Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Zdawać by się mogło, że spojrzenie Tsunami złagodniało gdy tylko nawiązała kontakt wzrokowy ze Zbożem, gdy tylko zobaczyła jej miękki wzrok, ten niepewny, ale jednocześnie tak absurdalnie uroczy wyraz mordki. Zamruczała znowu, sięgając pyszczkiem do urwanego ucha Zboża, aby tam ją polizać - potem po policzku, zaraz wracając do szyi i pręgowanych barków. Przytuliła się do niej trochę mocniej.
To było... dziwne, ale przyjemne uczucie. Miała wrażenie, że Zboże się na nią otwiera z jakichś swoich własnych problemów, traum, nerwów. Że czuje się przy niej dobrze, chociaż przez tą krótką chwilę. Cieszyło to Tsunami.
- ... w jakim sensie. Taka jak ty? - nie była pewna, o co Zboże pyta, więc musiała się upewnić.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Właśnie, w jakim sensie?
Zboże wiedziało, że nie jest jedyne na świecie. W samym Klanie Rzeki było kilka kotów, które postrzegały to wszystko inaczej. Kotów, które się różniły od reszty w takim samym stopniu jak od siebie nawzajem. Każde z nich unikalne, niepowtarzalne, warte celebracji, której Zboże nigdy im nie dało, której Zboże nigdy nie doświadczyło. Czy więc dało się powiedzieć, że faktycznie byli tacy jak Zboże? Czy dało się powiedzieć, że byli podobni?
Czy dało się powiedzieć, że Zboże miało bratnią duszę?
Czy dało się powiedzieć, że Zboże nie było samo?
Czy Zboże, w myślach, w uczuciach, w umyśle i duszy... Co tak właściwie Zboże chciało.
Zboże nie chciało płakać.
Przygryzło wargę. Głęboki oddech. To wszystko było takie piękne przez uderzenie serca, przez moment który trwał krócej niż uciekająca myśl. To wszystko było takie... Wysokie! Najwyższe wzgórze uczuć, po którym znajdowała się najgłębsza dolina. Warga Zboża drgała, gdy wymusiło z siebie słowa:
- Inna... Inna od świata. Definiująca na nowo własne istnienie.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Cofnęła uszy i nastroszyła ciemną kryzę widząc, jak Zboże się spina i przez chwilę brzmi, wygląda tak, jakby miała płakać. Milczała chwilę i wyglądało na to, że Tsunami trafiła w czuły punkt. Nieświadomie. Co powiedziała, że ryża zareagowała w taki sposób? Szylkretka wciągnęła powietrze w płuca przez nos, ze świstem, chwilę również milcząc i jedynie lustrując Zboże uważnym, nieco zdezorientowanym spojrzeniem.
Ona też nie chciała, żeby Zboże płakała. Nie lubiła patrzeć na płacz innych kotów. Szczególnie kotów które jakkolwiek lubiła, a Zboże zdążyła polubić.
Niepewnie, ale Tsunami przysunęła się do rudej towarzyszki nieco bliżej, aby zacząć czule wylizywać jej mordkę. Kojąco, może nakłaniając ją jednak do tego, aby wyrzuciła z siebie nadmiar emocji. - ... tak. Też taka była. I była równie piękna. W każdym tego słowa znaczeniu.
Miała to do siebie, że po mile spędzonym czasie z innym kotem robiła się nieco sentymentalna i bardziej emocjonalna, niż zwykle. Teraz chciała... trochę podnieść Zboże na duchu.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Zboże jest małym kotem. Ba, wręcz jednym z najmniejszych. Ewidentnie wdało się w mamę ze swoją wielkością, bo pomimo swojego wieku wciąż wygląda jak taki ledwo co terminatorski podrostek. A jakby tego brakowało to jej drugą właściwością jest to, że jest długie i wąskie. Długie kościste łapy na długim tułowiu, z długim ogonem który wiecznie sterczy do góry. Pewnie gdyby nie jej intensywnie rude krótkie futro, pokryte tygrysimi pręgami, to by łatwo po prostu rozpłynęło się w powietrzu od swojej mikrości.
Za to mordę ma dość zwykłą, z takimi o typowymi bursztynowymi oczami, różowym nosem i białymi wąsami. Pewną dozę ciekawości do wyglądu Zboża dodaje brak lewego ucha. Kiedyś było uszczerbione, ale ostatecznie Zboże miało pecha by stracić je zupełnie. Gdzieś pod futrem schowana jest cała gama blizn, które Zboże zawdzięcza samotnikom mieszkającym na osiedlu dwunogów, ale nie są to blizny na tyle duże, by dało się je łatwo zauważyć. Ot, w paru miejscach jej futro jest odrobinę mniej gęste, to tyle.
Ktoś mógłby pomyśleć, że sekretnym planem na życie Zboża jest sprawianie kłopotów. Nie jest to prawdą, bo ono nie planuje tych kłopotów, co nie zmienia faktu, że te kłopoty jakby się jej trzymały. Wszędzie łazi, wszędzie szuka, jest głośne i gadatliwe, a w jej głowie roi się tysiące myśli na minutę. Ale tych wszystkich myśli nie wypowiada, o nie. Trzyma je dla siebie, bo trochę ich za dużo by to wszystko powiedzieć. Z tego co myśli wylewa się na świat tylko co nieco, sprawiając niekiedy wrażenie, jakby przeskoczyło od jednej myśli do drugiej znienacka, ale to nieprawda, po prostu rozmówca nie miał dostępu do jej całego toku myślowego. Mimo tego zewnętrznie miłego obrazu jaki Zboże kreuje, ma ono tendencje do kłamania by zyskać na swoim. Ma też tendencje do wybuchów złości i kumulowania w sobie wszystkiego co najgorsze. Stara się nie pokazywać światu tego wszystkiego tylko dlatego, że żyje w przekonaniu, że więcej zyska wciąż udając nieco głupie i urocze Zboże, jakim było dawniej.
Pochmurny Sen || Poczerniała Łapa, Polna Łapa, Rosiczka
Zboże pomyślało o Mętce. W końcu zawsze o niej myślało, spychało uczucia na brzegi, spychało chęci, odpychało nadzieje - bo przecież ich nie miało. Było zbyt tchórzliwe by wykonać ruch, gdy było to możliwe, a teraz Mętka była szczęśliwa z kimś innym. Czy Mętka była w ogóle zdolna do pokochania kogoś takiego jak Zboże? Czy miłość to w ogóle było to, na czym Zbożu zależało?
Skupiło uwagę na ruchach kocicy, która była obok niej. Napięcie w niej zelżało, jak rozlany miód przylepiając się do Tsunami, pozwalając jej językowi czyścić Zboże z nadmiaru emocji. Chęć płaczu, jak się okazywało, mogła być stłumiona przez coś innego niż płacz.
- Chciałobym ją poznać - powiedziało, tonem wyraźnie czystszym, pełniejszym życia. - Wiesz, w Klanie Rzeki jest kilka kotów podobnych do mnie. Nie są tacy sami, każde z nich definiuje się na swój własny sposób, wyznacza sobie inne miary. I nasz medyk, on... On zabrał nas do Szepczącej Sadzawki. - Zamilkło na chwilę, dając sobie czas, by zebrać myśli. Czy powinno w ogóle o tym mówić? Czy kotka wiedziała co to jest? Z drugiej strony... Tsunami mogła znać kogoś, komu ta informacja będzie potrzebna. - Zabrał nas tam, i spotkaliśmy się z przodkami, na Srebrnej Skórce. Koty takie jak ja istniały od dawna, ale dawna medyczka Klanu Rzeki, Księżycowy Pył chciała czegoś spróbować. Bo skoro przodkowie mogą wpływać na świat... To dlaczego miałaby nam nie pomóc? I z tego spotkania obudziliśmy się inni, nie tak bardzo, ale na tyle by nam pomóc. Inne zapachy, inne tony głosów... Nigdy nie czułam takiego szczęścia jak wtedy. Hmm. Może oprócz przed chwilą - powiedziała, z uśmiechem na pyszczku. Tym lekkim żartem-nie-żartem chciała przełamać dramatyczną atmosferę jej wypowiedzi.
A później rozejrzało się po świecie i dotarło do niej, co właśnie wyznało, co właśnie opowiedziało. Najprawdziwsze wyznanie wiary wypłynęło w stronę kocicy, którą dopiero chwilę temu poznało. Popatrzyło na nią z czujnością, próbując się przygotować na każdą możliwość.
MYDRESSISONFIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑ andIhurlmyself,Ihealmyself,Idragmyself xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlikearugintherain andmySAINTsheisdancing aseverystepIchoosetotakebeginsto begins to set the world aflame
Księżyce: 101 Mistrz: Wiedźma. Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Czysta komedia. Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101 Mistrz: Wiedźma. Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Czysta komedia. Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Dobra, Klan Rzeki może poczekać, NIE UCIEKNIE. Zwierzyna za to zdecydowanie może uciec. A tego Kremix nie chce.
Dla kontekstu, jeszcze nie znalazła granic. No. Pomimo wszystkich wskazówek jakie dostaje od innych kotów, czy to klanowych czy nie klanowych, nie wie, nie wie, wciąż się gubi. No cóż. W końcu ich znajdzie, nie? Nie mogła być daleko.
Aha, no tak, ale to wciąż nie wyjaśnia, czemu jest wspominane o zwierzynie. Ruda jest głodna. Tyle. Chcę coś zjeść.
//MG
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Kremówka bała się, że zwierzyna jej ucieknie tak? A co jeśli by jej powiedzieć, że już to zrobiła? Nie no, żartuje. Na razie po prostu żadnej nie spotkała i musiała szukać dalej! Znalezienie czegoś na obiad nie było takie proste.
Księżyce: 101 Mistrz: Wiedźma. Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Czysta komedia. Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101 Mistrz: Wiedźma. Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Czysta komedia. Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Ło kurde, już sama Kremix zauważyła, że uciekła. Spieprzyła gdzie pieprz rośnie, czy jak to mówiły babcioki na gałganowskim osiedlu. Nawet nie wiedziała, czym jest pieprz. Chociaż cekawe, jak smakuje... Nigdy de facto nie dowiedziała się, gdzie rośnie. No cóż.
Znaczy, w każdym razie... Szuka dalej.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Pieprzu może i nie znalazła, żeby go spróbować, ale mogła skosztować czegoś innego. Też czarnego. W ziarenkach. Jej oczom ukazał się bowiem krwisto-czerwony mak, który mogła zerwać. Jeśli chciała oczywiście.
Księżyce: 101 Mistrz: Wiedźma. Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Czysta komedia. Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101 Mistrz: Wiedźma. Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Czysta komedia. Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Ooo! Maki! Ich jeszcze nie próbowała!
Kremówka podbiegła do czerwonego kwiatka, oglądając go ze wszystkich stron. Wyglądał całkiem nieźle! Ruda już otwierała pysk, aby odgryźć kwiat, jednak z tyłu zapaliła jej się czerwona lampka. Wilec. On kiedyś już próbował maku... A zaraz potem z ich owieczkowej przygody były nici, bo musiał iść do lecznicy! O, nie, nie, nie. Nie po to jej partner w zbrodni musiał ponosić konsekwencje, aby teraz popełniała jego błędy. Tylko kurde szkoda, że jakoś się nie zrewanżowała, że spróbowała czegoś i potem Wilec wiedziałby, czego nie jeść. Oh, no cóż. Może kiedyś się uda.
Zamknęła więc pysk w bezpiecznej odległości od kwiatka i ruszyła dalej. Nie, nie da się makom.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Ruda porzuciła mak dochodząc do wniosku, że lepiej go nie jeść. No i miała w tym dużo racji bo jakby zjadła go dużo to możliwe że by ją przekręciło na drugą stronę. Ale Barwna Woda pewnie by nie pogardził makiem... No ale co było to nie wróci. Głośna zaczęła szukać z powrotem zwierzyny, ale ani nic nie czuła innego niż głód, ani nie słyszała nic poza burczeniem własnego brzucha. Polowanie nie było takie łatwe co?
Księżyce: 101 Mistrz: Wiedźma. Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Czysta komedia. Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101 Mistrz: Wiedźma. Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Czysta komedia. Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Barwnej Wodzie by się przydał mak? Nawet na to nie wpadła. I pewnie by nie wpadła nigdy, w końcu to nie na Meda się szkoliła. A Wie nie pochwaliła jej się nigdy tym, co robią ziarenka tego czerwonego kwiatu, także no. Peszek. No ale i tak nie wiadome jest, czy przyjmą ją z powrotem, nie? Znaczy, nie sądziła, aby był z tym jakiś problem, ale kto tam wie Ćmią Gwiazdkę- Nie, czekaj. Czerwoną? A może faktycznie Ćmią? Meh. Nieistotne.
Istotne było teraz to, że NICZEGO nie było dookoła. Halo??? Kurde bele??? Zwierzyno??? KAMAN. CHO NO TU.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Kocica dalej nie mogła znaleźć nic do jedzenia. Bo raczej młodego pieszczoszka nie zamierzała jeść? Jej oczom ukazała się sylwetka wysokiej, buro-białej kotki o jedwabnej sierści. W pełni pachniała Gniazdami Dwunożnych, na jej szyi widniała nawet ciemno-zielona obroża z dzwoneczkiem i zawieszką w kształcie koniczyny. Chodziła po Borsuczych Pagórków w bardzo pogodny sposób. Jej ogon dyndał radośnie postawiony na sztorc. Gdy Głośna Łapa tak patrzyła na pieszczoszke na pewno jej uwadze nie umknęło to, że kocica już na nią patrzy. Ba! Idzie w jej stronę. - HEJKA!! - pieszczoszka krzyknęła w jej stronę stając rudej tuż pod nosem, wręcz jakby chciała zetknąć się nosami - mieszkasz tutaj?? Kurde ale fajnie, tak tu... górzysto i w ogóle! A niedaleko kwitną wrzoooosy i jest też takie fajne jezioooorko. Mogę iść z tobą? W sensie. Na jakieś 2 dni nie, później wracam do domu. Lubię swoją poduszkę co dostałam od Krysi bardziej od mchu - zaczęła paplać - A TAK W OGÓLE TO SASANKA JESTEM A TY?
Księżyce: 101 Mistrz: Wiedźma. Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Czysta komedia. Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101 Mistrz: Wiedźma. Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Czysta komedia. Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Nie wyczuła zwierzyny. Nawet jej nie widziała... I nawet nie miała okazji, bo najwyraźniej ktoś nie miał ochoty na to, żeby cokolwiek znalazła. I nawet nie mówiła o sobie, proszę bardzo, coś nowego, nieźle. Zerknęła z ukosa na pieszczoszkę, która najwyraźniej sobie tuptała po okolicy. I to na pewno pieszczoszkę, samotnik czy kot klanowy to nie był, nigdy na oczy nie widziała kota o takim futerku jak Ona. Znaczy, nie, że buro białym, a chodzi jej o to, jak miękko i gładko wyglądało. Kurde, te domowe koty to muszą mieć zarypiste życie, takie ładne są... A no i jeszcze nie było opcji, żeby nim nie była, kto normalny nosi obrożę, nie mając żadnego domu.
- O! Bry! - Przywitała się i... No cóż, pochyliła się na przód, aby faktycznie zetknąć się z buraską nosami. No co, podeszła tak blisko, że wydawało się, że o to chodzi, nie? Poza tym to fajne przywitanie. - E, no chyba spoko! Znaczy no ten. Ja tak trochę teraz poluje więc wiesz. Głodna jestem. Ale towarzystwo nie zaszkodzi, lubię towarzystwo! A i nie, nie mieszkam tu. Znaczy, chyba? Na moment tu zostaję, potem ruszam dalej. - Odparła. - Krysi? To jakiś twój znajomy? Znajoma? Ciekawe ma imię, nie słyszałam nigdy. O, ale sasanka coś mi mówi, to chyba taki kwiatek, nie? Przynajmniej tak mi się zdaje, wiesz, jest dużo kwiatków! Wilce, maki, szafrany, o, właśnie wrzosy i tak dalej. - Zagadała się, że aż zapomniała się sama przedstawić. Klasyk.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Pieszczoszka aż zaniosła się słodkim chichotem, gdy Głośna zetknęła się z nią nosem. Chyba była szczęśliwa z takiego powitania. Uśmiechnęła się szeroko mrużąc radośnie piwne oczy. - O jaaaaaa. Umiesz polować. Fajowo! Ja kiedyś też umiałam, ale mnie to nie kręci.
Trudno było by o to by jej się to podobało, gdy polować nie musiała by zaspokoić głód. Miała zawsze jedzenia pod dostatkiem. - O a nie podoba ci się tutaj, że będziesz iść dalej? A czekaj w ogóle wróć jeszcze do tego wcześniej. Chętnie z tobą pójdę! - zadrżała wąsami szczęśliwie - Krysia to mój człowiek. Daje mi jeść, głaska mnie, grzeje w kominku. No wiesz! Trochę jak druga mama co nie jest kotem. A sasanka tak to chyba kwiatek. Ale nie widziałam go. Moja kocia mama ani ludzka matka mi nigdy nie pokazała.
Księżyce: 101 Mistrz: Wiedźma. Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Czysta komedia. Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101 Mistrz: Wiedźma. Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar Partner: Czysta komedia. Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Uśmiechnęła się na swój osobisty, debilny sposób, po czym odpowiedziała.
- No, ba! Według mnie polowanie jest super! O, ale wiesz co jest jeszcze lepsze? Walka! - Miauknęła, skacząc przed siebie i robiąc teatralny koziołek na ziemi. Coś jej jednak nie do końca wyszło, bo kiedy zrobiła jeden fikołek, to od zamiast zgrabnie ponownie stanąć, łapy jej się poplątały i padła białym brzuchem na ziemi. - Phe. Za młodu lepiej mi to wychodziło.
- Nie to, że nie podoba, ładnie tu, aleeee... Wracam z powrotem do Obozu, już mnie nie było z... - Zamilkła. - Długo. - Stwierdziła, wzruszając ramionami. Liczyć nie umiała, z resztą, kto umiał. Dobra, może do pięciu umiała. Nie wie. Nigdy jej się wcześniej to nie przydawało.
- Człowiek? Po opisie brzmi jak jakiś dwunóg. I jak nie kot może być czyjąś mamą? To brzmi dziwnie. - Mruknęła, przechylając łeb w bok zdezorientowana. - A Twoja kocia mama?
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday