Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Cisza. Spokój. Pszczoły wyfruwały z ula, trzepocząc migoczącymi w świetle słonecznym skrzydełkami lądowały we wnętrzach kwiatów. Chciałoby być pszczołą. Mieć sześć nóżek, skrzydła, czułki, cienkie włoski otulające pasiaste ciało. Chciałoby...
Zesztywniało, wyczuwszy obecność drugiego kota w pobliżu, ale nie poruszyło się i nie spojrzało w jego stronę. Może nieznajomy nie będzie miał im nic do powiedzenia i będzie mogło wrócić do swojej spokojnej kontemplacji.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
- Nie przeszkadza ci to brzęczenie pszczół nad głową? Nie boisz się, że ci któraś wleci do ucha i zostanie? - zagaiła przyjacielsko Kora, podchodząc jeszcze trochę bliżej nieznajomego; w końcu usiadła na trawie i wzięła się za wylizywanie własnej, wilgotnej sierści. Nie skupiała zbytnio swojej uwagi na obcym.
Gdyby spróbował czegoś głupiego, to by go sprowadziła do pionu bardzo szybko i skutecznie.
- Ty to chyba nie jesteś z Klanów, prawda? Mieszkasz przy Siedlisku Koni czy coś?
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Nieznajoma ich zauważyła. Nie tylko zauważyła, ale i odezwała się do nich. Przez chwilę rozważało, czy nie powinno udawać, że jej nie słyszy, zwłaszcza, że w zapach jej mokrego futra wmieszana była nieco zbyt silna i zbytnio przywodząca na myśl wiadome skojarzenia rybna woń. Choć może to ich własny umysł płatał im figle. Czuło się czasami tak, jakby część ich mózgu była ogrodzona niewidzialną barierą, podobną do tych, które Dwunożni mieli w dziurach wybitych w swoich siedliskach. Ilekroć próbowało zagłębić się w ten odizolowany fragment, tylekroć zderzało się ze ścianą.
Oderwało głowę od podłoża i pokręciło nią raz i drugi. Nie, jakoś nigdy nie przyszło im do głowy, że pszczoły mogą im wejść do ucha i niespecjalnie chciało zagłębiać się w podobne rozważania. Dosyć martwiło się na codzień, żeby jeszcze teraz nad tym myśleć. - Nie. To bardzo miłe - spróbowało jej przekazać, choć wątpliwe, że bez zwracania uwagi na ich ruchy wyłapała komunikat.
Na następne pytanie pokiwało głową na boki, na znak, że odpowiedź na to pytanie nie jest tak jednoznaczna.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Musiała faktycznie przyglądać się i bardzo dokładnie przysłuchiwać samotnikowi, aby wyłapać to, co chciał jej przekazać. Brzęczenie owadów miłe? No, jak kto lubi, czy coś. - Mhm. Ja tam nie lubię owadów - stwierdziła, decydując się, mimo to, położyć się na ziemi nieopodal. W pewnej odległości od srebrzystego kota i Pszczelich Pni.
Zaciągnęła się zapachem kwiatów i własnego, wilgotnego futra, niechcący wdychając przy tym woń kota który leżał obok. Coś jej mówiło, że go kojarzy - ale nie miała zielonego pojęcia, skąd.
- Aha. Czyli tak się włóczysz to tu to tam? - zagaiła leniwie, niespecjalnie zaangażowana w rozmowę, teraz zbyt skupiona na przeglądaniu szufladek w swojej pamięci z nadzieją, że rozpozna Zgubę.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
- Co kto woli - stwierdziło neutralnie. Ono lubiło owadzie brzęczenie, inni lubili, powiedzmy, ptasi śpiew. Albo szum strumyka. Albo ryk potworów na Grzmiącej Ścieżce. Albo, powiedzmy, Osiedlowe... zmarszczyło brwi i na chwilę zamknęło oczy, by zaraz zadać kocicy pytanie w nadziei na to, że oderwie myśli od bolesnego tematu: - A co lubisz?
Na jej kolejne pytanie pokiwało głową. Tak, to najlepiej podsumowywało ich obecną sytuację: tak się po prostu włóczyło, bez celu i bez pomysłu na to, co robić dalej.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Pytanie ze strony samotnika nieco ją zaskoczyło, bo jak dotąd myślała, że ten wcale nie jest rozmowny i nie chce mieć z nią nic wspólnego. Planowała chwilę wyschnąć po pływaczce a potem stąd iść, ale teraz - teraz obcy ją zaintrygował.
I dalej nie potrafiła wyzbyć się gdzieś z tyłu głowy tej myśli, że skądś to stworzenie kojarzyła. - Lubię... pływać. Lubię swój dom, Klan Rzeki. Wiesz czym są Klany? - spytała, nieco bardziej zaciekawiona jegomościem.
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Pokiwało głową i pozwoliło sobie na nieśmiały, ale sympatyczny uśmiech, gdy wspomniała o pływaniu. Pływanie. Czasem śniło się im, że pływa. To były dobre, przyjemne sny.
Uśmiech znikł im z pyska, gdy usłyszało o Klanie Rzeki. Więc jednak miało rację. Kocica należała do Klanu Rzeki. To dlatego zdawała się jakoś dziwnie znajoma i to dlatego spod zapachu przesiąkniętego wodą futra dobywała się rybna woń.
A ono nie chciało się ujawniać ze swoim pochodzeniem. Zwłaszcza nie przed Rzeczniakami. Nie przed kimś, kto zmartwiłby ich rodzinę informacją o ich powrocie.
- Znam koty z Klanów - postanowiło udzielić dyplomatycznej odpowiedzi.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
Och, gdyby oboje mieli świadomość, że rozmawiają właśnie z bardzo bliskim członkiem rodziny. Zguba jednak chciało tego uniknąć, a Kora była zbyt tępa i nie sięgała pamięcią tak daleko, aby srebrzyste stworzenie kojarzyć ze swojego dzieciństwa - zatem żadne nie wiedziało.
- Jak dotąd trafiłam chyba tylko na jednego samotnika, który nie znał Klanów. Wlazł na tereny Klanu Rzeki jak na swoje i się panoszył, zupełnie nie rozumiał, co się do niego mówiło o tym, że to nie jego teren - a o tym, że zabiła tego samotnika razem z bratem gdy oboje byli jeszcze terminatorami nie wspomniała. Nie było to istotne w tej rozmowie.
Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
- Jest takich więcej - zdecydowało się odwrócić temat rozmowy od Klanu Rzeki. - Znam takich wielu - z konieczności obdzierało komunikaty z bardziej skomplikowanych wyrażeń, aby nie utrudniać niepotrzebnie konwersacji. - Świat jest na to za duży.
Kora. Kora. Znowu imię wydało się im niezwykle znajome. Jakby mowa była o krewnej czy dawnej przyjaciółce. A ona sama z wyglądu przypominała im... nie, to być może tylko przypadek, w Klanach jest mnóstwo takich kotów. - Zguba.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
Księżyce: 22 Mistrz: :/ zawilcowy gej Płeć: kotka Matka: księżycowe jezioro Ojciec: skrzące słowo Partner: kodeks wojownika Trwałe urazy: blizna na brodzie, przecina wargę; cienkie, płytkie blizny na lewym policzku
chaotyczna, dużo krzyczy, lubi się bić, kocha rywalizację z rodzeństwem, gwiezdny klan i uwagę ojca
barwna woda, szalejąca łapa, bród [rzeka]
- To... no, w sumie zrozumiałe. Świat się na czterech Klanach nie kończy - może nie powinno jej dziwić to, że nie wszyscy samotnicy wiedzą o Klanach. Że nie wszyscy samotnicy szanują zwyczaje klanowe, granice terytoriów. Że dla niektórych samotników cały świat należy tylko do nich. Irytowało ją to, ale nie powinno jej to dziwić.
- Zguba - powtórzyła zamyślona, unosząc leniwie ociężały łeb tak, aby lepiej się samotnikowi przyjrzeć. - Ale że... matka cię tak nazwała, czy sam się tak nazwałeś bo się zgubiłeś?
but my wordsaregrowin stronger and mylegs keepgettin l o n g e r im likenobody else
Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
- Tak - przyświadczyło - są inne Osiedla, lasy, pola, jeziora - może świat naprawdę się nie kończy, tylko wiecznie powtarza się i powiela. Wiecznie powielają się lasy, rzeki, skały i łąki, a nad tym wszystkim w dzień świeci słońce. I, o ile Zguba wiedziało, to słońce działało praktycznie tak samo niezależnie od tego, nad czym akurat świeciło.
Matka. Na wspomnienie o matce spojrzało w ziemię, a kiedy uniosło wzrok, już nie było w ich oczach śladu po tym, że chwilę wcześniej się zaszkliły. - Nie ja, nie matka. Ktoś inny.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
Księżyce: 99 Mistrz: łuna Płeć: kocur Matka: łuna Trwałe urazy: blizna po uderzeniu kamieniem na czubku głowy; anizokoria (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej), problemy z pamięcią, bezsenność. wiele drobnych, cienkich blizn pod futrem
Księżyce: 99 Mistrz: łuna Płeć: kocur Matka: łuna Trwałe urazy: blizna po uderzeniu kamieniem na czubku głowy; anizokoria (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej), problemy z pamięcią, bezsenność. wiele drobnych, cienkich blizn pod futrem
wysoki, atletycznie zbudowany | krótkowłosy | czarny lynx point [tygrysie pręgi] | białe znaczenia | błękitne oczy | anizokoria: źrenice o dwóch różnych rozmiarach (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej)
smutny | flegmatyczny | pesymista | antyspołeczny | o dobrym sercu | ma kręćka na punkcie odnalezienia klanów, sam nie rozumie czemu | ma problemy z pamięcią
Pszczoły bezdyskusyjnie były lepszym towarzystwem niż dwunożni, ich psy czy wielkie konie za płotem.
Dzwonek przy szyi doprowadzał go do szaleństwa ale był też jedną z niewielu stałych, niezmiennych rzeczy w jego życiu i chyba nie potrafiłby bez niego funkcjonować. Co gwałtowniejszy krok słyszał dzyń, dzyń, dzyń, zawsze w tej samej tonacji. Dzyń. Dzyń. Dzyń. Dźwięk go uziemiał, przypominał o celu - Klany. Czy to były ziemie klanów? Czy był już blisko? Według słów Pożara tak, o ile Pożar był godny zaufania. Według Kapsla był, a Kapslowi Wawrzynek ufał bardziej, niż samemu sobie.
Dzwonek był jednak utrapieniem gdy próbował polować. Nie powstrzymywało go to - tak długo wytrwał, nie głodował, nawet z dzwoneczkiem przy obroży, to teraz też sobie poradzi. Znajdzie klany, czuł, że jest blisko, ale teraz chciał coś zjeść. Poruszył uchem ku źródle brzęczenia i kątem oka zerknął na ul nieopodal. Zarejestrował go i ruszył w przeciwnym kierunku, rozglądając za jakąś zwierzyną, albo jej śladami.
znam swojemyśli – prowadzą mnie xxxxxxxxxxxxxxxxtak jak PROWADZĘ się sam wciąż jestem czysty a czuję się xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxjakbym coś brał budzą mnie nerwyxtrujące jak wilczego łykakrzew xxxxxxxxxxkwitnie mi w oczachczerwony krzak xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxPRZELEWAM KREW
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
Księżyce: 99 Mistrz: łuna Płeć: kocur Matka: łuna Trwałe urazy: blizna po uderzeniu kamieniem na czubku głowy; anizokoria (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej), problemy z pamięcią, bezsenność. wiele drobnych, cienkich blizn pod futrem
Księżyce: 99 Mistrz: łuna Płeć: kocur Matka: łuna Trwałe urazy: blizna po uderzeniu kamieniem na czubku głowy; anizokoria (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej), problemy z pamięcią, bezsenność. wiele drobnych, cienkich blizn pod futrem
wysoki, atletycznie zbudowany | krótkowłosy | czarny lynx point [tygrysie pręgi] | białe znaczenia | błękitne oczy | anizokoria: źrenice o dwóch różnych rozmiarach (prawa źrenica zawsze nieco większa od lewej)
smutny | flegmatyczny | pesymista | antyspołeczny | o dobrym sercu | ma kręćka na punkcie odnalezienia klanów, sam nie rozumie czemu | ma problemy z pamięcią
Dawno nie jadł gryzonia. Od ostatnich miesięcy funkcjonował na jedzeniu owadów i gryzieniu trawy, bo owady łatwo było schwytać, a trawa nie uciekała. Okazjonalnie pochwycił ptaka ze złamanym przez kogoś skrzydłem, gryzonie jednak były zdecydowanie bardziej czujne. Wilczełyko oblizał się, gdy tylko dostrzegł badylarkę między trawami.
Poprawił swoją postawę tak, aby znaleźć się w pozycji łowieckiej; skradał się powoli, przyczajony między trawami i wykonywał kroki tak ostrożne i powolne, aby jego dzwonek go nie zdradził. Nie śpieszył się. Oddech niemal wstrzymał, dwa razy upewnił się, czy idzie pod wiatr.
Wyskoczył dopiero, gdy czuł, że znalazł się wystarczająco blisko, i że teraz nawet odgłos dzwoneczka przy obroży nie spłoszy mu badylarki.
znam swojemyśli – prowadzą mnie xxxxxxxxxxxxxxxxtak jak PROWADZĘ się sam wciąż jestem czysty a czuję się xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxjakbym coś brał budzą mnie nerwyxtrujące jak wilczego łykakrzew xxxxxxxxxxkwitnie mi w oczachczerwony krzak xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxPRZELEWAM KREW
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.