Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Swego czasu eksplorowanie było nieodzowną częścią życia Szorstkiej Łapy. Wtedy, jeszcze jako Bandzior, ze swoimi ziomkami łazili po opuszczonych legowiskach dwunogów, albo innych takich konstrukcjach. Martwe potwory rzadko kiedy się spotykało, a jak już, to zostawały w nich same śmieci albo zupełne nic. Teraz jednak miał nadzieję, że dotrze do trupa jako jeden z pierwszych i coś ciekawego tam znajdzie. A skoro dodatkowo miał okazję pójść tam z kimś jeszcze, to tym lepiej! Uśmiechnął się krzywo na słowa Ropuszej Łapy i bez żadnych zbędnych komentarzy dołączył do córki Malinowego Nosa, by znaleźć tego tajemniczego trupa. Z każdym krokiem dziwny zapach stawał się coraz bardziej wyczuwalny, ale nie był zbyt intensywny. Po prostu potwór sobie umarł i teraz tak tu pośmierdywał, o. Szorstka Łapa uważnie go obserwował i od razu zaczął szukać najwygodniejszego punku wejścia, żeby z gracją zacząć eksplorację. Nie spodziewał się jakiś wielkich skarbów, ale sam dreszczyk emocji i fakt przeszukiwania trupa był nader ekscytujący. Czuł się jak za dawnych lat, kiedy był młody i wolny. To były czasy.
Mała, smukła kotka o drobnej budowie i dużych, zielonkawych oczach. Ślepia zdają się wręcz emanować ciepłem, wewnętrznym spokojem, życzliwością, w jej przypadku całkowicie odzwierciedlając duszę. Szaro-bura, raczej krótsza, niż dłuższa sierść przeplatana jest ciemniejszym futerkiem, tworzącym tygrysie pręgi. Najwyraźniejsze na mordce, ozdabiają ją wraz z wąsami. Jaśniejszy odcień szarości przyjmują końcówki łapek, podbrzusze oraz pyszczek. Spośród innych może wyróżniać ją lewe, ciemniejsze ucho, dzięki któremu łatwo rozpoznać jej sylwetkę z daleka.
Zmienna. To słowo powie o niej najwięcej. Trzyma się jednak ustalonych przez siebie zasad, podążając od dawna znaną ścieżką. Bez względu na wszystko pozostanie lojalna, szczera, lecz nie do bólu i ciepła, chociaż czasem tylko w głębi serca. Bywa zdystansowana, ironiczna, chociaż to jedynie pozory. Wynikają z faktu, że kotka jest nieufna i nie chce zostać zraniona. Często 'gra' kogoś innego, zazwyczaj, gdy przebywa wśród obcych. W obozie jest po prostu sobą - oddana, pomocna, ale pozostająca na uboczu. Woli słuchać niż się wypowiadać, częściej milczy, odpływając w świat własnych przemyśleń. Zdecydowanie można na niej polegać, wiedząc że dotrzyma danego słowa.
Mętna Łapa [krz], Mała Łapa vel Huba [kw]
Mało było kotów, które tak dotkliwie przekonały się na własnej skórze, że szperanie w rzeczach Dwunogów często nie należy do najmądrzejszych posunięć, co Zwinny Strumyk, z którą tego ranka rozmawiała Ropusza Łapa. Mimo to, córka Malinowego Nosa zdecydowała się na eksplorację truchła, wiedziona instynktem włóczęgi. W końcu tematyka miejsko-dwunożna też nie była jej całkowicie obca. Szybko w okolicy Rowu zmaterializował się też inny osobnik z nieco szemraną przeszłością i tak stworzyła się para idealna.
Naokoło wraku znajdowały się połamane gałęzie, jeden grubszy, powalony pień, a w wielu miejscach wśród śniegu, w zaspach i między krzewami można było dostrzec twarde, błyszczące wnętrzności, zróżnicowane rozmiarowo. No i jeszcze ta dziwna, czarna krew.
Szorstka Łapa wyprzedził o parę kroków swoją daleką, przyszywaną kuzynkę i jako cel obrał to, co w pierwszej kolejności rzucało się w oczy, czyli rozszarpany korpus truchła. Z jednej strony wejście do pozostałości było najprostsze, bo u potwora ewidentnie brakowało większości boku, którym zwrócony był pod kątem, do nieba. Jasny, przerośnięty Terminator, patrząc z tak bliska przez duży otwór, od razu dojrzał... jakiś błysk w środku?
kiedy leżę nie nadaję się do wstania
leżenie zapuszcza korzenie
nie wierzę w poruszanie się
zawsze do wyrwaniazielony
Księżyce: 60 Mistrz: Szyszkowy Ogon Płeć: kotka Matka: Malinowy Nos Ojciec: Fiołkowy Świt Trwałe urazy: Pozioma, drobna blizna, lewa górna warga
Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
Podróże na własną łapę nie tylko umożliwiły odbudować straconą przez żałobę duszyczkę - cała sytuacja pozwoliła Ropuszce dorosnąć.
Błyszcząca, niczym ze złota wykuta, pewności siebie nadal piastuje jako jedną z głównych cech osobowości kotki. Opinie innych? No cóż, nigdy ją szczególnie nie interesowały, z tego właśnie powodu nie czuje potrzeby wyprowadzać innych z błędu, kiedy ci postrzegają ją jako głupiego-jak-but-kocio-czołga. Ropuszka co prawda do kocich filozofów i myślicieli nigdy należeć nie będzie, jednak jej wyjątkowy sposób postrzegania świata, idący w parze z sprytem i niezłymi umiejętnościami obserwacji pozwoliło jej spokojnie przejść przez życie. Mimo niezależnej natury jest bardzo towarzyską kicią z dużymi pokładami poczucia humoru (nawet zarzuci jakimś żartem, inna sprawa czy będzie dobry). Jest dziarską kobyłką, która lubi kolekcjonować znajdki, poczynając od piórek i gładkich kamyczków, przez odpadki dwunogów, aż po kości wszelakiego rodzaju zwierzątek.
Zajonc W | Krzemienna Łapa G
No i ruszyli, ex bandzior i niedoszła samotniczka - para wręcz idealna - człapali tak przed siebie, nieustraszenie zbliżając się ku cielsku potwora. Ropucha w pewnym momencie jednak zwolniła, dając szansę Szorstkiemu na wyprzedzeniu ją. Złote ślepia zlustrowały otoczenie, dostrzegając połamane części drzewa w które bryka musiała wjechać, kiedy tylko zjechała z Grzmiącej Ścieżki. Trójkątne ucho drgnęło, kiedy w łbie kotki pojawiło się krótkie pytanie, dotyczącej tej całej sytuacji. Czemu potwór zboczył z trasy?
Czarna jak noc ulica nie była jej obca i po spędzeniu x czasu w Osiedlu Dwónogów, Ropucha zdała sobie sprawę, że Grzmiąca Ścieżka granicząca z jej Klanem jak i Klanem Rzeki, nie należy do często uczęszczanej. Nie widziała nigdzie drugiego ciała potwora, więc opcja wypadku nie była wiarygodna. Podchodziła również sceptycznie do tego, że kierowca specjalnie wjechał w rów by nie uderzyć jakiegoś kota lub zwierzaka, przypominając sobie Żabę po wypadku, na tej samej jezdni.
Fuknęła pod nosem, pozwalając sobie pozostawić ową tajemnicę na obecną chwilę i odwróciła łeb w kierunku głównej atrakcji. Podeszła do auta, śledząc kroki kuzyna tak aby się nie pociąć na ostrym metalu czy odłamkach szkła, po czym odezwała się, przerywając panującą ciszę. - Czoś ciekawego zobaczył? Łep łysola? - Zagadała, lustrując i badając truchło, zastanawiając się jak ona sama mogłaby wejść w brzuchol bestii. Ciekawość to w końcu domena kobiety, więc zanim postanowiła wskoczyć przez dziurę w boku(?), postanowiła rzucić oko na bagażnik, mając cichą nadzieję, że i tam powstał jakiś otwór. A kto wie? Zwykle dwunogi chowały w tyle samochodu różnego rodzaju skarby.
//wybaczcie, wybaczcie! Życie mnie przygniotło! Nie byłem pewny też czy mogłem od razu wskoczyć do samochodu, bo w poprzednim poście nie szukałem wejścia, więc teraz to uwzględniłem ^^'
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Szorstka Łapa z ekscytacją mógł stwierdzić, że to będzie miło spędzony dzień. Takie akcje to jego bajka, jego konik! Tak mu tego brakowało - kochał życie w klanie, ale tak samo cenił wolność samotnika. Zupełna niezależność, robisz to co chcesz, kiedy chcesz i jak chcesz. Na dłuższą metę jednak, nie było to życie dla rumianego. Tak czy inaczej, nie żałował niczego w swoim życiu.
- E-e. Żadnego łysola. Za to fanty jeszcze... - przerwał, gdy tylko kątem oka zobaczył coś. Zwrócił łeb w tym kierunku i zmrużył swoje lodowato niebieskie oczy. Co to jest? Świeci się? Oho, błyszczy! Jeżeli jeszcze było ładne, to nie ma opcji że to tu zostanie, żeby jeszcze kto inny to zabrał. Zmarszczył czoło i z lekkim uśmieszkiem na pysku zwinnie skracał dystans dzielący go od swojego pierwszego łupu.
- Masz coś? Bo ja chyba tak - zapytał, jakby przypominając sobie nagle o istnieniu Ropuszej Łapy i tym, że nie jest tu sam. No cóż, wkręcił się, można mu to wybaczyć.
Mała, smukła kotka o drobnej budowie i dużych, zielonkawych oczach. Ślepia zdają się wręcz emanować ciepłem, wewnętrznym spokojem, życzliwością, w jej przypadku całkowicie odzwierciedlając duszę. Szaro-bura, raczej krótsza, niż dłuższa sierść przeplatana jest ciemniejszym futerkiem, tworzącym tygrysie pręgi. Najwyraźniejsze na mordce, ozdabiają ją wraz z wąsami. Jaśniejszy odcień szarości przyjmują końcówki łapek, podbrzusze oraz pyszczek. Spośród innych może wyróżniać ją lewe, ciemniejsze ucho, dzięki któremu łatwo rozpoznać jej sylwetkę z daleka.
Zmienna. To słowo powie o niej najwięcej. Trzyma się jednak ustalonych przez siebie zasad, podążając od dawna znaną ścieżką. Bez względu na wszystko pozostanie lojalna, szczera, lecz nie do bólu i ciepła, chociaż czasem tylko w głębi serca. Bywa zdystansowana, ironiczna, chociaż to jedynie pozory. Wynikają z faktu, że kotka jest nieufna i nie chce zostać zraniona. Często 'gra' kogoś innego, zazwyczaj, gdy przebywa wśród obcych. W obozie jest po prostu sobą - oddana, pomocna, ale pozostająca na uboczu. Woli słuchać niż się wypowiadać, częściej milczy, odpływając w świat własnych przemyśleń. Zdecydowanie można na niej polegać, wiedząc że dotrzyma danego słowa.
Mętna Łapa [krz], Mała Łapa vel Huba [kw]
Gwiezdny Klan wiedział, a może nawet on nie wiedział, czemu potwór wypadł z Grzmiącej Ścieżki. Za to para kotów sprawnie skracała dystans, dzielący ich od głównego, pogruchotanego korpusu. Mijali wnętrzności, odłamki, resztki, krzaki, powalony pień i gałęzie. Ropusza Łapa omiotła wzrokiem i póki co ominęła duży otwór na boku, w którym błyszczała pierwsza zdobycz Szorstkiej Łapy (klik). Zwisała z podartego... legowiska? Żeby dosięgnąć znalezisko, należało wyciągnąć się w górę, a by wejść na dziwne posłanie, które zdawało się miękkie, trochę jak mech, trzeba było się wdrapać lub doskoczyć.
Kosmata kotka, zaprawiona w bojach i znająca się na rzeczy ruszyła w stronę bagażnika. Otóż to, co zostało z potwora, leżało na boku, więc częściowo zmiażdżony schowek, zawieszony był w powietrzu. Tak, powstał w nim spory otwór, ale z tej perspektywy nie było widać czy pozostał tam jakiś skarb. Za to... można było się domyślać, że w okolicy leży coś, co z niego wypadło.
kiedy leżę nie nadaję się do wstania
leżenie zapuszcza korzenie
nie wierzę w poruszanie się
zawsze do wyrwaniazielony
Księżyce: 60 Mistrz: Szyszkowy Ogon Płeć: kotka Matka: Malinowy Nos Ojciec: Fiołkowy Świt Trwałe urazy: Pozioma, drobna blizna, lewa górna warga
Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
Podróże na własną łapę nie tylko umożliwiły odbudować straconą przez żałobę duszyczkę - cała sytuacja pozwoliła Ropuszce dorosnąć.
Błyszcząca, niczym ze złota wykuta, pewności siebie nadal piastuje jako jedną z głównych cech osobowości kotki. Opinie innych? No cóż, nigdy ją szczególnie nie interesowały, z tego właśnie powodu nie czuje potrzeby wyprowadzać innych z błędu, kiedy ci postrzegają ją jako głupiego-jak-but-kocio-czołga. Ropuszka co prawda do kocich filozofów i myślicieli nigdy należeć nie będzie, jednak jej wyjątkowy sposób postrzegania świata, idący w parze z sprytem i niezłymi umiejętnościami obserwacji pozwoliło jej spokojnie przejść przez życie. Mimo niezależnej natury jest bardzo towarzyską kicią z dużymi pokładami poczucia humoru (nawet zarzuci jakimś żartem, inna sprawa czy będzie dobry). Jest dziarską kobyłką, która lubi kolekcjonować znajdki, poczynając od piórek i gładkich kamyczków, przez odpadki dwunogów, aż po kości wszelakiego rodzaju zwierzątek.
Zajonc W | Krzemienna Łapa G
Kocurzyca fuknęła z teatralnym zawodem pod nosem, kiedy kuzyn głośno ogłosił, że w wnętrznościach potwora nie widzi żadnej czaszki człowieka. A szkoda, Ropucha zdecydowanie traktowałaby takie znalezisko jak święty graal, polerując ją codziennie śluzem ślimorów i swoim własnym ogonem... Lub Traszką, kiedy by jej tak własny pierworodny zapyskował nieco za bardzo. Grube wibrysy zadrżały, kiedy po chwili głos Szorstkiego znowu przegonił panującą w owym miejscu ciszę. - O! - Uciekło z płaszczonej mordki. To była bardzo dobra wiadomość! Jeżeli kocurowi udało się coś znaleść w tak krótkim czasie, to oznaczało, że coś tu jeszcze było. Uśmiech rozjaśnił pyszczek płaza. - Jeszcze nie - odpowiedziała pewnie, lustrując bacznie dziurę w bagażniku potwora, po czym rozglądnęła się po otaczającym ją śniegu i ziemi. Postanowiła na razie rozglądnąć się wokół, bacznie obserwując i szukając czegoś co jeszcze jakiś czas temu skrywało się w tyle samochodu. Jeżeli była taka potrzeba zaczęła dreptać przed powoli, uważając na szkło i ostry metal, dokładnie badając podłoże, drzewa i kawałki auta.
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Zwinnie pokonywał wszystkie przeszkody na swojej drodze, cały czas kątem oka spoglądając na błyszczący przedmiot. Dawno czegoś tak bardzo pragnął! To było piękne, błyszczące, wspaniałe! Jak sam Szorstki! Jeszcze nie wiedział co to, ale wiedział, co chciał - ŚWIECIŁO SIĘ. To było ważne. W końcu podszedł na tyle blisko, że był w stanie rozpoznać jego przeznaczenie. Jeśli się nie mylił, to jedna z tych ozdóbek, które dwunodzy zakładali na wszystkie możliwe kończyny. Skoro oni mogą to co, że niby rumiany nie może? Skoro znalazł, to może robić sobie z tym co tylko nu się zamarzy. Postanowił więc za wszelką cenę wejść w posiadanie błyskotki - wskoczył więc na siedzenie i wyciągnął łapy, by dosięgnąć swojej pierwszej zdobyczy. Będzie się pięknie komponować z jego rudawymi znaczeniami na futrze. Zupełnie już zapomniał o towarzyszce, zatracony całkowicie w olśniewajacym blasku błyskotki.
Mała, smukła kotka o drobnej budowie i dużych, zielonkawych oczach. Ślepia zdają się wręcz emanować ciepłem, wewnętrznym spokojem, życzliwością, w jej przypadku całkowicie odzwierciedlając duszę. Szaro-bura, raczej krótsza, niż dłuższa sierść przeplatana jest ciemniejszym futerkiem, tworzącym tygrysie pręgi. Najwyraźniejsze na mordce, ozdabiają ją wraz z wąsami. Jaśniejszy odcień szarości przyjmują końcówki łapek, podbrzusze oraz pyszczek. Spośród innych może wyróżniać ją lewe, ciemniejsze ucho, dzięki któremu łatwo rozpoznać jej sylwetkę z daleka.
Zmienna. To słowo powie o niej najwięcej. Trzyma się jednak ustalonych przez siebie zasad, podążając od dawna znaną ścieżką. Bez względu na wszystko pozostanie lojalna, szczera, lecz nie do bólu i ciepła, chociaż czasem tylko w głębi serca. Bywa zdystansowana, ironiczna, chociaż to jedynie pozory. Wynikają z faktu, że kotka jest nieufna i nie chce zostać zraniona. Często 'gra' kogoś innego, zazwyczaj, gdy przebywa wśród obcych. W obozie jest po prostu sobą - oddana, pomocna, ale pozostająca na uboczu. Woli słuchać niż się wypowiadać, częściej milczy, odpływając w świat własnych przemyśleń. Zdecydowanie można na niej polegać, wiedząc że dotrzyma danego słowa.
Mętna Łapa [krz], Mała Łapa vel Huba [kw]
Podczas gdy rumiany, wieczny terminator zapominał o całym gwiezdno-klanowym świecie, rozkoszując się widokiem przedmiotu, w którego posiadanie właśnie wszedł, Ropusza Łapa nie ustawała w swojej akcji poszukiwawczej. Dreptanie po okolicy się opłaciło, bo prędzej niż później wąsata poszukiwaczka skarbów natrafiła na coś(klik), co mogło wypaść z bagażnika lub po prostu z innej części potwora, podczas wypadku. Najpierw rzucał się w oczy kolor, kontrastujący ze śniegiem, gdzieś między krzakami. Z bliska widać było, że owa rzecz jest dziurawa. Prawdopodobnie jej poprzedni właściciel darzył ją wielkim sentymentem i mimo ubytków, nie był w stanie tak po prostu wyrzucić. Może znalezisko kotki miało wartość inną, według obiektywnej, Dwunożnej skali, niż znalezisko kocura, lecz z pewnością wszystko zależało od gustu. O nim, a także o wartościach sentymentalnych, się nie dyskutowało.
Szorstka Łapa w tym czasie, po udanym wylądowaniu na zniszczonym siedzeniu, ewidentnie wsiąknął, smakując smak sukcesu.
kiedy leżę nie nadaję się do wstania
leżenie zapuszcza korzenie
nie wierzę w poruszanie się
zawsze do wyrwaniazielony
Księżyce: 60 Mistrz: Szyszkowy Ogon Płeć: kotka Matka: Malinowy Nos Ojciec: Fiołkowy Świt Trwałe urazy: Pozioma, drobna blizna, lewa górna warga
Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
Podróże na własną łapę nie tylko umożliwiły odbudować straconą przez żałobę duszyczkę - cała sytuacja pozwoliła Ropuszce dorosnąć.
Błyszcząca, niczym ze złota wykuta, pewności siebie nadal piastuje jako jedną z głównych cech osobowości kotki. Opinie innych? No cóż, nigdy ją szczególnie nie interesowały, z tego właśnie powodu nie czuje potrzeby wyprowadzać innych z błędu, kiedy ci postrzegają ją jako głupiego-jak-but-kocio-czołga. Ropuszka co prawda do kocich filozofów i myślicieli nigdy należeć nie będzie, jednak jej wyjątkowy sposób postrzegania świata, idący w parze z sprytem i niezłymi umiejętnościami obserwacji pozwoliło jej spokojnie przejść przez życie. Mimo niezależnej natury jest bardzo towarzyską kicią z dużymi pokładami poczucia humoru (nawet zarzuci jakimś żartem, inna sprawa czy będzie dobry). Jest dziarską kobyłką, która lubi kolekcjonować znajdki, poczynając od piórek i gładkich kamyczków, przez odpadki dwunogów, aż po kości wszelakiego rodzaju zwierzątek.
Zajonc W | Krzemienna Łapa G
Kiedy to Szorstki smakował słodkiego smaku zwycięstwa, zagubiony w gorączce złota, Ropucha dojrzała na białym puchu kontrastujące, czerwone coś. Instynkt sprawił, że na uderzenie serca zamarła, wiedząc kolor który kojarzył jej się z krwią. Wspomnienie truchła Sadzy, która umarła na tej samej Grzmiącej Ścieżce przy której obecnie stała, zatańczyły jej przed oczami skutecznie blokując racjonalny tok myślenia. Jednak im dłużej przyglądała się temu czemuś, jej móżdżek zaczął ogarniać, że daleko mu jednak jest do krwi, ba! Nie przypominało nawet cieczy.
Razem z lekkim wiatrem, który poruszył szalik, złote ślepia powiększyły się, pozwalając by strach napędzony instynktem przemienił się w ciekawość. Podeszła do krzaka, dostrzegając dziury w lśniącym materiale, jednak kiedy przyjrzała mu się z bliska nie mogła przypisać mu miana zniszczonego lub brudnego. Wydawał się... Wydawał się jakby ktoś o niego dbał, mimo widocznych wad.
Ropucha bardzo delikatnie spróbowała zdjąć szaliczek z krzaka, w pierwszej aby żadna nowa dziura nie pojawiła się na jej nowo nabytej własność. Zwinęła go jako tako, najlepiej jak ktoś bez kciuków był w stanie, wzięła go w zęby, po czym poczłapała w stronę potwora, rozglądając się po białym śniegu czy aby znowu coś nie przykuło jej uwagi. - E, żyje?! - Krzyknęła zanim wskoczyła do auta, w pierwszej kolejności chcąc sprawdzić czy z Szorstkim wszystko ok... No i może zobaczyć co ten takiego znalazł.
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Im jego łapy były bliżej ostatecznej zdobyczy, tym głośniej zaczynał się śmiać, w pewnym momencie śmiech ten zaczął brzmieć aż... niepokojąco. Ze zmarszczonym czołem i otwartymi szeroko oczyma oglądał błyskotkę z każdej strony, by w końcu powiesić sobie swój łup na szyi. Gdy to już zrobił, spojrzał w dół, na swoją pierś i znowu się zaśmiał, tym razem ze zwykłej radości i spełnienia. Miał świecidełko! Mógł już spokojnie umrzeć. Ale hej! W samochodzie musi być JESZCZE WIĘCEJ ładnych, błyszczących rzeczy. Zupełnie pochłonięty eksploracją truchła potwora, nie zwracał uwagi na nic dookoła - obchodziło go jedynie znalezienie kolejnych fantów. Miał jedynie nadzieję, że jego nowa biżuteria nie utrudni mu dalszego plądrowania. Zaczął się znowu rozglądać, wyciągając łeb i zaglądając też na inne siedzenia w potworze. Tutaj musi jeszcze coś być!
W ferworze poszukiwań nie usłyszał pytania Ropuszej Łapy. Najwidoczniej jego sroczy instynkt zablokował go na wszystkie zewnętrzne bodźce.
Mała, smukła kotka o drobnej budowie i dużych, zielonkawych oczach. Ślepia zdają się wręcz emanować ciepłem, wewnętrznym spokojem, życzliwością, w jej przypadku całkowicie odzwierciedlając duszę. Szaro-bura, raczej krótsza, niż dłuższa sierść przeplatana jest ciemniejszym futerkiem, tworzącym tygrysie pręgi. Najwyraźniejsze na mordce, ozdabiają ją wraz z wąsami. Jaśniejszy odcień szarości przyjmują końcówki łapek, podbrzusze oraz pyszczek. Spośród innych może wyróżniać ją lewe, ciemniejsze ucho, dzięki któremu łatwo rozpoznać jej sylwetkę z daleka.
Zmienna. To słowo powie o niej najwięcej. Trzyma się jednak ustalonych przez siebie zasad, podążając od dawna znaną ścieżką. Bez względu na wszystko pozostanie lojalna, szczera, lecz nie do bólu i ciepła, chociaż czasem tylko w głębi serca. Bywa zdystansowana, ironiczna, chociaż to jedynie pozory. Wynikają z faktu, że kotka jest nieufna i nie chce zostać zraniona. Często 'gra' kogoś innego, zazwyczaj, gdy przebywa wśród obcych. W obozie jest po prostu sobą - oddana, pomocna, ale pozostająca na uboczu. Woli słuchać niż się wypowiadać, częściej milczy, odpływając w świat własnych przemyśleń. Zdecydowanie można na niej polegać, wiedząc że dotrzyma danego słowa.
Mętna Łapa [krz], Mała Łapa vel Huba [kw]
Im dalej w las... tym więcej fantów, jak to Szorstka Łapa lubił sobie w myślach nazywać skarby. Czarno-biała, rozczochrana, nieustraszona kotka z czułością złożyła swój skarb i śmiesznym krokiem poczłapała w stronę wielkiego otworu we wraku potwora. Wylądowała na podartym siedzeniu tuż za swoim kompanem, spostrzegając śmieszny puch, pozaciągany, bardzo miły w dotyku, przypominający ptasi pierz. Ale... nie to miało stanowić główną atrakcję, gdyż na tym co pozostało po zniszczonym, przednim legowisku, leżało kolejne... coś(klik). Ropusza Łapa miała najwyraźniej nosa do tego typu cosiów. Samym kolorem przypominało jej poprzednie znalezisko, ale ten wariant upstrzony był w żółte pasy i śmieszne naszywki. Spruty w paru miejscach był w znacznie gorszym stanie, ale u dołu miał włochate odnóża i może... przypadłby do gustu rumianemu? Kto wie?
A jak już o nim mowa... nie próżnował, jak jeszcze chwilę temu. Udekorowany grubszym łańcuszkiem ze sporym, złotym, dyndającym czymś, niuchał dookoła, aż faktycznie poczuł charakterystyczny zapach, który swoją drogą Dwunodzy nazywali, jak na ironię, leśnym. Czy miał coś wspólnego z autentycznym lasem? W każdym razie dwie mysie długości ogona przed kocurem leżało to (klik), pachnąc intensywnie.
≈ limit poszukiwań dla Ropuszej Łapy został wyczerpany
kiedy leżę nie nadaję się do wstania
leżenie zapuszcza korzenie
nie wierzę w poruszanie się
zawsze do wyrwaniazielony
Księżyce: 60 Mistrz: Szyszkowy Ogon Płeć: kotka Matka: Malinowy Nos Ojciec: Fiołkowy Świt Trwałe urazy: Pozioma, drobna blizna, lewa górna warga
Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
Podróże na własną łapę nie tylko umożliwiły odbudować straconą przez żałobę duszyczkę - cała sytuacja pozwoliła Ropuszce dorosnąć.
Błyszcząca, niczym ze złota wykuta, pewności siebie nadal piastuje jako jedną z głównych cech osobowości kotki. Opinie innych? No cóż, nigdy ją szczególnie nie interesowały, z tego właśnie powodu nie czuje potrzeby wyprowadzać innych z błędu, kiedy ci postrzegają ją jako głupiego-jak-but-kocio-czołga. Ropuszka co prawda do kocich filozofów i myślicieli nigdy należeć nie będzie, jednak jej wyjątkowy sposób postrzegania świata, idący w parze z sprytem i niezłymi umiejętnościami obserwacji pozwoliło jej spokojnie przejść przez życie. Mimo niezależnej natury jest bardzo towarzyską kicią z dużymi pokładami poczucia humoru (nawet zarzuci jakimś żartem, inna sprawa czy będzie dobry). Jest dziarską kobyłką, która lubi kolekcjonować znajdki, poczynając od piórek i gładkich kamyczków, przez odpadki dwunogów, aż po kości wszelakiego rodzaju zwierzątek.
Zajonc W | Krzemienna Łapa G
Reakcja Szorstkiego była przynajmniej niepokojąca. Gruba, ciemna brew podnosiła się powoli, lustrując krytycznie zachowanie kocurka, który rodem z Władcy Pierścienia zachowywał się jak Golum. Brakowało tylko, żeby zaczął w kółko nazywać swoje nowe świecidełko skarbem, ponieważ zdecydowanie już udało mu się oszaleć.
Nie wzięła jednak bycie ignorowanej do serca, parskając śmiechem na próby dalszego poszukiwania kocura, zdecydowanie bawiąc się przednio przyglądając się jego chaotycznym ruchom. Co prawda nie znalazła czaszki łysola w samochodzie, jednak zachowanie rumianego kocura, którego napędzała gorączka złota traktowała jak pełną rekompensację.
Zerknęła w dół na legowisko, na którym właśnie sobie przycupiła. Miękka ściółka mimo iż sama w sobie była ciekawa, faktycznie szybko przeszła w niepamięć, kiedy złote ślepia dostrzegły czerwone coś. Śmieszne uczucie daja vu jak szybko się pojawiło tak szybko minęło, pozostawiając Ropuchę z frędzlowatym, czerwonym czymś. To śmieszne, że ze wszystkich możliwych rzeczy jakie mogła znaleść, akurat były to dwa bardzo podobne cosie. Widocznie faktycznie miała talent.
Bez dłuższych ceregiel podeszła do szaliczka, wąchając i badając go z bliska. Różnił się od tego którego znalazła kilka uderzeń serca temu na śniegu, nie lśnił, posiadał śmieszne frędzelki i znaczki na którym był widoczny duży kot. Miała pomysł komu mógłby się owe coś spodobać. O ile nie będzie pyskować.
Resztę czasu, kiedy to Szorstka Łapa nadal szukał fantów i świecidełek, Ropucha zajęła na związaniu lub zaplątaniu jednego z szalików na swoich barkach lub plecach, tak aby transport był łatwiejszy.
Możecie mnie przeskoczyć w następnej kolejce, jeżeli Szorstki nadal będzie pochłonięty szukaniem :)
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Mistrz: i'm a bitch, i'm a boss Płeć: kocur Ojciec: Sokoli Cień, Zajęczy Sus Trwałe urazy: rozerwane na pół prawe ucho, głęboka blizna przechodząca przez lewy łuk brwiowy
Dość wysoki, szczupły kocur o jasnoniebieskich oczach, z długim futrem barwy białej lekko przełamanej beżem z jasnorudymi syjamskimi znaczeniami na policzkach, nosie, czole, uszach, ogonie i łapach.
narcystyczny pajac
szyszkowy ogon [kw] artemis [p]
Węszył, szukał, a ciężar jego pierwszej zdobyczy ciążył mu na szyi, czuł się jak prawdziwy bandzior, przypomniał sobie tę adrenalinę i wspaniałe podekscytowanie plądrowaniem ludzkich śmieci. W końcu do jego nozdrzy dotarł zapach... taki, którego jeszcze nigdy nie czuł. Albo czuł? Nie był w stanie stwierdzić, czy zapach był znajomy, a jeśli był - to skąd go znał. Nie było to w tej sytuacji zbyt wielkim problemem. Podszedł szybko do dziwnego przedmiotu i, z jakiegoś powodu, poczuł potrzebę. Potrzebę nie byle jaką, bo MUSIAŁ powąchać tego dynksa. No skądś znał ten zapach, na pewno! Nie było opcji, że czegoś takiego nie widział. Zbliżył niucha do pachnącego przedmiotu i wręcz wcisnął go w niego tak, że zmarszczył mu się grzbiet nosa. Sztachnął się porządnie i zaraz wyprostował, powstrzymując się od kichnięcia. Niestety, na marne - kichnął okropnie głośno i aż miał wrażenie, jakby płuca miały mu nosem wyjść.
- No. Trochę pali - stwierdził cicho, niezbyt pewny, jak niby miało mu to pomóc w rozpracowaniu, skąd zna ten zapach. Nieco skonfundowany zastanawiał się, co ma z tymże drzewkiem zrobić, aż w końcu postanowił, że na razie zostawi je tam, gdzie je znalazł. Później po nie wróci. Na razie jednak... może uda mu się coś jeszcze znaleźć? Przeskoczył bardziej na tylne siedzenia potwora, mając nadzieję, że i tutaj może coś się trafi. Zaczął więc szukać, niuchać i grzebać w poszukiwaniu skarbów.
Mała, smukła kotka o drobnej budowie i dużych, zielonkawych oczach. Ślepia zdają się wręcz emanować ciepłem, wewnętrznym spokojem, życzliwością, w jej przypadku całkowicie odzwierciedlając duszę. Szaro-bura, raczej krótsza, niż dłuższa sierść przeplatana jest ciemniejszym futerkiem, tworzącym tygrysie pręgi. Najwyraźniejsze na mordce, ozdabiają ją wraz z wąsami. Jaśniejszy odcień szarości przyjmują końcówki łapek, podbrzusze oraz pyszczek. Spośród innych może wyróżniać ją lewe, ciemniejsze ucho, dzięki któremu łatwo rozpoznać jej sylwetkę z daleka.
Zmienna. To słowo powie o niej najwięcej. Trzyma się jednak ustalonych przez siebie zasad, podążając od dawna znaną ścieżką. Bez względu na wszystko pozostanie lojalna, szczera, lecz nie do bólu i ciepła, chociaż czasem tylko w głębi serca. Bywa zdystansowana, ironiczna, chociaż to jedynie pozory. Wynikają z faktu, że kotka jest nieufna i nie chce zostać zraniona. Często 'gra' kogoś innego, zazwyczaj, gdy przebywa wśród obcych. W obozie jest po prostu sobą - oddana, pomocna, ale pozostająca na uboczu. Woli słuchać niż się wypowiadać, częściej milczy, odpływając w świat własnych przemyśleń. Zdecydowanie można na niej polegać, wiedząc że dotrzyma danego słowa.
Mętna Łapa [krz], Mała Łapa vel Huba [kw]
Ropusza Łapa szybko przestała rechotać, przyglądając się zaaferowanemu towarzyszowi, gdy sama wyczaiła swoją drugą zdobycz. W dotyku to znalezisko, choć z Dwunożnej nazwy, takie samo, co poprzednie, było grubsze, miało odmienną fakturę, co jak widać, rzucało się od razu w oczy. Podczas gdy kotka, chcąc nie chcąc, przystrajała swoją szyję i barki, zgrabnie zarzucając końcówką jednej z długich, miękkich rzeczy, tak by później nie nastąpić na nią łapskiem, Szorstka Łapa pozostawał w swoim żywiole... rupieciarza. Zostawił pachnący obiekt za sobą, tak że mogła go widzieć teraz też Ropusza Łapa, by eksplorować jeszcze tyły. Znalazł się tam w mig i równie szybko, w zasadzie wpadł na (klik), a dokładniej rzecz ujmując, to zarył nosem w ów skrawek materiału. Był on niby sztywny, raczej niepuszysty, ale miękki i plastyczny z pętlami po bokach. I... tyle musiało tej parze na dzień dzisiejszy wystarczyć. Słoneczne popołudnie, mimo śniegu dookoła, było w pełnym rozkwicie, więc poszukiwacze mogą zbierać się, by wkroczyć dumnie do Obozu Klanu Wichru, oświetlani blaskiem chwały i łańcucha, dumnie noszonego przez kocura.
≈ limit poszukiwań dla Szorstkiej Łapy został wyczerpany → rola mistrza gry dobiegła końca
kiedy leżę nie nadaję się do wstania
leżenie zapuszcza korzenie
nie wierzę w poruszanie się
zawsze do wyrwaniazielony
Księżyce: 60 Mistrz: Szyszkowy Ogon Płeć: kotka Matka: Malinowy Nos Ojciec: Fiołkowy Świt Trwałe urazy: Pozioma, drobna blizna, lewa górna warga
Czołg-kot; wysoka, grubsza i masywna, gęste czarne futro z białymi znaczeniami: biała plamka między złotymi ślepiami, pod czarnym nosem, brodzie, klatce piersiowej, skarpetki na wszystkich łapach, okolice pupy i spód ogona. Grube białe wibrysy znajdujące się na pół-płaskiej mordce. Posiada również poziomą, drobną bliznę na górnej, lewej wardze.
Podróże na własną łapę nie tylko umożliwiły odbudować straconą przez żałobę duszyczkę - cała sytuacja pozwoliła Ropuszce dorosnąć.
Błyszcząca, niczym ze złota wykuta, pewności siebie nadal piastuje jako jedną z głównych cech osobowości kotki. Opinie innych? No cóż, nigdy ją szczególnie nie interesowały, z tego właśnie powodu nie czuje potrzeby wyprowadzać innych z błędu, kiedy ci postrzegają ją jako głupiego-jak-but-kocio-czołga. Ropuszka co prawda do kocich filozofów i myślicieli nigdy należeć nie będzie, jednak jej wyjątkowy sposób postrzegania świata, idący w parze z sprytem i niezłymi umiejętnościami obserwacji pozwoliło jej spokojnie przejść przez życie. Mimo niezależnej natury jest bardzo towarzyską kicią z dużymi pokładami poczucia humoru (nawet zarzuci jakimś żartem, inna sprawa czy będzie dobry). Jest dziarską kobyłką, która lubi kolekcjonować znajdki, poczynając od piórek i gładkich kamyczków, przez odpadki dwunogów, aż po kości wszelakiego rodzaju zwierzątek.
Zajonc W | Krzemienna Łapa G
Wszystko co dobre ma do to siebie, że nie trwa wiecznie. Ropucha jednak była zadowolona z dzisiejszych łupów jak i miło spędzonego czas z kuzynem... Mimo faktu, że chwilami zachowywał się jak jakiś golum chowany w norze. No cóż, rodziny się nie wybiera. Kiedy rumiany sztachał się, terminatorka akurat skończyła "zawiązywać" jeden z szalów na swoim barku tak aby przecinały pokątnie jej pierś. Na słowa Szorstkiego, zerknęła w jego stronę, lustrując zieloną rzecz o której właśnie się wypowiadał. Była pewna, że gdzieś to owe coś już widziała. Może w innym kolorze lub kształcie, ale dałaby sobie łapę urwać, że łysole często gęsto trzymali to pachnące cudo w potworach. Przez chwilę myślała czy nie podejść i go nie obejrzeć z bliska, jednak postanowiła na tą chwilę zająć się drugim szalem i związać go podobnie jak ten pierwszy. Tak więc, teraz jej pierś przecinały dwie czerwone, lecz różne taśmowate co się, które przypominały ręcznej roboty, grube szelki. Była dumna z swojego znaleziska i nie mogła się doczekać aż wrócą do obozu by pokazać owe skarby rodzinie i znajomym. Rozprostowała się wbijając pazury w miękkie legowisko po czym zawołała głośno. - E! To czo takiego znalazł, że się śmiał jakby się posikać chciał, czo? - No bo nadal nie udało jej się zobaczyć łańcucha w tym puszystym futrze. - I głodna jestem - mlasnęła.