Logo Artemidy
Rząd Drzew
Wzruszenie barkami przez Wirka znowu zasiało w Morwie ziarenko niepewności. Nie wiedział co dokładnie miał oznaczać ten czyn, czy powinien coś na to odpowiedzieć. Możliwości było wiele, sam nie wiedział którą powinien brać pod uwagę. Może w tym przypadku najlepsze będzie zignorowanie tego? O tak, uważał to za najlepsze, bo przynajmniej się nie ośmieszy w żaden sposób. A na tym punkcie był... Jakby przewrażliwiony? Miało dla niego duże znaczenie co sądzą o nim inni. Niby opowiadał na około, że ma to w nosie, ale wiadomo jak jest. W głębi duszy bardzo mu zależało, chciał wypaść jak najlepiej. Mimo to, gdyby ktoś dręczyłby go pytaniami na ten temat, to on uparcie twierdziłby, że jest obojętny. Wszystko po to, aby się nie wydać. Ale wracając do tematu. Wirek nieco mu rozjaśnił, przyznał mu racje. No... Tak jakby. Nie był co do tego pewny. Samotnik kiwnął głową, lagodnie się uśmiechając. Fajnie jest wiedzieć, że ma się rację. W końcu.
-Dziękuje- odparł, gdy wojownik życzył mu miłego podziwiania drzew. Morwa co prawda nie miał zamiaru tu dlużej siedzieć, ale nie musiał mu o tym mówić. -Miłego wypełniania obowiąsków. I do sobaczenia- dodał po chwili. Nie miał pewności co będzie robił teraz bury, mógł się tylko domyslać. Mimo to, wypadało mu czegoś życzyć, skoro on zrobił to przed chwilą. Lepiej wyjść na miłego, prawda? Chwilę po tym, gdy kocur się oddalił, Morwa wstał. Nudno mu było samemu, chętnie porozmawiałby z kimś jeszcze. O ile kogoś znajdzie. Skierował się gdzieś w stronę swojej kryjówki, machając leniwie ogonem. Pierwszy poznany cienisty. W końcu.

/zt
[Obrazek: jYFXncw.png]
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skoro już się tu wybrał, Ptasznik postanowił zabawić trochę dłużej niż zwykle w okolicach stadniny. Mógł w ten sposób nie tylko prowadzić dokładniejsze badania na temat "klanów", ale również udowodnić raz na zawsze matce, że był w stanie przetrwać dłużej poza miastem. Z resztą nie powinna tak otwarcie kwestionować jego umiejętności, skoro sama przez wiele miesięcy go musztrowała bezlitośnie, aż w najgorszych okresach swojej alergii był w stanie złapać coś do jedzenia. Ciemny kocur wciąż krzywił się wewnętrznie ilekroć wracał wspomnieniami do tamtych czasów.
Upolowawszy gryzonia, którego nazwy nie pamiętał, Ptasznik ułożył się na jednym z wystających korzeni. Trochę trudno mu było jeść, gdy jego nos nie funkcjonował do końca tak jak powinien, ale już dawno temu przyzwyczaił się do takiego stanu rzeczy i nauczył się sobie z nim radzić. Oznaczało to mniej więcej tyle, że momentami wyglądał jakby się dusił, ale mimo to jadł jakby zupełnie nic się nie działo.

//Persefona
i niech to diabli wezmą
jeśli nie wiem tego na pewno
podnoszę w górę ręce
na zewnątrz mam serce tam
gdzie stoi przy bloku blok

tysiące domów i złamanych serc
.。:+ c z a r n e c h m u r y +:。.
atomowe czarne chmury
enter, ok
LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
4
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Okolice Pierzastego Lasu stały się jej nowym domem, jednak nie oznaczało to, że zamierzała trwać w jednym miejscu. Nie była już psem przykutym do łańcucha, który sięgał jedynie granic klanowych ziem. W dalszym ciągu było to niezwykłe uczucie. Takie, które sprawiało, że niemalże była w stanie zachłysnąć się wolnością, jaką miała w swoich łapach. Ogrom świata wokół niej był przytłaczający... ale jednocześnie czuła, że dopiero poza klanem, wolna od obowiązków i zawracania sobie głowy nieistotnymi kotami, które marnowały jej czas treningami, jakich nie potrafiły skończyć, była w stanie w pełni rozwinąć skrzydła. Jak mogła być tak ślepa przez tak długi czas?
Szła powoli pomiędzy ogrodzeniem a szpalerem ozdobnych tuj, a jedynym sygnałem, że pozostawała czujna, były jej poszarpane uszy: poruszały się czujnie w kierunku, z jakiego docierały podejrzane dźwięki. Jeden z nich sprawił, że Persefona pierwotnie przystanęła, marszcząc czoło. Dopiero po kilku uderzeniach serca zrozumiała, co dokładnie słyszy: ktoś coś jadł lub ogryzał z resztek, sapiąc przy tym przez pysk. Obrzydliwe. Gdy przesunęła spojrzeniem po okolicy, dostrzegła autora owych wątpliwej wartości dźwięków; pręgowany, młody kot był zajęty konsumpcją do tego stopnia, że nie zwrócił jeszcze uwagi na to, że ktoś stał za jego plecami na długość drzewa, może kilka kroków dalej. Wiatr był niekorzystny, w końcu wiał od samotnika do niej, więc nie pomógł mu w dostrzeżeniu białej - nie pomogły mu również ciche kroki Persefony.
- Zwrracasz na siebie dużo uwagi - odezwała się, gdy odległość, jaka dzieliła ją od pręgowanego samotnika, wynosiła mniej, niż lisią długość.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drgnął, słysząc obcy głos, po czym odwrócił głowę w kierunku niewiele większego kota, który się do niego odezwał. Od razu zarejestrował, że dał się podejść bez najmniejszych problemów, i to przez własne sapanie przy jedzeniu. Ptasznik nie był przyzwyczajony do jadania poza miastem i zwyczajnie wyleciało mu z głowy, że w lesie dźwięk się niesie bardziej niż w mieście. Matka by mu pewnie urwała ogon, gdyby akurat tu była. Miał jednak szczęście, bo nieznajomy kot nie wydawał się wrogo nastawiony, przynajmniej na razie. Kotka, jeśli miałby zgadywać po głosie. Aktualnie jego przytkany nos wypełniała metaliczna woń krwi świeżo złapanej zdobyczy, a wiatr mu nie sprzyjał, stąd nie był w stanie określić po zapachu. Podniósł się do siadu i pobieżnie przetarł łapą czerwień, która zebrała się na jego pysku w trakcie niechlujnego pochłaniania gryzonia.
- Przepraszam, nie zauważyłem - odparł zgodnie z prawdą, posyłając nieznajomej pogodny uśmiech. - Ciągle zapominam, że poza miastem bardziej mnie słychać. Mam nadzieję, że nie spłoszyłem ci przypadkiem zwierzyny. - Jeszcze tego brakowało, by się okazało, że nieświadomie przeszkodził w polowaniu! Sam doskonale wiedział, że złapanie jedzenia wymagało koncentracji, a niepowodzenie spowodowane czyimś głośnym zachowaniem było okropnie frustrujące.
i niech to diabli wezmą
jeśli nie wiem tego na pewno
podnoszę w górę ręce
na zewnątrz mam serce tam
gdzie stoi przy bloku blok

tysiące domów i złamanych serc
.。:+ c z a r n e c h m u r y +:。.
atomowe czarne chmury
enter, ok
LVL 2 55 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
4
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***
Jej wiek powoli coraz bardziej utrudniał jej podróże - męczyła się znacznie szybciej, jej stawy czasem bolały przy większym wysiłku i na ogół była w gorszej kondycji. Póki co nie uniemożliwiło jej to wycieczek w okolice klanów, tak jak wtedy. Była w drodze powrotnej do domu, kiedy słońce zaczęło zachodzić za horyzont. Była akurat w okolicy Rzędu Drzew, wcale nie tak daleko od terenów Klanu Gromu, więc uznała, że to dobra pora na odpoczynek. Z pewnymi problemami wspięła się na jedną z gałęzi, które były w miarę nisko i ułożyła się do snu z nadzieją, że chłód pory nagich drzew jej nie zabije. Mimo wszystko chciała jeszcze trochę pożyć - w końcu miała Śnieżkę, swojego człowieka, a do tego odnalazła Gronostaj, nad opieką której spędziła niegdyś sporo czasu. Po raz pierwszy od dawna czuła, że ma po co żyć i nie chciała tego zbyt szybko stracić. Nie chciała ich opuścić.
Być może właśnie dlatego, kiedy otworzyła oczy i nie zobaczyła przed sobą tego, co nim zasnęła, poczuła... frustracją, zamiast poczucia winy. Czy tak miało skończyć się jej życie? Daleko od domu, bez żadnej szansy na pożegnanie najbliższych? Nie tego chciała i jeśli musiała to będzie wykłócać się z przodkami, byle tylko wrócić. Tym razem jednak miało się stać coś innego.

| ulewna myśl
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rozczarowanie za rozczarowaniem. Ile ich było? Chmurne Niebo, Mroźna Gwiazda, Lwia Gwiazda, Zakurzone Serce, Błękitna Sadzawka, Usmolona, pfu, Gwiazda i jej głupia wnuczka, Ciernisty Kwiat... Każde kolejne ściągało jej barki do ziemi, a nawet po śmierci nie przestały przybywać, doprowadzając Ulewną Myśl do szału. W pewnym momencie była medyczka nie widziała innej ewentualności jak zamknąć oczy i przestać patrzeć jak Klan Cienia kolejny raz stacza się jak rozpędzony kamyk w dół zbocza, by zaryć w błocie. Czasem, uchylała nieznacznie powieki, jednak to co widziała zawsze trafiało szponem prosto w niebijące serce. Czara musiała się w końcu przebrać i kiedy przy kolejnym zerknięciu w dół zobaczyła jak za jednym zamachem jej Klan traci przywódcę i medyka, a była medyczka, którą sama namaściła - udziału Gwieździstej Ścieżki nie brała pod uwagę, zresztą Gromiaczka kisła gdzieś po Ciemnej Stronie Nieba - błąkała się po świecie jako pieszczoch, Ulewę zwyczajnie trafił szlag.
I zjawiła się w hukach i kolorowych błyskach, rozrywających niebo.
Chociaż wielobarwne światło było tym, co obudziło Dziwnooką staruszkę, jak ucichł towarzyszący im grzmot, zamiast Rzędu Drzew, nad którym rozgrywał się ten tęczowy pokaz, biała kocica zobaczyła wnętrze Omszałej Groty. To w niej niegdyś leczyła Ulewna Myśl i pierwsze szlify w profesji zbierała Ciernista Łapa.
- Ciernisty Kwiat. - Warknęła Ulewna Myśl, wwiercając się w nią spojrzeniem barwy lodu. - Starość, czy wypadek pomieszały ci zmysły i pamięć, że nie potrafisz odnaleźć drogi do domu? - Mruknęła kwaśno. - Naprawdę potrzebujesz starego Gwiezdnego, by przypomniał ci, że po drugiej stronie Rzędu Drzew śpi TWÓJ Klan, Klan, którego jesteś MEDYKIEM? - Ulewa nie miała już przed sobą terminatorki, a doświadczoną przez życie kocicę, jednak zdawała się tego nie zauważać i traktowała Dziwnooką autorytatywnie.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ta rozmowa nie zaczęła się przyjaźnie i raczej nie miało się to w najbliższym czasie zmienić. Być może to sposób w jaki Ulewna Myśl się jej ukazała, a może to jej powitanie - ale frustracja Dziwnookiej jedynie wzrosła. Najwyraźniej stara medyczka nie zjawiła się, aby ściągnać pieszczoszkę do Gwiezdnego Klanu lub Ciemnego Lasu. Kocica zacisnęła szczęki i z pewną siebie, wyprostowaną posturą wysłuchała bury, przyciskając uszy do czaszki. Nie zamierzała jej przerywać, każde słowo Gwiezdnej wsiąknęło do umysłu Dziwnookiej.
- Ulewna Myśl - odezwała się ponuro, z powagą, ledwo zauważalny warkot w jej głosie. - Klan Cienia już mnie nie potrzebuje. Mają nowego medyka, racja? Czy może nie tylko mnie stary wiek zamieszał w pamięci? - odpowiedziała, nie zamierzając się tak łatwo ugiąć. - Chyba pora, aby nowe pokolenie przejęło obowiązki - dodała nieco cieszej. Na co był taki starzec Klanowi Cienia? Żeby marnował im zwierzynę? Na dobrą sprawę nie powinno jej już być na tym świecie - dokładnie to pewnie myślała większość, jeśli nie cały, klan. Nie widziała sensu we wracaniu tam, gdzie nie jest potrzebna i zapewne jej nie chcą, nawet jeśli w głebi jej duszy dusiło ją poczucie winy.
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czego Ciernisty Kwiat się spodziewała? Jowialnego poklepania po główce i zapewnienia, że nic się nie stało, kiedy pluła na złożoną przysięgę, wybierając życie pieszczocha i nie wracając do Klanu? Ulewna Myśl nigdy nie była miła, a teraz na dokładkę była wkurzona i negatywnie naładowana ciągnącymi się księżycami bezczynności i beznadziei, gotowa do wyładowania jak burzowa chmura. Pechowo, cała złość spadła na śnieżnobiałą, chociaż przecież nie należało ją winić za wszystkie nieszczęścia Cienia.
- Mają? Naprawdę? Niechże spojrzę. - Parsknęła kwaśno i przymknęła na chwilę oczy, jakby rzeczywiście chciała sięgnąć Gwiezdnym wzrokiem na tereny Klanu. - Z nas dwóch to ty masz nieaktualne informacje, Ciernisty Kwiecie. Klan Cienia miał nowego medyka. Szepczący Mróz, ten podobno naznaczony przez Przodków Wybraniec, zginął w walce z borsukiem. - Ulewna Myśl syknęła przeciągle, mrużąc z dezaprobatą oczy. Jak słyszała o kimś wybranym przez Gwiezdny Klan do pełnienia rangi to kisła w środku jak kapusta. Jakby truposze ze Srebrnej Skórki rzeczywiście potrafili dobrze wytypować, albo mieli ku temu narzędzia jak szósty zmysł, czy spojrzenie przenikające duszę. Ktoś się dał nieźle nabrać.
- Jak widać, młode pokolenie niekoniecznie dobrze radzi sobie z utrzymywaniem przy życiu. Krogulcza Gwiazda też dała się oskubać ze wszystkich swoich dziewięciu. - Myśl skrzywiła osrebrzony pyszczek. - A wracając do Ciebie, medykiem nie przestaje się od przekroczenia granicy. Przysięgałaś i zostałaś powitana przez Gwiezdny Klan jako medyk, nikt nie zdjął tego obowiązku z twoich barków. Może się zgubiłaś, albo zrobiłaś przedłużone wolne, ale czas wrócić. - Oznajmiła z naciskiem Gwiezdna i kolejny raz popatrzyła w dwukolorowe ślepia.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z gardła Dziwnookiej wydobył się długi, niski warkot. Była sftustrowana, męczyła się z poczuciem winy przez księżyce, a teraz została postawiona przed faktem dokonanym - jej klan został bez opieki. Doskonale wiedziała, co chciała i co powinna zrobić, choć mogło się to nie spodobać Gwiezdnej. Biała wiedziała, że nie zostało jej zbyt dużo życia - jeszcze jeden obrót pór, może półtora, jeśli jej się poszczęści. Trzepnęła ogonem o ziemię, ponownie grzecznie wysłuchując słów Ulewnej Myśli, pozwalając sobie na ich przetrawienie i szybkie przemyślenie. Miała szansę pozbyć się poczucia winy, poczucia wstydu, które ciążyły na jej barkach.
- Skoro mój klan jest tak nieporadny, to chyba nie mam wyjścia - wysyczała z czymś przypominającym zgorzkniały uśmiech. Stracili przywódcę i medyka na raz? Cudownie. - Wytrenuję im nowego medyka, ha! Nawet trzech, jeśli jeden to zbyt mało! - zaśmiała się na swój sposób, przepełniony jej frustracją na zaistniałą sytuację. - Ale nie mam zamiaru tam umierać. Kiedy będą bezpieczni, odejdę ponownie. Lepiej, żeby nie stracili tych trzech wybrańców przed moją śmiercią - decyzja ta mogła się wydawać nagła, jeśli nie siedziało się w głowie Dziwnookiej. Przez cały ten czas jej klan nie opuścił jej myśli. Dojrzewała w myśleniu, że powinna się dla nich poświęcać i pewnie nigdy nie pozbędzie się tego ze swojej głowy. Już i tak była pozbawionym godności medykiem, więc nie miała nic do stracenia. Mogła chociaż dopełnić obowiązku, racja?
- Coś jeszcze, co powinnam wiedzieć? Zastępca, może jakiś terminator medyka już tam jest? - dopytała, chcąc mieć choć trochę aktualne informacje. Kto ich wie, nie zdziwiłaby się, gdyby wynaleźli nowy kolorowy kaszel w tym jej klanie. - Ah, możesz pozdrowić Szczypiący Mróz, jak na niego wpadniesz. Z pewnością jest zachwycony, że jednak żyję - dorzuciła mimowolnie. Widać to młode pokolenie, w którego łapach miała się znajdować przyszłość klanów, nie było zbyt użyteczne i potrzebowali pomocy takich staroci jak ona.
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przez kilka uderzeń serca wpatrywała się bez słowa w Ciernisty Kwiat, oczami zmrużonymi w wąskie szpareczki. Pod rudą kopułą zachodziły procesy myślowe, zasiane w głowie Ulewy już dawno, ale teraz intensywnie zroszone przez przekorne słowa zagubionej medyczki.
- Tak. Jeden to zbyt mało. - Powiedziała powoli, nie spuszczając spojrzenia. - Pamiętasz co ci powiedziałam, przy pierwszym spotkaniu, Ciernisty Kwiecie? Czas na zmiany. To nadal aktualne. - Mruknęła twardo. Szkoda, że kocice spotykały się tylko ilekroć Klan Cienia przynosił wstyd i robił za ogon pozostałych Trzech. Ulewna Myśl nie wahałaby się pochwalić Dziwnooką jakby w końcu zrobiła dobrą robotę. Jednak nie zamierzała popierać ponownego odejścia z Klanu śnieżnobiałej - to były już jej decyzje i jej sumienie, a zawarcie umowy "nauka medyków za odkupienie" nie leżało w kompetencjach Gwiezdnej. Sama Ulewa też kilkukrotnie zniknęła ze stanowiska, jednak ostatecznie kres życia poświęciła w całości dla Klanu i jako medyczka wyzionęła ducha. Uważała, że taka była jej powinność. Jeżeli Ciernista wolała umrzeć jako pieszczoch, to jej sprawa.
- Polny Chwast zmierza po dziewięć żyć. Natomiast swoich uczniów będziesz musiała wybrać sama, Szepczący Mróz nie wziął żadnego terminatora, bo przecież był taki młody i miał czas. - Zaironizowała kwaśno. Tak właśnie kończyło się dopuszczanie, by ktoś obrósł w piórka, wmawiając mu, że urodził się do danej rangi.
- Jeszcze jedno. Zanim wrócisz odnajdź jeszcze jednego zagubionego Cienistego. Wybuchowe światło rzucone przez dwunoga oślepiło go i sam nie znajdzie drogi do domu. Zawróć by pójść dalej. - Miauknęła zimno i pochyliła się pomiędzy przednie łapy i wyjęła nieduży, oszlifowany po bokach kawałek szkła. Gdy spojrzeć na niego z ukosa, odbijał niebo nad nim, a gdy się nachylić, można było dostrzec nieco zniekształcony obraz patrzącego. Położyła to przed Ciernistym Kwiatem. - A to, daj drugiej dziwnookiej. Niedobrze, gdy w młodych cienistych gaśnie wiara w Gwiezdny Klan.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przynajmniej w jednej kwestii zgadzały się bezdyskusyjnie - jeden medyk i jeden pomocnik to zbyt mało, zwłaszcza gdy najwyraźniej przywódcy w klanie padają jak muchy. Westchnęła na odpowiedź Ulewnej Myśli, rozluźniając mięśnie. Chyba pozwoliła się ponieść tym dziwnym, ciężkim do zrozumienia emocjom, choć wyszło z tego coś dobrego - pomysł wyuczenia na medyków nie jednego a trzech kotów.
- Szkoda, że te zmiany musi przynieść stare pokolenie - mruknęła nieco ironicznie. Zazwyczaj chyba to młodzi mieli oznaczać zmiany, a nie starzy, racja? Najwyraźniej nie racja, skoro Dziwnooka wraca do klanu. Skinęła lekko łbem na ironiczne słowa dawnej medyczki. Polny Chwast jako przywódca, sama musi wybrać terminatorów. Szkoda tylko, że nie znała kompletnie kotów w wieku terminatorskim, ponieważ większość z nich urodziła się po jej zniknięciu. Po raz kolejny będzie przechodzić przez te długie rozmowy, sprawdzające czy dany kot w ogóle nadaje się do takiej roboty. Ktoś ze słabą pamięcią lub przerażony widokiem urwanej kończyny, ktoś nie stający jak wryty, widząc rannego - oczywiście, że nie da sobie rady. Przyjdzie jej po raz kolejny obserwować reakcje, zachowania i tok myślenia młodych w poszukiwaniu kogoś, kto poradzi sobie z ciężarem. Ale nie miała wyboru - nawet jeśli odeszła, to wciąż był jej klan.
Potem przyszły dodatkowe zadania od Gwiezdnej. Rozumiała zostanie oślepionym i potrzebę znalezienia takiego kota, ale co niby miało znaczyć "zawróć, by pójść dalej"? Gdzie miała zawrócić i jak w ogóle miała to interpretować?
- Gdzie niby mam zawracać? Ulewna Myśli, chyba jestem za stara, aby to zrozumieć - zapytała, dorzucając nieco uszczypliwy tekst. Co prawda celowała w samą siebie, ale to nie było ważne. Co do drugiego polecenia - nie oczekiwała, że będzie wiedzieć, o kogo konkretnie chodzi. Będzie musiała znaleźć wspomnianego kota samodzielnie, gdy już wróci do klanu, więc po prostu w ciszy przyjęła odłamek szkła. Zrozumienie tego znaku nie było dla niej, a dla jakiegoś cienistego młodzika.
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gwiezdna wzruszyła barkami na ironiczną uwagę Ciernistego Kwiatu. Trudno powiedzieć, czy brak inicjatywy wprowadzania zmian świadczył dobrze czy źle o młodym pokoleniu Klanowiczów. Czy miewali oni dobre pomysły tylko brakowało im odwagi do ich przeforsowania? Może nie robili tego z szacunku do tradycji? A może lenistwa? Ulewna Myśl zazwyczaj miała złe zdanie o wszystkich, więc naturalnie zakładała te gorsze opcje. Jednak wcale nie oznaczało, że słusznie.
- Nie zasłaniaj się starością, mam znacznie wiele księżyców od ciebie, chociaż Srebra Skórka zabrała mi siwiznę. - Burknęła kwaśno, spoglądając na Medyczkę z naganą. Mogła teraz złośliwie rozpłynąć się w powietrzu i zostawić Dziwnooką z mętlikiem w głowie i zagadką do rozwiązania. Jednak o ile Ulewna Myśl miała wieczność, tak dużo czasu nie pozostało ani Ciernistemu Kwiatu, ani Padalcowej Łapie. Westchnęła.
- Młodego Cienistego zranili dwunogi. Idź więc tam, gdzie spodziewałabyś się ich spotkać. To miejsca jest bliskie. - Miauknęła. - Na dzisiaj nie mam dla Ciebie więcej podpowiedzi, ale nie zamierzam zostawić ani ciebie, ani Klanu Cienia w potrzebnie. Życzę ci siły, Ciernisty Kwiecie i mocy w łapach. - Kiwnęła kocicy głową, a obraz Omszonej Groty najpierw rozmył się delikatnie jak odbicie na wodzie, a potem zawirował, niknąć w ciemności.

zt, dziemki
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciała jedynie wiedzieć, gdzie szukać młodego cienistego. Cóż, komentarz Ulewnej Myśli był dla Dziwnookiej nieco zabawny, jednak powstrzymała się od okazywania tego. Najbliższym miejscem, gdzie łatwo było znaleźć dwunożnych, było siedlisko koni. Niestety był to dość spory teren, którego przeczesanie mogło nie należać do prostych dla starej kocicy. Potrzebowała pomocy i chyba nawet wiedziała, gdzie jej szukać. I tak musiała się wyspowiadać przed Śnieżką co do sytuacji, a zdobycie kogoś do pomocy było bonusem. Skinęła lekko łbem na pożegnanie dawnej medyczki. Siła jej się zdecydowanie przyda, jeśli miała wrócić do klanu, zwłaszcza że planowała wytrenować aż troje kandydatów, aby Cień tak łatwo nie został bez opieki medycznej. Gdy obraz Omszonej Groty zniknął, biała kocica otworzyła oczy i spojrzała na odłamek szkła przed nią. To było zadanie na później.
Podniosła się i zeszła z gałęzi, na której spała, zabierając ze sobą znak dla "drugiej dziwnookiej". Nie będzie miała czasu na odpoczynek jeszcze długo, przynajmniej póki nie dotrze do Cienia. Do tego czasu nowy przywódca powinien już wrócić z dziewięcioma życiami. Teraz musiała odwiedzić dom kotki, którą niegdyś się opiekowała, a która nosiła obecnie obrożę dwunożnych.

| zt i dzięki również ^^ |
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W jej powrotu do klanu minął jakiś czas. Dwa-trzy wschody słońca, zapowiedziana przez Żubrzą Gwiazdę ceremonia jeszcze się nie odbyła, co nie oznacza wcale, że się opóźniała. Rysia Łapa trenowała polowanie i czekała na dzień, w którym stanie się wojownikiem. Informacja, że stanie się to w zasadzie zaraz po jej powrocie do Gromu. Z jednej strony nie zniknęła z własnej woli, a z drugiej… gdyby sama znalazła się w sytuacji córki Trzmielej Gwiazdy, kazałaby takiemu terminatorowi, jak ona sama poczekać. Księżyc, dwa, ale musiałby czekać. W tej sytuacji dobrze, że Żubrzyca była bardziej wyrozumiała. Swoją drogą, była to kolejna cecha obok empatii, o którą Rysia nigdy by jej nie podejrzewała.
Udała się na ziemie niczyje, ponieważ tego ranka wybitnie jej się nudziło. Zanim jednak dotarła do Rzędu Drzew i granicy z siedliskiem koni, słońce górowało już na niebie. Podczas pory nagich drzew oznaczało to ni mniej ni więcej, niż że za kilka godzin zacznie się robić ciemno. Nie zamierzała jednak spędzić tu wiele czasu; chciała przez chwilę popatrzeć na konie i wrócić do obozu, urządzając po drodze krótkie polowanie.

//Pomurnik :D
Stanie się tak, że któregoś dnia
W ogóle się nie zjawię
Nie zdarzy się nic, nie zmieni prawie nic
Przez chwilę będzie ciszej
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ach, powroty. Do Klanu, w ramiona stęsknionych rodziców i kochających przyjaciół, do Klanu Cienia, bez którego usychała z tęsknoty - tam, gdzie naprawdę było jej serce...
Tak, dobry żart. Przynajmniej po części, bo owszem - Pomurnik zamierzała wrócić do Klanu, jednakowoż trudno było powiedzieć, że w jakimkolwiek stopniu tęskniła za tą społecznością. Żeby być szczerą, nie pamiętała nawet wiele z obozu i otaczających ją kotów. Matka nazywała się Złotooka, ojciec - Zwichrzony Ogon. Jedynym elementem otoczenia, który wbił się jej w pamięć jeszcze z tamtych zamierzchłych czasów, była lecznica, w której spędziła zdecydowanie zbyt dużo czasu.
Ale teraz życie w Cieniu należało już do przeszłości, a może i przyszłości - w każdym razie, nie teraźniejszości. Teraz mogła spokojnie buszować sobie w okolicy Rzędu Drzew, co w jej przypadku ograniczyło się do siedzenia w wątpliwym cieniu jednego z drzew i bacznego obserwowania okolicy - zatem nie umknęła jej uwadze szylkretowa kocica pachnąca intensywnie... którymś z Klanów.

- Czy to jakieś niefortunne zagubienie drogi? - zadała pytanie na wpół kpiącym, na wpół głęboko brzmiącym (acz zachrypniętym) głosem.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości