Logo Artemidy
Śliskie Skałki
Obserwował to wszystko. Nie umiał ukryć tego, że chyba każdy kot o wykręconych uszach dzielił ze sobą jedną cechę: żałość. To zaś w Mustangu budziło swego rodzaju odrazę, która po poprzednim spotkaniu irytowała go bardziej, niż jakby tego chciał. Co gorsza, kotka była od niego starsza. Jak można było się tak zachowywać... tak prezentować, będąc w takim wieku?
Dotarła na brzeg, wbiła w niego spojrzenie. Mustang odruchowo się wyprostował, samemu też wpatrując się w nią nieco zbyt intensywnie. Problem był taki, że się nie odzywała. On sam też - jak do tej pory - nie pisnął nawet słowem. Przygryzł na moment policzek. Z jednej strony nie chciał się odzywać. Uprzednie spotkanie z kotem o podobnej urodzie było karą. Co jeśli znowu tak będzie?
- Nic ci nie jest? - rzucił w końcu, starając się na bok zepchnąć swoje uprzedzenia. W najgorszym wypadku, skończy się jak przy Bazyliszku.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Stali w ciszy, mierząc się wzrokiem. I nie wiadomo jak długo jeszcze taki stan rzeczy by miał miejsce, gdyby rozetkowy kocur nie postanowił przerwać niezręcznego milczenia. Kikimora otworzyła lekko pysk, delikatnie poruszając uchem. Kocur wydawał się być ... w porządku? To chyba miłe, że pytał o jej stan. Właściwie to chyba jako pierwszy kot w całym jej dotychczasowym życiu. Uniosła jedną z krótkich łap, wykonując bliżej niezidentyfikowany gest w powietrzu, po czym pokręciła wolno głową.
- Nh-ic. - zapewniła. - Nh-ic mmi shię n-nie sthało. - z burego pyska wydobyło się wreszcie mdłe miauknięcie. W dalszym ciągu stała w bezruchu, lekko przygarbiona. - Sh-łońc.. czuwa w swhej dobroci. - dodała, lekko niezręcznie. Czy miała w ogóle jeszcze prawo tak mówić?

You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice
Before you get to taste the finer life
My mother taught me, gotta just survive
Put on a smile, just find a vice

♕ Don't hate the girl, just hate the crime ♕


Oh, forgive me ♁ Lord ♁ oh, I'm a good girl
I'd never hurt a fly, but I've got walls to climb
Oh, forgive me, ☼ Lord ☼ oh, a minor chord
You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
LVL 2 110 / 150
MedLVL 2 50 / 300
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miłe, phi! Gdyby usłyszał to o sobie, to... nie zaprzeczyłby, bo byłoby to ultra debilne, ale pewnie w duszy by to wyśmiał. Bycie miłym było parszywą cechą. Zabijało charakter. Sprawiało, że stawało się słabym dla byle kota, którego życie było wart tyle, co jakiejś mrówki. Nie miał zamiaru być dla nikogo miłym. Nie był frajerem.
Nastawił uszu.
- Wody się nałykałaś? - skomentował zaraz, nie do końca troskliwie, nie do końca sucho, jakoś tak nijak. Niezbyt taktowne z jego strony to było, ale szczerze mówiąc - zdziwiło go to jak mówiła. Poza tym, jak mówiła. Coś o słońcu. Mimowolnie łypnął na jasny obiekt na niebie. - Na pewno nic ci się nie stało?
Uniósł jedną z brwi do góry. Teraz chyba zobligowany, by się upewnić, że te jej majaczenie to nie efekt rypnięcia łbem o skałki. Jak sobie wstrząsnęła mózg, to... to nie wiedziałby co robić, ale chyba jakieś nie-przegniłe-resztki jego serca się odzywały.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamknęła pyszczek. O. To by było chyba na tyle, jak chodziło o miłe koty... Chyba. Bo czy mogła mieć do niego o to pretensje? Była świadoma tego, jak pokracznie brzmiała jej mowa od urodzenia, nie raz i nie dwa dano jej to na przestrzeni życia odczuć. Sprawiło to jednakowoż, że wspomnienia powróciły, napełniając brązowe ślepia jeszcze głębszą melancholią.
- N-nie. Od urodzhe-nia thak mó-whię. - miauknęła, po czym zapewniła. - Jest w pho-rządkhu. Po raz kolejny przyjrzała się kocurowi z nieskrywaną ciekawością. Nigdy jeszcze nie widziała takiego kota, ani w Zakonie, ani... W ogóle. Pozwoliła sobie lekko unieść mokry ogon, mniej więcej na wysokość pięt. - N-nhie spodzie-spodziewhałam sshię ciebie dosth-rzec. - mruknęła, wyjaśniając nieco swe opłakane pierwsze wrażenie. Nie wspominając, że nieznajomy wyglądał jakby mógł ją zgnieść jedną łapą. Gdyby urodził się pod wodzą Swarzyca bez wątpienia zostałby Obserwującym.
Westchnęła lekko. - Jhesteś stąd? -zapytała, rozglądając się dookoła. Może to też kot z jakiegoś.. Klanu? O których zdążyła się już odrobinkę dowiedzieć.

You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice
Before you get to taste the finer life
My mother taught me, gotta just survive
Put on a smile, just find a vice

♕ Don't hate the girl, just hate the crime ♕


Oh, forgive me ♁ Lord ♁ oh, I'm a good girl
I'd never hurt a fly, but I've got walls to climb
Oh, forgive me, ☼ Lord ☼ oh, a minor chord
You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
LVL 2 110 / 150
MedLVL 2 50 / 300
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Współczuć. Gdyby Mustang żył z nią za kociaka, pewnie niejednokrotnie by ją z tego powodu zaczepiał. Teraz też miał ochotę, ale instynktownie wiedział, że było to zwyczajnie głupie. Kto wie, może się mu ta żałosna istotka jeszcze przyda. Wątpił, szczerze mówiąc, ale kto ją tam wie. Może pod maską bycia...taką kryje się jakiś potencjał.
- Aa... To ostrzegam, w lesie jest dużo więcej kotów - miauknął zaraz, uśmiechając się krzywo pod nosem. W końcu to szczere ostrzeżenie, nawet jeśli z jego punkty brzmiało bardziej jak kpina. Ona nie powinna tego wyczuć, bo jego głos nie wskazywał w żadnym stopniu na tę gorszą z postaw.
Pysk zaś wskazywał na momentalne speszenie. Obserwowała go jak obrazek. Duma szybko mu przypomniała, że powinien się wyprostować i przyjąć jak najdumniejszą postawę - co też zrobił! - ale w sercu nadal czuł się nieco dziwnie będąc tak... obserwowanym. Chciał tego. Oczywiście, że tego chciał. Nikt nigdy mu nie dawał nawet w połowie tyle uwagi, co ona teraz. Nikt na niego nie patrzył z taką ciekawością. Może to go peszyło. Że jeden raz w życiu miał to co chciał i nawet nie musiał o to walczyć.
- Z okolic. Nie specjalnych - rzucił lekko. Podobnie jak w większości wypadków - nie miał żadnych powodów dzielić się z kimś obcym swoją przeszłością. Może z czasem, może jak zauważy że coś przy tym zyska. - A ty? Nigdy cię nie widziałem, a znam zdecydowanie sporo kotów.
Kłamstwo. Znał ich mniej niż miał palców! Ale - jak uważał - było to coś, za co należałoby go podziwiać. Bo koleś co zna każdego, to już gość.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przekręciła uchem. W lesie jest dużo więcej kotów. Cóż…zdążyła się już na parę natknąć. Nie do końca umiała wyczuć manierę wypowiedzi która padła z pyska kocura. Ostrzegam. Dlaczego ostrzegał? Nie potrafiła połączyć tego z niczym co powiedziała wcześniej. No i dlaczego ostrzegał? Prawdopodobnie kłaniały się tu Kikimorowe braki w zakresie komunikacji z normalnymi kotami. A może po prostu widział jak licho wygląda, i postanowił uprzedzić ją, że powinna uważać…bo w przeciwnym wypadku zamieni się w strawę dla wron? Ostatecznie postanowiła nie drążyć.
Kocur był lakoniczny, może wynikało to po prostu z jego niechęci do rozmawiania z nią, może po prostu tak miał? W każdym razie, jego odpowiedź niewiele jej mówiła. Skoro z okolic, to chyba…z okolic. Westchnęła lekko. Wcześniej nigdy nie przykładała zbyt wiele wagi do sztuki konwersacji z innymi. Nie, żeby miała cokolwiek do mówienia. Ona nie widziała przeszkód, by powiedzieć, skąd pochodzi, zresztą nazwa kocurowi i tak pewnie nic nie powie. Przynajmniej nie widziała przeszkód fizycznych, bo te emocjonalno - psychiczne to już inna kwestia. Nie lubiła wracać myślami do…tamtych wydarzeń.
- Mhoje sthado zwał-ho się Zhakon Upływhającego Świtu. - miauknela, lekko poruszając końcówką ogona po podłożu. - Tho miejsce znajdhował-ho shię, bhardzk daleko stąd. Nic dziwnego, że nigdy jej nie widział. Ona zresztą sama nie pamiętała już, którędy leżał jej dawny dom. Wszystko zdawało się pokrywać warstwą szarej mgły, a czas i okoliczności mieszać się ze sobą. Ile już świtów wędrowała?

You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice
Before you get to taste the finer life
My mother taught me, gotta just survive
Put on a smile, just find a vice

♕ Don't hate the girl, just hate the crime ♕


Oh, forgive me ♁ Lord ♁ oh, I'm a good girl
I'd never hurt a fly, but I've got walls to climb
Oh, forgive me, ☼ Lord ☼ oh, a minor chord
You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
LVL 2 110 / 150
MedLVL 2 50 / 300
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Faktycznie, nic mu to nie mówiło. Określenie stado, samo w sobie, było w ogóle takie jakiego nigdy nie słyszał w tych stronach. Koty lubiły nazywać się Klanami, nie jakoś normalnie. Bo to było lepsze określenie od Klanu. Chociaż cała reszta nazwy już mniej. Zakon Upływającego Świtu. Kto to wymyślił? Pokiwał lekko głową, domyślił się że musi być to daleko.
- Wyrzucili cię? Jak tu sama dotarłaś, skoro jest tak daleko stąd? - to chyba dość standardowe pytania. Zresztą, sama zaczęła temat. Nic dziwnego, że chciał się dowiedzieć ciut więcej. Był ciekawy! Zawsze i każdego był ciekawy. A teraz, kiedy było to coś o czym w ogóle nigdy nie słyszał i nie wiedział, to tym bardziej.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
[tw: wzmianka o odebraniu sobie życia]

Chwilę milczała. Jej umysł chcąc nie chcąc przywołał dawno już zatarte obrazy na nowo, a do burej kotki powróciły wszystkie emocje tamtego świtu. Przeklętego świtu. Czy ją wyrzucili? Ona sama.. zdradziła. Najpierw wahała się nad spożyciem jagód śmierci, a potem.. potem jakimś cudem przeżyła. Przeżyła, by mimo wszystko dalej czuć się martwa. Odchrząknęła. Mimo wszystko musiała bronić swego honoru, honoru Orędowniczki Zakonu Upływającego Świtu. Tylko czy ona go jeszcze miała?
- Nhi-e whyrzucili. Wszyshcy... Wszyshcy nie żhyją. - miauknęła, czując jak na karku podnosi jej się lekko sierść, gdy dopadło ją dawne przerażenie. Zacisnęła zęby i westchnęła, po czym lekko pokręciła głową. Wróciła wzrokiem na pysk kocura.
-Nhie wiem jak. Pho prost-hu.. szłam phrzed siebhie. Mhusiałam.. odhejść. - w jej oczach tliło się zmęczenie i głęboki smutek. Jakim cudem zaszła tak daleko? Sama nie wiedziała. Może powinna zostać. Położyć się wśród trupów, i czekać na śmierć. Albo samej wyciągnąć po nią łapę, jeszcze raz sięgając po szkarłatne niczym jucha jagody. Nie stchórzyć tym razem.

You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice
Before you get to taste the finer life
My mother taught me, gotta just survive
Put on a smile, just find a vice

♕ Don't hate the girl, just hate the crime ♕


Oh, forgive me ♁ Lord ♁ oh, I'm a good girl
I'd never hurt a fly, but I've got walls to climb
Oh, forgive me, ☼ Lord ☼ oh, a minor chord
You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
LVL 2 110 / 150
MedLVL 2 50 / 300
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mustang nie był w stanie podzielić jej uczuć. Patrzył na nią z taką samą miną, jak gdyby gadali o pogodzie. Nie było powodów, by nawet coś mówił. Wszyscy umarli bo... najwidoczniej byli zbyt słabi, żeby żyć. To wszystko. Nie było najmniejszych powodów, by z tego powodu było mu smutno. Powinien się cieszyć. Mniej żałosnego ścierwa na tym świecie. Westchnął zaraz, uśmiechając się delikatnie pod nosem. Jakoby ze współczuciem, które jedynie umiał sobie wymalować na pysku. Absolutnie nieszczere, ale z boku wyglądało dobrze.
- Witamy w lesie - odpowiedział więc, nie dzieląc i tego smutku! Nie potrafiłby. Nie wiedział jak to odwzajemnić! Współczucie było... słabe! A on, MUSTANG, DZIKA BESTIA, NIEOKIEŁZNANA, nie mógł być słaby. - Nie musisz się chyba obawiać, że coś się stanie, skoro udało ci się przeżyć zagładę. To coś wielkiego.
To natomiast było szczere. Nie wiedział co prawda co się podziało tam, ale przeżyć coś takiego? Chyba, że kłamała. Nie chciał jej - na ten moment - o to podejrzewać.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W głębi serca cieszyła się, że kocur nie drążył tematu. Właściwie to wyglądał tak, jakby nie zrobiło to na nim najmniejszego wrażenia. Bo i jak niby miało? Nie widział... Tego. Nikt nigdy się nie dowie. Może to i lepiej.
Niespodziewane powitanie sprawiło, że spojrzała na kocura z uchylonym w zaskoczeniu pyskiem. Kiwnęła mechanicznie głową, słuchając dalszych słów pointa.
Nie musiała się obawiać. Oby tak było w istocie. W praktyce jednak, wciąż czasami czuła na sobie ten wzrok. Wzdrygnęła się. Czy jej przeżycie było czymś wielkim? Zdecydowanie nie. Było czymś.... Upodlającym. Błogosławieństwem.... Może jednak, przekleństwem? Czemu została sama?
W głębi duszy znała odpowiedź. Wróciła spojrzeniem do kocura, po czym lekko pokręciła łbem. Westchnęła.
- Nhie jesthem pewna. Wthedy.... Nhie mhiałam tegho przeżyć. - miauknęła pustym głosem. Zagłada.... To słowo tak bardzo nie pasowało do tego, co im mówiono. Miała być wybawieniem. A dla niej, stała się brzemieniem.

You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice
Before you get to taste the finer life
My mother taught me, gotta just survive
Put on a smile, just find a vice

♕ Don't hate the girl, just hate the crime ♕


Oh, forgive me ♁ Lord ♁ oh, I'm a good girl
I'd never hurt a fly, but I've got walls to climb
Oh, forgive me, ☼ Lord ☼ oh, a minor chord
You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
LVL 2 110 / 150
MedLVL 2 50 / 300
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Najwidoczniej miałaś przeżyć - wzruszył barkiem. Nie rozumiał po co szukać dziury w całym. Żyła. Została pochwalona. Została zauważona przez Mustanga w pozytywny sposób. Po co kombinowała? Chciała, żeby jednak jej NIE szanował? Może faktycznie każdy kot z wykręconymi uszami był trochę... głupi.
Machnął lekko ogonem, głowę przechylając na bok. Nic teraz nie powiedział, wyczekując aż ta odpowie coś. W głębi duszy jedynie liczył na zgodę, nie na kolejne próby przekonania go (bo tak to widział!), że powinno być inaczej. Dopiero po znacznej chwili mlasnął pod nosem.
- Mogę ci obiecać, że jak przyjdzie na ciebie kolej, to wtedy śmierć przyjdzie. Silny kot nie umiera tak po prostu - niech ma. Niech teraz poczuje to wyróżnienie.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy miała przeżyć? Może..aczkolwiek w głowie burej wciąż kołatało się pytanie po co. Po co przeżyła, skoro każdy jej dzień wypełniały po tym irracjonalne obawy i lęki, skoro inne życie najwidoczniej nie miało być dla niej? Jakby się nie starała, demony przeszłości wciąż krążyły nad jej głowa niczym stado wron.
Wpatrywała się w milczącego kocura, a gdy ten w końcu się odezwał, brązowe oczy otworzyły się nieco szerzej. Wiedziała, że śmierć prędzej czy później po nią przyjdzie, było to nieuniknione. Tylko….co stanie się z nią po tym jak przejdzie do wieczności? Silny kot…słowa tak bardzo nie pasujące do jej wątłej postury jak i wątłej psychiki. Ale co miała zrobić? Kiwnęła lekko głową.
- Mhoże mhasz rh-ację. - miauknęła. - A…..jhak mhyślisz..cho się z tobą stanie po śmhierci? - zapytała. Dotychczas nie poznała wierzeń i zapatrywań kotów spoza grupy. Według Świętokrzewa byli oni zwykłymi bezbożnikami, dla których nie było dalszego życia. Chociaż wahała się tego przyznać głośno…..co, jeśli się mylił? Już pomyślawszy to, poczuła na karku nieprzyjemny dreszcz. Poczuła się jak bluźnierca. Ale myśląc, nie zrobiła nic złego…prawda?

You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice
Before you get to taste the finer life
My mother taught me, gotta just survive
Put on a smile, just find a vice

♕ Don't hate the girl, just hate the crime ♕


Oh, forgive me ♁ Lord ♁ oh, I'm a good girl
I'd never hurt a fly, but I've got walls to climb
Oh, forgive me, ☼ Lord ☼ oh, a minor chord
You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
LVL 2 110 / 150
MedLVL 2 50 / 300
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zabawne pytanie. Mustang w pierwszej chwili absolutnie nie wiedział co powiedzieć, przez co znów kolejnych kilka chwil spędzili w ciszy i mogli się jedynie na siebie patrzeć. Gdy doszło do niego, że to nie było tak o, rzucone w wiatr, parsknął cicho ze śmiechem, głową machając na boki. Speszył się. Absolutnie nie wiedział, że to szczere pytanie! Nad którym musiał myśleć!
- Nie wiem - odpowiedział zaraz, zgodnie z prawdą. - Pewnie nic. Może są tam jakieś niesamowitość, czy inne bzdury, ale nie lubię o tym myśleć. Nie gadałem nigdy z kotem, co umarł. To chyba znaczy, że jak się umrze, to się po prostu umiera.
I nie było w tym filozofii... Bo serio, nie lubił o tym myśleć. Już czuł, że na tym świecie niewiele z siebie daje. Co dopiero, jakby miał umrzeć...! Nie zdążył nawet w lesie zostawić wielu śladów swojego istnienia, nie mógł jeszcze umierać.
- A co. Chcesz sprawdzić? - rzucił zadziornie, z uśmieszkiem, pochylając do niej nieznacznie łeb. Nie sądził, żeby tak było, ale skoro ona go onieśmieliła już z dwa razy, on też chciał spróbować coś zrobić w tym kierunku. Nic lepszego, niż jak sugerowanie, że mogłaby go chcieć zabić! Ale na chceniu by się skończyło, bo Mustang pewnie bez problemu by ją wyprzedził i sam ją zabił pierwszy, gdyby co do czego dojść miało.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lekko przechyliła łeb, słysząc parsknięcie śmiechem, a później opinię kocura w temacie życia pozagrobowego. Właściwie to... czego się spodziewała? Jej pytanie w ogóle w samej swej istocie było chyba dosyć... głupie? dziwne? Chyba nie spotkała jeszcze kota spoza grupy, który miewałby rozważania na podobne tematy.. ale też ile ona kotów spoza grupy właściwie znała? Tyle, co nic. Skinęła lekko głową, wydobywając z głębi gardła ciche: hum. Zanim zdążyła przemyśleć dalszą część swojej wypowiedzi, kocur zaskoczył ją, nachylając się i sugerując..... Coś. Chciał ją zabić? Tego, że kotka całkowicie opacznie zrozumiała słowa nieznajomego, Mustang nie mógł wiedzieć. Ale Kikimora zbyt śmigła w sztukach konwersowania i sugestii nie była.. także teraz, lekko cofnęła się, nie wiedząc, czego właściwie ma się spodziewać? Może ataku? Niepotrzebnie otwierała pysk. Najwyraźniej nie powinna była tego robić, gorzkie myśli kotłowały się w jej głowie. Zdała sobie sprawę, że milczy. Znowu.
-Nhie... Nhie. - wykrztusiła w końcu. - chyba jheszcze nie.. porha na mnie. Sam thak mówhiłeś. - dodała. Powinna zacząć uciekać? Podejrzewała, że i ucieczka nie miałaby sensu. Ileż mogły ją ponieść jej krótkie kończyny. Stała więc jak słupek. Czuła lekki lęk, ale nie było to dojmujące.. bo czy ona jeszcze potrafiła cokolwiek czuć?

You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice
Before you get to taste the finer life
My mother taught me, gotta just survive
Put on a smile, just find a vice

♕ Don't hate the girl, just hate the crime ♕


Oh, forgive me ♁ Lord ♁ oh, I'm a good girl
I'd never hurt a fly, but I've got walls to climb
Oh, forgive me, ☼ Lord ☼ oh, a minor chord
You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
LVL 2 110 / 150
MedLVL 2 50 / 300
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spodziewał się innej reakcji. Kikimora nie wyglądała jak ktoś, kto był... zdolny do czegoś takiego. W pewnym stopniu, było to urocze. Słabe, owszem. Okrutnie głupie, jak najbardziej. Ale miało to swój urok, kiedy nadstawiał jej kark i mówił, że może to zrobić, a ona się odsuwa. Czuł się, jakby miał w ją w garści. A to, że tak nie było, to już inna sprawa. Nie jego. On wolał żyć w swojej deluzji... co było na plus dla Kikimory - Mustang ją lubił. Na ten moment nie miał powodów ją skreślać (mimo tych głupich uszu, ugh!).
- Na to, żebyś podejmowała takie decyzje? Tak, też przyjdzie pora - bardzo subtelnie ją poprawił. Nawet jeśli nie rozumiała wstępnie, teraz powinna... chyba. Jeśli nie, nic nie szkodzi. Rozmowa szła na tyle płynnie, że nie trzeba było stawać na głowie, byleby tylko się dogadać. - Nie musisz się teraz o nic bać. Nie dałbym się tak łatwo zabić. Nie zależy mi na dowiedzeniu się co jest po śmierci.
Otrzepał się delikatnie, poprawił siad.
- Często myślisz nad takimi rzeczami, czy ja tak na ciebie zadziałałem? - rzucił zaraz. W końcu, nie oszukujmy się, kto myśli o tym co jest po śmierci tak spontanicznie i nagle? Strasznie to dziwne! - Nie, żeby było to jakieś złe.
Zapewnił zaraz. Uprzednio mógł zabrzmieć, jakby tak właśnie było.
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości