Logo Artemidy
Rów
Zielone oczy wpatrywały się w Tsunami, szeroko otwarte z zaskoczenia. Jakaś grupa... inna od Klanów? Myślał, że coś takiego istnieje tylko w bajkach opowiadanych kociętom. Dotąd Ranna Łapa był przekonany, że w najbliższej okolicy znajdowały się tylko i wyłącznie te cztery zgrupowania, nic więcej... a tu okazało się, że rozmawia z członkinią jakiegoś innego stada. I to pewnie dosyć sporego, jako że Tsunami miała dwa mioty kociąt...
- Doł-dołączyć? Do was...? Czy to... propozycja? - spytał, i sam nie mógł uwierzyć w to, że wydawała się ona kusząca. Nie chciał być zdrajcą. Nie chciał zostawiać tych, którzy mu jeszcze zostali, ale... chciał więcej od życia. Od zawsze marzył o czymś więcej. Co, jeśli stado Tsunami byłoby jego wielką szansą? Odetchnął cicho, przymykając oczy. Dlaczego w ogóle o tym wszystkim myśli? Tak nie postępował przyszły wojownik... ale... on nie byłby dobrym wojownikiem. Może dla wszystkich byłoby lepiej, gdyby odszedł z Tsunami i przydał się na coś, pomógł jej?
Jej kolejne słowa zadziwiły go jeszcze mocniej. Przypominał jej kogoś... czy naprawdę po tym świecie chodziły koty takie, jak on? Na tyle, żeby on aż przypominał komuś o nich?
- I to... to dobrze? - spytał, wyraźnie zupełnie szczerze.
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Otworzyła na chwilę pysk ale żadna sylaba, żaden dźwięk z niego nie wypłynął. Milczała, zamyślona. Co miała odpowiedzieć? Czy to była propozycja, faktycznie, tak jak mówił? Nie była pewna. Chyba nie. Może? Nie wie.

- Ty zaproponowałeś pomoc. Ja proponuję... to, w jaki sposób. Faktycznie. Możesz pomóc - bo nie mógłby nic zrobić będąc dalej w Klanie Rzeki. Albo będąc samotnikiem bez żadnego stowarzyszenia, jak Nowy Świt. Tam może znalazłby to, czego szuka, czegoś więcej w życiu, i może tam by się spełnił, i czemu ją to obchodzi? Nie obchodzi, nie. Nie chciała go jednak... wykorzystać. Tak, jak wykorzystała Jesiona.

- Mhm. Zmarł niedawno, i. On. Pomagał mi... przy kociętach. Chociaż wcale. Nie musiał. I był dobry. I mu zależało, do dziś nie rozumiem czemu. I. Zanim umarł powiedziałam mu. Rzecz której żałuję... i chciałabym móc go przeprosić, bo umarł- ratując mojej córce życie. Był. Dobrym kotem, i. Ty go przypominasz. Też masz dobre serce. I te same oczy - przypominał jej Jesiona tak bardzo, że to bolało. Chciałaby móc go wskrzesić i przeprosić.

Zupełnie bezwiednie, szukając jakiegoś oparcia w tej chwili słabości - bo może Raniuszek nigdy nie przyjdzie na granice z Nowym Świtem, może widzą się pierwszy i ostatni raz i nie musi o tym myśleć - podeszła bliżej, opierając łeb na białej piersi kocura.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Myślał. Wyraźnie bardzo mocno się zastanawiał, nie wiedząc co w ogóle odpowiedzieć na takie słowa. Taką propozycję. Która mogła właściwie zmienić całe jego życie, najpewniej na lepsze... w takim stadzie miałby nowy start w życie, mógłby spróbować się wykazać i mógłby pomóc kotce, która przechodziła właśnie coś bardzo ciężkiego w życiu. Srebrzysty skakał wzrokiem po pysku kotki, a potem przeniósł wzrok na własne łapy. I tam zatrzymał go już na dłuższą chwilę.
- Nie spodziewałem się, że ta wizja będzie... aż tak kusząca. - uśmiechnął się smutno, oczy mu błyszczały. Milczał znów kilka bądź kilkanaście uderzeń serca, oddychając nieco szybciej niż naturalnie. - Ta grupa... jak się nazywacie? - spytał zaraz, chcąc upewnić samego siebie w przekonaniu, że nie jest wcale mysim móżdżkiem, nie jest idiotą - wcale nie podejmuje nagłej decyzji w emocjach. Wcale nie.
Zatkało go, już tak zupełnie, przez tą chwilę po słowach Tsunami. Przypominał jej kogoś ważnego, bo... miał takie same oczy? I dlatego, że miał dobre serce? Bo chciał pomóc? Ależ to nie powinno być czymś, co go wyróżnia, to powinno być typową cechą u kotów. Przez ten moment zastanowił się, przez co szylkretowa kotka musiała przejść w życiu. Widział w jej oczach, że przez wiele bólu. W tej chwili czuł, że zrobiłby wszystko żeby tylko poczuła się lepiej. Dlaczego zawsze przywiązywał się tak łatwo...?
Nie wiedział nawet, co odpowiedzieć. Mówienie o tym, jak mu przykro, dosłownie nic nie zmieniało - a teraz Tsunami podeszła bliżej i oparła się o jego pierś, a Raniuszek poczuł jak jego serce powoli pęka. Co mógł zrobić, poza dotrzymaniem jej towarzystwa?
Dotąd obawiał się podejścia bliżej i dotknięcia jej, choć właśnie w sposób fizyczny najlepiej pocieszał. W końcu bliskość drugiego kota zazwyczaj sprawiała, że było łatwiej... Teraz jednak sama Tsunami to zainicjowała, więc nawet się nie zawahał. Puchaty kocur przesunął językiem po głowie i karku kotki, czule, a potem wtulił się w nią delikatnie, oparłszy brodę na jej głowie.
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciał dołączyć? Naprawdę chciał?

Tsunami westchnęła cicho, dłuższą chwilę milczała. Wtuliła swoją ubłoconą mordę w kryzę na szyi kocura i tak... siedziała. Trwała przy nim i słuchała bicia jego serca i dalej potrafiła myśleć tylko o tym, że serce Jesiona już nie bije. I czuła się temu winna. Nie rozumiała, czemu, ale tak było. I jej kocięta... Ambient i Jenot jakoś sobie poradzą, ale Dżuma, Oaza? Co z nimi? Były tak młode. Jeśli coś im się stało, to sobie tego nie wybaczy.

A zamiast ich szukać przytulała się do zupełnie obcego kocura. Znowu. Nie pierwszy i nie ostatni raz kiedy zachowywała się w taki sposób, przymilała do pierwszego lepszego ładnego kota. Nawet w takiej chwili. Tsunami zaśmiała się gorzko, cynicznie, sama do siebie, co było stłumione przez futro Raniuszka. Idiotka. Oczywiście, że była beznadziejną matką i beznadziejnym kotem.

- Powiem ci jak obiecasz mi. Że pomożesz mi znaleźć moje dzieci.

Chciał pomóc? Chciał się przydać? Chciał przygody? Dobra. Czuła się źle wykorzystując go w ten sposób, ale pogodziła się już z tym, że nie jest dobrym kotem i niszczy wszystko na swojej drodze, co da się zniszczyć.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sam nie mógł w to uwierzyć, ale… na Gwiezdny Klan, on chyba naprawdę planował dołączyć do jej grupy. Chyba naprawdę chciał odejść od Klanu, od wszystkiego co znał dotąd… tylko po to, aby mieć szansę na inne życie, aby się na coś przydać i pomóc kotce, którą rozumiał tak na personalnym poziomie. Przeszli przez coś podobnego, ale u Tsunami nie musiało się to skończyć złamanym sercem i wieczną samotnością. Ona miała szansę na znalezienie kociąt, dalsze życie z nimi. I on… naprawdę chciał jej w tym pomóc. Zasłużyła na to. Brzmiała na dobrą matkę, wyraźnie bardzo jej zależało.
Szylkretka na pewno właśnie ubrudziła jego futro błotem, ale zaakceptował ten fakt. I tak był już brudny, i tak musiał się wyczyścić. To nie było dla niego teraz zmartwieniem, zwłaszcza w chwili w której rozmawiali na takie tematy. Teraz niewiele go obchodziło poza tym, co działo się tu i teraz. Czyżby znów dał się ponieść emocjom? Być może. Ale nie żałował, bo taki właśnie był i nie chciał tego zmieniać.

Gdy tym razem usłyszał to, co powiedziała, nie było w jego głowie miejsca na wątpliwości i zastanowienia. Podjął swoją decyzję, choć zrobił to na szybko i w wielkich emocjach, i nie wykluczone, że w końcu pożałuje… Nie. Nie zawahał się z odpowiedzią.
- Obiecuję. - zrobią to razem, a gdy Tsunami będzie miała swoje dzieci z powrotem… on będzie mógł zadecydować o swoim dalszym życiu. Może to go czegoś nauczy. Może sprawi, że kocurek łatwiej znajdzie swoje miejsce w tym świecie. Miał nadzieję także na to.
Polizał kotkę jeszcze kilka razy, jakby dla potwierdzenia tego, co właśnie powiedział. A może chcąc, żeby na niego spojrzała. Przy okazji wylizał trochę błota z jej sierści.
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie czuła jakiejkolwiek... per se sympatii wobec Raniuszka. Znała go ledwie krótką chwilę a on pomógł wyciągnąć ją z dziury i w dodatku zaoferował jej pomoc, przy kociętach, pomoc w znalezieniu tych zaginionych dzieci. Psiakrew. A co jak sytuacja z Jesionem się powtórzy? Jeśli Raniuszek też rzuci się pod kły drapieżnika dla któregoś z jej dzieci i umrze tak samo?

Raniuszka tak samo wykorzystywała, jak Jesiona. Niczego się nie nauczyła na własnych błędach a teraz nie było już odwrotu.

Odetchnęła głęboko i zaczęła mruczeć gdy kocur wylizywał jej futro na czubku głowy, karku. Potem w końcu się odsunęła, aby spojrzeć mu w oczy. Tak, ślepia miał jak Jesion. A ona, idiotka, tak jak Jesiona chciała go wykorzystać. Nie, nie była dobrym kotem. Jaki był więc sens w próbie zmiany tego?

- Nowy Świt. Za ulicą, niedaleko wrzosowiska. Moja siostra jest u władzy, pogadam z nią i... cię przyjmiemy. Na. Okres próbny. Przyjdź tam za jakiś czas, ale nikomu nie mów - mówiła poważnie. Śmiertelnie poważnie. Ale Raniuszek nie wyglądał na kogoś, kto zdradziłby położenie ich terenów i obozu w Klanie Rzeki, zwłaszcza, jeśli planował stamtąd odejść.

Tsunami przygryzała delikatnie futro na szyi kocura, ot, dla własnego relaksu. Zawsze ją takie coś uspokajało.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tsunami nie czuła do niego sympatii, a gdyby on i tym wiedział, może i trochę byłoby mu smutno - w końcu zależało mu na tym, żeby inne koty go lubiły. Z drugiej strony jednak uczucia szylkretki byłyby w pełni zrozumiałe. W końcu poznali się dzisiaj, to ich pierwsza rozmowa… On zaufał jej na tyle, by pozwolić jej się do siebie zbliżyć. Od zawsze był odrobinę zbyt ufny, był zbyt naiwny by pomyśleć o możliwych konsekwencjach, ale sam nie zdawał sobie z tego sprawy. Nie widział powodu, dla którego Tsunami miałaby zrobić mu krzywdę. On czuł do niej jakiegoś rodzaju sympatię. Była pokrzywdzoną, ale niezwykle silną (nie tylko emocjonalnie!) kotką, której wyraźnie zależało na bliskich. Raniuszek, ciekawski i otwarty na znajomości jak zawsze, stwierdził w myślach że chciałby poznać ją bliżej.

Patrzył jej prosto w oczy, potem spojrzał kotce na pysk, gdy kończyła mówić. Nowy Świt… Nazwa brzmiała ładnie, ale raczej nigdy wcześniej nie obiła mu się o uszy. To ciekawe, bo wyglądało na to, że to zgrupowanie znajduje się całkiem niedaleko. Kocurek oblizał wąsy i po chwili kiwnął łbem.
- Nikomu nie powiem. - sam nadal nie mógł uwierzyć w to wszystko, ale najwyraźniej miał odejść z Klanu. Będzie musiał pożegnać się ze wszystkimi, ale tak nie mówiąc im o tym, gdzie idzie… o tym, że gdziekolwiek idzie, bo jeszcze chcieliby go powstrzymać, a jego serce by tego nie wytrzymało! Jego serce… miało teraz należeć do innej grupy niż Klan Rzeki. - Możesz na mnie liczyć, Tsunami. - obiecał, mrużąc oczy.
Czuł, co kotka robiła z futrem na jego szyi. Robiła to dla własnego relaksu, ale na niego najwyraźniej też zadziałało… Raniuszek zamruczał głęboko i przysunął się jeszcze troszkę bliżej, wtulając się w kotkę całym swoim ciałem, liżąc jej futro delikatnie. Nie spodziewał się jakichś wielkich czułości z jej strony, ale już teraz go zaskakiwała. A chciał ją pocieszyć, dać jej wsparcie, więc czemu nie…
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nikomu nie powiem.

A ona nie miała innego wyjścia jak mu w to uwierzyć.

A nawet gdyby się wygadał, to dopiero wtedy przegryzłaby mu tętnicę szyjną. Nie miałaby z tym problemu. Mogła to zrobić teraz, w tej chwili, muskając zębami jego szyję, ale tego nie zrobiła. Nie chciała. Nie teraz. Może najlepiej nigdy, bo Raniuszek był dobrym kotem który nie zasługiwał na śmierć.

Dlaczego on zgodził się jej pomóc? Och, gdyby wiedział, komu zgodził się pomóc. Tsunami poczuła ucisk w gardle na myśl, że tak, ona faktycznie tylko i wyłącznie planuje go wykorzystać. I aby zagłuszyć tą myśl i wyrzuty sumienia które zaczęły się w niej gotować, chwyciła w zęby kępę sierści na szyi kocura. I padła na trawę, ciągnąc go za sobą, obejmując łapami.

I przytuliła się do niego z całej siły, aby ukryć pysk w jego futrze, żeby naćpać się jego zapachem i nie myśleć o tym, że chciała perfidnie wykorzystać dobre serduszko naiwnego, głupiutkiego rybojada.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Raniuszek poczuł, jak jego oddech lekko przyspiesza. Czy to fakt, że właśnie planował ucieczkę z Klanu, który był jego domem przez całe jego dotychczasowe życie? Czy może to bliskość z Tsunami, tak silną i ładną kotką, która wyraźnie potrzebowała jakiegoś pocieszenia, czyjegoś wsparcia i czyjejś bliskości? Oh… Nie spodziewał się, że dzisiaj poczuje tego rodzaju emocje. To całe spotkanie było tak niespodziewane… ale może okaże się początkiem czegoś dobrego?
Nie zamierzał jej zdradzić. Nie zamierzał jej okłamać, nie był tym typem kota. On po prostu chciał pomóc, wreszcie się na coś przydać. I zaufał jej, prawdziwie. Na tyle, że nie bał się czując jej kły przy swojej szyi, w pełni świadom tego, że mogłaby tu i teraz go rozszarpać gdyby tylko chciała. Na samą myśl o tym jednak przeszedł go dreszcz ekscytacji, bo dotąd był tak blisko jedynie z Chwastem, również w trakcie ich pierwszego spotkania.
Nie wyglądał nawet na zaskoczonego gdy wraz z szylkretką znaleźli się na trawie, ubabrani błotem ale cały czas wtuleni w siebie. Zamruczał głęboko raz jeszcze, na moment obejmując ją łapami i liżąc czule po głowie. Potem, w napływie pewności siebie i odezwie na instynkt, obrócił się i wspiął na Tsunami, cały czas przesuwając językiem po jej kolorowym futerku. I tym razem to on, bardzo delikatnie, chwycił zębami jej skórę na szyi.

[…]
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przez tą krótką, ulotną, przyjemną chwilę Tsunami zapomniała o całym otaczającym ją świecie. Bo o to chodziło w tych przyjemnych chwilach, prawda? Żeby zapomnieć. Chwilę temu dyskutowali to, że znajdą jej dzieci i, na wszystko, co święte - znajdą. Ona je znajdzie. Ale teraz jeśli nie chciała znowu rozpłakać się na oczach Raniuszka, musiała pozwolić mu na to, co chciał najwyraźniej zrobić. Zrozumiał jej aluzję i niezwykle ją to ucieszyło.

Wtuliła pysk w wilgotną trawę pod sobą. Tym razem nie mruczała, chociaż wiła się pod kocurem tak, aby przytulić się do niego jak najmocniej. Był tak... ciepły. I miękki i delikatny i ucisnęło ją w sercu jeszcze bardziej gdy dotarło do niej, jak perfidnie go wykorzystała, nawet w tej chwili.

Tsunami zatopiła mordę w trawie i wstrzymała oddech.

[...]

A gdy było już po wszystkim, gdy znowu zrobiło się cicho, spokojnie, gdy znaleźli się w bezruchu, Tsunami szarpnęła całym swoim ciałem, aby wydostać się spod kocura. Pierwszy raz uciekła spod kochanka od razu. Pierwszy raz nawet to nie pozwoliło ukoić jej wstydu i nadmiaru emocji. Pierwszy raz było inaczej.

Przesunęła językiem po szyi Raniuszka tylko raz, a potem wypruła z powrotem w kierunku ulicy, aby wrócić do Nowego Świtu. Płakała po drodze.

zt <3
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sam nie wiedział, jak i dlaczego do tego doszło. A może i wiedział? Rozumieli się doskonale, wiedzieli jak to jest przeżywać straty i oboje potrzebowali wsparcia. Dodatkowo Tsunami zaoferowała mu coś, co mogło być jego wielką szansą… coś, co mogło zmienić jego życie. I odczuwał w związku z tym ekscytację, chciał być blisko swojej wybawczyni. I do zbliżenia faktycznie doszło.
Wyglądał na zaskoczonego samym sobą, ale jego towarzyszka wiedzieć o tym nie mogła, jako że właśnie znajdował się nad nią. Chwilę pozostawał w bezruchu, wtulony pyszczkiem w jej sierść, zerkając na jej głowę pytającym wzrokiem jakby oczekiwał jakichś wskazówek co do tego, co powinien teraz zrobić. Nagły przypływ emocji minął. Teraz wróciły wątpliwości.
Na szczęście lub nieszczęście Raniuszka, nowoświtezianka zaraz sama się poruszyła. Gdy tylko zaczęła się pod nim szarpać, srebrzysty kocur na drżących łapach wycofał się i uwolnił ją całkowicie… I nawet nie zdołał nic powiedzieć gdy szylkretka polizała go, tylko raz, a potem po prostu… uciekła. Zostawiła go bez słowa, a on jedynie zrobił krok do przodu, zanim zrozumiał że nie warto i może nie wypada za nią teraz gonić. Nieważne, jak potrzebował dalszego pocieszenia i jak bardzo chciał poznać ją lepiej… czy ich umowa była aktualna? Czy właśnie wszystko zepsuł? Nie wiedział, jak to wszystko powinno wyglądać. Przygryzł górnymi ząbkami swój język w zamyśleniu i frustracji, nerwowo poruszając końcówką ogona.
Po raz pierwszy w życiu emocje poniosły go aż tak. Wykorzystał je wszystkie, nie zostało nic poza strachem i niepewnością, które wyżerały go powoli od środka. Teraz znów we wszystko wątpił, ale trzymał się wersji, że podjął swoją decyzję. W końcu złożył kotce obietnicę.
Rzuci wszystko. Odejdzie z Klanu Rzeki. I zrobi to właśnie dla Tsunami.

//zt <33
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W końcu czuła, że znów żyje. Stawy wróciły do pełnej sprawności, nie musiała już udawać, że umie chodzić normalnie, a nie kolebiąc się na boki i zamiast iść prosto to iść jakimś zygzakiem, jakby wypiła coś niezdrowego, no i mogła znów biegać i polować. I choć naprawdę starała się żyć normalnie, szczególnie że głupio jej było, jak nie udawało jej się niczego upolować, to... szło ciężko, szczególnie na początku, gdy leczenie dopiero zaczynało działać i czuła odrobinę ulgi, ale jednak stawy nie współpracowały.
Ale już było w porządku! Akurat truchtała sobie wzdłuż Drogi Grzmotu. Gdy spadł śnieg potwory były o wiele bardziej uważne, biegały zdecydowanie wolniej, widocznie nie mogąc sobie poradzić z białą kołdrą, nawet jeśli nie było jej dużo. Czyżby tak się bały wywrotki? W każdym razie; stała się teraz odważniejsza przy Grzmiącej Ścieżce. Bo potworów nie było aż tyle, były wolniejsze i nie bała się, że wpadną prosto na nią i zabiorą ją ze sobą. No a w rowach przy ścieżce było wiele ciekawych rzeczy.
Powiedziała oczywiście bratu, gdzie może ją znaleźć w razie co i miała szczerą nadzieję, że do niej dołączy, szczególnie, że właśnie dorwała się do czegoś wyjątkowo ciekawego, co już kiedyś widziała, ale nie pamiętała kompletnie jak się nazywa; było miękkie, długie i taaakie cieplutkie! Więc zaczęła się z tym siłować, by wyciągnąć to spod innych śmieci dwunogów, cały czas jednak czujna, by odskoczyć na bezpieczną odległość, gdyby jakiś potwór postanowił tędy przegalopować.

[Toń]
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXJego rana na łapie goiła się znakomicie, właściwie to myślał już o zerwaniu opatrunku, ale lepiej było ponosić go za długo, niż za krótko i narazić się tym samym na złapanie jakiejś infekcji, a to było ostatnim, czego teraz potrzebował. Ze średnim humorem szedł więc blisko rowu tuż obok ulicy, wypatrując uważnie znajomej, czarnej sierści swojej siostry. Mróz dawał mu momentami w kość, plus obecny w niektórych miejscach lód powodował, że rozjeżdżały mu się łapy i tracił równowagę. Nienawidził pory nagich drzew, szczególnie teraz, kiedy był sam i nie mógł schronić się w obozie przed mocniejszymi śnieżycami, trzeba było chronić się przed nimi w norach, dziuplach, okazjonalnie miejscach dwunożnych. Kiedy w końcu znalazł Kukułkę, zaczął stawiać mocniejsze, cięższe kroki, aby dać jej do zrozumienia, że ktoś się zbliża. Zwłaszcza, że była czymś bardzo zajęta.
XXXX– Co ty znowu stamtąd wygrzebujesz? – zapytał. Spojrzał na nią z góry, co jakiś czas spoglądając na ulicę, czy żaden samochód akurat tędy nie przejeżdżał. Dowiedział się sporo o tej całej Drodze Grzmotu od samotników i pieszczochów, których spotykał po drodze i w sumie jego obawa przed tym miejscem zmalała niemal do zera, wciąż jednak wolał pozostać ostrożny, zwłaszcza, że mogło być ślisko i tak, jak koty mogły poślizgnąć się na śniegu i lodzie, tak pewnie robiły to też auta.

LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 4 / 100
18
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ruszyła uchem, gdy usłyszała kroki, ale nie odwróciła w tamtą stronę łba. Skoro jakiś kot chciał, by go usłyszała, to nie mógł to być nikt groźny. I choć zapach Grzmiącej Ścieżki kuł w nos, i nie była w stanie rozpoznać zapachu płynącego od kota, który się do niej zbliżał, to nie była specjalnie przejęta tym faktem. Odwróciła spojrzenie dopiero po chwili, gdy takie ciągnięcie nic jej nie dawało, bo szalik, którego próbowała wydobyć, wyraźnie się o coś zahaczył, albo kto wie, był przez coś przygnieciony.
- Też miło cię widzieć - rzuciła wesoło, machając ogonem na boki. - A wiesz, spotkałam kiedyś samotniczkę, Izabelę, która miała coś takiego na szyi. Pomogłam jej wtedy uwolnić się z Czarnego Ogona, który nieco przymarzł, a ona bała się, że lód się załamie - rzuciła, lekko uśmiechając się na to wspomnienie, bo wydało jej się szczególnie zabawne, gdy obie nie walczyły o życie szylkretowej, rozjechanej na lodzie kotki. Ciekawe, swoją drogą, co u niej? Czy wróciła do miasta? - Mówiła o tym, że to ciepłe i przyjemne, to uznałam, że mogłoby się przydać. Nie znoszę zimna - mruknęła. - Tobie też się przyda! - dodała, szczerząc się od ucha do ucha. W końcu to ona w puli genów wygrała dłuższe futro!
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXIzabela. Co za dziwne imię, co w ogóle miało oznaczać? Pewnie jakiś wynalazek dwunogów, albo nieznany mu chwast, w sumie bez różnicy.
XXXX– Czarnego Ogona? Przecież to płytki strumień jest, czego ona się bała? – parsknął. Może już rzadko kiedy mógł być widziany przy Cienistej granicy, ale pamiętał doskonale ten strumyk, bo spędzał tam całkiem sporo czasu, szczególnie w gorące dnie i doskonale pamiętał jego głębokość. Co prawda pewnie dałoby się w nim kogoś utopić, ale tak samemu z siebie? Nonsens, to była pewnie jakaś nadmiernie dramatyzująca kocica, która bardziej bała się o stan swojej sierści zamiast zdrowia.
XXXX– Wygląda na ciepłe – przyznał, przyglądając się nowemu znalezisku Kukułki. Przypominało też trochę tego jego węża, którego zostawił w Liściastym Gąszczu dla małych larw. Wciąż nie mógł uwierzyć w ten przebłysk dobroci serca ze swojej strony. – Mam nadzieję, że podzielisz się ze swoim bratem, hm? Nie pozwolisz mi chyba zamarznąć – zagaił, unosząc brew ku górze, po czym zszedł niżej po stromym zboczu rowu, uważając, aby nie poślizgnąć się na śliskim gruncie. Jeszcze tylko połamanych łap by mu brakowało. Albo skręconego karku. – Mam ci pomóc? Coś ci nie idzie – zaproponował. Materiał był długi i cienki, mogło być ciężko wyciągnąć go z tej kupy ludzkich śmieci, ale wspólnymi siłami może im się uda. Co prawda Toń nie wiedział, gdzie Kukułka zamierzała potem trzymać swoją zdobycz, musieli znaleźć jakieś miejsce, gdzie będą mogli zostać na dłużej, szczególnie na porę nagich drzew, która dopiero zaczynała przybierać na sile i nie pokazała im jeszcze swoich pełnych możliwości.

LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 4 / 100
18
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości