Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Zmarszczył łuk brwiowy. I to miał być wojownik? Który stosuje się do kodeksu i czuje wobec niego respekt? Który jest godny naśladowania i pełen pomocy? Żart jakiś. - To czemu nie udasz się z tym do Wężowej Gwiazdy? Żaden wojownik nie powinien używać przemocy wobec swoich terminatorów. Nie może być okrutny, a szacunku nie zdobywa się siłą i strachem. Ten kot na pewno nie jest wojownikiem. Nie wiem kto go wsadził na to stanowisko, ale popełnił błąd. - Mruknął spoglądając poważnie na kotkę. - Współczuję Ci, że ten kot zgniótł wszelki charakter u Ciebie. I że zrobił z Ciebie wojownika, który wątpi w siebie. Tak nie powinno być. Życzę Ci abyś na tej wyprawie odnalazła przede wszystkim siebie i uwierzyła w swoje możliwości. Twój mistrz to tylko jeden kot. Czy sprzeciwienie się mu zagrozi twojej posadzie? Czy ten kot jest aż tak ceniony przez Węża? - Zapytał.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept] Płeć: kotka Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko] Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan] Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
Reakcja Lwa zdziwiła mnie. Byłam pewna, że poprze Olchę, powie że dobrze zrobił. On natomiast zmarszczył brwi i stanął w mojej obronie. Czyli nie jestem wariatka i dobrze, że chciałam o tym powiedzieć Wężowi. Ale czy nie jest już za późno? To nie jest świeża sytuacją, poza tym wydarzyła się jeden raz. Poza tym czy ktoś mi uwierzy? Nie ma kota, który mógłby mi pomóc, skoro boje się o tym powiedzieć komukolwiek. Powiedziałabym Wiewiórowi i miałam okazję, ale wycofałam się. A mógłby coś z tym zrobić. Idiotka.
-Nie umiem mu tego powiedzieć. Boje się, że nie uwierzy albo oskałży mnie o kłamstwo. Olcha jest dosyć lubianym i cenionym kotem w klanie, na pewno przeciągnąłby innych na swoją stłone. Poza tym jakby się dowiedział go chyba by mnie zamołdował.- powiedzialam zmartwionym głosem. To chyba jednak nie jest dobry pomysł. Olcha jest zdolny do wszystkiego. Zabił Słodkiego Języka, razem z Bluszczową Łapą i to jest dowód. Powinnam się go bać, inne koty też.
-Dzięki, ale nie wiem czy ta wypława cokolwiek zmieni. Może tylko to, że poznam ojca- odpowiedziałam i podziękowałam za życzenia.
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Ku zdziwieniu zapewne wszystkich Lew wybuchł długim, przerywanym śmiechem na słowa kotki. Gdy już uspokoił się lekko otarł łapą swój pysk, który wykrzywiony w dziwnym grymasie widocznie drwił z postaci Olchy. - Nie obraź się ale gdyby Olcha kogokolwiek zamordował z klanu to sam musiałby odpowiedzieć za swoje czyny. Gdyby Wąż natomiast potraktował go w sposób ulgowy raczej większość kotów stanęłaby oburzona. A zastępca? Wiewiórczy Ogon? Mogłaś jemu powiedzieć. Zastępcy odpowiadają za treningi terminatorów. Wszystkich. I jeśli według Wiewiórczego coś by było faktycznie nie tak to Olcha mógłby się udławić swoim "respektem" i poziomem lubienia w klanie. Nie możesz cały czas się kryć i jedynie ukrywać niewygodne dla Ciebie rzeczy. Może Olsze chodziło o to abyś się postawiła? Kto wie. Ale z twojej historii wygląda na to, że ten kot nie powinien piastować rangi wojownika. - Już nie mówiąc o tym, że używał przemocy wobec Trzepot. Chodzi też o jego podejście - choćby względem Słodkiego, którego zabił wraz z Bluszcz. Lew nie wiedział o tym, ale jedna z zasad kodeksu mówi, że prawdziwy wojownik nie musi zabijać aby pokazać swoją wielkość. I że zabijamy w ostateczności. - Cóż. Może kiedyś będzie mi dane zobaczyć Olchę na własne oczy. Ciekawi mnie co to za kot. I czy jest taki mocny jak mówią. - Odparł. W żadnym stopniu nie lekceważył prawdopodobnie silniejszego od niego i starszego kota. Jednak pod względem bycia prawdziwym wojownikiem uważał się za lepszego. - I w sumie to przykro mi, że członkowie Klanu Cienia, a także sam Wężowa Gwiazda, są tak ślepi aby cenić kogoś takiego jak ów kocur. Gwiezdni patrząc na to co się wyprawia zapewne biją w ziemię swymi ogonami ze złości. W końcu nie po to w przeszłości dali nam ziemię, pokój i kodeks aby teraz niszczyć coś dzięki czemu ziemie w końcu nie spływają krwią. - Dodał już mówiąc całkiem poważnie, a jego wybuch śmiechu był jedynie zamazaną przeszłością.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Mistrz: Zgłaszam sprzeciw! [Olchowy Szept] Płeć: kotka Matka: Dlaczego nas zostawiłaś? [Splątane Futerko] Ojciec: Gdzie jesteś [Iwan] Partner: samotność
czarna kotka, o żółtych oczach. Jest niska i chuda. Ma skarpetki i krawat. biała plama ciągnie się od pyszczka do miejsca pomiędzy oczami. Nos czarny.
Jej charakter też się ukształtował przez ten czas. Stała się bardziej radosna. Cieszy się z życia i rzadko kiedy jest smutna. Jedyne co ją dobija to brak posiadania umiejętności wspinaczki. Nie wynika to z braku trenowania, bo owszem, trenuje. Po prostu tego nie umie. Kocica jest miła i nie okazuje wredoty i pogardy. Jest wrażliwa. Pokazała to na pogrzebie swojej siostry- Kłębek. Stała się odpowiedzialniejsza od sytuacji z granicą. Teraz jest bardziej ostrożna i uważa, aby nie złamać zasad i nie wejść na nie swoje tereny. Bardzo chciałaby poznać kogoś z innego klanu, najlepiej z Rzeki, bo chce się nauczyć pływać. Niestety w jej klanie nikt tego nie potrafi, więc jest zdana na rzeczniaków. Lub na siebie.
Śmiech kocura sprawił, że położyłam uszy po sobie. Na szczęście nie trwało to długo, już po chwili wróciły one na swoje miejsce, bowiem wyjaśnił o co mu chodziło. Miałam wrażenie, że śmieje się że mnie, ale myliłam się. No i to dobrze. Gdyby się że mnie śmiał to i tak nic bym nie zrobiła, bo co niby miałabym? Nic. Kompletnie nic. Postawienie się nie miałoby sensu, przynajmniej ja tak twierdzę. Jestem słaba, nie dałabym rady. I wcale nie chodzi to o siłę fizyczną, chociaż o nią także.
-No tak, wyrzucili by go. Co pławda zamołdował już jednego kota, ale był to wygnaniec... Nie wiem nawet czy przywódca o tym wie.- mogłabym mu to powiedzieć, ale ta sprawa nie jest świeża i gdybym Tak nagle mu o tym powiedziała, a on by wiedział to brzmiałoby i wyglądałoby to trochę dziwnie. Trochę bardzo... Nie będę ryzykować. Z resztą Wężowa Gwiazda i tak nic by nie zrobił, to tylko wygnaniec. Gdyby Słodki należały jeszcze do klanu to zapewne wywaliliby mordercę. Szkoda, że ucierpiala także Jesion... Nie powinna była polec w takich okolicznościach. -Byłam bliska powiedzenia zastępcy o tej sytuacji, ale powstrzymałam się. Sama nie wiem dlaczego... Może to przez obawę, że mnie wyśmieje albo nic z tym nie złobi- dodałam po chwili, patrząc w ziemię. Nie wiem też czemu mu o tym wszystkim mówiłam. Jest praktycznie obcym kotem, ale za to mądrym i może mnie rozumie? Mam takie wrażenie... Nie mam kota, któremu mógłbym się tak wygadać. Nawet mama zareagowałby całkiem inaczej, może sama powiedziałaby przywódcy o wszystkim.
-Kto wie, może Gwiezdnych nawet to nie intełesuje, aczkolwiek nie widzę w to. Na pewno wodzą to wszystko i płóbują coś złobić... To zapewne okaże się w przyszłości.- powiedziałam. Może Olsze nie jest dane długo żyć. Może przez swoje zachowanie i sposób bycia zostanie zgładzony? A może Gwiezdnym podoba się jaki jest i pomogą mu w dojściu do rangi przywódcy? Nigdy nie wiadomo co teraz planują. Po swojej wypowiedzi spojrzałam na Lwa, ale nic nie mówiła mu. Zapadła na chwilę cisza, która postanowiłam przerwać.
-Chyba będę się już zbiełać. Muszę włócić już do obozu...- odparłam, po czym wstałam i przeciągnęłam się. Do tego po chwili rzuciłam do gromiaka krótkie "Do zobaczenia!", Po czym ruszylam powoli w stronę obozu. Fajnie było, ale wszystko musi się kiedyś skończyć.
/Zt, dzięki OwO
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Uniósł lekko brew, ale widocznie. - Zamordował? Dobre sobie. Prawdziwy wojownik zabija JEDYNIE w OSTATECZNOŚCI. Może mord nie dotyczy wygnańców. Kotów wyjętych spod kodeksu. Niemniej chyba nie było takiej potrzeby. Czuję iż zrobił to z ogromną uciechą. A ja zabijając kota zrobiłbym to tylko w jednym momencie - gdyby zagrażał klanu. Na przykład gdyby nie odszedł z granic i nie dał się przepędzić. - Odparł na słowa kotki lekko skonsternowany. Co robisz Wężowa Gwiazdo iż jesteś tak ślepy na potrzeby twoich kotów i na to co się dzieje w klanie? Gwiezdni obdarzyli Cię mądrością, a ty kpisz sobie z ich zaufania. - Mogłaś powiedzieć. Ale nic straconego. Na pewno będziesz mieć wiele okazji ku wygryzieniu Olchy. Pamiętaj o tym. Nie dobrze gdy ceni się kota o wątpliwych zadatkach na wojownika. Mimo siły to kot o... skrzywionej psychice. Tak myślę po twoich opowiadaniach. - Odrzekł sam podnosząc się z ziemii i otrzepując nadmiar piachu. - Może Gwiezdni chcą zobaczyć czy ktoś sobie poradzi z tyranem wśród terminatorów? Może spoglądają na Ciebie w nadziei, że coś zrobisz? Może to twoja próba? - Zapytał posyłając jej jeden, dziwny uśmiech. Z kolekcji tych o niewyjaśnionym znaczeniu. - W takim razie do zobaczenia. I powodzenia zarazem. - Odrzekł i ruszył w stronę terenów mając nadzieję jeszcze trafić na choć głupią mysz.
zt. thamk
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Modrzew jest kotem bengalskim o umaszczeniu srebrnym charcoal. Jest wysoki i ma bardzo dobrze zbudowaną klatkę piersiową. Wiadomo już teraz, że nie będzie żadnym chuderlawym i wątłym kotem. Jednak jego ciało nie jest pozbawione bengalskiej gracji, która podkreśla jego wspaniałą budowę.
Umaszczenie jest u niego srebrne niczym rtęć. Kiedy kocur wygrzewa się na słońcu, widać jak srebrne futerko delikatnie się błyszczy. Tak samo jak matka ma on czarne rozety na sobie, które są charakterystyczne dla jego wyjątkowej rodziny. Posiada też czarną pręgę, która rozciąga się wzdłuż kręgosłupa do samego czubka pręgowanego ogona.
Najbardziej przyciąga uwagę innych kotów jego pyszczek. Jest on smukły i ma dość ostre rysy. Jego nosek jest calutki czarny jednak same policzki są srebrne, tak jak cała reszta ciała. Ma też jasne obwódki dookoła swoich pięknych błękitnych oczu. Reszta pyska jest smagana czarnymi płomieniami na rtęciowym tle, które dają efekt maski na jego pyszczku.
Modrzew jest już od urodzenia bardzo ambitnym kociakiem. Chce udowodnić wszystkim, że jest godnym przyjacielem, ale też przeciwnikiem. Ma też zamiar pokazać, że jego rodzina jest idealna w każdej swojej wadzie. Swoje rodzeństwo i matkę ochroni za wszelką cenę. Uważa, że ma taki obowiązek. Modrzew nie jest ideałem, ma swoje wady a największą z nich jest łatwość wytrącenia z równowagi. Najłatwiej to zrobić poprzez powiedzenie chodź jednego złego słowa o członku jego rodziny. Taka sytuacja skutkuje najczęściej bójką, oczywiście bez pazurów. Modrzew, jak każde iglaste drzewo potrafi być dość kłujący i uszczypliwy. Kocurek nie uważa siebie za ideał, ale za to jego rodzinę za taki uważa i zrobi wszystko, aby ją ochronić.
Szepcząca Łapa {KW} Pstrąg {KR}
Ile można siedzieć przy mamie? Znaczy się mama jest bardzo ważna i w ogóle, ale świat jest zbyt duży i pełen niespodzianek na ciągłe leżenie na polanie.
Co mogę w taki piękny i leniwy dzień zrobić? hmm może...może... Pójdę gdzieś...ale gdzie?
Już wiem! Pójdę przed siebie!
Droga nie prowadziła mnie do żadnego konkretnego momentu, aż tu nagle pojawiły się wysokie drzewa i..i.. drzewa bez gałęzi...Takie jedno na drugim...chyba mają coś odgradzać...dziwne to.
Może powinienem wejść na drzewo, żeby lepiej zobaczyć co jest tam? GENIALNY pomysł!
/Wróbelek UwU
RUNboyr u n!ThisworldISnotmadef o rYOU RUNboyrun!They’ret r y i n gTOcatchYOU RUNb o yrun!RUNNINGisAVICTORY RUNb o yrun!BeautyLAYSbehindtheHILLS RUNboyrun!THEsunwillbeg u i d i n gYOU RUNb o yrun!they’redyingtoSTOPYOU RUNboyrun!ThisraceISaprophecy RUNboyrun!Breako u tFROMsociety TOMORROWisanotherday ANDyouwon’thavetohideaway You’llBEaman,boy! BUTforNOWit’stime TOr u n,it’sTIME TORUN!
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Ile można siedzieć przy mamie? Wróbelek bez wątpienia zadałaby sobie to pytanie już dawno temu, gdyby nie fakt, że mamusię bardzo kochała i szanowała. Jaskółka była dla niej autorytetem, kotem, który daje schronienie, miłością i po prostu była bardzo ważna. Bura bengalka zatem bardzo uwielbiała jej towarzystwo i było jej przy rodzicielce dobrze, więc często z nią spędzała czas w legowisku.
Tego dnia było jednak inaczej. Widząc jak jeden z jej braci gdzieś wyrusza - popędziła prosto za nim. Nie chciała, by szedł sam, potrzebował jakiegoś ochroniarza i obstawy, tak w razie wu. A przecież siostra jest najlepszym porządkowym, racja?
Gdy już znalazła się obok Modrzewia, spojrzała na niego pytająco. Drzewa były naprawdę dziwne, ale nie rozumiała tego zdziwienia wymalowanego na pysku kocurka. Pomachała energicznie ogonem.
– To są dzewa. Mama mi ówiła. Ogatce też! – zadeklarowała, wypinając dumnie pierś. Ha! Zrobiła dobre wrażenie na bracie z tą jakże błyskotliwą wiedzą?
Modrzew jest kotem bengalskim o umaszczeniu srebrnym charcoal. Jest wysoki i ma bardzo dobrze zbudowaną klatkę piersiową. Wiadomo już teraz, że nie będzie żadnym chuderlawym i wątłym kotem. Jednak jego ciało nie jest pozbawione bengalskiej gracji, która podkreśla jego wspaniałą budowę.
Umaszczenie jest u niego srebrne niczym rtęć. Kiedy kocur wygrzewa się na słońcu, widać jak srebrne futerko delikatnie się błyszczy. Tak samo jak matka ma on czarne rozety na sobie, które są charakterystyczne dla jego wyjątkowej rodziny. Posiada też czarną pręgę, która rozciąga się wzdłuż kręgosłupa do samego czubka pręgowanego ogona.
Najbardziej przyciąga uwagę innych kotów jego pyszczek. Jest on smukły i ma dość ostre rysy. Jego nosek jest calutki czarny jednak same policzki są srebrne, tak jak cała reszta ciała. Ma też jasne obwódki dookoła swoich pięknych błękitnych oczu. Reszta pyska jest smagana czarnymi płomieniami na rtęciowym tle, które dają efekt maski na jego pyszczku.
Modrzew jest już od urodzenia bardzo ambitnym kociakiem. Chce udowodnić wszystkim, że jest godnym przyjacielem, ale też przeciwnikiem. Ma też zamiar pokazać, że jego rodzina jest idealna w każdej swojej wadzie. Swoje rodzeństwo i matkę ochroni za wszelką cenę. Uważa, że ma taki obowiązek. Modrzew nie jest ideałem, ma swoje wady a największą z nich jest łatwość wytrącenia z równowagi. Najłatwiej to zrobić poprzez powiedzenie chodź jednego złego słowa o członku jego rodziny. Taka sytuacja skutkuje najczęściej bójką, oczywiście bez pazurów. Modrzew, jak każde iglaste drzewo potrafi być dość kłujący i uszczypliwy. Kocurek nie uważa siebie za ideał, ale za to jego rodzinę za taki uważa i zrobi wszystko, aby ją ochronić.
Szepcząca Łapa {KW} Pstrąg {KR}
Uśmiechnąłem się od razu, jak zobaczyłem siostrę. Bardzo się cieszę, że mam kogoś przy sobie, jednak podczas zagrożenia zrobiłbym głośne ROAR! i każdy by już uciekł gdzie pieprz rośnie.
-Cijeś siostja-przywitałem się. Dlaczego Wróbelek jest taka ciemna? Chyba jest brudna...Nikt z rodzeństwa, ani mama nie ma takiego dziwnego futerka.
Polizałem delikatnie jej policzek, jednak to coś nie chce się zmyć! No to nieźle wpadła w jakieś błotko.
-Jestjeś dośc bjudna. Wies?- wolałem jej o tym powiedzieć. Może mama wie, jak domyć takie futerko?
Oh mówi coś do mnie...a drzewa na tak, ale to nie jest troszkę..ee..znane? Oczywiste?
-Fjakt to sją dziejwa. Aje ja chcje sije po nich hopsjać- nie wiem czy mnie zrozumie, więc może przejdę od razu do praktyki. Widziałem kiedyś, jak wiewiórki to robią. Robią HOP! I są na drzewie.
Biorę rozpęd i podskakuje. Proste..chyba..:
-Pjtz na mnie!-krzyknąłem.
Biegnę już bardzo przyjemne uczucie..a teraz HOP! Auć! Jestem koło drzewa z obitym nosem,a nie na nim. Niedługo mi się uda!
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
– Hopsać? – Zdziwiła się, ale nie musiała dopytywać bo brat najwidoczniej sam zabrał się za pokazywanie. Bura koteczka stanęła zatem w miejscu skupiona i przyjrzała się srebrnemu, który postanowił wziąć rozbieg i wskoczyć na brązowo–zieloną kreaturę. Widząc, że temu się nie udało, a jedynie wylądował pod drzewem, a nie na nim, zmartwiona koteczka podbiegła do brata i trąciła go nosem w bok.
– Nic ci ne jes? – spytała przerażona, próbując wybadać, czy kocur nie narobił sobie siniaków. Nic jednak nie dojrzała, zatem podeszła do drzewa i spróbowała wyłapać jakiś czuły punkt, przez który będzie mogła się na nie wspiąć. Postawiła przednie łapy na korze i przejechała po niej nosem, chcąc wyłapać zapach. Wystawiła pazurki i wbiła jedną łapą je w korę, a potem zrobiła też tak z drugą.
– Chyba wiem co tzeba zlobić! – krzyknęła uradowana, próbując wyjąć pazury z brązowej powłoki.
Modrzew jest kotem bengalskim o umaszczeniu srebrnym charcoal. Jest wysoki i ma bardzo dobrze zbudowaną klatkę piersiową. Wiadomo już teraz, że nie będzie żadnym chuderlawym i wątłym kotem. Jednak jego ciało nie jest pozbawione bengalskiej gracji, która podkreśla jego wspaniałą budowę.
Umaszczenie jest u niego srebrne niczym rtęć. Kiedy kocur wygrzewa się na słońcu, widać jak srebrne futerko delikatnie się błyszczy. Tak samo jak matka ma on czarne rozety na sobie, które są charakterystyczne dla jego wyjątkowej rodziny. Posiada też czarną pręgę, która rozciąga się wzdłuż kręgosłupa do samego czubka pręgowanego ogona.
Najbardziej przyciąga uwagę innych kotów jego pyszczek. Jest on smukły i ma dość ostre rysy. Jego nosek jest calutki czarny jednak same policzki są srebrne, tak jak cała reszta ciała. Ma też jasne obwódki dookoła swoich pięknych błękitnych oczu. Reszta pyska jest smagana czarnymi płomieniami na rtęciowym tle, które dają efekt maski na jego pyszczku.
Modrzew jest już od urodzenia bardzo ambitnym kociakiem. Chce udowodnić wszystkim, że jest godnym przyjacielem, ale też przeciwnikiem. Ma też zamiar pokazać, że jego rodzina jest idealna w każdej swojej wadzie. Swoje rodzeństwo i matkę ochroni za wszelką cenę. Uważa, że ma taki obowiązek. Modrzew nie jest ideałem, ma swoje wady a największą z nich jest łatwość wytrącenia z równowagi. Najłatwiej to zrobić poprzez powiedzenie chodź jednego złego słowa o członku jego rodziny. Taka sytuacja skutkuje najczęściej bójką, oczywiście bez pazurów. Modrzew, jak każde iglaste drzewo potrafi być dość kłujący i uszczypliwy. Kocurek nie uważa siebie za ideał, ale za to jego rodzinę za taki uważa i zrobi wszystko, aby ją ochronić.
Szepcząca Łapa {KW} Pstrąg {KR}
AUĆ!
Mój nosek jest cały obolały. Delikatnie go pocieram łapką, aby rozmasować ból. Wstaje na łapki, otrząsam się cały i jestem znowu gotów do działania:
-Spokojnje njic mi nie jest- mówię głośnym i donośnym głosem- Zastanawjia mnie, tyjlko jak te wijewiórki to robią. Zawsze hopsają na te drzewa i tyle i są już dawno u góry. A ja je pjóbuje jntensjwine zjapać. Bardzo nije fjajnie to jest- te wiewiórki tak na prawdę oszukują wszystkich i tyle! One mają jakąś zdolność do wsiania się i tyle.
Nagle widzę, jak moja młodsza siostra rozwiązuje wielkie tajemnice wiewiórek. Jak szybko i instynktownie wbija pazurki w pień. Jej oczka się świecą. Ależ ona jest genialna!
-Sjupej pokaż mij koniecnie- wreszcie złapię drani. Następnym razem ich rude kity nie powędrują na drzewa, tylko prosto do mojego brzuszka. Mniam!
/zt wygasła
RUNboyr u n!ThisworldISnotmadef o rYOU RUNboyrun!They’ret r y i n gTOcatchYOU RUNb o yrun!RUNNINGisAVICTORY RUNb o yrun!BeautyLAYSbehindtheHILLS RUNboyrun!THEsunwillbeg u i d i n gYOU RUNb o yrun!they’redyingtoSTOPYOU RUNboyrun!ThisraceISaprophecy RUNboyrun!Breako u tFROMsociety TOMORROWisanotherday ANDyouwon’thavetohideaway You’llBEaman,boy! BUTforNOWit’stime TOr u n,it’sTIME TORUN!
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
***
Czemu Dziwnooka medyczka oddaliła się od granicy swojego klanu tak bardzo, że aż dotarła do Rzędu Drzew? Powód był dość prosty. Potrzebowała odpoczynku od obozu, na który coraz ciężej jej się ostatnio patrzyła. Nie była rzecz jasna sama, towarzyszyła jej ciotka, nawet jeśli zapewne nie cieszyła się z tak dalekiej wycieczki. Łasica zostawiła ją na chwilę, chcąc zapolować czy to dla siebie, czy to żeby nie wracać z pustymi łapami, a Ciernista jej nie zatrzymywała. Wolnym krokiem robiła slalom między drzewami, chcąc wykorzystać możliwość rozruszania łap, jak tylko mogła. Cały czas siedziała skulona w lecznicy, jedynie opuszczając ją po zioła lub świeży mech. Nie miało to miejsca zbyt często ani nie trwało zbyt długo, więc czasem była obolała po dłuższych wycieczkach. W dodatku jej łapy były irytująco słabe. Teraz miała jedną z niewielu okazji, aby poćwiczyć, odzyskać chociaż część dawnej kondycji. Chociaż, nie oszukujmy się, do odzyskania jej było bardzo daleko i jedna taka przewieszka jej nie wystarczy.
// Nawałnica
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Mistrz: Brak (wcześniej Cyprysowa Łuska) Płeć: Kotka Matka: Mokry Kwiat Ojciec: Podniebny Lot Partner: Nie
Nie dość posturnej budowy kotka, z krótkim, czarnym futrem. Posiada żółte oczy i bliznę na tylnej, prawej łapie.
Lekko nieufna i złośliwa. Z trudnych sytuacji wychodzi tak, że...ucieka od problemów (więcej na kp)
Sójka [KW]
***
Po odpoczęciu niedaleko pod drzewem, Noc postanowiła się przejść i zapolować. Kiszki marsza jej grały - dochodziło późne popołudnie, a ona nic w pysku nie miała dziś i całą noc. Łapy zaprowadziły ją pod drzewa obok siedliska koni. Mogły się tam chować jakieś małe gryzonie, prawda?
Próbując sobie przypomnieć czego ją ta żmija uczyła, Noc najpierw stanęła pod wiatr. Po chwili zniżyła poziom ciała, a jego ciężar przeniosła na tylnie łapy. Zrównała uszy i ogon z grzbietem, a porzuszając się najciszej jak może, w międzyczasie starała się patrzeć pod łapy aby nie nadepnąć na jakieś gałązki. Oddech ściszyła do minimum i tak przygotowana - przedzierała się przez trawy w poszukiwaniu ofiary, przystając co jakiś czas.
Kolec z pewnością część wyglądu odziedziczył po rodzicach. Skąd wzięła się reszta jego ubarwienia jest tajemnicą znaną jedynie Gwiezdnemu Klanowi. Kocurek w dużej mierze ma białe futro - na piersi, przednich i większości tylnych łap oraz niemalże na całym pyszczku. Na brodzie ma uroczą czarną plamkę. Reszta to wszelkie możliwe odciecie brązu oraz beżu przeplatane czarnymi pasmami. Dookoła oczu ma czarną obwódkę. Jego prawe ślepie pokrywa bielmo, lewe zdaje się być w lepszym stanie. Wąsy ma długie, lekko zakręcone na końcach. Jego futro nie jest z pewnością bardzo długie, nie należy jednak również do najkrótszych. Kolec nie jest zbyt wielkim kotem, może sprawiać wrażenie delikatniejszego, niż w rzeczywistości jest.
Kolec pomimo swego wrodzonego kalectwa nie jest mrukliwy. Wręcz przeciwnie. Zupełnie, jakby chciał sobie zrekompensować ten ból i niepewność, ciemność - w jakiej musi poruszać się na co dzień. Cieszy się każdym dniem życia, kocha odkrywać nowe rzeczy. Nie jest jednak bezgranicznie ufny, a kierując się tym, co podpowiada mu zapach i słuch może dostrzegać więcej, niż w pełni sprawny kot. Czerpać z życia wszystkimi czterema łapami.
Cóż, ostatnio chyba jakoś zwierzyna nie bardzo miała ochotę pojawiać się w okolicy. Ostatecznie jednak miała zaraz rozpocząć się Pora Nagich Drzew, a już teraz było raczej zimno i ponuro, nic zayem dziwnego, że ptactwo siedziało gdzieś pochowane, a te stworzenia, które mogły przespać zimę, już dawno odplynely w dal.
Mistrz: Brak (wcześniej Cyprysowa Łuska) Płeć: Kotka Matka: Mokry Kwiat Ojciec: Podniebny Lot Partner: Nie
Nie dość posturnej budowy kotka, z krótkim, czarnym futrem. Posiada żółte oczy i bliznę na tylnej, prawej łapie.
Lekko nieufna i złośliwa. Z trudnych sytuacji wychodzi tak, że...ucieka od problemów (więcej na kp)
Sójka [KW]
Noc mimo tego, że dotychczasowe działania nie przyniosły korzyści dalej brnęła przed siebie. Jej poza dalej była taka sama, a oddech spłyciła do minimum. Oby tym razem coś trafiła.
Kolec z pewnością część wyglądu odziedziczył po rodzicach. Skąd wzięła się reszta jego ubarwienia jest tajemnicą znaną jedynie Gwiezdnemu Klanowi. Kocurek w dużej mierze ma białe futro - na piersi, przednich i większości tylnych łap oraz niemalże na całym pyszczku. Na brodzie ma uroczą czarną plamkę. Reszta to wszelkie możliwe odciecie brązu oraz beżu przeplatane czarnymi pasmami. Dookoła oczu ma czarną obwódkę. Jego prawe ślepie pokrywa bielmo, lewe zdaje się być w lepszym stanie. Wąsy ma długie, lekko zakręcone na końcach. Jego futro nie jest z pewnością bardzo długie, nie należy jednak również do najkrótszych. Kolec nie jest zbyt wielkim kotem, może sprawiać wrażenie delikatniejszego, niż w rzeczywistości jest.
Kolec pomimo swego wrodzonego kalectwa nie jest mrukliwy. Wręcz przeciwnie. Zupełnie, jakby chciał sobie zrekompensować ten ból i niepewność, ciemność - w jakiej musi poruszać się na co dzień. Cieszy się każdym dniem życia, kocha odkrywać nowe rzeczy. Nie jest jednak bezgranicznie ufny, a kierując się tym, co podpowiada mu zapach i słuch może dostrzegać więcej, niż w pełni sprawny kot. Czerpać z życia wszystkimi czterema łapami.
Tym razem coś znalazła. Do jej nosa doleciała dość charakterystyczna woń jednego z ptaków, a konkretniej - wrony. Skrzydlaty cusak siedział spokojnie na jednej z niskich gałęzi drzewa, oddalonego od Nocy o dwie lisie długości ogona. Blisko, dość niebezpiecznie. Na razie jednak wrona spoglądała w drugą stronę, widać tam było coś zajmującego.