Logo Artemidy
Punkt Obserwacyjny
Ragdollka przeciągnęła się leniwie, pulchnymi łapkami odrobinę wystając poza wejście z dziwnej, drewnianej chałupki, którą wczoraj znalazła i zaklepała jako nocleg. Co prawda najwygodniej tu nie było, znalazła sobie tu parę ptasich piórek, jak i zniszczone już, ptasie gniazdko, a wszystko to wykorzystała jako nieprzyjemne posłanie, ale to wciąż było lepsze, niż zimna, drewniana podłoga, od której mogła dostać drzazg. Tylko chwilka. Jeśli przespała całą noc w ptasim gniazdku, które już i tak zgniotła, bo nie było większe od połowy jej bebzolka, to czy w takim razie można ją uznać za ptaka? Eh, a kto tam to wie.
No, w każdym razie. Poranek zawitał, pierwsze promienie słońca padły na jej pyszczek, dając jej trochę ciepełka, a ta wyskoczyła z budki i ruszyła dalej. Poszukiwania czas wznowić. A poszukiwania czego? Podczas ostatnich odwiedzin pewnego bardzo młodego szlajaka w jej stodole, dowiedziała się o jakichś... Mędrcach. Podobno składają życzenia i roznoszą prezenty! Nie wiedziała co prawda, czym owe prezenty są, a w sumie aż tak bardzo jej to nie obchodziło. Bardziej chciała się trochę dowiedzieć o samych kocurach, bo pierwszy raz słyszała o takiej grupce. Poza tym... To składanie życzeń i upominki brzmiały podobnie do tego, co się działo niedawno u słomiaków. W tym roku miała szczęście móc spędzić dnie i noce w gnieździe słomiaków, z racji, iż nawet w stodole nie dało się wytrzymać z tego zimna! A ludzie, do których należała stodoła ją lubili i dali jej kącik u siebie w domku. Wcześniej co prawda wrzucili ją do jakiejś białej, zimnej butli, wlali wodę, a po wszystkim była jakaś o wiele czystsza. I nic jej za uchem nie drapało! No, w każdym razie, bo Kłoda za bardzo się nad tym rozmyśla. Potem słomiaki usiedli przy tym drewnianym czymś i zaczęli coś jeść. A potem, gdy już skończyli, mówili do siebie nawzajem z uśmiechem, wręczając sobie jakieś kolorowe pudełka. Czy to były właśnie życzenia i składanie sobie upominków? Na pewno! Biła od tego taka radosna energia, że to musiało być to!
- Haloo? Panowie Mędrcyyyy? - Zawołała beztrosko, tuptając przed siebie i rozglądając się dookoła. Wczoraj nie miała okazji ich spotkać, zanim zapadła noc. Ale dzisiaj na pewno uda jej się ich znaleźć! Musieli być gdzieś w pobliżu!

//Mg, tym razem będę aktywniej odpisywać, bo mam więcej sił!
LVL 2 70 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
40
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mimo iż słońce, które pojawiło się z rana faktycznie dawało trochę ciepełka to wokół i tak pełno było białego puchu, który dalej bardzo dobrze się trzymał przez mroźną pogodę panującą dookoła. Był mięciutki i było go dużo, jednak dalej dawał uczucie zimna pod łapami i w miejscach, w których oklejał futro. Jednym słowem wszystko nadal było mroźne i białe.
Nagle za Kłodą coś zachrupało, zatrzeszczało i przesunęło się. Brzmiało trochę jakby ktoś kto nagle pojawił się w tamtym miejscu coś ze sobą ciągnął. Tym czymś był jutowy worek, a pojawiającym się nagle z powietrza dźwiękiem był rudy, duży i puchaty kocur o granatowych ślepiach, które błyszczały niczym jasne gwiazdki na ciemnym nocnym niebie. Brak mu też było połowy ogona. Kocur od razu wydał się bardzo przyjazny.
-Przybywam na wezwanie! -kocur śmieje się życzliwie, wypuszczając jutowy wór na ośnieżoną ziemię, najwidoczniej zadowolony ze swojego małego żarciku, który właśnie wydostał się z jego pyszczka- Witam w ten radosny i biały czas!
Don't know what's waiting down below
⛧ The wolfpack lurks, awaiting you ⛧
- To follow, to bleed -
[Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8][Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8][Obrazek: f2u_wolf_paw___white_by_tarunyada_d5ls9s...D6vCucfu-8]
It's time for you to return, they decide
⛧ Oh no, oh no, the wolfpack's waiting for them ⛧
Too calm, you'll see
- Below the surface waits for you -

LVL 7 90 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***
Ostatnia rozmowa z Roziskrzoną Nocą była niestety krótka. Głównie przez to, że wojowniczka musiała szybko gnać na trening swojej terminatorki. Płomyk nie miał takich problemów bo… Ogórkowa Łapa nie za bardzo był chętny do treningów. Może chorował? Kto tam go wie. Płomyk zawsze na niego czekał o ustalonych porach no ale się nie zjawiał. Więc na ten moment nie bawił się w mistrzowanie. Więc mógł spokojnie korzystać z życia. Dlatego też udał się na granice z Wichrem. Był niedaleko Barwnej Łąki. Postanowił zabrać Iskrę na krótki spacer aż dojdą do miejsca docelowego. Poczekał więc na jakiś patrol i poprosił grzecznie wojowniczki o poinformowanie, że właśnie czeka na swoją znajomą. Nie było to trudne z jego charyzmą i wichrowe damy z radością, poszły dać Iskrze znać.
Niby umówili się, że to właśnie dziś się przejdą ale wolał dać jej znać lub dowiedzieć się czy z dzisiejszego spaceru nici. Bo pewnie w klanie Wichru działo się dużo więcej niż w takim Cieniu. Więc… mogła mieć dużo pracy.
Usiadł blisko granicy i czekał na wieści lub na samą koleżankę. Ładnie wyczyścił swoje futro by prezentować się jak najlepiej. W końcu chciał zrobić dobre wrażenie i przy okazji ładnie wyglądać u jej boku. Nie chciał wyglądać jak jakiś dziadziuś. Dlatego zrobił wszystko by wyglądać jak najlepiej. A w tym akurat był bardzo dobry.

/iskierka my friend :>
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tymczasem od ostatniej rozmowy Iskrze jedynie przybyło terminatorów, więc... no znalezienie czasu na spacer było jeszcze większym wyzwaniem niż dotychczas. Szczególnie, że obiecywała zarezerwować cały dzień dla Cienistego wojownika. No skąd miała wiedzieć, że sprawy się tak pokomplikują? Znaczy... gdyby rzeczywiście czuła się na siłach na spotkanie to pewnie dużo szybciej udałoby się jej poprzesuwać wszystko w swoim harmonogramie i utworzyć okienko. Rzecz w tym, że z różnych przyczyn w ostatnich księżycach dużo większy komfort odnajdywała w machinalnym wypełnianiu obowiązków i treningach pożerających jej całe zasoby sił na interakcje społeczne. Nie angażowała się w rozmowy, dni jakoś mijały, nie myślała zbyt wiele i było fajnie. Szkoda, że ta stagnacja nie pomagała na dziury w pamięci i przelewający się przez łapy czas.
Pamiętała, że byli umówieni, ale gdyby nie Pohukująca Sowa to pewnie zapomniałaby, że dzisiaj jest dzisiaj. Podziękowała więc jej, otrzepała sierść i ruszyła pod granicę. Nie traciła czasu na przylizywanie sierści – nie była Jaśniejącym Płomieniem, czuła się nieswojo z ułożonymi kłaczkami i nachodziły ją niepokojące myśli. Więc na spotkanie poszła wyglądając jak zawsze (no, jak w lepsze dni), czyli bez kołtunów i błotnych smug, ale z potarganym futrem. Ościste włosy łączyły się w kłaczki i odstawały we wszystkie strony.
Chociaż gdy dotarła i zobaczyła jak odstrzelony jest jej towarzysz, na moment zrobiło jej się głupio, że sama wygląda jak dzikus. Skąd miał wiedzieć, że to był świadomy wybór, taka stylizacja, a nie efekt zaniedbania czy... potrząsnęła łbem, by uciec ze spirali coraz gorszych myśli i przywdziała na pysk ciepły uśmiech.
– Wybacz, że tyle musiałeś czekać. – przeprosiła na wstępie, bez precyzowania czy chodziło o czekanie w tym momencie, czy próby znalezienia jakiegoś sensownego dnia na spacer, czego nie ułatwiał jej paskudny nastrój.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czekał cierpliwie aż na horyzoncie spostrzegł znane mu już futro. Wstał wtedy i posłał wojowniczce szczery i miły uśmiech. Cieszył się, że ją widział. No i, że przyszła. Bo zawsze mogła mieć przecież inne plany.
Jednak widać było, że Roziskrzona Noc była trochę zabiegana. Wyglądała na taką. Czyżby biegła do niego by zdążyć? Niepotrzebnie! Przecież nikomu się nigdzie nie spieszy. Mieli dziś odpoczywać a nie stresować się błahostkami.
Podszedł do towarzyski i uśmiechnął się ciepło. – Nie musisz za nic przepraszać. Nie przejmuj już się tym. Grunt, że znalazłaś trochę czasu. – uspokoił ją a następnie otarł się przyjacielsko o jej policzek a potem się odsunął. - Zacznijmy więc naszą naukę: jak wypoczywać. – zaśmiał się pod nosem. – Widzę, że bardzo Ci się teraz ona przyda. Dużo pracy? Czy się czymś martwisz? - zapytał
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieco odruchowo odwzajemniła otarcie się o policzek, chociaż od księżyców była przyzwyczajona do bardziej bezkontaktowych form powitań. Nie należała do najbardziej niedotykalskich, czy dbających o idealnie ułożony kłaczek, więc jak dla niej była to całkiem naturalna sprawa.
– A weź mi nawet nie przypominaj. – rzuciła dramatycznie. Zbyt dramatycznie by nie zinterpretować jej reakcji jako rozbawienia. – Pracy zawsze jest tylko coraz więcej, jestem pewna, że jeszcze z dwa czy trzy obowiązki mi władza dorzuci to zostanę pierwszym kotem, który nauczy się rozdwajać. Bo bez tej umiejętności to czarno to widzę. – nie chciała się użalać nad sobą, ale nie chciała też kłamać, że wszystko jest w najlepszym porządku. Jedyne co mogła to obrócić to wszystko w żart. Miała z tym doświadczenie, przecież całe jej życie to był jeden, wielki żart. – A ze zmartwieniami to wiesz jak jest, zawsze się znajdzie jakiś powód dla nich, nic nowego. – celowała w równie beztroski ton co przy poprzednich tłumaczeniach, ale smutny błysk w kolorowych oczach nieco zaburzał efekt końcowy. Potrząsnęła łbem. – Ale dobra, to od czego zaczynamy? – spytała z zaciekawieniem, licząc po cichu na to by pierwszym krokiem nie była jednak rozmowa o problemach.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiedział, że Roziskrozna Noc była pracowita. Wyglądała na taką. No ale nie sądził, że w Wichrze jest taka bieganina. No ale nie będzie na tym dużo główkować. Chociaż warta oby się dowiedzieć co nie co. W końcu był w połowie też wichrowcem. – Aż tak jest źle? Rany… Ale chyba was jest więcej niż nas, cienistych? Tak przynajmniej zauważyłem. Jest u was dużo więcej wojowników. Ale tak inaczej patrząc… pewnie macie sporo głów do wykarmienia. – skomentował. - Rozumiem Cię. Sam mam dużo pracy przez to, że jest u na ubytek wojowników. A terminatorów i kociąt mam potąd. – pokazał łapą a potem westchnął. – Więc czasem mam dość a zwłaszcza, że często po pracy nie ma jak umilić sobie inaczej czasu. - ciągle te same pyski… zero ciekawych tematów do rozmowy. Czuł się jak w klatce.
– Wierze jednak, że niedługo będzie lżej. Zobaczysz. Musisz po prostu znaleźć w swoim planie czas na wypoczynek. Gwarantuje ci, że nawet chwila leżenia w cieniu może pomóc. – uśmiechnął się miło.
Na jej następne słowa, drgnął swoimi uszami. Coś ją definitywnie martwiło. Patrzył się na nią chwilę z zapytaniem w oczach. Ale po chwili wymyślił, że zostawi ten temat na potem. Mieli teraz wypoczywać i nie chciał psuć humoru. Jeżeli potem nadejdzie taka okazja to zapyta o to. Bo wyglądało na to, że nie wygadała się nikomu o tym i trzymała to głęboko w sobie. Brzmi znajomo.
– Nie wiem czy często wychodzisz na ziemie niczyje więc… Postanowiłem Ci pokazać ciekawą rzecz. Jest niedaleko i do tego jak się tam dostaniemy to są ładne widoki z góry. – wyszczerzył swoje białe kiełki. – Jeżeli nie masz nic przeciwko to chodźmy. – mruknął łagodnie a następnie szturchnął wojowniczkę delikatnie ogonem w bok z przekąsem.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kos czasami miała takie dni, kiedy emocje przejmowały nad nią górę i niewiele była w stanie z tym zrobić. Choć odciągała się od tęsknoty pracą, nigdy nie udało jej się w pełni zapomnieć o przeszłości i... Ta później ją napadała. Najczęściej w nocy, tuż przed snem.
Dziś też tak było. Położyła się spać po pracowitym dniu i nie mogła zasnąć. Zwijała się i prostowała na przemian, żeby w końcu jakoś zasnąć. Ale nic. Powiedziała Kajakowi i Łatrzyk, że zajmie się ich dzisiejszym patrolem wieczornym. Samotnie więc przeszła granice pod osłoną nocy, lecz zamiast wrócić, pobiegła w kierunku domu. Klany zawsze będą jej domem, czy tego chce, czy nie. Tam spędziła pierwsze księżyce swojego życia i to miejsce widzi w pierwszych wspomnieniach. Może nie są one piękne, ale są i ich nie usunie. A tam, gdzieś pośród cienistych bagien musi być Płomyk. Może śpi teraz wtulony w partnerkę, albo jak ona, włóczy się po terenach. Z Płomykiem nie widziała się bardzo, bardzo długo. Ciekawe, czy ten w ogóle o niej pamięta i czy dalej będzie chciał się z nią zadawać.
Zachowała się bardzo głupio. Był środek nocy, a ona wałęsa się po terenach pobliskich Cieniowi i liczy na to, że Płomyk gdzieś się zaraz pojawi...
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy Płomyk się szlajał? Oczywiście. Korzystał z każdej mu danej wolnej chwili. Ale nie był na tyle głupi by plątać się samemu nocą. Dlatego dziś był w pobliżu granicy z ziemiami niczyimi ale na patrolu. Wraz z dwoma innymi wojownikami. Nie rozmawiali za bardzo ze sobą. Po prostu pracowali jak na wojowników przystało. Poza tym byli zaangażowani w obgadywaniu tego co się ostatnio działo na zgromadzeniu a on… Nie za bardzo się tym interesował. Może gdyby tam był to byłyby bardziej tym przejęty a tak to nie szczególnie. Mało go interesowały jakieś dramy bez jego udziału.
W pewnym momencie postanowili się rozdzielić. Też głownie dlatego, że kończyli patrolować swoją cześć. Płomyk tak więc oddalił się kawałek i zaczął węszyć. I ku jemu zdziwieniu wyczuł dość interesujący zapach. Postanowił to sprawdzić i zaczął iść za zapachem. A gdy w końcu dotarł do wyznaczonego mu miejsca, kocur zamrugał kilkukrotnie oczyma.
Przed sobą ukazała mu się Kos. Ledwo potrafiła złapać oddech, najprawdopodobniej biegła przez większość drogi. Do tego definitywnie czegoś szukała a może kogoś. Czyżby szukała właśnie jego? W jakim celu no i czemu o takiej porze?
– Kos? Co ty tu robisz! Chcesz, żeby nocny patrol Cię tu złapał? – szepnął, trochę podnosząc głos ale nie na tyle by patrol to usłyszał. – Czemu się włóczysz nocą? Chcesz, żeby Cię coś zjadło? – czemu postąpiła tak nierozsądnie.
Nagle zatkał jej pysk swoją łapą gdy usłyszał szelest w pobliskich krzakach. Nachylił się do jej ucha po czym szepnął. – Schowaj się w tych krzakach i ani drgnij. – rozkazał po czym ruszył w stronę hałasu.
Jak też i przypuszczał byli to jego koledzy. Uśmiechnął się do nich po czym powiedział, że wszystko jest w porządku. Chwilę pogadali po czym na koniec zaczęli się zbierać do obozu. Płomykowi udało się uwolnić od nich śpiewką o tym, że ma jeszcze jedną zwierzynę do zaniesienia o której niby zapomniał. O dziwo podziałało i po chwili gdy został sam, wrócił do szylkretki. Był spięty i chciał sensownego wyjaśnienia.
– Możesz już wyjść. Poszli sobie. – powiedział normalnie po czym usiadł. – Co ty tu robisz hmm? Aż tak się nudzisz w tym swoim klanie, że potrzebujesz wrażeń? – zwęził trochę oczy po czym owinął ogon wokół sowich łap.
Po ostatnim spotkaniu był trochę sceptycznie nastawiony do kocicy. Męczyły go te tajemnice o których nie mógł wiedzieć.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Była strasznie głupia, że tak tutaj przybiegła. Jaka jest w końcu szansa na to, że o tej porze ktokolwiek z Cienia nie będzie smacznie spał w bezpiecznym obozie? A jednak, ktoś zwiedział Cieniste granice. Mniemając po ilości zapachów, cały patrol. Natychmiastowo przyczaiła w czeluściach krzaków i z zamarłym oddechem czekała na rozwój sytuacji. Co, jak ją znajdą? Jeszcze wezmą ją za członkinię nieistniejącej Pożogi i nie wróci do obozu Nowego Świtu cała. A lata leciały i na pewno nie była tak sprawna jak kiedyś... Nim zdążyła się całkowicie uspokoić, do gąszczu wszedł Płomyk. Posłusznie zamarła. Ufała mu. Musiała mu ufać, albo nie wróci do swoich w jednym kawałku.
- Nie, ja... - zaczęła się tłumaczyć, jednak ten nakazał ciszę, więc zamilkła całkowicie.
Kos z całą pewnością nie spodziewała się spotkać swojego przyjaciela. A tu proszę, jeszcze do niej wrócił.
- Dziękuję - wymruczała między sapnięciami. - Nie nudzę się w swoim Klanie - poprawiła go szybo, nawet z lekkim poczuciem winy. W Nowym Świcie nigdy nie będzie nudno. - Ja... Potrzebuję chwili przerwy. Za dużo się u nas dzieje i nawet nie mam czasu na oddech - wyjaśniła. - I stęskniłam się - przyznała nieśmiało. - Za tobą.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie za bardzo chciało mu się tu być a przynajmniej nie o takiej porze. W końcu w każdej chwili mógł tutaj przyjść następny patrol. Co on im wtedy powie? Coś typu: ,,Spoko ziomki to tylko samotniczka. Wcale nie jest blisko naszej granicy i nie zachowuje się podejrzanie.’’ Takie coś na pewno by nie przeszło. W sumie nie miał pomysłu na to jakby miał wytłumaczyć jej obecność tutaj. Nie miał do tego głowy o tej porze. Plus on mógłby zostać odebrany podejrzanie, ukrywając samotniczkę w krzakach. Więc dobrze, że jak na razie nikt ich nie przyłapał.
– Można się nudzić nawet mając dużo rzeczy na głowie. Praca to nie zabawa. – poruszał barkami. On też miał dużo rzeczy jako wojownik i to nie sprawiało, że się nie nudził. Wręcz ostatnio ciężko mu było się wyrwać z tej nudy.
Na jej słowa, kocur się zaśmiał. – Ja rozumiem, że jestem uzależniający ale nie wiedziałem, że aż tak. – uśmiechnął się rozbawiony po czym wstał i przybliżył się do kocicy. Przeszedł koło jej prawego boku potem koło jej pleców a następnie zatrzymał się przy jej lewym boku. Spojrzał się na nią z ukosa , przy okazji muskając ogonem jej prawy bok. – A więc? Stęskniłaś się tak bardzo, że musiałaś mnie zobaczyć teraz w nocy? No chyba, że masz inny powód. – zapytał a potem dodał. – Musiałaś kawałek tutaj dość. Nie powinnaś tak się zapuszczać w las o tej porze. Doskonale wiesz jakie nosi to ryzyko. A jako przywódczyni czy coś w ten deseń musisz potem wrócić cało w jednym kawałku do swojego klanu. – pouczył ją jak jakiegoś kociaka. – O tej porze raczej się śpi a nie szuka wrażeń.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiedziała trochę więcej od Płomyka o ciężkiej pracy. Kocur pewnie lada dzień wstąpi do starszyzny, a Kos? Kos niewiele się wiekiem od nim różniła. Jednak ona na pewno tak prędko nie spocznie i będzie aż do śmierci pracować okropnie ciężko.
Wysłuchiwała jego słów z zaciśnięciem zębów. Nie chciała przecież na niego krzyczeć - to nie wina kocura, że ma tyle na głowie, i tak mało otrzymuje. Ale kiedy ten zaczął wręcz narzekać i tak dziwić się jej obecnością, nie wytrzymała.
- Jeśli nie chcesz, żebym tutaj była, to sobie pójdę! - obruszyła się. - Czy to źle, że pragnę ciebie zobaczyć? Nie miałeś kiedyś, nigdy, nocnych pragnień? Nie tęskniłeś nigdy za nikim w nocy? - wypytywała. - I jakie to niby ryzyko?! Coś mi się stanie? Oboje jesteśmy starzy, ot, jeden-dwa kroki od przejścia na srebrną skórkę. Dzień w tę czy w tą nie robi mi jakiejś ogromnej różnicy - rzuca obruszona.
Buzuje tak chwilę, aż uświadamia sobie, że skrzyczała niewinnego kocura.
- Przepraszam - tłumaczy szybko. - Po prostu... Jestem wyczerpana. Potrzebowałam przerwy...
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Reakcja Kos bardzo zaskoczyła Płomyka. Nie sądził, ze tak nagle wybuchnie bez powodu. Przecież tylko rzucał żartami jak zwykle. Więc czemu nagle szylkretka obraziła się na niego? Co prawda trochę się spiął widząc ją tu i teraz w nocy. Mógł mieć przez to kłopoty gdyby inni zauważyli, że chowa jakąś samotniczkę w krzakach. A jakby Wirek się o tym dowiedział to ugh…
– No nie złość się tak. Przecież tylko pytam. – starał się ją uspokoić, znów muskając swoim ogonem jej bok.
Jej następne słowa sprawiły, że kocur bardziej nastawił uszu w jej stronę. Skąd nagle taka… Nerwowość i pewne załamanie? Plus pytanie o tęsknotę za kimś eh… Czemu zawsze musiała uderzać tam gdzie Płomyk coś jeszcze czuł. – Oczywiście, że nie. Ale chyba mam prawo być zdziwionym. Nigdy nie odwiedzałaś mnie o takiej porze. – mruknął po czym dodał. – Skłamałbym gdybym powiedziałbym, że nie. Chyba potrafisz się domyślić kiedy przeżywałem głęboką tęsknotę i kiedy miałem wiele nocnych podróży. – nie ciężko wpaść na to w jakim okresie życia Płomyka to było.
Kolejne słowa kocicy sprawiły, że Płonący Las znów się zdziwił. I to jeszcze bardziej niż przedtem. – Zaskakujesz mnie coraz bardziej Kos. Skąd nagle tyle pesymizmu. Prawda, nie jesteśmy młodzi ale to nie znaczy, że powinniśmy się tym dobijać. Mamy jeszcze sporo czasu. I powinnaś go w pełni wykorzystać a nie zamartwiać się. Zrób to co chcesz. Teraz nie musisz się przejmować konsekwencjami. – jako staruszkowie już nie muszą przejmować się niczym. Bo wkrótce zniknął z stąd. Więc są to ostanie księżyce odpoczynku i czasu na robienie tego czego się chce.
Na całe szczęście kocica uspokoiła się. Nie wiedział czy to przez jego słowa ale dobrze, że już nie była taka roztrzepana.
– Właśnie widzę. Twoi podwładni muszą bardzo dawać Ci w kość. Pozwól, że zaradzę coś na to. – mruknął do jej ucha a następnie przejechał językiem wzdłuż jej szyi. Od dołu aż do góry. Odsunął swoją głowę i uśmiechnął się niewinnie. – I co? Dalej o nich myślisz? – to była sprawdzona technika. Kos musi się nauczyć w końcu by mieć czas chwilę dla siebie. Dla swojego dobrego samopoczucia. Dbanie o futro, codzienna pielęgnacja już sprawiała jako taką przyjemność.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W Płomyku było coś kojącego, co pozwoliło Kos istotnie się uspokoić. Wzięła dwa głębsze oddechy i skupiła się na kocurze. Od razu lepiej. I dobrze było słyszeć zrozumienie w jego głosie. Kos przecież tak nieładnie go potraktowała, a on dalej spokojnie ją wypytuje. Takich kotów potrzeba w swoim życiu jak najwięcej. W milczeniu przysłuchiwała się słowom cienistego. Rozumiała go. Nikogo innego.
- Masz prawo - nie sposób się z nim nie zgodzić. - Po prostu moje stado ma pewne zasady i dla naszego bezpieczeństwa nie jestem w stanie przekazać ci pewnych informacji - mruknęła. Bezpieczeństwo Nowego Świtu. I tak pewnie Klany w jakiś sposób wiedziały o ich życiu, ale nikt się nimi nie interesował, i dobrze. Specjalnie przenieśli się tak daleko od Klanów.
- Uh - westchnęła na głos. - Jestem zmęczona. Ciągłe patrole, polowania, brak mi chwili wytchnienia... Nasze stado ma ciężkie czasy. Brakuje nam członków zdolnych do pracy i spada na mnie większość obowiązków - tłumaczy, dziwnie otwarcie. Ale coś w Płomyku jest, co wzbudza w niej zaufanie. Z resztą, Płomyka w Cieniu i tak pewnie uznają za wariata, co za różnica czy mu powie czy nie. I tak mu nie uwierzą, ktokolwiek by u nich nie rządził.
A później Płomyk zbliżył się do niej i pomógł jej się rozluźnić. Krótko mruknęła, gdy ciepły język Płomyka przejechał po jej szyi.
- Nie - mruknęła zdecydowanie. - Już o nich nie myślę.
Obrazek- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-
xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx





LVL 6 260 / 500
MedLVL 0 3 / 100
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na jej słowa przekręcił oczyma i westchnął przeciągle. - Nie wiem czym się przejmujesz. Nawet gdybym wiedział cokolwiek na wasz temat to nikt mi by nie uwierzył. - miał słabą reputację w klanie i pewnie nie wszyscy brali go tam na serio. Płomyk był jedynie ciekawy. Poza tym zawsze starał się kolekcjonować informacje. Były cenne i mogłyby kiedyś mu się przydać. Bo co jeżeli klan go znów wykluczy? Na starość będzie się plątał po siedlisku dwunogów? Wolał mieć jakieś wyjście awaryjne.

Na jej kolejne słowa delikatnie kiwnął głową a następnie zwęził swoje oczy. Uśmiechnął się po czym usiadł obok Kos. Przysunął kocice bliżej siebie swoim ogonem a następnie mruknął. - Czyli przyszłaś chcąc się zrelaksować. W takim razie... Jestem do twoich usług. - powiedział po czym mruknął. - Dziś ta noc należy do Ciebie. - powiedział spokojnie.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości