Logo Artemidy
Mały Grąd
#46
Pleśń wypluła z pyska włochatą kończynę martwego kocura, ale ja nie zamierzałem tego robić dopóty, dopóki nie wciągnę truchła do Grzmiącej Rzeki. Przepłynąłem nawet z nim kawałek, żeby upewnić się, że prąd poniesie ciało. Potem cały przemoczony wyszedłem na brzeg, przechodząc obok pijącej kocicy i skupiłem się na suszeniu i wyciąganiu wody z długiego futra. Pleśń nie byłaby sobą, gdyby nie zapytała, ale nie przeszkadzało mi to. Wiedziałem, że jest to znak tego, że ma rozum, który pokazywał się co jakiś czas w rozmowach ze mną i nie tylko. Była jednym z niewielu kotów, które uznawałem za myślące oraz bystre. Chciała do mnie podejść już wcześniej, ale postanowiłem sam zaciągnąć ciało do rzeki i teraz siedziałem już na brzegu, patrząc na nią przez chwilę spode łba, później uniosłem głowę znad łapy i odpowiedziałem jej po chwili milczenia:
- Sądzę, że są na to szanse. Zależy czy w ogóle znajdą to ciało. Być może nie będzie jedyne. Co o tym sądzisz? - Spojrzałem na nią nonszalancko, a moje złociste ślepia błysnęły w promieniach zachodzącego słońca, do którego skierowałem po paru uderzeniach serca pysk. Kocica słusznie zauważyła, że zgnilizna może sprawić im niemały problem, co skwitowałem jedynie błyskiem w oku i lekkim uniesieniem kącików pyska.
- Mhmmm... Postarajmy się, żeby któraś z opcji weszła w życie - mruknąłem cicho pod nosem, ale na tyle głośno, aby mój głos dotarł do jej uszu. Mój długi, kudłaty ogon zawirował w powietrzu, a końcówka nonszalancko opadła.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Chmielograb poradził sobie z taszczeniem zwłok bez najmniejszego problemu, jakby niósł właśnie byle worek ziemniaków, wpływając do rzeki, na co Pleśń chcąc nie chcąc wybałuszyła gały. Lubiła wilgoć i błoto, ale... bez przesady. Potem kocur posłał swój prezent wraz z nurtem i buziaczkiem ku włościom Klanu Rzeki, chyba z siebie zadowolony. Nie miała pojęcia o aktualnej lokacji Klanów, dlatego zarejestrowała w móżdżku, by podążać w górę Grzmiącej Rzeki, jeśli zechce niebawem złożyć tym kupom futra wizytę. Wypadałoby - Pora Zielonych Liści była już na półmetku, a miasto cuchnęło bardziej, niż zwykle. Do tego stopnia, że smak czystej, orzeźwiającej wody wprowadził ją w stan nostalgii, podobnie jak mokre ciało wychodzącego na brzeg Chmielograbu. Mimo że przypominał jej wówczas pewnego beżowego mopa, którego osobiście podtapiała w płyciźnie Słonej Wody, to przylegające, bure futro świetnie wyeksponowało szczegóły jego sylwetki, definitywnie wpadając w gusta Pleśni. Nie, żeby szczególnie ją to obchodziło, NOALE. Świetnie się spisał, rozszarpując tamtemu gardło, a na dodatek plotki okazały się prawdą i te rybojady faktycznie miały pływanie we krwi! Czym jeszcze ją zaskoczy?
- Czemu nie? Chociaż wolałabym upolować sobie coś do żarcia, zamiast użerać z kolejnymi kretynami. Najpierw lis, potem ten dureń, zero zwierzyny! - żachnęła z niezadowoleniem, pociągając ostatni łyk, który swoją drogą zagłuszył zrzędliwe burczenie pustego brzucha.
- Ale trening mi się przyda, fakt. Tylko patrzeć, aż stare kości zaczną skrzypieć pod futrem. - zaskrzeczała, drgając z rozbawieniem wąsami, kiedy przypomniała sobie o tych wszystkich akrobacjach i kilku straconych kłakach. Cała trójka przez większość pojedynku młóciła powietrze, zamiast faktycznie prać się po mordach, co musiało wyglądać komicznie z boku. - A cokolwiek ciekawego znajdę po drodze, poślę wraz z nurtem. Twoi przyjaciele będą zachwyceni. - zagwarantowała, muskając przemoczone futro Chmielograba szylkretowym ogonem i czekając na ewentualne instrukcje. Wracają? Kontynuują tutaj? Pleśni wszystko jedno.

tak niewiele miałem
tak niewiele mam
mogę stracić wszystko
mogę zostać sam

・・・・[Obrazek: zBJ9Bup.gif]・・・・

wolność kocham i rozumiem
wolności_oddać_nie_umiem.
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Woda ściekała jeszcze z mojego wilgotnego futra, ale czułem się już zdecydowanie bardziej suchy, niż chwilę wcześniej. Wyczesywanie futra z wody i siedzenie w promieniach słońca skutecznie pomagało pozbyć się wilgoci. Pleśni przydałaby się kąpiel i przez myśl przemknął mi pomysł wrzucenia również jej do rzeki, ale ostatecznie darowałem sobie szarpanie się z nią. Musiałem zaoszczędzić siły na złowienie posiłku. Być może po nim przytrzymam ją w Grzmiącej Wodzie. Chociaż czy wtedy nie uległbym pokusie utopienia jej? Rzadko kiedy odczuwałem jakiekolwiek pokusy, jednakże wolałem nie zakładać niczego z góry, a Pleśń była mi potrzebna. Poza tym, stanowiła dobre towarzystwo, pomimo nieprzyjemnej woni, która drażniła mój wrażliwy nos.
- W takim razie wracajmy polować - powiedziałem, po czym wstałem i ruszyłem z powrotem na dorodniejsze ziemie. W drodze w głównie milczałem, skupiony na rozmyślaniu o posunięciach i o tym, na co wpadliśmy.
- Proponuję skupić się później na wyłapywaniu jakichś słabych klanowych ogniw, terminatorów oraz młodzików, by później puścić ich ciała wraz z nurtem - powiedziałem. Skupiłem spojrzenie na mojej biało-kremowej towarzyszce, gdyby miała jeszcze coś do dodania. Niedługo znowu się rozdzielimy, aby zapolować.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Jakoś nie widziała siebie w roli zapalonego ścigacza głupich klanowych kotków, które mimo zerowej tężyzny fizycznej i zakazom dorosłych opuszczają klanowe ziemie, dlatego wzruszyła postronnie barkami. Aż tak jej nie zależało, skoro w planach Chmielograbu nie miała ani czynnego udziału, ani biznesu. Niemniej, jeśli los zgotuje Pleśni wdepnięcie w podobną fekalię jak Tornado, nie będzie miało znaczenia, czy imię kończy mu się na Łapa, Pysk lub inne Czoło, bowiem w ramach koleżeńskiej przysługi zamierzała posłać jego truchło w dół rzeki. Wystarczyło, że Klanowicze ostatnio zabawili się w konfiskatorów, a kocica mogła jedynie wyobrazić sobie, jaką frustrację zasiali w sercach rdzennych mieszkańców tych przepięknych terenów. Nie była jednym z nich, owszem, sprawa jej nie dotyczy... ale nawet nie drgnie wąsem, by bronić słabeuszy przed chłodną zemstą wygnańca. Cokolwiek złego czyhało w rogu, choćby w ciele mordercy albo innego gwałciciela, zasługiwali na to. Przynajmniej według szylkretowej włóczęgi lawirującej w szarych strefie moralności.
Kiedy wrócili z powrotem do okolicy Małego Grądu, muł Grzmiącej Rzeki zdążył zaschnąć na pstrokatym futrze, a orzeźwiające łyki wody przemienić w nową energię do spożytkowania. Oczywiście, nie mogły równać się ze smakiem świeżej zdobyczy, dzięki czemu nie straciła ani grama motywacji.
Skinęła Chmielograbowi głową, oblizując wargi i tym razem wybierając się na wskroś zagajnika, prosto do centrum. Po przechodzącym nieopodal lisie nie było już śladu, toteż zwierzyna powinna się już pojawić. Kucnęła blisko leśnego podszycia, przybierając postawę łowiecką, by bezszelestnie poruszać się między łodygami paproci oraz źdźbłami wysokiej trawy, uważnie stawiając kroki na stabilnym, cichym gruncie. Z racji rzadkiego zalesienia postarała się tropić pod wiatr, łypiąc wokoło groszkowymi ślepiami za śladem potencjalnej ofiary.

tak niewiele miałem
tak niewiele mam
mogę stracić wszystko
mogę zostać sam

・・・・[Obrazek: zBJ9Bup.gif]・・・・

wolność kocham i rozumiem
wolności_oddać_nie_umiem.
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Reakcja Pleśni była aż nazbyt obojętna. Moja propozycja nie znalazła się w kręgu jej zainteresowania, co sprawiło, że odczułem niewielkie ukłucie zawodu, bowiem sądziłem, że Pleśń jest jednym z najbardziej przydatnych mi kotów. Narzędzia były użyteczne do momentu, w którym się nie psuły, a dodatkowo nie powinny sprzeciwiać się temu, kto ich używa. Tymczasem w zachowaniu Pleśni brakowało mi poplecznictwa i jej w miarę dobre towarzystwo nie wystarczało mi w tej relacji. Wymagałem od niej znacznie więcej, ponieważ wcześniej zdołała dowieść swojej wartości. W tym momencie zrobiła się praktycznie bezużyteczna, dlatego następnym razem nie zamierzałem jej ratować. Nie pokazałem swojego niezadowolenia na zewnątrz, a jedynie ruszyłem dalej polować i w pewnym momencie rozdzieliliśmy się.
Przemierzałem chyłkiem trawy dookoła mnie, a wiatr dmuchał mi w pysk. Ogon trzymałem na równi z głową oraz grzbietem, żeby nie stał tak, jak zwykle. Spojrzeniem wertowałem ziemie w pobliżu w poszukiwaniu zwierzyny, albo jej śladów. Korzystałem również ze wzroku oraz węchu, a od czasu do czasu spoglądałem pod łapy i uważałem na śmieci. Przydałoby się coś upolować.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Może zwykły pech albo złe miejsce, któż to wie, ale Pleśń nie znalazła tego co chciała. Co prawda oddaliła się trochę od miejsca walki, lecz chyba zwierzyna jak na złość pochowała się przed samotniczką. W powietrzu nie mogła wyczuć żadnego zapachu zwierzyny oraz przeciwnika, można powiedzieć było pusto. To samo tyczyło się dźwięków, było cicho jak makiem zasiał. Kocica znalazła po prostu słodkie nic.

Pleśń: lvl: 2 | S: 10 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 60/65 | W: 35/45 [Prz: 1/1]
■ Rana 0. stopnia ▷ wyrwany kawałek sierści z czubka głowy
■ Rana 0. stopnia ▷ wyrwany kawałek sierści z gardła

Chmielograb i Pleśń jak widać mieli podobne szczęście. Kocur rzeczywiście nie polował dokładnie tam gdzie walczyli, ale widać zwierzyna pochowała się tak czy siak. W powietrzu nie było żadnego nowego zapachu, a jedyne co mógł usłyszeć to lekki szum traw kołyszących się na wietrze. Może to zwykły pech albo rzeczywiście zwierzyna pochowała się przez te krzyki i woń krwi w powietrzu, kto to wie. Ale na razie Chmielograb mógł rozkoszować się niczym.

Chmielograb: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 37/55 [Prz: 1/3]
♢ xx ♦ xx ♢
but this was my deathbed
Ixxd i e dxxt h e r exxa l o n e
when I closed my eyes tonight

- ̗̀♢ you carried me home ♢ ̖́-
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Stawiałem ostrożne, czujne kroki pomiędzy kępami trawy, która porastała okolicę. Od czasu do czasu musiałem wyminąć jakąś większą gałąź, czy kamień, a także pnie drzew rosnących wzdłuż grądu. Pilnowałem gdzie stawiam kroki, żeby czasem nie spłoszyć żadnego stworzenia, na które mógłbym zapolować, ale czas mijał, a mimo tego wciąż nie znalazłem żadnego tropu oraz nie poczułem zapachu świadczącego o bytności jakiegoś zwierzęcia w pobliżu. Pustka. Jedynie liście cicho szumiały w koronach drzew. Sprawdziłem, czy aby na pewno wiatr wieje mi w pysk, ale okazało się, że wcale pomyłkowo nie przestałem pod niego iść. Zwyczajnie los mi nie sprzyjał. W związku z tym postanowiłem odbić nieco w stronę wschodzącego słońca i tam poszukać czegoś, co mógłby złowić. Rozglądałem się uważnie idąc chyłkiem i pilnując, aby wiatr wiał mi w pysk. Wytężałem wszystkie zmysły w poszukiwaniu zwierzyny z myślą, że niedługo powinienem się na coś natknąć. Ewentualnie walka z samotnikiem przegoniła wszelką zwierzynę z okolicy i tyle będzie z mojego polowania.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Zastygła na chwilę, marszcząc z niesmakiem pysk. Nic? Nic nie wypełni jej żołądka, a woda z rzeki, mimo walorów smakowych, to nadal zwykła woda. Wysunęła pazury, ledwo zagłuszając przekleństwo cisnące hucznie na wargi oraz spontaniczną ochotę rzucenia tej zabawy w piździec, by najeść się do syta pod jednym z około-miejskich śmietników jak w dorodnym bufecie. Ewentualnie zostanie jej gonienie szczurów, które różniły się od dzikich kuzynów zgubną brawurą tylko ułatwiającą wycieczkę do kociego brzucha.
Ale zamiast tego wyjątkowo stuliła po sobie pstrokate uszy, ze zdegustowaną miną powtarzając wcześniejsze czynności. Co to do, czyżby cały ten Mały Grąd był jakiś trefny? Może rzeczywiście należał do Tornada czy innego imbecyla, skoro do tej pory nie znalazła w nim śladów świeżej zwierzyny. Przycupnęła jeszcze niżej, przyjmując pozycję łowiecką i niuchaniem określając kierunek wiatru, aby skradać się mu naprzeciw, jednocześnie próbując wyłapać w nim jakąkolwiek nutkę przyszłej ofiary. Stąpała ostrożnie, by ukryć własną obecność do minimum, kontynuując łowy. Patrzcie, jakim jestem leśnym kotkiem, szypko, dejcie zdobycz, bo muszę wykarmić swój Klan Durniów albo nie wpuszczą mnie do domku.

tak niewiele miałem
tak niewiele mam
mogę stracić wszystko
mogę zostać sam

・・・・[Obrazek: zBJ9Bup.gif]・・・・

wolność kocham i rozumiem
wolności_oddać_nie_umiem.
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Cóż, jak widać pech nadal prześladował Pleśń. Można powiedzieć, że nic się nie zmieniło. Nadal cisza, nadal żadnej woni w powietrzu - nic. Co tylko towarzyszyło kotce to ten nieustający lekki szum drzew, który również nie zmienił się od tamtej chwili. Tak to póki co nie było tu żadnej żywej duszy, czyżby serio zwierzyna wystraszyła się całego tego hałasu?

Pleśń: lvl: 2 | S: 10 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 3 | HP: 60/65 | W: 35/45 [Prz: 1/1]
■ Rana 0. stopnia ▷ wyrwany kawałek sierści z czubka głowy
■ Rana 0. stopnia ▷ wyrwany kawałek sierści z gardła

Taka sama sytuacja była u kocura. Chodził, chodził i chodził, a zwierzyny jak nie było tak nie ma. W powietrzu pustka, zaś do uszu samotnika mógł jedynie dostrzec lekki szum drzew, który tak, nie zmienił się od tamtej chwili. Widać Chmielograb tak samo jak Pleśń ma pecha, albo kto wie, może rzeczywiście zwierzyna pochowała się. Tylko dziwnie iż przeciwnicy także.

Chmielograb: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 37/55 [Prz: 1/3]

//Wybaczcie, że takie krótkie, ale już nie wiem co pisać do tego :"/
♢ xx ♦ xx ♢
but this was my deathbed
Ixxd i e dxxt h e r exxa l o n e
when I closed my eyes tonight

- ̗̀♢ you carried me home ♢ ̖́-
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Szedłem dalej spokojnym i ostrożnym krokiem przemierzając grąd, na którym postanowiliśmy zapolować, jednakże areał zdawał się nam nie sprzyjać, a przynajmniej mi, ponieważ nie wiedziałem, jak polowanie wychodzi Pleśni. Pleśni, która wydała mi się po odmowie bezużyteczna. Na razie nie widziałem dla niej żadnego zastosowania, jednakże brałem pod uwagę zmianę jej użyteczności na jakiś inny dział. Na razie wisiała pomiędzy odpadkiem, a czymś, co może przydać się na później. Powiedzmy, że odłożyłem ją sobie na wszelki wypadek.
Okolica wciąż wydawała się opustoszała, więc postanowiłem zmienić nieco kierunek moich łowów i ruszyłem w przeciwną stronę, z której przyszliśmy, jednocześnie chciałem się jak najbardziej oddalić od miejsca walki. Kroczyłem na lekko ugiętych łapach, a ogon i głowę zrównałem z grzbietem. Bacznie stawiałem łapy, by nie nadepnąć na coś, co mogłoby przepłoszyć i tak nieliczną już zwierzynę. Oczywiście wiatr wiał mi w pysk, natomiast ja sam wszystkimi moimi zmysłami próbowałem odszukać trop zwierzyny.
Niestety i tym razem niczego nie mogłem znaleźć, więc postanowiłem oddalić się zdecydowanie dalej i zostawić Pleśń samą sobie. Skierowałem się w kierunku siedliska koni, gdzie żyło sporo soczystych myszy gotowych na to, abym na nie zapolował.

zt
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
- Na szczurze flaki! - zaklnęła po głębszej analizie otoczenia, gdy upewniła się, tak po kroćset, że cały Mały Grąd rzeczywiście świeci pustkami! Ileż można! Wyszczerzyła gniewnie zęby, prostując się tak gwałtownie, że aż zaskrzypiały jej kolana, gdy z oburzeniem splunęła między kępę traw. Było zadusić tego głupiego Tornado zanim zdążył spłoszyć całą zwierzynę w promieniu pięciu kilometrów, phi!
- Walić to! Wracam na obiad! Do miasta! - zawołała, by skrzekliwy głos rozległ się echem pośród drzew, nie zdając sobie sprawy, że Chmielograb strzelił foszka i już dawno sobie poszedł, bo Pleśń śmiała mu odmówić. To, że robiła ongiś za przewodnika, pchnięta głównie ciekawością oraz, co ciekawe, samotnością po utracie Sporysza, wcale nie znaczy, że stała się jego kotkiem na posyłki. Szylkretka robi zawsze to, co jej się żywnie podoba, spontanicznie zmieniając motywy, zachcianki oraz zleceniodawców, wówczas nawet sam Iwan nie mógł poszczycić się pełną kontrolą nad jej akcjami. Była zatem użyteczna w granicach własnego widzimisię. A jako, że była też brzydka, to Gburek nie zamierzał jej zbałamucić, zatem musiała obejść się ze smakiem.
Ech, może kiedyś mu przejdzie. Wzruszyła kościstymi barkami, maszerując z powrotem w stronę Osiedla, a dokładniej swojego ulubionego bufetu - otwartych kusząco kontenerów na tyłach smażalni. Nie musi wcale przymierać głodem jak kotki wojowniki, gdy łowy nie sprzyjają - rybie odpadki na wynos, to jest to!

zt

tak niewiele miałem
tak niewiele mam
mogę stracić wszystko
mogę zostać sam

・・・・[Obrazek: zBJ9Bup.gif]・・・・

wolność kocham i rozumiem
wolności_oddać_nie_umiem.
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Ostrężynowa Łapa czuła się pasożytem dla Klanu Rzeki. Trening kotki szedł powolnie, nie umiała zbyt dobrze polować, przez co tylko żarła. I nie było jej z tym wesoło. Na prawdę, źle się z tym czuła. Dlatego też od paru dni przygotowywała swoją duszę na to, aby opuścić rodzinny Klan. Wymykała się codziennie z obozu i obmyślała, co zrobić i jak. Między innymi uczyła się polować. Ale czy to jej wychodziło to już inna sprawa. Chyba się nie nadawała.
Zaraz po treningu z Ciemniejącym Niebem kotka zamiast wrócić do obozu poszła w stronę Łanu Rzepaku. Przekraczając granicę Klanu Rzeki spojrzała tam ostatni raz, myśląc o tych kotach. Gdy już tam była zaczęło się ściemniać, jednak szła dalej. Skierowała się po jakimś czasie w lewo, tam, gdzie przesiadywał Klan Gromu. Zatrzymała się przy rzece na noc, po czym z samego rana ruszyła dalej. Przekroczyła Śliskie Skałki i niepostrzeżenie (miejmy nadzieję) przedarła się między terenami Klanu a rzeką, tą samą, która przepływa przez całe tereny jej rodzinnego Klanu. Później ponownie zakręciła, próbując oddalić się od Klanowych terenów. Nie chciała tej nocy wracać na tereny Klanu Rzeki i będzie tak przez najbliższy czas. Tu, pomiędzy drzewami postanowiła pozostać. I spróbować zapolować, bo od czasu przed wyjściem na trening nic nie jadła. Nie uczyła się tak na prawdę polować, jednak zaobserwowała lub wyczuła co nieco. Że nie może tupać oraz ma iść tak, aby nic jej nie wyczuło. I czasem patrzeć pod łapy, bo ona ze swoją objętością mogłaby złapać jakąś gałązkę z takim odgłosem, że wystraszyłaby Świetlikową Gwiazdę. Krażyła i próbowała coś złapać. Pod koniec dnia w pysku niosła dwie myszy oraz wspomnienie wiewiórki, nornicy i innej myszy, które jej zwiały. Obserwowała tereny wokół niej. Przydałoby się zrobić jakieś schronienie i dowiedzenie się czy ktoś tu nie mieszka. Nie będzie przecież spała na środku jakieś polany czy czegoś.
Zjadła myszy ze smakiem po czym zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu schronienia.

//chyba zt ale nie wiem :x bo teraz będę prawdopodobnie zakładać temat a tutaj nikogo się nie spodziewam, ale jeśli ktoś chce - fell free to go.
<table><td>[Obrazek: dadmwmd-8f715029-dfa1-4f42-b909-3dfbb414...Aqk8BDqvo0]</td>
<td><p align="center">I left the..., country for the .,..c i t y
thought I was smart but I was silly
I should've known I'd get in trouble being so green
I've.. lived ..m y.. l i f e ..and ..I'm ..only ,..eighteen
</p></td></table>
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Mrówcza Ścieżka stanęła na pokrytej kolorowym listowiem ziemi rozglądając się w okół siebie zaciekawiona, po raz pierwszy tak naprawdę znajdując się poza Terenami Gromu. No bo i zostało się tym Wojownikiem, a wraz z mianowaniem urwała się smycz Malinowych Chaszczy, która trzymała Mrówkę w okolicach Obozu. Nie można zarzucić przy tym niedoszłej medyczce braku inteligencji i sprytu, gdy zdecydowała się na pokazywanie swojej podopiecznej ziemi klanu kawałek po kawałku przez całe księżyce trwania treningu i trzymanie z dala od tych wciąż jeszcze wspólnie nieodkrytych. Gdyby nie to, impulsywny podlotek już dawno skończyłby zapewne wałęsając się po samotniczych rejonach, znudzony już znanymi widoczkami, a tak przynajmniej jak zdechnąć to z odpowiednią rangą i ilością gwiazdek koło imienia.
Przekręciła łeb w prawo, przekręciła łeb w lewo i zmarszczyła czarny nochal zerkając za siebie na Borowikową Polanę czując się, mimo braku fajerwerków, dzików i stada wściekłych samotników dziwnie podekscytowana.

//Mrówka


Chłodny wicher krew przenika
Niebo zrzuca chmurny płaszcz
Słychać głos przez mgłę, to skały
Pną się tam, gdzie bije blask


[Obrazek: dasj6kh-fcc362f4-4eae-4ea0-ab51-566d0609...VRtQg5FHd0]

Mój to czas, mój to świat
Gonię słońce, chwytam wiatr...

LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Mrówka natomiast nigdy nie doświadczyła życia na smyczy. Robiła co chciała odkąd pamięta. Niekoniecznie dobrze wpływało na kota, którego osobowość dopiero zaczyna nabierać odpowiednich kształtów. Nic nie powstrzymywało jej od tego, aby spędzić nic pod gołym niebem tuż przy granicy jednego z dwóch pobliskich klanów. Nic oprócz zdrowego rozsądku, który podpowiadał, że w taki sposób napytałaby sobie tyko biedy. Mogła natomiast przespacerować się tu. Być może zbliżenie się do ziem Klanu Rzeki pomoże w podjęciu decyzji. Wiedziała, że do rodzinnego domu był jeszcze kawałek, znajdowały się zupełnie po drugiej stronie leśnych terenów. Zbyt daleko, aby ryzykować taką podróż na chybił trafił i liczyć, że trafi. Musiała nieco zbadać teren. Wiedział już, że ziemie najbliżej płotu należały do Gromu i Cienia, ale który to który?
Spacerowała energicznym krokiem, sprawdzając jak daleko sięgają granice. Zwolniła, gdy wyczuła w pobliżu zapach innego kota. Raczej nie samotnika. Ustaliła kierunek źródła zapachu i tam się udała.
- Jesteś z klanu? - odezwała się, gdy podeszła bliżej do pstrokatej. Głos czarnej był lekko zachrypnięty, jakby od dłuższego czasu nie odzywała się do nikogo. Tak też było, stroniła od czczych pogaduszek, dlatego od razu przeszła do konkretów. Żadne cześć, hej, dzień dobry, czy jak ci mija dzionek, tfu. Oceniła wzrokiem nieznajomą; niewiele starsza, drobna i niższa od niej samej. Nie wydawała się być zagrożeniem.
[Obrazek: UJga0Ij.png]
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Co prawda tuptanie poza Ziemiami Klanu było już samo w sobie dość ekscytującym doznaniem, jednak wisienka na torcie miała dopiero się pojawić. Cichy szelest liści zaalarmował młodą Wojowniczkę o czyjejś obecności, tak więc spięła mięśnie i odwróciła się w stronę zbliżającego się powoli kota... a właściwie kotki i to dość młodej, jak udało jej się określić, bo mimo, że większa od Gromowej Mrówki, to jej postura była wciąż dość dziecięca. Brzydkie, niekolorowe futro przybyszki nie pachniało w żaden znajomy sposób, stało się więc szybko oczywistym, że nie należała do żadnego z Klanów, mimo że najwyraźniej o nich słyszała.
- Huh... - odchrypnęła, chociaż w przeciwieństwie do młodszej kotki, owa chrypka towarzyszyła jej całe życie i nie miała nic wspólnego z tym jak długo używała, czy też nie, swojego narządu głosu. - Wyglądasz jak jakiś brzydki, wychudzony zając - stwierdziła marszcząc swój czarny jak smoła nos i przekrzywiła pysk przyglądając się zarysowanym pod futrem kościom. Czy wszyscy samotnicy byli podobni do tej przybyszki?
- Oczywiście, że tak - uśmiechnęła się wesoło prężąc swoją wątłą pierś. - I to nie z jakiegoś byle jakiego, tylko Gromu. Normalnie zjadamy takie koty jak ty, ale z ciebie nic nie będzie... za chudaś - stwierdziła poważnym tonem, chodź był to dość ironiczny żart, przy tym przyglądając się kotce wciąż z lekkim uśmieszkiem. - I coś ty w ogóle za jedna?


Chłodny wicher krew przenika
Niebo zrzuca chmurny płaszcz
Słychać głos przez mgłę, to skały
Pną się tam, gdzie bije blask


[Obrazek: dasj6kh-fcc362f4-4eae-4ea0-ab51-566d0609...VRtQg5FHd0]

Mój to czas, mój to świat
Gonię słońce, chwytam wiatr...

LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości