Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Od razu po odpowiedzi Strugi, Szczur ruszył na tereny niczyje. Nie wiedział co ma mu pokazać, bo w sumie to Mało ciekawych miejsc było blisko ich terenów. Mogliby się udać do Siedliska Koni, aby zobaczyć konie, ale w nocy pewnie śpią i nie będzie ich widać. Point co prawda nie ma pojęcia co się z nimi dzieje na noc, bo widział je tylko w dzien i to z daleka. Wydawały się mu fascynujące. Mógłby mieć taką armię.
Droga do Grzmiącej Ścieżki nie była długa, przynajmniej jak dla niego. Coś tam rozmawiali, ale nie dużo, Szczurzy przecież nie jest zbyt rozmowny. Gdy dotarli do rowu, zatrzymał się i spojrzał na jego dno. Była tam woda, taka szara i brudna. Nie miał zamiaru do niej wskakiwać. Pewnie bardzo śmierdziała, nie wyczyściłby tego potem.
-[/b]Za tym rowem jest Grzmiąca Ścieżka. Jeśli chcesz ją zobaczyć to musisz przeskoczyć rów albo do niego wejść.[/b]- mruknął. Mu nie zależało na zobaczeniu Grzmiącej Ścieżki, bo już ją raz widział. Nigdy jednak nie wszedł bezpośrednio na nią. Może to przez strach? Bał się, że potwór mu coś zrobi. Tu jest ich masa. Jak na razie nie czuł strach, bo był obok, ciekawe jak tam Strugeł.
/Strugeł
Mistrz: Miodowa Dziupla, Szczurzy Pazur Płeć: kocur Matka: Wrzosowa Ścieżka Ojciec: Okopcone Źdźbło Partner: No chyba nie
Jeden z najmniejszych kotów czterech klanów. Niski wzrost, i wątła budowa zdołały stworzyć go. Kocura, pokrzywdzonego przez los, a przynajmniej na takiego wyglądającego. Szczupły i długi pysk, ogon, wyjątkowo krótki, ale okropnie puszysty. Miękkie, różane, nakrapiane brązowo poduszki łap, łatwo drażniące się, to jeden z najbardziej charakterystycznych atrybutów Strużki. Mały nosek, wyjątkowo delikatny, w kolorze węgla. Zwykle zgarbiony, z oczami spuszczonymi ku ziemi, w których dziwnie rzadko co kolwiek widać, jakby ktoś skradł jego duszę. Duże uszy, zwykle postawione ku górze. Ślepia ma duże, w zielonkawo turkusowym odcieniu, wpadającym w morską zgniliznę. Jego futerko jest białe, z licznymi czarnymi plamami. Jedna z owych ciapek ma swoje miejsce na grzbiecie kocura, z którego ciągnie się przez szyję i uszy, po te pozbawione blasku ślepia. Sierść ma długą, pazury małe ledwo ostre, podobnie zęby. Pozbawiony wszelakich wątków gracji, często potyka się o własne łapy, zwykle lekko zgięte,
On nigdy nie był jak inne kociaki. Zawsze był jakoś dziwnie delikatny, nie lubiał głośnych zabaw, czy innego wysiłku fizycznego. Nie mówi dużo, zamiast słów używa gestów, a mówi w pełnej ostateczności, co i tak idzie mu fatalnie. Posiada mocną traumę po chorobie, trzyma się jak najdalej od rzeczy z nią związanymi. Zauważyć można też jego brak zaufania do wszystkiego- ba, nawet innych kotów. Z trudem zawiera znajomości, nie mówiąc już o przyjaźniach czy miłościach. Pocą mu się łapy za każdym razem gdy ktoś za blisko podejdzie, lub dziwnie obejrzy. Dlatego też.. Większość czasu spędza na czekaniu w legowisku, wpatrując się w mech.
Ale na co czeka?
Jeszcze nie wie.
Ale z pewnością się dowie.
Szli stosunkowo długo- zważając na to że Struga jest na prawdę mały i męczył się kilkukrotnie bardziej od swojego mistrza, gdy musiał przebierać małymi łapkamu jak najęty gdy po tym nie było widać śladu zmęczenia. No i szedł sobie tak zamyślony, że w ostatnim momencie zdołał się zatrzymać co i tak skutkowało ostrym zachwianiem się- jeden krok w przód i już moczyłby futro w tej dziwacznej wodzie. Na słowa kocura wyprostował się jak z automatu. Przestrzeń ich otaczająca była względnie niesamowita. No, ewentualnie po prostu inna niż te nudne tereny cienia.
-A jak ona wygląda?-zapytał nawet nieobecnym głosem, z oczami utkwionymi gdzieś dalej, jakby ktoś tam stał. Niemal wyczuwał obrzydliwą woń ulicy która zdawała się być równie brzydka co piękna i intrygująca. Ha, zupełnie jak Szczure, ten wojownik co kiedyś miał go za frajera a teraz względnie się lubią i względnie nienawidzą. -Ta Grzmiąca Ścieżka. - dodał niemal orientując się że jego ogon nie miłosiernie drga, a wąsy dygotają. Wiedział że było to spowodowane obecnością mentora. Szczurzego Pazura.
-----≡Jestemznakiemb u n t u≡ Jestemdzieckiemmrokuiświatła---------- ------------------Jestemn ę d z n y mwysłannikiemdiabła Iwcałymkubłuz ł aiironii-------------- ----------Szukamprzedemocjamizbroi --------═Zniszczmynaszeż y ci aiodejdźmyj a kpartnerzyzbrodni═
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Pytanie i Grzmiąca Ścieżkę lekko zdziwiło Szczura. Nie spodziewał się, że Struga nie będzie wiedział jak ona wygląda. Był pewny, że kocurek już o niej słyszał, że ktoś mu już opowiadał. Z drugiej strony jednak mógł być kompletnie na to pytanie przygotowany, bo wiedział, że ma doczynienia z niezbyt mądrym kotem, jak sądził, więc zadanie tego pytania było do przewidzenia. Spojrzał daleko przed siebie, po czym zaczął tłumaczyć to co wiedział.
-Śmierdzi okropnie i jest dziwna. Taka... Szorstka. Nie wiem jak dwunodzy ją zrobili, ale chyba są idiotami, skoro nie czują tego zapachu. Smród potworów to potęguje...- odparł po chwili. Jak na razie żadnego potwora nie było widać, może wszystkie śpią? Albo czyhają gdzieś w ciemnościach, aby za chwilę wyskoczyć na Szczura j Strugę, aby ich pożreć. No i o wilku mowa. Już po chwili point dostrzegł charakterystyczne światło "oczu" maszyny oraz jej okropny zapach. Nim się obejrzał, potwór pędził już dalej, nawet nie zwracający na nich uwagi. Dziwne było to, że ten był większy, o wiele większy. Wojownik lekko się przestraszył, że zaraz zostanie pożarty, ale stał niewzruszony. Aby pokazać terminatorów, że się nie boi, bo nie ma czego. A jeśli tamten zacznie panikować, to najwyżej zostanie zrzucony do tej okropnej wody.
-To był potwór- powiedział do niego po chwili.
Mistrz: Miodowa Dziupla, Szczurzy Pazur Płeć: kocur Matka: Wrzosowa Ścieżka Ojciec: Okopcone Źdźbło Partner: No chyba nie
Jeden z najmniejszych kotów czterech klanów. Niski wzrost, i wątła budowa zdołały stworzyć go. Kocura, pokrzywdzonego przez los, a przynajmniej na takiego wyglądającego. Szczupły i długi pysk, ogon, wyjątkowo krótki, ale okropnie puszysty. Miękkie, różane, nakrapiane brązowo poduszki łap, łatwo drażniące się, to jeden z najbardziej charakterystycznych atrybutów Strużki. Mały nosek, wyjątkowo delikatny, w kolorze węgla. Zwykle zgarbiony, z oczami spuszczonymi ku ziemi, w których dziwnie rzadko co kolwiek widać, jakby ktoś skradł jego duszę. Duże uszy, zwykle postawione ku górze. Ślepia ma duże, w zielonkawo turkusowym odcieniu, wpadającym w morską zgniliznę. Jego futerko jest białe, z licznymi czarnymi plamami. Jedna z owych ciapek ma swoje miejsce na grzbiecie kocura, z którego ciągnie się przez szyję i uszy, po te pozbawione blasku ślepia. Sierść ma długą, pazury małe ledwo ostre, podobnie zęby. Pozbawiony wszelakich wątków gracji, często potyka się o własne łapy, zwykle lekko zgięte,
On nigdy nie był jak inne kociaki. Zawsze był jakoś dziwnie delikatny, nie lubiał głośnych zabaw, czy innego wysiłku fizycznego. Nie mówi dużo, zamiast słów używa gestów, a mówi w pełnej ostateczności, co i tak idzie mu fatalnie. Posiada mocną traumę po chorobie, trzyma się jak najdalej od rzeczy z nią związanymi. Zauważyć można też jego brak zaufania do wszystkiego- ba, nawet innych kotów. Z trudem zawiera znajomości, nie mówiąc już o przyjaźniach czy miłościach. Pocą mu się łapy za każdym razem gdy ktoś za blisko podejdzie, lub dziwnie obejrzy. Dlatego też.. Większość czasu spędza na czekaniu w legowisku, wpatrując się w mech.
Ale na co czeka?
Jeszcze nie wie.
Ale z pewnością się dowie.
Może to nie powód braku inteligencji a braku przyjaciół. Kolegów. Znajomych. Czy coś takiego, bo trudno wiedzieć cokolwiek nie znając nikogo poza mentorem. Przegryw. No, ale że jego mistrz to najlepsza istota ziemska, więc mu wystarcza.
-Nie brzmi dobrze. Ale jest nawet.. fascynujące. Chociaż nie śpieszy mi się tam lecieć. Może.. następnym razem. O ile następny raz będzie. -miauknął rozbawionym tonem ograniczając spoglądanie na pointa do minimum. Spojrzenie czarno białego szaleństwa mówiło za dużo. Dobrze że jest noc. Może Szczure tego nie zobaczy. Bo.. jego reakcje mogły być różne. A nie chciał go do siebie zrazić, mimo że ukrywanie narastających uczuć było za trudne na jego głowę. I bolało.
Jego oczom ukazało się światło, jakby właśnie grom trzasnął w ziemię. Potem był smród i lekki, względnie przyjemny wicherek. Kocur nie zdążył nawet zareagować, a było po wszystkim. Albo nie koniecznie po wszystkim. Szczur nadal siedział obok niego.
-...- odpowiedział tylko milczeniem i zamyślonym nieobecnym spojrzeniem w dal. To był dziwny widok. Jakby szukał wybawienia w tych oddalonych wodach rowu, pomocy. Chociaż jakiegoś maleńkiego impulsu.
Czegokolwiek.
-----≡Jestemznakiemb u n t u≡ Jestemdzieckiemmrokuiświatła---------- ------------------Jestemn ę d z n y mwysłannikiemdiabła Iwcałymkubłuz ł aiironii-------------- ----------Szukamprzedemocjamizbroi --------═Zniszczmynaszeż y ci aiodejdźmyj a kpartnerzyzbrodni═
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Następnym razem. Pewnie, bo oczywiście że następny raz będzie. To był sarkazm, następnego razu nie będzie. To znaczy może i będzie, nigdy nic nie wiadomo. Jak na razie Szczurzy tego nie planuje, w sumie to tej wycieczki też nie planował, to było na spontanie. Z resztą on nigdy nic nie planuje, lepiej przeciw z robić wszystko na ostatnią chwilę i to jeszcze byle jak. Chociaż nie... Niektóre sprawy trzeba by było robić dokładnie. Nie wiem jakie, nie umiem na szybko wymyślić.
-Ta- mruknął cicho. Może i Struga nie miał zamiaru zobaczyć Grzmiącej Ścieżki z bliska, ale point za to tak. Może po prostu chce się popisać? Ale takie numery w jego wieku? Można? Można. Jednak jak na razie stał w miejscu i nie ruszał się.
Struga nie powiedział nic, gdy potwór przejechał. To zdziwiło wojownika, no bo nie tego się spodziewał.
-Nie boisz się?- powiedział pytająco, po czym podniósł brew do góry. Był pewny, że czarno biały się na niego rzuci z paniki albo zacznie uciekać. No... Cokolwiek, ale nie to! On się nawet nie poruszył! -Byłem pewny, że zaraz zaczniesz uciekać czy coś. Dobrze, bardzo dobrze- pochwalił go.
Mistrz: Miodowa Dziupla, Szczurzy Pazur Płeć: kocur Matka: Wrzosowa Ścieżka Ojciec: Okopcone Źdźbło Partner: No chyba nie
Jeden z najmniejszych kotów czterech klanów. Niski wzrost, i wątła budowa zdołały stworzyć go. Kocura, pokrzywdzonego przez los, a przynajmniej na takiego wyglądającego. Szczupły i długi pysk, ogon, wyjątkowo krótki, ale okropnie puszysty. Miękkie, różane, nakrapiane brązowo poduszki łap, łatwo drażniące się, to jeden z najbardziej charakterystycznych atrybutów Strużki. Mały nosek, wyjątkowo delikatny, w kolorze węgla. Zwykle zgarbiony, z oczami spuszczonymi ku ziemi, w których dziwnie rzadko co kolwiek widać, jakby ktoś skradł jego duszę. Duże uszy, zwykle postawione ku górze. Ślepia ma duże, w zielonkawo turkusowym odcieniu, wpadającym w morską zgniliznę. Jego futerko jest białe, z licznymi czarnymi plamami. Jedna z owych ciapek ma swoje miejsce na grzbiecie kocura, z którego ciągnie się przez szyję i uszy, po te pozbawione blasku ślepia. Sierść ma długą, pazury małe ledwo ostre, podobnie zęby. Pozbawiony wszelakich wątków gracji, często potyka się o własne łapy, zwykle lekko zgięte,
On nigdy nie był jak inne kociaki. Zawsze był jakoś dziwnie delikatny, nie lubiał głośnych zabaw, czy innego wysiłku fizycznego. Nie mówi dużo, zamiast słów używa gestów, a mówi w pełnej ostateczności, co i tak idzie mu fatalnie. Posiada mocną traumę po chorobie, trzyma się jak najdalej od rzeczy z nią związanymi. Zauważyć można też jego brak zaufania do wszystkiego- ba, nawet innych kotów. Z trudem zawiera znajomości, nie mówiąc już o przyjaźniach czy miłościach. Pocą mu się łapy za każdym razem gdy ktoś za blisko podejdzie, lub dziwnie obejrzy. Dlatego też.. Większość czasu spędza na czekaniu w legowisku, wpatrując się w mech.
Ale na co czeka?
Jeszcze nie wie.
Ale z pewnością się dowie.
Nie boisz się?
Może to i dziwne ale.. nie. To był po prostu głośny dźwięk, a Struga przyzwyczaił się do takowych. Taka Ciernista na przykład darła się głośniej niż potwór.
-Nie.-rzucił tylko obojętnie, jakby to nie było nic nadzwyczajnego. Bo raczej nie było, w jego mniemaniu inne koty zareagowałyby tak samo jak on. Uśmiechnął się lekko na pochwałę. Co jak co ale usłyszeć takową od kota w typie Szczura było rzadkością. Lepiej jednak nie okazywać zbytniego szczęścia bo jeszcze weźmie cię za zuchwalca.
Był rozdarty, z jednej strony bał się pointa, jego zamiarów. Wszystkiego. Kto wie czy nie zechce go nagle zaatakować? Czy coś takiego. Chociaż mu ufał to no. Był od niego większy i silniejszy. A czarno biały nie umie nic z walki więc nie miałby najmniejszych szans z kocurem. A jednak tu z nim siedział.
-----≡Jestemznakiemb u n t u≡ Jestemdzieckiemmrokuiświatła---------- ------------------Jestemn ę d z n y mwysłannikiemdiabła Iwcałymkubłuz ł aiironii-------------- ----------Szukamprzedemocjamizbroi --------═Zniszczmynaszeż y ci aiodejdźmyj a kpartnerzyzbrodni═
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
W porządku. To pozytywne zdziwienie dla Szczura. Jak tak dalej pójdzie to będzie mógł go zabrać na osiedle. O ile w ogóle się dowie jak tam trafić. Nie chcę nikogo o to pytać, wolałby sam to odkryć. Trochę szukania, wskazówki samotników, którzy są warci uwagi i gotowe. Ale zanim zabierze tam Strugę, to sam będzie musiał obczaić czy jest tam bezpieczne. Jeśli nie, to z nim nie pójdzie, no sory. On by za niego odpowiadał. Chociaż czy ktoś by tęsknił? Sam nie wiedział. Jest pewny, że za nim samym mogłaby tęsknić tylko Kieł. Bo Jesion już nie ma... Poza tym ona chyba miała go dość...
Kocur stał jeszcze chwilę na swoim miejscu, dopiero po kilku uderzeniach serca odparł.
-Nudno tu na dole- chodziło mu oczywiście o bezpieczny teren, na którym właśnie stali. Nie wystarczyło mu to. Podszedł bliżej rowu i spojrzał w dół. Nie jest głęboko. Następnie rozejrzał się na boki, patrząc czy w pobliżu są potwory. Nie było. W takim razie można wskakiwać. Cofnął się kilka kroków, aby rozpędzić się i wybić w górę, wprost na Grzmiąca Ścieżkę. Już po chwili znalazł się na szorstkiej powierzchni i patrzył z satysfakcją na Strugę. Do tego łobuziarski uśmiech nie znikał mu z twarzy. Przypomniał sobie czasy, gdy sam był terminatorem i odwalał takie akcje. Dotknął łapą szorstkiej powierzchni, była nieprzyjemna. Do tego ten zapach!
-Idziesz, czy stchórzyłeś?- spytał, patrząc zachęcająco na kocura.
Mistrz: Miodowa Dziupla, Szczurzy Pazur Płeć: kocur Matka: Wrzosowa Ścieżka Ojciec: Okopcone Źdźbło Partner: No chyba nie
Jeden z najmniejszych kotów czterech klanów. Niski wzrost, i wątła budowa zdołały stworzyć go. Kocura, pokrzywdzonego przez los, a przynajmniej na takiego wyglądającego. Szczupły i długi pysk, ogon, wyjątkowo krótki, ale okropnie puszysty. Miękkie, różane, nakrapiane brązowo poduszki łap, łatwo drażniące się, to jeden z najbardziej charakterystycznych atrybutów Strużki. Mały nosek, wyjątkowo delikatny, w kolorze węgla. Zwykle zgarbiony, z oczami spuszczonymi ku ziemi, w których dziwnie rzadko co kolwiek widać, jakby ktoś skradł jego duszę. Duże uszy, zwykle postawione ku górze. Ślepia ma duże, w zielonkawo turkusowym odcieniu, wpadającym w morską zgniliznę. Jego futerko jest białe, z licznymi czarnymi plamami. Jedna z owych ciapek ma swoje miejsce na grzbiecie kocura, z którego ciągnie się przez szyję i uszy, po te pozbawione blasku ślepia. Sierść ma długą, pazury małe ledwo ostre, podobnie zęby. Pozbawiony wszelakich wątków gracji, często potyka się o własne łapy, zwykle lekko zgięte,
On nigdy nie był jak inne kociaki. Zawsze był jakoś dziwnie delikatny, nie lubiał głośnych zabaw, czy innego wysiłku fizycznego. Nie mówi dużo, zamiast słów używa gestów, a mówi w pełnej ostateczności, co i tak idzie mu fatalnie. Posiada mocną traumę po chorobie, trzyma się jak najdalej od rzeczy z nią związanymi. Zauważyć można też jego brak zaufania do wszystkiego- ba, nawet innych kotów. Z trudem zawiera znajomości, nie mówiąc już o przyjaźniach czy miłościach. Pocą mu się łapy za każdym razem gdy ktoś za blisko podejdzie, lub dziwnie obejrzy. Dlatego też.. Większość czasu spędza na czekaniu w legowisku, wpatrując się w mech.
Ale na co czeka?
Jeszcze nie wie.
Ale z pewnością się dowie.
Na słowa kocura skinął łbem i posłał mu wyzywająco spojrzenie. Widocznie pomyśleli o tym samym ale Strugeł późno zareagował. Gdy padło pytanie na które powinien odpowiedzieć szybko posłał mistrzowi sarkastyczny uśmiech.
-Że ja nie dam rady?- spytał, i jak z automatu rozejrzał się za potworami po czym pędem ruszył po użytej przez Szczura drodze. Może i był nie wielki, ale był zwinny i szybki, nawet przed potworem umknie.
Wziął głęboki wdech, wydech usiadł przy mentorze. Przejechał małą łapą do strukturze ścieżki. Była twarda i szorstka, jakby tak biegać po niej na dłuższą metę można by mocno zetrzeć sobie poduszki łap. Nic przyjemnego. Rucił okiem na około siebie, o dziwo ze spokojem. Nigdy nie obawiał się śmierci, a nawet w pewnym stopniu się w niej zakochał. W końcu jedna z twarzy Szczura była śmiercią.
-----≡Jestemznakiemb u n t u≡ Jestemdzieckiemmrokuiświatła---------- ------------------Jestemn ę d z n y mwysłannikiemdiabła Iwcałymkubłuz ł aiironii-------------- ----------Szukamprzedemocjamizbroi --------═Zniszczmynaszeż y ci aiodejdźmyj a kpartnerzyzbrodni═
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Że na nie dam rady? No w sumie to Szczur podejrzewał, że Struga nie da rady. Nie widział go jeszcze w takiej sytuacji. Tu ryzykował dużo, mogł zostać przejechany przez samochód albo wpaść do tej śmierdzacej wody. Mycie się z niej na pewno byłoby okropne i ja to wiem, bo ostatnio mi do takiej but wpadł (nie pytajcie pls XDD). Szczur podniósł obie brwi do góry, patrząc na terminatora wyzywająco. No dalej, skacz. Ku jego zdziwieniu już po chwili czarno-biały siedział obok niego. No nieźle, tego się nie spodziewał. Był pewny, że w ostatniej chwili kocur zatrzyma się i zostanie na dole. Siedzieli tak w ciszy, patrząc na potwory, które co jakiś czas przejeżdżały. Widok z góry był o ile straszniejszy niż tam z dołu. One były takie szybkie! Biegły tak szybko, że nie zwracały uwagi na dwa koty. Zadziwiający widok.
-Znasz drogę do obozu?- spytał terminatora, patrząc daleko przed siebie. Chciał przekroczyć Grzmiącą Ścieżkę i iść dalej, ale nie chciał zabierać ze sobą Strugi. To niebezpieczne. -Dasz radę sam wrócić?- dodał po chwili. Po tym Źródło powinien się domyślić, że zaraz będzie wracał do obozu. Sam.
Mistrz: Miodowa Dziupla, Szczurzy Pazur Płeć: kocur Matka: Wrzosowa Ścieżka Ojciec: Okopcone Źdźbło Partner: No chyba nie
Jeden z najmniejszych kotów czterech klanów. Niski wzrost, i wątła budowa zdołały stworzyć go. Kocura, pokrzywdzonego przez los, a przynajmniej na takiego wyglądającego. Szczupły i długi pysk, ogon, wyjątkowo krótki, ale okropnie puszysty. Miękkie, różane, nakrapiane brązowo poduszki łap, łatwo drażniące się, to jeden z najbardziej charakterystycznych atrybutów Strużki. Mały nosek, wyjątkowo delikatny, w kolorze węgla. Zwykle zgarbiony, z oczami spuszczonymi ku ziemi, w których dziwnie rzadko co kolwiek widać, jakby ktoś skradł jego duszę. Duże uszy, zwykle postawione ku górze. Ślepia ma duże, w zielonkawo turkusowym odcieniu, wpadającym w morską zgniliznę. Jego futerko jest białe, z licznymi czarnymi plamami. Jedna z owych ciapek ma swoje miejsce na grzbiecie kocura, z którego ciągnie się przez szyję i uszy, po te pozbawione blasku ślepia. Sierść ma długą, pazury małe ledwo ostre, podobnie zęby. Pozbawiony wszelakich wątków gracji, często potyka się o własne łapy, zwykle lekko zgięte,
On nigdy nie był jak inne kociaki. Zawsze był jakoś dziwnie delikatny, nie lubiał głośnych zabaw, czy innego wysiłku fizycznego. Nie mówi dużo, zamiast słów używa gestów, a mówi w pełnej ostateczności, co i tak idzie mu fatalnie. Posiada mocną traumę po chorobie, trzyma się jak najdalej od rzeczy z nią związanymi. Zauważyć można też jego brak zaufania do wszystkiego- ba, nawet innych kotów. Z trudem zawiera znajomości, nie mówiąc już o przyjaźniach czy miłościach. Pocą mu się łapy za każdym razem gdy ktoś za blisko podejdzie, lub dziwnie obejrzy. Dlatego też.. Większość czasu spędza na czekaniu w legowisku, wpatrując się w mech.
Ale na co czeka?
Jeszcze nie wie.
Ale z pewnością się dowie.
Sam w siebie nie wierzył, ale to zrobił. Bardzo przyjemnie mu się tak siedziało ze Szczurem, patrząc na przejedżające co jakiś czas bestie, które nie wywoływały jednak w Strude takiego podniecenia i fascynacji. No bo trudno zajmować się jakimiś blaszakami z metalu, kiedy obok ciebie siedzi napakowany jak zawodnik mma obiekt westchnień, w którym od dawna się zakochałeś. Na słowa kocura pośpiesznie skinął łbem i spojrzał w niebo. Na szczęście pamiętał ścieżkę, po drodze zostawił parę oznaczeń na wszelki wypadek.
-To.. do zobaczenia jutro.-miauknął nieco zniechęcony tym że musi odejść, no ale cóż. Jak mistrz mówi, to się go słucha- nawet jeśli tym mistrzem jest właśnie Szczur. Postawił niepewnie parę kroków, i wyruszył dalej- tym razem nieco szybciej. Był zgarbiony, jak zawsze. Rozglądał się, uszy miał postawione na sztroc. Każdą cząstką ciała marzyłby luby go teraz zawołał. Ale na to szanse były nikłe. Niestety.
//zt, o ile Szczure go nie zawoła :0
-----≡Jestemznakiemb u n t u≡ Jestemdzieckiemmrokuiświatła---------- ------------------Jestemn ę d z n y mwysłannikiemdiabła Iwcałymkubłuz ł aiironii-------------- ----------Szukamprzedemocjamizbroi --------═Zniszczmynaszeż y ci aiodejdźmyj a kpartnerzyzbrodni═
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Na słowa Szczura, Struga spojrzał w niebo. Kocur pomyślał, że jego terminator nie chce wracać do obozu sam, bo na przykład się boi lub po prostu woli iść z nim. No ale nie miał wyboru, musiał iść sam. W przeciwnym razie mógłby zostać na Grzmiącej Ścieżce i czekać na mistrza aż do rana, lecz to na pewno byłby niewygodnym rozwiązaniem. Poza tym Szczur sam nie wie kiedy wróci, pewnie prześpi resztkę nocy gdzieś za Drogą Grzmotu. Bo się nie boi, inni uciekali by wprost do obozu.
Już po chwili Strugeł odparł, że zobaczą się jutro. Nie, zapewne nie zobaczą, ale nie musi o tym wiedzieć. Lepiej robić maluchowi nadzieję. No chyba, że Szczurek wróci do obozu rano, wtedy mogą chwilę porozmawiać...
- Powodzenia- mruknął cicho, zanim tamten odszedł. O dziwo życzył mu szczęścia na drogę, żeby nic go nie zjadło. Nie czekał aż czarno-biały odejdzie, sam odwrócił się i pognał przez Grzmiąca Ścieżkę, w przeciwną strone. Musi się dowiedzieć co jest tam.
/Zt, dzięki
Mistrz: Żubrze Gardło Płeć: kotka Matka: Nakrapiany Liść[NPC] Ojciec: Ukruszony Kieł [NPC] Partner: Szuka szuka i znaleść nie może
Rudo- biała (Białe znaczenia na brzuchu, pyski końcówce ogona i łapach) o pręgowano klasycznej rudej sierści. JeJ oczy są koloru niebieskiego z odrobiną zieleni, a nosek jasno różowy.
Pracowita i dalej rozbrykana, charakter kotki się zmienił jest czasem poirytowana oraz niezbyt przyjemna gdy się wkurzy. Dalej jest przyjaźnie nastawiona do innych i często che im pomagać.
Brzozowa Łapa [KC] Ares [P]
Orle Skrzydło szlajała sobie po terenach aż nie wyszła na tereny niczyje *świetnie!* pomyślała i z oburzeniem machając ogonem na boki. Teraz kotce braknie jakiegoś kurde lisa i będzie po niej a wczoraj dostała imię wojownika, meh… zawęszyła czując niemiły i ostry zapach oraz szum potężnych zwierząt, a to co ma być? Podreptała trochę bliżej i weszła do rowu widząc że tam...jest Grzmiąca Ścieżka! Zjeżyła się jak potwór śmigną jej przed oczami i wyskoczyła z rowu w dalekiej odległości, jednak coś jej przerwało drogę, dalej najeżona wpadła na jakiegoś samotnika czy pieszczocha! *Pięknie jeszcze tego brakowało!*
Dawniej jej wielkość można było porównać do wysokości jakiegoś zająca, ale z wiekiem zdołała osiągnąć chociaż tę średnią wielkość przeciętnego kota. Po swojej ucieczce z Klanu Rzeki sporo schudła, choć nadal jest dość krągła(choć w większej części to wina genów i budowy). Posiada srebrną sierść poprzecinaną czarnym cętkowaniem. Na pysku, klatce piersiowej i brzuchu można dostrzec białe znaczenia, które nie wiedzieć czemu zawsze są brudne i mają lekko żółtawy kolor. Ślepia mienią się w zielonych, oliwkowych odcieniach w jaśniejszych miejscach przechodzącą w żółć. Pysk jest wyjątkowo okrągły i pucołowaty, ogon średniej długości, a łapy stosunkowo krótkie. Szczyci się długimi, wprost ptasimi pazurami, które częściowo ułatwiają jej jakość ciosów.
Niewiele zmieniło się po jej ucieczce z Klanu Rzeki. Nadal jest oschła, zimna i szorstka, a także nadal ma skłonności do agresji i bicia nieważnych kłaków, którzy myślą, że będą sobie spokojnie chodzić po jej terytorium i łapać jej zwierzynę. Jednak zmieniło się jej samopoczucie względem innych kotów. Chodzi głównie o jej wcześniejszy lęk przed innymi. Teraz zdążyła przyzwyczaić się do obecności większej liczby współplemieńców, z którymi musi rywalizować o każdy kawałek jedzenia czy terytorium, które wiecznie należy patrolować, bo wszyscy czuwają tylko na jej nieuwagę. Nie jest już tak roztrzepana jak kiedyś i łatwiej przychodzi jej skupienie. O Gwiezdnyn Klanie zapomniała zupełnie, podobnie o Kodeksie Wojownika. Jak przewidywała, nie przydał jej się w późniejszym życiu. To oczywiście nie oznacza, że jest niemoralną kupą futra, o nie. Szanuje kocie zasady, jednak nie całkiem te Klanowe. Za Klanem Rzeki nie tęskni, nie hamuje się również, kiedy niechciany gość wejdzie na jej rewir, bez wahania przegryzie mu kark, jeśli będzie mieć okazję. Ha, srebrnej również zmieniło się lekko poczucie humoru, teraz potrafi używać żartów, choć niekoniecznie w dobrych sytuacjach. Dawniej tępy wyraz pyska przypomina teraz krzywy, głupi uśmiech, który tak często prezentuje swoim gościom
Grzmiąca Łapa[KG], Czermieniowa Łapa[KW], Tomasz [P]
Brzoza po spotkaniu w ostatnim czasie Jaskółczego Śpiewu została przez krótki czas na terenach Topiołków przez brak chęci do kolejnego człapania w kierunku Łanu Rzepaku. Przyszedł jednak czas, kiedy chcąc, nie chcąc przydałoby się ruszyć cztery litery i tak podążyła w stronę swojej starej ''osady'', jeśli można w ogóle tak ją nazwać. Przeszła przez Grzmiącą Ścieżkę uważając przy tym na przejeżdżające przez nią wielkie, metalowe potwory w różnych kolorach. Po pewnym czasie znajdowała się już na drugim końcu obok rowu. To miejsce jak zwykle śmierdziało podobnie, co sama droga grzmotu,a wewnątrz przechowywało szarą, brudną wodę nie nadającą się w żaden sposób do picia. Owa woda oczywiście również nie pachniała fiołkami, a jakby inaczej. Paskudne miejsce, teraz będzie je omijała szerokim łukiem i najpewniej przez dłuższy czas nie zawita w okolice Topiołków zostając przy Szorstkich Skałach. Przez ten odór nie wyczuła wcześniejszej obecności wojowniczki Klanu GRomu i kiedy ta na nią wpadła, srebrna odskoczyła w tył uginając łapy i przybierając pozycję bojową, jeśli okazałoby się, że ruda będzie chciała spróbować wyrwać jej kilka kłaków z futra. Kotka musiała przed chwilą wpaść do tego obrzydliwego rowu, bo na jej futerku widniały brudne krople, a ona sama roznosiła wokół zapach tego paskudztwa.
- Jesteś tu pierwszy raz, co? - zapytała powoli rozluźniając mięśnie. - Nie wyglądasz mi na przeciętnego samotnika.
Między zapachem Grzmiącej Ścieżki, a brudnej wody Brzoza wyczuła nutkę woni Klanu Gromu. Poczuła w pewnym sensie ulgę, bo starała się nie wchodzić w drogę innym samotnikom, a konwersacja z kotem z przeciwnego do jej byłego Klanu wydawała się ciekawym doświadczeniem jeszcze biorąc pod uwagę, że nikogo z Gromu nie było jej dane dotychczas poznać.
Gąska nie jest wysoka, jej wzrost można określić jako przeciętny, nadrabia to jednak swoją całkiem krępą budową. Nie, nie jest gruba. Ma po prostu... ładne kształty, nie to co te chuderlawe, długołape kotki, które nawet imię własnego klanu powinno zwiewać. Pysk ma raczej okrągły, tak samo wygląda kwestia jej dużych oczu o zielonych tęczówkach. Sierść kotki jest krótka, acz bardzo gęsta, o barwie złotej, jednakże wzdłuż linii kręgosłupa i na końcu ogona część składających się na jej futro włosów przybrała kolor czarny. Łapy kotki nie są ani długie, ani krótkie, długi jest natomiast ogon, bardzo puszysty, miękki i gruby, który potrafi plątać się jej pod łapami, jeśli zapomni o tym, by zwracać na niego uwagę. Od jakiegoś czasu sierść kotki stała się znacznie bardziej matowa, nie jest już tak lśniąca i wyczyszczona, jak była dawniej. Całości dopełniają zmęczone spojrzenie i zapuchnięte ze zmęczenia oczy.
Apatyczna, pozbawiona woli do życia, mało rozmowna.
Nigdy wcześniej nie opuściła terenów klanu, ostatnio jednak czuła się... gorzej. Jeszcze gorzej niż wtedy, kiedy Iskrząca Łapa próbował skrzywdzić ją samą. Tuż przed zdarzeniem, jakie miało wtedy miejsce miała wrażenie, że wraca już do zdrowia, że panuje nad sobą i nad własnym życiem, że może nawet będzie kiedyś... szczęśliwa.
Kiedyś.
Za czasów, kiedy wszystko było prostsze, kiedy nadal mogła żywić się naiwną nadzieją, że Iskrząca Łapa nikogo nie skrzywdzi, że Malinowa Gwiazda, która okazała się być zła, dotrzyma danej jej obietnicy.
Teraz nie była w stanie przywołać tego uczucia. Pozostawało ono jedynie wspomnieniem - i to w dodatku wyblakłym, bo odnosiła wrażenie, że to, co wtedy odczuwała, nie należało nawet do niej. Nie wiedziała, co powinna robić, nie miała nawet siły na to, by jakkolwiek na te wydarzenia reagować.
Usiadła przed rowem i spuściła głowę nieco w dół, spoglądając na rów.
Strumień to szylkretowa kotka o długiej, czarno-rudej sierści. Na jej futerku występują białe znaczenia, widac je na obu przednich łapkach, kilka białych plamek można także dostrzec na klatce piersiowej i brzuchu. Kotka nie należy do najwyższych, ma za to dość długie łapy które dodają jej kilka centymetrów więcej. Nos ma całkowicie czarny a oczy są błękitne lecz w dorosłości będą w kolorze złota. Ogon ma długi i biczowaty. Należy ona do chudszych kotów, lecz jej futerko troszeczkę ją pogrubia. Dzięki długim łapom i lekkiej budowie jest niezwykle szybka i zwinna
Kotka jest bardzo towarzyska i odważna. Uwielbia nawiązywać nowe znajomości co przychodzi jej raczej łatwo. Czasami jeśli coś nie pójdzie po jej myśli staje się opryskliwa i złośliwa. Jest ona także typem marzyciela, często za dużo myśli i "odpływa" w niewłaściwych momentach. Przez tą cechę niektóre koty uważają ją za dziwaka. Stara się to powstrzymywać ale nie zawsze jej to wychodzi. Dużo także sobie wyobraża, co nie zawsze jest dobre.
Liliowa Łapa, Kolczasta Łapa(nkt)
Czaso, jeszcze przed sesją z Kwitnącym ^^
Wędrowała po Ziemiach Niczyich ze spuszczoną głową. Minęło kilka dni od momentu jej ucieczki z gniazda Dwunogów, a kotkę nadal nawiedzał obraz tej okropnej klatki gdy tylko zamknęła na dłuższą chwilę oczy. Każdego dnia chodziła w obrębie granicy z Klanem Wichru mając nadzieję, że spotka kogoś kto pomoże jej wrócić do obozu.
Tego dnia miała zamiar napełnić pusty żołądek i upolować jakąś większą mysz albo zająca. Ruszyła więc przed siebie stawiając ostrożniejsze kroki i kierując uszy do przodu. Nagle do jej uszu dotarł cichy szelest, lekko podekscytowana uniosła głowę do góry i wciągła powietrze przez nozdrza. Już myślała, że złagodzi głód, ale zaraz... To był Wichrzak... Co on robi w pobliżu granicy z Grzmiącą Ścieżką? Co prawda Strumień starała się jak najbardziej unikać powracania w tamte strony, ale w tym momencie ciekawość znów była większa. Skierowała swe kroki w stronę Rowu będąc gotowa w każdym momencie zawrócić. Po chwili jej oczy ujrzały złote futerko. Czy to była... Gąska? Nie, to nie możliwe, ona nie opuściłaby sama granicy. Zmrużyła ślepia i potrząsnęła głową podchodząc bliżej siostry.
- G-Gąska? - stanęła w odległości lisiego ogona od złotej - Gąska! Co ty tutaj robisz? - będąc już pewna, że to napewno siostra jednym susem znalazła się tuż obok niej i usiadła. Na jej pyszczek mimowolnie wpłynął lekki uśmiech. Tak dawno jej nie widziała.