Logo Artemidy
Siedlisko Koni
Czy to była odpowiedź której oczekiwał? A skąd, chciał usłyszeć konkrety, większą opowieść, jakieś wyjaśnienia. Tymczasem otrzymał tyle co nic. Wciąż nie znał stosunku reszty klanowiczów do chodzącego trupa, wiedział jedynie, że wspomniany trup nie dałby się grzecznie wepchnąć pod grubą warstwę gleby. Pewnie by się wykopała na powierzchnię, a reszta żałowałaby, że nie zakopała jej głębiej. Kiwnął długim pyskiem.
- Rozumiem. W takim razie miłego spaceru. - rzucił oklepaną formułką w ramach pożegnania. Miał jeszcze sporo pytań, ale podskórna obawa przed zarażeniem się choróbskiem niszczącym obecnie czarnofutrą, skutecznie ograniczała ciekawość. Odwrócił się z machnięciem długiego ogona. - Nie daj się klanowym pieskom. Albo innym szczurom.
I ruszył w swoją stronę, zostawiając tego dziwnego kota za sobą. Dopiero przechodząc pod ogrodzeniem przypomniał sobie, że nie spytał o imię, ale było już za późno żeby zawracać. Przeżyje bez tego.

z.t
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Biegł lekkim truchtem, z ogonem falującym miarowo za nim. Dopiero wyruszył na swoją pierwszą w życiu przygodę; nie spodziewał się, że powietrze poza miastem było tak czyste i świeże. Sprawiło to, że był w dobrym nastroju, mimo że nigdzie nie widział żadnych misek z jedzeniem czy śmietników z resztkami. Był trochę głodny, ale nie było to nic nowego, dlatego na razie się nie przejmował brakiem żarcia. Najchętniej rozdwoiłby się, a nawet roztroił, by zobaczyć jak najwięcej nowych terenów. Niektóre psy i koty mówiły, że "dzicz" nie była wcale ciekawa, ale Żmij nie mógł się bardziej nie zgodzić. Wszystko tu było takie fascynujące! Dźwięki, wonie, widoki, mięciutki i nienaruszony śnieg pod łapami.
Ujrzawszy dziwaczne konstrukcje przystanął na moment i sapnął, po czym wyciągnął swe ciało w energicznym galopie, ledwie wyhamowując przed drewnianym słupkiem. Obwąchał go uważnie; niewątpliwie bywały tu koty, sądząc po śladach pazurów i resztkach zapachu. Uśmiechnął się szeroko i wskoczył na zaśnieżony słupek, by mieć lepszy widok na okolicę. Ciekawiło go jakie koty tu żyły, i czy był w stanie spotkać tu psy, które stroniły od miasta. Nie był pewien czy potrafiły polować jak koty, bo nigdy tego nie widział na własne oczy, dlatego odrobinę wątpił.

//pokrzywa!
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
1
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxNigdy nie widziała konia. Podczas mieszkania pośród Kamiennych Pazurów dowiedziała się, że nieopodal znajduje się stadnina, ale nie było okazji do spaceru w tamtym kierunku. Teraz natomiast korzystała z wolności, wciąż bijąc się z własnymi myślami, co będzie najlepszym wyborem odnośnie tego, co dalej. Westchnęła cicho, odsuwając na bok natłok myśli i jednym susem znalazła się na drewnianym, ośnieżonym płotku. W oddali rzeczywiście było widać kilka sztuk zwierząt przypominających ogromne psy. Planowała podejść bliżej, ale jej uwaga zatrzymała się na czymś innym. Kilka słupków dalej na płocie siedziała czekoladowa kotka. Delikatny podmuch mroźnego wiatru zdradził pokrzywie, że musiała mieszkać w mieście i przebywać często w obecności psów. Dużo częściej niż z innymi kotami. Interesujące.
– Nie wywiało cię trochę za daleko od domu, mała? – mruknęła, gdy podeszła bliżej młódki. Szylkretka niecodziennie nawiązywała interakcję z obcymi, zwłaszcza jeżeli nie miała w tym żadnego interesu, ale dzisiaj wyjątkowo była w humorze na pogawędkę.
LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pasące się przy rozrzuconym sianie stworzenia były ciekawe, ale nie przykuły na dłużej uwagi młodego kota; zdecydowanie za mało się ruszały. Chętnie by do nich podszedł i zagadał, ale podejrzewał, że nie mówiły ani jak koty, ani jak psy. Na szczęście nie musiał długo czekać, aż coś bardziej interesującego się stało - oto płot zaskrzypiał, a na nim pojawił się drugi kot! Żmij przyglądał mu się chwilę, niestety wiatr nie ułatwiał wyczucia jego woni. Zmarszczył lekko czoło na protekcjonalny wydźwięk słów, które otrzymał. Stanął na tyle prosto, na ile mógł na tak ograniczonej przestrzeni, zaś jego ogon trzymał się sztywno za nim, lekko uniesiony.

- Ty jesteś mała! Jestem bardziej spory od większości kotów w moim wieku, które widziałem - parsknął dziarsko.

Bez cienia strachu czy obaw podszedł do samotniczki, tylko raz wydając z siebie ciche "o ku#wa", gdy w pewnym momencie jedna z jego łap prawie się ześlizgnęła. Wreszcie znalazł się na tyle blisko, by móc wyciągnąć głowę bliżej i wyczuć wonie otaczające nieznajomą. Różniły się od tych, które znał w mieście, jasno sugerując, że tam raczej nie mieszkała. A więc musiała być tutejsza! Pierwszy raz widział kota żyjącego tak daleko od siedlisk ludzi.

- Mieszkasz tutaj? Pachniesz trochę jak las i śnieg. My w mieście mamy tylko błoto, śmieci i smród samochodów - zagadnął, przekrzywiając głowę nieznacznie w bok.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
1
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxDługie uszy drgnęły lekko na buńczuczną odpowiedź, a kąciki warg samotniczki uniosły się delikatnie ku górze. Zadziorny się trafił. Nie wróżyło to dobrze, ale nie potrafiła nie odczuwać cienia sympatii do – jak się okazuje – kocurka. Miastowe koty do lasu w większości przypadków przyganiała ciekawość, a ta cecha była ich wspólnym czynnikiem.
– Oh, doprawdy? Niesamowite – rzuciła rozbawiona reakcją czekoladowego. Rzeczywiście, gdy zbliżyła się do niego, było widać, że jak na swój wiek był całkiem spory. Dla Pokrzywy jednak wciąż pozostawał „mały”. Przynajmniej dopóki jej nie przerośnie, a czy to się stanie i czy do tego czasu spotkają się ponownie – czas pokaże.
– Hmm... Jeśli masz na myśli „tutaj” jako poza miastem, to tak, mieszkam „tutaj” – odparła wymijająco,. Odwróciła łeb ponownie w kierunku pasących się koni, a pośród gęstego kolorowego futra dało się dostrzec ciasno owiniętą wokół szyi poniszczoną, skórzaną obróżkę. Zapach dwunogów już dawno wywietrzał, ale ta niechlubna ozdoba dalej wisiała uczepiona niczym natrętny kleszcz.
– Więc jesteś na wycieczce... Słyszałeś o Klanach? – spytała, przenosząc wzrok z powrotem na rozmówcę. Miała nadzieję, że coś się już mu obiło o uszy. Szkoda byłoby, gdyby przypadkiem wkroczył na ich tereny i został rozszarpany zanim zdąży powiedzieć „hej”. Z nimi nie było żartów. Chyba, że wyjątkowo trafiło się na przyjaznego osobnika.
LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmarszczył kosmate czoło, niepewny czy słowa kocicy były sarkazmem, ale jego uwaga szybko została odwrócona. Nie potrafił zbyt długo wałkować w swojej głowie jednego tematu; nawet gdy był sam, jego myśli nieustannie skakały od jednej kwestii do drugiej, potem do trzeciej, produkując niemal nieprzerwany wewnętrzny monolog. Nie potrafił zbyt długo trwać w jednym miejscu, ani fizycznie, ani mentalnie.
Strzepnął uchem, zaciekawiony wyraźnie wymijającą odpowiedzią nieznajomej. Gdyby rzuciła zwykłe "tak", nawet by nie zwrócił na to uwagi i nie zatrzymał się w ogóle przy tej kwestii. Jej dobór słów sprawił jednak, że poczuł potrzebę dowiedzieć się ile tylko mógł, jak najszybciej. Byłby przestąpił z łapy na łapę, gdyby nie śliskość płotu, na którym balansował.

Nim zdążył podjąć jednoznaczną decyzję odnośnie własnej odpowiedzi, otrzymał pytanie - choć mało brakowało i by go nie dosłyszał, pochłonięty własnymi myślami.

- Nie, nie słyszałem. A w ogóle ty mieszkasz tutaj tutaj, z tymi dużymi psami, czy gdzieś w lesie? Sama polujesz na swoje jedzenie? Nie wygląda jakby ludzie tu w ogóle chodzili i zostawiali coś do żarcia. A te klany to jakieś grupy mieszkające w okolicy? Bo ja jeszcze nie spotkałem nikogo prócz ciebie! Ani psów, ani kotów, ani... no, na przykład lisów. Bo one mieszkają w lasach, nie? - wyrzucił z siebie, rozerwany między tymi wszystkimi interesującymi go kwestiami, o których tak mało wiedział.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
1
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Widziała i słyszała tą ilość ekscytacji drzemiąca pod czekoladowym futerkiem, zupełnie jakby miała przed sobą... szczeniaczka. Energicznego, ciekawskiego, chcącego wszystkiego dotknąć i sprawdzić. Takie skojarzenie się jej nasunęło, głównie przez wzgląd na dochodzący psi zapach od kocurka.
– Mieszkam wszędzie i nigdzie – odmruknęła, przez krótką chwilkę obserwując czy i jak duże skołowanie wzbudzą jej słowa w młodziku, aby kilka uderzeń serca później wyjaśnić: – Przebywam w okolicy, ale nie sypiam w jednym miejscu. Być może za kilka dni przeniosę się gdzieś indziej, to się dopiero okaże.
XXXMówiła tonem spokojnym, wręcz łagodnym, który mocno kontrastował z rozentuzjazmowaną mową jej rozmówcy. Bawiło ją to. Tak samo jak niesamowita liczba pytań zadanych przez niego na jednym wdechu.
– A może tak po kolei, hmmm? Nigdzie ci nie ucieknę – powiedziała rozbawionym tonem, pozwalając sobie usiąść na ogrodzeniu, udowodnić, że przez najbliższą chwilę tu pobędzie i może porobić za informatora. Doskonale rozumiała to, że chciał się dowiedzieć wszystkiego już, teraz, natychmiast i nie chciała mu w tym przeszkadzać, ale wolała zrobić to w odrobinę wolniejszym tempie. – Ale... tak, tak i tak.
[Obrazek: QeWlgfB.png]
I like standing still but that is just a wishful plan
Ask me where I come from, I will say a different land
But I have got memories and travel like gypsies in the night

I count gates and numbers, then play the guessing game
It is just the place that changes, the rest is still the same
But I have got memories and travel like gypsies in the night

LVL 4 210 / 300
MedLVL 5 120 / 700
9
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
###

Minęło, nie da się ukryć, naprawdę dużo czasu. Kamień zdążył zdobyć Wojownicze imię, ukończyć cały trening i... no, generalnie, pozmieniało się. Dość bardzo. O dziwaku-samotniku pamiętał jednak nadal żywo - czego dowodem była dzisiejsza próba znalezienia go. Bezwstydnie zgarnął ze stosu zwierzyny trzy zdobycze; wróbla, wiewiórkę i szczura. Nic specjalnego, ale chyba nic więcej potrzebne nie będzie, prawda? Nawet nie wiedział, czy na Szkiełko trafi.
Wywędrował aż tutaj. Szukał cierpliwie, teraz miał więcej czasu niż kiedykolwiek przedtem. Przy odrobinie szczęścia, dziwak zjawi się dostatecznie szybko.

//Szkiełko >:)
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szkiełko miał chyba szósty zmysł pozwalający mu pojawiać się tam, gdzie koty chciały go widzieć. Teraz też zmaterializował się przed Kamieniem dosłownie znikąd, jakby jego ruda postać wyniknęła z całunu zimnej mgły.
- Kto mnie wołał, czego chciał... Skoro był jeden, to go nie było, zatem jest kilkoro - wyszeptał zachrypniętym głosem, stając przed wojownikiem. Wydawało się, że mówi spod powierzchni wody, a cienie malujące się na jego drobnej sylwetce przez chwilę zdały się Kamieniowi pajęczyną wodorostów, glonów i śniętych ryb oplatającą go. - Przyniosłeś ofiary, przyniosłeś?
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trzepnął uchem na jego szept. Co miał... powiedzieć tak szczerze? Na taki potok bzdur! Nie mógł zapominać, w każdym razie, że kot przed nim bywał dziwny. Nic więc nienormalnego w tym jego bełkocie. Nie zdziwił się też nazbyt na jego prezencję. Była w każdym razie bardziej... była inna, niż ostatnio. Czego spodziewać się po Szkiełku? Machnął głową, podsuwając mu piszczki pod łapy.
- Trzy, jak kazałeś - chrapnął, kładąc zad na zimnym podłożu. - Nie mogłem szybciej. Nadal wszyscy... moi partnerzy. Są żywi.
Bo nie wszyscy. Trzmielina padła, Wilk zaginęła, Pszczółka tak samo - nie był z nimi w żadnym związku.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Co on tu robił? Sam chciał wiedzieć. Przez ostatnie kilkanaście księżyców nie postawił nawet łapy w okolicach czterech klanów, a tu proszę, dzisiaj postanowił przerwać tę śmieszną passę. Znaczy, po części. Nie miał zamiaru zbliżać się do granicy, ani tym bardziej wchodzić na ich tereny, tylko po prostu pierwszy raz od dawna łaził sobie niedaleko. A dokładniej po płocie stanowiącym barierę chroniącą cztery klany przed tymi ogromnymi stworzeniami. Na szczęście w okolicy nie znajdował się ani jeden koń, znaczy, kocur się ich nie bał, był w pewnym sensie zafascynowany, jednak… Wciąż nie był fanem spacerowania sobie, gdy obok znajdował się taki masywny potwór mogący go rozpłaszczyć jednym machnięciem łapy.
Tak więc był całkowicie sam. Wystarczająco daleko od granicy by żaden klanowicz się nie czepiał że naruszył teren, ale jednocześnie wystarczająco blisko by przypominać sobie swoje wędrówki po tych terenach, gdy jeszcze był młodym terminatorem. Zatopił się w swoich myślach, wymieniając w głowie mijane po drodze miejscówki, które wciąż pamiętał. Uśmiechnął się pod nosem, tak, to był jeden z fajniejszych okresów w jego życiu.

// Kukułka! <3

⋆ ✦ ☁ ✦ ⋆
the city sleepsxxxx
xxxxxxxwith autum leaves
on the side streets, uninvitingnever g
onna givei spend my days in a summer haze
xxxby the pine trees
LVL 3 90 / 200
MedLVL 0 50 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A co ona tutaj robiła? Cóż, oddalała się coraz bardziej od klanowych terenów i teraz nie włóczyła się w większości tylko po Leśnych Ostępach, ale kręciła się również w okolicach Siedliska Koni, które ją fascynowało. Kiedyś miała okazję zobaczyć owce - które wyglądały, jakby chmurki z nieba zeszły na ziemię! Ale konie... konie były o wiele bardziej fascynujące! O wiele większe, choć zdarzały się takie mniejsze, choć już dorosłe, mniejsze nawet o połowę takiego konia! No i tak śmiesznie się poruszały, jak nie skubały trawy! No i ich łapy... były takie śmieszne. Nie miały paluszków, nie miały pazurów, tylko... coś dziwnego na koniec. I choć bała się podejść bliżej, to interesowało ją to. O, i ostatnio podpatrzyła dwunoga, który na takim koniu siedział! JAK.
Radośnie kłusowała sobie więc w stronę ogrodzenia, chcąc zobaczyć, czy czasami dziś też nie ma tu koni, ale pech chciał, że za ogrodzeniem nie było ani jednego. Ale, hej, Siedlisko było duże, może są po prostu za innym? Tak, na pewno to było wytłumaczenie. Zdecydowanie. Ruszyła więc wzdłuż ogrodzenia, ciekawsko wyciągając szyję, gdy jej oczom nie ukazał się koń, ani nawet nic do kota podobnego, ale... kot! Brzmiało podobnie, ale no bynajmniej nie wyglądało. Ruszyła więc szybciej, bo hej, okazja na poznanie nowego samotnika to super okazja. I wtedy właśnie zdała sobie sprawę, że kocura kojarzy, że ma wrażenie, że już gdzieś go widziała, a... gdy zdała sobie sprawę kto to jej oczy rozszerzyły się dwukrotnie a ona przyspieszyła niemal do biegu by wręcz wbiec w kocura, ale zatrzymując się zaraz przed nim.
- Niech mnie oczy nie szczypią, Niknący Płomień?! - krzyknęła, nie przejmując się tym, że mogła się pomylić i że właśnie mogła tak krzyknąć do jakiegoś przypadkowo bardzo podobnego do kocura innego kota. - Gdzieżeś się szlajał, co? - spytała, cicho prychając.
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zszedł z płotu, gdy tylko zmęczył się bilansowaniem na tych śmiesznych palach. Fajne widoki, ale na dłuższą metę bolące w łapki. Chwilę tak spacerował, zanim dostrzegł przed sobą… czarną kulkę. A raczej jakiegoś czarnego kota. Samotnik? A może jakiś cienisty się tu pałętał? Miał w planach go po prostu zignorować, jeśli ten by go nie zaczepił, jednak… Nieznajomy zaczął biec w stronę dymnego, na co samotnik zamarł w miejscu. Chciał walczyć? Ale przecież niebieski nie naruszył granicy, więc co do. Kocur stanął mocno na ziemi i spiął mięśnie do ewentualnego kontrataku, jednak… Coś w obcym wydawało mu się dziwnie znajome. Dostał oświecenia, dopiero gdy do jego nozdrzy dotarł jego zapach. Kukułka…? Rozluźnił się i cofnął się o krok, unikając zderzenia dwóch kotów. Gdy usłyszał jej podekscytowany głos, nie było mowy o pomyłce z innym kotem. To rzeczywiście ona. Ze wszystkich możliwych kotów, akurat ona…
- Kukułka? Co ty tu robisz tak daleko od obo- - kocur dał sobie pół uderzenia serca na zastanowienie się nad tymi słowami. Nie było go prawie cały obieg pór, młoda pewnie była już wojownikiem, albo może nawet kimś więcej - Czekaj ile ty masz księżyców…? Możesz tak swobodnie łazić po ziemiach niczyich? - zapytał, jakby sam tego nie robił, gdy był tylko świeżym terminatorem. - A ja… Byłem tu, tam… W sumie wszędzie… - dodał, wskazując głową różne kierunki świata. Powiedział również młodej całą prawdę w skrócie. W jego historii nie było żadnych psów które go przepędziły, czy też dwunogów którzy go porwali. Po prostu… łaził sobie gdzie chciał.

⋆ ✦ ☁ ✦ ⋆
the city sleepsxxxx
xxxxxxxwith autum leaves
on the side streets, uninvitingnever g
onna givei spend my days in a summer haze
xxxby the pine trees
LVL 3 90 / 200
MedLVL 0 50 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cicho zachichotała słysząc jego słowa. Mimo tego, że nie było go w obozie tyle księżyców, że tyle go ominęło, to zachowywał się nadal jak przykładny wojownik, jakby nie minął obieg pór, tylko ledwo parę dni, a ona nadal była tylko kociakiem, albo bardzo młodym terminatorem, który wyszedł z obozu. Uśmiechnęła się z politowaniem.
- Nie jestem już małym kociakiem, który nie zna żadnej granicy, Niknący Płomieniu! - zażartowała, szturchając go delikatnie łapą w klatkę piersiową, jeśli się nie odsunął. Doprawdy. - Nikt nie może mi zakazać wędrówek, phi - dodała, acz nie przyznała, że dostała nawet oficjalne pozwolenie przywódcy, który powiedział jej to na ostatnim treningu gdy... wyznała mu parę swoich planów na przyszłość. - I, yy, nie wiem, ale hej, na pewno więcej niż tyle, ile powinnam mieć mając pełen obieg pór życia! - dodała. Nie liczyła tego, po co by miała, to było nudne. Ważne, że jeszcze nie osiwiała, nie bolały jej stawy i nie narzekała na młodych terminatorów mówiąc, że za jej czasów było lepiej; choć Bąbelek powiedziałby pewnie coś innego swego czasu pytając ją, czy nie powinna być w starszyźnie i robić tego, co idzie im najlepiej - umieraniu na przykład.
Zmarszczyła nieco brwi słysząc jego wytłumaczenie. Tu? Tam? Wszędzie? Zmrużyła nieco oczy uważnie wpatrując się w kocura, czekając, aż powie coś więcej, ale widząc, że to nie następuje, pokręciła głową ze zrezygnowaniem.
- I powiedz mi jeszcze, że poszedłeś tam, tu i wszędzie z własnej woli, i nawet nic nie powiedziałeś - rzuciła udając obrażony ton głosu, choć fakt, trochę nie podobało jej się, że on sobie zwiedzał i nic jej nie powiedział!
[Obrazek: GmfzCOn.png]
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 2 / 100
15
Siła
S
8
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przykładny wojownik... Bardziej się martwił, że świeży terminator łazi sobie po ziemiach niczyich, nie mając pewnie wiedzy o walce czy polowaniu. Jego ucho było dowodem, jak te tereny mogły być czasem niebezpieczne. - Zauważyłem - dodał, na wzmiankę o niebyciu kociakiem. Kukułka nie wyglądała już jak ta mała, czarna kulka tylko... Jak duża czarna kulka. Oj trudno będzie się do tego przyzwyczaić.
Na wzmiankę o wędrówkach się uśmiechnął lekko pod nosem. Czyli oboje lubili stawiać łapki tam, gdzie jeszcze nie stawiali? Nie spodziewał się, że to akurat będą mieli wspólnego, ale i tak czy siak można było to nazwać na swój sposób... uroczym. Urocze natomiast nie było uświadomienie sobie, że kulka stojąca przed nim nie była tylko duża, ale również dorosła. Pełen obieg pór... No tak, w sumie jakoś wczesną porą młodych liści przyszli na świat, czyli by się zgadzało. - ...dużo. Zwolnij trochę, bo przy mojej następnej wizycie będziesz w starszyźnie - spróbował zarzucić jakiś żart, wykorzystując swój o dziwo wyjątkowo dobry humor. To czy był śmieszny, to inna sprawa.
Nie spodobał mu się ten niby obrażony ton kotki. Był udawany, to fakt, ale faktem również było, że zniknął bez słowa. - Jakoś tak... Wyszło. Wybrałem się na daleki spacer i uznałem, że nie ma sensu wracać... sorki - dodał, próbując się jakoś wybronić z jej oskarżeń, rzucając nawet luźnymi przeprosinami, byleby młoda się serio nie obraziła i no może zrozumiała.

⋆ ✦ ☁ ✦ ⋆
the city sleepsxxxx
xxxxxxxwith autum leaves
on the side streets, uninvitingnever g
onna givei spend my days in a summer haze
xxxby the pine trees
LVL 3 90 / 200
MedLVL 0 50 / 100
8
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości