Logo Artemidy
Królicze Nory
#61
Daleko im było do dramatyczności Romea i Julii, choć mieli do tego przecież warunki. Byli z wrogich sobie klanów, połączeni miłością która była ponad podziałami. I wszystko byłoby piękne, gdyby tylko jakiekolwiek uczucie ponad ciekawość i pożądanie było tu obecne. Nie chodziło już nawet o miłość, a o dawanie czegoś od siebie. Oni chcieli tylko brać.
- Miałaś już okazję by jeść ryby? - spytał lekko przekrzywiając głowę, gdy ta położyła łapę na rybie. Ugiął łapy by móc przycupnąć na gałęzi, a jego pierzasty ogon swobodnie kołysał się zwieszony w dół. Niewidoczni, ukryci przed ciekawskim wzrokiem ewentualnych patroli, mogli w spokoju cieszyć się swoim towarzystwem. Czy można to zakwalifikować jako randkę? - Chociaż, nie ukrywam, że bardziej niż na rybę mam ochotę na ciebie - zamruczał przymrużając bezczelnie oczy i wciąż uśmiechając się zaczepnie. Tym razem był bardzo bezpośredni, z ciekawości próbował nowych dróg i chciał poznać reakcje, które w ten sposób mógł otrzymać. Wiedział mniej-więcej czego mógł się spodziewać, choć nie mógł się zdecydować czy bardziej prawdopodobny był flirt ponad oślizgłym truchłem ryby czy siarczysty policzek, z którego być może będzie musiał się tłumaczyć swojej ptaszynie.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Uczucia! Na co komu to było? Kozica zdecydowanie postanowiła wyrzucić je na śmietnik historii, a już zdecydowanie w przypadku relacji z kocurami, bo nie zamierzała smętnie wzdychać za jakimś idiotycznym wybrankiem swego serca. Nie, nie nadawała się do tego, do żadnego rzucania chusteczek i innych wspaniałych dzieł również nie. Przychodziła, bawiła się i brała dokładnie to, czego chciała. Owszem, przyciąganie, jakie czuła w stosunku do Głoga, wcale nie malało i spokojnie można było przyznać, że drążyło ją również pożądanie. Była wszakże kocicą dojrzałą, dawno temu już dorosła, a skoro była wojowniczką - to właściwie mogła w wielu aspektach robić, co chciała. Obecnie zaś chciała doskonale bawić się w towarzystwie swego sąsiada, który przecież pochodził z Klanu tych żabich móżdżków, które tak bardzo ją bawiły, z Klanu, gdzie kocury uważały się za kotki, a przywódczyni miała jedynie gile w nosie. Być może zatem Głóg był chlubnym wyjątkiem na ich tle, może był kukułczym jajem, a może był równie zdemoralizowany, co sama Kozica i jedynie potrafił sprawiać piękne pozory.
- Nie - wymruczała na to rozbawiona i przyznała, że to jej całkowicie pierwszy raz, co było bardzo zabawne z jej punktu widzenia. Na dokładkę miała zjeść tę rybę wisząc na drzewie, na którym radziła sobie całkiem świetnie, zwabiwszy do siebie uprzednio kocura, który przecież o wiele lepiej czuł się w wodzie, a nie w powietrzu.
- A ja na ciebie - odparła ciekawa, czy zabiła mu ćwieka. Żadnego owijania w bawełnę, kawa na ławę, wszystko wypowiedziane tonem zdecydowanie mruczącym, kocicy, która zdaje sobie sprawę z wypowiedzianych przez siebie słów i zupełnie się ich nie boi. Ciekawa była, co z tego wyniknie, nic zatem dziwnego, że z czystą przyjemnością spoglądała wprost w ślepia Głoga. Bo co też może odpowiedzieć? Może stchórzy? To było zagadnienie co najmniej intrygujące, a Kozica chciała znać jego wynik.
