Jest starsza. Grubsza, z burym futerkiem z rozmazaną plamą na plecach, pręgami, które im wyżej się pięły, tym były mniej widoczne oraz pręgami na pysku oraz ogonie w kolorze bliskim czerni. Pręgi na czole kotki układają się w literkę "M" oraz wyżej twoją pasy. Pomiędzy oczami oprócz wcześniej wymienionych pręg znajdują się także po trzy dłuższe pasy, jedne usadowione najwyżej dotykają dolnych powiek, zaś tamte dwie pną się aby złapać się nosa, jednak bez powodzenia. Uszy dość trójkątne, ogon długi i puszysty. Dodatkowo na pysku znajduje się jaśniejsza plama. Jej oczy są szaro-niebieskie, chociaż o wyraźniejszej barwie niż te kocięce. Nos, małżowina uszna oraz jej poduszki łap są w kolorze różowo-szarym. Chód kotki trochę się ustabilizował, jednak nadal trochę zbyt łagodnie chodzi. Ciągle źle na nich stawała, przez co mogą sprawiać wrażenie, jakby były trochę wykręcone.
Nic się nie zmieniło, oprócz tego, że ukazało się że jej się nie da nic nauczyć. Coś może jej wyparować z głowy do końca dnia, jak czasem mogło się zdarzyć po treningach z Ciemniejącym Niebem. Bujająca w obłokach, choć coraz to mniej, miła, rozważna, jednak trudno jej się skupić i kogoś wysłuchać, przyjacielska, optymistka. Pełna wyobraźni oraz dziecinności, która często się zdarza, że staje ponad jej rozwagą. Teraz jednak jest samotna... i zatraca w sobie tą dziecinność. Ale może jeszcze kogoś tu spotka.
Lis.
Drapieżnik. Niby walczyła, ale wiedziała, że jest za słaba, aby nawet machnąć stępionym pazurem. Dlatego też, gdy tylko spostrzegła lisa, spróbowała go ominąć. Gdyby skręciła w lewo, mogłaby zostać przez niego złapana. Tak więc skręciła w prawo. Oddaliła się z kilkanaście lisich ogonów dalej. Dopiero potem zakręciła dalej, poszukując czegoś... innego, niż jakiegoś lisa. Tylko miejmy nadzieję, że nie zdążył jej zauważyć. Bo ona tu przyszła się nauczyć polować, a nie ginąć z łap lisiego drapieżnika.
Jeśli udało jej się, to zaczęła dalej szukać. Węszyć, słuchać i patrzeć.
<table><td></td>
<td><p align="center">I leftthe...,countryforthe.,..c i t y thought IwassmartbutIwassilly I should'veknownI'd getintroublebeingso green I've..lived..my..life..and..I'm..only,..eighteen</p></td></table>
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Ostrężyna odeszła kawałek dalej, żeby... zobaczyć samotnika. Wyglądał na pewnego siebie, młodego kocura, który zdaje się polował. Jego futro było krótkie, srebrne w czarne tygrysie pręgi. Oczy miał intensywnie żółte. Niestety, nie zdołał zauważyć kotki, która właśnie przechodziła nieopodal, ale ona dostrzegła jego. Co z tym faktem zrobi?
Jest starsza. Grubsza, z burym futerkiem z rozmazaną plamą na plecach, pręgami, które im wyżej się pięły, tym były mniej widoczne oraz pręgami na pysku oraz ogonie w kolorze bliskim czerni. Pręgi na czole kotki układają się w literkę "M" oraz wyżej twoją pasy. Pomiędzy oczami oprócz wcześniej wymienionych pręg znajdują się także po trzy dłuższe pasy, jedne usadowione najwyżej dotykają dolnych powiek, zaś tamte dwie pną się aby złapać się nosa, jednak bez powodzenia. Uszy dość trójkątne, ogon długi i puszysty. Dodatkowo na pysku znajduje się jaśniejsza plama. Jej oczy są szaro-niebieskie, chociaż o wyraźniejszej barwie niż te kocięce. Nos, małżowina uszna oraz jej poduszki łap są w kolorze różowo-szarym. Chód kotki trochę się ustabilizował, jednak nadal trochę zbyt łagodnie chodzi. Ciągle źle na nich stawała, przez co mogą sprawiać wrażenie, jakby były trochę wykręcone.
Nic się nie zmieniło, oprócz tego, że ukazało się że jej się nie da nic nauczyć. Coś może jej wyparować z głowy do końca dnia, jak czasem mogło się zdarzyć po treningach z Ciemniejącym Niebem. Bujająca w obłokach, choć coraz to mniej, miła, rozważna, jednak trudno jej się skupić i kogoś wysłuchać, przyjacielska, optymistka. Pełna wyobraźni oraz dziecinności, która często się zdarza, że staje ponad jej rozwagą. Teraz jednak jest samotna... i zatraca w sobie tą dziecinność. Ale może jeszcze kogoś tu spotka.
Szczęście nad szczęściami. Westchnęła, zauważając żółte oczy kocura. Srebrny kot również polował. A że Ostrężyna ma takie dobre serduszko, to nie myśli. Nie myśli na przykład o tym, że to jego teren i że właśnie dostanie solidne lanie. Podeszła do pręgowanego.
- Cześć! - przywitała się, lustrując kocura z uśmiechem na pyszczku. Skoro polował, to może szło mu to lepiej niż jej? Jeszcze się o to nie spyta, ale jeśli najdzie okazja, to spróbuje zagadać go i spróbować pozyskać informacje na temat polowań, które nie były jej konikiem.
Jeśli nie był jednak zbyt miło nastawiony i może się na nią rzucił, bo przerwała mu tropienie największego królika jakiego w życiu widział to cóż, bura się nad tym nie zastanawiała. Bo to pewnie taki miły kot jak ona. Ba, milszy.
<table><td></td>
<td><p align="center">I leftthe...,countryforthe.,..c i t y thought IwassmartbutIwassilly I should'veknownI'd getintroublebeingso green I've..lived..my..life..and..I'm..only,..eighteen</p></td></table>
Kocur już miał skakać na niczego nieświadomą mysz, kiedy rozploszył go głos jakiejś kotki. Zjeżył sierść na karku i zanim się zorientował, gryzonia już nie było. Był wściekły. Nie jadł dłużej niż córka Klonowej Łapy, dlatego zareagował dość... agresywnie na jej obecność.
- Przez CIEBIE nie będę mieć co JEŚĆ - krzyknął, wymierzając cios prosto w jej policzek. Zamachnął się prawą łapą i planował uderzyć z całej siły. Nie zawahał się również przed wysunięciem pazurów.
- Co tutaj robisz? To NIE SĄ twoje tereny - syknął w jej stronę, bez znaczenia na to, czy udało jej się uniknąć, czy nie.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Jest starsza. Grubsza, z burym futerkiem z rozmazaną plamą na plecach, pręgami, które im wyżej się pięły, tym były mniej widoczne oraz pręgami na pysku oraz ogonie w kolorze bliskim czerni. Pręgi na czole kotki układają się w literkę "M" oraz wyżej twoją pasy. Pomiędzy oczami oprócz wcześniej wymienionych pręg znajdują się także po trzy dłuższe pasy, jedne usadowione najwyżej dotykają dolnych powiek, zaś tamte dwie pną się aby złapać się nosa, jednak bez powodzenia. Uszy dość trójkątne, ogon długi i puszysty. Dodatkowo na pysku znajduje się jaśniejsza plama. Jej oczy są szaro-niebieskie, chociaż o wyraźniejszej barwie niż te kocięce. Nos, małżowina uszna oraz jej poduszki łap są w kolorze różowo-szarym. Chód kotki trochę się ustabilizował, jednak nadal trochę zbyt łagodnie chodzi. Ciągle źle na nich stawała, przez co mogą sprawiać wrażenie, jakby były trochę wykręcone.
Nic się nie zmieniło, oprócz tego, że ukazało się że jej się nie da nic nauczyć. Coś może jej wyparować z głowy do końca dnia, jak czasem mogło się zdarzyć po treningach z Ciemniejącym Niebem. Bujająca w obłokach, choć coraz to mniej, miła, rozważna, jednak trudno jej się skupić i kogoś wysłuchać, przyjacielska, optymistka. Pełna wyobraźni oraz dziecinności, która często się zdarza, że staje ponad jej rozwagą. Teraz jednak jest samotna... i zatraca w sobie tą dziecinność. Ale może jeszcze kogoś tu spotka.
- Przepraszam! - mruknęła, dopiero wtedy zauważyła uciekającą mysz. Patrzała na żółtookiego smutnym, przepraszającym wzrokiem. Chciał zaatakować. Nie w formie sparingu, tylko prawdziwej walki. Spróbowała uniknąć jego ataku, odskakując w lewo.
- Chciałam zapolować. Blisko mam swoją norkę. Polowałam tam, na lewo, ale spotkałam lisa. - wyjaśniła kocurowi.
<table><td></td>
<td><p align="center">I leftthe...,countryforthe.,..c i t y thought IwassmartbutIwassilly I should'veknownI'd getintroublebeingso green I've..lived..my..life..and..I'm..only,..eighteen</p></td></table>
Niespecjalnie przejął się przeprosinami kotki. Co mu po nich, skoro i tak będzie głodował i tak? To ansolutnie nic nie zmieniło. Ukarał więc Ostrężynę potężnym ciosem w policzek, którego to była rzeczna terminatorka nie zdołała uniknąć. Odskoczyła dopiero wtedy, kiedy już oberwała. Poczuła nieprzyjemne pieczenie, a zaraz potem mogła poczuć jak spływają pojedyncze kropelki krwi.
- Nie obchodzi mnie to. JA tu mieszkam i to MOJE ziemie. Musiałabyś mnie jakoś przekonać do odstąpienia ci ich. I nie mam zamiaru robić tego ZA DARMO - wysyczał w jej stronę, nie chowając pazurów. Póki co czekał z dalszą ofensywą. Może już nie będzie musiał jej w żaden sposób karać.
Ostrężyna lvl: 1 | S: 8 | Zr: 5 | Sz: 4 | Zm: 3 | HP: 45-21-3=21/45 | W: 55-3=52/55
» rana 2 stopnia: rozległy ślad po trzech pazurach na lewym policzku, krwawi (-2HP do końca walki)
Od następnej tury statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP o połowę
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Jest starsza. Grubsza, z burym futerkiem z rozmazaną plamą na plecach, pręgami, które im wyżej się pięły, tym były mniej widoczne oraz pręgami na pysku oraz ogonie w kolorze bliskim czerni. Pręgi na czole kotki układają się w literkę "M" oraz wyżej twoją pasy. Pomiędzy oczami oprócz wcześniej wymienionych pręg znajdują się także po trzy dłuższe pasy, jedne usadowione najwyżej dotykają dolnych powiek, zaś tamte dwie pną się aby złapać się nosa, jednak bez powodzenia. Uszy dość trójkątne, ogon długi i puszysty. Dodatkowo na pysku znajduje się jaśniejsza plama. Jej oczy są szaro-niebieskie, chociaż o wyraźniejszej barwie niż te kocięce. Nos, małżowina uszna oraz jej poduszki łap są w kolorze różowo-szarym. Chód kotki trochę się ustabilizował, jednak nadal trochę zbyt łagodnie chodzi. Ciągle źle na nich stawała, przez co mogą sprawiać wrażenie, jakby były trochę wykręcone.
Nic się nie zmieniło, oprócz tego, że ukazało się że jej się nie da nic nauczyć. Coś może jej wyparować z głowy do końca dnia, jak czasem mogło się zdarzyć po treningach z Ciemniejącym Niebem. Bujająca w obłokach, choć coraz to mniej, miła, rozważna, jednak trudno jej się skupić i kogoś wysłuchać, przyjacielska, optymistka. Pełna wyobraźni oraz dziecinności, która często się zdarza, że staje ponad jej rozwagą. Teraz jednak jest samotna... i zatraca w sobie tą dziecinność. Ale może jeszcze kogoś tu spotka.
Ból.
Uderzenie kocura na prawdę dużo wzięło. Głowa ją rozbolała od kapiącej czerwonej cieczy o metalicznym posmaku. Przełknęła po chwili ślinę. Oh, trochę to tak... zabolało.
- J-ja odejdę. Nie będę tu po-polować. - odrzekła, przełykając ponownie. Przestraszyła się kocura. Wyglądał na miłego a teraz zauważyła, że jest jakimś... brutalem. Spróbowała odejść parę kroków, jeśli kocur jej na to pozwolił. Bo mogło się jeszcze okazać, że ten jej nie będzie chciał odpuścić. Jeśli tak będzie... to zaraz stanie się zmiażdżoną plamą krwii na trawie. - J-już sobie pójddę... jeśli mogę-ę. - poprosiła o pozwolenie kocura, przecierając łapą po ranie.
<table><td></td>
<td><p align="center">I leftthe...,countryforthe.,..c i t y thought IwassmartbutIwassilly I should'veknownI'd getintroublebeingso green I've..lived..my..life..and..I'm..only,..eighteen</p></td></table>
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Piorun spojrzał na kotkę ostro. Nie miał najmniejszych powodów, żeby jej wierzyć, jednakże wyglądała na wystraszoną. Dostała nauczkę i raczej nieprędko zdecyduje się ponownie wkroczyć na jego ziemie. I bardzo dobrze, bo właśnie o to mu chodziło. Zostawił pamiątkę po sobie na jej ciele, będzie pamiętała o tym spotkaniu, oj na pewno.
- Wynoś się - syknął w odpowiedzi. Nie chciał dłużej na nią patrzeć. Skoro nie zamierzała oferować nic w zamian, to proszę bardzo, wypad.
Ostrężyna lvl: 1 | S: 6 (8) | Zr: 4 (5) | Sz: 2 (4) | Zm: 3 | HP: 21-2=19/45 | W: 52/55
» rana 2 stopnia: rozległy ślad po trzech pazurach na lewym policzku, krwawi (-2HP do końca walki)
statystyki obniżone o 1/4 z powodu spadku HP o połowę
Jest starsza. Grubsza, z burym futerkiem z rozmazaną plamą na plecach, pręgami, które im wyżej się pięły, tym były mniej widoczne oraz pręgami na pysku oraz ogonie w kolorze bliskim czerni. Pręgi na czole kotki układają się w literkę "M" oraz wyżej twoją pasy. Pomiędzy oczami oprócz wcześniej wymienionych pręg znajdują się także po trzy dłuższe pasy, jedne usadowione najwyżej dotykają dolnych powiek, zaś tamte dwie pną się aby złapać się nosa, jednak bez powodzenia. Uszy dość trójkątne, ogon długi i puszysty. Dodatkowo na pysku znajduje się jaśniejsza plama. Jej oczy są szaro-niebieskie, chociaż o wyraźniejszej barwie niż te kocięce. Nos, małżowina uszna oraz jej poduszki łap są w kolorze różowo-szarym. Chód kotki trochę się ustabilizował, jednak nadal trochę zbyt łagodnie chodzi. Ciągle źle na nich stawała, przez co mogą sprawiać wrażenie, jakby były trochę wykręcone.
Nic się nie zmieniło, oprócz tego, że ukazało się że jej się nie da nic nauczyć. Coś może jej wyparować z głowy do końca dnia, jak czasem mogło się zdarzyć po treningach z Ciemniejącym Niebem. Bujająca w obłokach, choć coraz to mniej, miła, rozważna, jednak trudno jej się skupić i kogoś wysłuchać, przyjacielska, optymistka. Pełna wyobraźni oraz dziecinności, która często się zdarza, że staje ponad jej rozwagą. Teraz jednak jest samotna... i zatraca w sobie tą dziecinność. Ale może jeszcze kogoś tu spotka.
- Do-do widzenia. - skinęła głową, przełknęła ślinę, ostatni raz spojrzała na kocura i odskoczyła w krzaki, prosto do norki. A potem będzie musiała sobie znaleźć kogoś, kto mógłby jej pomóc z metaliczną cieczą płynącą z jej polika. Samo się nie wyleczy, będzie musiała podejść do któregoś kota z Klanu i spytać się, czy byłby tak miły i czy nie mógłby pożyczyć jakiegoś motka pajęczyny i jakiegoś ziółka, aby rana się jej nie pogorszyła.
Skuliła się w swojej norce, aby następnego dnia, pełna siły wyruszyć na poszukiwania medyka któregoś klanu.
//zt
<table><td></td>
<td><p align="center">I leftthe...,countryforthe.,..c i t y thought IwassmartbutIwassilly I should'veknownI'd getintroublebeingso green I've..lived..my..life..and..I'm..only,..eighteen</p></td></table>
Owca ma zawsze dość apatyczny i chłodny wyraz pyska, a jej beznamiętne spojrzenie nie zdradza żadnych emocji, chyba że sztuczne. Wygląda niezwykle młodo - aparycja dziwnie nie pasuje do przeżytych księżyców - ale w tym tkwi jej urok. Ciało ma drobne, przeciętnej wielkości, a ruchy niezwykle ostrożne i zgrabne zarazem. Już na pierwszy rzut oka widać, że to kotka. Szczupłą sylwetkę pokrywa kremowobiałe futro średniej długości - nie jest ono ani klasycznie krótkie, ani też przesadnie długie i splątane. Jej pyszczek, uszy, łapki i ogon są zabarwione na rudo, zaś na grzbiecie z pewnością uwydatni się podobny, może nieco bledszy odcień. Ślepia Owczej są ciemnoniebieskie - niezmiennie od momentu narodzin.
Jest chodzącą, egoistyczną obojętnością. Na koty z reguły łypie neutralnym okiem, być może nieco podejrzliwym, aczkolwiek pod chłodną maską czystej surowości skrywa wiele procesów myślowych, planów i podstępów, które mogą jej utorować drogę do przyjemnego życia. Niezbyt martwi się tym, że kogoś boli, że ktoś nie umie, że płacze, że jojczy, że smęci - cały świat może mieć źle, dopóki ona będzie miała dobrze. Nie pokaże tego jednakże na zewnątrz. Będzie udawała zatroskaną, być może przejętą, a monotonny, melodyjny głos wypluje rady, które być może jeszcze bardziej dokopią leżącego. Lubisz to, co słyszysz? Świetnie. O to właśnie chodziło. Owca jest bowiem istnym wilkiem w owczej skórze, który bardzo lubi słuchać i pochłaniać informacje.
Czereśniowa Łapa, Echo [RZ], Słowicza Łapa [G]
Przechadzała się pomiędzy iglakami, wzdłuż płotu, obserwując siedlisko koni. Słyszała o tym, że wielkie, kopytne zwierzęta żyją w tym miejscu. Od zawsze chciała je zobaczyć. Teraz miała ku temu wspaniałą okazję - wielka szkoda, że lazurowe ślepia nie zarejestrowały obecności żadnego innego ssaka. Zapuszczała się coraz dalej w dzikie ziemie, mając nawet w planach odwiedziny osiedla, które w Klanie Cienia odgrywało całkiem sporą rolę. Splątane Futerko pokazowo puszczała się z jakimś łysym wypłoszem, a część kotów odeszła szukać w betonowej dżungli nowego, lepszego życia. Czyżby ją też to czekało? Może powinna się nad tym poważnie zastanowić i zmienić swój przyszły przydomek z leśnego kota na kota osiedlowego. Z pewnością znalazłaby tam mnóstwo pożytecznej wiedzy, lecz... czy będzie miała okazję, by ją wykorzystać?
Westchnęła bezdźwięcznie, opierając podbródek o jedną z niższych belek płotu.
/Hieroglif.
Somewhere deep in the dark
A howling beast hears ustalk I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
Księżyce: 82 Mistrz: Brak Płeć: kocur Matka: Daisy Ojciec: ?
Znacząco różni się od typowego leśnego kota. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy cechą jest jego umaszczenie - żółtawo-brązowe futro pokrywają ciemnobrązowe, niemal czarne, marmurkowe pręgi (niesymetryczne po obu stronach), a od policzków do brzucha ciągnie się biały pasek futra, jedynie tuż pod szyją przecinany przez dwie bardzo charakterystyczne, stykające się pręgi. Ważną do wspomnienia rzeczą jest również przejaśnienie na czubku nosa zwężające się ku górze. W zależności od oświetlenia kolor jego oczu waha się pomiędzy żółtym, zielonym a niebieskim, chociaż raczej z przewagą zielonego. Na jego szyi niemal zawsze zobaczyć można drogą, czerwoną obrożę z niewielkim dzwonkiem. Dzwonek jest dość irytującym atrybutem, jednak kot nauczył się już poruszać tak, by robić jak najmniej hałasu. No i zdarzają się okazje, że Właściciele jednak mu ją zdejmują, ale to raczej rzadkość.
Kocur lubujący się w czarnym humorze i pogaduszkami z bezdomnymi kotami. Jest nieco poważniejszy niż jego brat, ale za to wredniejszy. Zdarza się mu więc rzucać kąśliwe uwagi wobec kotów, które uważa za zbyt głupie by mogły je zrozumieć. Lubi swoje życie pieszczoszka i nie kłopocze się kwestiami takimi jak honor - jego życie jest dla niego najważniejsze i zrobi wszystko co możliwe, by je chronić. Zaraz po życiu własnym w jego hierarchii wartości stoją życia osób dla niego ważnych - Piktograma i ich właścicieli. Niżej stoją inne koty domowe, a pod nimi na równi znajduje się cała reszta świata.
...Ostatnie spotkanie z dzikusami sprawiło, że stał się odrobinę bardziej... wyczulony na obcych. Kiedy on i Pikto wrócili do domu, udali że ich rany pochodzą z walki między sobą. W ten sposób gospodarze nie dowiedzieli się o dziurze w siatce, mającą odgradzać ich od świata zewnętrznego. Jednak bracia nie mogli uciec przed wizytą u weterynarza i długim okresie rekonwalescencji zafundowanym im przez spanikowanych właścicieli. Zabrali ich nawet do jakiegoś kociego psychologa czy coś, który próbował ustalić dlaczego właściwie "się pobili". Oczywiście nie mógł wiedzieć, że to oni zostali pobici. A raczej Hiero został pobity a następnie pobił Piktograma. Żeby do siebie pasowali. Pikto niestety nie doceniał jego starań zachowania pozorów i na chwilkę się obraził. Ale przejdzie mu. To nie w jego stylu, by był poważny a bycie zagniewanym dodawało mu tak ze 150% jego normalnej powagi. ...Kiedy "rodzice" kocura upewnili się, że każdy z braci ma pełną miskę, czystą kuwetę i pozornie brak powodów do kolejnej bójki, ucałowali swoje "dzieci" i opuścili posiadłość. Hieroglif z pewnym żalem obserwował ich odejście, wiedział jednak, że za każdym razem wracają. Tak będzie i tym razem a on może czas ich nieobecności wykorzystać na rozprostowanie kości. Woliera była dość... mała, jak na jego standardy. Wyślizgnął się przez tę samą dziurę co zawsze, po czym zaczął przechadzać się dookoła, zataczając coraz większe kręgi. Po drodze to pogonił za liściem, to powąchał coś leżącego na ziemi, ale raczej nie zatrzymywał się na dłużej. ...Dopóki nie poczuł obcego zapachu. Ugiął natychmiast łapy i zastygł w miejscu, starając się go zlokalizować. I po chwili nawet mu się to udało - dostrzegł kremowobiałą kupkę futra paręnaście metrów od niego, tuż przy płocie ogradzającym pastwisko. Zbliżył się do owego płotu, po czym wskoczył nań. Tam już się wyprostował i podszedł do kotki na odległość pozwalającą na rozmowę. ...- Hej! Co ty tu robisz? - krzyknął. Nie miał zamiaru od razu na nią warczeć czy atakować jak niektórzy, ale dał jej do zrozumienia, że raczej nie jest tu mile widziana. Chyba że ma jakąś sprawę. Ale jaką i do kogo? Raczej nie było tu nikogo, z kim rozmową byłaby zainteresowana. Dlatego Hieroglif uznał, że zwyczajnie się włóczy. I droga wolna, ale może gdzieś indziej.
Owca ma zawsze dość apatyczny i chłodny wyraz pyska, a jej beznamiętne spojrzenie nie zdradza żadnych emocji, chyba że sztuczne. Wygląda niezwykle młodo - aparycja dziwnie nie pasuje do przeżytych księżyców - ale w tym tkwi jej urok. Ciało ma drobne, przeciętnej wielkości, a ruchy niezwykle ostrożne i zgrabne zarazem. Już na pierwszy rzut oka widać, że to kotka. Szczupłą sylwetkę pokrywa kremowobiałe futro średniej długości - nie jest ono ani klasycznie krótkie, ani też przesadnie długie i splątane. Jej pyszczek, uszy, łapki i ogon są zabarwione na rudo, zaś na grzbiecie z pewnością uwydatni się podobny, może nieco bledszy odcień. Ślepia Owczej są ciemnoniebieskie - niezmiennie od momentu narodzin.
Jest chodzącą, egoistyczną obojętnością. Na koty z reguły łypie neutralnym okiem, być może nieco podejrzliwym, aczkolwiek pod chłodną maską czystej surowości skrywa wiele procesów myślowych, planów i podstępów, które mogą jej utorować drogę do przyjemnego życia. Niezbyt martwi się tym, że kogoś boli, że ktoś nie umie, że płacze, że jojczy, że smęci - cały świat może mieć źle, dopóki ona będzie miała dobrze. Nie pokaże tego jednakże na zewnątrz. Będzie udawała zatroskaną, być może przejętą, a monotonny, melodyjny głos wypluje rady, które być może jeszcze bardziej dokopią leżącego. Lubisz to, co słyszysz? Świetnie. O to właśnie chodziło. Owca jest bowiem istnym wilkiem w owczej skórze, który bardzo lubi słuchać i pochłaniać informacje.
Czereśniowa Łapa, Echo [RZ], Słowicza Łapa [G]
Usłyszała krótki szelest i charakterystyczny dźwięk wbijanych w drewno pazurów. Nie tylko to, bowiem gdzieś przy tych skokach coś dodatkowo zabrzęczało. Oh, mam gościa. I to nie byle jakiego, bowiem... dzwoniącego. Od niechcenia uniosła podbródek, by zauważyć dorosłego, aczkolwiek wciąż młodego kocura, który z pewnej odległości, stercząc na płocie, burczał do niej w nieprzyjemny sposób. Uniosła brwi, a senne, apatyczne spojrzenie wbiło się w jego zielonożółte ślepia. - Czekam na konie - odpowiedziała zgodnie z prawdą, po czym ponownie przekręciła łebek i oparła go o jedną z belek. Puchaty ogon przytulił się do boku, gdy tak lustrowała pustą przestrzeń w chłodny, odrobinę cierpki sposób - Słyszałam, że tu mieszkają, lecz żadnego nie widzę. Wiesz może kiedy przyjdą? - zapytała kocura, który wyglądał na obeznanego w tej okolicy. Wcale nie liczyła na jego pomoc - po tonie głosu mogła wyczuć, iż ten najchętniej rzuciłby jej się do gardła i przegnał w siną dal. Była jednakże do tego przyzwyczajona, więc nie poczuła się w żaden sposób zastraszona. Zerowe wrażenie. W Klanie Cienia każdego dnia ktoś rzucał tego typu odzywkami niskich lotów. Po kilku księżycach życia w tak upośledzonym i brudnym zapadlisku można było uodpornić się na niemalże całe zło tego świata.
Somewhere deep in the dark
A howling beast hears ustalk I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
Księżyce: 82 Mistrz: Brak Płeć: kocur Matka: Daisy Ojciec: ?
Znacząco różni się od typowego leśnego kota. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy cechą jest jego umaszczenie - żółtawo-brązowe futro pokrywają ciemnobrązowe, niemal czarne, marmurkowe pręgi (niesymetryczne po obu stronach), a od policzków do brzucha ciągnie się biały pasek futra, jedynie tuż pod szyją przecinany przez dwie bardzo charakterystyczne, stykające się pręgi. Ważną do wspomnienia rzeczą jest również przejaśnienie na czubku nosa zwężające się ku górze. W zależności od oświetlenia kolor jego oczu waha się pomiędzy żółtym, zielonym a niebieskim, chociaż raczej z przewagą zielonego. Na jego szyi niemal zawsze zobaczyć można drogą, czerwoną obrożę z niewielkim dzwonkiem. Dzwonek jest dość irytującym atrybutem, jednak kot nauczył się już poruszać tak, by robić jak najmniej hałasu. No i zdarzają się okazje, że Właściciele jednak mu ją zdejmują, ale to raczej rzadkość.
Kocur lubujący się w czarnym humorze i pogaduszkami z bezdomnymi kotami. Jest nieco poważniejszy niż jego brat, ale za to wredniejszy. Zdarza się mu więc rzucać kąśliwe uwagi wobec kotów, które uważa za zbyt głupie by mogły je zrozumieć. Lubi swoje życie pieszczoszka i nie kłopocze się kwestiami takimi jak honor - jego życie jest dla niego najważniejsze i zrobi wszystko co możliwe, by je chronić. Zaraz po życiu własnym w jego hierarchii wartości stoją życia osób dla niego ważnych - Piktograma i ich właścicieli. Niżej stoją inne koty domowe, a pod nimi na równi znajduje się cała reszta świata.
...Czy ja wiem...? Z tym rzucaniem się do gardła to chyba nieco przesadziła. Zdecydowanie wolałby rozwiązać sprawę bez przemocy. Dlatego gdy usłyszał odpowiedź "czekam na konie" zamiast "jestem tu po twoją nerkę", był oczywiście zadowolony z obrotu sytuacji. Lekko zaskoczony i skonsternowany, ale na pewno mu ulżyło. ...- A po co ci koń? - zapytał, a na jego pyszczek wpełzł lekki uśmiech kiedy wyobraził sobie jak nieszczęsna kotka odnajduje obiekt swoich poszukiwań - i niestety, jest przez niego stratowana na śmierć. Cóż za pech. Gdyby tylko dało się tego uniknąć! - Zazwyczaj wypuszczane są rano, z godzinę po wschodzie słońca. Potem na parę godzin znikają a następnie znowu są wypuszczane. Chociaż jak jest ciepło to bywa, że całą noc są na zewnątrz - wyjaśnił. Możliwe, że coś mu się pomieszało. Nie przywiązywał szczególnej wagi do pór wychodzenia koni, ale siłą rzeczy coś tam zauważył.
Owca ma zawsze dość apatyczny i chłodny wyraz pyska, a jej beznamiętne spojrzenie nie zdradza żadnych emocji, chyba że sztuczne. Wygląda niezwykle młodo - aparycja dziwnie nie pasuje do przeżytych księżyców - ale w tym tkwi jej urok. Ciało ma drobne, przeciętnej wielkości, a ruchy niezwykle ostrożne i zgrabne zarazem. Już na pierwszy rzut oka widać, że to kotka. Szczupłą sylwetkę pokrywa kremowobiałe futro średniej długości - nie jest ono ani klasycznie krótkie, ani też przesadnie długie i splątane. Jej pyszczek, uszy, łapki i ogon są zabarwione na rudo, zaś na grzbiecie z pewnością uwydatni się podobny, może nieco bledszy odcień. Ślepia Owczej są ciemnoniebieskie - niezmiennie od momentu narodzin.
Jest chodzącą, egoistyczną obojętnością. Na koty z reguły łypie neutralnym okiem, być może nieco podejrzliwym, aczkolwiek pod chłodną maską czystej surowości skrywa wiele procesów myślowych, planów i podstępów, które mogą jej utorować drogę do przyjemnego życia. Niezbyt martwi się tym, że kogoś boli, że ktoś nie umie, że płacze, że jojczy, że smęci - cały świat może mieć źle, dopóki ona będzie miała dobrze. Nie pokaże tego jednakże na zewnątrz. Będzie udawała zatroskaną, być może przejętą, a monotonny, melodyjny głos wypluje rady, które być może jeszcze bardziej dokopią leżącego. Lubisz to, co słyszysz? Świetnie. O to właśnie chodziło. Owca jest bowiem istnym wilkiem w owczej skórze, który bardzo lubi słuchać i pochłaniać informacje.
Czereśniowa Łapa, Echo [RZ], Słowicza Łapa [G]
A po co Ci koń? Pytanie zabrzmiało w jej głowie, kiedy wlepiała spojrzenie w pustą przestrzeń. Nie wiedziała czy powinna na nie odpowiadać. Świadczyło tylko i wyłącznie o płytkości kocura i dość wąskim spojrzeniu na świat. Odwróciła się w jego stronę ze spojrzeniem mętnym, odrobinę zmęczonym. A po co opuszczasz swój dom? - Ciekawość - odmruknęła lakonicznie - Są na tym świecie istoty, mające do zaoferowania więcej niż przypadkowe koty, spotkane na bezdrożu. Jedne są głupsze, inne mądrzejsze, jednakże każde znacznie bardziej znośne - zmarszczyła lekko nosek, a jej ogon przesunął się po trawie na boki. Koty... niekiedy mówiły za dużo. Robiły za dużo. Sądziły za dużo i pluły na prawo i lewo tymi lepkimi, fałszywymi przekonaniami, jakoby całe ich życie było sklejone z tego samego obłudnego obrazu, do którego chcieliby wciągnąć innych i sobie przyporządkować. - ... - nie odpowiedziała kocurowi na jego wyjaśnienie, podnosząc swe drobne ciałko, które zgrabnie prześlizgnęło się między drewnianymi belami ogrodzenia. Pozostawiła syna nie-wiadomo-kogo na płocie, postanawiając przejść przez całą długość Siedliska Koni. Nie wiedziała, co będzie po drugiej stronie - być może stajnie, być może kolejne połacie zielonych terenów, a być może wspaniałomyślnie trafi w okolice, które zamieszkuje bengalski kocur, co byłoby świetnym zapoczątkowaniem jej przygody na osiedlu, które to od dawna chciała odwiedzić.
Somewhere deep in the dark
A howling beast hears ustalk I dare you to close your eyes
And see all the colours in disguise
Księżyce: 82 Mistrz: Brak Płeć: kocur Matka: Daisy Ojciec: ?
Znacząco różni się od typowego leśnego kota. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy cechą jest jego umaszczenie - żółtawo-brązowe futro pokrywają ciemnobrązowe, niemal czarne, marmurkowe pręgi (niesymetryczne po obu stronach), a od policzków do brzucha ciągnie się biały pasek futra, jedynie tuż pod szyją przecinany przez dwie bardzo charakterystyczne, stykające się pręgi. Ważną do wspomnienia rzeczą jest również przejaśnienie na czubku nosa zwężające się ku górze. W zależności od oświetlenia kolor jego oczu waha się pomiędzy żółtym, zielonym a niebieskim, chociaż raczej z przewagą zielonego. Na jego szyi niemal zawsze zobaczyć można drogą, czerwoną obrożę z niewielkim dzwonkiem. Dzwonek jest dość irytującym atrybutem, jednak kot nauczył się już poruszać tak, by robić jak najmniej hałasu. No i zdarzają się okazje, że Właściciele jednak mu ją zdejmują, ale to raczej rzadkość.
Kocur lubujący się w czarnym humorze i pogaduszkami z bezdomnymi kotami. Jest nieco poważniejszy niż jego brat, ale za to wredniejszy. Zdarza się mu więc rzucać kąśliwe uwagi wobec kotów, które uważa za zbyt głupie by mogły je zrozumieć. Lubi swoje życie pieszczoszka i nie kłopocze się kwestiami takimi jak honor - jego życie jest dla niego najważniejsze i zrobi wszystko co możliwe, by je chronić. Zaraz po życiu własnym w jego hierarchii wartości stoją życia osób dla niego ważnych - Piktograma i ich właścicieli. Niżej stoją inne koty domowe, a pod nimi na równi znajduje się cała reszta świata.
...Zmrużył oczy, kiedy z pyska nieznajomej zaczęła wylewać się jakaś żałosna filozoficzna gadanina. Z doświadczenia wiedział, że takie osoby to zazwyczaj najwięksi hipokryci. Wszystkie inne koty sądziły za dużo, ale przekonanie, że tak właśnie jest było w porządku. Hieroglif miał na tle przyzwoitości, że oceniał innych dopiero po tym, jak ich spotkał a nie przed, ale co on tam wiedział. Był tylko przypadkowym kotem spotkanym na bezdrożu. ...Hieroglif poruszył wąsami w wyrazie poirytowania, po czym splunął w kierunku oddalającej się pani filozof. Nie miał zamiaru jej gonić ani zatrzymywać - wcale w kierunku jego domu nie szła, gdyż znajdował się on po innej stronie pastwiska. Zamiast tego zeskoczył z płotu i zaczął przechadzać się w okół niego szybkim krokiem, próbując się uspokoić i być może licząc, że zaraz usłyszy jakieś rżenie i kocie wrzaski. Przyjąłby je z dziką satysfakcją.