Logo Artemidy
Królicze Nory
Właśnie miał robić krok wstecz, a potem całkowicie się odwrócić, bo miał poczucie, że traci tutaj czas... Ale czyjaś sylwetka nagle mignęła mu w oddali. Kot. Na nieszczęście, obcy i prawdopodobnie samotnik. Na szczęście- wydawał się całkiem młody, ba! Kornik nazwałby go dzieckiem. I początkowo spokojnie się poczuł z tą myślą, bo przecież taki małolat nie mógłby stanowić dla niego żadnego zagrożenia... Ale zaraz uświadomił sobie, że przecież nieznajomy nie musi być tutaj sam. Gdzieś w pobliżu może się czaić jego matka albo i nawet cała rodzinka, a to już mogło stanowić realny problem.
Ostrożnie zmniejszył dystans, ale pilnował przy tym, by wywołać lekki hałas. Nie chciał zakradać się do kocurka, nie chciał go wystraszyć. Krzykiem mógłby to zrobić, dlatego odrzucił tę opcję i do ostatniej chwili zachowywał milczenie.
- Um... Przepraszam, ale... Co próbujesz zrobić? - Zapytał na start, wyciągając szyję daleko przed siebie, by móc zerknąć do dziury, w której wylądował młody. Albo bawił się w kopanie, albo próbował złapać w ten sposób zająca... Albo jeszcze coś innego, na co Kornik po prostu nie wpadł. W każdym razie, z zaintrygowaniem oraz pewnym niepokojem przyglądał się kocurkowi, cierpliwie czekając na odpowiedź. Z kociętami nigdy nie miał szczęścia, ale ten tutaj... Wyglądał na nieco starszego, więc może?
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Poluję! - odpowiedział bez większego namysłu, marszcząc mocno brwi i - dość głupio - wystawiając język na bok mordki, jakoby to miało zwiększyć jego szanse w powodzeniu zadania. Wiadomo, że to nijak pomagało. Chwilę jeszcze próbował, nim pozwolił sobie na chwilę przerwy od tego męczącego zadania. Otrzepał się, spojrzał na obcego i... wow!!
- Ale ty jesteś duży! - miauknął w ekscytacji. W porównaniu z Duchem każdy był duży, ale ten tu? Był szeroki! Wyglądał na olbrzyma! Głównie przez sierść, co się kręciła i dawała pozory że był ciut większy, ale... nic nie szkodzi, bo wzrostem też był całkiem spory! - Ty też tu polujesz? Tu są króliczki! Ale takie chude...
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czyli to było jednak polowanie. Wyjątkowo nieudolne, jednak Kornik nie chciał tego mówić na głos. Wciąż miał z tyłu głowy, że ma do czynienia z kocięciem. Być może z takim, które nie poznało jeszcze kluczowych zasad udanych łowów. Nie chciał z góry go oceniać, to nie byłoby w porządku. Młody wydawał się taki beztroski. Jeden z kącików ust czekoladowego delikatnie się uniósł, gdy usłyszał komentarz na temat swojego... Wyglądu. Raczej sylwetki. Poczuł nostalgię do kocięcych lat. Wtedy wszystko wydawało się takie proste!
- Chciałem zapolować, ale... To miejsce chyba nie jest takie dobre, jak początkowo zakładałem. - Przyznał szczerze, rzucając okiem na resztę króliczych nor. Lokatorzy wciąż siedzieli schowani głęboko i pewnie prędko nie wyjdą. Nie, dopóki nie upewnią się, że zagrożenie minęło. - Trzeba być bardzo cicho, bo w momencie, gdy zauważy cię jeden z nim, cała reszta od razu się dowie. Tupią, by nawzajem powiadomić się o niebezpieczeństwie. Teraz już... Chyba nic z tego. Wszystkie się schowały. - Dodał z przykrością, a jego spojrzenie wróciło na twarz młodzika. - A Ty jesteś tutaj sam? Nie boisz się? - Zapytał łagodnie, delikatnie podchodząc do sprawy. Mógłby prosto z mostu zahaczyć o temat matki lub innej rodziny, ale istniał cień szansy, że kocurek jest sierotą. Przyznanie się do tego mogłoby wprawić go w przykrość, a nie to Kornik miał na celu. Musiał uważać na słowa, być bardzo ostrożnym w ich doborze. Chyba właśnie tego najbardziej nie lubił w rozmowach z kociętami. Obaw i troski, że nieświadomie je skrzywdzi lub urazi.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie jest dobre? - miauknął krótko, rozglądając się na boki. Zmarszczył lekko brewki, starając się samemu zrozumieć co w tym miejscu mu nie pasowało i... nie rozumiał! - Czemu nie?
Bo to strasznie mocne słowa, że nie jest tak dobre jak zakładał! Przecież było tu mega dużo królików! I wiedział o tym, bo je widział! I czuł! Nie było opcji, żeby wmówił mu, że jest inaczej! Poza tym... poza tym, może chciał po prostu wszystkie uszaki dla siebie?! Nie, raczej nie. Duch by poprosił o tylko jednego, więcej i tak by nie zjadł!
- O... A wyjdą jeszcze? - mruknął zaraz. - Nie bolą ich nogi? Jakbym ja tak mocno tupał, to by mnie bolały! Chyba nikomu nie umiałbym dać znać, że ma się kryć w ten sposób!
Rzucił, zaraz nieco koślawo drapiąc się za uchem. Pokiwał głową.
- Nie boję się! Jestem już duży! - zapewnił go z uśmiechem. Zaraz podskoczył na cztery łapy i się wyprostował dumnie. Zaraz jednak rozluźnił mięśnie. - Nie tak duży jak ty, ale całkiem spory! Poza tym, nie ma się czego bać. Tylko w nocy, jak coś hu-ha nad głową! Taki wieeelki ptak! On jest mega straszny! Musisz na niego uważać!
Chociaż, czy Kornikowi by groził jakikolwiek ptak... Duch wątpił. Mimo wszystko, wolał mu dać szczere ostrzeżenie, bo nigdy nie wiadomo co może go spotkać! Może nigdy nie widział się z huhaczem pysk w pysk! Ucho w dziób? Skoro słyszało się jedynie jak ten dźwięki wydaje...
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokiwał twierdząco głową, gdy młodzik powtórzył za nim pewne słowa. Dla niego wszystko wydawało się takie oczywiste, ale jednak nie mógł zapominać, że rozmawia z kocięciem. A one myślą... Nieco inaczej. Mądrość nabywa się z wiekiem, tak mówią. Dzieciństwo jest właśnie od tego, by zdobywać wiedzę i doświadczenie. I Kornik, rzecz jasna, zamierzał się tą wiedzą podzielić. Nie mógłby postąpić inaczej w tej sytuacji. Samotne kocię budziło w nim niepokój.
- No właśnie przez to, że oni wszyscy współpracują. I jeśli wiesz, skradasz się do któregoś, a coś pójdzie nie tak, wiesz! Niekoniecznie nawet z Twojej winy, czasami to jest po prostu pech... No to wtedy na dłuższy czas tracisz szansę, bo cała reszta również się chowa. - Tak on to widział. Jako wojownik nie miał całego dnia wolnego, by sobie tak siedzieć i czatować aż króliki znów poczują się bezpiecznie. Przy tylu obowiązkach czas jest niezwykle cenny... I trzeba wiedzieć jak go rozgospodarować. - No i widzisz tamto pole? To teren dwunożnych. Kręcą się tutaj i wiesz, nie każdy z nich jest przyjaźnie nastawiony do kotów. Słyszałem od jednego samotnika, że lubią strzelać do zwierząt. Albo mogą cię ukraść i zabrać na osiedle. Lepiej się do nich nie zbliżać. - Ostrzegł, zerkając w stronę pola. Gdyby nagle zza złocistych łanów wyłonił się jakiś człowiek... No, mieliby ostro przewalone! Kornik nawet nie chciał sobie wyobrażać takiej sytuacji.