<center><table><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td><td>
◆...♢...◆
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
</td><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td></table></center>
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Och, zdecydowanie był kukułczym jajem, jednak nie w ten sposób, w jaki widziała to Koziczy Skok. Nie pasował do tego klanu, nie był z nim w żaden sposób związany; od urodzenia traktowany jako ktoś gorszego sortu nauczył się pasożytować na klanie nie dając mu niczego w zamian, a zachowując pozory dobrego wojownika. Klan rzeki na własnej piersi wychował sobie żmije, w dodatku na własne życzenie tworząc z potomstwa Chabrowego Pąka jednostki łamiące wszelkie zasady narzucone przez klan, przez kodeks, przez gwiezdnych. Nie było nikogo ponad nimi - dlatego rozeszli się. Chmielograb, Echo, Bławatek i Jaśmin mieli więcej rozumu niż on i odeszli; on jednak nie mógł dać nikomu tej satysfakcji, zbyt dobrze bawiąc się na koszt swoich stwórców. Gdzie indziej dostałby taką ochronę i komfort życia w grupie w zasadzie za nic? Musiał co prawda mieć oczy dookoła głowy i uważać, by nikt nie dyszał mu na kark w krytycznym momencie ale nie oznaczało to, że ostatecznie nie był psem z elektryczną obrożą na szyi, którą nauczył się kontrolować na własny użytek. Nie było granic jego możliwości.
Tymczasem Kozica była jedną z tych kotek, które uwielbiały gdy przekraczał ich granice. Z jednej strony było to zabawne i pełne elektryzującego podniecenia, ale z całą pewnością nie na dłuższą metę; to byłoby zbyt proste. Dlatego na dłuższą metę bardziej odpowiadała mu stała relacja z Kosową Pieśnią, a towarzystwo szylkretowej jako skok w bok. Łagodna ptaszyna dawała iluzję spokoju i stateczności, była bezpiecznym alibi w razie gdyby była konieczność użycia go. Była wygodna.
- W takim razie wydaje mi się, że ryba może poczekać - zamruczał nisko, w żadnym wypadku nie wycofując się z tego, co powiedział. Pozwalała mu na to, więc zamierzał czerpać pełnymi garściami; był tchórzem, jednak nie pod tym względem. To był jego żywioł, w którym nigdy nie zamierzał się wycofać z raz powiedzianych słów. Uniósł się więc nieznacznie na łapach i przestąpił jedną łapą za rybą a pomiędzy przednimi łapami wojowniczki klanu gromu, bezczelnie naruszając jej przestrzeń osobistą. Zbliżył swój pysk do jej mordki i przymrużył swoje bladożółte ślepia, gdy trwając tak niemalże nos w nos patrzył wprost w jej oczy.
- Chyba mi te'az nie uciekniesz, co? - zaśmiał się cicho gdy przesuwał nosem od jej nosa przez policzek aż po nasadę ucha, po której przesunął swoim szorstkim językiem by następnie delikatnie go przygryźć. Rościł sobie prawa do niej, do jej przestrzeni osobistej oraz jej ciała - i z każdym ich spotkaniem było widać coraz dokładniej, że granica pewnych zachowań zaciera się i przesuwa coraz bardziej.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Być może zatem faktycznie żadne z nich tak naprawdę nie pasowało do Klanu i nie nadawało się do życia w nim. Ostatecznie bowiem Kozica również wykorzystywała dla siebie inne koty, przyniesioną przez nie zdobycz, cieszyła się legowiskiem pośród innych wojowników i ani jej się śniło ściganie jakiś samotników nie wiadomo gdzie. Miałaby porzucić te wygody, a na dokładkę stracić możliwość oglądania całej tej farsy i maskarady, jaka toczyła się w Gromie właściwie cały czas? Och, ani jej się śniło. Bawiła się doskonale patrząc, jak właściwie każdy członek Klanu pogrąża się na własne życzenie, a ona siedząc z boku zanosiła się radosnym chichotem wiedząc, że tutaj nikt nikogo nie szanuje, a te wszystkie wzniosłe ideały, o jakich mówił jej ojciec i inni, znalazły się w najlepszym wypadku głęboko zakopane w piachu. Tak czy inaczej - Kozica bawiła się świetnie, jako swoisty pasożyt i nie zamierzała tego zmieniać.
Co zaś tyczy się tego, że to wszystko było proste - ależ tak! Kozica nie zamierzała plątać się w żadne długotrwałe i ekscytujące romanse, doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co chce i kiedy chce, z kim chce, a kto jest dla niej jedynie jakimś żałosnym cieniem, który nic sobą nie reprezentuje. I nie, zdecydowanie nie oczekiwała od Głoga czegokolwiek ponadto, co miała teraz, tej prostej relacji, która nie prowadziła w żadne i konkretne miejsce. Mógł zatem spokojnie mieć sobie partnerkę, kocięta, co tylko chciał, ona miała to w nosie i nic jej to nie obchodziło, cudownie było być pozbawioną uczucia romantycznej miłości.
- Nie jest nawet w połowie tak fascynująca, jak ty - odparła na to, nieco z przekąsem, jakby chciała przekonać się, jak wielka jest jego miłość własna i dokąd może ich to zaprowadzić. Nie uciekła, nie spanikowała i nie zrobiła niczego podobnego, gdy się do niej zbliżył, nie oponowała również, gdy ją dotknął, a nawet sama chwyciła lekko zębami jego futro, okazując mu tym samym swoje zainteresowanie, później zaś zamruczała rozbawiona.
- Uciekać? Od takiego kocura, jak ty? Nie miałabym wtedy nawet cienia mysiego móżdżka - zakomunikowała wyraźnie rozbawiona, a jej ton brzmiał iście filuternie.
<center><table><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td><td>
◆...♢...◆
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
</td><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td></table></center>
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Na jej słowa zaśmiał się krótko, bezgłośnie, jedynie wypuszczając powietrze przez nos. Jak miło, że uważała go za przynajmniej o połowę bardziej fascynującego od martwej ryby przewieszonej przez gałąź. Odchylił nieznacznie głowę w bok gdy pociągnęła go lekko za sierść i zamruczał rozbawiony.
- Może jednak czasem nie wa'to ufać obcym kocu'om? - wymruczał jej do ucha, przy którym wciąż znajdował się jego pysk. Cały czas uśmiechał się i być może nawet jeżeli tego nie widziała to była w stanie to poczuć, gdy przesuwał powoli pyskiem w dół jej szyi, drażniąc jej cienką, wrażliwą w tym miejscu skórę ciepłym oddechem i czasem skubnięciem zębami. - Nikt nie ostrzegał cię nigdy przed g'oźnymi d'aniami z klanu rzeki? - zaśmiał się nisko, a jego głos wibrował przyjemnie od pomruku, który drżał w jego gardle cały czas. Uniósł łapę, którą najpierw oparł na jej barku, a którą następnie owinął się jak wąż wokół jej szyi, którą wciąż spokojnie pieścił. Czy Koziczy Skok w ogóle pamiętała incydent z Chmielograbem, który tak wstrząsnął klanem rzeki? Nie wątpił w to, że nie była w stanie w żaden sposób skojarzyć go z jego bratem. Ale, być może, ta delikatna sugestia sprawi, że odezwą się uśpione, ostrzegawcze kontrolki w jej mózgu... chociaż przecież nie robił niczego złego. Przesuwał powoli swoim szorstkim językiem po jej szylkretowym futerku na boku jej szyi, przy żuchwie u nasady ucha, jak i na samym uchu; podszczypywał ją delikatnie i czasem przygryzał nieco mocniej, zadziorniej, by nie było zbyt nudno i łagodnie. Zdecydowanie nie wyglądała na taką, która lubiła gdy się z nią cackano... chociaż Głóg lubił meandrować i krążyć wokół tematu.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
Ależ czy zrobiła coś złego? W istocie był nieco ciekawszy od ryby, ale zdecydowanie nie powinien myśleć, że o wiele bardziej intrygował ją on, niż jakaś tam śmierdząca zwierzyna, na którą nawet nie miała szczególnej ochoty. Była skłonna zjeść ją właściwie z uwagi na niego, by zobaczyć, jak na to zareaguje, a jednocześnie przekonać się, o co właściwie tyle szumu i czy ma powód do tego, by chwalić się jej swymi łowczymi osiągnięciami. Cóż to bowiem było - wsadzić łapę do wody i udawać, że zrobiło się coś wielkiego dla Klanu? Nie zamierzała jednak na pewno mówić tego na głos, bo i po co? W końcu bawili się przednie i nie bardzo obchodziło ją nawet to, co Głóg myślał o niej naprawdę. Odbierała go w zupełnie innych kategoriach niż potencjalnego przyjaciela, więc mógł jej łgać w żywe oczy.
- Czasem - odparła na to cicho tuląc nieznacznie uszy do czaszki, ale nie wyglądała na przerażoną. Zaśmiała się cicho, gdy dodał kolejne słowa, a później zamknęła oczy mrucząc z przyjemnością, gdy tak bezczelnie przesuwał sobie nosem, łapami, zębami, czym właściwie chciał - po jej ciele. -Być może kiedyś ktoś coś o tym wspominał... Ale te łagodne są niezbyt smaczne - zakomunikowała.
Owszem, słyszała o Chmielograbie, wiedziała również doskonale, czego dopuścił się Błysk, ale Głóg mógł sobie teraz mówić, co chciał. Ona ostatecznie przecież wyrażała teraz zgodę na to, co robił, w pełni świadoma wszystkich możliwych konsekwencji, ale właściwie nie czuła z tego powodu żadnej niechęci, czy czegoś podobnego. Doskonale się bawiła, a ponieważ była dorosła, nie zamierzała również przed nikim i z niczego się tłumaczyć. W końcu nie mogli zmuszać jej do tego, by wiązała się z jakimś głupcem z Klanem Gromu, a zasługiwała na całkiem sporo przyjemności.
<center><table><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td><td>
◆...♢...◆
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
</td><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td></table></center>
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Och, zdecydowanie zasługiwała na jak najwięcej przyjemności, które z całą pewnością Głóg mógł jej uczynnie dać. W swej łaskawości mógł zrobić wszystko, byleby zadowolić swoją chwilową wybrankę serca... nawet, jeżeli robił to jedynie ze względu na swoje własne, hedonistyczne podejście do życia. Jemu również należało się jak najwięcej tego, co dobre i przyjemne, a bliskość Kozicy, jej zapach który wypełniał jego nozdrza i ciepło jej ciała które czuł na swoim było jego częścią, ale to nie wystarczało. Zawsze chciał więcej. Zawsze chciał posiadać, chciał kontrolować, chciał pełnej władzy nad drugim kotem, a skoro Koziczy Skok nie oponowała to przecież nie robił niczego złego. Choć działał jedynie dla zaspokojenia własnych potrzeb to przecież nie robił tego na siłę, nie zmuszał nikogo - tak naprawdę nawet nie kłamał. Milczał, gdy nie pytała o konkretne sprawy, więc tak naprawdę nigdy nie dopuścił się zła. Stąpał na tyle miękko i ostrożnie, by nigdy nie dać się złapać - nigdy nie zamierzał popełnić błędu, który popełnił jego brat i który przypłacił własnym życiem. I kto był tak naprawdę od zawsze lepszy, Chmielograbie?
- Niegrzeczna - zaśmiał się gdy przesuwał językiem po karku Koziczego Skoku. Powoli, spokojnie; nagle nacisnął na jej łopatki, by w mniej lub bardziej przyjemny sposób zmusić ją do pochylenia się. Dzięki temu mógł zawisnąć ponad nią; o wiele prościej było przytrzymać ją w miejscu gdy oparł się piersią o jej grzbiet. Mogła poczuć, jak jego mięśnie zadrżały z podniecenia gdy w końcu okazał swoją dominację, swoją władzę ponad jej losem. - Mogę dać ci coś o wiele przyjemniejszego - wymruczał ponad jej głową, trzymając ją mocno, choć nie na tyle, by czuła dyskomfort - jedynie by wiedziała, że nie ma szans na ucieczkę. Było już za późno, by się wycofać.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Cóż mogło zatem wyniknąć ze spotkania dwójki hedonistów, zbyt zadufanych w sobie, by spoglądać na otaczający ich świat w sposób inny niż ten, który sobie sami wybrali? Czy w ogóle w jakikolwiek sposób byli empatyczni i liczyli się z uczuciami innych, czy opierali się jedynie na tym, by dla nich coś było wspaniałą przygodą, prawdziwą przyjemnością i spełnieniem marzeń? Kozica nie sądziła, by Głóg faktycznie różnił się od niej jakoś mocno, a skoro ona postępowała w taki, a nie inny sposób, spokojnie mogła przyjąć, że kocur nie skupiał się na tym, co działo się dookoła niego, skupiał się na sobie. Oboje wybierali drogi, które podobały się tylko im, jednocześnie ucząc się, jak balansować pomiędzy całkowicie cienkimi granicami, za którymi często nie kryło się absolutnie nic dobrego. Wędrowali na przód, wojownicy, którzy wcale nie potrzebowali nimi być, szydercy i prześmiewcy, oglądający Klan z tylnych foteli, jednocześnie jednak bawiący się przy tym doskonale. I zapewne gdyby Kozica dowiedziała się o rzekomej partnerce Głoga, wybuchnęłaby gromkim śmiechem dochodząc do wniosku, że to jest doprawdy najprzedniejsza na świecie komedia. Nie, nie liczyła się z jej uczuciami, bo ta chyba musiała być ślepa, jeśli nie dostrzegała, jaki po prawdzie jest wojownik. Nie chciała go również na własność, gdyż na własność posiadała jedynie siebie i to było dla niej najważniejsze. Decydowała o własnym losie tak splatając nici, by to jej odpowiadało. Teraz zaś podobała jej się przyjemność. Konsekwencje? Z pewnością będą, ale jakież to miało znaczenie? Czy nie miała to być chluba i chwała dla całego Klanu Gromu?
- Ktoś kiedykolwiek twierdził coś innego? - zapytała zdziwiona, a później zamruczała ponownie, jednocześnie tuląc mocniej uszy, gdy Głóg dokonał swych ekwilibrystycznych wyczynów i ostatecznie znalazł się ponad nią. Właściwie można powiedzieć, że w tym momencie Kozica wewnętrznie aż zachichotała triumfalnie, bo brała sobie to, co chciała. I pewnie każde z nich dokładnie tak patrzyło na tę sprawę, całkowicie ignorując fakt istnienia myśli i jestestwa tego drugiego.
- Och, doprawdy? Cóż takiego? - rzuciła jeszcze całkowicie bezczelnie, bo dlaczego miałaby tego nie robić? Bawiła się doskonale w tej grze, która kiedyś musiała przecież znaleźć swój finał i nie zamierzała się z niej wycofywać. Jakim byłaby graczem, gdyby teraz uciekła w popłochu i narobiła jakieś całkiem niezłego rabanu? Nic z tego, moi drodzy!
<center><table><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td><td>
◆...♢...◆
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
</td><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td></table></center>
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
W tym szaleństwie chyba była jakaś metoda; jakimś cudem oboje utrzymywali się w swoich klanach, oboje mieli terminatorów, oboje mieli rodziny (on ze swej krwi, a ona krew dzieliła), oboje mieli spokój. Mogli robić co tylko zapragnęli, nieskrępowani w żaden sposób zasadami, konwenansami, podziałami. Gdy nie widziało się granic i nie przejmowało się konsekwencjami pewnych zachowań (pomimo świadomości ich istnienia) życie nagle stawało się prostsze, jaśniejsze i szczęśliwsze. Głóg nie był głupi. Wiedział doskonale co robi i jakie konsekwencje będzie miało jego zachowanie, nie posądzał również o głupotę swojej kochanki, choć szczerze powiedziawszy to, co ona zrobi z problemem jaki jej pozostawi nie interesowało go w żadnym wypadku. To nie był jego problem; on był tu po to, by zaspokoić jej potrzebę bliskości, przy okazji dając upust własnemu napięciu. To, że natura stworzyła kotki tak, a nie inaczej było nieprzypadkowe. Jeżeli ich przygoda zakończy się kociętami - cóż, Kozica spełni jedynie z jego pomocą swoją biologiczną powinność, nie pozwalając by jej zegar biologiczny tykał przypominająco i ostentacyjnie nazbyt długo.
- Och, a co powie twój klan jeżeli się dowie? - zamruczał rozbawiony. Co powiedzą inni kiedy dowiedzą się, że była puszczalska i wcale nie trzeba było z nią chodzić, by ją zaliczyć. Kiedy - bo to czy w ogóle się dowiedzą było oczywiste w momencie, w którym zadrżał niecierpliwie, ledwo będąc w stanie utrzymać siebie samego na wodzy gdy zadała pytanie. W formie odpowiedzi chwycił ją mocno za skórę na karku i pociągnął tak, by wygięła usztywniony grzbiet w łuk i odchyliła głowę w tył, podczas gdy on obejmując łapami jej boki mógł przejść z samych tylko popisów do czynów, z których, och, na pewno będzie zadowolona. (...)

👀
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Ależ była! Każde z nich na pewno miało inny sposób na to, by żyć, by iść na przód, by spełniać własne zachcianki, ale co ciekawe - choć Kozica nie była jakoś szczególnie mocno poważana w Klanie, nie spotkała się jednak z ostracyzmem, ani wielkimi karami. Przynajmniej od czasu, kiedy została wojowniczką. Nawet jej ojciec uznał, że dojrzała, toteż nie irytował się na nią aż tak mocno, jak dawniej, to zaś pozwalało jej na całkiem sporą swobodę ruchów, na głoszenie własnych prawd, których nie wypowiadała właściwie nigdy na forum całego Klanu, na kluczenie między prawdą a fałszem. Nie przejmowała się również zbytnio tym, co inni gadali, chyba wolała wędrować swoimi własnymi ścieżkami i faktycznie niczym się nie przejmować, dlatego też, kiedy Głóg zadał jej pytanie, jedynie roześmiała się głośno, nieco chrapliwie, ale z prawdziwym zadowoleniem, którego nie można było jej odmówić.
- Jeżeli, mój drogi. A nawet jeśli tak się stanie, kpię sobie z ich min - powiedziała na to bez najmniejszych ceregieli. Chcieli przyjemności, a ona godziła się na to, że w razie czego po prostu powije kocięta. Zresztą, czyż to nie będzie coś wielkiego? Chwała i chluba dla Klanu Gromu, kolejne pokolenie gotowe do tego, by być wielkimi i dzielnymi wojownikami. Nie miała również obowiązku zdradzać, kto jest ojcem tych kociąt, skoro i tak zamierzała wychować je w Klanie i dla Klanu. Na razie jednak w pełni skupiła się na przyjemności, jaka płynęła z tej raczej nieoczekiwanej bliskości. Stuliła uszy, pozwoliła mu zrobić to, na co oboje mieli ochotę, a później przymknęła oczy, mrucząc aż cichutko (...)

👀
<center><table><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td><td>
◆...♢...◆
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
</td><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td></table></center>
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
Nieoczekiwanej bliskości? Och, to brzmiało tak, jakby wcale nie marzyła tylko o tym, by w końcu Głóg całkowicie przekroczył granicę i wziął ją sobie na własność, nawet jeżeli było to jedynie na tę krótką chwilę. Zamierzał czerpać z niej całymi garściami, jednocześnie pozostawiając Kozicę z małą cząstką siebie, jaką będzie miała przy sobie już do końca życia - tak, aby nie zapomniała o swym zakazanym kochanku z klanu rzeki. On, jako kocur, i tak miał gdzieś wychowanie kociąt - nauczony wzorem własnego ojca nie zamierzał w żaden sposób dociekać praw do swojego potomstwa ani w ogóle oczekiwać, że ci go poznają. Tym bardziej wygodne było to, że jego obecna kochanka pochodziła zza granicy, w dodatku z klanu, który w jego rodzimym miał słabą reputację. Szansa na to, że ewentualne kocięta kiedykolwiek go poznają była wręcz minimalna, zwłaszcza że jeżeli Kozica faktycznie zajdzie jego wycieczki w okolice gromu będą mniej częste, przynajmniej na jakiś czas.
Przesunął szorstkim językiem po jej karku, gdy było już po wszystkim. Nie poruszył się jednak z miejsca i gardłowo mruczał wciąż wisząc ponad nią, rozbawiony tą sytuacją i tym, jak proste było osiągnięcie tego, czego chciał.
- Dob'a dziewczynka - zamruczał rozbawionym tonem przy jej uchu, które lekko polizał. - To nie powinno być jedno'azową przygodą - dodał, przygryzając płatek jej ucha. Och, nie oczekiwał, że będzie jego kochanką na jeden raz; miał nadzieję, że będą mieli jeszcze wiele okazji do tego, by dać ujście swojemu bezczelnemu hedonizmowi na sobie nawzajem.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
A cóż to za łapanie za słówka? Oczywiście, że Kozicą doskonale wiedziała, że prędzej czy później do tego dojdzie. Oboje wiedzieli również, że wydarzyło się to jedynie ze względu na to, że taką dokładnie czuli potrzebę, nie ulegało jednak wątpliwości, że każde z nich zapewne zakładało, że to właśnie ono dyktowało warunki. Niewątpliwie sądzili także, że było to niesamowicie łatwe - dla niego ona okazała się prostą zdobyczą, dla niej zaś on był prostym chłopcem, którego bardzo nie trzeba nawet zachęcać. Cudownie składało się zaś, że ich poglądy na temat rodzicielstwa były tam zbliżone. Kozica nie czuła najmniejszej nawet potrzeby informowania potencjalnego potomstwa o tym, kto jest ich ojcem. Ostatecznie ten jedynie potrzebny był do tego, by ich stworzyć, ale po co miał w ogóle istnieć w ich życiu? Być niczym Burza lub ktoś podobny? Córka Trzmiela uważała, że sama doskonale poradzi sobie z własnymi kociętami, które będą należeć do Klanu Gromu, nie zamierzała się również nikomu tłumaczyć, a gdyby ktoś miał jakieś uwagi do jej dzieci, z całą pewnością przekona się, do czego jest zdolna rozzłoszczona i zirytowana Kozica. Głóg zatem nie miał zupełnie czego się obawiać, a poza tym spokojnie mógł liczyć na kolejne spotkania, bo wojowniczka tak łatwo nie odpuszczała, a on okazał się być najlepszą i przy okazji najbardziej przydatną z posiadanych do tej pory zabawek. Nie oznaczało to oczywiście, że nie będzie szukała nowych, w końcu to nie byłoby w jej stylu. Niemniej jednak za kilka czy kilkanaście księżyców z wielką przyjemnością dowie się, czy kocur nadal żyje i nadal trwa w tym śmierdzącym rybami Klanie.
- Przekonaj mnie do tego, gdy przyjdzie pora - odparła na to całkiem bezczelnie, śmiejąc się i mrucząc z rozbawienia. Ach tak, czyżby nadal trwało pomiędzy nimi przeciąganie liny? Być może. Tak czy inaczej już teraz wiedziała doskonale, że ich kolejne spotkanie będzie równie intrygującą grą, jak wszystkie poprzednie. Mogła zacząć na nie czekać, ale na pewno nie wyglądać go jak głupia dzierlatka.
<center><table><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td><td>
◆...♢...◆
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
</td><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td></table></center>
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
- Z'obię wszystko, co w mojej mocy - odparł cicho, mrucząc przy jej uchu. Dopiero po kilku uderzeniach serca z ociąganiem podniósł się i z niezadowoleniem stwierdzając, że wygodniej było mu bliżej Kozicy. Teraz lekki wiaterek poruszający liśćmi drzewa, na którym się skryli sprawiał, że było mu zimno w brzuch - nawet pomimo tego, że przecież miał na nim całkiem sporo gęstej, białej sierści.
- Tymczasem może skusisz się na rybę? - zaśmiał się przeskakując na sąsiednią gałąź, by swobodnie móc wyminąć gromową wojowniczkę i podejść do zimnego już, oślizgłego trupa którego pozostawił tam w formie niskiej jakości pizzy zamówionej tuż po. Z całą pewnością smakowity bażant bądź tłusty królik byłyby lepszymi zwierzynami na romantyczną kolację, jednak niestety - okoliczności ich spotkania były zupełnie inne. Dał susa na gałąź, na której siedział na samym początku a ta, z której zeskoczył zatrzęsła się, gubiąc przy tym kilka pożółkłych już liści. - Słowa ci nie dam że jest smaczna, ale ryby to powód dla którego rzeczniacy są otłuszczeni i błyszczący. Podobno - stwierdził, po czym chwycił za rybę by przesunąć ją w stronę Kozicy.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
- Będę cię trzymać za słowo - zamruczała na to, wyraźnie rozbawiona jego obietnicą. Nie zakładała, żeby Głogowi w ogóle chciało się jeszcze później do niej podchodzić tak jak wcześniej, ostatecznie bowiem dostał dokładnie to, czego chciał, ale zawsze istniała szansa, że zostanie całkiem przyjemnie rozczarowana. Doskonale wiedziała, że kocurowi w najmniejszym nawet stopniu nie chodziło o jakieś partnerstwo, czy uczucie, czuła się zatem przyjemnie wolna i niczym nieskrępowana, co pozwalało jej teraz układać się dalej swobodnie na gałęzi i prowadzić z kocurem niezbyt mądre rozmówki, które pewnie cześć kocic uznałaby za co najmniej obraźliwe. Ona jednak nie reagowała w ten sposób na te zaczepki ze strony Głoga, który w pewien sposób nadal się przed nią popisywał, skacząc z jednej gałęzi na drugą i zachowując się przy tej okazji tak całkowicie nonszalancko, jak tylko się dało.
- W takim razie muszę się przekonać, czy ma taki zbawienny wpływ jedynie na Klan Rzeki - stwierdziła nieco rozbawiona, a później przyjęła od niego rybę, która co prawda nie była najgorsza, ale też nie zachwycała jej kubków smakowych. W ostateczności jednak mogła być, co Kozica odnotował z lekkim zdziwieniem, zawsze bowiem zakładała, że ryby smakują okropnie. Przekrzywiła nieznacznie łeb. - Wszystkie smakują tak samo? - zapytała zatem z zaciekawieniem. Bo nie widziała również nic złego w tym, żeby jeszcze z nim porozmawiać, choć zapewne na jego odejście również machnęłaby jedynie łapą i zbytnio by się tym w takim wypadku nie przejęła. Ostatecznie miał jedynie spełniać jej zachcianki, a nie uwielbiać ją i nosić na łapach do końca świata i jeden dzień dłużej.
<center><table><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td><td>
◆...♢...◆
s w a y...me,..make...me
thrill...me.,.h o l d...me
bend...me,..please..me

YOU HAVE A WAY WITH ME
</td><td>[Obrazek: RAYK1Kj.png]</td></table></center>
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
Smak ryb był specyficzny i nie każdemu odpowiadał. On sam je... tolerował, ale raczej nie stanowiły większości jego diety, którą uzupełniał o jakąś drobnicę, którą pochwycił podczas swoich wędrówek lub większą zwierzynę zebraną ze stosu.
- Nie. Niektó'e mają smak i zapach mułu - mruknął rozbawiony, a jego długie wąsy zadrżały. - Ryby ze Słonej Wody były, hm, ciekawe i według mnie najlepsze. Te z rzek są... w większości znośne - podzielił się z nią swoimi opiniami na tematy kulinarne. Nie był jakimś wielkim znawcą ryb, nie rozróżniał nawet do końca poszczególnych gatunków poza jakimiś oczywistymi, typu szczupak czy sum.
- Raki są zdecydowanie lepsze, ale nie dość, że mają sko'upę i t'udno się dostać do mięsa, to jeszcze szczypcami te większe mogą zmiażdżyć palec - dodał po chwili zastanowienia układając głowę na skrzyżowanych przed piersią łapach. Przeciągnął się leniwie prostując grzbiet i ogon, który następnie swobodnie zwiesił się z gałęzi.
- Czy gdybym poda'ował ci raka, o pani, miałbym zapewnione miejsce w twoim se'cu? - spytał unosząc na nią spojrzenie, a patrząc na nią od dołu wyglądał trochę ja pełen nadziei szczeniak.
if i took you everywhere, then well, you wouldn't know how to walk
if i spoke
on your behalf, then well, you wouldn't know how to talk
if i gave you everything and everything is what i bought
i
can take it all back, i never cared 'bout what you thought

i didn't mean to make you mad, i don't like when you're upset
i'ma call
you later on, baby girl, don't you forget
LVL 5 75 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości