedLVL 0 94 / 100
15
Siła
S
19
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości