Logo Artemidy
Pszczele Pnie
Cisza. Spokój. Pszczoły wyfruwały z ula, trzepocząc migoczącymi w świetle słonecznym skrzydełkami lądowały we wnętrzach kwiatów. Chciałoby być pszczołą. Mieć sześć nóżek, skrzydła, czułki, cienkie włoski otulające pasiaste ciało. Chciałoby...

Zesztywniało, wyczuwszy obecność drugiego kota w pobliżu, ale nie poruszyło się i nie spojrzało w jego stronę. Może nieznajomy nie będzie miał im nic do powiedzenia i będzie mogło wrócić do swojej spokojnej kontemplacji.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie przeszkadza ci to brzęczenie pszczół nad głową? Nie boisz się, że ci któraś wleci do ucha i zostanie? - zagaiła przyjacielsko Kora, podchodząc jeszcze trochę bliżej nieznajomego; w końcu usiadła na trawie i wzięła się za wylizywanie własnej, wilgotnej sierści. Nie skupiała zbytnio swojej uwagi na obcym.

Gdyby spróbował czegoś głupiego, to by go sprowadziła do pionu bardzo szybko i skutecznie.

- Ty to chyba nie jesteś z Klanów, prawda? Mieszkasz przy Siedlisku Koni czy coś?
but my words are growin stronger
and my legs keep gettin l o n g e r
im like nobody else

- SO YOU CAN JUST GO -

!!! F * C K YOURSELF !!!
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
12
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieznajoma ich zauważyła. Nie tylko zauważyła, ale i odezwała się do nich. Przez chwilę rozważało, czy nie powinno udawać, że jej nie słyszy, zwłaszcza, że w zapach jej mokrego futra wmieszana była nieco zbyt silna i zbytnio przywodząca na myśl wiadome skojarzenia rybna woń. Choć może to ich własny umysł płatał im figle. Czuło się czasami tak, jakby część ich mózgu była ogrodzona niewidzialną barierą, podobną do tych, które Dwunożni mieli w dziurach wybitych w swoich siedliskach. Ilekroć próbowało zagłębić się w ten odizolowany fragment, tylekroć zderzało się ze ścianą.

Oderwało głowę od podłoża i pokręciło nią raz i drugi. Nie, jakoś nigdy nie przyszło im do głowy, że pszczoły mogą im wejść do ucha i niespecjalnie chciało zagłębiać się w podobne rozważania. Dosyć martwiło się na codzień, żeby jeszcze teraz nad tym myśleć. - Nie. To bardzo miłe - spróbowało jej przekazać, choć wątpliwe, że bez zwracania uwagi na ich ruchy wyłapała komunikat.

Na następne pytanie pokiwało głową na boki, na znak, że odpowiedź na to pytanie nie jest tak jednoznaczna.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Musiała faktycznie przyglądać się i bardzo dokładnie przysłuchiwać samotnikowi, aby wyłapać to, co chciał jej przekazać. Brzęczenie owadów miłe? No, jak kto lubi, czy coś. - Mhm. Ja tam nie lubię owadów - stwierdziła, decydując się, mimo to, położyć się na ziemi nieopodal. W pewnej odległości od srebrzystego kota i Pszczelich Pni.

Zaciągnęła się zapachem kwiatów i własnego, wilgotnego futra, niechcący wdychając przy tym woń kota który leżał obok. Coś jej mówiło, że go kojarzy - ale nie miała zielonego pojęcia, skąd.

- Aha. Czyli tak się włóczysz to tu to tam? - zagaiła leniwie, niespecjalnie zaangażowana w rozmowę, teraz zbyt skupiona na przeglądaniu szufladek w swojej pamięci z nadzieją, że rozpozna Zgubę.
but my words are growin stronger
and my legs keep gettin l o n g e r
im like nobody else

- SO YOU CAN JUST GO -

!!! F * C K YOURSELF !!!
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
12
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Co kto woli - stwierdziło neutralnie. Ono lubiło owadzie brzęczenie, inni lubili, powiedzmy, ptasi śpiew. Albo szum strumyka. Albo ryk potworów na Grzmiącej Ścieżce. Albo, powiedzmy, Osiedlowe... zmarszczyło brwi i na chwilę zamknęło oczy, by zaraz zadać kocicy pytanie w nadziei na to, że oderwie myśli od bolesnego tematu: - A co lubisz?

Na jej kolejne pytanie pokiwało głową. Tak, to najlepiej podsumowywało ich obecną sytuację: tak się po prostu włóczyło, bez celu i bez pomysłu na to, co robić dalej.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pytanie ze strony samotnika nieco ją zaskoczyło, bo jak dotąd myślała, że ten wcale nie jest rozmowny i nie chce mieć z nią nic wspólnego. Planowała chwilę wyschnąć po pływaczce a potem stąd iść, ale teraz - teraz obcy ją zaintrygował.

I dalej nie potrafiła wyzbyć się gdzieś z tyłu głowy tej myśli, że skądś to stworzenie kojarzyła. - Lubię... pływać. Lubię swój dom, Klan Rzeki. Wiesz czym są Klany? - spytała, nieco bardziej zaciekawiona jegomościem.
but my words are growin stronger
and my legs keep gettin l o n g e r
im like nobody else

- SO YOU CAN JUST GO -

!!! F * C K YOURSELF !!!
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
12
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokiwało głową i pozwoliło sobie na nieśmiały, ale sympatyczny uśmiech, gdy wspomniała o pływaniu. Pływanie. Czasem śniło się im, że pływa. To były dobre, przyjemne sny.

Uśmiech znikł im z pyska, gdy usłyszało o Klanie Rzeki. Więc jednak miało rację. Kocica należała do Klanu Rzeki. To dlatego zdawała się jakoś dziwnie znajoma i to dlatego spod zapachu przesiąkniętego wodą futra dobywała się rybna woń.

A ono nie chciało się ujawniać ze swoim pochodzeniem. Zwłaszcza nie przed Rzeczniakami. Nie przed kimś, kto zmartwiłby ich rodzinę informacją o ich powrocie.

- Znam koty z Klanów - postanowiło udzielić dyplomatycznej odpowiedzi.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, gdyby oboje mieli świadomość, że rozmawiają właśnie z bardzo bliskim członkiem rodziny. Zguba jednak chciało tego uniknąć, a Kora była zbyt tępa i nie sięgała pamięcią tak daleko, aby srebrzyste stworzenie kojarzyć ze swojego dzieciństwa - zatem żadne nie wiedziało.

- Jak dotąd trafiłam chyba tylko na jednego samotnika, który nie znał Klanów. Wlazł na tereny Klanu Rzeki jak na swoje i się panoszył, zupełnie nie rozumiał, co się do niego mówiło o tym, że to nie jego teren - a o tym, że zabiła tego samotnika razem z bratem gdy oboje byli jeszcze terminatorami nie wspomniała. Nie było to istotne w tej rozmowie.

Posłała samotnikowi delikatny uśmiech. - Jestem Dębowy Bór. Kora. A ty?
but my words are growin stronger
and my legs keep gettin l o n g e r
im like nobody else

- SO YOU CAN JUST GO -

!!! F * C K YOURSELF !!!
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
12
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jest takich więcej - zdecydowało się odwrócić temat rozmowy od Klanu Rzeki. - Znam takich wielu - z konieczności obdzierało komunikaty z bardziej skomplikowanych wyrażeń, aby nie utrudniać niepotrzebnie konwersacji. - Świat jest na to za duży.

Kora. Kora. Znowu imię wydało się im niezwykle znajome. Jakby mowa była o krewnej czy dawnej przyjaciółce. A ona sama z wyglądu przypominała im... nie, to być może tylko przypadek, w Klanach jest mnóstwo takich kotów. - Zguba.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- To... no, w sumie zrozumiałe. Świat się na czterech Klanach nie kończy - może nie powinno jej dziwić to, że nie wszyscy samotnicy wiedzą o Klanach. Że nie wszyscy samotnicy szanują zwyczaje klanowe, granice terytoriów. Że dla niektórych samotników cały świat należy tylko do nich. Irytowało ją to, ale nie powinno jej to dziwić.

- Zguba - powtórzyła zamyślona, unosząc leniwie ociężały łeb tak, aby lepiej się samotnikowi przyjrzeć. - Ale że... matka cię tak nazwała, czy sam się tak nazwałeś bo się zgubiłeś?
but my words are growin stronger
and my legs keep gettin l o n g e r
im like nobody else

- SO YOU CAN JUST GO -

!!! F * C K YOURSELF !!!
LVL 4 65 / 300
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
12
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Tak - przyświadczyło - są inne Osiedla, lasy, pola, jeziora - może świat naprawdę się nie kończy, tylko wiecznie powtarza się i powiela. Wiecznie powielają się lasy, rzeki, skały i łąki, a nad tym wszystkim w dzień świeci słońce. I, o ile Zguba wiedziało, to słońce działało praktycznie tak samo niezależnie od tego, nad czym akurat świeciło.

Matka. Na wspomnienie o matce spojrzało w ziemię, a kiedy uniosło wzrok, już nie było w ich oczach śladu po tym, że chwilę wcześniej się zaszkliły. - Nie ja, nie matka. Ktoś inny.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pszczoły bezdyskusyjnie były lepszym towarzystwem niż dwunożni, ich psy czy wielkie konie za płotem.

Dzwonek przy szyi doprowadzał go do szaleństwa ale był też jedną z niewielu stałych, niezmiennych rzeczy w jego życiu i chyba nie potrafiłby bez niego funkcjonować. Co gwałtowniejszy krok słyszał dzyń, dzyń, dzyń, zawsze w tej samej tonacji. Dzyń. Dzyń. Dzyń. Dźwięk go uziemiał, przypominał o celu - Klany. Czy to były ziemie klanów? Czy był już blisko? Według słów Pożara tak, o ile Pożar był godny zaufania. Według Kapsla był, a Kapslowi Wawrzynek ufał bardziej, niż samemu sobie.

Dzwonek był jednak utrapieniem gdy próbował polować. Nie powstrzymywało go to - tak długo wytrwał, nie głodował, nawet z dzwoneczkiem przy obroży, to teraz też sobie poradzi. Znajdzie klany, czuł, że jest blisko, ale teraz chciał coś zjeść. Poruszył uchem ku źródle brzęczenia i kątem oka zerknął na ul nieopodal. Zarejestrował go i ruszył w przeciwnym kierunku, rozglądając za jakąś zwierzyną, albo jej śladami.

znam swoje myśli – prowadzą mnie
xxxxxxxxxxxxxxxxtak jak PROWADZĘ się sam
wciąż jestem czysty a czuję się
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxjakbym coś brał
budzą mnie nerwyxtrujące jak wilczego łyka krzew
xxxxxxxxxxkwitnie mi w oczach czerwony krzak
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxPRZELEWAM KREW
LVL 4 40 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szczęście mu sprzyjało, bo zaledwie zaczął polować, a już dostrzegł pomiędzy trawami malutką badylarkę.

Wawrzynek: S: 9 | Zr: 13 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 40

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dawno nie jadł gryzonia. Od ostatnich miesięcy funkcjonował na jedzeniu owadów i gryzieniu trawy, bo owady łatwo było schwytać, a trawa nie uciekała. Okazjonalnie pochwycił ptaka ze złamanym przez kogoś skrzydłem, gryzonie jednak były zdecydowanie bardziej czujne. Wilczełyko oblizał się, gdy tylko dostrzegł badylarkę między trawami.

Poprawił swoją postawę tak, aby znaleźć się w pozycji łowieckiej; skradał się powoli, przyczajony między trawami i wykonywał kroki tak ostrożne i powolne, aby jego dzwonek go nie zdradził. Nie śpieszył się. Oddech niemal wstrzymał, dwa razy upewnił się, czy idzie pod wiatr.

Wyskoczył dopiero, gdy czuł, że znalazł się wystarczająco blisko, i że teraz nawet odgłos dzwoneczka przy obroży nie spłoszy mu badylarki.

znam swoje myśli – prowadzą mnie
xxxxxxxxxxxxxxxxtak jak PROWADZĘ się sam
wciąż jestem czysty a czuję się
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxjakbym coś brał
budzą mnie nerwyxtrujące jak wilczego łyka krzew
xxxxxxxxxxkwitnie mi w oczach czerwony krzak
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxPRZELEWAM KREW
LVL 4 40 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Badylarka nie zorientowała się, że Wawrzynek skrada się ku niej, i nie wydała z siebie nawet pisku, kiedy złamał jej kręgosłup.

Wawrzynek: S: 9 | Zr: 13 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 40 - 2 = 38/40
+5 EXP

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości