Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem aż lekko cofnął głowę odruchowo kiedy usłyszał jakiego hałasu narobiła gromowa kotka. Tak to by na pewno nie złapała zwierzyny. Chociaż jeśli czepiać się słówek to i tak powinna zacząć dopiero od niebieskiego pniaka, więc ciemnobrązowy point postanowił odpuścić jej jakąś docinkę na ten temat.
Obserwował uważnie jej starania i w tym czasie doszedł do wniosku, że… to wszystko zajmuje jej strasznie długo. Dłużej niż powinno. Musiał docenić to, że szylkretka się stara, nie zamierzał tego pomijać w swojej ocenie, ale mimo wszystko chyba to było trochę za długo. Do pory znalezienia się jej przy żółtym pniaku to zwierzyna zdążyłaby uciec i to nie przez to że się przestraszyła tylko żeby po prostu zająć się czymś innym. Przecież królik czy inny ptak nie będzie siedział cały dzień w jednym miejscu. Do takiego czegoś chyba trzeba by było mieć prawdziwe szczęście.
-Muszę przede wszystkim pochwalić to, że uważasz na to gdzie stąpasz, że testujesz ziemię przed sobą i patrzysz na przeszkody -zaczął- ale zajmuje ci to strasznie dużo czasu. Na dodatek mam wrażenie, że bardziej skupiasz się na tym żeby twoje ciało było w prostej linii niż na swoim celu, ponieważ ciągle je sprawdzałaś. Linia nie musi być idealna. Najważniejsza w polowaniu jest zwierzyna.
//wygasła, Pszczela Łapa i Artem poćwiczyli jeszcze trochę razem, a potem się rozeszli
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Długowłosa kotka o potężnej budowie. Jej kręcone futro przybrało kolor czarny z białymi znaczeniami na brodzie, piersi, brzuchu i łapkach. Jeszcze szarawe oczy wybarwiają się już powoli na jadowitą żółć.
Młoda buntowniczka, nie ważne co mówi ktoś inny, ona musi mieć rację. Uwielbia się kłócić i bić. Kocha swoją rodzinę całym sercem, ale za to lekceważy Gwiezdnych.
Łosoś (KRZ)
Czy była z siebie dumna? Wbrew pozorom bardzo. Olewała treningi i mimo wszystko uchodziło jej to płazem. Bycie w klanie było w tej chwili dla niej bardzo korzystne. Mogła bowiem nic nie robić, szlajać się gdzie chciała, jeść tyle ile chciała i nikt ale go nikt nie mógł jej ukarać bo sprytnie wymykała się każdemu kto mógłby ją jakkolwiek ustawić do pionu i zagrozić przerwaniem sielanki.
Tego dnia wyszła na spacer na tereny niczyje. W końcu nikt jej nie zabroni. Szła szła tak długo aż doszła do w sumie sama nie wiedziała czego. Było to drewniane konstrukcje, które z pewnością nie powstały same z siebie. Zapewne jacyś dwunodzy maczali w tym swoje łapy, ale Wilczą to nie interesowało i jakby nigdy nic położyła się u stóp jednego. Wokół niej roztaczał się niezwykle słodki zapach miodu, który pozwolił kotce się domyślić że to nic innego jak pszczele ule. Na szczęście małe owady już przestały pracować, bowiem było już dla nich za zimno.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Czarna Wrona był kotem, który czuł nieustanną potrzebę działania. Bezczynność stanowiła dla niego jedno z większych zagrożeń. Wygnanie z Klanu Rzeki pozbawiło go wszystkiego, co było w jego życiu stałe, jeszcze bardziej rozpędzając czarną machinę. Z początku czuł się bardzo zagubiony. Dotychczas rutynowe czynności i zwyczaje przestały mieć znaczenie i zastosowanie. Cele, do których dążył stały się zupełnie nieaktualne. Sposób, w jaki żył zmienił się całkowicie.
Tym, co trzymało go w całości była potrzeba zmian, ruchu, rozwoju. Nie wiedział, jak funkcjonować w inny sposób. Nie potrafiłby oddać się bezczynności, leniwemu przeżyciu od dnia do dnia. Jego dotychczasowe dążenia zamieniły się w proch, a on nie wiedział jaki kierunek powinien teraz wybrać. Trzymał się więc głównie mechanicznego dbania o sprawność fizyczną. To było w stanie jakoś zakotwiczyć go w rzeczywistości.
Ale także odkrywał. Badał to, co było poza jego zasięgiem, gdy żył w Klanie. Świat jakby nagle powiększył się - wcześniej był skoncentrowany w granicach Klanu Rzeki i może pobliskich terenach. To, co znajdowało się poza nimi nie było ważne. Teraz sytuacja odwróciła się. Dawny dom stał się obcą ziemią, a nieznajomy, otwarty świat musiał zająć jego miejsce. Czarna Wrona więc włóczył się. Przemierzał spore odległości, zazwyczaj pod osłoną nocy, eksplorując bliższe i dalsze tereny. Poruszał się na nich coraz lepiej. Powoli znikały kłopoty z orientacją w przestrzeni, z błądzeniem. Był w stanie z coraz mniejszym wysiłkiem przemierzać dłuższe odległości.
Poranek był chłodny, wietrzny. Czarna Wrona czuł, jak zmarznięta jest ziemia pod jego łapami. Koło południa będzie już cieplej, wtedy powinien już być przy Topiołkach. Wyruszył na całą noc, a potem postanowił przedłużyć wyprawę, odczuwał więc znużenie. Nie mógł się doczekać powrotu.
Zobaczył Wilczą Łapę z daleka. Ciężko byłoby jej nie rozpoznać, to brzydkie, nieforemne cielsko było bardzo charakterystyczne. Nie widział nigdy drugiego takiego kota. Bez wahania natychmiast skierował się w jej stronę. Nie mógł przegapić takiej okazji.
Długowłosa kotka o potężnej budowie. Jej kręcone futro przybrało kolor czarny z białymi znaczeniami na brodzie, piersi, brzuchu i łapkach. Jeszcze szarawe oczy wybarwiają się już powoli na jadowitą żółć.
Młoda buntowniczka, nie ważne co mówi ktoś inny, ona musi mieć rację. Uwielbia się kłócić i bić. Kocha swoją rodzinę całym sercem, ale za to lekceważy Gwiezdnych.
Łosoś (KRZ)
Leżała i leżała jakby nigdy nic, a dziwaczny ul już sobie przywłaszczyła całkowicie w swoich myślach. Wilcza dama nie pozostała jednak długo sama, bowiem dość szybko jej oczom ukazał się nie kto inny jak Czarna Wrona. Na widok kocura gromiaczka lekko się uśmiechnęła a jej ogon mimowolnie zaczął lekko uderzać z ekscytacji. W końcu jegomość miał u brzyduli dług, który mógłby właśnie dzisiaj spłacić i upiększyć ciało kotki o jakąś wymyślną bliznę. - A kogo ja widzę! Witaj chudzielcu. Przestałeś cuchnąć tak rybami, czyżby coś ciekawego się stało?- uśmiechnęła się zadziornie i podniosła się do siadu. Od razu gdy wyczuła jego zapach wychwyciła w nim zmianę. Pierwszą jej myślą było to, że odszedł z klanu, ale być może podpadł Ćmiej Gwieździe a ta się nie patyczkowała i wyrzuciła Wronę poza tereny Klanu Rzeki? Cóż Zamieć miała zamiar się tego zaraz dowiedzieć.
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Zobaczył ten drżący z ekscytacji ogon. On czuł się podobnie. Przyspieszył kroku, by szybciej znaleźć się przy paskudnej koleżance, po czym zatrzymał się blisko niej. Nie usiadł, spoglądał na nią z góry z uprzejmym uśmiechem wymalowanym na czarnym pysku.
I nie odpowiedział. Nie czuł, by był winny jej jakichkolwiek wyjaśnień i nie zamierzał zwierzać się z treści wydarzeń ostatnich księżyców. Wilcza Zamieć była kotką wyjątkowo złośliwą i Czarna Wrona miał pewność, że będzie umiała z jego słów wyłowić wiele potencjalnego materiału na stworzenie nieprzyjemnych uwag. A on nie miał zamiaru ich słuchać.
Mieli między sobą jedną rzecz do załatwienia. Walkę, w której obiecał jej zostawić jakiś ładny upominek.
Był zmęczony tym przydługim spacerem. Ale może to i lepiej. W ten sposób będzie miał mniejszą przewagę nad kręconowłosą brzydulą, co uczyni pojedynek ciekawszym.
Patrzył na nią przez chwilę, po czym spróbował rzucić się na nią, by przewrócić kotkę i przytrzymać ją łapami przy ziemi. Wyciągnął szyję, rozwarł szczęki i wycelował w jej ucho. Może uda się je oderwać?
Długowłosa kotka o potężnej budowie. Jej kręcone futro przybrało kolor czarny z białymi znaczeniami na brodzie, piersi, brzuchu i łapkach. Jeszcze szarawe oczy wybarwiają się już powoli na jadowitą żółć.
Młoda buntowniczka, nie ważne co mówi ktoś inny, ona musi mieć rację. Uwielbia się kłócić i bić. Kocha swoją rodzinę całym sercem, ale za to lekceważy Gwiezdnych.
Łosoś (KRZ)
Podszedł i... Nawet się nie odezwał. Nie przywitał i nie odpowiedział na pytania. Wilczą to na pewno uraziło, chociaż też nie do tego stopnia aby nie wiadomo jak się stroszyć. Czarna Wrona mógł liczyć na ulgowe traktowanie niż reszta. - Nawet się nie przywitasz ze mną? A może ktoś ci język już odgryzł hm? - uśmiech nie schodził z kanciastego pyska kotki.
A przynajmniej do czasu aż nie zauważyła co robi jej kolega. Najwidoczniej pamiętał o niespełnionej umowie, ale Zamieć nie miała zamiaru tak łatwo dać się pokiereszować. Chciała tego ale nie bez walki. Szybko przyjęła pozycję bojową i przycisnęła uszy do głowy. Korzystając z tego, że czarnowłosy sam się do niej przybliżył Zamieć wyciągnęła łeb w stronę szyi Czarnej Wrony z zamiarem wygryzienia ładnego kawałka skóry. Nie chciała dopuścić aby tylko ona wyszła z tego z bliznami.
Cały opis się nie zmieścił więc skrót.
Kotka masywnej budowy lecz o niskim wzroście posiadająca czarno-białe futro które przez gruby podszerstek wygląda na pół długie. Czarne są plamy, jedyną inną barwą jest, tylna lewa łapa, która jest ruda. Za to blado miętowe oczy patrzą z dystansem na otaczający ją świat.
W KP
Szumiąca Łapa (KR), Szybujacy Puchacz (KG), Kaczka(KC) i Chudy (nkt)
Atak Czarnej Wrony: 1d10 + 1 = 8 [Atak udany]
Obrażenia:
[(4d6 + 17) - (3d6 + 7)] x 1 = [36 - 14] x 1 = 22 x 1 = 22
Atak Wilczej Łapy: 1d10 + 2 = 6 [Atak udał się słabo]
Obrażenia:
[(4d6 + 7) - (3d6 + 13)] x 0,5 = [20 - 20] x 0,5 = 0 x 0,5 = 0 ---> PRZERZUT: [(4d6 + 7) - (3d6 + 13)] x 0,5 = [20 - 20] x 0,5 = 7 x 0,5 = 3
Możliwe że to fakt, że Zamieć dość późno zobaczyła co jej kolega planuje, lub to że może Czarnowron taki zmęczony nie był, bo gdy kotka chciała już wyciągnąć szyję by zacisnąć zęby na skórze - czarne cielsko byłego Rzeczniaka uderzyło w nią z takim impetem, że dosłownie zmiotło ją z łap. Oboje polecieli na bok, ustawiając córkę Suchej Gałązki przybitą do ziemi by sekunde później obietnica złożona jakiś czas temu została wykonana z sukcesem. Ostry ból uderzył w obszar gdzie znajdowało się jej ucho idący w dół szyji gdy część skóry została dosłownie wyrwana wraz z dużą częścią jednej z czarnych anten na głowie terminatorki, a krew zaczęła spływać dość obficie po jej futrze oraz pysku. W odczuciu nie było to z pewnością nic przyjemnego, ale kto powiedział że zdobywanie blizn jest za darmo?
Infekcja: 1d6, wypada 1
2-5 Brak infekcji
1,6 Infekcja
Czarna Wrona: lvl: 4 | S: 17 | Zr: 13 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 75 - 3 = 72 | W: 35 - 4 = 31/55 | wykorzystane przerzuty 0/3
┗ spadek celności o 2 punkty z racji spadku wytrzymałości
>Rana 0 stopnia | Sierść wyrwana po prawej stronie szyji
Księżyce: 150 Mistrz: Ćmia Gwiazda, Kos Płeć: kocur Matka: Pajęcza Noga Ojciec: Gęsiopióry Trwałe urazy: oddziobana 1/3 nosa, rozerwany pysk i policzek, oba z lewej strony
Ogromny, piękny kocur. Prezentuje się urokliwie, porusza z gracją. Ma chude, gibkie ciało z zarysem silnych mięśni, jego nogi są długie, a krótka, czarna sierść o głębokim odcieniu i oleistym połysku przylega do ciała. Oczy ma ognistopomarańczowe, uszy spore, nos prosty, ogon długi i cienki jak bicz.
Jest bardzo bystry. Zna swoją wartość, lubi być w centrum uwagi i nie brakuje mu pewności siebie, łatwo przejmuje stery. Ukrywa emocje, panuje nad mimiką i mową ciała, jest czujnym obserwatorem, a każdy jego ruch jest efektem dokładnych kalkulacji. Zdarza mu się jednak działać impulsywnie, szczególnie pod wpływem silnych emocji. Jest bardzo ambitny i ekscytują go wyzwania wymagające wysiłku. Ma problem z kontrolowaniem złości, w starciach jest bardzo brutalny.
Powracające Echo [MGBG]
Szarpnął z całej siły i odskoczył, nie puszczając, by w razie czego uniknąć ataku. Spodziewał się przetargać przewróconą kotkę za sobą po zmarzniętej ziemi, ale... tak się nie stało.
W jego pysku został kawałek Wilczej Łapy. A dokładniej połowa jej ucha i płat skóry pochodzący z boku głowy. Ściskał ten włochaty skalp w szczękach, a ona leżała tam, gdzie wcześniej. Na głowie miała wielką ranę. Krew, która się z niej sączyła, spływała między pukle kręconego futra.
Otworzył szeroko oczy, nie chcąc przegapić ani sekundy tej sceny. Musiał zapamiętać widok, który miał przed sobą do końca życia, tak jak będzie pamiętał moment, w którym pozbawił Kwitnącą Łapę oka. Rana Wilczej Zamieci nie była aż tak widowiskowa, ale bez dwóch zdań była piękna. Kocica dostała to czego chciała. A może nawet więcej.
- Chodź, poskładam cię. - warknął zza zaciśniętych szczęk, bo wciąż trzymał skalp w zębach. Mógł ją zostawić, ale czuł do kotki zbyt wielką sympatię, by po prostu tak ją zostawić. Wiedział, że Klan Gromu miał medyka, ale okazja taka jak ta nie trafi się szybko drugi raz. Oto po raz pierwszy miał szansę spróbować swoich sił w leczeniu ran - na ranie, którą sam zostawił.
Machnął ogonem, pokazując jej w którym kierunku pójdą, po czym sam ruszył w drogę.
Dosyć wysoki rudy i lekko umięśniony kocur. Ma on białą plamę ciągnącą się od pyska aż do brzucha, białe skarpetki i tygrysie pręgowanie. Jego futro jest zaniedbane, poplątane i brudne. Jego oczy koloru oliwkowego z domieszką zielonego są nijakie i puste.
To charakter Szyszki zmienił się najbadziej. Kiedyś dumny i elegancki teraz niepewny i przestraszony, z tylko jednym marzeniem - by wszyscy zapomnieli.
Kocur boi się wspomnienia tej jednej ceremonii i stresuje się na samą myśl o niej. W stresowych sytuacjach powtarza kodeks, co pomaga mu się uspokoić.
Jest strachliwy, ostrożny i niepewny. Przepełniony stresem i żalem. Wrażliwy i chwiejny. Jest niczym domek z kart. Jeden podmuch i cały runie na ziemię.
Duch [KW]
Szelest liści. Oddech. Czy to drapieżnik? Może. Rude futro. Oliwkowe ślepia. Koniec.
Szyszka naskoczył na gryzonia, zabijając go, po czym westchnął. Na szczęście dzisiaj ma co zjeść na obiad.
Kocur rozejrzał się, identyfikując swoje otoczenie. Chyba widział to miejsce z daleka. Stał obok bardzo dziwnej budowli wykonanej z drewna - był to kwadrat z drewna, który stał na czterech podporach. Na dole kwadratu widniało wejście, lecz w wersji miniaturowej. Rudas nie był pewny, czy dałby radę zmieścić w niej łapę. Z budowli także wychodził dziwny zapach, lecz kocur nie był w stanie zidentyfikować co to.
Szyszkowa Łapa wziął upolowaną mysz w zęby i usiadł. I tak nie miał wiele do zrobienia, więc czemu miałby nie posiedzieć w miejscu i posłuchać piosenki granej mu przez wiatr.
Mała. Bardzo mała kruszynka jak na swój wiek. Miała urosnąć... Ale tak się nie stało. Zdobi ją długie, puchate i rude. Na mycie poświęca sporą ilość swoje życia, więc nie ma opcji zobaczyć u niej choćby jednego kosmyk odstającego od futerka. Ale jej futro jest nie tylko rude. Jest i trochę czarne i trochę białe. Czarne plamy pokrywają jej grzbiet, zaś biel zajmuje łapu, brzuch i pyszczek. Ma również czarno-rudą plamę na pysku ciągnącą się aż do uszu, które zawsze są w górze. Jej twarz jest owalna, a oczy są mocno błękitne.Ma długie łapy i ogon, co daje jej pewność o pierworodności Klanu Gromu.
Cóż, bardzo kocha swoje futro. I to, aż za bardzo. Cały czas je pielęgnuje i uważnie ogląda, czy nie wystaje żadne włos. Zazdrości stokrotkom ich pięknego i puszystego wyglądu. Każdy kwiatek jest idealny jak ona. Po wyprawie w poszukiwaniu nowego, pięknego kwiatuszka, nosi go do swojej ukochanej matki. Bardzo kocha swoją rodzinę, i nie zamieniła by jaj na jakąś inną. Lecz również bo chorobie i całych księżycach spędzonych w lecznicy przez zielony kaszel wynormalniała, stała się trochę bardziej skryta dla nieznanych. Przestała też być zbyt egoistyczna na temat swoje wyglądu. Nigdy nie obrazi i nie powie złego słowa na rodzinę, i zawsze stanie w jej obronie.
Kos (S), Poeta (KR) | Mrok, Spalająca Gwiazda (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Nikt, włącznie z Cierpką nie wiedział, co ją tu przygnało. Po prostu, wybrała się jakoś na spacer, potrzebowała przewietrzyć głowę od tego natłoku myśli, i Klanowego hałasu... Nigdy jej ten hałas nie przeszkadzał, sama więc wymyślała sobie wymówki, żeby czuć się lepiej. Nie miała powodów, żeby zostawiać kocięta w Klanie... Nie, nie odchodziła. Szła na spacer, żeby zobaczyć, czy nie rosną już jakieś kwiatki, sprawdzić, czy śnieg spał aż tak daleko. Tymczasem prawdziwe oblicze Cierpki potrzebowało znaleźć sobie jakieś długoterminowe zajęcie, które mogłoby ją od tęsknoty odciągnąć. Już było jej o wiele lepiej, szczególnie po rozmowie z Nurt, ba, mogła już nawet spać, jednak jakiś cień, taki wąski, przebiegał przez jej głowę, bezustannie przypominając jej o biało-rudym futrze byłej partnerki. Tak więc wyszła, trochę za daleko, po prostu włócząc się, lecz czujnie, bowiem na terenach niczyich można było spotkać wszystkich, naprawdę wszystkich, tych dobrych i złych.
Ogólnie to z Cierpką było już lepiej, coś jeść, była zdolna spać, co uznawała za niemały sukces, jednak najważniejszym było to, iż miała w końcu piękne i lśniące futro, jak zawsze. W końcu mogła przechadzać się po terenach, z chlubą wymalowaną na pyszczku, spowodowaną zabójczo pięknym futerkiem. To już chyba była ta stara... Cierpka.
//Cześnia!
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Cześnia parła przed siebie, podążając do domu i klucząc przy tym bardziej, niż zając w zbożu. Ale to było w porządku. Po prostu... zwiedzała tereny, póki miała okazję. Tyle i tylko tyle. Definitywnie nie miało to żadnego związku z tym, że nie mogła przestać myśleć o tym, jak wiele zmieniło się w Klanie Rzeki odkąd zniknęła. Oczywiście.
Odkąd opuściła siedlisko dwunogów, nie spotkała szczególnie wiele kotów, dlatego też przystanęła widząc spacerującą niedaleko kotkę. Przystanęła w pół kroku, przyglądając się nieznajomej z zaciekawieniem. Była pstrokata, z pewnością przyjemna dla oka i zadbana, czym natychmiast zarobiła u Czereśni sporego plusa... No i pachniała Gromem. Aż dziwnie było Czereśni cieszyć się z faktu, że właśnie natknęła się na kota z innego Klanu, lecz była na tyle spragniona kontaktu z kimś "swoim", że z braku Rzeczniaków gotowa była zadowolić się kimkolwiek, kto miał doczynienia z klanową kulturą. Sprężystym krokiem podeszła bliżej, uśmiechając się szeroko, by zasygnalizować, że nie ma złych zamiarów.
— Oh, dzień dobry — przywitała się, przywołując cały naturalny urok, jaki posiadała. — Jesteś gromiaczką, prawda? — zapytała, głównie po to, by dać znać, że pomimo otaczającego ją zapachu, nie jest jakąś byle zdziczałą samotniczką.
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Mała. Bardzo mała kruszynka jak na swój wiek. Miała urosnąć... Ale tak się nie stało. Zdobi ją długie, puchate i rude. Na mycie poświęca sporą ilość swoje życia, więc nie ma opcji zobaczyć u niej choćby jednego kosmyk odstającego od futerka. Ale jej futro jest nie tylko rude. Jest i trochę czarne i trochę białe. Czarne plamy pokrywają jej grzbiet, zaś biel zajmuje łapu, brzuch i pyszczek. Ma również czarno-rudą plamę na pysku ciągnącą się aż do uszu, które zawsze są w górze. Jej twarz jest owalna, a oczy są mocno błękitne.Ma długie łapy i ogon, co daje jej pewność o pierworodności Klanu Gromu.
Cóż, bardzo kocha swoje futro. I to, aż za bardzo. Cały czas je pielęgnuje i uważnie ogląda, czy nie wystaje żadne włos. Zazdrości stokrotkom ich pięknego i puszystego wyglądu. Każdy kwiatek jest idealny jak ona. Po wyprawie w poszukiwaniu nowego, pięknego kwiatuszka, nosi go do swojej ukochanej matki. Bardzo kocha swoją rodzinę, i nie zamieniła by jaj na jakąś inną. Lecz również bo chorobie i całych księżycach spędzonych w lecznicy przez zielony kaszel wynormalniała, stała się trochę bardziej skryta dla nieznanych. Przestała też być zbyt egoistyczna na temat swoje wyglądu. Nigdy nie obrazi i nie powie złego słowa na rodzinę, i zawsze stanie w jej obronie.
Kos (S), Poeta (KR) | Mrok, Spalająca Gwiazda (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Nie spodziewała się, że ktokolwiek ją tutaj zaczepi, a z całą pewnością, że będzie to jakiś koci głos, dodatkowo nie brzmiący groźnie, tylko przyjaźnie. Natychmiastowo obróciła się do źródła głosu, z natury wyuczona do ciągłego nadzorowania otoczenia, lecz nie dojrzała okrutnego samotnika, biegnącego do niej z wysuniętymi pazurami, lecz kotkę, zmierzając w jej kierunku sprężyście, z gracją. Miały podobne futra, samotniczka miała je oczywiście brzydsze, bardziej wypłowiałe, mniej zadbane, nie takie cudne jak najcudniejsze futerko Cierpkiej, jednak porównując je do połowy futer kotek z Klanu, samotniczka wypadała zadowalająco wysoko. Nie spięła mięśni, jak to miała w zwyczaju, kiedy ktoś spoza Klanu zbliżał się do niej, jedynie prześledziła kotkę wzorkiem, czekając, aż podejdzie wystarczająco blisko, żeby swobodnie porozmawiać. Wyglądała... Zaufanie. Może i Cierpka nie była największa, lecz pewnie, gdyby chciała, może udałoby się jej ją pokonać.
- Dzień Dobry! - przywitała się całkiem pozytywnie, w pewnym stopniu wciąż pozostając przy wyczulonych zmysłach. Nie miała nawet czasu, żeby zareagować, bo ta już przy niej była. Pozostawało porozmawiać i mieć nadzieję, że nie skończy z rozpłatanym gardłem. - Em, tak, jak najbardziej. Znasz Klany, prawda? - zatrzymała się na chwilę, rozumiejąc swoją głupotę. - Mam nadzieję, że przez to mnie nie zaatakujesz... Samotniczko? - spytała, albowiem nie znała jej imienia, lecz również dlatego, iż nie była do końca pewna, czy samotniczka jest tym, za kogo ją uważa.
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Gdyby tylko Czereśnia mogła usłyszeć myśli kolorowej koteczki, prawdopodobnie spłakałaby się ze śmiechu. Że niby ona nie była tak ładna, jak ta gromowa panienka? Ha, jeszcze czego! Może i Czereśnia nie była już pierwszej młodości, a życie z dala od Klanu odbiło na niej swoje piętno, ale z pewnością nie na tyle, by przegrać w porównaniu z jakąś sroką z Gromu, co to, to nie.
— Oczywiście, że znam Klany — odpowiedziała z rozbawieniem. — Eh, jaka tam samotniczko, jestem kotem całkiem cywilizowanym! — Zabrzmiała, jak gdyby była oburzona samą sugestią, lecz jej wąsy drgnęły, sygnalizując, że wcale żadnej urazy nie żywi i jedynie się zgrywa. Nie mogła przecież winić nieznajomej, że polegała na swoich zmysłach, a te mówiły jej, że Czereśnia kotką klanową nie była. — Czereśniowa Gałązka, miło mi — przedstawiła się, puszczając kotce oczko. — Z kim mam doczynienia, jeśli można wiedzieć?
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal
Mała. Bardzo mała kruszynka jak na swój wiek. Miała urosnąć... Ale tak się nie stało. Zdobi ją długie, puchate i rude. Na mycie poświęca sporą ilość swoje życia, więc nie ma opcji zobaczyć u niej choćby jednego kosmyk odstającego od futerka. Ale jej futro jest nie tylko rude. Jest i trochę czarne i trochę białe. Czarne plamy pokrywają jej grzbiet, zaś biel zajmuje łapu, brzuch i pyszczek. Ma również czarno-rudą plamę na pysku ciągnącą się aż do uszu, które zawsze są w górze. Jej twarz jest owalna, a oczy są mocno błękitne.Ma długie łapy i ogon, co daje jej pewność o pierworodności Klanu Gromu.
Cóż, bardzo kocha swoje futro. I to, aż za bardzo. Cały czas je pielęgnuje i uważnie ogląda, czy nie wystaje żadne włos. Zazdrości stokrotkom ich pięknego i puszystego wyglądu. Każdy kwiatek jest idealny jak ona. Po wyprawie w poszukiwaniu nowego, pięknego kwiatuszka, nosi go do swojej ukochanej matki. Bardzo kocha swoją rodzinę, i nie zamieniła by jaj na jakąś inną. Lecz również bo chorobie i całych księżycach spędzonych w lecznicy przez zielony kaszel wynormalniała, stała się trochę bardziej skryta dla nieznanych. Przestała też być zbyt egoistyczna na temat swoje wyglądu. Nigdy nie obrazi i nie powie złego słowa na rodzinę, i zawsze stanie w jej obronie.
Kos (S), Poeta (KR) | Mrok, Spalająca Gwiazda (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Uśmiechnęła się łagodnie. Czyli wiedziała, czym są Klany. Dobrze, że tak było, bo Cierpka obawiała się, że jeśli kotka nie będzie wiedziała czym są Klany i będzie chciała ją zaatakować przez cokolwiek, co siedzi w głowie agresywnego samotnika.
- Na Gwiezdnych, jakie to jest ładne imię! - wykrzyknęła najpierw, szczerze przejmując się pięknością imienia kotki. To, istotnie, było najcudniejsze imię, jakie Cierpka słyszała, no, może poza imionami jej kociąt, imieniem swoim i Żurawiny. Ale tak czy siak, imię kotki było wprost nieziemskie. Takie... Słodkie. Ile ona by oddała za takie imię! - Jestem Cierpka Jagoda, ale na Gwiezdnych, to imię jest takie urocze... Brzmi jak Klanowe - zatrzymała się na chwilę, uświadamiając sobie, że kotka z pewnością ma jakieś głębsze połączenie z Klanami, skoro się tak nazywa. - Byłaś kiedyś w jakimś Klanie, prawda? Raczej nie w Gromie, pamiętałabym ciebie... Kogoś z takim imieniem na pewno. Zgubiłaś się, czy coś? - spytała natychmiastowo. Z całą pewnością kotka nie była gromiaczką, jednak w takim razie kim? Musiała mieć jakieś połączenie z Klanami. Może ją wygnano, bo zrobiła coś bardzo złego? Może... Nie chciała się nawet zamartwiać.
Księżyce: 86 Mistrz: niedźwiedzi kieł [*] Płeć: kotka Matka: świetlikowy zagajnik Ojciec: co to; bycza łapa Partner: po co :/ Trwałe urazy: spora blizna na lewej łopatce, podłużna blizna na szyi
Niegdysiejsza rzeczna ślicznotka, z wiekiem nie straciła wiele ze swej urody. To kotka wysoka i masywna, acz jednocześnie obdarzona sporą dawką naturalnej gracji i elegancji, o kształtnym pyszczku, migdałowych oczach barwy zielonej niczym trawa i różowym nosie otoczonym długimi, białymi wąsami. Tym, co w jej przypadku zawsze rzucało się w oczy, było jej długie, wyjątkowo puchate futerko, zawsze miękkie, idealnie czyste i ułożone (o taki skarb grzechem byłoby przecież nie dbać!), oraz — co chyba najważniejsze — wyjątkowo pstrokate. Odcienie czerni i szarości tworzą na jej ciele barwną mieszankę; najwięcej rudego widać na uszach, prawej łapie oraz plamce nad oczami. Paletę kolorów dopełnia biel, zaczynająca się między oczami i ciągnąca przez pyszczek i pierś, aż do brzucha. Również jej łapy poznaczone są bielą — na przednich łapach obejmuje tylko palce, na tylnych zaś sięga aż do pięt. Kilka rzeczy się w niej jednak zmieniło; schudła nieco i zmizerniała a jej futro zdaje się być bardziej matowe. Największą i najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest jednak spora blizna na lewej łopatce oraz mniejsza, podłużna blizna na szyi.
Dumna, pewna siebie kotka o optymistycznym nastawieniu, sympatyczna i łatwo nawiązująca nowe znajomości, dość próżna, skupiona na tym, co tu i teraz, oddana swojemu Klanowi.
Natychmiast rozpromieniła się, jak zwykle łasa na wszelakie komplementy. No ba, że jej imię było śliczne! Może i nie było tak poważne czy niosące grozę, jak imię jej ukochanej ciotki i mistrzyni, ale nauczyła się je oceniać. Czereśnia nie była przecież zwykłym drapieżnikiem, bez namysłu prącym naprzód — była silna, owszem, ale była też piękna i pełna gracji, co zawsze sobie ceniła. Cieszyło ją, że jej imię sygnalizowało właśnie te cechy.
— Dziękuję bardzo — powiedziała, skłaniając głowę i ledwo powstrzymując się od wybuchnięcia śmiechem na uwagę o tym, że jej imię ''brzmiało prawie jak klanowe". — Myślę, że Czerwona Gwiazda bardzo by się ucieszyła z tych pochwał. — Co prawda Czereśni ciężko było sobie wyobrazić, by starą przywódczynię jakkolwiek obchodziły słowa jakiejś tam gromiaczki, ale tego postanowiła już nie mówić. — Ano byłam. — Punkt dla panny (chociaż... wiekowo to chyba już była za stara na pannę) Cierpkiej Jagody za to, że wreszcie połączyła fakty! Brawa! — W Rzece konkretnie, jak mogłaś się już domyślić. Zgubić się może nie zgubiłam, ale... cóż. Psy mnie pogoniły, dwunogi sprawy też nie ułatwiali. Długa historia i niezbyt ciekawa. — Wzruszyła barkami. Księżyce spędzone z dala od Klanu nie były najlepszym momentem jej życia i wolała się nimi nie przechwalać, a już nie przed kimś obcym. — Najważniejsze, że już jestem — dodała z uśmiechem. — A co tam w Klanach? Jakieś zmiany? Trochę mnie nie było, pewnie wiele mnie ominęło?
Tak bym chciał Cię. . . . .⁺ spotkaćraz
₊. . . . .w tenjedyny dzień
Lub o tydzieńcofnąć czas, a l enie da się Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innychniedzielbrak, . . . . . . . . . . . . . . . .trudno co mi tam . . .
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]
˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z A jawłóczę sięznówbez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż Świat się tylko już ze mną kręci Gwiazdyp ł o n ą jak stal