- Wyjdą, ale pewnie nieprędko. Wiedzą, że tutaj jesteśmy i to im przeszkadza. Będą do siebie tupać i tupać aż im te nogi poodpadają. Chociaż prędzej to my byśmy się znudzili, czekając na nie. Ich łapy są bardzo silne, wiesz? Pozwalają im szybko biegać i wysoko skakać, to dlatego. A gdybyś dostał od takiego kopa w brzuch to rany...! Cały dzień byś dochodził do siebie! - Może wyolbrzymiał, ale... Sądził, że tylko w taki sposób maluch zrozumie powagę sytuacji. Kocięta nie wiedzą dużo rzeczy i w wielu z nich nie widzą zagrożenia. Nawet taki królik czy zając, pozornie nieszkodliwy, mógłby zrobić im bez problemu krzywdę. Inne zwierzęta to już dopiero! Kiedy więc kocurek wspomniał o nocnym hu-haniu, powieki Kornika szeroko się rozwarły. Gwiezdny Klanie, to było skrajne niebezpieczeństwo!
- To puchacz!! Zły i silny, jeśli takiego usłyszysz to szybko uciekaj. Nawet nie zdążysz go zauważyć, a już będziesz jego kąskiem. Atakują z powietrza i są cholernie szybkie. Doświadczony wojownik mógłby mieć problem z... Powstrzymaniem takiego, a co dopiero młode kocię. Nie ma co, serio! - Sowa, o której wspomniał maluch, mogła być jakąkolwiek inną sową, niekoniecznie puchaczem... Ale dla Kornika to było wszystko jedno. Ten charakterystyczny odgłos i wielkie, świecące oczy kojarzyły mu się tylko z jednym. Być może w lesie mieszkają jakieś nieagresywne puchaczopodobne ptaki, ale to nie ma znaczenia. Przezorny zawsze ubezpieczony, czy coś. - No, ale gdzie Twoi... Towarzysze. Też polują na króliki? - Drążył temat, bo to była tak właściwie najważniejsza kwestia. Nie chciał bezpośrednio pytać o rodziców, bo przecież mogło stać się z nimi coś złego... Więc wybrał bezpieczniejszą opcję.
[Obrazek: hf7ejhR.png]
LVL 5 320 / 400
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chwilę milczał, starając się zrozumieć jego wyjaśnienia. Nie, żeby były skomplikowane, skąd! Po prostu, były nowe. Nowe informacje - szczególnie, jeśli się umiało naprawdę niewiele - były czymś... no, potężnym, dla tak głupiego umysłu, jaki miał Duch. Zanim zdążył wyrazić swoje niezadowolenie i przestrach, że teraz już nigdy w życiu nie zjedzą, Kornik wturował z informacją o ludziach. Kociak otworzył lekko pyszczek.
- Ludzie wcale tacy nie są...! - pomachał głową na boki. - Nigdy do mnie nie strzelili. Czasem dostałem kapciem po uszach.
Skąd myśl, że mogli być okrutni! W jego główce to w ogóle nie miało racji bytu. Sam fakt, że został porzucony na pastwę losu też nie było dla powinien być dla niego jasnym sygnałem, że Kornik miał rację. Ale - szczerze mówiąc - nie myślał o tym w ten sposób. Kochał swoich ludzi. Całe życie był przy nich. Nie wyobrażał sobie, żeby ktoś, od kogo był tak zależy od zawsze, mógłby go skrzywdzić.
Starszy wrócił do tematu zdobyczy. Nieco zakłopotany Duch spojrzał po norach, przypominając sobie że miał zacząć narzekać, że z głodu umrą.
- A jak im nogi odpadną, to nie będzie lepiej dla nas? Wtedy nie uciekną! I... i nie kopną! - nigdy nie był kopnięty. Ani przez uszaka, ani przez innego kota, ani przez żadnego drapieżnika. Miał sporo szczęścia, że nic złego mu się jeszcze nie stało, szczególnie że jego rozeznanie w lesie było... zerowe. - Kopnął cię kiedyś taki? A oddałeś mu?
Zagaił szybko, czując jak nowa fala ekscytacji zaczyna w nim rosnąć. Jeśli mu oddał, to... niemiło, ale fajnie jakby się mu udało i pokazał temu zającowi czy innemu, jak to jest!
Wieść o puchaczu, natomiast, była mniej ekscytująca. Duch już się go obawiał, nie krył się z tym nawet, więc kiedy usłyszał że powinien się bać, wszystkie czerwone lampki zapaliły się mu w głowie. Z drobnym przestrachem rozejrzał się na boki, jakby puchacz miał już teraz się tu pojawić i zrobić mu krzywdę. Położył uszy po sobie, krzywiąc się pod nosem.
- Ale... ale gdzie mam uciekać? - nie miał pojęcia gdzie. Absolutnie, żadnego. Przecież nie miał żadnych kryjówek, ani tym bardziej obozu czy nawet legowiska. Ot, spał po krzakach, gdzie się udało. A wizja, że miałby uciec przed czymś, czego - teraz już - panicznie się bał... nie była raczej czymś, co chciałby robić. Chyba popłakałby się prędzej ze strachu, niż pozwolił sobie nawet na najbardziej nieśmiały ruch.
Nadal czując się niepewnie (w końcu, jak miałoby być inaczej po takim temacie!!!), pomachał głową na boki.
- Nie, nie! Oni nie jedzą takich rzeczy. Oni jedzą tylko w domu - uh, myśl że jego państwo by polowali była... dziwna. Nie sądził, że którekolwiek z nich by się zgodziło na to, żeby w ogóle dotknąć dzikiej zwierzyny. A tym bardziej ją zjeść! - Oni... oni... ja nie wiem gdzie oni są!
Ugryzł się w policzek. Jak do tej pory świetnie się bawił, tak chyba pierwszy raz faktycznie się bał.
- Moi pan i pani pojechali ze mną na wycieczkę, i zaczęli się bawić ze mną w chowanego. Odstawili mnie z samochodu i poszli dalej, żeby dać mi czas na schowanie się i... i strasznie słabo im to szukanie mnie idzie! Przeze mnie, bo ja ciągle chodzę, ale strasznie mi się nudziło czekanie na nich...! I byłem głodny, i w ogóle ich nie słyszałem...! - co - jego zdaniem - faktycznie, było tylko jego winą. Może gdyby siedział na zadku w jednym miejscu dzień w dzień, już byłby w domu?
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
###

Tutaj już dawno go nie było! W ogóle - od dłuższego czasu trzymał się chyba tylko Siedliska Koni. Może to była wina Gniewosza, z którym spędzał czas? Albo pogody, która - nie da się ukryć - nieco go męczyła. Dziękował sobie w duchu, że ma krótką sierść, bo długa doprowadziłaby go do obłędu. Spacerował raczej bez większego celu. Do Rzeki w ogóle go nie ciągnęło, a poza rozruszaniem kości chyba nie miał większych celów w tej okolicy. Może jedynie liczył na zobaczenie się z Babim Latem? Nie tak dawno go widział, ale nie znaczyło to, że nie miał nadziei na kolejne spotkania! W końcu go lubił!

[knedlik!]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A jego dla odmiany nie było tu nigdy! Ostatnio kiedy wywędrował za miasto łapki poniosły go bardziej w stronę siedliska koni, teraz jednak wybrał się na nieco dalszą wycieczkę. W zasadzie to nie miał obecnie żadnego celu, może poza spędzeniem dnia czy dwóch z dala od ludzi i miasta w ogóle; idąc dziarsko przed siebie poczuł jednak dość silny zapach królików i w sumie to jakiegoś by zjadł, a przy okazji poćwiczył swoje zdolności łowieckie! Po krótkiej przechadzce w poszukiwaniu zdobyczy znalazł jednak... kota! No cóż, czemu by nie?
- Dobry dzionek! - Zawołał z niezbyt wielkiej odległości, zaraz jednak nieśpiesznym krokiem skracając dystans. - Też w poszukiwaniu królików??
LVL 2 20 / 150
MedLVL 2 0 / 300
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och... nie tego głosu się spodziewał. Drobny zawód przeleciał po nim, ale szybko go odrzucił - może i ten kolega nie będzie złym towarzystwem. O ile w ogóle się dogadają - James, o dziwo, zdawał się nigdy nie dogadywać z nikim w wieku podobnym do niego! Zlustrował kocura, gdy ten zadał pytanie.
- O... tak, tak, po króliki - pomachał głową w potwierdzeniu. Nawet nie zauważył, że te się tu kręcą! - ...Przepraszam, jak jakiegoś ci przepłoszyłem. W ogóle cię nie zauważyłem.
Co było prawdą. W ogóle, ale to w ogóle go nie czuł!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Och nie, nic się nie stało! I tak jeszcze na żadnego nie trafiłem! - Odparł, śmiejąc się lekko. A nawet jeśli tak by się stało, nie miałby mu tego za złe, w końcu tak czasem bywa, nie? Takie życie i tak dalej. Zresztą, to on pierwszy do niego podszedł, więc jeśli już ktoś tu miałby kogoś przepraszać, to byłby to Knedlik. - Jeśli chcesz polować sam, to nie przeszkadzam, ale jak nie masz nic przeciwko pogadaniu sobie chwilkę, to ja bardzo chętnie! Knedlik jestem. - Przedstawił się z delikatnym uśmiechem na mordce. Kremowy kocur nie wyglądał na najbardziej rozmownego typa na świecie, ale nie zignorował pointa ani nic podobnego, więc może to tylko pozory? W każdym razie, on nie zamierzał naciskać jak coś!!
LVL 2 20 / 150
MedLVL 2 0 / 300
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tyle dobrze. Nie tak dawno komuś przepłoszył zdobycz i chociaż podobnie - niewiele się stało, to sumienie go nieco gryzło. Nigdy nie uważał, zawsze chyba miał łeb gdzieś w chmurach...! Być może dlatego starsi byli mu milszym towarzystwem. Oni też zdawali się czasem zamyślić i robić głupie błędy przez to, że nie skupiali się na otoczeniu.
- Nie... nie, spokojnie. Nie jestem aż tak głodny - w ogóle nie był. - James.
Odpowiedział krótko. Jedna z jego brwi uniosła się do góry.
- Knedlik? Ładnie brzmi. To jakaś roślina? - niezbyt interesowało go skąd są jakie imiona, ale... to chyba jeden raz, jak miał absolutnie ochotę dowiedzieć się czegoś więcej o swoim rozmówcy w ten sposób. W końcu, ostatnio uczył się o różnych roślinach z Babim Latem, więc może zaskoczy go czymś nowym!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż, jemu też zdarzało się nieco bardziej zamyślić, jednak nawet jeśli przez to popełniał jakieś błędy, to kompletnie się tym nie przejmował. Do tej pory nie spotkał się z jakimiś nieprzyjemnościami z tego tytułu, może poza jakimiś pojedynczymi warknięciami od nieco mniej przyjemnych kotów - te jednak też szybko zostały zapomniane przez pointa. Najwyraźniej miał do tej pory szczęście!
- Miło mi. - Odparł. Nie był pewien, co oznaczało imię kocura i czy w ogóle coś znaczyło, ale brzmiało interesująco! - Nie nie, to takie... jedzenie ludzi. - Nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek takie jadł, więc chyba wiele więcej powiedzieć na ten temat nie mógł. - Ale może też i roślina? Ja takiej nie znam, ale kto wie...! - Pozwolił sobie na krótką rozkminę - wiedział, że dwunożni czasem nazywali jedzenie po tym, z czego jest zrobione, więc to byłoby dość... logiczne.
LVL 2 20 / 150
MedLVL 2 0 / 300
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Również - chociaż, to się okaże. Na ten moment Knedlik mu nie przeszkadzał, to i miał nadzieję że tak pozostanie. W innym wypadku chyba będzie musiał zaakceptować, że jedynymi z którymi się dogaduje są starsze koty. Ci, o dziwo, nigdy go nie irytowali. Nie to co rówieśnicy!...
- Aaa... Nie, ja takiej też nie znam. Pytałem, bo staram się nauczyć trochę więcej o roślinach ogólnie, to myślałem że może dowiem się czegoś nowego - uśmiechnął się lekko. I... cisza!!! James nie wiedział jak gadać!!!
- To... Długo byłeś już w lesie? Słyszałeś o Klanach? - bo jak nie, to będzie musiał mu trochę pomóc, żeby nie miał wpadek jak James! A jak wiedział, to... może przejmie stery rozmowy, zanim zrobi się niekomfortowo!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ach! No widzisz! W takim razie trafiłeś całkiem nieźle. Zielarzem może nie jestem, ale parę roślin znam. Coś konkretnego by cię interesowało? Rumianek, pokrzywa, mak?? - Sam w sumie też byłby chętny na poznanie jakiegoś ziółka, o którym jeszcze nie wiedział - w końcu kto wie, kiedy taka znajomość może się przydać, nie? O ile, rzecz jasna, jego nowy kolega już coś o zielarstwie wiedział!
- Hmm, głównie przesiaduję w okolicy osiedla, tylko czasem wychodzę dalej. Klanów? Słyszałem coś o leśnych kotach w okolicy, ale nic konkretnego. Brzmi... interesująco Wiesz o nich coś więcej? - Spytał, przekrzywiając lekko głowę. Nazwa "Klan" brzmiała raczej niegroźnie, ale może pozory mylą? A nawet jeśli nie, to i tak był ciekawy!
LVL 2 20 / 150
MedLVL 2 0 / 300
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Posłucham o każdym. Nawet jak coś znam, dobrze jest sobie przypominać co i jak - szczególnie, że już nie pamiętał czego się uprzednio uczył... będzie musiał jeden dzień przysiąść i zrobić powtórkę z konkretów! Najlepiej, jakby w ogóle spotkał Babie Lato i jeszcze raz na spokojnie go wypytał co i jak. Wtedy to w ogóle by się poduczył, a może dowiedziałby się jeszcze więcej! - Ale się nie odwdzięczę, bo nie jestem pewien co do mojej wiedzy... nie chciałbym cię okłamać z tym, co wiem, bo mogę wiedzieć zupełne bzdury. I jakbym się pomylił, to wiesz... lepiej nie ryzykować z tym, co się je. Łatwo się otruć.
I to pamiętał.

- Wiem - pokiwał łbem. Na szczęście, dało się to rozciągnąć! - Są cztery różne, ale wszystkie są bardzo blisko siebie. Będziesz na pewno wiedział, że jakieś są w okolicy, bo zdecydowana większość... śmierdzi. Jeden pachnie relatywnie przyjemnie, kwiatowo. I musisz pamiętać, żeby nie przechodzić przez granice. Najlepiej, to w ogóle nawet w stronę granic nie patrzeć, szczególnie takiego Klanu co są bagna. Raz mnie ktoś pobił, jak byłem... nawet nie w okolicy! Ale tak, że nic mi się nie stało, na szczęście. Ale... no, lepiej uważać!!
No! Bo brr!! Chyba nigdy mu to nie wypadnie z pamięci!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości