Skąd się wziął... a to faktycznie zagwostka. Takiej miary, że Szpon aż na moment zatrzymał się we wszystkim co robił i myślał. Bo naprawdę - potwór... raczej nie wchodziłby do lasu, wiedząc że umrze tym bardziej. Nie miał w tym sensu. Nie był groźny poza drogą, nie słyszał nigdy o wypadku tak o w lesie z jego udziałem. - A może... jakiś... dwunóg miał go dość i go wyrzucił? Tak czasem robią z pieszczochami... - mruknął cicho. To byłoby faktycznie słabe i mega niemiłe ze strony ludzi, że porzucaliby potwory tak o. No, zresztą, jak porzucanie pieszczochów, bo mają ich dość. Ludzie w ogóle są czasem okropni! - Mysz! Ale, ale, taką niejadalną. I trochę większą od myszy, bardziej wielkości kociaka. Całą czarna, z zielonymi oczami i jakby, ze skrzydłami? Dziwne, co nie?! Ale jak mówiłem, nie da się jej zjeść. W ogóle, jakby kości nie miała! Jest miękka i... fajnie się ją tuli - uśmiechnął się opisując swojego pluszaka. No, tak piąte przez dziesiąte, bo bardziej skupiał się na przekopywaniu samochodu. Gruz w postaci szkła i ogólnego brudu nieco w tym wszystkim przeszkadzał. - Jak byłem ze Szczerbatkiem, to ją znalazłem. A potem, dasz wiarę, jenota upolowałem! Owocny dzień to był. Zresztą, ten też! Ile kotów weszło do potwora, he?! Jesteśmy najodważniejsi! Takich rzeczy nikt nie ma odwagi robić!!
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Położył po sobie uszy. Wcale by się nie zdziwił, jakby traktowali potwory podobnie co pieszczochy... Przeszły go nieprzyjemne ciarki; był świadom, że wypadki chodzą po kotach i nierzadko zdarzają się porwania, ale miał szczerą nadzieję, że nigdy nie spotka żadnego dwunoga. Nigdy. – Ciekawe, czy potwory też są porywane – wymruczał posępnie, machając kitą na boki.
Zmarszczył czoło, zawieszając spojrzenie na Szponie. Co? Mysz, ale niejadalna, wielkości kociaka i ze skrzydłami? Obserwował kocura dłuższą chwilę; nic jednak nie wskazywało na to, by robił sobie z niego żarty, więc jego konsternacja tylko się pogłębiła. Wreszcie pokręcił głową ze śmiechem. – Aha! Znowu robisz sobie ze mnie żarty – powiedział wreszcie, odmawiając uwierzenia w niejadalną, dużą i skrzydlatą mysz. W porządku, ta przezroczysta zdobycz była dziwna, ale też bez przesady. Nie sprawi, że połknie każdy kit! – Albo ten jenot namieszał ci w głowie. Byłeś z tym może u medyka?
Otrzepał się z brudu, który osiadł na jego długim futrze. Uśmiechnął się lekko, nim powiedział: – Będzie co opowiadać. Ciekawe jak wielu nam uwierzy, co? – Przeskoczył na tyły i znów zanurkował pod siedzeniem. Naprawdę, nic a nic? No, przynajmniej wykazali się odwagą i w ogóle, ale aż żal łaciate dupsko ściska...
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
- Oszalałeś??? Patrz jaki on wielki! Myślisz, że jak miałby go ktoś porwać? No bo go nie podniesie! - zmarszczył brwi. Nielogiczne, jak mógł w ogóle tak pomyśleć! Chyba dwunodzy nie zmniejszali ich do wielkości myszy, no nie? Tak się nie da! - Pewnie że ich nie porywają. Nie da się tak.
Opinia eksperta - widział że żaden potwór nie był u dwunoga wbrew swej woli. Ekspert jednak zaraz się bardzo poważnie przejął, gdy ten mu nie uwierzył. No co za!! - Mówię serio, serio-serio! Mam ją w obozie, u siebie! - mógł się zarzec, że ma. Nie zostawiłby w końcu takiego cacka samego sobie i po prostu poszedł do domu, jak gdyby nigdy nic! - A to to… jak nas poczują, to każdy nam uwierzy. Przecież capi od nas, że…! O, ej, szukasz dalej?
Spojrzał za nim nurkującym za siedzenia. Szpon ostatnich parę chwil spędził na gadaniu. Dopiero teraz znowu zaczął szukać czegoś ciekawego, ale… cóż.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Machnął kitą. Może i Szpon miał rację, że wielkość potworów utrudniała ich porywanie, ale... – Ale jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby ktokolwiek chciał z nimi przebywać – mruknął. Patrząc po tym, do czego byli zdolni? Jak wiele kotów porwali i pozbawili życia? – Bo może istnieją pieszczochy, ale taka Ćmia Gwiazda? Która w siedlisku dwunożnych straciła wszystkie dziewięć żyć?
Sam nie wiedział, do czego dążył. Po prostu... nie mieściło mu się to w głowie. A potworny smród, do którego nijak nie dało się przywyknąć, w niczym nie pomagał, ba, chyba tylko mocniej mieszał w głowie. Westchnął ociężale. – Serio-serio? To serio-serio będziesz musiał mi ją pokazać, jak już wrócimy – powiedział wreszcie. Mimo śmiertelnie poważnego oburzenia, Nagietek oczywiście, że dalej niedowierzał. Ba, wwcale by się nie zdziwił, jakby po przekroczeniu obozu Szponowi coś wypadło albo jakby zajrzeli do legowiska i, niespodzianka, myszy wcale tam nie ma, na pewno ktoś mu ją śmignął. Wreszcie jednak fuknął, opróżniając nos z nieprzyjemnego kurzu, nim wyłonił się zza siedzenia. – No... próbowałem. Ale chyba jedyne, co jestem w stanie znaleźć, to jeszcze więcej tej jego paskudnej skóry. Bo ani to ładne, ani ciekawe, tylko cholernie śmierdzi... – mlasnął z niesmakiem. – Nie wiem, zabieramy się stąd? No bo chyba nic więcej tu nie znajdziemy?
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Szpon na moment zamilkł. Jeśli ojciec o tym kiedykolwiek wspominał, najpewniej i to mu tak po prostu przeleciało przez uszy, a on zapomniał zupełnie o tej historii. Skonfundowany więc wlepił w niego spojrzenie - “co?”. Skoro zaczął ten temat, może go już kontynuować i ciągnąć. On… posłucha. Z ust kuzyna jakoś łatwiej i przyjemniej. - Pokażę! I zobaczysz, jak go uwidzisz, to będziesz mi wisiał! - to już brzmiało bardziej jak zwykłe przekomarzanie się. No, mogli się zakładać, ostatnio wszystkie koty wokół z jakimi gadał się zakładały i robiły jakieś przysługi, ale dla Szpona było to stratą czasu. Jedyne co mu Nagietek mógł wisieć, to podrzucenie mu mchu do legowiska, jak ten obecny się mu wyleży.
W międzyczasie i on szukał, kopał i tylko wsłuchiwał się w pojedyncze brzdęknięcia, chrupnięcia i inne dźwięki, jakie pochodziły z jego i Nagietkowych ruchów. Aż nagle zerwał się do góry. - MAM!! - ryknął, wchodząc mu w pół słowa. Nic… super specjalnego, bo prostokątne pudełeczko, z jakimiś dwoma dziurkami w środku, a na górze była tasiemka. Tylko w odróżnieniu od poprzedniego znaleziska, to nie szeleściło. - Bierzmy to?
Mruknął do niego, prezentując to… coś! Bo przecież kasetą by tego nie nazwał, takich słów to Szpon nawet nie znał.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Nagietek wlepił pytające spojrzenie w Szpona, nim z jego pyska wyrwało się krótkie a. Odkaszlnął, gdy wreszcie zebrał myśli. – Nie wiem jakoś wiele więcej, ale no, Ćmia Gwiazda była porwana przez dwunoga, a o tym, że w siedlisku straciła wszystkie dziewięć żyć wiemy od Gwiezdnych, bo przyszli do mojego ojca i we śnie przekazali mu wieść o jej śmierci... – powiedział posępnie, spuszczając ogon. Czy zniechęcało go to do jakiejkolwiek wyprawy na osiedle? Jak najbardziej.
Prychnął pod nosem, wywracając oczami. Dopóki nie będzie oczekiwał od niego codziennego serwowania mu piszczki, to może mu wisieć, nie ma problemu – oczywiście, o ile nie zmyślał! Bo nawet i teraz był pewien, że Szpon tak tylko gada, by go zniechęcić do przekonania się na własne oczy, że cała ta myszka... wcale nie istnieje.
Zaskoczony potrząsnął głową. – Masz szczęście do znajdywania jakiś dziwnych rzeczy – wymruczał rozbawiony. Chociaż trochę było mu głupio, że sam nic nie znalazł, to i tak humor mu dopisywał. – Pewnie, że tak. Ale przyznaj, dziwne rzeczy jedzą te potwory!
Po chwili wskoczył na przednie siedzenie, chcąc już wyłazić. Przypadkiem jednak lekko uderzył w schowek, który z impetem się otworzył, przyprawiając kocura o kolejny stan przedzawałowy. Sapnął z niezadowoleniem, nim ciekawość wzięła górę i ostrożnie zajrzał do potwornej wnęki, w której znalazł dziwny, srebrny przedmiot ze zbitą taflą. Tak zwany zegarek. – Ha, patrz co mam! – wymruczał, nim wziął go w pysk i zaprezentował Szponowi. Ale bajer! Położył go przy łapach, nim rzucił okiem na kuzyna. – Ale mamy zdobycze. Z nimi... i tym całym smrodem, i brudnym futrem, to przekonamy każdego niedowiarka!
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Między tą dwójką zdecydowanie była ogromna różnica. Bo on sam, słysząc to, aż poczuł jak prąd po nim przepływa. Chciał tam iść. Chciał zobaczyć, co się tam dzieje. I jakim cudem ktoś może umrzeć aż tak? Trzepnął delikatnie ogonem. - Mam nadzieję, że oni sami stracili wszystkie życia jakie mają - mruknął, być może aż zbyt spokojnie. Nie, żeby złorzeczył - najchętniej sam by po prostu skopał pysk dokładnie tym dwunogom, ale graniczyło to z cudem, że ich w ogóle znajdzie.
Chwilę ciszy wypełniło zaraz przechwalanie się. Wpierw to Szponowe, potem Nagietkowe. Nooo, to teraz mieli do rzeczy dla siebie! - To pierwsze na pół? - brzmiało uczciwie. On miał jedno, Nagietek drugie, to trzecie mogło być ich wspólne.
Czarno-biały kocur o intensywnie zielonych, wiecznie rozbieganych oczach. Większość jego ciała pokrywa białe futro – gęste i pierzaste, zwłaszcza na policzkach oraz ogonie. Szczególną uwagę przykuwają jednak czarne akcenty, zaskakująco upodabniające go do Sroczego Ogona – zakryte smolistą sierścią ucho i wspomniany już ogon, a także kilka plam ozdabiających czubek pyska i łapy. Zdecydowanie wysoki, raczej masywny – „naturalnie przysposobiony” do bycia wojownikiem. Kiedy tylko Nagietek nie ma czym zająć myśli, całe jego ciało zdaje się momentalnie spinać, a każdy krok sprawia wrażenie nienaturalnie sztywnego – w ten sposób najczęściej nieświadomie zdradza kłębiące się w nim negatywne emocje.
Chociaż otaczający świat nie zachwyca już tak jak kiedyś, to Nagietek z przyjemnością pogłębia posiadaną o nim wiedzę, wykorzystując swoją absurdalnie pojemną pamięć – spacer w towarzystwie bardziej doświadczonych gawędziarzy skutecznie zajmuje myśli, a dobrą odskocznię od codziennych trosk zapewniają i kocięta, pełne zapału, entuzjazmu i niejednokrotnie zaskakujących rozkmin. Wyłania się z tego klarowny obraz – Nagietek stroni od samotności, która niegdyś szła w parze z rutynowymi obserwacjami, a obecnie jest wręcz nieznośna. I tylko co jakiś czas, ale naprawdę co jakiś czas, zaczyna się zastanawiać – może to nie samotność, ale on sam jest nieznośny? ten natłok niepokoju i nerwowości? I dlaczego życie, jak gdyby nigdy nic, toczy się dalej mimo śmierci jego rodziców?! Ale zaraz potem wraca do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich obowiązków, pieczołowicie czyści futerko na piersi albo szuka byle pretekstu, by odwiedzić medyka. Wszystko, byle być czymś zajętym!
Wydrzy Wąs [KW], Węgielek [KRz] | Bezchmurne Niebo [GK], Deszczowa Noc [GK] i in.
Przytaknął, cicho wzdychając. Nie oddałoby to życia Ćmiej Gwieździe, ale może byłoby choć trochę sprawiedliwe. Wreszcie potrząsnął głową, odpychając od siebie myśli o dziewięciokrotnym traceniu oddechu i wszystkim, z czym ten się łączył. – W porządku! – wymruczał z lekkim uśmiechem.
Kiedy wreszcie opuścili potwora, po raz kolejny otrzepał się z osiadłej na jego futrze skóry i innego syfu, a jak tylko znaleźli się w bezpiecznej odległości – to znaczy w trawie nie leżały już żadne przezroczyste odłamki, gotowe pokaleczyć ich delikatne opuszki – dodał: – Wiesz, nawet chętnie bym to kiedyś potwórzył.
To była udana wyprawa. Wracał do obozu w wyśmienitym humorze.
/zt x2 <3
*:・゚✧*:・゚ your voice it carries over
the hubbub andthe hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum
you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my coldears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
Mała. Bardzo mała kruszynka jak na swój wiek. Miała urosnąć... Ale tak się nie stało. Zdobi ją długie, puchate i rude. Na mycie poświęca sporą ilość swoje życia, więc nie ma opcji zobaczyć u niej choćby jednego kosmyk odstającego od futerka. Ale jej futro jest nie tylko rude. Jest i trochę czarne i trochę białe. Czarne plamy pokrywają jej grzbiet, zaś biel zajmuje łapu, brzuch i pyszczek. Ma również czarno-rudą plamę na pysku ciągnącą się aż do uszu, które zawsze są w górze. Jej twarz jest owalna, a oczy są mocno błękitne.Ma długie łapy i ogon, co daje jej pewność o pierworodności Klanu Gromu.
Cóż, bardzo kocha swoje futro. I to, aż za bardzo. Cały czas je pielęgnuje i uważnie ogląda, czy nie wystaje żadne włos. Zazdrości stokrotkom ich pięknego i puszystego wyglądu. Każdy kwiatek jest idealny jak ona. Po wyprawie w poszukiwaniu nowego, pięknego kwiatuszka, nosi go do swojej ukochanej matki. Bardzo kocha swoją rodzinę, i nie zamieniła by jaj na jakąś inną. Lecz również bo chorobie i całych księżycach spędzonych w lecznicy przez zielony kaszel wynormalniała, stała się trochę bardziej skryta dla nieznanych. Przestała też być zbyt egoistyczna na temat swoje wyglądu. Nigdy nie obrazi i nie powie złego słowa na rodzinę, i zawsze stanie w jej obronie.
Kos (S), Poeta (KR) | Mrok, Spalająca Gwiazda (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Wieści o niepokojących psiskach kręcących się w okolicach Grzmiącej Ścieżki dotarła aż do Klanu Gromu. Nawet jeśli problemy był dość odległy, nawet bardzo, biorąc pod uwagę, że Klan Cierpkiej od Grzmiącej Ścieżki dzielił jeszcze Klan Rzeki, nie oznaczało to, że się nie rozwiąże. Wręcz przeciwnie - Cierpka obawiała się, że problem może być poważny, jeśli nikt nie podejmie kroków. Wolała więc to sprawdzić, żeby dzieci Węża i Puszczyk mogli spać spokojnie. I ona sama z resztą też.
Cierpka niestety była już wiekowa i na pewno nie poszłaby na potencjalną potyczkę z psami kompletnie sama. Do jej ekspedycji przyłączyła się dwójka innych kotów. Zawsze lepsze to, niż iść samemu.
Gdy doszli pod Grzmiącą Ścieżkę, zatrzymała grupę na chwilę.
- Trzymajmy się blisko - poradziła. - Chcemy się rozejrzeć, sprawdzić, jak zła jest sytuacja. Nie pakujcie się w zbędną walkę, a jeśli to pies zaatakuje was pierwszy, natychmiastowo krzyczcie. Ogólnie, krzyczcie, jeśli zobaczycie psa lub coś równie niepokojącego - wytłumaczyła.
//staty Cierpkiej z tego polo https://artemida.webd.pl/thread-4239-pos...#pid449233
Księżyce: 109 Mistrz: Orle Skrzydło Płeć: kotka Matka: Cichy Strumyk [NPC] Ojciec: Wężowy Język [NPC] Partner: Nope Trwałe urazy: Długie przecięcie na prawym uchu - ślad po kocich pazurach
Sylwetką bardzo przypomina matkę. Jest szczupłą kotką o wąskich barkach i smukłym tułowiu, na którego końcu znajduje się gruby i długi ogon. Jej ciało porasta krótka, przylegająca do niego, liliowa sierść, a wzdłuż tułowia ciągnie się ciemniejsza pręga, która pokrywa także cały jej ogon, pręgi znajdują się również na czole i łapach kotki, jednak nie rzucają się zbyt bardzo w oczy. Sierść na jej brzuchu i pyszczku przybiera jaśniejszy odcień. Posiada okrągłą głowę, z osadzonymi na niej średniej długości, trójkątnymi uszami. Z czego jedno, konkretnie prawe przecina długa blizna, ślad po kocich pazurach. Pysk kotki jest krótki z różowym noskiem, który otoczony jest przez długie, białe wąsy. Nad kufą osadzone są jasnozielone błyszczące ślepia. Może poszczycić się wysokim wzrostem, a zawdzięcza to swoim długim zwinnym łapom.
Sierść mimo, że odzyskała gładkość dalej jest wiecznie zakurzona i w nieładzie.
Stała się spokojniejsza, co wyraża zarówno jej ton jak i sposób poruszania się. Nie chcę smucić innych kotów, chce je rozweselać, doprowadzać do śmiechu. Dawny wigor jest w rzeczywistości jedynie fasadą, gestem obronnym przed światem. Kotka boi się utraty, dlatego nie chce nikogo do siebie zrażać. Przybiera wieczny uśmiech na pyszczku.
Nigdy nie wybrałaby się poza tereny Klanu. Nie chciałaby ryzykować ponownej rozłąki z domem, który dopiero co odzyskała. Niemniej jednak, teraz nie była sama. Miała u boku ukochaną siostrę i silnego młodego wojownika. Czuła się bezpiecznie, chociaż nagłe pojawienie się psów nie napawało optymizmem. - Chyba że nas nie zauważy... wtedy lepiej nie krzyczeć. Raczej nie chcemy ich rozwścieczyć. -Dodała jedynie, po czym idąc u boku dwóch wojowników, rozglądała się za potencjalnym niebezpieczeństwem. Mimo wszystko miała nadzieję, że nie będą musieli wyciągać pazurów. Ona i Cierpka miały już swoje księżyce, byłyby większym uciążeniem niż pomocą dla Kuniego Gardła.
toooften,weunderestimatethep o w e roftouch »smile,g oo dwords,simplelisteningskills« as i n c e r ecomplimentortheslightestexpressionofcare andyet thesesmallgesturescanc h a n g esomeone'slife
Dość rosły kocur o długim, złotym futrze z charakterystycznym czarnym nalotem ciągnącym się od końca grzbietu aż do łap. Nalot przechodzi również na jego puchaty, długi ogon, który mimo, że nieco ciemniejszy, jest biały od spodu. Ma dość mocno bursztynowe oczy. Posiada biel ciągnącą się od nosa i "rozlewającą się" w kryzę. Nieco niżej ma również kolejną plamę bieli, która zakręca aż na tył jego przednich łapek. Po matce odziedziczył dość długie wąsy, natomiast po ojcu, charakterystyczną "M-kę" z pręg na czole. Ma pręgowanie ticked.
Zdecydowanie ogranicza mówienie, szczery do bólu. Ma dość duże ambicje i wymagania wobec siebie, dodatkowo często się przepracowuje. Mimo bycia raczej typem samotnika umie docenić towarzystwo innych. Oddany rodzinie, a tym samym klanowi ponad życie. Dość mocno wierzy w klan gwiazdy i rygorystycznie trzyma się ich zasad.
Słonecznik/Apollo [KW], Gremlin [NŚ], Barwa [KR]
Ostatnie kilka księżycy były dość ciężkie dla Kuniego Gardła. Znowu był bowiem zmuszony spędzić je w lecznicy, tym jednak razem bez możliwości jej wcześniejszego opuszczenia ze względu na ciągle gojące się rany. I tak jak przez poprzednie wizyty w lecznicy czuł się źle ze względu na brak możliwości wykonywania swoich obowiązków, tak teraz, do uczuć tych dołączył jeszcze ten okropny wstyd za ośmieszenie się przed przywódcą i własną terminatorką. Najgorsze w tym wszystkim, że nie znikały one wraz z upływem czasu, a wręcz przeciwnie, narastały. Tak też, kiedy tylko otrzymał możliwość ponownego wybrania się na patrol, tym razem z naciskiem na znalezienie psich przeciwników i wygonienie ich z terytorium, Kuna nie musiał się zastanawiać ani chwili. Niemal od razu się zgodził, odkładając plany na zjedzenie posiłku na później.
Tym też sposobem znalazł się pod Grzmiącą Ścieżką wraz z Cierpką Jagodą i Muszelkowym Brzegiem. Niby obie wojowniczki były już w raczej podeszłym wieku, ale kocur szanował ich doświadczenie, szczególnie, że po ostatniej walce z psem wyszło na jaw, że jeszcze dużo się musi nauczyć. Słuchał więc uważnie ich wskazówek, sam jednak się nie odzywając, a zamiast tego wyostrzając zmysły i uważnie badając otoczenie. Skinął tylko głową, aby pokazać, że wszystkie wskazówki do niego dotarły, po czym już w pełni skupił się na analizie okolicy. W końcu nie było wiadomo skąd może nadejść niebezpieczeństwo, a tym razem musiał być gotowy na wszystko, jeśli nie chciał się znowu ośmieszyć.
You gotwhatyoubeenaskingfor ★【Yourfantasywheels andeverything you think 】★ Andeverythinkyoufeel ♡⸻ Isalright,alright,ALRIGHT,ALRIGHT,A L R I G H T ⸻♡
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Polowanie, a może raczej: kontrola okolicy? Niezależnie która to była opcja, Cierpka nie natrafiła na nic niepokojącego. Wręcz przeciwnie, niedaleko spostrzec mogła kopczyk, który nie pachniał jak porzucony.
Jej siostra z kolei, cóż, przekonała się, że przekazywane informacje były prawdziwe. Co prawda żaden pies się na nią nie rzucił, ale mogła spostrzec jednego z oddali. Daleko mu było wyglądem do krwiożerczej bestii, ale ostrożność nigdy nie zaszkodzi – pozory lubią mylić. Maleńkich rozmiarów piesek był calutki biały i wyglądał na zadbanego, a mimo to był tu w pojedynkę. Wąchał sobie trawkę i co jakiś czas oznaczał jakiś krzaczek.
Kuna, najmłodszy z towarzystwa, również nie znalazł niczego wzbudzającego podejrzeń, zupełnie jak Cierpka Jagoda. W jego oczy rzucił się charakterystyczny, oblany rudą barwą na piersi ptak. Rudzik podskakiwał na ziemi i ewidentnie czegoś w niej szukał.
Księżyce: 109 Mistrz: Orle Skrzydło Płeć: kotka Matka: Cichy Strumyk [NPC] Ojciec: Wężowy Język [NPC] Partner: Nope Trwałe urazy: Długie przecięcie na prawym uchu - ślad po kocich pazurach
Sylwetką bardzo przypomina matkę. Jest szczupłą kotką o wąskich barkach i smukłym tułowiu, na którego końcu znajduje się gruby i długi ogon. Jej ciało porasta krótka, przylegająca do niego, liliowa sierść, a wzdłuż tułowia ciągnie się ciemniejsza pręga, która pokrywa także cały jej ogon, pręgi znajdują się również na czole i łapach kotki, jednak nie rzucają się zbyt bardzo w oczy. Sierść na jej brzuchu i pyszczku przybiera jaśniejszy odcień. Posiada okrągłą głowę, z osadzonymi na niej średniej długości, trójkątnymi uszami. Z czego jedno, konkretnie prawe przecina długa blizna, ślad po kocich pazurach. Pysk kotki jest krótki z różowym noskiem, który otoczony jest przez długie, białe wąsy. Nad kufą osadzone są jasnozielone błyszczące ślepia. Może poszczycić się wysokim wzrostem, a zawdzięcza to swoim długim zwinnym łapom.
Sierść mimo, że odzyskała gładkość dalej jest wiecznie zakurzona i w nieładzie.
Stała się spokojniejsza, co wyraża zarówno jej ton jak i sposób poruszania się. Nie chcę smucić innych kotów, chce je rozweselać, doprowadzać do śmiechu. Dawny wigor jest w rzeczywistości jedynie fasadą, gestem obronnym przed światem. Kotka boi się utraty, dlatego nie chce nikogo do siebie zrażać. Przybiera wieczny uśmiech na pyszczku.
Zatrzymała się mając wrażenie, że widzi coś białego na horyzoncie. I miała rację, dostrzegła psa. Początkowo nie wiedziała co powinna że sobą zrobić, chciała uciec, ale przypomniała sobie o obecności pozostałej dwójki kotów. - Widzę psa... Nie wygląda na agresywnego... Ale powinniśmy coś z nim zrobić? -Zwróciła się do towarzyszy. Pies był w miarę daleko, prawdopodnie nawet nie zdał sobie sprawy z ich obecności.
toooften,weunderestimatethep o w e roftouch »smile,g oo dwords,simplelisteningskills« as i n c e r ecomplimentortheslightestexpressionofcare andyet thesesmallgesturescanc h a n g esomeone'slife
Mała. Bardzo mała kruszynka jak na swój wiek. Miała urosnąć... Ale tak się nie stało. Zdobi ją długie, puchate i rude. Na mycie poświęca sporą ilość swoje życia, więc nie ma opcji zobaczyć u niej choćby jednego kosmyk odstającego od futerka. Ale jej futro jest nie tylko rude. Jest i trochę czarne i trochę białe. Czarne plamy pokrywają jej grzbiet, zaś biel zajmuje łapu, brzuch i pyszczek. Ma również czarno-rudą plamę na pysku ciągnącą się aż do uszu, które zawsze są w górze. Jej twarz jest owalna, a oczy są mocno błękitne.Ma długie łapy i ogon, co daje jej pewność o pierworodności Klanu Gromu.
Cóż, bardzo kocha swoje futro. I to, aż za bardzo. Cały czas je pielęgnuje i uważnie ogląda, czy nie wystaje żadne włos. Zazdrości stokrotkom ich pięknego i puszystego wyglądu. Każdy kwiatek jest idealny jak ona. Po wyprawie w poszukiwaniu nowego, pięknego kwiatuszka, nosi go do swojej ukochanej matki. Bardzo kocha swoją rodzinę, i nie zamieniła by jaj na jakąś inną. Lecz również bo chorobie i całych księżycach spędzonych w lecznicy przez zielony kaszel wynormalniała, stała się trochę bardziej skryta dla nieznanych. Przestała też być zbyt egoistyczna na temat swoje wyglądu. Nigdy nie obrazi i nie powie złego słowa na rodzinę, i zawsze stanie w jej obronie.
Kos (S), Poeta (KR) | Mrok, Spalająca Gwiazda (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Cierpka jak strzała przybiegła na zawołanie siostry. Pod koniec zaczęła się skradać, by nie sprowokować ataku w razie czego.
Kundelek nie był wielki i jak dobrze liczyła, powinny sobie poradzić z siostrą nawet same. Tylko czy wiek im na to pozwoli? Czy nie stanie się nic złego? Musiała podjąć decyzję. Świeża Muszelka, która wróciła do Klanu niedawno, polegała na niej. To samo Kuna.
Co robić?
- Nie wiem - odpowiedziała sobie na głos. - Jest jeden, niewielki. Powinniśmy dać sobie z nim radę, zwłaszcza, jeśli to my będziemy atakować. Ale co, jeśli natknie się na niego jakiś terminator? Może zrobić sobie poważną krzywdę. Pies pozornie niegroźny to też zagrożenie - zatrzymała się na chwilę. - Spróbujmy go przegonić jak najdalej od naszych terenów - czy miała pojęcie, jak przeganiać psy? Absolutnie żadne. - Zajdźmy go z dwóch stron, żeby nam nie uciekł. Może jeśli będziemy warczeć, przestraszy się? Chyba, że nauczyłaś się przeganiać psy....
Księżyce: 109 Mistrz: Orle Skrzydło Płeć: kotka Matka: Cichy Strumyk [NPC] Ojciec: Wężowy Język [NPC] Partner: Nope Trwałe urazy: Długie przecięcie na prawym uchu - ślad po kocich pazurach
Sylwetką bardzo przypomina matkę. Jest szczupłą kotką o wąskich barkach i smukłym tułowiu, na którego końcu znajduje się gruby i długi ogon. Jej ciało porasta krótka, przylegająca do niego, liliowa sierść, a wzdłuż tułowia ciągnie się ciemniejsza pręga, która pokrywa także cały jej ogon, pręgi znajdują się również na czole i łapach kotki, jednak nie rzucają się zbyt bardzo w oczy. Sierść na jej brzuchu i pyszczku przybiera jaśniejszy odcień. Posiada okrągłą głowę, z osadzonymi na niej średniej długości, trójkątnymi uszami. Z czego jedno, konkretnie prawe przecina długa blizna, ślad po kocich pazurach. Pysk kotki jest krótki z różowym noskiem, który otoczony jest przez długie, białe wąsy. Nad kufą osadzone są jasnozielone błyszczące ślepia. Może poszczycić się wysokim wzrostem, a zawdzięcza to swoim długim zwinnym łapom.
Sierść mimo, że odzyskała gładkość dalej jest wiecznie zakurzona i w nieładzie.
Stała się spokojniejsza, co wyraża zarówno jej ton jak i sposób poruszania się. Nie chcę smucić innych kotów, chce je rozweselać, doprowadzać do śmiechu. Dawny wigor jest w rzeczywistości jedynie fasadą, gestem obronnym przed światem. Kotka boi się utraty, dlatego nie chce nikogo do siebie zrażać. Przybiera wieczny uśmiech na pyszczku.
Przysłuchiwała się siostrze, która rzecz jasna mówiła rozważnie. Nawet jeśli pies znajdował się poza ich terytorium nic nie stało na przeszkodzie, żeby na nie wkroczył. Bardzo tego nie chciała, ale trzeba będzie mu pokazać, jak bardzo niebezpieczne byłoby to posunięcie. - Masz rację... I nie, chciałabym. Wiem tylko, że nie wszystkie psy muszą być agresywne... Dlatego, jeśli nie będzie potrzeby... Nie atakujmy go... -Zwróciła się do siostry.- Można spróbować twojego planu... Ja z lewej, ty z prawej? -Zapytała, a gdy już miały ustalony plan działania ruszyła w stronę psa. Skradła się pod wiatr, żeby kundel jej nie wyczuł, a gdy była już wystarczająco blisko wyskoczyła z traw z syknięcięm ostrzegawczym. Gwiezdny Klanie, niech ten pies okaże się nieszkodliwy i ucieknie.
toooften,weunderestimatethep o w e roftouch »smile,g oo dwords,simplelisteningskills« as i n c e r ecomplimentortheslightestexpressionofcare andyet thesesmallgesturescanc h a n g esomeone'slife