Logo Artemidy
Borsucze Pagórki
Sierść na grzbiecie Sasanki, aż stanęła dęba, gdy ruda kocica wspomniała o walce i skoczyła w jej stronę robiąc fikołka.
- Boję się walk!
Pieszczoszka była widocznie zniesmaczona tym, że Głośna Łapa była tam entuzjastycznie nastawiona do tego tematu. Zaczynała mieć ochotę, żeby zawrócić do domu. Kto wie czy ta kocica jej czegoś nie zrobi skoro tak lubi walczyć!
- Obozu? Tak się nazywa twój dom?
Mimo wszystko bura jeszcze została. Najwyżej później szybko się zerwie i poleci na Osiedle.
- No człowiek! Wiesz wysoki na dwóch nogach. Krysia jest dla mnie tak samo dobra jak kocia mama. A co z moją kocią mamą? O coś się chciałaś zapytać związanego z moją kocią mamą?


Głośna Łapa: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 5 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55

Sasanka (młody pieszczoch dwunogów): S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 45 | W: 50
[Obrazek: Gn2EEJS.png]
≡ ale kiedy mówisz do mnie słońce ≡
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zerknęła dziwnie na Sasankę, gdy ta stwierdziła, że nie lubi walk. Nie lubi? Ale czemu? Przecież to taka rozrywka! Zawsze jest ten dreszczyk emocji, czy ruch się uda, oraz, co najważniejsze, kiedy uda się pokonać przeciwnika. Kremix wypuściła w odpowiedzi powietrze z płuc, spoglądając cały czas na pieszczoszkę. Pieszczochy były tchórzliwe w okolicach Klanów czy co? Bo jak była daleeeeeko daleko od rodzinnego lasu, to tam aż roiło się od pieszczochów gotowych stanąć do walki. Eh.
- Jak uważasz. - Stwierdziła, wzruszając ramionami. A szkoda. Może jakby znalazły jakiegoś przeciwnika, to byłaby ekscytująca walka ramię w ramię Hehe, top dziesięć walk w Klanowym Lesie. Ale jak nie, to nie, ehhh.
- Eee... No można tak powiedzieć. - Miauknęła. - Tera przez jakiś czas miałam inny dom, daleeeko stąd, ale tutaj w tym domu do którego się kieruję, właśnie do obozu, tutaj się urodziłam. - Wyjaśniła. - I tu mam przyjaciół, no wiesz, Wilca. - W sumie Wilec to był trochę jej jedyny przyjaciel... Oh, trudno. - I wrogów, taką jedną niemiłą Zachód na przykład. Ciekawe, czy Ona jeszcze żyje. - Wzruszyła ramionami. Zachód była stara, przynajmniej tak sobie ją zapamiętała.
- Aha, czyli dwunóg. Dwunóg to najwyraźniej u was człowiek, u nas dwunóg. - Odparła. Nie rozumiała, jak dwunóg mógłby być czyjąś mamą, o ile nie mniejszego dwunoga. Ale mamą kota? Przecież to się nie kalkuluje. W sumie ciekawe, jak smakuje dwunóg albo jego gniazdo. - Nooo... Co z Twoją kocią mamą, gdzie Ona teraz jest? Czemu to dwu... EEeee- Człowiek Cię wychowuje?
Can you see? The sun is shinin' on me
It makes me feel so free, so alive
It makes me want to survive
And the sky, it makes me feel so high
The bad times pass me by
'cause today is gonna be a brighter day
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Miałaś inny dom? Dlaczego! - Sasanka krzyknęła zdziwiona - a kim jest Wilec? Jego imię brzmi śmiesznie. A dlaczego miałaś wrogów w swoim domu? Przecież w domu nie powinno się mieć wrogów.
Kotka parsknęła śmiechem słysząc jak nazywa się ludzi w stronach rudej.
- Śmieszne macie nazwy.
Pieszczoszka zmarszczyła nieco pyszczek zdziwiona. Nie rozumiała też dlaczego ktoś się pyta o jej mamę!
- No.... Moja mama jest w moim domu! Razem z Krysią! A Krysia jest mamą i moją i mojej kociej mamy. Przecież to normalne.


Głośna Łapa: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 5 | Sz: 9 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55

Sasanka (młody pieszczoch dwunogów): S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 45 | W: 50
[Obrazek: Gn2EEJS.png]
≡ ale kiedy mówisz do mnie słońce ≡
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyszedł na polowanie, które w końcu przerodziło się w coś na rodzaj spaceru. Złapał już mysz, ale to go nie zadowoliło, więc zakopał ją nieopodal jakiegoś drzewa i przeszedł przez Grzmiącą Ścieżkę, szukając czegoś co go usatysfakcjonuje. Szedł przez trawy, które byłyby na pewno bujniejsze gdyby nie śnieg, który je tak ładnie zasypał. Było zimno, oddech wichrowego księcia tworzył w powietrzu coś przypominającego małe chmurki. A to ciekawe... Był plus tego wszystkiego, a było nim to, że teraz przynajmniej był mniej widoczny. W innych porach jego jasne futro często zdradzało jego obecność, a teraz? Naprawdę wyglądał jak kupa śniegu. Jakież to miłe uczucie.
Zamiast znaleźć coś do upolowania, znalazł jakąś dziwną norę. Przysiadł niedaleko po upewnieniu się, że jest tu bezpiecznie i w pobliżu nie ma stworzenia, które w niej zamieszkiwało. I siedział tak, bo zdążyły go trochę rozboleć łapy.

//Madara
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Smolista zaraza natomiast nadal włóczyła się - jak to określał - łapiąc ciągle nowy dzień, poznając świat, dążąc do czegoś, czego jeszcze nie umiał określić. Nie było jednak najmniejszej nawet mowy o próżnowaniu zbyt długo w jednym miejscu, bo mimo że niemal zawsze wracał do Kliszy na noc, nie chciał tam siedzieć przyklejony i się nudzić. Nie było opcji. W okolicy nadal było zbyt wiele ciekawych, obcych, niezrozumiałych rzeczy, jakie musiał rozgryźć dla własnego spokoju.
Dziś chyba miał na to kolejną okazję, bowiem gdzieś z oddali uwidział białe futro, niemal maskujące się ze śniegiem. Mógłby określić osobnika żywym bałwanem... z wyglądu, bo z charakteru go nie znał. Pozwolił sobie jednak oszczędzić póki co komentarza, przyglądając się temu co ten robi, aczkolwiek jak się okazało - nie robił nic.
- Czekasz aż lis cię wciągnie do środka?... - rzucił w końcu, jasno dając znak o swojej obecności. Jeśli było inaczej, nieznajomy pewnie szybko się wyjaśni z powodu siedzenia w bezruchu na śniegu. - Czy po prostu liczysz na to, że złapiesz chorobę... albo zakamuflujesz się ze śniegiem na tyle, że cię zwierzyna nie zobaczy?
Nie zbliżał się nazbyt. Chłód zbyt gryzł w nos, żeby mógł bez problemu wyczuć zapach, śnieg zbyt kuł by przyuważył jak tamten się ewentualnie napina. Przeklęta zima.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pajęcza Łapa wiedział już od chwili, że ktoś się do niego zbliża. Może dlatego, że ten wcale się nie ukrywał ze swoją obecnością, a może dlatego, że Pająk miał niezwykle dobre zmysły. Kto wie? W każdym razie białofutry nie zdawał się jakkolwiek przejmować tym, że nie jest już sam. Ziewnął, słysząc pierwsze zdanie które wypłynęło z ciemnego pyska nieznajomego, po czym dopiero spojrzał w jego kierunku. Wstał leniwie z pozycji siedzącej.
- Nie, nie i... nie. Wybrałem się na polowanie, jednak dopadło mnie znużenie... Nie chciało mi się od razu wracać do obozu, więc usiadłem by odpocząć. Czy masz z tym jakiś problem? - spytał, przechylając łeb w bok. Nie wiedział, czy ten kot, który nie pachniał żadnym Klanem, obrał sobie ten teren za własny czy nie. Chciał jednak dopytać, bo co? Nie może? Jasne, że może. Dotąd Pajęczynka wyglądał na całkiem obojętnego... Zaraz jednak uśmieszek, zapewne nie oznaczający nic dobrego, wpełzł na jego pysk. - Czy może przyszedłeś tutaj i do mnie zagadałeś, bo szukasz ciekawych przeżyć, tak samo jak ja? - dodał, unosząc lekko ogon, robiąc elegancko krok w stronę tego samotnika. Bo tak, sam się domyślił, że ma do czynienia z samotnikiem.
Ten miał tak gęste futro, że niełatwo dało się zobaczyć jakie ma mięśnie - śnieg nie pomagał w tym zadaniu. Ale Pajęcza Łapa wiedział, że na pewno nie jest tak silny jak on. To się wie. Nie bał się niczego w każdym razie, a kto wie? Może to spotkanie będzie ciekawe.
Oblizał pysk z resztek krwi swojej ostatniej ofiary.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciał być widziany - gdyby nie zależało mu na tym, pilnowałby tego, aby chodzić jak najciszej. Nie miał zamiaru, skoro bałwanek - niebieskooki, jak uroczo - też był na widoku.
- Jeśli miałbym problem, najpewniej odczułbyś skutki tego nim usłyszałbyś mój głos. Po co miałbym w ogóle cię pytać o cokolwiek, jeśli miałbym z tobą problem, śnieżynko? Byłoby to nieco niepraktyczne - skomentował krótko, wzruszając do tego ramionami. I on się nie bał jego; nie podejrzewał żadnych idiotyzmów ze strony nieznajomego... Choć mógł. Obóz znaczył mniej więcej tyle, że był Klanowiczem. Szczurek, kolejny, być może tak szalony jak ten z Gromu. - Ciekawych przeżyć. Siedzenie w jednym miejscu jest nieco... nieprzyjemne, nudne. Szczególnie w tak piękną pogodę, gdy zad zaczyna ci odmarzać po chwili spoczynku w nieodpowiednim miejscu.
Odpowiedział spokojnie. Możliwe, że to będzie faktycznie... ciekawe spotkanie.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jak miło, że dał mu o sobie znać! Co prawda Pajęczynka nie myślał o tym, co by było gdyby został zaskoczony… a nie myślał o tym, bo oczywiście było to niemożliwe. W taką pogodę warunki mu nie sprzyjały, to prawda, ale wciąż był uważny poza obozem. Nie był głupcem, który bez namysłu chodzi wszędzie i nic go nie obchodzi. A w dodatku tak ciemnego futra, jak to które posiadał samotnik, ciężko byłoby nie zauważyć.
Zaśmiał się głęboko, a dźwięk ten po chwili zamienił się w gardłowy pomruk. Miał do czynienia z kimś pewnym siebie i uznał to za lepszą opcję, niż gdyby musiał gadać z jakimś skamieniałym ze strachu kociakiem czy coś.
- Sądzisz, że mógłbyś mnie zaskoczyć? To ciekawe… Nie masz chyba pojęcia, z kim masz do czynienia. – uśmiechnął się szerzej na to, jak kocur go nazwał. Śnieżynko. Nie pierwszy raz został tak nazwany ale zazwyczaj, gdy ktoś tak do niego mówił, konwersacja robiła się całkiem interesująca. Każdy, kto ma odwagę tak się do niego odezwać, jest w miarę ciekawy. – Ale przyznam ci rację… Nie wyglądasz na zbytnio groźnego. – dodał po chwili, a jego krzywy uśmiech sugerował, że chciał tym dogryźć rozmówcy. – Śnieżynka brzmi słodko, ale możesz mówić mi Pajęcza Łapa. To moje imię. – uniósł łeb z dumą. – Twoje imię? – jego brwi powędrowały w górę w lekkim zaintrygowaniu postacią ciemnego kota.
Po chwili westchnął z uśmiechem na pysku, a jeszcze większa ilość tego dziwnie wyglądającego powietrza wyleciała mu z gęby.
- Oh, prawda. Fakt jest taki, że lepiej jest się w taką pogodę ruszać… dlatego też polowałem. A ty jesteś blisko moich terenów, wiesz o tym? Co cię tu sprowadza? – postanowił spytać, chcąc przynajmniej dać pozory kogoś, kogo obchodzi coś takiego. W końcu było to dosyć istotne, jak tak o tym myślał... Ten samotnik nie ma prawa przekraczać wichrowej granicy, lepiej będzie go profilaktycznie przepytać. Kto wie, może jego odpowiedź będzie jakkolwiek ciekawa!
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie miał pojęcia. Czy się tym jednak przejmował? Zdecydowanie nie, bo na samą wspominkę na jego pysk wkradł się delikatny uśmiech, nie tyle co kpiący a raczej pobłażliwy, jakoby rozmawiał z kocięciem, które chce się przed nim popisać. Komentarza jednak do tego nie porzucił, mogąc zostawić ten wyraz pysku jako wymówkę, że "tak wygląda".
- Nie potrzeba mi wyglądać groźnie. W tym rzecz, że tak łatwiej kogoś zaskoczyć, jeśli aparycja daje pozory bycia nikim strasznym - jak szczur! Szczury nie wyglądają na nic groźnego - obrzydliwe bestie, paskudne, ale niestraszne! A wystarczy jedno ugryzienie od nieodpowiedniego osobnika, i cyk... zakażenie. Niegroźny z wyglądu morderca. - Zapamiętam. Nie wyglądasz na Łapę.
Co nie tyczyło się samej rangi - nie wiedział o jej istnieniu. Po prostu, Łapa brzmiało jak ktoś do... pomocy? Ktoś łagodny, ktoś do wykorzystywania? W oczach Madary, Śnieżek - bo takie zostawi klanowemu szczurowi miano - zdecydowanie był ostatnim kotem, które miałoby być popychadłem, byle Łapą. Ale cóż on mógł na te imiona radzić?
- Madara - przedstawił się w końcu, a potem, cyk. Czar prysł, a on mógł jedynie pokręcić oczyma, zacmokać, pomachać głową. - Twój teren jest dobry kawałek stąd. Za drogą aż, żebym się tam dostał minie sporo czasu - jakbym w ogóle miał powód tam iść. Ostatnim co mnie obchodzi to Klany... Nie, wybacz, wchodzenie na ich teren. Zbyt wielu wariatów spotkałem, by w ogóle się interesować tym terenem.
Nie obracał w słowach, ale to prawda. Jaki miał interes w przekraczaniu takiej granicy? Co by z tego miał? Nic, absolutne zero. Jeśli miałby jakikolwiek cel w przejściu - zrobiłby to. Ale teraz? Ph...!
- Po co bronisz terenu taki kawał drogi od siebie? Tutaj jesteś na możliwie najbardziej neutralnej ziemi jaka jest - wzruszył barkami. To... prawda. Nie rozumiał tego, co im wszystkim w głowie z bronieniem terenu taki kawał drogi od faktycznej granicy? - Co innego jeślibyśmy się spotkali kawałek od granicy, ale tutaj?...
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie potrafił powstrzymać cichego prychnięcia, które wyrwało mu się z pyska.
- Pozory? Czyli jednak uważasz się za kogoś strasznego, tak? - uniósł brwi, rzucając kocurowi wręcz wyzywające spojrzenie. - Zawsze mnie to ciekawiło... w kotach spoza Klanów. Co takiego potraficie, bez treningu? Jakich zasad się trzymacie, o ile w ogóle? Do czego jesteście zdolni...? - mówił jakże dramatycznym tonem, przechylając łeb w bok. Musiał przyznać przed samym sobą, że zupełnie szczerze go to zastanowiło. Czy gdyby między nim a tym samotnikiem doszło do walki, to czy ten miałby jakiekolwiek szanse? Czy Pajączka cokolwiek by zaskoczyło, w tym jak ten walczy bądź się zachowuje? Eh, przynajmniej byłoby ciekawie. Ale był zbyt mądry, by wprost prosić się o walkę, nawet jak miał ochotę przetestować swoje umiejętności i potrzebował takiego worka treningowego.
Jego komentarz co do imienia Pajęczej Łapy sprawił, że ten szeroki uśmiech białego kocura zrzedł, całkiem wyraźnie. Sam nie potrafił określić emocji, którą poczuł. Czy była bliższa gniewu, czy wstydu? W każdym razie pomimo mrozu zrobiło mu się pod futrem gorąco.
- Tak sądzisz? Kto według ciebie wygląda na Łapę, w takim razie? I na kogo ja wyglądam? - spytał, robiąc kolejny krok w przód. Naprawdę nieźle trafił. Co za przyjemna dyskusja...
Poruszył uchem i ledwo ukrył swoje zdziwienie słysząc imię kocura.
- Madara- co to takiego? - wyrwało mu się, zanim zorientował się, że powinien chociaż udawać rozgarniętego. Na moment uciekł wzrokiem na bok, zbierając myśli. - Wariatów? Fakt, mamy takich. To nie zawsze dobra rzecz, zgodzę się z tobą. - westchnął, unosząc łeb by spojrzeć w niebo, ze zmrużonymi oczyma, jakby był zmęczony tą obecnością wariatów i znał ją zbyt dobrze. - Oh, nie bronię terenów, ja jedynie... pytam, z ciekawości. Właściwie mi obojętne, czy jesteś tu czy na naszych terenach- tutaj możemy pogadać, a gdybyś przekroczył granicę to byłoby równie ciekawie. Mógłbym cię siłą zmieść z naszych ziem. - pokazał kiełki w czarującym uśmiechu. - Ale skoro już tu polowałem i w ogóle... to możemy porozmawiać, jasne. Będę też miał pytanie, do ciebie. Jeśli pozwolisz...
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Skąd - słodki uśmiech wkradł się na jego pysk. Och, jeśli dałby jednoznaczną odpowiedź, z góry by powiedział jaki jest... a gdzie w tym zabawa? Gdzie ten element zaskoczenia, na którym tak mu zależało, który tak bardzo lubił? - Bez treningu? Niewiele. Większość uczy się od tych, którzy już coś potrafią, a to chyba można nazwać treningiem...? W innych wypadkach, samotnicy uczą się życiem. Inaczej by umarli, bo ktoś by ich zabił, albo zdechliby z głodu.
Logiczne. Nie sądził, że to jest coś co trzeba tłumaczyć, ale może faktycznie - koty spoza Klanów nie myślą w ogóle o takich rzeczach? On nie wyobrażał sobie treningu w Klanie. Brzmiało to tak dziko, dziwnie i absurdalnie, że nie ważne jak bardzo by się starał, w głowie miał jedynie pustkę.
- Zasad moralnych, ale te bywają zacierane. Nie każdemu kotu w głowie być moralnym, nie sądzę jednak że to jedynie samotnicza sprawa? - brew zawędrowała do góry. Nie aby Pająk miał być niemoralny, ale być może zna koty które dla własnej wygody by przekręcały zasady? - Zdolni... zależy gdzie wiatr dmuchnie.
Przymknął oczy. Bo to prawda - nie jeden zabije dla ukazania władzy, inny dla terenu, jeszcze inny zostanie zabity bo był zbyt słaby. A inni się wspierali, zawierali sojusze i... cóż - koty bywały różne. To ponownie nie była sprawa samotników.
- Na Łapę ktoś słaby, kogo by się dało popchnąć z miejsca na miejsce, ustawić jak się mu podoba, wykorzystać... - przytoczył, wzruszając do tego beznamiętnie barkami. - Nie na Łapę. Na coś porządnego, zdecydowanie silniejszego od byle pionka którym się rusza w lewo i prawo.
Nie miał zamiaru go nazywać. Nie było to jego interesem, aczkolwiek przytoczyć skojarzenie - względem wyglądu? Mógł. Charakterem... dopiero go oceni, być może w bliższej lub dalszej przyszłości.
- Ach, nic, zupełnie nic... A jeśli coś - to wiedza jedynie dla dwunożnych - bo z jego zakresu wiedzy, było to niczym. Zlepkiem liter, który brzmiał. I to tyle.
W następstwie prychnął cichym śmiechem pod nosem, jakby usłyszał żart, ale nie miał odwagi się zaśmiać zbyt głośno. Ach, czyli jednak? W Klanie jest tyle wariatów, że aż był zmęczony?! Na boga, jak te zgraje mogły w ogóle współgrać, skoro ich własne koty czuły się zmęczone tym co się tam dzieje!
- Zezwalam - bardziej żartobliwe, ale musiał to powiedzieć w ten sposób. Dziwne, miłe, przyjemne poczucie władzy, gdzie musiał "pozwolić" na zadawanie pytań było czymś, czego nie miał zamiaru ignorować. - Co chcesz wiedzieć, Pająku?
Bo Łapę odpuści. Nie był Łapą.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miał rację i najwyraźniej postąpił słusznie, nie zdradzając prawdy od razu. Pajęczyna uważał się za bystrego i wyłapał to, że jego rozmówca coś kręci - no i tak się składało, że uznał tą tajemniczość za całkiem interesującą. Sam nie wiedział dlaczego, ale wolał takich tajemniczych nieznajomych od tych, którzy od razu i bez problemu zdradzają mu swoje sekrety. Teraz otworzyło się przed nim nowe wyzwanie, nowa niewiadoma, było to niczym góra kamieni którą musiał zburzyć by poznać prawdę... by poznać prawdziwego Madarę. Jakież to było ekscytujące...
Na jego pysku również pojawił się uśmiech, szeroki aczkolwiek nie typowo złośliwy, tylko bardziej leniwy i pełen jakiegoś zainteresowania. Wyglądał na moment prawie jak zaintrygowane czymś kocię.
- To dobra logika, tak sądzę. Przeżyją tylko ci, którzy są silni... ci, którzy na to zasłużyli. Co ty o tym myślisz? Czy to ma sens? - kolejny mały test z jego strony. Dowie się, jaką opinię ma ten samotnik. Dowie się, czy są podobni czy może on jest kolejnym, który tak mocno różni się od niego samego. Oczywiście, niezgoda nie oznaczałaby, że Pajączek od razu sobie pójdzie... ale miło byłoby pogadać wreszcie z kimś, kto rozumie.
- Hm. Może i nie tylko samotnicza, racja. - otworzył lekko pysk w uśmiechu. - W końcu każdy jest inny, czy nie? Ja osobiście uważam, że nie zawsze powinno trzymać się zasad, od tak... trzeba działać logicznie, zależnie od sytuacji, a nie według jakichś ściśle określonych regułek. - podzielił się własnym zdaniem, mówił powoli i spokojnie, cały czas bacznie obserwując czarnego kota. Szukał jego reakcji, ciekawiły go. On go ciekawił.
Słysząc wyjaśnień Madary na temat bycia Łapą, Pajęczyna zmrużył ślepia... ale gdy ten kontynuował i powiedział, na kogo według niego wygląda biały, ten zaczął podchodzić. Spokojnie, powoli, z lekkim uśmiechem na pysku i przymrużonymi oczyma. To ostatnie zapewne od śniegu, który uparcie wlatywał w jego pysk. Gdy zbliżył się na jakieś pół długości lisa, przystanął w miejscu.
- Dobra odpowiedź. - powiedział prosto, gładko. - Zawsze miło jest spotkać kogoś, kto cię docenia. Kto szanuje twoją siłę i zna potencjał. Wiesz, ja w tobie też widzę coś takiego. To nie częste słowa z mojej strony... ale widzę, że głupi nie jesteś, więc mogę mówić wprost. - przyznał szczerze, tak szczerze że mógłby wręcz być zaskoczony samym sobą. Ale nie był. Tak to już było w przypadku wichrowego księcia, że gdy potrzebna była szczerość, to on nie obchodził tematu dookoła, nie był ostrożny.
Może wyglądał na lekko zawiedzionego, gdy nie dowiedział się jakie jest znaczenie tego intrygującego imienia. Zaraz jednak wzruszył lekko barkami, oblizując pysk.
- Dwunożni... oni cię nazwali? Od nich jesteś? - Poruszył uchem, strzepując z jego końcówki kilka śnieżynek. Właściwie ciekawie byłoby pogadać wreszcie z kimś, kto ma doświadczenie z dwunożnymi. Pajęcza Łapa nie wiedział o nich wiele poza tym podstawowymi informacjami, że są wielcy, brzydcy i pozbawieni futra na większości ciała, niebezpieczni... Koty, które zostały przez nich schwytane na pewno wiedzą więcej. Zastanowił się aż, czy Madara przez coś takiego przeszedł.
Uśmiechnął się jeszcze szerzej na to zezwolenie ze strony kocura, no i to, że powiedział do niego Pająku. Zauważył, że ten faktycznie nie uważa go za jakąś zwykłą Łapę i pewnie dlatego tak zrobił. Zrobiło mu się dziwnie przyjemnie, aż chwilę milczał, może zanurzając się w tym uczuciu, a może myśląc nad tym co chciał powiedzieć dalej.
Nagle spoważniał, spojrzał rozmówcy prosto w oczy.
- Czy widziałeś kotkę... białą, z czarnym i rudym kolorem na pysku, ogonie i łapach. Ma niebieskie oczy i taki... ciapowaty nos. Całkiem wysoka, ale raczej nie tak, jak ja. Przedstawia się jako Przepiórczy Śpiew. Kojarzysz? Słyszałeś coś? - wyciągnął nieco szyję by przyjrzeć się mu dokładniej, wyłapać każdą reakcję, prawie jakby spodziewał się kłamstwa, oszustwa.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na moment zamilkł, dając teraz sobie chwilę czasu na namysł. Było to bowiem pytanie, nad jakim nie zastanawiał się każdego dnia. Ba; w ogóle o czymś takim nie myślał.
- Każdy kto nie jest szczurem powinien mieć szansę na przeżycie - cokolwiek miało to znaczyć, zdecydowanie dało jasny wydźwięk jak spogląda na tych... innych. Na tych, którzy nie dają rady, którzy jego osobistym zdaniem powinni zniknąć z powierzchni ziemi. Ale kogo za szczura - poza co niektórymi Klanowiczami... - uważał, było i pozostanie tajemnicą. Madara był miłosierny, jeśli ktoś sobie na to zasłużył.
Na pochwałę aż oko mu błysnęło. Ach, wiedział, wiedział że jest silny i zdolny, że ma potencjał. Wiedział o tej swojej ukrytej potędze, jaka się może pojawić w chwili, gdy inni najmniej będą się spodziewać. Trzeba mieć łeb na karku, trzeba myśleć, by być kimś takim! Niemniej świadomość o swojej świetności nie nadpisywała pochwał. Po prostu ta rosła, sprawiając że jego i tak wybujałe ego robiło się jeszcze większe.
- Można tak powiedzieć. Uciekłem jak byłem młody, uczyłem się od innych przybłęd... zostawiłem to imię. Po co mi wymyślać coś innego? Prawdziwa potęga w takim nic nie znaczącym imieniu jest wtedy, gdy to imię zaczyna coś znaczyć - tak wyprzedzając ewentualnie kolejne pytanie, jeśliby miało paść czemu nie odciął się od tej przeszłości. A jeśliby nie padło - Pająk znów mógł dostać garść informacji na temat tego, jak Madara na samego siebie patrzy.
Na kolejne pytanie przechylił głowę na bok - jakoby w zastanowieniu.
- Nie widziałem - przyznał zaraz, bo to prawda - nie widział jej nigdy. - Ale doszło do mnie już to imię. Niemniej, nawet nie wiem gdzie by jej szukać. Ktoś ważny?
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Również milczał chwilę, dłuższą chwilę, po usłyszeniu odpowiedzi drugiego kocura. Uniósł nieświadomie brwi, zaskoczony tym jak... dziwnie te słowa brzmiały razem. Nigdy nie myślał o tym w ten sposób, więc było to wielkim zdziwieniem. Po chwili jednak barki i pierś Pajączka zadrżały, a jeśli Madara się przyjrzał to mógł wywnioskować, że był to kolejny, cichy śmiech.
- Tak sądzisz? A co, jeśli ktoś, no nie wiem, wygląda jak szczur? Są takie koty, na przykład raz spotkałem takiego z Klanu Gromu, innym razem z Rzeki... ten to był nawet szarawy. - przez chwilę wyglądał na dziwnie rozmarzonego, skupionego na tych wspomnieniach. - Czy może nie chodzi ci o wygląd? Bo w takim razie niezbyt cię rozumiem... w końcu niejeden kot nie jest lepszy od szczura. Takie to piszczące, irytujące, no i bezużyteczne, gdy się nad tym zastanowi. No ale, tak... ty możesz nie wiedzieć, poza Klanami pewnie nie spotyka się takiej ilości kotów... - zastanowił się w końcu. No i do tego... czemu akurat szczura? Czy jego nowy kolega miał jakieś przeżycie ze szczurami, że tak ich nie lubi? Nie wiedział. Może to zwykłe porównanie, kto wie! Nie on, nie on.
Zauważył to zadowolenie Madary na pochwałę, a może tylko sobie wmawiał, że zauważył. W każdym razie Pajęczyna uśmiechnął się szerzej i napuszył aż z dumy.
- Czasami żałuję, że niektóre koty nie należą do Klanu Wichru. Nie mówię od razu, że ty się do Klanu nadajesz, bo pewnie nie. Ale... dobrze byłoby mieć cię przy sobie, gdybyś faktycznie okazał się wystarczająco dobry. - teraz myślał na głos, no i na pewno nie myślał nad tym co konkretnie wypływa z jego pyska. - W moim Klanie połowa, jak nie większość kotów ma o mnie zupełnie inne zdanie. Dasz wiarę? Czasami mam ochotę odpuścić sobie i pozwolić, aby ten Klan popadł w ruinę. Sami się o to proszą... Ale nie. Mam przed sobą lepszą przyszłość, gwieździstą. Wiem to. - już nie pierwszy raz okazało się, że łatwiej jest mu zwierzać się obcym kotom. A jako że te emocje i myśli długo w nim siedziały, to znalazł sobie kogoś odpowiedniego do rozmowy i korzysta. - Jednak nie powinniśmy rozmawiać tu tylko o mnie. Jaka jest twoja misja? Czego tu szukasz? Walczysz tylko o przetrwanie, czy masz w głowie większy cel, kreciku? - od tak, wymyślił mu idealne przezwisko. Logiczne? Oczywiście, w końcu krety też były czarne i mniejsze od Pająka. Co z tego, że sam Madara nie jest aż tak malutki - jedna to rzecz, i to i to mniejsze od wichrowca, więc co go to obchodzi!
Zmrużył oczy w wyraźnym zastanowieniu, otworzył lekko pysk. Zaskoczyły go nieco słowa tego samotnika, te o imieniu. Musiał przyznać mu rację. Jego imię też nie było początkowo niczym wielkim. Zwykły Pajęczyna, kociak. Biały, jak niejeden kot w Klanie, z marzeniami, jak niejeden kot w Klanie, najzwyklejszy. Dopiero swoją ciężką pracą zaczął się rozwijać i teraz jest jednym z najsilniejszych kotów w Wichrze. Jeszcze nie wojownikiem, niesprawiedliwie. Ale jednym z najsilniejszych kotów i tak.
- To... dobre imię. - stwierdził, nie chcąc wprost przyznawać przed Madarą, że jego słowa jakoś go poruszyły. To byłoby głupie. - Ja zdecydowanie je zapamiętam, już teraz. Ale zdecydowanie mógłbyś mnie jeszcze niejednym zaskoczyć. - dodał jeszcze, rzucając kocurowi lekki, może jeszcze trochę wyzywający uśmiech.
Postawił uszy.
- Doszło- gdzie? Gdzie je słyszałeś? Wiesz cokolwiek, co mogłoby mi pomóc w poszukiwaniach? - zrobił krok do przodu, a jego serce zabiło mocniej. Nie spodziewał się, że dowie się czegokolwiek od zwykłego samotnika. Gdyby wiedział, pytałby każdego. - Ważny. Bardzo ważny... To moja mistrzyni. Zaginęła jakiś czas temu. Była... - milczał krótką chwilę. - Jednym z ostatnich kotów, które mogły zrobić coś dobrego w moim Klanie. Wiele jej zawdzięczam, więc nie mogę siedzieć bezczynnie podczas gdy ona może być zagrożona. - zmarszczył brwi w determinacji.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaśmiał się cicho na jego słowa. Och, gdyby to było tak prostolinijne!
- Ależ może piszczeć, irytować, wyglądać jak żywy szczur w rozmiarze kota, cóż to ma do rzeczy? Tu chodzi o sposób bycia, Pająku. O to, że szczury są słabe, są głupie... I niewiele są w stanie zrobić, czyż nie? - jeśli są same. Pojedynczy szczur był celem tak prostym do zabicia, że aż szkoda było słów. Grupa? Niekoniecznie. I choć owszem, szczury nie były znów tak bezmyślne... nie jeden raz pakowały się w kłopoty, bo ich przeciwnicy byli silniejsi.
A tym gardził. Słabość była obrzydliwa.
- Skąd ta pewność? - nie interesowało go życie w Klanie... nazbyt. Więcej było minusów niż plusów, ale fakt faktem - jedzenie było interesującym powodem, dla którego mógłby się przekupić. Być może nie wystarczającym, aby został tam na długo, ale choćby dla próby?... Madara był zresztą ciekawy jak głupie Klany być mogły, by przyjąć do siebie jego - obcego, nic nie znaczącego kota. - Nijaka, tak naprawdę.
Zawodzące? Być może. Ile było w tym prawdy jednak, wiedział tylko on sam.
- Widzisz, Pająku, jeśli miałbym tylko jedną misję, cel... czy byłoby warto mi żyć? Lubię kiedy w życiu się dzieje coś. I chociaż, owszem, jakieś tam plany mam, moim głównym chyba jest... mmm... - aż przyłożył łapę do pysku w zastanowieniu. - Och, nie... Nic konkretnego nie wymyślę. Mógłbym mówić, że chciałbym chronić koty od szczurów, ale taki cel przyćmiewa wiele innych rzeczy. Uznajmy więc, że moim głównym celem jest nic więcej jak życie dobrze i pomaganie innym, by czuli się również jak najlepiej.
Chyba tyle wystarczyło. Nie łgał, jakoby nie było, jeśli ktoś by go słuchał - żyłoby się mu lepiej. Ale i nie do końca mu na tym zależało, bo ostatnim co miał w głowie to chodzić za innymi i robić wszystko, by go słuchali. Preferował zdobywać posłuch naturalnie, drogą zaufania. Więcej z tym zabawy.
- Zdecydowanie, moim celem nie jest siedzenie w norach i kopanie dołów - dorzucił jako drobna dezaprobata do tego przezwiska. Nie ważne jak uroczo nie brzmiało, Madara był ponad to. - Z moim futrem bliżej mi do jeża. Z byciem, też. Póki się nie zrobi złego ruchu, nie ukłuje. A jak wiesz, Pająku, lubię element zaskoczenia.
Uśmiechnął się krzywo. Nie miało to większego jednak znaczenia, szczególnie w chwili gdy tamten powiedział że jego imię, to prawdziwe, mu odpowiada. Pochlebstwem było to, że mógł go jeszcze czymś zaskoczyć. Mógł, a jakże! Nie raz to zrobi!
- Nie tak dawno temu, jedna kotka mi coś o niej mówiła. Brzoza? Nie pamiętam. Również jej szukała, ale... cóż, tylko tyle mogę powiedzieć... Bo nic więcej mi w sumie nie wiadomo - bo nie wiedział ile życzyłaby sobie szara kotka by mówił. A fakt, że kłamał, maskował niby to przepraszającym wyrazem pysku, że już nie wie więcej. Och, przecież to nic że kłamał. - Co z resztą Klanu, że nie są w stanie nic robić?
Uniósł brew do góry. Kolejne słodkie plotki o Klanach go czekały?
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości