Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXTa chwila zastanowienia nie była wystarczająca, gdyż ruda kotka uprzedziła fakty i odezwała się pierwsza. Nie był to najgorszy rozwój wypadków, ale też nie najlepszy. Równie dobrze mogłaby za ten czas zwyczajnie odejść, a szansa na dowiedzenie się czegokolwiek uciekłaby Kolczastej sprzed nosa. Konfrontacja jednak wymagała poprowadzenia konwersacji, a w tym czarno-biała nie była najlepsza. Nie chciała wyjawiać za dużo, dopóki nie miała pewności z kim rozmawia. Musiała to rozgryźć nieco... inaczej. Niezbyt dyskretnie oceniła wzrokiem rozmówczynię — była całkiem postawna, ale to jeszcze o niczym nie świadczyło. Nie, w ten sposób się niczego nie dowie. Szkoda, to ułatwiłoby wszystko. XXX— Członek Klanu Wichru nie odpuściłby pogoni za zającem — rzuciła chrapliwym głosem w odpowiedzi, unikając pytania. Stało się bardzo dużo i zdecydowanie miała ochoty się z tego spowiadać. Nikomu, czy to rodzinie, czy to obcemu.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Cisza jaka między nami zapadła była… dosyć napięta, a ja z racji tego, że nie bałam się konfrontacji, nie zamierzałam też unikać kota, który obrzucał mnie nieprzyjemnym spojrzeniem, co jeśli było to coś ważnego? Nie podejrzewałam niewinnie wyglądającego futerka o coś strasznego lub okropnego, nie byłam kotem, który zawsze widział we wszystkich zło, a niemiłe spojrzenie nie zawsze zwiastowało niemiłego kota; znałam jedną taką kotkę, której morskie oczy zawsze patrzyły ze złością, a przecież jej ciało mówiło co innego; dlatego też zdecydowałam się podejść i im bliżej byłam, tym bardziej widziałam zielone oczy, w których widziałam wiele niezrozumiałych dla mnie emocji do tej sytuacji. Słowa o Wichrze sprawiły, że moje uszka poruszyły się nieznacznie, a mój pyszczek przechylił w bok jakbym szukała odpowiedzi zanim zadałam pytanie… kotka nie pachniała klanami; była… obca.
– Nie goniłam go – odpowiedziałam po chwili ciszy z delikatnym uśmiechem.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXCzarne brwi obniżyły się lekko na tę odpowiedź. Nie o to... Eh, nieważne. Zdążyła się przyzwyczaić, że to co miała na myśli, umyka innym. Zwłaszcza tym pół-mózgim mieszkańcom bidula dla kotów, które nawet nie bardzo jarzyły idei klanów i Gwiezdnych. Nie dowiedziała się niczego wartościowego — czy był sens, brnąc w tę pogawędkę, czy może lepiej spróbować szczęścia z kimś innym? Założyła, że do wieczora będzie już spać w legowisku terminatorów, jutro wróci na trening i w przeciągu księżyca odbędzie się jej ceremonia. Wszystko miała już zaplanowane. Tymczasem trafiła na kłodę pod łapami. XXX — Więc co robiłaś? — spytała bez ogródek, szczerze nie rozumiejąc, co innego można robić z zającem niż go upolować. — Kolczasta... Łapa — przedstawiła się w napływie geniuszu, niechętnie wypluwając ostatnie słowo. Powinna już od dawna mieć wojownicze imię, jej rodzeństwo i kuzynostwo z pewnością już skończyło treningi. Ba! Pewnie mają już pod swoimi skrzydłami własnych terminatorów.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
– Próbowałam się dowiedzieć co robią zające podczas dnia, nie interesowało Cię nigdy co takie osobniki poczynają kiedy nikt nie patrzy? – zapytałam z delikatnym uśmiechem, odpowiadając tym również na pytanie, które padło w moją stronę. – Zazwyczaj tylko polujemy na zwierzynę albo się jej boimy, a ja lubię obserwować jak niektóre spędzają swój dzień, czy to lisy, sowy, czasami kruki, och! Raz widziałam jelenia, a innym razem nietoperz latał mi nad głową – dodałam z chichotem na wszystkie wspomnienia jakie przeleciały mi w umyśle, każde to spotkanie nauczyło mnie czegoś nowego o danym gatunku lub po prostu dodało mi przyjemną historię, którą mogłabym się dzielić przy spotkaniach z innymi… tak jak z tą dziwnie źle nastawioną kotką, a zarazem… kimś bardzo dostępnym. Miałam wrażenie, że wcale nie była taka zła, chociaż jak się okazało nawet jej imię było ostre. – Truflowa Łapa, ale możesz mi mówić Trufla – przedstawiłam się również ze skinieniem głowy oraz sympatycznym spojrzeniem. – Czyli jesteś członkiem Wichru… czemu nie pachniesz jak oni?
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXW miarę wymieniania kolejnych zwierząt przez nową znajomą, brwi Kolczastej Łapy obniżały się coraz bardziej, aż mogłoby się wydawać, że za moment zasłonią całe oczy. Co za porąbany pomysł. Przede wszystkim zwierzyna łowna miała jedno przeznaczanie — wylądować na stosie. Czarno-biała nie miała pojęcia co może być ciekawego w życiu piszczek, które miały i tak wylądować w czyimś brzuchu. Spały, żarły i srały, wielka filozofia. Nie potrzeba do tego prowadzić badań. XXX — I tak o, dla zabawy sobie chodzisz za drapieżnikami? Narażasz bezpieczeństwo siebie i swojego klanu dla... Czego? Zaspokojenia ciekawości? — zające to jedno, ale lisy i sowy? Ruda miała chyba pszczoły w mózgu. Nic dziwnego, że wciąż była terminatorem, chociaż wyglądała już na wojownika. Chętnie i na to zwróciłaby Truflowej Łapie uwagę, ale został poruszony temat Klanu Wichru. Wyprostowany wysoko ogon drgnął lekko. Z jednej strony dobrze, z drugiej... Nadal nie wiedziała, jak ugryźć tę sprawę. Przecież nie przyzna wprost, że nie potrafi trafić do domu. XXX — Nie było mnie tam przez... jakiś czas, ale właśnie wracam — wyjaśniła, chcąc choć trochę nakreślić rudej sytuację, bez wdawania się w szczegóły. Jeszcze by sobie pomyślała, że została wygnana! To byłoby nie do przyjęcia.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Reakcje koteczki kojarzyły mi się z tym co zawsze widziałam na pyszczkach kotów, które nie popierały lub nie rozumiały mojego myślenia, nie była więc zniechęcona albo zawstydzona swoją osobą; uważałam, że mogłam być sobą nawet jeśli zakrawało to o bycie niezrównoważoną w oczach innych, w pewnym sensie wydawało mi się to bardzo zabawne.
– Mmm, nie nazwałabym tego zabawą. Lubię odkrywać co natura ma nam do przekazania – odpowiedziałam rozbawiona. – Nie musisz się obawiać o moją osobę, jestem przekonana, że dam sobie radę. Klan Gromu również nie jest bezbronny – Zwróciłam uwagę z delikatnym uśmiechem, przechylając głowę w bok; och, raczej nie spodziewałam aż takiej… nad wyraz reakcji, ale też nie zamierzałam się tłumaczyć kotce. Lisy odprowadziłam bezpiecznie poza granice Gromu, kiedy większość z nas spała w tym momencie w obozie; nawet Nurt przyznała, że jestem jak taki cichy obrońca, wydawało mi się to ważną funkcją.
– Co się stało, że wracasz? – zapytałam zainteresowana. – Chociaż może pytanie powinno być raczej: czy odeszłaś sama, a może ktoś Cię porwał? – poprawiłam swoją poprzednią wypowiedź i przysiadłam na ziemi przed czarno-białą, dając sobie moment na odpoczynek i pogawędkę. No chyba, że kotka nie będzie chciała gadać!
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
XXXKolczasta Łapa znalazłaby z co najmniej trzy argumenty, dlaczego łażenie samopas za lisami to bardzo, ale to bardzo, durny pomysł. Zwłaszcza jeżeli myślą przewodnią nie było zapewnienie bezpieczeństwa klanowi, a zwykłe zaspokojenie ciekawości — co dla czarno-białej było zwyczajnie formą zabawy, bo czym innym? Skoro jednak tak sobie poczynała Gromiaczka, to nie będzie przeszkadzać. Nie jej klan, nie jej problem. Chyba że rozpowszechniła się u nich fala badaczy przyrody, to już mogło wpłynąć na reputację całych Czterech Klanów, a wtedy już sprawa była poważna. Na razie jednak Kolczasta Łapa zdecydowała się odpuścić temat, jedynie kręcąc łbem lekko na boki w rezygnacyjnym geście. Nie ma ratunku dla takich. XXX— ... — zacisnęła szczękę, gdy wybrzmiała końcówka drugiego z pytań Truflowej Łapy. Nie dała kotce wyraźnie do zrozumienia, że nie chce rozmawiać na ten temat? Czemu musiała drążyć akurat tę sprawę? I sugerować, że odeszła sama z klanu, albo dała się porwać jak małe kocię! — Masz więcej pszczół w głowie, niż przed chwilą zakładałam, skoro myślisz, że ci powiem — odparła, zniżając delikatnie głowę. Chciała uzyskać jakiś drogowskaz, ale nie będzie w tym celu się uzewnętrzniać przed Gromiaczką. Znajdzie Wicher i bez niczyjej pomocy.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Och, konwersacja wydawała się cały czas napięta, a nieważne z której strony ugryzłam kotka cały czas jeżyła się w obronie… chociaż jeżykiem to ona nie była, natomiast na pewno była wrogo nastawiona na jakąkolwiek rozmowę; prawdopodobnie gdybym zaczęła temat o pogodzie nadal by się na mnie wściekała, że marnuję jej czas… a ja po prostu nie wiedziałam czego ode mnie chciała.
– Twoje imię do Ciebie pasuje – przerwałam, by przyjrzeć się reakcji na pyszczku kotki, a w moim głosie nie było żadnego jadu, czy złośliwości; mówiłam prosto z serca. – Chronisz się jak łodyga chroni różę i powoli starasz się mnie odstraszyć, chociaż może nawet niezamierzenie? – zapytałam w sumie nie oczekując odpowiedzi. – Mogę mieć pszczoły w głowie, różyczko, ale nie jestem tutaj, by Cię denerwować – stwierdziłam wesoło i uśmiechnęłam się do kotki delikatnie, a następnie wstałam z miejsca i otrzepałam delikatnie przez co ziarenka piasku pospadały mi z futra. – Mogę Ci pomóc, jeśli potrzebujesz mojej pomocy, a mogę Cię posłuchać jak potrzebujesz się wygadać… chcesz zapomnieć o tym co Cię trapi? – zapytałam zerkając kątem oka na kotkę. – W tym też może jakoś pomogę, ale musisz mi pozwolić – wyjaśniłam i podeszłam bliżej, by spojrzeć prosto w zielone… och, jak liście podczas Pory Młodych Liści oczy; pod całą tą kopułą złości i niechęci kryło się piękno, a mi bardzo łatwo przyszło je dostrzec; niestety nie sądziłam, by byle kto dawał radę je rozpoznać skoro Kolczasta Łapa tak starannie je ukrywała.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
Obserwowanie koni stało się jednym z ulubionych zajęć Kukułki, gdy akurat nie miała co robić i jej się nudziło, dlatego znalezienie jej niedaleko Siedliska Koni nigdy nie było ciężkie. Lubiła tu przebywać, szczególnie zimą, bo znajdowało się tu dużo ogólnodostępnego jedzenia, a latem po prostu, cóż, dużo się działo, co tu kryć. Zbierało się całkiem sporo ludzi, którzy opiekowali się tymi końmi, no i obserwacja, jak na nie siadają dalej była dla Kukułki niezwykle interesującą sprawą, więc podglądała ich co jakiś czas. I akurat siedziała na jednym z płotów, przyglądając się jak w oddali jacyś dwunożni odważnie siedzą na koniach i jeżdżą w kółko (co dalej było najdziwniejszą rzeczą, bo co im to za frajdę sprawiało??), ale uważnie strzygła uszami, żeby nie było, że jest tylko skupiona na obserwacji, bo otoczenie nadal uważnie skanowała.
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Śreżoga nie myśli o tym, skąd się tu wzięło. Nie myśli o tym, dokąd idzie. Nie myśli o niczym. Myśli są jak widmowe pasma mgły. Łapy ma ociężałe i obolałe.
Chce zapolować. Skupia się tylko na tym, na ssącym uczuciu głodu w żołądku, na zapachach wokół, na drganiu ziemi.
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Los chyba postanowił się uśmiechnąć do wygłodniałego Śreżogi. Nie musi długo nadwyrężać łap, gdyż prędko ma okazję dostrzec niewielki kopczyk - a jeśli tylko mu się chwilę przyjrzy, może również zauważyć, że ziemia którą jest przysypany delikatnie się porusza. Wniosek płynie z tego dość oczywisty; kret zamieszkujący ten tunel buszuje właśnie tuż przy powierzchni ziemi.
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Strzyże uszyma, przyjmuje nieporadną pozycję łowiecką. Rusza na kreta, obnażając kły; stara się stąpać miękko i odpowiednio manewrować ciężarem ciała, choć utrudnia to tępy ból przeszywający raz za razem łapy. Ma zamiar rzucić się z zaskoczenia na zwierzę i zabić je krótkim ukąszeniem w kark.
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Podczas gdy Śreżoga skrada się w stronę kopca, jego lokator wychyla z niego głowę, wręcz idealnie wystawiając się na atak. Mimo bólu przeszywającego łapy, kotu niemalże udaje się podkraść do zwierzęcia; to jednak orientuje się o zagrożeniu w ostatniej chwili, prędko próbując zakopać się pod ziemią. Kły Śreżogi napotykają jedynie powietrze, jeśli jednak się pospieszy, najpewniej zdąży wygrzebać kreta spod cienkiej warstwy ziemi łapą - ten bowiem nie zdążył się jeszcze zupełnie zakopać.
Księżyce: 114 Płeć: amab Matka: tsunami Ojciec: czarnowron Trwałe urazy: zespół Kilifenera, co wiąże się z zakrzepicą i bezpłodnością
smukłej budowy krótkowłosy szylkret o
niemal szkarłatnych oczach
Właściwie to nie wiadomo, co siedzi Śreżodze w głowie. Ono też nie wie. Łatwo popada w ekstremalne stany emocjonalne; zdarza się mu doświadczać derealizacji i ma problemy z nawiązywaniem poprawnych relacji. Odczuwa stałą potrzebę zaznaczania swojej obecności wszędzie, gdzie się znajduje, co czyni poprzez figlarstwa i odgrywanie ról.
Wydaje z siebie niemal bezgłośny syk złości, ale nie pozwala sobie na zawahanie. Rzuca się do przodu, wyciąga przed siebie łapę z wyszczerzonymi pazurami. Wydłubie go, wygrzebie spod ziemi. Jest zbyt głodne, by odejść z niczym.
last night I dreamt that somebody loved me no hope, no harm, just another false alarm
Tym razem Śreżoga odnosi sukces; kretu nie udaje się zniknąć w sieci tuneli, nim sięga go łapa drapieżnika. Uzbrojona w pazury kończyna zakańcza żywot drobnego zwierzęcia.