Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
I odwaga miała swoje granice... po tym rozpoznawał butę.
Ale może to charakteryzowało młodość. Może to było nieodłącznym elementem samotniczego życia. Kiedyś tego nie rozumiał. Odtrącił to, uznając za objaw... zepsucia, jeśli nie zatracenia moralności. Świadomego błądzenia. Czy jednak rozmowa z Wawrzynkiem, ponowne spotkanie z Brzózką, wszystkie te niewiele znaczące odejścia i powroty nie zmieniły jego perspektywy? Diametralnie, jednak to nie jemu przypadło posmakowanie wolności. Dobrze czuł się, oplatając tą należącą do innych.
- Na dole? - uniósł brew - Och, przywykłem do spoglądania na świat z góry, nie widzę zatem potrzeby. To, co w dole przestaje być wtedy jakkolwiek pociągające... i zostaje na wyłączność takim, jak ty. Tym niepotrafiącym się dzielić.
Sam nie był w tej kwestii żadnym autorytetem, jednak swą zaborczość pozostawiał w granicach Klanu. Tu nie był u siebie. Spojrzał na rozmówczynię nieco łagodniej, może nawet z błyskiem w oku. Tym z rodzaju posyłanych młodym gniewnym.
- Czy ja? Cóż, nie tylko. To ogólnoprzyjęta nazwa. - wyjaśnił - A przynajmniej w Klanach, u nas. Tereny te nie należą do żadnego z nich, toteż zwyczajowo zwie się je niczyimi. Ma sens?
Skoro pozwoliła - zajął miejsce, posyłając tamtej ciekawskiej istocie uważne spojrzenie.
- Meteor...? A to, co miałoby niby oznaczać? - zapytał - Och, trudno coś dostrzec, gdy całą uwagę pochłania brzęczący obiekt nad głową... Ale spójrz tam, to stąd prowadzi droga do Klanów. Nie nastawiałbym się jednak na ciepłe przyjęcie, wielu z nich nie cechuje się równie wielką gościnnością, co ty. Ot, taka ciekawostka.
Nie nosiła na sobie woni Osiedla, jednak jej aparycja to właśnie z tym miejscem budziła jego skojarzenie. Jak dzieci Nucącej Łapy, ich ojciec, potomstwo jego kuzynki... Osiedlową egzotykę miała wypisaną na skórze. A było tak, przynajmniej oceniając to z jego perspektywy. Tej leśnej, przyjętej za normę.
- Ach, ja? Psia Gwiazda. - przedstawił się - Może być Pies... co miejsce, to nowe imię, ha. A ty - ciebie skąd tu przywiało?
Nie spodziewał się, iż miałoby to obudzić w głowie tamtej jakiekolwiek skojarzenia... a nuż. Może była go w stanie jeszcze czymś zaskoczyć.
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Miniatura przyciemnionego geparda. Poprawnie zbudowana Meteor przemieszcza się na twardych jak skała, umięśniony łapach, chociaż talię ma jak u osy, oczywiście tej wściekłej. Nie jest typowym czołgiem, ani tym bardziej patyczakiem, jej sylwetka stanowi idealny kompromis między siłą a zwinnością, a w każdym razie tętni życiem, bije od niej krzepą. Nawet krótkie futerko zdrowo błyszczy. Przez grzbiet i ogon biegnie czarna szeroka pręga, boki zdobią różnej wielkości rozetki, a łapy gęsto rozmieszczone, postrzępione pręgi. Wszystkie te czarne smużki, plamki, kropki naniesione są na brązoworudą bazę. Poduszki łap oraz nos ciemnobrązowe. Ma małe, delikatnie zaokrąglone uszy, a na czole wytłuszczone znaczenie w kształcie literki "M", jak Meteor. Nos kotki z natury jest trochę zadarty, pociągnięty czarnym konturem, za to pod brodą i na samym koniuszku mordki po sierści rozlało się troszkę mlecznej bieli. Okolice oczu, niczym robione u profesjonalnej makijażystki, subtelnie rozjaśnia beż, zaś same oczy... Cud miód i taki też ich kolor - miodowy!
Meteor nie nadawała się do życia w czterech ścianach... taka prawda. Kotka odznacza się gigantyczną potrzebą ruchu, przestrzeni, wyzwań, hołdując zasadzie pokroju "w zdrowym ciele zdrowy duch"; w zamknięciu popada w klaustrofobię. Jest uparta, niewylewna, zdyscyplinowana, a gdyby popytać o Meteor bardziej i nie w jej obecności, to wyjdzie też na to, że przemądrzała, egotyczna. Nigdy nie znalazła się w sytuacji, w której coś zachwiałoby jej pewnością siebie, toteż otwarcie mówi co myśli, a poza tym nienawidzi gierek i mentalnie skarlałych kotów, zwłaszcza pozerów. Czasem prychnie, czasem syknie, ale wynika to raczej z niezagryzania zębów w obliczu usłyszenia jakiegoś farmazonu, aniżeli z prób bycia fajnym luzakiem. Ceni tych, którzy są w czymś naprawdę dobrzy i nie zauważa przeciętności, jakby tylko z musu akceptowała, że można oddychać nie mając celu, czy ambicji. Na tle dystyngowanego rodzeństwa z pewnością najbardziej przyziemna... jak przystało na meteor, który właśnie z impetem piee...uderzył.
Widemko (cień)
Puściła mimo uszu uwagę, że niby nie potrafiła się dzielić. Gówno widział, gówno o niej wie, w kanalizacji był i co najwyżej sobie tam śmierdział. Każdy, kto miał rodzeństwo - a Metka przecież miała - prędzej czy później akceptował ten niewygodny fakt, że nie jest się pępkiem świata i nie wszystko należy się na wyłączność. Oczywiście nie zawsze było słodko i sprawiedliwie, prawo silniejszego, bądź jak kto woli prawo pięści, działało między siostrami oraz braćmi bez zarzutu, ale też nie ma co się oszukiwać i wypierać oczywistej prawdy - rodzina jak nic innego była kluczem do prawidłowej socjalizacji. I za tę rodzinę Meteor wydrapałaby oczy, gdyby tylko każde z nich nie poszło, do jasnej pogody, w przeciwną stronę świata. I z Kometą, i z Mgławicą podzieliłaby się ostatnią myszą.
- Ma sens - burknęła później, zgodnie z prawdą, na wywody kocura o ziemiach niczyich, po czym wyraźnie odleciała myślami w inne rejony, gdy wspomniał o klanach. Klany, klany, klany. Coś było. Czoło młodej samotniczki sfalowało się w namyśle, jakby chciała wyłuskać z pamięci nawiedzoną paplaninę swojej matki klanowiczki. Kolejne słowa niejakiej Psiej Gwiazdy rozwiały wszelkie wątpliwości i pozwoliły jej spojrzeć na osobę kocura z szerszej perspektywy, łapiąc horyzont tego, o czym słyszała, co znała z historyjek. A więc to prawda…
- Klany? Ach taak, Kodeks Wojownika, Gwiazdy, klan Cienia, Złote Skórki z aniołkami i takie tam? – parsknęła jak rumak przed wyścigiem i ruszyła wzdłuż ściany, wyrzucając łapy daleko do przodu. Przy każdym kroku futro na jej karku unosiło się o kolejne milimetry, a sama Meteor rosła i nakręcała się, jak się wydawało, w linczu przeciwko klanom. – Koty Łapy i koty nakładające papki ze ślimaka na rany. Strzeżecie swoich ziem jak te wyszczerzone Psy, a Ty w dodatku sam jesteś Pies. Uuu… Samotnicy niech się strzegą, to my trzęsiemy tym lasem… - przedrzeźniła własne wyobrażenie, obniżając na chwilę ton. - Odjechani jesteście i dziwię się, że Wam się chce prowadzić ten cyrk przez okrągły rok, rok w rok, ale coś Ci powiem… – Meteor zatrzymała się nagle przed samym czubkiem nosa rozmówcy, popatrzyła rozognionym wzrokiem prosto w jego ślipia, wyczekała kilka chwil i obnażyła podobne do szpilek kiełki… W perfidnym uśmiechu.
- Macie zasady. Nie czekacie aż Wam wszystko samo spadnie z nieba, jesteście niezależni od ludzi. Szacun. A meteor to… Hm… Podobno to taki kamyk, który spadł stamtąd - strzeliła cienkim ogonem w górę, jakby chciała nim przebić dach - i dawno, dawno temu zabił wszystko co się ruszało. Odjazd, nie? Mój brat też ma takie niebezpieczne imię - Kometa. Ale powiedz Pies, czy w tym klanie jest co robić, czy nuda? Jak się zapisać? Może i bym sobie spróbowała, chyba że wieje nudą to nie, już się dostatecznie wynudziłam i dlatego teraz sobie… - szukam guza - ...chodzę.
Przycupnęła obok kocura, ale nawet wtedy jej ogon niecierpliwie wyznaczał Cienistemu czas na udzielenie odpowiedzi. Tyk, tyk, tyk.
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
I w tej kwestii wyłaniała się między nimi istotna różnica.
Socjalizacja, wychowanie, dorastanie pod strzechą, czy pod koronami drzew. Temperament, system wartości, środowisko, cokolwiek innego, co miało na to wpływ - pogląd Psiej Gwiazdy na kwestie rodzinne zgoła różnił się od tego wyznawanego przez Meteor. Choć ta gotowa była za rodzeństwem skoczyć w ogień (choć sprawiała również wrażenie takiej, co skoczyłaby w płomienie dla samego... doznania), Pies nie kiwnąłby w tym czasie palcem. Właściwie, to gotów byłby pozbawić tamtych głów, gdyby tylko było to ceną za zachowanie ów palca. Nie był szczególnie rodzinnym kotem, nawet jeśli uznawał, iż miejsce kotów, z którymi łączyła go krew Polnej Gwiazdy, jest w Klanie Cienia. Z tymi przecież najlepiej wychodziło się na zdjęciach.
- Srebrna, ale owszem, to by się zgadzało. - odparł kąśliwie - A do tego znaczenie granic, zjadanie żab... Klan Cienia, ale również Gromu, Rzeki i Wichru. Brzmi znajomo?
Doprawdy, interesujące. Nic jeszcze jednak nie oznaczało, wielu samotników miało wiedzę o Klanach - jeśli nie tę przekazaną od krewnych - byłych członków Klanów, to zasłyszaną od innych wałęsających się w okolicy, samotniczych bradiag i wagabundów. Czemu jednak Klan Ciernia okazał się jednym z pierwszych jej skojarzeń? To zastanowiło go na nieco dłużej.
Zmierzył się z dumnym spojrzeniem cętkowanej samotniczki. Żywioł. Tyle mógł o niej powiedzieć po tej krótkiej prezentacji.
- Skąd w takim razie spadłaś ty? - zapytał z przekąsem - Nie sprawiasz wrażenia, jak gdybyś miała zabić wszystko dookoła. Nie wątpię jednak, że jesteś w stanie...
Kometa. Doskonale znał to imię i momentalnie cała ta zagmatwana zagwozdka zaczęła układać się w istotnie spójną całość. Choć tak inna od dwójki egzaltowanego rodzeństwa, wciąż nosiła na swej skórze cętki i osobliwe miano. Zmarszczył czoło. Ile jeszcze chodziło ich po tym Lesie?
- Znam Kometę. - oznajmił poważnym tonem - Nosi teraz zgoła inne miano. Co więcej, znam również Mgławicę, jak zakładam i to imię powinno ci coś mówić...? Ach, Klany. Z pewnością nie są nudne. Dołączyć mogą wyłącznie wybrani, a tak się składa, decyduję o tym ja... Brzmi zachęcająco? Sam nie wiem, czy powinno. To nie rozrywka dla każdego. Nie dla byle kogo.
Jednak - czy dla niej? Przypuszczalnie. Tak, jak gdyby to od niego nie zależał ostateczny osąd...
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Istne książątko. Mały Książę, prezentuje się iście niewinnie, grzecznie, a swoją postacią wzbudza wręcz same pozytywne emocje! W swoich ruchach, jak i zachowaniu, nie raz został wzięty już za potencjalną kotkę. W jego mniemaniu był to komplement. W końcu był tak bardzo delikatny! Cała jego postać była biała, smukła i wysoka. Długie futro, orientalna budowa pyska, wielkie trójkątne uszy i błękitne oczy. Wszystko to składa się na jego anielską wręcz postać. Pod owym białym płaszczem kryje się jednak coś niespodziewanego. Zawsze uważano, iż przyszło mu być podobnym do matki, acz miał coś z ojca. Biel skrywała jego bycie rudym pointem o tygrysich pręgach.
Mały Książę, taki niewinny i grzeczny! Nie można powiedzieć, iż kocurek pozbawiony jest dobrych manier. Rzecz można, iż od nich aż kipi. Wszelkie jego zachowania, słowa, działania, wszystko to ma sprawić, iż wkupi się w łaski rozmówcy. Im dłużej ma się z nim do czynienia, tym ciężej stwierdzić jaki jest dokładnie, jaki jest jego cel? Do czego dąży? Bo… każdy gdzieś dąży, prawda? On na pewno też! W całej jego otoczce kulturalnego chłopaczka, czai się jakiś niepokój. Ci bardziej spostrzegawczy mogą dostrzec w nim oznaki, iż wszystko to jest jakąś grą. Jego własną, prywatną grą. Skąd więc u niego skłonności do kombinowania? Ot - dla czystej zabawy. Nie ma w końcu niczego lepszego niż rozrywka. Oczywiście taka, która zostaje zaserwowana dla niego, czasem i kosztem innych. Cóż to w końcu za życie, które nie zostaje zmącone, w którym nic nie zostało namieszane? Książątko potrzebuje rozrywki.
Błękitne Bajorko | Lucyfer
***
Księciunio miał zaskakująco dobry humor. Podobał mu się chaos, który zapanował w Cieniu. Ciekawie się to obserwowało, a smaczku dodawał fakt, iż ta farsa nie dotyczyła niego w żaden sposób! Ograniczył się więc do obserwacji. Komentarze zachował dla uszu brata, przy innych zwyczajnie milcząc.
W całej tej sytuacji będzie niczym rzeka! Trochę tutaj skręci… potem odbije w drugą stronę, a wszystko zależne od tego, gdzie to mu w danej chwili będzie wygodnie.
Gęś miał styczność z rzeczami dwunogów, stąd też brak większej reakcji na kolejny ich wymysł.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
Zrobiła duże jak na nią postępy bardzo ciężko pracując nad swoim mówieniem pod okiem medyka i matki, ale mimo to nie udało jej się zdobyć sympatii Promyka. W ogóle żaden kocur w klanie nie przejawiał jakiegokolwiek zainteresowania nią jako kotką podczas gdy inni szczęśliwie trafili na swoje drugie połówki. Być może dlatego, że to kotki związały się z kotkami. Nie miała nic przeciwko temu, ale cóż mogła poradzić na to, że ją zdecydowanie bardziej interesowała płeć przeciwna? Każdy wszak ma własne preferencje. Nie będąc jednak w stanie trafić w Wichrze i na takiego, który by ją chciał i takiego, który według niej samej byłby odpowiedni ostatecznie doszła do wniosku, że dalsze szukanie partnera to strata czasu. Wyżaliła się więc swojemu ojcu, a Słoneczny Brzeg podsunął jej wówczas dość niezwykły pomysł, który jednak bardzo spodobał się złocistej olbrzymce. Skoro uważają, że nie jest dobrą partią, to nie potrzebuje ich. Zdobędzie kocięta od jakiegoś losowego kocura, który nawet nie będzie wiedział, że jest wojowniczką Klanu Wichru, bo przedstawi się jako samotniczka. Nie muszą się ze sobą wiązać, lubić czy znać. Wystarczy, żeby zaszła w ciążę, a potem ojciec pomoże jej przekonać wszystkich, że Gwiezdny Klan ofiarował jej dar posiadania kociąt samej z siebie bez udziału kogokolwiek w wyrazie uznania dla jej potężnej osoby. I kiedy wszyscy będą patrzeć na nią z podziwem, to wtedy takiemu Promykowi i innym będzie głupio, że nie dostrzegli wcześniej jaka jest wspaniała i dopiero sam Gwiezdny Klan musiał im to pokazać. Bitce niełatwo było nadążyć za tokiem myślenia zaprezentowanym jej przez ojca, ale wiedziała że on bardzo ją kocha i pragnie jej szczęścia, a poza tym złocista olbrzymka sama ogromnie chciała mieć kocięta zatem przyjęła cały plan bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Dla upatrzonego kocura zresztą też to będzie wygodne. Chwila spełnienia z kotką i zero jakichkolwiek zobowiązań, żyć nie umierać. Bijąca poszła zatem poza terytorium klanów, na ziemie niczyje, gdzie wytarzała się starannie w rosnącej w okolicy mięcie, aby nie można było rozpoznać na niej zapachu Klanu Wichru. Gdy była już pewna, że jej futerko porządnie czuć miętą wstała, otrzepała się i ruszyła dalej ku Leśnym Ostępom. Po drodze nawinął się jej nawet dorodny królik i teraz maszerowała zadowolona z pochwyconym zwierzęciem w pysku. Świetnie, będzie miała coś, co może dać kocurowi w zamian za pomoc w spłodzeniu kociąt, świeża zwierzyna to zawsze dobra rzecz na wymianę przy robieniu interesów. Wkrótce zatrzymała się przy jakiejś dziwnej rzeczy, którą zapewne postawiły tu Dwunogi, ale nie poświęcała jej większej uwagi. Nie było to nic żywego, więc niespecjalnie ją interesowało. Natomiast obecność białego kocura zdecydowanie już tak. Woń Klanu Cienia nie przywoływała najprzyjemniejszych wspomnień, ale sprawiał raczej dobre wrażenie. Wyglądał porządnie, może nie tak wielki jak ona, ale dobrze zbudowany…powinien być z tego całkiem udany miot kociąt, o ile oczywiście się zgodzi. Położyła królika na ziemi i skinęła lekko głową w geście powitania. - Hej! – miauknęła krótko i obserwowała wojownika w oczekiwaniu na jego reakcję.
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Istne książątko. Mały Książę, prezentuje się iście niewinnie, grzecznie, a swoją postacią wzbudza wręcz same pozytywne emocje! W swoich ruchach, jak i zachowaniu, nie raz został wzięty już za potencjalną kotkę. W jego mniemaniu był to komplement. W końcu był tak bardzo delikatny! Cała jego postać była biała, smukła i wysoka. Długie futro, orientalna budowa pyska, wielkie trójkątne uszy i błękitne oczy. Wszystko to składa się na jego anielską wręcz postać. Pod owym białym płaszczem kryje się jednak coś niespodziewanego. Zawsze uważano, iż przyszło mu być podobnym do matki, acz miał coś z ojca. Biel skrywała jego bycie rudym pointem o tygrysich pręgach.
Mały Książę, taki niewinny i grzeczny! Nie można powiedzieć, iż kocurek pozbawiony jest dobrych manier. Rzecz można, iż od nich aż kipi. Wszelkie jego zachowania, słowa, działania, wszystko to ma sprawić, iż wkupi się w łaski rozmówcy. Im dłużej ma się z nim do czynienia, tym ciężej stwierdzić jaki jest dokładnie, jaki jest jego cel? Do czego dąży? Bo… każdy gdzieś dąży, prawda? On na pewno też! W całej jego otoczce kulturalnego chłopaczka, czai się jakiś niepokój. Ci bardziej spostrzegawczy mogą dostrzec w nim oznaki, iż wszystko to jest jakąś grą. Jego własną, prywatną grą. Skąd więc u niego skłonności do kombinowania? Ot - dla czystej zabawy. Nie ma w końcu niczego lepszego niż rozrywka. Oczywiście taka, która zostaje zaserwowana dla niego, czasem i kosztem innych. Cóż to w końcu za życie, które nie zostaje zmącone, w którym nic nie zostało namieszane? Książątko potrzebuje rozrywki.
Błękitne Bajorko | Lucyfer
Skrzywił się na odór pochodzący od kotki. Mięta była nieprzyjemna i drażniła jego nos. Preferował inne zapachy… preferował inne koty…
Skinął głową w odpowiedzi, nie racząc Bitki swoim słowem. Na takowe musi sobie zasłużyć. Gęś miał w końcu duże mniemanie o sobie, a o tej tu… nos wojownika zmarszczył się. Była nikim, przynajmniej w chwili obecnej. Księciunio odwrócił się więc od kotki, pokazując jak mało interesująca jest w tejże chwili. Chcesz jego uwagi? Zasłuż! O!
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
- Interes…mam. – rzekła ze swoim zwykłym zacięciem kompletnie niezwruszona i obojętna na prezentowane przez Cienistego zachowania. Ona tu nie była po to, żeby się jemu podobać, a nawet to w tym wypadku i lepiej jako, że jej samej niezbyt by odpowiadała głębsza relacja z tym osobnikiem. Nie widziała sensu, żeby cudować i mordować swój biedny język oraz umysł, ponieważ pomysł ojca dało się zrealizować praktycznie z każdym kocurem. I jeżeli ten tu nie będzie chciał w tym uczestniczyć to najwyżej poszuka innego chętnego, jak dla niej w każdą stronę było w porządku. - Królik…za…kocięta. – przeszła od razu do przedstawienia sprawy, oczywiście możliwie jak najkrócej i jak najprościej. Wzięła głębszy oddech i podsunęła łapą upolowaną zwierzynę pod nos wojownika. - Tak…czy…nie? – spytała jeszcze powoli i z odstępami zarzucając ostatnie trzy słowa. Niełatwo przychodziło jej koncentrowanie się podczas mówienia, więc tym bardziej uderzyła ze swoją sprawą wprost, nie bawiąc się w żadne bezsensowne podchody.
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Istne książątko. Mały Książę, prezentuje się iście niewinnie, grzecznie, a swoją postacią wzbudza wręcz same pozytywne emocje! W swoich ruchach, jak i zachowaniu, nie raz został wzięty już za potencjalną kotkę. W jego mniemaniu był to komplement. W końcu był tak bardzo delikatny! Cała jego postać była biała, smukła i wysoka. Długie futro, orientalna budowa pyska, wielkie trójkątne uszy i błękitne oczy. Wszystko to składa się na jego anielską wręcz postać. Pod owym białym płaszczem kryje się jednak coś niespodziewanego. Zawsze uważano, iż przyszło mu być podobnym do matki, acz miał coś z ojca. Biel skrywała jego bycie rudym pointem o tygrysich pręgach.
Mały Książę, taki niewinny i grzeczny! Nie można powiedzieć, iż kocurek pozbawiony jest dobrych manier. Rzecz można, iż od nich aż kipi. Wszelkie jego zachowania, słowa, działania, wszystko to ma sprawić, iż wkupi się w łaski rozmówcy. Im dłużej ma się z nim do czynienia, tym ciężej stwierdzić jaki jest dokładnie, jaki jest jego cel? Do czego dąży? Bo… każdy gdzieś dąży, prawda? On na pewno też! W całej jego otoczce kulturalnego chłopaczka, czai się jakiś niepokój. Ci bardziej spostrzegawczy mogą dostrzec w nim oznaki, iż wszystko to jest jakąś grą. Jego własną, prywatną grą. Skąd więc u niego skłonności do kombinowania? Ot - dla czystej zabawy. Nie ma w końcu niczego lepszego niż rozrywka. Oczywiście taka, która zostaje zaserwowana dla niego, czasem i kosztem innych. Cóż to w końcu za życie, które nie zostaje zmącone, w którym nic nie zostało namieszane? Książątko potrzebuje rozrywki.
Błękitne Bajorko | Lucyfer
Interes? Brew Gęsi powędrowałą w górę, a sam spojrzał za siebie. Dał kotce ten naparstek jego uwagi. Lada chwila przekona się, czy nie popełnił błędu…
Zakrztusił się. Został zmuszony odkaszlnąć, gdy kolejne słowa Bitki do niego dotarły. Kocięta? Królik? Rozbawienie zawitało w głowie syna Bolinogi… nie udało mu się powstrzymać w pełni uśmiechu. Lekko uniósł kącik ust. — Nie jesteśmy w posiadaniu kociąt do… oddania — bo chyba o to jej chodziło? Kotka używało bardzo małą ilość słów, było to wręcz irytujące. Zupełnie jakby się nie starała! Jakby go lekceważyła… o jego uwagę należy zabiegać, a nie! Gęś wyprostował się. Był miernej budowy, acz ego miał rozbudowane do granic możliwości. — A po za tym, wolimy ryby… albo ptaki — przybrał obojętny ton. Nie mógł w końcu zdradzić, iż to… zaintrygowało go. Chciał wiedzieć.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
- Nie…oddać…zrobić…ciążę…mnie. – wyjaśniła mocno się skupiając, by prawidłowo wypowiedzieć każde ze słów. Spojrzała na królika cokolwiek zdziwiona, że go nie chciał, przecież to dużo smacznego delikatnego mięsa, które mógłby wziąć jeśli nie dla siebie to przynajmniej dla klanu. - Dobrze…ptaka…przyniosę. – stwierdziła z zacinaniem się przy każdym wyrazie, przyjmując jednak jego słowa do wiadomości jakby nigdy nic, skoro tylko to było problemem to zapoluje kolejny raz. A królika zabierze najwyżej potem dla Wichru lub sama zje skoro Cienisty go nie chciał, w końcu nie wolno marnować zwierzyny, która jest darem Gwiezdnego Klanu. - Chcesz…teraz? – zapytała, biorąc głębszy oddech przy mówieniu. Miała z tym kłopoty, ale się bardzo starała. Potrzebowała jednak wiedzieć czy ma na wspomnianego ptaka zapolować od razu czy też później.
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Istne książątko. Mały Książę, prezentuje się iście niewinnie, grzecznie, a swoją postacią wzbudza wręcz same pozytywne emocje! W swoich ruchach, jak i zachowaniu, nie raz został wzięty już za potencjalną kotkę. W jego mniemaniu był to komplement. W końcu był tak bardzo delikatny! Cała jego postać była biała, smukła i wysoka. Długie futro, orientalna budowa pyska, wielkie trójkątne uszy i błękitne oczy. Wszystko to składa się na jego anielską wręcz postać. Pod owym białym płaszczem kryje się jednak coś niespodziewanego. Zawsze uważano, iż przyszło mu być podobnym do matki, acz miał coś z ojca. Biel skrywała jego bycie rudym pointem o tygrysich pręgach.
Mały Książę, taki niewinny i grzeczny! Nie można powiedzieć, iż kocurek pozbawiony jest dobrych manier. Rzecz można, iż od nich aż kipi. Wszelkie jego zachowania, słowa, działania, wszystko to ma sprawić, iż wkupi się w łaski rozmówcy. Im dłużej ma się z nim do czynienia, tym ciężej stwierdzić jaki jest dokładnie, jaki jest jego cel? Do czego dąży? Bo… każdy gdzieś dąży, prawda? On na pewno też! W całej jego otoczce kulturalnego chłopaczka, czai się jakiś niepokój. Ci bardziej spostrzegawczy mogą dostrzec w nim oznaki, iż wszystko to jest jakąś grą. Jego własną, prywatną grą. Skąd więc u niego skłonności do kombinowania? Ot - dla czystej zabawy. Nie ma w końcu niczego lepszego niż rozrywka. Oczywiście taka, która zostaje zaserwowana dla niego, czasem i kosztem innych. Cóż to w końcu za życie, które nie zostaje zmącone, w którym nic nie zostało namieszane? Książątko potrzebuje rozrywki.
Błękitne Bajorko | Lucyfer
Bardziej bezpośrednio się nie dało. Brwi Gęsi powędrowały w górę, a sam wbił spojrzenie w kotkę… milczał. Jak powie o tym bratu, to ten zapadnie w kilkuksiężycowy śmiech. Z ich dwóch takie sprawy pasowały bardziej do Bażanta… to było pewne. Gęś preferował… no cóż, wartych uwagi… z naciskiem na kocury. Słabość do takowych była w nim niemal od zawsze. Pewnie z takim zapałem podziwiał osobę Bolinogi — swojego ojca. Był KIMŚ. — Co — zmarszczył się, a niechęć pojawiła się na pysku wojownika. Skrzywił się i pokręcił głową. Potrafił polować, potrafił też brać ze stosu… a jak ta tutaj aż tak intensywnie potraktowała futro miętą, będzie miałą trudność z podejściem do… czegokolwiek.
Jego pysk nagle się rozluźnił. Olśniło go. Wzrok wbił w jakiś punkt na ziemi, a jego głowa właśnie udoskonalała pierwszą myśl. — Chcemy kocię, jedno… może dwa — podniósł wzrok na kotkę. Pysk wojownika nie wyrażał szczególnych emocji. Pozostał obojętny.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
- Silny…wyglądasz…dobrze…nadajesz…się. – z wysiłkiem zacinając się przy każdym słowie odpowiedziała, sądząc że wojownik Klanu Cienia potrzebuje dodatkowego wyjaśnienia. Widziała, że ona mu się nie podoba, być może mocny zapach mięty go odrzucał, ale dzięki temu nie mógł wiedzieć, że Bitka jest z Wichru, tym bardziej że nawet się nie przedstawiła chociaż on również. Zdecydowanie nie lubiła Cienistych i bynajmniej postaranie się o kocięta z nim nie sprawi jej żadnej przyjemności, był potrzebny tylko do realizacji planu. Kiedy usłyszała o oddaniu Cieniowi swojego potomstwa również się skrzywiła, rozważając czy nie powinna jednak lepiej rozejrzeć się za kimś innym, ale na ten moment w okolicy nie było nikogo innego. Nie chciało jej już się szukać następnego kandydata, który by jej odpowiadał, do tego mówienie ze staraniem, żeby każdy wyraz był prawidłowy i we właściwej kolejności sprawiało jej trudności i bardzo męczyło. Nie była pewna czy zdołałaby rozmawiać tak szybko z kimś kolejnym. Poza tym jakby nie patrzeć ten tu był z klanu zatem ich kocięta będą mieć zapewnioną opiekę, jedynie nie wiedząc kto jest ich matką. No i to góra dwa kociaki, a ona jest ogromna więc powinna mieć duży miot. Jedynym problemem będzie w jaki sposób to zrobić, żeby nikt z Wichru się nie zorientował, no ale może Słoneczny Brzeg coś wymyśli. Po chwili zastanowienia skinęła głową. - Dobrze…ktoś…da…ci…znać. – rzekła, czując że jej język i umysł coraz więcej się męczy tą pogawędką. Robienie interesów z kocurami było uciążliwe. Skoro był zdecydowany nie zamierzała tracić czasu, wolała jednak nie ryzykować z robieniem takich rzeczy na widoku, więc dając znać ogonem, żeby szedł za nią, ruszyła na górę do dziwnej budki Dwunogów, która szczęśliwie była akurat pusta. Świetnie, tutaj miała już pewność, że będą sami i nikt postronny niczego nie zauważy. - Nie…mów…nikomu. – poprosiła jeszcze. Podłoże było twarde i niezbyt wygodne, ale stabilne więc kotka położyła się na brzuchu, przyjmując od razu pozycję mającą ułatwić białemu spłodzenie z nią kociąt. Im szybciej będą to mieli za sobą tym lepiej.
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Istne książątko. Mały Książę, prezentuje się iście niewinnie, grzecznie, a swoją postacią wzbudza wręcz same pozytywne emocje! W swoich ruchach, jak i zachowaniu, nie raz został wzięty już za potencjalną kotkę. W jego mniemaniu był to komplement. W końcu był tak bardzo delikatny! Cała jego postać była biała, smukła i wysoka. Długie futro, orientalna budowa pyska, wielkie trójkątne uszy i błękitne oczy. Wszystko to składa się na jego anielską wręcz postać. Pod owym białym płaszczem kryje się jednak coś niespodziewanego. Zawsze uważano, iż przyszło mu być podobnym do matki, acz miał coś z ojca. Biel skrywała jego bycie rudym pointem o tygrysich pręgach.
Mały Książę, taki niewinny i grzeczny! Nie można powiedzieć, iż kocurek pozbawiony jest dobrych manier. Rzecz można, iż od nich aż kipi. Wszelkie jego zachowania, słowa, działania, wszystko to ma sprawić, iż wkupi się w łaski rozmówcy. Im dłużej ma się z nim do czynienia, tym ciężej stwierdzić jaki jest dokładnie, jaki jest jego cel? Do czego dąży? Bo… każdy gdzieś dąży, prawda? On na pewno też! W całej jego otoczce kulturalnego chłopaczka, czai się jakiś niepokój. Ci bardziej spostrzegawczy mogą dostrzec w nim oznaki, iż wszystko to jest jakąś grą. Jego własną, prywatną grą. Skąd więc u niego skłonności do kombinowania? Ot - dla czystej zabawy. Nie ma w końcu niczego lepszego niż rozrywka. Oczywiście taka, która zostaje zaserwowana dla niego, czasem i kosztem innych. Cóż to w końcu za życie, które nie zostaje zmącone, w którym nic nie zostało namieszane? Książątko potrzebuje rozrywki.
Błękitne Bajorko | Lucyfer
To wszystko było conajmniej… dziwne. Cała ta sytuacja, ta rozmowa. Opuszczając tereny klanu nie powiedziałby W ŻYCIU, iż takie coś będzie miała miejsce. Chciało mu się śmiać, a jednocześnie dowiedzieć się co będzie dalej… Kotka nagle stwierdzi, iż to wszystko to jeden wielki żart? Okaże się być niespełna rozumu, na co wskazywać może jej przedziwna trudność w mówieniu. Gęś raz po raz rozglądał się, zupełnie jakby zaraz miał ktoś wyskoczyć i krzyknąć, iż to wszystko to jeden wielki żart. Nic takiego jednak się nie wydarzyło. Wciąż byli sami. On i ta tu… — Jak nas znajdzie? Nie znasz naszego imienia ani nic — Gęś zmrużył oczy. Chyba nie była aż tak głupia, by założyć z góry, iż bez problemu wszystko pójdzie według jej planu. Chciał szczegółów, chciał pewność, iż jego warunek zostanie spełniony. A jak nie… cóż, oby nie mogła chodzić, po urodzeniu tych kociąt.
Skrzywił się, obserwując jak wojowniczka przybiera odpowiednią pozycję. Wolałby widzieć całkowicie kogoś innego przed sobą… — nie zamierzamy… — uszło z jego pyska. Głos nie wykazywał entuzjazmu, prędzej niechęć, zawahanie.
Nie poruszył się. Pierw potrzebował odpowiedzi, potwierdzenia, jakiegokolwiek planu. Skoro już się poświęci.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
Westchnęła, bo chciała, żeby już po prostu szybko zrobił to, co miał zrobić i mogła wrócić z korzystnymi wieściami do ojca. Strasznie kiepska sytuacja, że niestety nie mogła gadać jak wszyscy, bo szłoby jej to znacznie łatwiej, no ale cóż…Bryzgająca Fala robił co mógł. - Powiedz…twoje…imię…wystarczy. – odparła, zacinając się i biorąc głębsze oddechy, a zarazem nie zmieniając swojej pozycji. Rozumiała, że mógł potrzebować dokładniejszych wyjaśnień, ale choćby nawet chciała to nie potrafiła mu w pełni ich udzielić. Zebrała się jednak, aby bardziej wysilić swój umysł, choć ciężko jej to przychodziło. - Za…dwa…księżyce…od…tego…Cienisty. Tu…w…pobliżu…bądź. – dodała. Samotnicy często kojarzyli klany, więc raczej nie powinno budzić zdziwienia, że kotka wie skąd przyszedł.
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Istne książątko. Mały Książę, prezentuje się iście niewinnie, grzecznie, a swoją postacią wzbudza wręcz same pozytywne emocje! W swoich ruchach, jak i zachowaniu, nie raz został wzięty już za potencjalną kotkę. W jego mniemaniu był to komplement. W końcu był tak bardzo delikatny! Cała jego postać była biała, smukła i wysoka. Długie futro, orientalna budowa pyska, wielkie trójkątne uszy i błękitne oczy. Wszystko to składa się na jego anielską wręcz postać. Pod owym białym płaszczem kryje się jednak coś niespodziewanego. Zawsze uważano, iż przyszło mu być podobnym do matki, acz miał coś z ojca. Biel skrywała jego bycie rudym pointem o tygrysich pręgach.
Mały Książę, taki niewinny i grzeczny! Nie można powiedzieć, iż kocurek pozbawiony jest dobrych manier. Rzecz można, iż od nich aż kipi. Wszelkie jego zachowania, słowa, działania, wszystko to ma sprawić, iż wkupi się w łaski rozmówcy. Im dłużej ma się z nim do czynienia, tym ciężej stwierdzić jaki jest dokładnie, jaki jest jego cel? Do czego dąży? Bo… każdy gdzieś dąży, prawda? On na pewno też! W całej jego otoczce kulturalnego chłopaczka, czai się jakiś niepokój. Ci bardziej spostrzegawczy mogą dostrzec w nim oznaki, iż wszystko to jest jakąś grą. Jego własną, prywatną grą. Skąd więc u niego skłonności do kombinowania? Ot - dla czystej zabawy. Nie ma w końcu niczego lepszego niż rozrywka. Oczywiście taka, która zostaje zaserwowana dla niego, czasem i kosztem innych. Cóż to w końcu za życie, które nie zostaje zmącone, w którym nic nie zostało namieszane? Książątko potrzebuje rozrywki.
Błękitne Bajorko | Lucyfer
Zawahał się. Trwał w bezruchu, jedynie przechodząc spojrzeniem po kotce. Ciężko mu było opisać co aktualnie czuł. Wiedział jednak jedno — będzie to kolejna rzecz, którą osiągnie przed bratem. Pierw zostanie wojownikiem, teraz bliskość z kotką, a następnie… te całe kocięta. Czy była to wystarczająca motywacja? Gęś poruszył wąsami. — Gęsia Skórka — uszło w końcu z jego pyska. Brzmiało to całkiem jak westchnienie, niczym od niechcenia.
Z każdym słowem kotki czuł coraz to większą… niechęć? Tak to można nazwać? Zawahanie wciąż w nim było, zmieszało się na dodatek z niezrozumieniem, a to wszystko przyprawiło to okropne uczucie krążące mu po głowie w kółko i w kółko. Co będzie dalej?
Był ciekaw, intrygowało go to… no i co miał do stracenia? Nikt się nie dowie… sama to zaznaczyła.
Nabrał powietrza do płuc i zbliżył się. Dreszcz przeszedł po jego ciele, gdy tylko dotknął futro kotki. Zapanował nad wpływającym na pysk grymasem.
W pewnym momencie Gęś zamknął aż oczy… jego wyobraźnia zaczęła pracować, a myśli jakoś tak same powędrowały do postaci… Ośmiookiego. Jego wizja była o wiele przyjemniejsza dla wojownika. Wyobrażał sobie jednak, iż jego futro było o wiele bardziej szorstkie niż te… kotki. No i nie dawało od niego tak nieprzyjemnie miętą. Wizja Cienistego zastępcy sprawiła jednak, iż owy moment stał się bardziej znośny. Oczywiście nigdy się nie przyzna do kogo jego myśli powędrowały… zresztą, kto by w ogóle pytał. (...)
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
No i stało się, ona raczej w tym czasie nie myślała właściwie o niczym, pozwalając swojemu umysłowi odetchnąć i również zamykając oczy. Dawniej inaczej by to sobie wyobrażała, ale teraz nie miało to już absolutnie żadnego znaczenia, była jednak zadowolona z realizacji swojego i jej ojca planu. Po zakończeniu działań, których rezultatem miały stać się kocięta odsunęła się od kocura i skinęła głową. W sumie nie było aż tak źle, przynajmniej z jej punktu widzenia, najważniejsze żeby było skuteczne i pod tym względem się chyba spisał. Cóż…przekona się już niebawem, śledząc na tyle na ile da radę uważnie każdą zmianę zachodzącą w jej ciele, postanowiła być jednak raczej dobrej myśli. - Dziękuję…zrobiłeś…dobrze. – powiedziała zacinając się z wysiłkiem i już wyraźnie zmęczona, chciała jednak pokazać, że w pełni doceniła jego starania. Może nie mieli się ku sobie jednak to był dobry interes. Wyszła z budki, po czym przeciągnęła się i zeszła na dół, gdzie uprzejmie na niego poczekała gdyby chciał coś jeszcze powiedzieć lub o coś spytać. Zasłużył na to. Po owym czasie niezależnie od tego czy kocur coś jeszcze z nią mówił czy też nie każde z nich następnie ruszyło w swoją stronę, przy czym Bijąca oczywiście zabierając ze sobą niechcianego przez Cienistego królika, żeby się nie zmarnował.