Mistrz: nie Płeć: kocur Matka: Zamarznięta Sadzawka [*] Ojciec: Lepszy Rydz niż nic Partner: cisza
Bury lynx point. Z budowy mały, kruchy, jego sylwetka jest zawsze zgarbiona. Ku chwale jego futro daje wrażenie jakby był trochę większy. Jak każdy point, ma niebieskie oczy. Nos jest czarny. Na uszach ma małe pędzelki, a w środku uszu jasne włoski.
Odpowiedź siostry wywołała w nim mieszane uczucia. Niby zrozumiała, ale z drugiej strony jej głos był... No lekceważący. Na początku miał zamiar się uśmiechnąć, zdobyłby się na to, specjalnie dla niej, jednak gdy tylko zrozumiał w jaki sposób mu odpowiedziała, zniechęcił się. Przez chwilę nawet chciał odpowiedzieć jej coś kąśliwego, aby jeszcze bardziej ją zadziwić swoją zmianą, ale zrezygnował z tego. Nie żeby mu zależało na dobrych relcjach z siostrą, czy coś. Przecież i tak nie będą się widywać tak jak wcześniej. Z resztą już wtedy widywali się rzadko. Teraz też tak będzie. Morwa nie zostanie przy granicy na zawsze. Długo by nie pożył. Nie jest już członkiem klanu, a intruzem, co zrobiłby z nim patrol klanu, gdyby tylko go zauważył? Nie chciał o tym myśleć.
Pytanie zadane przez Żurawinę trochę go zmieszało. Najgorsze było to, że ruda miała racja, w klanie miał wszystko. I już po kilku dniach ucieczki zrozumiał jak wiele to było. Ale teraz nie ma odwrotu. Ma nowe życie i to na nim musi się skupić. Do klanu raczej nie wróci.
-No cósz... Popełniłem błąt, a teras jest jusz sa póśno na powrót. Lepiej bęcie mi tak jak teras, jakoś sobie race. Życie samotnika jest ciekawsze, czy byłaś kietyś na osietlu?- powiedział. Nie obchodziło go co siostra będzie sobie o tym myśleć, przecież i tak nie mogłaby zmienić jego decyzji. -Z resztą... Wiciałabyś mnie w roli wojownika?- spytał po chwili milczenia. Tymi słowami chyba chciał ją przekonać, że tak będzie mu lepiej. Ale po co to robił? Czy ją w ogóle obchodził jego los? Nie sądził.
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
Z charakteru córka Zamarzniętej Sadzawki jest.. różna. Jest bardzo podatna na emocje i bywa bardzo zmienna. Na co dzień można ją ujrzeć jako dosyć sztywną osobę, chodzącą po obozie. W ciągu rozmowy jednak może pokazać prawdziwą siebie, czyli zadziorną stronę. Głównie przy znajomych można ją taką ujrzeć w pełni. Lubi dogryzać i przedrzeźniać się. Często wtedy uśmiecha się szarmancko. Nie trudno jednak ujrzeć ją i agresywną i złą. Niesamowicie szybko się denerwuje i złości. Także poznać Żurawinowy Nos można na parę sposobów w zależności na jej humor i sytuację.
Nie przepadał za Morwą. Teraz gdy sobie dobrowolnie uciekł nie zamierza się nad nim rozczulać. Jest teraz sam. Nie zamierza mu pomagać. Mimo iż coś w jej wnętrzu nadal mówi jej, że to brat. Braciszek. Ale czy więzy krwi są istotne gdy kogoś nie lubisz? Absolutnie nie. Ojciec może poczuć się źle z tym, że jego dzieci się nie dogadują,ale czy musi wiedzieć? Nie musi. Patrzyła na kocura z góry z wrogo wyglądającymi oczami. - Dokładnie. Już za późno. Nie, nie byłam na osiedlu i nie zamierzam. Jeśli Ci się tam podoba to droga wwwolna. Jesteś za blisko granicy. Teraz sobie grzecznie pójdziesz do siebie, albo ja zmuszę cię do tego siłą braciszku.
Podeszła napierając na niego. Chciała, żeby z tąd zniknął. Żeby wiedział, że nie ma tu dla niego miejsca. Jest zdrajcą. Niech spada na drzewo. Parsknęła mu prosto w pysk. - Ty? Wwwojowwwnikiem? Oj nie rozśmieszaj mnie. Byłeś kiedykolwwwiek na treningu? Oczywwwiście, że nie mam rację?- wyszczerzyła kły w jego stronę.
Mistrz: nie Płeć: kocur Matka: Zamarznięta Sadzawka [*] Ojciec: Lepszy Rydz niż nic Partner: cisza
Bury lynx point. Z budowy mały, kruchy, jego sylwetka jest zawsze zgarbiona. Ku chwale jego futro daje wrażenie jakby był trochę większy. Jak każdy point, ma niebieskie oczy. Nos jest czarny. Na uszach ma małe pędzelki, a w środku uszu jasne włoski.
Przez krótką chwilę Morwa miał zamiar powiedzieć siostrze, że nie wie co traci. Osiedle mu się podobało, było ciekawe i poznał tam tyle rzeczy! Autobusy, o których nie miał wcześniej pojęcia. A potwory to tak naprawdę samochody i wcale nie są takie groźne. O, a najbardziej to go zainteresowały kosze na śmieci, zawsze można znaleźć w nich coś ciekawego. Od zwykłych papierków, aż po dobre, niedokończone jedzenie. Oh, tak bardzo chciał jej to wszystko powiedzieć, pochwalić się co i kogo poznał, co robił. Jak sie bawił. Z tym, że to nic by nie zmieniło. Żurawina jak widać nie była z niego zadowolona, wyczuwał w powietrzu złość i napiętą sytuacje. Czy to wszystko musiało się tak potoczyć. Gdyby tylko nie uciekał...
-Doskonale zdaje sobie z tego sprawe- odpowiedział pewnym głosem na jej... groźbę (?) i informacje o granicy. teraz był intruzem i mimo, że wcześniej z żadnym nie miał styczności, wiedział jak tacy kończą. Nie chciał zostać poraniony albo co gorsza martwy. Leczy czy siostra zabiłaby własnego brata? Bo może i był wrogiem, ale w dalszym ciągu jej bratem. A co on zrobiłby w takiej sytuacji? Sam nie wiedział, nie chciał nad tym teraz myśleć.
-Odsuń się ode mnie- powiedział opanowanym tonem, zerkając na nią. Zmrużył oczy i na chwilę nawet wysunął pazury. Schowały się one tak szybko jak się pojawiły. Przecież nie może pokazywać wrogiego nastawienia, jest tu pokojowo i nie zamierza walczyć. To mogłoby skończyć się źle. -Dokładnie, sam wiem, że się nie nadaje. Odejście było najlepszym roswiąsaniem, nie chciałem być wiecznym terminatorem, pasożytem. I wiem, powinienem był was o tym powiadomić. Wtedy się bałem. Bałem się waszej reakcji, że ktoś bęcie próbował mnie zatszymać albo co gorsza pójcie z tym do Tszmielej Gwiasdy.- odpowiedział, krzywiąc się. Sam sobie się dziwił, że mówił o tym z taką łatwością. Przynajmniej był szczery...
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
Z charakteru córka Zamarzniętej Sadzawki jest.. różna. Jest bardzo podatna na emocje i bywa bardzo zmienna. Na co dzień można ją ujrzeć jako dosyć sztywną osobę, chodzącą po obozie. W ciągu rozmowy jednak może pokazać prawdziwą siebie, czyli zadziorną stronę. Głównie przy znajomych można ją taką ujrzeć w pełni. Lubi dogryzać i przedrzeźniać się. Często wtedy uśmiecha się szarmancko. Nie trudno jednak ujrzeć ją i agresywną i złą. Niesamowicie szybko się denerwuje i złości. Także poznać Żurawinowy Nos można na parę sposobów w zależności na jej humor i sytuację.
Żurawinie podobało się życie w Klanie. Była oddaną wojowniczką Gromu i tylko on się dla niej liczył. Nie była parchawym kicusiem, który uciekł na osiedle. Co może jeszcze powie, że jest pieszczochem? W jej gardle rozległ się odgłos warczenia. Dobrze, że sobie zdawał z tego sprawę, bo powrotu nie będzie. Informacje o samotnikach niedaleko granic trzeba będzie dostarczyć Trzmielej Gwieździe. Gdy usłyszała, że kocur chce, żeby się od niego odsunęła i wyciągnął pazury rozwarła szczęki i rzuciła się chcąc go przygnieść do ziemi i złapać zębami za gardło. Jej skok był prędki, bo była blisko brata, a atak w jego szyję precyzyjny. Chciała się wbić w niego i lekko poddusić. Nie odszedł? Nie odszedł. Nie zamierzała go zabijać, ale musi go wygonić. Nie ma prawa być tak blisko granicy. Nie chciał sam iść to ona zmusi go do tego siłą, tak jak obiecała. Nie słuchała jego paplaniny. Aktualnie cel był jeden. Zrobić mu krzywdę, żeby sobie poszedł.
//statki http://www.artemida.webd.pl/warriorcats/...323#428323
Mistrz: nie Płeć: kocur Matka: Zamarznięta Sadzawka [*] Ojciec: Lepszy Rydz niż nic Partner: cisza
Bury lynx point. Z budowy mały, kruchy, jego sylwetka jest zawsze zgarbiona. Ku chwale jego futro daje wrażenie jakby był trochę większy. Jak każdy point, ma niebieskie oczy. Nos jest czarny. Na uszach ma małe pędzelki, a w środku uszu jasne włoski.
Jej się podobało, ale jemu nie. No i trudno, wyszło jak wyszło, do klanu nie wróci. Po co, skoro ma się tam męczyć? Liczył na to, że siostra odpowie mu, zrobi cokolwiek, ale nie. Nie zrobiła nic. Czy ona go w ogóle słuchała? Sam nie wiedział. Gdyby był na jej miejscu, gdyby czuł się tak jak ona, też by nie słuchał. Bo kogo interesuje taka paplanina, nic znacząca w klanowym, nudnym życiu? Bo takie mu się ono wydawało. Same zakazy i nakazy, kodeks, granice i te sprawy. teraz go to nie obowiązuje, więc równie dobrze mógłby wejśc sobie na teren klanu Gromu, nasikać tam, a potem uciec i cieszyć się wolnością. Może nawet zrobiłby to, gdyby nie fakt, że stała przed nim wojowniczka (o czym nie wiedział, był pewny, że siostra jest jeszcze terminatorką).
Gdy tylko spostrzegł, że ruda rozwiera szczęki, spiął mięśnie i wybił się, z zamiarem odskoczenia. W tył, w bok, w górę, gdziekolwiek! Wszystko po to, żeby ratować własną dupę. Musiał działać szybko, szybciej niż ona, nie mógł sobie pozwolić na rany, kto będzie go leczył? Dlatego też nie będzie się pakował w walkę, nic poważnego by jej nie zrobił. Jest silniejsza, o wiele. Zjeżył sierść, nie sądził, że siostra posunie się do takiego czynu.
-Zabijesz własnego brata?- wysyczał, zerkając prosto w jej oczy. Nie był gotowy na śmierć, nie chciał tak szybko umierać. Co z Kuną? Nawet się nie spotkali. Chciałby mu tyle opowiedzieć, wszystko wyjaśnić. A teraz nawet nie wie, czy będzie do tego okazja...
/pomocy : (
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Żurawina ruszyła do ataku, ale Morwa był zdecydowanie szybszy i zdołał odskoczyć, przez co wojowniczka nie wyrządziła mu żadnej krzywdy. Kłapnęła jedynie co najwyżej zębami w powietrzu, ale nie doszło między nimi do żadnego cielesnego kontaktu. Co dalej? Na razie w końcu Morwa był bezpieczny, ale nie wiadomo, do czego jeszcze mogło tutaj dojść.
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
Z charakteru córka Zamarzniętej Sadzawki jest.. różna. Jest bardzo podatna na emocje i bywa bardzo zmienna. Na co dzień można ją ujrzeć jako dosyć sztywną osobę, chodzącą po obozie. W ciągu rozmowy jednak może pokazać prawdziwą siebie, czyli zadziorną stronę. Głównie przy znajomych można ją taką ujrzeć w pełni. Lubi dogryzać i przedrzeźniać się. Często wtedy uśmiecha się szarmancko. Nie trudno jednak ujrzeć ją i agresywną i złą. Niesamowicie szybko się denerwuje i złości. Także poznać Żurawinowy Nos można na parę sposobów w zależności na jej humor i sytuację.
Jej szczęki klapnęły wściekle w powietrzu. Morwa okazał się znacznie szybszy od niej. Nie tolerowała go tutaj blisko granic. Odszedł ma się pogodzić i wracać z tamtą gdzie przyszedł. Nie wie, czy ojciec już go znalazł i przyszli razem, ale nie czuła na nim raczej zapachu Rydza. Nadal nie wybaczyła ojcu, że odszedł dla kogoś takiego jak jej brat, że w ogóle je opuścił. Spotkanie z Morwą więc było dla niej jak płachta na byka. Nie miała w swojej głowie jednak myśli by zabić brata. Chciała po prostu dać mu dowód na to, że nie jest tu mile widziany i było iść po dobroci.
Zaczęła krążyć z położonymi po sobie uszami na około kocura. Jej źrenice były jak szpilki, a z jej gardła wydobywał się warkot. - Jeśli sobie nie poszedłeś to kto wwie. - odpowiedziała Morwie podchodzą bliżej.
Oczywiście, że kłamała. Chciała go najprościej w świecie nastraszyć. Nie była aż tak popsuta by dokonać morderstwa na kocie z którym się urodziła. Na razie nie była by do tego raczej zdolna. Albo czuła by się z tym po prostu źle. Od razu po tym jak wypowiedziała te słowa wbiła mocno prawą łapę w ziemię i wygarnęła ją w stronę pyska brata celując w oczy. Zaraz po tym uniosła lewą chcąc zaatakować jego pysk wyciągając pazury, celując głównie w nos. Jej cios chciała zadać z całą siłą jaką miała. Była w pełni skupiona na celu i w jakim miejscu aktualnie się znajduje. Bo w końcu przydałoby się trafić.
Mistrz: nie Płeć: kocur Matka: Zamarznięta Sadzawka [*] Ojciec: Lepszy Rydz niż nic Partner: cisza
Bury lynx point. Z budowy mały, kruchy, jego sylwetka jest zawsze zgarbiona. Ku chwale jego futro daje wrażenie jakby był trochę większy. Jak każdy point, ma niebieskie oczy. Nos jest czarny. Na uszach ma małe pędzelki, a w środku uszu jasne włoski.
Miał szczęście. Wielkie, cholerne szczęście. Nie sądził, że uda mu się uniknąć. Wydawało mu się, że siostra jest szybsza i zna się na walce, więc będzie się spodziewała uniku z jego strony. Najwidoczniej nie. No ale on nie będzie walczył, nie ma takiej opcji. Odskoczył w bok, a szczeki kocicy kłapnęły w powietrzu. Uff, było blisko. W myślach dziękował Gwiezdnym za pomoc. O ile mu pomogli. O ile w ogóle teraz na nich patrzyli. O ile istnieją... Bo nie był tego do końca pewny. Nigdy żadnej gwiazdy nie spotkał w żadnym śnie, a na żywo tym bardziej. nie był z tego powodu bardzo zawiedziony...
-To pójde sobie teras. Chciałem sie poszegnać.- powiedział szybko, patrząc na nią nerwowo. Po co mieli się rozchodzić w takiej... wrogiej atmosferze. Wolałby mieć dobre relacje z siostrą, nawet jeśli był teraz samotnikiem. Jednak troche go to interesowało, z resztą po co robić sobie wrogów?
Morwa uważnie obserwował wojowniczkę i jej ruchy. Zwracał uwagę na najmniejsze poruszenie, czy spięcie. To znaczy starał się jak mógł. Sam był gotowy do wykonania uniku lub ucieczki. W końcu będzie trzeba. Mięśnie miał spięte, w gotowości, czekając na jej ruch. Dlatego, gdy tylko spostrzegł, że siostra łapą sięga ku ziemi, zapewne po to, by go oślepić, wybił się mocno w górę. Jego zamiarem był przeskoczenie jej i wylądowanie za jej plecami. Tak, dokładnie to. Może i nie był to zbyt mądry pomysł (głupi), ale w jakimś stopniu wykonalny. Bo Morwa miał plan i jeśli tylko uda mu się znaleźć po drugiej stronie, od razu go wykona. Liczy się czas, nie może czekać z ucieczką aż się zmęczy. Wtedy na pewno nie dałby rady jej uciec.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Rzut 1k6 na oślepienie Morwy: parzysta - udaje się, nieparzysta - nie udaje się; wypada: 3
Atak Żurawiny: udał się słabo (50%)
Unik Morwy: udany (100%)
Ostatecznie Żurawina nie trafia
Wyglądało na to, że wojowniczka była skazana na niepowodzenie. Obserwujący ją kocur zorientował się, co się święci i kiedy tylko spróbowała sypnąć mu ziemią w pysk, zabrał się do ucieczki. To akurat w przypadku próby oślepienia niewiele zmieniało, bowiem Żurawina nie nabrała nawet odpowiednio wiele piachu, by coś z tym zrobić, jednakże jego nieco szaleńczy skok na pewno osłonił go przed kolejnym z szykowanych ciosów.
Mistrz: nie Płeć: kocur Matka: Zamarznięta Sadzawka [*] Ojciec: Lepszy Rydz niż nic Partner: cisza
Bury lynx point. Z budowy mały, kruchy, jego sylwetka jest zawsze zgarbiona. Ku chwale jego futro daje wrażenie jakby był trochę większy. Jak każdy point, ma niebieskie oczy. Nos jest czarny. Na uszach ma małe pędzelki, a w środku uszu jasne włoski.
Miał wrażenie, że ta chwila trwa wiecznie. Czy uda mu się przeskoczyć siostrę? Czy oberwie piachem? Nie chciał tego drugiego. Wtedy walka na pewno byłaby przesądzona. W końcu jak miałby unikać, nie wiedząc co tamta chce mu zrobić? Byłoby mu o wiele ciężej. Może i by poradził sobie, gdyby tylko potrafił walczyć. Gdyby tylko był wyszkolony, wiedział cokolwiek na ten temat. Ale niestety los chciał inaczej. Ale wracając do walki. Wstrzymał oddech, gdy tylko wybił się w górę. Cz mu się uda? Był skłonny nawet przymknąć lekko oczy, jakby to miało mu jakoś pomóc. Trzy, dwa, jeden i...Tak! Udało się! Wystarczyło trochę wiary w siebie. Chybna. Tak sobie to tłumaczył. I oczywiście gwiezdni mu pomogli. Ale będzie dziękował im dopiero później, teraz musi się skupić na ucieczce. Gdy tylko znalazł się za wojowniczką. Obrócił się natychmiastowo. Teraz ma szansę, nie może tego zepsuć. Nie marnują czasu, nie czekając na jej reakcje i następny atak, wystrzelił przed siebie w stronę z dala od granic klanu. Aż się za nim zakurzyło! Co się dziwić, ratował swój tyłek. I szło mu całkiem nieźle. Był zdziwiony, w końcu to ona powinna być od niego lepsza. Cóż... Być może będą mieli okazję zmierzyć się innym razem. A tymczasem powinien skupić się na ucieczce, w razie gdyby zamierała go gonić. Ale o to się nie martwił, zgubi ją gdzieś po drodze
/Zt?
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Mistrz: Jeżynowy Jar Płeć: kotka Matka: Zamarznięta Sadzawka[*] Ojciec: Rydzowe Futro [nkt] Partner: Cierpka Jagoda Trwałe urazy: blizna na nosie w postaci trzech pociągłych linii, urwane wąsy po lewej stronie pyska (odrosły do połowy)
Żurawinowy Nos jest kocicą wielką, nawet jak na Klan Gromu. Jest wyższa od przeciętnego kota o minimum głowę. Z budowy jest masywną, lecz ładną kocicą. Ma zgrabne ciało, ale spore łapy. Jej ogon jest bardzo długi. Jej skóra za to pokryta jest długą sierścią, która często się faluje. W barwie za to jest ono połączeniem jej rodziców. Biała barwa jest wymieszana z rudą w dosyć harmonijnym układzie. Jej grzbiet jest pomarańczowy jak i głowa od góry oraz cały ogon. Pręgi na ryżej barwie za to są tygrysie. Jej pysk jest dosyć spory, z którego często wystają górne kły, które ma bardzo długie. Jej oczy często są przymrużone, a źrenice ukształtowane w cienką igiełkę. Koloru za to są mroźnej mięty. Na jej długich uszach znajdują się również długie pędzelki. Na jej nosie znajduje się blizna.
Z charakteru córka Zamarzniętej Sadzawki jest.. różna. Jest bardzo podatna na emocje i bywa bardzo zmienna. Na co dzień można ją ujrzeć jako dosyć sztywną osobę, chodzącą po obozie. W ciągu rozmowy jednak może pokazać prawdziwą siebie, czyli zadziorną stronę. Głównie przy znajomych można ją taką ujrzeć w pełni. Lubi dogryzać i przedrzeźniać się. Często wtedy uśmiecha się szarmancko. Nie trudno jednak ujrzeć ją i agresywną i złą. Niesamowicie szybko się denerwuje i złości. Także poznać Żurawinowy Nos można na parę sposobów w zależności na jej humor i sytuację.
Dlaczego zawsze ma takiego pecha? Czy coś robiła nie tak? Na polowaniu nic nie znajdzie, a bratu nawet nie potrafi przywalić. Czuła się poniżona przed Morwą. Piasek nawet nie dosięgnął jego wzoru, a ten zdążył nad nią przeskoczyć. Kocica odwróciła się gwałtownie. Kto wie w końcu czy samotnik nie będzie chciał zrobić. Chociaż tyle, że postąpił dobrze. Nie zamierzała za nim lecieć. Mogło w niej wrzeć od ostatnich wydarzeń i tego co aktualnie czuła do brata, ale przegoniła go racja? Bardzo marnie, ale widać było za nim sam kurz. Musi teraz jak najleprędzej dać znać o tym Trzmielej Gwieździe. Na pewno nie chciałaby mieć na granicy kocura, który dobrowolnie odszedł i teraz łazi tutaj jakby nadal było to jego miejsce. Nie było tu dla niego miejsca. Patrzyła zamrożonymi oczami gdy ten uciekał, po czym trzepnęła ogonem i przejechała językiem po piersi. Nie ma co zwlekać. Wraca do obozu.
//zt
Wysoka tak samo, jak i rodzice. Ma drobinę dłuższy od przeciętnego trójkątny pysk o prostym profilu, nisko osadzone, nieco dłuższe od przeciętnych uszy, smukła szyja, bardzo szczupła ( niemalże przesadnie! ) sylwetka, długie, bardzo chude łapy, długi, bardzo wąski ogon. Większość ciała jasna; pysk, uszy, łapy i ogon szaro-bura z czarnymi pręgami, sierść na grzbiecie z widocznym zarysem tygrysich pręg, nieco ciemniejsza od tej na bokach. Oczy w kształcie migdałów, o barwie lodowego błękitu odziedziczonej po ojcu.
O ile w wypadku wyglądu większość cech odziedziczyła po matce, o tyle charakter Deszczyk przypomina bardziej ten posiadany przez ojca, nie przez matkę. Na całe szczęście nie jest takim gburem, jak on - ma jednak raczej pesymistyczne nastawienie do świata i często nie ukrywa go przed światem, czasem bez jakiegokolwiek taktu - nierzadko ironicznie - komentuje jednak brak logiki w cudzych działaniach, ma też tendencję do podważania cudzych decyzji. W przeciwieństwie do ojca nie unika jednak kontaktów z innymi, inaczej bowiem nie mogłaby się z nich od czasu do czasu żartobliwie natrząsać. Najprawdopodobniej w przyszłości nie będzie także unikać walki - pokojowe zachowanie za wszelką cenę wydaje się jej bowiem nie dość, że naiwne i głupie, to jeszcze ją drażni, niemniej jednak nie wygląda na to, by miała rzucać się na innych praktycznie bez większego powodu
Noc zapadła już dawno temu, o czym świadczyło to, że na swoją wyprawę wybrała się, gdy słońce było już bardzo blisko horyzontu, a zdążyła dotrzeć, cóż... tutaj. Większość z niej przebyła idąc wzdłuż rzeki, po pewnym czasie przepływając ją i otrzepując futro, by pozbyć się zalegającej na nim wody. Pogoda była wprost idealna na wędrówki - cudownie ciepła, pozbawiona jakichkolwiek ruchów powietrza i przepełniona ciszą, dzięki której można było usłyszeć każde hałaśliwe stworzenie. Ona sama, cóż, także do takich należała, od czasu do czasu wydając z siebie zupełnie przypadkowe westchnięcia, teraz jednak poruszała się we względnej ciszy.
Jakiś czas kroczyła przez las, kierując się wzdłuż wzniesionej przez dwunogi konstrukcji sprawiającej, że drzewa układały się w dziwne kształty. Poświęciła trochę czasu, by się jej przyjrzeć, podobnie, jak zrobiła to z okolicą; siedlisko Koni było miejscem zamieszkiwanym przez Dwunogi, tak samo, jak Osiedle, na które chciała się wybrać.
W końcu odwróciła się i ruszyła w kierunku lasu, w którym zamierzała odpocząć po wędrówce przez kilkadziesiąt uderzeń serca. Wskoczyła na niższą gałąź drzewa rosnącego w głębi tej części grądu, która znajdowała się na terenach niczyich i wyciągnęła się na niej wygodnie, czekając i zastanawiając się, co przyniesie jej ta noc.
Sporych rozmiarów, szczupła kocica, której muskularne ciałko przykrywa długa sierść. Szylkretka posiada również biel ciągnącą się od jej szczęki przez szyję aż po brzuch, posiada również tygrysie pręgi. Oczy toksycznie żółtego koloru podkreślające jej jadowitą osobowość. Osa posiada również zarośnięte gęstą sierścią blizny w okolicy łopatek i zadu, które są pamiątkami po stoczonych pojedynkach. Nie można odmówić jej jednak gracji i klasy, ponieważ babcia nauczyła ją poruszania się iście klanowej piękności.
Impulsywna, nerwowa kotka, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Twardo stąpa po ziemi, a życie w gangu sprawiło, że przyswoiła sobie wiele cech osiedlowego gangstera. Mimo to jest bardzo wrażliwa na krzywdę innych i chętnie pomoże w potrzebie, jeśli uzna to za konieczność.
Tygrzykowa Łapa
Przysiadła przy jednym z większych drzew, jesionie i w spokoju zjadała chudą sikorę. Była pod wrażeniem terenów w lesie i nie ukrywała, że podobało jej się tu na chwilę obecną bardziej niż na osiedlu, gdzie było względnie więcej zagrożeń takich jak masowo przemieszczające się dwunogi i ich potwory z świecącymi oczami, które nie jednemu kotu wydarły duszę na grzmiących ścieżkach. Tutaj brakowało też mściwych gangów i przepychanek o władanie nad jakąś częścią dzielnicy, okolicą gniazda ludzi albo śmietnikami z łatwym żarciem. Czy na dłuższą metę była gotowa tu się osiedlić? Nie była tego pewna, ale porę nagich drzew na pewno spędzi w okolicy klanów i postara się przetrwać chłody i braki zwierzyny łownej.
Skupiona na posiłku raz po raz rozglądała się, by nie dać się zaskoczyć jakimś nieprzyjaznym kotom, które tutaj też mogły się pojawiać i uprzykrzać życie samotnikom.
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Szlajał się. Bo jak inaczej można to nazwać? Wyszedł z terytorium Klanu Wichru, obszedł cudem terytorium Klanu Cienia, bo się zamyślił. Ale... może to tylko słaba przykrywka? Miał tyle pytań wobec wszystkiego. Czy powinien poprosić Lawendę o zmianę Mistrza? A może po prostu zostanie samotnikiem? W klanie nie czuł się jak w domu, czuł się niechciany. Nie chciał tak żyć, taki być... ale co z niego za samotnik, jak nie potrafi walczyć? Niebieskie ślepia miał utkwione w łapach, niezadowolony z tego, jak się to wszystko potoczyło. Lot zaginął, jego Mistrzyni chora albo w ogóle nieobecna, wszystko było takie... trudne.
Point zatrzymał się dopiero w momencie, jak go zaczęły boleć łapy i nogi, na co cicho syknął. Oglądnął się za siebie, widząc, że jest daleko. Od Klanów, od domu... i czuł się z tym dobrze. Strzelił ogonem w ziemię pod nim, a w ślepiach zaczęły się zbierać łzy. A jakby tak... uciec? Ale co z Komarem? Tylko on o niego dbał i obiecywał mu, że też i on będzie dbał o niego. Że zawsze będą przy sobie. Że będą sobie pomagać, nie ważne co. Zmarszczył brwi niezadowolony, czując, jak zimna łza spływa po poliku. Wytarł więc też i ją i po prostu szedł dalej. Wróci, za dwa wschody słońca i pewnie nikt nie zauważy jego zniknięcia. Bo nie był ważny. Był nikim w Klanie Wichru, więc czemu też nie zacząć tutaj nowego życia?
Podnosząc znowu wzrok, zauważył siedzącą kotkę, która znajdowała się przy korzeniach jednego z większych drzew. Powoli do niej podszedł, kładąc po sobie uszy. Bał się.
- Dz... dzień dobry - rzucił cicho, będąc króliczy skok od kocicy. Była starsza od niego, to wiadome, nie wiedział o ile, ale starsza. I z tym na pewno też lepiej doświadczona w życiu. Teraz terminator Raczek wyglądał jak zagubione kocię z przeszklonymi oczami. Wzrokiem spojrzał na sikorkę, przypominając sobie, że jego własny Klan głodował... głoduje nadal, a nadchodząca Pora Nagich Drzew nie zwiastowała niczego dobrego. Spuścił wzrok, a ogon owinął wokół swojej nogi. - Smacznego. Ja jestem Ryś - dodał jeszcze, tak na jakiś start czy cokolwiek. A może lepiej, jeśli wróci do Klanu? Na podróży stracił pół dnia, nic takiego.
Sporych rozmiarów, szczupła kocica, której muskularne ciałko przykrywa długa sierść. Szylkretka posiada również biel ciągnącą się od jej szczęki przez szyję aż po brzuch, posiada również tygrysie pręgi. Oczy toksycznie żółtego koloru podkreślające jej jadowitą osobowość. Osa posiada również zarośnięte gęstą sierścią blizny w okolicy łopatek i zadu, które są pamiątkami po stoczonych pojedynkach. Nie można odmówić jej jednak gracji i klasy, ponieważ babcia nauczyła ją poruszania się iście klanowej piękności.
Impulsywna, nerwowa kotka, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Twardo stąpa po ziemi, a życie w gangu sprawiło, że przyswoiła sobie wiele cech osiedlowego gangstera. Mimo to jest bardzo wrażliwa na krzywdę innych i chętnie pomoże w potrzebie, jeśli uzna to za konieczność.
Tygrzykowa Łapa
Bardzo dobrze złożyło się, że nie traciła czujności! W zasięgu wzroku pojawił się młodo wyglądający kot o długim futerku, a pierwsze co przykuło uwagę samotniczki w zbliżającym się stworzeniu były piękne niebieskie oczy. Chętnie wydłubałaby mu je i wstawiła za swoje, ale było to fizycznie nie możliwe. Mniejsza.. Pozwoliła zbliżyć się obcemu na naprawdę bliską odległość od niej samej, ale podczas tego zaprzestała na chwilę swojego posiłku mimo iż nadal nie była nasycona i kiszki grały jej marsza. Zmierzyła go ponownie przenikliwym spojrzeniem i syknęła ostrzegawczo, unosząc sierść na karku.
Szybko jednak zrezygnowała z grania nieprzyjemnej Żmii, podrostek wyglądał na przejętego czymkolwiek by to nie było, momentalnie dostrzegła też jego spojrzenie na swój posiłek. - Cześć, zjedz resztę. - rzekła i wziąwszy w ząbki małego ptaszka pozostawiła go przed łapkami puchatego kocurka, nie była aż tak zdesperowana i już nieco zjadła, więc sił na następne polowanie na pewno jej starczy, a niedoświadczony kot może mieć problem z złapaniem czegoś na ząb. - Osa. - przedstawiła się, co warto podkreślić nie zdawała sobie sprawy z tego, że ma do czynienia z klanowym kotem! - Smętnie wyglądasz, pewnie też martwisz się porą nagich drzew? Właściwie to strzelam, że to twoja pierwsza i w sumie moja też, poprzednią spędziłam jako kocię pod okiem rodziny, ale teraz gdy ich zabrakło jestem zdana na siebie. Wiesz może gdzie w okolicy mogę znaleźć stajnię? - jak zawsze szczerze i nie owijając w bawełnę rozwinęła się nieco bardziej.