Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Na Siedlisko Koni pociągnął go zapach Lamparcicy, która od tak sobie wszyła poza tereny. Nie spodobało się to Lwu tym bardziej iż to była jego terminatorka, która widocznie niezbyt dobrze przyjmuje wszelkie informacje, które przekazuje bury na treningu.
Idąc tamtym śladem zapachu w oddali zauważył Malinę, Lamparcicę i jakiegoś szczura pachnącego wyraźnie Cieniem. Warknął niemal w jego stronę jednak słowa skierował do kotki. - Chciałbym znać odpowiedź na to samo pytanie. - Burknął patrząc na Malinę i kiwając jej łbem znów spojrzał na kotkę. Na Trującego nie miał zamiaru zwracać uwagi.
Usiadł spoglądając na swą terminatorkę nieco zawiedziony i zły. - Widzę, że nasze nauki idą w las. - Dodał po chwili oczekując pełnej odpowiedzi na pytanie i jakiejkolwiek skruchy. Niemniej kara ją nie ominie. Tym bardziej, że nie jest głupią kotką, a na słowa typu: "nie wiedziałam" bury by się zaśmiał. W to nie uwierzyłby nikt. Nawet najbardziej pokorny kot z klanu.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Zmarszczyła nos, słysząc czyjeś kroki. Nie byli tu sami. Nie podobało jej się to, aczkolwiek odchrząknęła lekko i odwróciła się z obojętnym wyrazem pyska, by przypadkiem nie narobić sobie jeszcze większych kłopotów i ewentualnych pretensji. - Malinowe Chaszcze - odpowiedziała niebieskiej, nim jeszcze ją zauważyła. Odeszła od cienistego terminatora, zbliżając się tym samym do Wojowniczki, bowiem w ostateczności wolała znajdować się bliżej niej, niżeli nietoperza. Zmierzyła ją spojrzeniem i już miała mówić, otwierając pyszczek, kiedy zza byłej medyczki, niczym pomiot z miejsca gdzie brak gwiazd, wyłonił się Lwi Zew. Oh, wspaniałe wejście, niezwykle widowiskowe. Ciekawe gdzie był, kiedy potrzebowała przewodnictwa. - Lwi Zewie - odchyliła łeb do tyłu łypiąc na niego spod przymrużonych powiek. Gdyby nie fakt, że stała obok Chaszcze, zapewne darowałaby sobie oficjalny i formalny ton wypowiedzi, ale należało przynajmniej zachować szczątki pozorów. Nie wiedziała jeszcze tylko, do kogo najpierw ma się zwrócić. Spowiadać się u mistrza, który jest za nią w pełni odpowiedzialny, czy też u kocicy, która przysłużyła się klanowi na wiele różnych sposobów i zaskarbiła sobie spory szacunek u cętkowanej? Mimo wszystko to z burym spędzała znaczną część swojego czasu i gdzieś na dnie żołądka czuła, że to właśnie mu należą się wyjaśnienia oraz... zabranie kawałka nerwów. - No cóż, najpierw towarzyszyłam Lekkiemu Krokowi i Koźlorogiemu w patrolu, później chciałam oznaczyć granicę, którą tak trochę... zostawiliśmy w tyle - zmarszczyła czoło, zerkając na byłą medyczkę. Nie chciała, żeby wojownicy mieli jakieś problemy przez to, że wygadała ich niezbyt dokładne wypełnianie obowiązków, a trzeba przyznać, że lubiła ich towarzystwo i to nie pierwszy raz, kiedy go zażywała. Kocury nie były zbyt przywiązanie do obozu i klanu, a miały też specyficzny humor który trafiał w gusta cętkowanej. Lew nie potrafił być taki. A szkoda. - Właściwie to... - spojrzała na swoje łapy, drepcząc w miejscu - Miałam już wracać do obozu, ale ze strony, gdzie zachodzi słońce, napływał dziwny smak powietrza. Chłodny Nos mówił mi wiele razy, że żyją tam takie jakby sarny, tylko trochę... Inne - podniosła głowę i odważnie wbiła spojrzenie w pysk syna Skaczącej Żaby, przyglądając się jego oczom przez chwilę - Chciałam je zobaczyć - nic dodać, nic ująć. Cała eskapada Lamparcicy miała za zadanie nawiązać nową przyjaźń z końmi, które dzisiejszego dnia, sądząc po intensywności zapachu, zostały wypuszczone na pastwisko, a że napatoczył jej się pod łapy cienisty szczur to inna sprawa.
✦ ✦ ✦ go ahead,you'vetakenmedownnow giveme,giveme,giveme,givemewhatyoudon't know go ahead,.,,.,.takeme alloutnow get this,get thisintoyourgame
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Sama nie spodziewała się towarzystwa burego wojownika, który zaraz po tym, jak odkryła, gdzie poszła Lamparcia Łapa, wyłonił się tuż za nią. Czując jego obecność, a następnie słysząc jego warknięcie i słowa, wycofała się nieco, pozwalając mu stanąć pysk w pysk ze swoją terminatorką z początkowo zdziwioną miną. Po paru uderzeniach serca przybrała neutralny, ale dość poważny wyraz pyska, kiwając mu głową w odpowiedzi na jego gest. Nie chciała przeszkadzać w konfrontacji, atmosfera była już wystarczająco napięta i bez jej udziału, jednak nie oznaczało to, że będzie siedzieć bezczynnie. Skupiła się na zbieraniu informacji, szczególnie tych, które przekazywała cętkowana kocica. Uniosła brwi, gdy dowiedziała się, że córka Kolorowego Wiatru zdecydowała się na porządniejsze oznaczanie granic, jednak nie dlatego, że uważała to za temat tabu, o którym nie można było mówić. Owszem, niektóre kocice były dość wrażliwe, jeśli chodzi o takie tematy, jednak Malina była przyzwyczajona, zarówno do popuszczania moczu pod siebie, jak i rzygowin podczas zatrucia pokarmowego, które było niegdyś dość częstym zjawiskiem. Zrobiła tak dlatego, że brzmiało to niemal nieprawdopodobnie. Chciała wrócić na kawałek granicy, a skończyła zdecydowanie w zbyt dalekiej odległości od terenów klanowych? Jednak potem się wyjaśniło. Kocica była po prostu ciekawa świata i chciała na własną łapę zwiedzać tereny. Mogło to wynikać z jej charakteru, mogła lubić sama przemierzać nowe lądy, ale mogło to również być skutkiem niezbyt dobrych relacji z mistrzem. Okazało się, że chciała zobaczyć coś, o czym jej Chłodny Nos wcześniej opowiadał, a mianowicie... Konie. Siedlisko było dość blisko terenów Gromu, jednak trzeba było przejść przez pas ziemi niczyjej, co mogło być niebezpieczne dla tak młodej terminatorki. W końcu, nie wiadomo, na kogo się może natknąć.
- Lamparcia Łapo. Rozumiem, że czujesz się dorosła, jednak czy potrafiłabyś się obronić przed samotnikiem, który by mógł zaatakować cię podczas spaceru do Siedliska Koni? - zadała pytanie przed tym, nim Lwi Zew zdołał odpowiedzieć. Chciała najpierw zadać jej parę pytań, które zwykle działają przy wybijaniu z głowy młodzieńczych pomysłów o podboju świata. Nie było to takie przyjazne miejsce, jakby mogło wyglądać, ale Lamparcica miała całe życie na to, żeby to odkrywać.
- Konie, o których wspomniałaś, również są niebezpieczne. Potrafią jednym ruchem zabić kota. Nim się zorientujesz, a skończyłabyś pod kopytami ogromnego stworzenia. Dodatkowo, przy Siedlisku zwykle kręcą się dwunogi. Klan Gromu poniósł już dość strat - dodała do poprzedniej wypowiedzi, ostatnie zdanie wypowiadając nieco cichszym tonem tak, aby cienisty kocur nie mógł usłyszeć słów skierowanych do córki Kolorowego Wiatru, do której te słowa były skierowane. Rzuciła kątem oka spojrzenie na niebieskiego prawdopodobnie terminatora, który nadal gdzieś stał w okolicy i nie odzywał się zbyt dużo. Podsłuchiwał?
I_f e l t_likeI won,but I_w a s n' t_done,--------- the_nightmare_repeatsitselfevery_t i m e-
gottokeepmy calm,andcarry on stayawakeuntilthe sunwill shine
----------butI'm notso_s t r o n g, and they're notgone --they'restill out there totake what'sleft of_m i n e
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Lew zmarszczył nos i zwęcił oczy w szparki słuchając wypowiedzi swojej terminatorki. Ciekawość ciekawością, ale to nie jest żadna wymówka aby iść poza tereny Klanu tylko po to żeby pooglądać sobie koniki. Koniki, które są równie niebezpieczne i narwane jak dwunodzy. W końcu to oni nad nimi panują!
Przerzucił wzrok na cienistego. Nie wiedział czy jego obecność tutaj jest przypadkowa czy też Lamparcia Łapa urządiła sobie schadzkę. Nie miał by do tego nic gdyby nie fakt iż są poza granicami klanu. Nie było mu również w smak to, że terminatorka ucina sobie pogawędke ze szczurem. Niezbyt rozważnie. - Lamparcia Łapo... - Zaczął spoglądając na nią poważnie. - Twoja ciekawość świata to jedno, ale brakuje Ci rozwagi. Chciałaś zobaczyć konie? Mogłaś w takim razie poprosić mnie czy innego wojownika aby Ci towarzyszył. Choćby poprosić Lekkiego czy Koźlorogiego. - Mruknął zdegustowany. - Na pewno nie zastanawialiby się nad twoją propozycją długo. Tu chodzi o twoje bezpieczeństwo. Nie po to wojownicy nadstawiają karku, patrolują tereny abyś chadzała tam gdzie jest ci to zabronione i nie jest bezpiecznie. Poza granicami są dwunodzy, lisy, inne drapieżniki, z którymi póki co nie ma szans abyś wygrała. A konie, jak powiedziała Malinowe Chaszcze, też nie są milutkie. - Prychnął pod nosem. Przybliżył się nieco do kotki i przyciszonym głosem dodał: - Puszczykowy Ogon, dawny zastępca naszego klanu został przez jednego konia stratowany. Nawet nie wiesz jak okropnie wyglądało jego ciało gdy go znaleźli. - Odsunął się. Miał nadzieję, że coś do kotki dociera.
Usiadł spoglądając na kotkę. Nerwy mu trochę opadły niemniej zawiódł się na swej terminatorce. Na treningu wszystko rozumiała, rozmawiali, a jej wypowiedzi były mądre jak na jej wiek. Natomiast... w rzeczywistości postępywała inaczej. I to dziwne, zupełnie tak jakby działała pod przykrywką. Jakby chciała tylko zyskać zaufanie aby nikt jej nie pilnował. A następnie je stracić.
Czekał na odpowiedzi co do pytań Maliny. Zadała odpowiednie więc Lew już o nic nie pytał. Tu przecież nie chodziło o głupią zasadę "nie wychodź poza tereny, bo nie." Gdyby każdy mógł tak sobie pozwalać to Klan Gromu aktualnie liczyłby kilka ogonów.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Przymrużyła ślepia, rzucając wyzywające spojrzenie w stronę byłej medyczki, nie wiedząc, co w ogóle sobie myśleć o jej wypowiedzi. Co ona w ogóle sugerowała? Że Lamparcica nie jest w stanie niczego wyczuć? Że jest nierozważna? Ślepa? Głucha? A może że pędzi z wysuniętymi pazurami tylko po to, aby walczyć ze wszystkim, co stanie na jej drodze? - Rozumiem, że masz mnie za upośledzoną? - odcięła się - Jednak patrząc na twoją degradację nic nie daje ci prawa, by takie wnioski na mój temat wysuwać - fuknęła, marszcząc nos w aż nazbyt wielkim obrzydzeniu. Spojrzała następnie na Lwa, który również się nie popisywał elokwencją swojej wypowiedzi. Za kogo oni ją tak właściwie mieli? - Miłe? Niemiłe? - odezwała się - Jestem pewna, że stać was na rzetelniejsze słowa, niż te, którymi faszeruje się dwuksiężycowe kocięta - majtnęła ogonem na boki, biorąc przy tym tak głęboki wdech, jak jeszcze nigdy dotąd - Bo to czy coś jest miłe, czy nie, lata mi koło ogona, Lwi Zewie, zważywszy na to, że i z jednym i z drugim śpię pod jednym stropem - szło się do tego przyzwyczaić, czyż nie? Rozmowę z Malinową niby-wojowniczką uważała za zakończoną. Ostatecznie i tak znowu mówiła do burego, więc uznała, że nie będzie na siłę fatygować się do ich obojga. Śmiało, córko Czaplej Nogi, droga do obozu stoi otworem, bo wyjątkowo nie chce jej się wysłuchiwać dwójki kotów naraz, chociaż w mniemaniu Lamparcicy niebieskofutra będzie tu dalej sterczała, jakoby zapuściła korzenie, byleby sobie pobrzdąkać pod nosem i porobić za przyzwoitkę. Jakoś trzeba nadrabiać utracony w klanie szacunek, prawda? Tylko tak trochę... nie tędy droga. - Najwidoczniej Puszczykowy Ogon zapomniał o tym, że w przeciwieństwie do koni i połowy drapieżników, potrafimy wspinać się na płoty i drzewa - zauważyła, wciskając nos w ten należący do Lwa - Jak widać, noszona ranga nie świadczy o bystrości - wzruszyła barkami, tym razem wytrzymując spojrzenie kocura, którego beznamiętność odwzajemniała. Nie tylko on jeden potrafi biegać z maską ponurego żniwiarza - I skoro jesteś taki doświadczony i taki ostrożny, dlaczego teraz się tam ze mną nie wybierzesz? - zapytała, patrząc na niego spod przymrużonych powiek. Och, zawiódł się na niej? A na nim zawiódł się sam Gwiazda. Jak widać niedaleko pada jabłko od jabłoni i kocur powinien coś o tym wiedzieć, a zresztą, stojąca obok Malinowe Chaszcze też swego czasu doświadczyła podobnego na swojej skórze.
✦ ✦ ✦ go ahead,you'vetakenmedownnow giveme,giveme,giveme,givemewhatyoudon't know go ahead,.,,.,.takeme alloutnow get this,get thisintoyourgame
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Spojrzał hardo na Lamparcicę unosząc ogon i strosząc go silnie. Warknął lekko. - Lamparcico! - Ozwał się. - Malinowe Chaszcze to kotka, która przysłużyła się naszemu klanu i winna jesteś jej szacunek. Wypowiadając swoje słowa nie mając pojęcia o przeszłości. Nie wiesz co było powodem jej degradacji, a raczej kto. Nie wypowiadaj się na tematy, o których nic nie wiesz. - Warknął patrząc ze złością na kotkę. - Twoje wybryki dają wyraźnie do zrozumienia, że nie zachowujesz się inaczej niż dwuksiężycowe kocię. - Skwitował jedynie. Lamparcica pozwalała sobie na coraz więcej i to nurtowało kocura. Co próbowała udowodnić? Że jest dorosła? Finalnie efekt był całkiem odwrotny. - Więc dlaczego chcesz aby traktowano Cię jako dorosłego? - Zapytał ale nie czekał na odpowiedź. Na to pytanie powinna sama sobie odpowiedzieć.
Na kolejne słowa kotki zaśmiał się gardłowo. - Myślisz, że zdołasz zareagować tak szybko aby uciec przed atakiem konia? Jego kopyt nawet byś nie zauważyła. Konie są większe i silniejsze. A co za tym idzie szybsze. - Jej tok myślenia naprawdę wprawiał Lwa w osłupienie. Myślał, że jest dojrzalsza i mądrzejsza. A ta szła w zaparte tylko po to aby bronić swoich racji, które były niestety błędne. - Nigdy nie mówiłaś o tym, że chcesz zobaczyć co jest za granicami klanu. Mogłaś najpierw zapytać czy jest taka możliwość znając już niemal większość zasad. Miast tego wolałaś wybrać się swawolnie na przechadzkę po Siedlisku. - Wzruszył machinalnie barkami. - Nie broń się Lamparcia Łapo. Jedyne czego chciałaś to zobaczyć konie zapominając o zasadach, które dotyczą również i Ciebie. A teraz wracaj natychmiast do obozu i masz zakaz wychodzenia z niego dopóty dopóki nie pokażesz iż można Ci zaufać. - Dodał spoglądając na Malinę jakby chciał dać jej do zrozumienia, że gdyby kotka chciała uciekać natychmiast należy ją zatrzymać.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Rozszerzyła nieco ślepia na samym początku, jak usłyszała słowa wypływające z taką lekkością z pyska Lamparcicy, a następnie przyjęła ostry wyraz pyska. Terminatorka, przyciśnięta do ściany, zaczęła się chwytać wszystkich możliwości, nawet tych całkowicie niegodnych jakiegokolwiek wyciągania.
- A ty? Ile zrobiłaś dla klanu, żeby oceniać mnie po plotkach i pogłoskach krążących o mnie w klanie? - prychnęła w odpowiedzi na jej słowa, cofając uszy, a jedynie natychmiastowa reakcja burego kocura obok zadecydowała o tym, że świerzbiące łapy pozostawały nadal na ziemi. Nadal jednak miała ochotę pokazać kocicy, że te mięśnie są nie tylko na pokaz, jednak zdała sobie sprawę po pierwszym rzucie silnych emocji, że to nie miało sensu.
- Puszczykowy Ogon był wojownikiem silnym i inteligentnym, był zupełnym przeciwieństwem ciebie, Lamparcia Łapo. Jeśli on nie zdołał uciec spod kopyt konia to ty tym bardziej byś nie potrafiła, nawet gdybyś umiała się wspinać na drzewa czy płoty - dodała, krzywiąc się na tupanie łapą córki Kolorowego Wiatru. Lamparcica jej się zdecydowanie nie udała, jednak mogła się pochwalić dużo bardziej inteligentniejszymi wychowankami. Piętno na niej mogła też odcisnąć choroba, jednak nic nie tłumaczyło kocicy. Za takie zachowanie powinna ponieść karę, co również zrobił i Lwi Zew, od razu narzucając zakaz wychodzenia z obozu. Powinno to zaboleć żądną przygód i podróż duszę jego terminatorki.
- Możesz jedynie dziękować Gwiezdnemu Klanu, że masz mistrza, który czuje się za ciebie odpowiedzialny. Być może dzięki temu nie skończysz rozszarpana przez borsuka czy zgwałcona przez samotników - stwierdziła na sam koniec, zadzierając nieco głowę i, pomimo niskiego wzrostu, patrząc na rozmówczynię z góry. Ma jeszcze mleko pod nosem, a już pozjadała wszystkie rozumy. Malina nie wróżyła jej zbyt świetlistej kariery w klanie, jednak być może uda się wojownikowi ją zmienić na tyle, że da sobie spokój z upartością. Widząc spojrzenie syna Skaczącej Żaby spięła mięśnie, gotowa ruszyć za kotką w tej chwili jakby zaczęła uciekać. Była prawdopodobnie dużo szybsza od niej, zdawała sobie sprawę ze swojej przewagi, jednak na chwilę obecną nie zamierzała tego wykorzystywać.
I_f e l t_likeI won,but I_w a s n' t_done,--------- the_nightmare_repeatsitselfevery_t i m e-
gottokeepmy calm,andcarry on stayawakeuntilthe sunwill shine
----------butI'm notso_s t r o n g, and they're notgone --they'restill out there totake what'sleft of_m i n e
Jest wyjątkowo zgrabna i elegancka w ruchach, które potrafi skoordynować tak, by uzyskać zniewalający efekt, podkreślający atuty. Jest nieco wyższa od przeciętnych kotów, dzięki czemu może robić to, co wyjątkowo jej się podoba - patrzeć na innych z góry, nie nadwyrężając wątłego karku, za którym znajdują się delikatne, niewieście barki. Jej ciało o idealnych, wzorcowych wręcz proporcjach okryte jest krótkim, kremowomlecznym futerkiem o miękkiej teksturze, które na całym tułowiu pokrywają ciemnobrązowe cętki o nieregularnych kształtach, natomiast na łapach i pysku przepasają pręgi, ciemniejące na końcach. Między jej tylnymi łapami natomiast rozlana jest śnieżnobiała plama, która dalej ciągnie się przez podbrzusze pod postacią cienkiego pasma, które na pierwszy rzut oka ciężko jest jakkolwiek dostrzec. Duże ślepia natomiast są koloru mroźnego błękitu.
Niegdyś każda niesprawiedliwość, nawet ta wymierzona wobec obcych, bodła ją w moralność, a teraz? Jest zobojętniała na czyjąś krzywdę i pogrążona w nieczułej apatii. Żywe serce, ze względu na przebytą drogę i doświadczenia, zamieniło się w kanciastą skałę, skutą dodatkowo grubą warstwą lodu, co by przebicie się do uschniętego wnętrza nie było za łatwe. Córka Kolorowego Wiatru zdecydowanie wydoroślała i nie widać w niej praktycznie żadnych pokładów dawnej buntowniczości oraz młodzieńczego zapału do wykazania się przez przyjaciółmi. Jest chłodna, niezwykle zdystansowana i obiektywna, a każdą informację przetrawia kilka razy, nim podejmie decyzję, by przypadkiem nie popełnić żadnego błędu przeszłości. Ma w sobie pokłady surowego wigoru i wymaga od kotów znacznie więcej, niż dotychczas (...)
Pszenica [KG], Jesionowa Łapa [GK]
Twardo stała w miejscu, przyglądając się poczynaniom chaszczy, które ktoś dawno temu powinien był wyrwać z korzeniami. Może teraz nie musiałaby wysłuchiwać jej jakże dorosłego ujadania. Jeśli ma problemy ze słowotokiem, mogłaby poświęcić czas na wydłubywanie kleszczy - pożytek nie tylko dla wszystkich dookoła, ale też sama nie byłaby aż tak odrzucająca. - Zluzuj futro - bo pchły zadusisz. Uśmiechnęła się szelmowsko i trzepnąwszy uchem rzuciła krótkie spojrzenie w stronę Trującej Łapy. Gdzie i kiedy, ale przy cienistym terminatorze nie chciała wyjść na pokorną i posłuszną. To wyglądało co najmniej źle i, no przecież, jakże dziecinnie! Codziennie zajmowała się tymi, którzy sami nie byli w stanie i nie obrastała z tego powodu w piórka, a patrząc na kocicę - być może powinna? - Najwidoczniej przeceniłaś swojego Puszczyka - parsknęła z niesmakiem, marszcząc nos. - Nikomu nie jestem winna szacunku - zmierzyła spojrzeniem kocura - Bo na szacunek trzeba sobie zasłużyć - Nie miała zamiaru lecieć w kulki i udawać, że jest inaczej. Wiedziała, że sama teraz na szacunek nie zasługiwała i miała to głęboko pod ogonem, ciesząc się z tego, że może lać ciepłym moczem prosto pod pysk więdnącej z dnia na dzień Malinki, tracącej swój smak, a zyskującej coraz więcej zmarszczek na czole. Westchnęła cichutko, uśmiechając się buńczucznie do syna Skaczącej Żaby. - Nie wiem, co chcesz w ten sposób osiągnąć - stwierdziła, odchyliwszy łeb do tyłu, by spojrzeć na kocura niechętnie - Ale ta stara jak świat gadka nie robi na mnie wrażenia i powinieneś już to wiedzieć - przyznała, unosząc arogancko brew. Lew... zachowywał się jak niedoświadczony rodzic, próbujący przywołać do porządku niesforne kocię, wchodząc mu na ambicje i poczucie własnej, dojrzałej wartości. Lamparcica natomiast już dawno wyrosła z pieluch i rozkazy oraz wszelkie humory rodziców jednym uchem wpuszczała, a drugim wypuszczała. Może byłoby łatwiej, gdyby buras przestał ojcować, a może właśnie powinien ojcować bardziej, mając do czynienia z iście zbuntowaną nastolatką, kto wie? Dopiero teraz spojrzała na Malinę, dając jej ułamek swojej uwagi, o którą tak dzielnie walczyła. I na tym się skończyło. Jak już zostało powiedziane - tej pani dziękujemy. Rozmowa z nią zakończyła się chwilę temu i Lamparcica nie miała zamiaru do niej wracać, bo nie widziała żadnego powodu i żadnej korzyści w przepychaniu się z niebieską purchawką. - Oczywiście, mistrzuniu - minęła go, przesuwając ogonem po jego boku - Zadbam o to, by w moim legowisku znalazło się dla ciebie miejsce. Wiesz, żebyś miał na mnie lepsze oko - i to oko mu właśnie puściła, ociekając wyniosłą ironią - A ty się już tak nie spinaj, bo jajko zniesiesz - fuknęła do wojowniczki, a dla podkreślenia powagi sytuacji, uniosła ogon wysoko do góry i ruszyła w stronę obozu, żegnając się z Trujakiem jedynie krótkim spojrzeniem. No. Może dzięki temu przedstawieniu coś jeszcze będzie z ich znajomości, choć musiała sobie odpuścić na jakiś czas wycieczki na granice, żeby przypadkiem z Lwa nie zrobiła się bezwłosa żabka, bo wtedy zostanie mu już tylko imię.
//ZT XDDD.
✦ ✦ ✦ go ahead,you'vetakenmedownnow giveme,giveme,giveme,givemewhatyoudon't know go ahead,.,,.,.takeme alloutnow get this,get thisintoyourgame
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Spoglądając na odchodzącą Lamparcicę w stronę terenów Klanu Gromu warknął za nią słyszalnie. Nie miał zamiaru odpowiadać na zaczepki. - Coś mi się wydaje, że ta kara nie pomoże w niczym. - Mruknął gdy był już sam na sam z Malinowymi Chaszczami. - Nie wiem co ona chce osiągnąć, ale ostatnio mocno się zmieniła. Na początku treningu była wręcz zapatrzona i zasłuchana w to co mówię. A potem nagle zmieniła się jakby znudzona odgrywaniem jakiejś... zabawy. - Dodał bezgłośnie patrząc na wojowniczkę i zastanawiając się jak potoczą się dalsze spotkania treningowe z Lamparcicą. - Miałem jedynie nadzieję, że zrobię z niej dobrego wojownika. Natomiast z każdym wschodem słońca mam wrażenie, że jest to niemożliwe. - Burknął nie wiedząc po co to mówi. Nie tłumaczył się tylko szukał ... pomocy? Jakiegoś naprowadzenia? Lamparcica to jedna z dwóch pierwszych terminatorów jakie otrzymał Lew i czasem naprawdę miał ochotę zdzielić ją przez pysk dla przykładu. Niemniej są inne sposoby na to aby naprostować niesforną kotkę.
zt.? bo nie wiem czy Malina chce pogadać na temat Lampy czy nie xd
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Obserwowała również odchodzącą Lamparcicę widząc, że odchodzi w kierunku terenów klanu Gromu. I miała nadzieję, że do obozu. Skierowała pysk w kierunku Nakrapianego Liścia, przekazując jej gestem, żeby poszła za nią, na co szylkretowa kocica ruszyła w kierunku terminatorki, aby odprowadzić ją w docelowe miejsce. Niebieska podziękowała jej skinięciem głowy, po czym wróciła uwagą do Lwa, myśląc intensywnie nad przypadkiem cętkowanej.
- Taka kara ją zaboli, gdy będzie respektowana. Gdy poluzujesz w nieodpowiednim momencie, wykorzysta to i nie poprawi swojego zachowania. Zabieraj ją jednak na patrole i polowania, ale tylko pod twoją opieką. Przynajmniej... Ja bym tak zrobiła - powiedziała, przymykając nieco oczy i kontrolnie obserwując reakcję syna Skaczącej Żaby. Skinęła głową w kierunku obozu, zachęcając do wolniejszego spaceru w kierunku powrotnym na tereny, jeszcze raz rzucając spojrzenie cienistemu. Miała nadzieję, że ta scena nie zaszkodzi Klanowi Gromu, jednak nie mogli teraz odpuścić Lamparcicy, nawet jeśli byli przy tym świadkowie z zewnątrz. Westchnęła cicho myśląc nad słowami Lwa i marszcząc nieco brwi.
- Być może trening jej nie zainteresował. Widać, że chce poznawać świat, być może pierwsze dni ją znudziły. Co przerabialiście wtedy? - zadała pytanie, kierując spojrzenie kątem oka na mistrza buńczucznej terminatorki. Nie była to całkowicie jego wina, w końcu był bardzo młody i to była chyba jego pierwsza terminatorka? Oblodzonej Łapy nie wliczała, ona była... W miarę stabilna psychicznie i miała motywację, aby trening skończyć.
- Mogła też kogoś poznać. Na przykład tego cienistego, który zaczął mącić jej w głowie. Jest bardzo młoda i w okresie buntu. Dodatkowo leżała długo w lecznicy, być może chce sobie odbić te wszystkie księżyce, gdzie nie mogła się ruszać - dodała do poprzedniej wypowiedzi, podejrzewając również udział kogoś innego. Chociaż nie była za międzyklanowymi związkami i do relacji z innymi kotami z klanów podchodziła z jeszcze większym dystansem, tak młodzi i inne koty mogły identyfikować się jako ktoś z zupełnie innego klanu, bo poznał parę innych kotów do niego należących i pasowali do siebie. Skrzywiła się lekko na samą myśl, jednak po chwili wygładziła pysk. Była przewrażliwiona na punkcie relacji z innymi grupami kotów, głównie dlatego, że sama kiedyś została oskarżona o zdradę.
- Nie trać nadziei. Być może okres buntu jej w końcu minie i zdecyduje się skończyć trening. Chociażby z powodu, że większość jej rodzeństwa by już wtedy została wojownikami, a ona by zostawała w tyle. Ale jak nie chcesz, żeby tak się stało, musisz z nią rozmawiać, a przynajmniej próbować - odpowiedziała na jego ostatnie słowa, posyłając terminatorowi Turkuciowego Grzbietu lekki, pocieszający uśmiech. Koty mogą się bardzo zmienić pod wpływem działań środowiska, sama była doskonałym tego przykładem.
//oczywiście, że chcę pogadać >;3c
I_f e l t_likeI won,but I_w a s n' t_done,--------- the_nightmare_repeatsitselfevery_t i m e-
gottokeepmy calm,andcarry on stayawakeuntilthe sunwill shine
----------butI'm notso_s t r o n g, and they're notgone --they'restill out there totake what'sleft of_m i n e
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Kotka o dziwo się odezwała, skomentowała co ucieszyło Lwa i poniekąd zdziwiło. Nie uważał iż Malinowe Chaszcze będzie chciała rozmawiać na temat niezbyt rozgarniętej terminatorki, ale stało się inaczej. Na szczęście Lwa. - I tak będę robić. Jednak patrząc na postawę Lamparcicy nie wiem czy to będzie mieć jakiś sens. Ona wydaje się być... zbyt zapatrzona w siebie i swoje możliwości na tyle, że jedynie coś złego mogłoby ją wytrącić z głupiego buntu. Może jak dostanie w kość na polowaniach i walkach to się przekona iż nie jest to tak proste jak uważa. - Odparł na słowa kotki wzruszając barkami. Jedynie czas pokaże jak finalnie potoczy się jej życie. Równie dobrze może się stać tak, że opuści klan. I Lew wcale nie byłby zdziwiony. - Zacząłem od kodeksu, terytorium, władzy, rangach. Może niezbyt ciekawie to idzie ale nie zamierzam jej uczyć polowania i walki dopóty dopóki nie uznam, że jest gotowa na faktyczne zostanie wojownikiem. Może powinienem w międzyczasie coś innego zaoferować na treningu, ale ja na jej miejscu bym nie narzekał. Ma wszystko podane pod nos. - Burknął nieco w złości. Niektórzy muszą na własną łapę zdobywać informacje czasem rozlewając krew. A ona? Od najmłodszych księżycy może uzyskać wszelkie informacje do tego aby być dobrym wojownikiem. I co? Kpi sobie z tego i z Gwiezdnego Klanu plując na niego centralnie. - Najgorsze jest to, że podczas tłumaczenia jej jak wyglądają relacje między klanami wszystko rozumiała i odpowiadała mądrze. Tak samo co do lojalności. Wiem, że bratanie się z obcymi kotami jest dozwolone ale nie możemy sobie pozwolić na to aby ktoś mącił w głowie jej czy nam. To może źle skutkować na przyszłość. Nigdy nie byłem zwolennikiem posiadania znajomych z innych klanów. - Odparł kiwając lekko łbem jakby zgadzał się ze słowami Malinowych Chaszczy. Takie sytuacje mogą być niebezpieczne, w końcu gdy ktoś takiej Lamparcicy zamąci w głowie to nie będzie miała problemu z powiedzeniem jak faktycznie w Gromie jest. Nie wiedział jaki jest Wężowa, Czerwona czy Malinowa Gwiazda i nie ufał im. Co do Maliny... chodziły pogłoski, że jest pogodna choć stanowcza i nie szuka zwady. Natomiast o Czerwonej i Wężowniku... nie koniecznie zawsze słyszał same superlatywy. - Oh, ale tu nie chodzi o to żeby mieć ją z głowy. Nie obchodzi mnie ile czasu będzie trwał jej trening. Martwi mnie jedynie czy uda mi się z niej zrobić prawdziwego wojownika, który jest lojalny, wierny, pomocny i szczery przede wszystkim. Ona jeszcze nie wie co to znaczy. - Westchnął. Interesował się losem swych podopiecznych i chciał jak najwięcej poświęcić im czasu aby w końcu stali się silnymi i mądrymi wojownikami. - Naklepać im do głów puste formułki to jedno. Ale zrobić z takiego kota jak Lamparcica prawdziwego wojownika... to drugie. Może ja mam jakieś problemy z trenowaniem? Nie wiem, nie jestem doświadczony. Niemniej rozumiem wszelką wiedzę jaką przekazał mi Turkuć... zresztą... w jej wieku byłem... inny. Nie różnimy się mocno ilością księżycy, ale jakaś bariera powstała. - Chodziło mu o to, że od zawsze był zamknięty w sobie, zapatrzony w bycie wojownikiem. Dla niego to po prostu sens życia. Polowania, patrole, narażanie życia dla klanu - to jego, można rzec, hobby. Poza tym zawsze był ponury i poważny. Może dlatego tak szybko załapał o co w tym wszystkim chodzi?
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Malina lubiła pomagać innym, czuła, że wtedy zdobyta wiedza może zostać do czegoś wykorzystana. Cieszyło ją to, że ktoś decyduje się na zaufanie niebieskiej kocicy i poradzenie się u niej w sprawach treningu czy jakichkolwiek innych.
- Dostanie w kość jest czymś ostatecznym. Nikomu nie życzyłabym spotkania groźnego drapieżnika na polowaniu. Ponad to, jeśli ktoś ją uratuje, nadal może się niczego nie nauczyć - odpowiedziała z cichym westchnięciem po ostatnim zdaniu. Niektóre koty były wyjątkowo zapatrzone w swoje umiejętności. Na tyle, że nie zauważały, że brak pomocy ze strony kogoś innego spowodowałby najprawdopodobniej ich śmierć. Była pomocnica medyka była zwolennikiem cierpliwości, pomimo że łapy czasami świerzbiły, aby nauczyć krnąbrnego terminatora szacunku szybko i porządnie. Zdawała sobie jednak sprawę z tego, że w taki sposób nie zdobędzie szacunku, a tym bardziej zaufania. Będzie to relacja oparta na strachu.
- Polowanie jest bardzo ważną częścią naszego życia. Polujemy, by ci, którzy polować nie mogą nie głodowali. Teraz nie ma to zbyt dużego znaczenia, jest pora Młodych Liści i zwierzyny jest dużo, jednak gdy ziemię przykryje śnieg może być momentami bardzo ciężko. A terminator, który nie poluje nigdy się nie nauczy, jak działa hierarchia w klanie - powiedziała, spoglądając kątem oka na burego kocura, przymykając przy tym oczy. Sama Malina często zaczynała od teorii czy od zwiedzania terenów, jednak gdy dostała nowych podopiecznych w zimę, chciała ich nauczyć jak najszybciej polować, aby mogli się już zacząć wprawiać i po wielu nieudanych próbach zacząć przynosić zwierzynę na stos. Sam przebieg jedzenia w klanie był bardzo ważny, bo zapis w kodeksie mógł być jedynie pustą formułką bez zrozumienia go bardziej dogłębnie. A w tym również pomaga nauka polowania. Na jego następne słowa cicho westchnęła, przez dłuższy czas zastanawiając się, dlaczego Lamparcica mogła tak zareagować. Nie spodobało jej się to, o czym Lew opowiadał? Może po prostu nie dobrali się charakterami? Widać było, że cętkowana potrzebuje twardszej łapy, jednak Malina za bardzo nie widziała osoby innej, niż Rozerwane Ucho, które byłyby ją w stanie naprostować. Istniała jeszcze nadzieja, że wyrośnie.
- Większość młodych kotów polega na uczuciach. Nie zdają sobie sprawy z tego, jakie konsekwencje może to mieć w przyszłości - odpowiedziała, kierując się głównie własnym doświadczeniem, jak i obserwacją. Młodzież musiała się wyszumieć, byleby w sposób w miarę kontrolowany. Niestety, terminatorka Lwa wymykała się powoli spod kontroli, co zdecydowanie nie było czymś dobrym.
- Rozumiem to. Chodziło mi o to, że motywacja do skończenia treningu może być różna, nie zawsze jest ona czysta. Niektórzy marzą o tym, żeby zostać idealnym wojownikiem... A niektórzy, żeby być lepsi od rodzeństwa albo trening jest dla nich jedynie etapem do większych ambicji. Może też stanowić nabycie nowych, przydatnych umiejętności, które mogą się przydać w późniejszym życiu - powiedziała na początku, wcześniej chwilę poświęcając na zastanowienie się nad słowami. Wiadomo, pomiędzy rodzeństwem praktycznie zawsze jest jakaś rywalizacja, szczególnie jeśli chodzi o to, kto pierwszy skończy trening, jednak wraz z biegiem treningu powinni coraz bardziej dojrzewać do objęcia rangi, do której się przygotowują przez znaczną część życia.
- Każdy jest inny i do każdego terminatora należy podchodzić indywidualnie. Nie możesz zakładać, że Lamparcia Łapa będzie kierować się tym samym, co ty w jej wieku. Na tym polega bycie mistrzem - dodała do poprzedniej wypowiedzi dopiero po chwili, starając się spojrzeć wojownikowi w pysk. Był jeszcze bardzo młody, wszystko co mogło się stać stało jeszcze przed nim. W końcu i on się nauczy, w jaki sposób radzić sobie z problematycznymi jednostkami i wtedy będzie gdzieś o poziom wyżej, niż na tym, na którym znajdowała się Malina, która z pierwszą taką osobą sobie nie poradziła. Jednak teraz, będąc bogatsza w nowe doświadczenia, postarałaby się podjąć wyzwanie.
I_f e l t_likeI won,but I_w a s n' t_done,--------- the_nightmare_repeatsitselfevery_t i m e-
gottokeepmy calm,andcarry on stayawakeuntilthe sunwill shine
----------butI'm notso_s t r o n g, and they're notgone --they'restill out there totake what'sleft of_m i n e
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
- Lub nauczy się, bo zrozumie, że samemu nie zawsze da się rade podołać wszystkiemu. - Wzruszył ramionami bezwiednie. - To wszystko zależy. Od niej, od sytuacji, od wielu czynników. Ciężko wydedukować co się stanie. - Dodał po chwili. - Masz racje. W sumie to zacząłem od teorii, bo Turkuciowy Grzbiet tak ze mną zaczynał. Muszę bardziej... indywidualnie podchodzić do swoich terminatorów. Ale ciężko to robić w momencie gdy dopiero poznaje się danego kota. Nie mówiąc już o tym, że ich charakter jest bardzo... elastyczny. - Odparł na słowa kotki. Postać Lamparcicy wpędzała powoli Lwa w ogromną konsternację, zawód i... wyzwanie? W końcu przysiągł sobie, że co by się nie działo to wyszkoli ją porządnie. I nie ma zamiaru się poddać, nie ma nawet takiej opcji. Nie bury wojownik. - Bardziej na głupocie. - Odparł śmiejąc się gardłowo. - Wiesz... poleganie na uczuciach nie jest złe, ale to nie znaczy żeby robić takie nierozważne rzeczy. Czy tak ciężko zrozumieć, że dla lisa niewyszkolony i nowy terminator to łatwy posiłek? - Mówił spokojnie ale widać było, że nerwy nieco szarpią burym. Był zły na Lamparcicę. Strasznie. - Przecież nawet niektóre kocięta potrafią to pojąć. Nie wiem dlaczego niektórym się tak śpieszy. Przecież wystarczy tylko poczekać... - Mruknął mówiąc oczywiście o śmierci. Nie rozumiał po co usilnie jej szukać skoro sama znajdzie każdego. Często szybciej niż ktokolwiek by chciał. - Masz rację, że chęć do zakończenia treningu jest dobra. Gorzej gdy zaczyna się zazdrość, ale o to mniejsza. Wiesz... ja nie oczekuję od niej, że będzie się kierować w życiu tym co ja. Tylko ona jest mądra, a robi głupio. - Odparł rozciągając się nieco. - Wiem, wiem. Jest młoda i popełnia błędy. Nie chcę tylko żeby ona straciła przez to życie, łapy czy chociaż wąsy. - Chociaż? Bez wąsów byli by jak wydmuszki! Wąsy to ważna rzecz w życiu każdego kota. I swoich by nie oddał. Nigdy. No... chyba, że za klan.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Malina nie popierała sposobów, aby wystawiać swojego terminatora na zagrożenie. Według niej, nie było czegoś, co by nie dało się rozwiązać rozmową i ciężką pracą, pomimo że w niektórych przypadkach może się to okazać mało efektywne. Widać było, że Lampart przechodzi przez okres młodzieńczego buntu i zbyt mocno ufa we własne umiejętności. Co za nieodpowiedzialność. Dobrzy terminatorzy i wojownicy wiedzieli, że nawet po wyjściu z lecznicy należy przez jeszcze chwilę się oszczędzać, bo siła jeszcze w pełni nie powróciła do osobnika.
- Racja - potwierdziła słowa burego kocura, dodatkowo lekko kiwając głową. Niebezpieczne sytuacje miały to do siebie, że były nieprzewidywalne. Nie wiadomo, jak dany kot zachowa się w obliczu prawdziwego zagrożenia, szczególnie jeśli był on pierwszy w ich życiu. Mogą też odznaczać trwały ślad na psychice, która u młodych kotów jest niezwykle delikatna. Sama widziała, jak traumatyczne wydarzenia odbijają się na Pierzastej Łapie, która do tej pory korzystała ze swojego azylu w lecznicy.
- Nie jest to łatwe, dlatego też należy obserwować, jak przyszły terminator zachowuje się jeszcze jako kociak. U Lamparciej Łapy sytuacja była cięższa, bo stosunkowo niedługo przed ceremonią mogła opuścić Martwe Korzenie. Ma dodatkowo ciężki charakter i wydaje mi się, że chce sobie odbić te wszystkie księżyce, kiedy nie mogła poznawać świata - odpowiedziała na jego kolejne słowa o dostosowywaniu się do charakteru terminatora. Malinie dużo pomagały nauki prowadzone młodzieży, być może buremu kocurowi też by pomogły? Nie wiedziała, czy Lew się zainteresował już kiedyś jakimiś kociętami, nie obserwowała go zbytnio, pomimo że jego osoba była dość ciekawa.
- Pewno nie zdaje sobie z tego sprawy. Jeden z moich braci w młodości śmiał się, że lisy nie istnieją. Mam nadzieję, że nie musiał się przekonać na własnej skórze, że są jak najbardziej prawdziwe - odpowiedziała, uśmiechając się półgębkiem. Większość rodzeństwa Maliny gdzieś się porozchodziła na świecie, część pewno została blisko poprzednich terenów, jednak w bezpieczniejszym miejscu. Swoją drogą, ciekawa była, jak teraz wyglądają. Czy rzeczywiście dwunogi opanowały tamto miejsce i dobrze zrobili, że zdecydowali się wszyscy wyruszyć.
- Dlatego musisz ją chronić. Może nie siedzieć jej na ogonie przez cały czas, ale poprosić niektórych wojowników, aby mieli na nią oko i w razie czego cię powiadamiali, gdyby coś zaczęła dziwnego robić ponownie - zaproponowała, kątem oka obserwując burego kocura. W klanie było dużo kotów, które nie mają swoich uczniów, dlatego też mają więcej wolnego niż syn Skaczącej Żaby, nic nie stoi na przeszkodzie, aby pójść z takimi osobnikami na współpracę. Jednak została do poruszenia jeszcze jedna kwestia dotycząca ich spotkania, przez co po chwili ciszy cicho westchnęła.
- Nie powiem Trzmielej Gwieździe o tym spotkaniu, ale... Proponuję, żebyś sam z nim porozmawiał o tej sytuacji. Może też ci podpowiedzieć, co możesz zrobić lub do kogo innego się zwrócić, a także powiadomić cały klan o karze, jaką nałożyłeś na Lamparcią Łapę - powiedziała, kierując pysk na kocura i uważnie śledząc jego reakcję wzrokiem. Była całkowicie poważna w tym momencie, wiedziała że Lew może z tym problemem sam sobie nie poradzić. Jednak klan był również od tego, żeby służyć pomocą, nie tylko od wspólnego życia.
I_f e l t_likeI won,but I_w a s n' t_done,--------- the_nightmare_repeatsitselfevery_t i m e-
gottokeepmy calm,andcarry on stayawakeuntilthe sunwill shine
----------butI'm notso_s t r o n g, and they're notgone --they'restill out there totake what'sleft of_m i n e
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
- Może i faktycznie próbuje poznawać świat na siłę z racji pobytu w lecznicy. Niemniej powinna być świadoma zagrożenia. I jako pierwsze zapytać mnie czy może iść albo czy pójdę z nią. Natomiast ona chce robić wszystko na własną łapę ślepo wierząc w swoje umiejętności, które nie istnieją. Nie przeżyła by walki z doświadczonym lisem czy borsukiem. A ona myśli, że jak ma się cztery pary pazurów i kły to można wszystko. - Odparł rozglądając się wokół. Cienisty się zmył i dobrze. Nie chciałby rozmawiać z tym kotem. Swoją drogą on też wyglądał na terminatora. - Myślę też, że na nią oddziaływuje otoczenie. Gdy jesteśmy sami na treningu jeszcze w miarę jakoś to wygląda. Natomiast w grupie mocno chce pokazać swoją niezależność, dumę i hardy charakter, który złamałby się gdyby ktoś kiedyś jej coś zrobił. Choćby ten cienisty. Mogła by nie uciec z jego łap. Nawet nie chcę myśleć co mógłby jej zrobić gdyby się okazało, że ma paskudny charakter. - Dodał po namyśle. Może nie jest doświadczonym wojownikiem, ale potrafi sobie wyobrazić jak duże zagrożenie stanowią drapieżnicy. Lew miałby problem żeby powalić lisa. Ba, niektórzy starzy wojownicy mieliby problem. A co dopiero Lamparcica... - Ja też mam taką nadzieję. Nie życzę nikomu spotkania z tym drapieżnikiem. Nie wiem jak mogę udowodnić Lamparcicy, że życie kota z klanu to nie jest łatwa sprawa. I że każdy dzień może przynieść na nas zgubę. Choćby wziąć pod uwagę Dwunogów, którzy za pomocom swoich Połykaczy Drzew mogliby zniszczyć wszystko co tu mamy. Mam nadzieję, że jakoś sama do tego dotrze i nie będzie musiała zobaczyć aby uwierzyć. - Naprawdę martwił się o tą terminatorkę. Był jej mistrzem, a co za tym idzie był odpowiedzialny za nią. A to duży obowiązek. - Nie jest to taki głupi pomysł. Z kimś porozmawiać. Rozważnym i mądrym. Poza tym iż się naprawdę o nią martwię to ciężko trzymać nerwy na wodzy w momencie gdy na każdym kroku czuję i widzę, że nie ma do mnie szacunku. Zresztą... widziałaś. Nie wiem co jest powodem. Otoczenie? Charakter? Niektóre koty? - Zamyślił się. Nie mógł znaleźć odpowiedzi. Otoczenie? W klanie była względna zgoda, nic nie działo się od odejścia Błyska co mogłoby świadczyć o jej zachowaniu. Charakter już bardziej i na to by stawiał. A co do kotów... już wiele spotkał na swej drodzę, którzy byli albo nieprzychylnie nastawieni do niego albo zwyczajnie go omijali. I nie wiedział czemu. - Czasem mam wrażenie, że niektóre koty uważają mnie za nudziarza i głupca. Nie żebym się przejmował, ale pomyśl. Gdyby ktoś rozpuszczał jakieś plotki, a Lamparcica by w nie uwierzyła. Stąd mógł się wziąć choćby brak szacunku, który wyczuwam. A nie jestem kotem, który za pomocą pazurów zmusza do szacunku. - Porozmawiam jak znajdę chwilę. Chociaż uważam, że nie tyle powinien wiedzieć co ja sam muszę coś z tym zrobić. I poinformuję klan na ceremonii. - Odrzekł.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>